Inwestowanie małych kwot – czy warto?
Zastanawiasz się, czy inwestowanie 500 zł miesięcznie ma sens? Ten film pokazuje, jak po 17 miesiącach regularnego inwestowania małych kwot, przy zastosowaniu prostej strategii, można wypracować zysk. Dowiedz się, jak działa inwestowanie w obligacje, ETF-y i akcje dywidendowe, i przekonaj się, że cierpliwość i konsekwencja w inwestowaniu długoterminowym przynosi wymierne korzyści. Możesz również rozważyć handel z kontem fundowanym w firmie prop tradingowej jako alternatywną strategię.
Strategia inwestowania 500 zł miesięcznie
Autor filmu dzieli swój portfel na trzy części: obligacje skarbowe (40%), ETF na indeks światowy (30%) oraz polskie akcje dywidendowe (30%). Obligacje zapewniają stabilność, ETF-y dywersyfikację, a akcje dywidendowe dodatkowy potencjał wzrostu. Poznaj szczegóły tej strategii i dowiedz się, jak ją dostosować do swoich potrzeb.
Wyniki po 17 miesiącach
Film prezentuje konkretne wyniki inwestycji po 17 miesiącach. Zobacz, ile można zarobić, inwestując regularnie 500 zł, i jakie instrumenty finansowe przyniosły największe zyski. Autor omawia również wpływ inflacji i wahań kursów walut na wyniki inwestycji.
Długoterminowe korzyści z inwestowania
Film podkreśla znaczenie długoterminowego podejścia do inwestowania. Konsekwencja i cierpliwość to klucz do sukcesu, nawet jeśli początkowe efekty są niewielkie. Dowiedz się, dlaczego warto inwestować regularnie, nawet małe kwoty, i jak budować stabilny portfel inwestycyjny.
- Inwestowanie dla początkujących
- Obligacje skarbowe
- ETF-y
- Akcje dywidendowe
- Długoterminowe inwestowanie
- Strategia inwestycyjna
- Budowanie portfela
Zobacz pełną transkrypcję filmu
No i przyszedł czas na podsumowanie 17 miesięcy serii, w której co miesiąc inwestuję 500 zł i będę to robił publicznie najdłużej jak się da, żeby doświadczalnie pokazać jak duże znaczenie w długim terminie może mieć odkładanie nawet niewielkich kwot i ich regularne inwestowanie przy użyciu racjonalnej strategii. W materiale z ubiegłego miesiąca zysk wynosił 350 zł i odbijał poturbowany wcześniej przez wojnę handlową wypowiedzianą przez prezydenta USA właściwie całemu światu. No i dopiero niedawno pod tym materiałem pojawił się komentarz widza, który sugerował, że dla takich efektów to no nie warto po prostu tego robić i że bardziej opłaca mu się wziąć nad godziny w pracy. No i wtedy też jeden z moich znajomych, który raczej nie śledzi mojej działalności, powiedział, że wyświetlił mu się film z tej serii na stronie głównej. No i wszedł zobaczyć ile tam zysku się uzbierało po tych 16 miesiącach inwestowania. No i tam właśnie akurat były te drobne spadki, zysk wynosił 350 zł. No i on tak normalnie zapytał, czy to jest w ogóle gra warte świeczki w takim razie. No i muszę wam powiedzieć, że dla mnie tak na początku, no to jest mega naturalny sposób myślenia, bo sam taki miałem. No bo póki efekty są niewielkie, to właśnie łatwo w to wszystko wątpić, czy wręcz wyśmiać, a dopiero duże rezultaty przyciągają naszą uwagę i motywują. Problem jest taki, że żeby dojść do dużych rezultatów, od czegoś trzeba zacząć i dać temu odpowiednio dużo czasu. Ja w ogóle zawsze sporo myślę o tym, jak do tego podejść, aby przekonać jak najwięcej osób, że to co krótkoterminowo daje prawie niezauważalne rezultaty długoterminowo może wręcz zmienić życie. Zauważcie, że niemal wszystkie wartościowe aktywności działają w dokładnie ten sam sposób. Chcesz się rozwinąć czy dokształcić? Zwykle wymaga to wydatków na kurs, studia podyplomowe, poświęcenie czasu, energii, czasami dodatkowego stresu. W krótkim terminie efekt majątkowy będzie taki, że osoba, która spędziła ten czas siedząc i dojąc sześciopak piwa przed kompem, może się krótkoterminowo wydawać nawet w lepszej kondycji finansowej. nie wydała przecież pieniędzy na książki, kursy, nie zmarnowała czasu na dojazdy. Nie mówię, że jedna dodatkowa umiejętność czy nauka kilku słówek w języku obcym od razu zmieni życie, ale sam fakt zaakceptowania tego, że jakikolwiek duży efekt wymaga miliona małych, w miarę regularnych ruchów, które początkowo mogą urodzić nawet iluzje regresu, jest chyba takim największym długoterminowym game changerem. W ogóle w temacie takiej efektywności najlepiej jest obserwować to największe amerykańskie korporacje i na pewnym poziomie kopiować ich strategię rozwoju biznesu. No bo tam myślą nad tym najwybitniejsze biznesowe umysły świata. Chodzi mi mianowicie o to, że jeżeli chodzi o rozwój, to te firmy pozornie nie działają efektywnie, kosztowo i mnóstwo kasy wywalają w błoto na setki projektów czy produktów, które nigdy nie osiągną sukcesu. Mówię, że pozornie, bo ostatecznie okazuje się, że sukces jednej takiej ciekawostki technologicznej zwróci się w długim horyzoncie wielokrotnie bardziej niż gdyby ta firma zdecydowała się zachować tony gotówki i na przykład wypłacać ją w całości akcjonariuszom. Oczywiście jak wszędzie skrajności są złe, ale ogólnie pogodzenie się z tym, że w toku prowadzenia biznesu część pieniędzy z góry trzeba skazać na takie pozorne przepalenie wydaje się być kluczowe. Takim dosyć spektakularnym przykładem jest historia spółki Blockbuster. To była taka amerykańska sieć wypożyczalni kaset wideo. No chodziło o to, że zarząd tej spółki w 2000 roku wyśmiał ofertę kupna za 50 milionów dolarów małej wtedy firmy oferującej wypożyczanie kaset przez internet w modelu subskrypcyjnym. Daje może 3 sekundy na zgadnięcie, co to była za mała firma. No oczywiście chodzi o Netflix warty dzisiaj ponad 500 miliardów dolarów. Często nie da się przewidzieć co się przyjmie i jakie umiejętności będą cenne na rynku, więc zdecydowanie warto rozwijać się w ciemno. Myślę, że w prywatnym życiu szczególnie warto stawać się ekspertem w dziedzinach, które sprawiają nam niekłamaną przyjemność. W sensie nie tylko tak, żeby czerpać z nich przyjemność, ale też żeby nastawić się na takie celowe uczenie się ich, żeby stawać się w nich coraz lepszym i ewentualnie móc w przyszłości uczyć innych. Przypomnę szybko na czym ta nasza strategia inwestowania 500 zł polega. Omówimy jej poszczególne elementy. No i na końcu podsumujemy sobie cały wynik. Postanowiłem podzielić ten swój portfel na trzy części. Pierwsza z nich to 40% kapitału, czyli 200 zł lokowanego w obligacjach skarbowych. Druga to 30% 150 zł w WTFie i USQ, czyli takim koszyku największych akcji z całego świata. A trzecia to taka nieobowiązkowa część dla zabawy i nauki, no bo pozostałe 30% lokuje w polskich dużych spółkach dywidendowych. Ta część wymaga już dużo czasu i bardzo dużo chęci nauki. Jeżeli bardzo nie wciąga was temat inwestowania i chcecie wykorzystać to tylko jako narzędzie, to zostałbym przy pierwszych dwóch instrumentach. One w zupełności wystarczą. A jeżeli bardzo zależy wam na polskich akcjach w portfelu, to można albo dołączyć do PPK, albo chociażby kupić ETF na polski indeks SWIG 80. Można go znaleźć na koncie maklerskim po wpisaniu ETFBS80TR. Ten indeks SWIG 80 przez ostatnie 10 lat zachowywał się podobnie do amerykańskiego S&P 500 w momencie kiedy w Ameryce trwała naprawdę duża hossa, a w Polsce mieliśmy raczej stagnację. Zacznijmy to nasze omówienie od obligacji skarbu państwa. Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy od dłuższego czasu, obligacje skarbu państwa wraz ze spadkiem stóp procentowych będą oferować coraz gorsze oprocentowanie. Obniżka miała już miejsce na początku maja i teraz czeka nas kolejna drobna obniżka o 10 punktu procentowego na początku czerwca. No generalnie jeżeli ktoś planuje zakup tych instrumentów to raczej lepiej wcześniej niż później, bo przez najbliższe dwa lata stopy procentowe najprawdopodobniej będą tylko spadać, a wraz z nimi oferty kont oszczędnościowych lokat i obligacji. Obligacje trzyletnie i 10oletnie, które są warte uwagi i stracą właśnie po 1 punkta procentowego oprocentowania. Dla nas jednak najważniejsze jest to, że obligacje 10oletnie może i tracą odrobinę oprocentowania w tym pierwszym roku oszczędzania, ale w dziewięciu kolejnych nadal utrzymywana jest zasada, że dostajemy 2% marszy ponad wskaźnik inflacji. To 2% marszy ponad inflację niemalże gwarantuje, że po tych 10 latach wyprzedzimy inflację po zapłacie podatku Belki. A to, że mamy w Polsce bezpieczny instrument, który oferuje taki mechanizm, to naprawdę fajny przywilej. Myślę, że ciężko go znaleźć na świecie. Można bez stresu więc przechować i delikatnie pomnożyć kapitał bez żadnych wahań z możliwością zakończenia oszczędzania w każdej chwili. Dodatkowo w obligacjach Edo mamy roczną kapitalizację, gdzie podatek od zysku pobierany jest dopiero po 10 latach po zakończeniu oszczędzania, co sprawia, że przez 10 lat wszystkie odsetki dodatkowo pracują. Ja w tym miesiącu już z powrotem postanowiłem przerzucić się właśnie na zakup 10olatek, bo do tej pory kilka razy kupiłem obligacje trzyletnie. Spadek oprocentowania tych obligacji trzyletnich pcha mnie jednak z powrotem w stronę obligacji EDO. Jak zwykle kupiłem dwie obligacje za 200 zł. No i rosnące zyski mogę sobie podglądać codziennie, a sam zysk z tych instrumentów to już 154 zł i z każdym miesiącem będzie przyspieszał. Kilka pierwszych emisji obligacji weszło już w drugi rok, a więc pracuję już również pierwsze odsetki, a nie tylko mój wpłacony kapitał. Ja te obligacje kupuję przez konto w PKOSA. Jeżeli macie ochoty, to link jest jak zwykle w opisie. Konto obligacyjne zakłada się później klikając w oferty i wnioski, a następnie inwestycje i oszczędności. Najlepiej chyba zrobić to przez stronę internetową, bo wtedy powinno się udać założyć wszystko przez internet bez konieczności wizyty w oddziale. Dobra, idziemy dalej do bardziej zmiennej części. No więc jak co miesiąc za 150 zł kupiłem ETF iusq. Odwzorowujące jak zawsze zachowanie koszyka największych firm z całego świata, gdzie oczywiście najwięcej ważą te spółki amerykańskie. Jak widzicie, ponieważ kupuję na przełomie miesięcy, nie udało mi się wstrzelić zakupami w dołek, który mieliśmy w kwietniu. Ale pewnie już zaczynacie dostrzegać, że tak naprawdę te wszystkie pojedyncze plusiki nie mają znaczenia, bo i tak ostatecznie z tych wszystkich zakupów tworzy się taka pewna średnia i taki jeden zakup trochę wyżej lub niżej, nie ma większego znaczenia. Mimo tego, że ten ETF nabywam już od kilkunastu miesięcy, to zysk z tej pozycji wyrażony w złotym jest na bardzo niewielkim plusie. Wynika to trochę z ostatniego średniego zachowania rynku akcji, a trochę też z bardzo mocnej polskiej waluty. Musicie wiedzieć, że jeżeli mamy instrument z ekspozycją na dolary, czy euro, czy inne zagraniczne waluty, no to ich zysk wyrażony w złotym będzie zależał również od siły naszej waluty. Mocny złoty powoduje, że zysk naszego zagranicznego instrumentu wyrażony w złotym będzie niższy. No ale właśnie im silniejszą mamy walutę, tym kupujemy ten instrument taniej z naszej perspektywy, a w przyszłości ten trend prędzej czy później się pewnie odwróci, a wahania kursów walut będą oddziaływać na ten zysk in plus. Zauważam w komentarzach, że pojawiają się osoby, które tracą cierpliwość do tego konkretnego instrumentu czy innych ETFów na przykład na indeks S&P 500. Nie powiem wam oczywiście, kiedy one będą mocniej rosły, kiedy przebiją swój szczyt albo czy będą dalej spadać, ale musicie wiedzieć, że to co się dzieje jest jak najbardziej normalne i niestety nikt nie przesadza, mówiąc, że czasami na bardziej konkretne zyski trzeba czekać latami i w tym czasie regularnie dokupować. Niestety też rozumiem, że to jest po prostu trudne do wytrzymania, dlatego ta strategia nie zawiera 100% tego ETFU. a też inne elementy, które czy to mają trochę ustabilizować zysk jako obligację, czy dać trochę więcej dopaminy i utrzymać nas w tym postanowieniu inwestowania, jak te polskie akcje dywidendowe. Ja sam nie mam wątpliwości, że ETF na akcję z całego świata będzie sobie podążał spokojnie za rozwojem technologii, bo musicie wiedzieć, że przez to, że największe spółki na świecie to firmy technologiczne, to ten ETF również stał się dosyć mocno technologiczny i dobrze. W razie czego to do zakupu tych ETFów i akcji, o których mówię, potrzebne jest konto maklerskie. Nie da się ich inaczej nabywać po prostu. Ja do tego celu polecam polską firmę XTB. Nie tylko dlatego, że jest polska, ale ma też po prostu dobrą i tanią ofertę. Link zostawiam w opisie. Podczas rejestracji można wpisać mój kod Investor i tam dostaje się pakiet nagrań dla początkujących. Z góry dzięki i wracam do materiału. A no i t część ETFowo-akcyjną warto prowadzić przez konto IKE. Czasami dostaje pytania, czy lepiej IKE wykorzystać do akcji czy obligacji. Odpowiedź jest tu bardzo prosta. Statystycznie rzecz biorąc do akcji i ETFów. Tu nie mam za bardzo wątpliwości, bo zauważcie, że w takim wieloletnim horyzoncie nie było takiego okresu, w którym obligacje wygrałyby z jakimś solidnym ETFem, jak chociażby ten na cały świat. Oznacza to więc, że na koncie maklerskim zgromadzimy zapewne więcej zysku niż w obligacjach po tych wszystkich latach inwestowania, a więc i potencjalne zwolnienie z podatku belki na IKE obejmie większą sumę pieniędzy. Przypomnę, że IKE działa tak, że jeżeli wytrzymamy z inwestycjami do 60 roku życia, to nie zapłacimy podatku. Pieniądze można wypłacić oczywiście wcześniej bez żadnego problemu w całości lub częściowo, ale wtedy zwyczajnie podatek pobierany jest automatycznie i tyle. zero stresu. Jeżeli wybierzemy inwestowanie przez zwykłe konto, no to da się uniknąć opłaty za przewalutowanie w XTB, kupując ten ETF na koncie w euro. To pokazałem w poprzednim odcinku z tej serii, więc do niego po prostu odsyłam. Na Ikeę nie da się niestety inwestować w innej walucie niż w złoty, więc musimy po prostu pogodzić się z tym kosztem przewalutowania. To nie jest też jakaś tragedia. No dobra, czas na trzecią część tego portfela i tym razem zdecydowałem się na zakup za 150 zł ETFU właśnie na wcześniej wspomniany SWIG 80. To jest trochę odejście od zasad, bo miałem inwestować w spółki dywidendowe, ale wolność domku w swoim domku. Jak mawiał poeta, SWIG 80 dlatego, że obniżki 100% w Polsce największą ulgę przyniosą zapewne małym spółkom, a dodatkowo ten indeks po prostu jest nieźle zbudowany i ma świetną historię przeszłych wzrostów. W tym portfelu był już wcześniej jeden pakiet SWIG 80, więc chciałem po prostu dodać kolejny zakup. Dlaczego SWIG? No to zdecydowanie najszybciej historycznie rosnący polski indeks na przestrzeni ostatnich 20 lat pokonuje S&P 500 i jest w przeciwieństwie do WIGu 20 dobrym odbiciem rozwoju polskiej gospodarki, bo zawiera prywatne spółki, które już zdążyły ugruntować swoją pozycję na rynku, więc nie są przesadnie ryzykowne, a jednocześnie cały czas zwykle mają mnóstwo pola do rozwoju. Z minusów tego EDFU, no to są ogromne wahania tego indeksu, ale ten portfel jest odpowiednio zdywersyfikowany, więc nie ma problemu, żeby dodać trochę tego ETFU. No oprócz tego minusem są dosyć wysokie koszty utrzymania tego funduszu, bo kosztuje 1,4% rocznie. To oczywiście jest wliczane w cenę jednostki ETFU, więc my nie musimy dodatkowo nic płacić. Myślę jednak, że jeśli potraktujemy to jako taki 10letni zakład na dalszy rozwój polskiej gospodarki, no to te koszty nie zrobią w takim terminie jeszcze dużej różnicy. Jeżeli ktoś chce kupować przez 30 lat i niczym się nie martwić, to cały czas w mocy pozostaje wybieranie tylko ETFU na akcję z całego świata w tej części akcyjnej, bo on jest giga tani i śledzi sobie po prostu taką średnią globalnego rynku akcji. Sig 80 jest notowany w złotych, więc można go kupić bez problemu na koncie złotówkowym i nie ponieść opłat za przewalutowanie. A i żebyście mieli świadomość, to w tych ETFach, które tutaj kupujemy, to też jest ten mechanizm reinwestycji dywidend i otrzymywania dywidend. To znaczy to działa tak, że wtedy fundusz otrzymuje dywidendy wypłacane z tych spółek i on je automatycznie reinwestuje. Zwykle to się dzieje chyba co kwartał, więc ten mechanizm dywidend nadal działa, tylko my ich po prostu nie widzimy za bardzo. W ogóle warto spojrzeć na tę dywidendową część portfela. Tutaj mamy spore spadki w czterech pozycjach na osiem, a i tak zysk tej części wynosi 300 zł. W ogóle często tak jest, że jedna czy dwie spółki ostatecznie odpowiadają za większość wypracowanego zysku. Akurat o te spadkowe firmy na razie się nie martwię. LPP i Withen powinny mieć niezłe warunki do poprawy wyników wraz z ożywieniem konsumenckim. Mobruk rozwija się biznesowo i ostatnio przejął nową spółkę, a Kruk myślę, że będzie rósł stabilnie w takim długim terminie i płacił rosnące dywidendy. Ja o inwestowaniu dywidendowym mówię sporo w innych filmach na tym kanale. Tutaj chcę zachować maksymalnie uproszczony przekaz. Ale podrzucę taki mój przepis na to, jak wejść sobie w ten temat, minimalizując szansę na zrobienie sobie krzywdy. Po pierwsze, można zacząć od skanera w Myfund. Możecie to zrobić nawet z jakiegoś innego maila, jeżeli już wykorzystaliście ten pierwszy darmowy miesiąc. Najwyżej kiedyś to sobie kupicie, jeżeli przyjdzie taki czas, że będziecie chcieć podziękować twórcy, a jak nie, to nie. Po lewej stronie w zakładce narzędzia klikamy skaner i możemy wprowadzić sobie takie cztery proste warunki. 1. Chcemy, żeby spółka przynajmniej od czterech lat dzieliła się swoim zyskiem. Dwa i trzy. Chcemy, aby przychody i zysk operacyjny rosły w tempie przynajmniej 7% co roku na przestrzeni trzech lub pięciu lat. Można kombinować i testować sobie te warunki. No i cztery. Chcemy, żeby kapitalizacja firmy to było przynajmniej 200 milionów złotych, żeby nie była też zbyt mała. Ja bym chyba mimo wszystko zachęcał do skupienia się przede wszystkim na spółkach bez udziału skarbu państwa, bo one są bardziej efektywne i w długim terminie to powinno po prostu zaprocentować. Nie skupiajmy się też na wysokości dywidend, a przede wszystkim na tym, żeby nasza spółka się rozwijała. Jeżeli zastosujemy sobie nasze warunki, to dostaniemy jakąś tam listę spółek. Możemy wyszukać sobie którąkolwiek z nich w wyszukiwarce z dopiskiem Business Radar i na tej stronie kliknąć analiza finansowa. Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby widzieć regularny wzrost przychodów i zysku operacyjnego, najlepiej w jak najdłuższym horyzoncie. To będzie znaczyło, że firma potrafi się rozwijać i jest to zdecydowanie dobrym prognostykiem na przyszłość. Możemy wpisać nazwę spółki, no na przykład wpisze XTB dywidendy i sprawdzić jak wygląda historia dywidend. Fajnie by było, gdyby była długa, regularna, a dywidendy najlepiej rosnące. To, co pokazałem tak na szybko, to są takie podstawowe parametry, które minimalizują ryzyko, że kupimy spółkę, która się nie rozwija. A pamiętajcie, że na giełdzie kupujemy przyszłość, więc musimy mieć jak największe prawdopodobieństwo, że ta przyszłość będzie dobra. Reszta to już analiza firmy, poznanie jej planów na rozwój i jak najlepsze zrozumienie czynników, które potencjalnie będą wpływać na korzyść bądź niekorzyść firmy. Taka świetna spółka poradzi sobie niemal w każdych warunkach, ale ja zachęcam do prowadzenia sobie jakiegoś notatnika czy pliku, w którym będziemy zapisywać poznane czy przeanalizowane spółki, a następnie starać się szukać w prezentacjach wynikowych, konferencjach, materiałach na YouTubie, postach na Twitterze czynników, od których zależą wysokie wyniki spółki. Na przykład weźmy LPP, które tu jest w portfelu i ostatnio kurs akcji spada. Ja się tym przesadnie nie martwię, bo wiem, że LPP ma konkretną strategię rozwoju, która ma swoje szanse, ale też ryzyka ze względu na tempo tego rozwoju. No prezentację strategii można znaleźć w Internecie. Wiem, że na wyniki LPP ma wpływ popyt konsumencki. Był on słaby przez ostatnie kwartały, ale wiem też, że obniżki 100%owych i wzrost realnych wynagrodzeń, które sobie obserwuję, czyli wzrost realnych wynagrodzeń, czyli ich wzrost ponad inflację, powinien ten popyt stymulować. Na przestrzeni analizy tej spółki ustaliłem też, że tego typu firmom importującym z Chin sprzyja tani dolar yan, czy niskie ceny transportu morskiego, czyli frachtu. Ostatnio kupowałem sobie LPP właśnie dlatego, że sporo tych czynników, o których mówię, zgrało się z sobą. Czy ja jestem pewien, że to będzie udana inwestycja? No absolutnie nie. Dlatego to nie jest jedyna spółka w moim portfelu, a mam ich kilkanaście. Tak jak zwykle mówię, staram się racjonalnie szacować prawdopodobieństwo i być tam, gdzie jest wyższe. W długim horyzoncie to daje ogromną przewagę. Przypominam jeszcze, że jeżeli to komuś nie sprawia frajdy tak jak mnie, to nie trzeba tego robić i można zostać przy ETFach i obligacjach. i też świetnie i skutecznie inwestować. Podsumujmy sobie zatem ten projekt. Po dokonaniu 18 wpłat po 500 zł mamy wpłacone 9000 zł. Myślę w ogóle, że naprawdę spora liczba Polaków w dobie programów socjalnych i niskiego bezrobocia ma możliwość odkładania takich kwot, a już w ogóle na 100% warto to robić, jeżeli pracujecie, a mieszkacie na przykład u rodziców lub z innych powodów nie macie kosztów mieszkaniowych. To daje ogromny komfort i wręcz grzech w takiej sytuacji nie inwestować. W każdym razie z tych regularnych wpłat, które jeszcze są tu zbyt krótko, żeby na siebie mocno zapracować, zebrała się suma, która sama w sobie jest już w razie czego niezłą poduszką bezpieczeństwa na jakieś nagłe sytuacje. Chociaż nastawiałbym się, że pieniądze stąd wypłacimy w ostateczności. Polska część projektu wypracowała około 300 zł. ETF na akcje z całego świata na razie tylko 60 zł. Obligacje 154 zł. to razem daje 513 zł zysku. Obligacje w tym momencie dają już około 20 zł miesięcznie, a więc zbliżamy się do tej pasywnej złotówki dziennie tylko z tej bezpiecznej części portfela. Fajnie, że każda część jest już na plusie. Jeżeli zdecydowaliście się na same obligacje ETF na cały świat, to też nie ma co z jakąś tęsknotą patrzeć na tę moją polską część, bo to może się odwrócić. Pamiętajcie też, że jeżeli przyjmujemy strategię faktycznie kupowania tylko obligacji, ETFów, to podobną strategię można zacząć w każdym dowolnym momencie i każdy moment będzie równie dobry. Zerknijmy sobie jeszcze na takie bardziej szczegółowe statystyki. Zysk po mocnych turbulencjach i nawet chwili na minusie zbliżył się teraz w okolice szczytu i wynosi 513 zł. Ta strategia jest o tyle fajna, że przy 40% obligacji naprawdę jest niemal 100%owa pewność, że ten zysk regularnie będzie piął się coraz wyżej. Do projektu faktycznie wpłaciłem 3 zł, a jego wartość to 9517 zł. Myślę, że za jakieś 2 lata zobaczymy już mocne oddalanie się tych linii od siebie i poczujemy, że faktycznie to miało sens. Jedna linia to jest linia moich wpłat, a druga to wartość portfela razem z zyskiem. Jeżeli chodzi o porównanie z kluczowymi wskaźnikami, to przede wszystkim mocno wygrywamy z polską inflacją, co zdecydowanie będzie sukcesem tej serii, jeżeli uda mi się pokazać sporej liczbie Polaków, że takie realne zachowanie wartości pieniądza i delikatne go pomnażanie nie jest jakieś skomplikowane i bardzo ryzykowne. Pamiętajcie, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa przegrywa z inflacją, trzymając pieniądze na zwykłych kontach czy długoterminowo kiepskich lokatach. Mocno wygrywamy też z ETFem Vanguard Life Strategy 60 na40, czyli takim instrumentem, który też lokuje 60% pieniędzy w akcje z całego świata, a 40% w obligacje z całego świata. Ja tutaj pokazuję tańszą i według mnie dużo lepszą alternatywę. W tym materiale to wszystko. Dajcie znać, jak wam idzie i czy może decyzja o starcie inwestowania miała jakiś realny wpływ na inne sfery waszego życia. To mnie zawsze ciekawi, bo mnie osobiście to wyciągnęło w pewnym momencie ze sporego dołka i do dzisiaj to lubię. A to poczucie, że dzięki inwestycji moje sprawy finansowe z roku na rok idą w dobrym kierunku i to idą coraz szybciej bardzo uspokaja. Do usłyszenia niebawem. Cześć. Ev.
