Jak inwestować w czasach makroekonomicznej niepewności?
Film analizuje obecne trendy rynków finansowych, skupiając się na sprzecznych sygnałach z danych makroekonomicznych i ich wpływie na strategie inwestycyjne. Kacper Snela, znany ekspert SEO i specjalista od content marketingu, wykorzystuje bogate doświadczenie w branży finansowej, aby pomóc inwestorom zrozumieć, jak nie dać się zmylić spekulacjami.
Kluczowe elementy treści
- Analiza resultów Brothera – wzrost przychodów i zysków, ale jednoczesny spadek kursu akcji, co podkreśla niestabilność rynku.
- Wpływ IPO i nowych firm – wpływ dużej emisji akcji Google i zmian w polityce USA na rynek.
- Oceny Fedu i stóp procentowych – decyzja Rezerwy Federalnej o utrzymaniu stóp na poziomie 3,5-3,75% i nowe wpływy Kevin Warsha, który nie przekazał informacji o przyszłych podwyżkach.
- Strategie inwestycyjne – znaczenie monitorowania zysków firm (EPS, marże, przychody) oraz sentymentu rynkowego.
- Narzędzia do analizy – korzystanie z platform takich jak XTB, InvestingPro i TradingView do podejmowania świadomych decyzji inwestycyjnych.
Film nie tylko analizuje aktualne wydarzenia, ale także udostępnia praktyczne metody ich interpretacji, takie jak analiza komunikacji z inwestorami i wskaźników takich jak FZA (Fear & Greed Index).
Dlaczego warto zainwestować?
Z tego filmu korzystają inwestorzy, którzy chcą:
- Zrozumieć, jak analizować sprzeczne sygnały makroekonomiczne;
- Należywo interpretować wynik porównań przychodów i zysków firm;
- Zastosować strategie inwestycyjne, które działają w różnych warunkach rynkowych;
- Znajomość narzędzi, które ułatwią analizę i zarządzanie portfelem;
- Zainspirować się do inwestowania w czas, gdy rynek jest pełen sprzeczności.
Zobacz, jak podejść do inwestycji z perspektywy eksperta dla początkujących inwestorów!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Ostatnie dni na rynku to idealne zobrazowanie tego, dlaczego inwestowanie jest proste, ale nie jest łatwe. No bo prosto jest kliknąć kup i sprzedaj. Prosto jest założyć konto, otworzyć rachunek maklerski, ale nie jest łatwe nawigowanie wśród wszystkich informacji, które jakby tak uczciwie na to spojrzeć prowadzą do sprzecznych wniosków. No bo z jednej strony można powiedzieć tak: uwaga, robi się niebezpiecznie, bo Fed znowu mówi coś o podwyżkach, że obniżek nie będzie. Znowu jak podwyżki, to może mieć to negatywny wpływ na spółki związane z AI, na spółki wzrostowe. Do tego mamy też ogromne IPO. Przed chwilą SpaceX, w drodze jeszcze Antropic, Open AI zaczynają grzać takie modne, gorące tematy. Kiedy nagle wszyscy chcą kupować dokładnie to samo, no to może się zapalić jakaś żółta lampka w głowie, że coś jest nie tak. Ale z drugiej strony można powiedzieć, no okej, ale spółki dalej zarabiają, prognozy zysków dla indeksu dalej są podnoszone, najlepsze biznesy dalej rosną, dalej generują gotówkę, dalej pokazują wzrost przychodów. Jak na przykład spojrzę na mój portfel, no to nie ma tam firm, które nagle przestały działać. Są tylko firmy, które nadal dowożą wzrost. I właśnie o tym będę mówił w tym filmie. Nie o tym, czy jutro będzie zielona czy czerwona świeczka, bo tego nie wie nikt, tylko o tym, jak nie dać się sparaliżować sprzecznymi sygnałami i skupić się na tym, co faktycznie da się obserwować trochę bardziej obiektywnie na zyskach firm, prognozach, marżach, przychodach i na tym jaki mamy sentyment. Mam na imię Kacper, a to 42 odcinek z serii W sam środek. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz założyć swój rachunek maklerski i kupować na nim akcje czy ETFY, to zrobisz to właśnie tutaj. Do 100 000 euro miesięcznego obrotu nie płacisz prowizji od transakcji. A jeśli myślisz długoterminowo, to możesz tutaj założyć chociażby konta IKE czy XE. Korzystając z linku w opisie i zakładając konto dostajesz kurs dla początkujących. Pamiętaj o kodzie Snella, a przy okazji wspierasz ten kanał, za co bardzo ci dziękuję. Zaczniemy sobie od indeksów. I pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to że sam indeks może troszeczkę kłamać. I to nie dlatego, że dane na tych świeczkach są jakieś złe albo zaciągnięte z lewego źródła, tylko dlatego, że indeks jest pewnego rodzaju średnią i to w dodatku średnią ważoną tak naprawdę. I taka średnia potrafi nam ukrywać ogromne różnice, które dzieją się w składowych tej średniej, bo możemy mieć sytuację, w której S&P 500 wygląda wzrostowo albo po prostu stabilnie, czyli tak jak teraz, ale na przykład większość wzrostu całego indeksu robi kilka spółek. Możemy też mieć sytuację, w której to właśnie te kilka spółek radzi sobie kiepsko, a 400 innych radzi sobie świetnie. Chodzi mi o to, że wzrost indeksu nie oznacza wzrostu wszystkiego. Indeks mówi nam, gdzie mniej więcej jest rynek, ale nie powie nam, co tak naprawdę dzieje się w środku w poszczególnych sektorach. No i właśnie w ostatnich dniach ten konkretny obraz był taki mocno mieszany, bo kiedy spojrzymy sobie na hitmapy, no to widzimy dość klarowny obraz, obraz tego co rośnie, a co nie rośnie. Jeśli chodzi o sektory, to jest tak naprawdę zajrzenie pod spód tego, co jest w indeksie. I tak chociażby patrząc w skali jednego dnia, ostatnich nawet kilku dni, dajmy sobie tygodnia, to widać ewidentnie gdzie ten wzrost się odbywa, a gdzie kompletnie nie. No i widać, że odbywa się on w sektorze technologicznym i to tym bardziej rozumianym jako ten taki bardziej powiedzmy hardwareowo pamięciowo chipowy niż ten powiedzmy softwareowy. Jest to duże uproszczenie, no bo wiadomo Google, Microsoft, Meta, oni też inwestują fizyczne produkty w hardware, tak samo Oracle, ale jednak można tutaj powiedzieć, że kojarzymy ich raczej z softwarem niż z hardwarem. Natomiast jak popatrzymy sobie na Bodcom AMD, Intela, Cisco, Microna, KLAC czy tam clar, jak niektórzy lubią czytać, cak, clar, śmiesznie to nawet czasem brzmi, Dell Western Digital, tu są wzrosty. Natomiast znowu ochrona zdrowia, cały sektor tak naprawdę finansów przez ostatnie pół roku tak naprawdę nie ma tutaj żadnych wzrostów i nawet kiedy damy sobie szerszą jeszcze perspektywę, czyli na przykład sześciu miesięcy, to właściwie obrazek jest dokładnie taki sam. Jedyne co się wyróżnia yyy to właśnie producer manufacturing, czyli te wszystkie spółki yyy produkcyjne. No tutaj faktycznie jest też ten wzrost. Swoją drogą w Stanach bardzo intensywnie idą inwestycje takie infrastrukturalne, więc też y no nie ma się co dziwić, ale ogólny obraz jest taki, że mamy tylko jedną część indeksu, która cały czas rośnie. No i ta jedna część tak naprawdę sprawia, że mimo tego wszystkiego indeks wciąż jest bardzo wysoko tak naprawdę w okolicach ATH. I co ciekawe, jesteśmy w okolicach ATH, mamy wielkie IPO, a sentyment jest naprawdę kiepski. Ale zostawiając już powiedzmy temat indeksu, mamy złoto, które mocno odreagowało w ostatnim czasie. Mamy srebro, które razem z nim właściwie niemalże zawsze się porusza. No i mamy też ropę. Ropę co do której było bardzo głośno w ostatnich dniach. No bo wiadomo, konflikt, droga ropa, drogie wszystko i narracje o końcu świata, że wszystko się zniszczy, bo ropa podróżała. I oczywiście widać ten wzrost cen ropy już teraz w chociażby inflacji producenckiej, która to nawet z wyprzedzeniem zakłada, że droższa ropa będzie oznaczała droższe produkty. Tak czy inaczej, w ostatnim czasie od tego poziomu ATH dość mocno zjechaliśmy, no 37% tak naprawdę i w sumie cena już dziś wróciła do takich poziomów, gdzie powiedzmy średnio przez ostatnie d trzy lata gdzieś oscylowała, więc nie jest już aż tak drogo jak było. No to nie są baryłki już po 110, tylko raczej po 80. To też oczywiście nie oznacza, że nagle z dnia na dzień wszystko będzie super i potanieje i tak dalej. Niestety będzie tu pewne opóźnienie. To jest dość ciekawe, bo przy wzrostach cen ropy reakcja jest natychmiastowa. Paliwo od razu jest droższe, wszystko od razu cena w górę, a kiedy ta cena ropy spada, to te obniżki gdzieś tak idą y no wolniej niż ta stricte cena wynikająca z kontraktów terminowych. Kiedy tak patrzymy sobie na te ropę, no to tak, możemy sobie powiedzieć, że część rynku się cieszy, no bo przecież niższe ceny energii mogą pomóc w zwalczaniu wysokiej inflacji, ale znowu spółki energetyczne mogą wyglądać słabiej. Jak popatrzymy sobie na Exon Mobile czy Chevron w ostatnim czasie, no to szału nie ma. Z kolei linie lotnicze i transport znów mogą trochę odetchnąć, ale znowu jakieś firmy, które zajmują się rafinacją ropy już niekoniecznie. Jeśli taki stan rzeczy się utrzyma, no to możliwe, że na wakacje we wrześniu będziemy latać taniej. Tu na tym wykresie macie pokazane właśnie jak zmienia się zmieniała się w ostatnim czasie cena paliwa lotniczego, jak już mówimy konkretnie o tym. I widać, że nawet z wyprzedzeniem na te spadki cen ropy gdzieś mamy reakcję i te ceny są coraz niższe. Co jednak nie zmienia faktu, że w porównaniu do ostatnich dwóch lat, no to one i tak są prawie 50% wyżej niż były. I bardzo często tak jest, że nawet jak cena ropy nam odreaguje już tak do tego, co było, no to jednak te ceny paliw już nie odreagują, nie wrócą do tego, co było wcześniej. No i to jest właśnie pierwszy przykład sprzeczności w takich danych makro. Czy tańsza ropa jest dobra czy zła zależy dla kogo. Dla inflacji może być dobra, dla konsumenta może być dobra. Dla spółek paliwowych może być zła, dla Fedu może być argumentem, żeby mniej się bać inflacji. Ale jeśli ropa splada na przykład dlatego, że rynek zaczyna się bać słabszego popytu, czyli jak na przykład w covidzie, no to nagle się okazuje, że ta sama informacja wygląda zupełnie inaczej. Jasne, teraz cena spada, gdzieś tam łagodzą się emocje wokół tego konfliktu, ale gdyby na przykład spadała, bo rynek spodziewa się, że będzie słaby konsument, to mimo, że będzie tańsza, to wcale to nie musi być dobra informacja dla spółek. I właśnie dlatego podejmowanie decyzji na bazie makro jest takie trudne. Ten sam fakt może mieć kilka zupełnie różnych interpretacji. No i największym newsem ostatnich dni było oczywiście wystąpienie nowego szefa Fedu w ramach FOMC, Kevina Warsha. No i co do samych stóp procentowych, no to Fed pozostawił je bez zmian w przedziale 3,5 do 3,75% i sama tutaj decyzja nie była jakimś wielkim zaskoczeniem. Pewnego rodzaju zaskoczeniem względem tego, co jeszcze widzieliśmy powiedzmy pół roku temu, są dalsze prognozy, jeśli chodzi o stopy procentowe, bo tutaj widzimy, że na przyszły rok mamy już prognozowaną na pewno obniżkę, a nawet jeszcze w tym roku i to już na wrzesień mamy prognozowaną podwyżkę, gdzie no do tej pory to raczej były perspektywy na grudzień, więc znów przybliżył nam się ten horyzont podwyższenia stóp procentowych. Tylko trzeba jednak pamiętać, że rynki reagują z wyprzedzeniem. Ta reakcja z wyprzedzeniem jest już w sumie widoczna na kursach niektórych spółek, szczególnie takich obarczonych długiem. I tak na przykład Oracle, czyli spółka, którą ja sam mam w portfelu, po publikacji genialnych wyników spadła, bo poza samymi wynikami no zderzyła się też z nieciekawym otoczeniem, to znaczy właśnie narracją tego, że będą wyższe stopy procentowe. No a oni chcą się nie dość, że rozwadniać, to jeszcze zaciągać dług, którego i tak już mają dużo i to zostało bardzo negatywnie odebrane. Kiedy poszukamy sobie zajść w sektorze finansowym, no to na przykład Sofi, które dodałem do portfela, totalnie nie reaguje negatywnie na te narracje, które dzisiaj mamy. Nawet kiedy popatrzymy sobie na taki ETF, który agreguje spółki finansowe S&P 500 World Financials, UCCTF, no to tutaj też widzimy, że te spółki gdzieś te finansowe w ostatnim czasie całkiem pozytywnie zareagowały na te informacje o podwyżkach stóp procentowych. No bo wiadomo dla banków no to jest raczej dobra informacja, bo de facto oznacza lepszy procent z odsetek, być może nawet w przyszłości gdzieś tam podnoszenie marsz, chociaż banki to i w jedną i w drugą stronę, bo znowu jak niższe stopy, to udzielą więcej tych kredytów i tak wyjdą na swoim, ale jednak widać, że jest dość pozytywna reakcja w sektorze właśnie finansowym. I tutaj powiedzmy sobie szczerze, że sama decyzja o pozostawieniu stóp na tym samym poziomie żadnym zaskoczeniem nie była. Natomiast pewnym pewnego rodzaju zaskoczeniem był ton wypowiedzi samego Kevina Warsha czy ogólnie tego całego FOMC. No i nagle z pytania czy dostaniemy obniżki, tak naprawdę pojawia się pytanie kiedy dostaniemy podwyżki. No i to jest zmiana na relacji o 180 stopni. Sam Warsh, czyli nowy szef Fedu powiedział bardzo wyraźnie, że Fed chce dowozić inflację do celu 2%. I padło też yyy sformułowanie o tym, że w ostatnim czasie Fed zbyt chętnie i zbyt często dzielił się publicznie swoimi przemyśleniami, prognozami i ogólnie informacjami. I chociażby takim pokazaniem się, że ja się stawiam było to, że nie wziął udziału w tak zwanym dotplocie, czyli takiej mapie kropek pokazującej w jaki sposób są przez członków tej komisji przewidywane stopy procentowe na koniec roku. Tutaj tak konkretnie o tym, że właśnie będzie FOMC i czym jest ten Dotplot tłumaczyłem na moim Xie, więc też zachęcam do tego, żebyście sobie zaobserwowali, bo od czasu do czasu wrzucam właśnie jakieś takie informacje na bieżąco, czy to o tym, że to posiedzenie się zbliża, czy właśnie czym jest Dotplot. W każdym razie nie wziął w tym udziału, gdzie to tak publicznie do tej pory członkowie ogłaszali, a raczej zaznaczali, gdzie ich zdaniem dojdą stopy procentowe na koniec roku. W tym roku Kevin Warsh, czyli szef Fedu, nie wziął w tym udziału i jest to taki trochę sygnał, że no nie chcę aż tak powiedzmy prowadzić rynku za rękę, a bardziej mówić na zasadzie patrzymy na dane i nie chcemy składać jakichś dziwnych obietnic. No i teraz pytanie znowu, czy to jest dobre, czy to jest złe? I znowu zależy. No bo dla Fedu może być to dobre. Daje im większą elastyczność. Chodzi o to, że jeżeli Fed powiedzmy dzisiaj powie X, powie A, no to za dwa miesiące jak powie B, to będą obrzucani błotem, że zmienili zdanie. A z drugiej strony jak nie powiedzą nic, no to jak sobie zmienią zdanie to zostaje to u nich wewnętrznie. Nikomu tego nie komunikowali. No to tak jakbyś powiedział koledze, że no do lata zrobię formę. No i przychodzi lato i formy nie ma i on się pyta: "No i gdzie ta twoja forma?" No to na takiej zasadzie to mniej więcej działa. Z kolei dla rynku, dla nas inwestorów to może być gorsze, bo na przykład uwielbiamy mieć jasne wskazówki, czyli chcemy wiedzieć kiedy są prognozowane cięcia, ile cięć, co dalej będzie i tak dalej. A on mówi: "A ja wam nie będę obiecywał, ja wam nie będę mówił jaką mamy ścieżkę, bo dane mogą się szybko zmienić". I teraz przechodzimy do najważniejszej myśli tej części filmu. Mianowicie, że analiza makroekonomiczna prawie zawsze prowadzi nas do sprzecznych wniosków. Chyba nigdy nie jest tak, że wszystkie czynniki makro prowadzą do jednego i tego samego wniosku. Bo tak podsumowując, kiedy spojrzymy sobie na stopy procentowe i to jak one się zmieniają, no to teraz tak można na to patrzeć byczo, czyli jeśli mamy wysokie stopy, no to znaczy, że mamy mocną gospodarkę, która ją wytrzymuje, która wytrzymuje wysokie stopy procentowe. Z drugiej strony, jak mamy niskie stopy, to możemy powiedzieć, że no spoko, bo będzie tańszy pieniądz, będzie łatwiej o kredyt, będzie szybszy rozwój, będzie pompowanie pieniędzy, będzie dobrze. Ale możemy z drugiej strony powiedzieć, że przecież wysokie stopy to wcale nie jest wskaźnik siły gospodarki, a raczej to, że będzie wyższy koszt kapitału, że będzie coraz droższa obsługa długów w firmach i będzie duża presja na spółki wzrostowe. Znowu można powiedzieć, że niskie stopy to przecież wcale nie jest tak, że to będzie tańszy pieniądz, który będzie wspierał wzrosty, tylko może oznaczać, że Fed nie, bo gospodarka się sypie. No i jedna i druga narracja trzyma się kupy. Kiedy popatrzymy na ropę, no to możemy sobie powiedzieć tak, ropa spada, hm, wyśmienicie, odpuści nam inflacja, będzie taniej, będzie taniej z transportem, będzie lepiej dla konsumenta. Znowu jak ropa rośnie, to możemy byczo powiedzieć, że hm, może po prostu rośnie, bo bardzo dużo jej kupujemy, bo popyt jest większy, czyli produkcja ma się dobrze. Ale znowu możemy powiedzieć, nie, no jak ropa spada, to wcale nie tak, że będzie niższa inflacja, tylko po prostu rynek widzi, że nie będzie popytu, tak jak w covidzie, będzie mniej handlu, mniej transportu i dlatego cena spada. I jak rupa rośnie, to możemy znów powiedzieć, że to wcale nie chodzi o to, że że jest mocny popyt, tylko oznacza to, że wróci nam wysoka inflacja. Jak będzie wysoka inflacja, no to wszystko runie i się zawali, bo trzeba będzie podnosić stopy procentowe. Kiedy popatrzymy na oglądane przez wiele osób właśnie rentowności obligacji, no to teraz tak, z jednej strony jak rentowności rosną, no to można powiedzieć, że spoko, bo przecież rynek nie chce, nikt nie chce kupować obligacji, wszyscy chcą kupować akcje. Świetnie, jak mam akcje to przecież będą rosły, bo nikt nie chce tych nudnych obligacji. znowu kiedy rentowności spadają to byczo możemy powiedzieć, że no niższa stopa będzie pomagała wycenom i w jedną i drugą stronę ma to jakiś sens. Znowu kiedy rentowności rosną to możemy stwierdzić hm to pewnie będzie presja na wyceny spółek, bo jednak jak będą wysokie rentowności to będzie więcej chętnych do kupowania tych obligacji i jednak spółki dostaną tutaj korektę, bo więcej osób chce obligacje i kapitał zacznie się z ryzykownych aktywów przenosić do tych bardziej bezpiecznych. Znowu kiedy rentowności spadają to można stwierdzić, że kapitał ucieka do obligacji ze strachu, bo idzie kryzys, korekta i lepiej już te obligacje niż niż niż akcje. Tak naprawdę jakby nie spojrzeć to za każdym razem da się to jakoś logicznie uzasadnić. Dlatego ja osobiście całe te makro traktuję bardziej jak prognozę pogody. To znaczy sprawdzam ją, ale no nie sprzedaję domu dlatego, że ma przyjść burza czy że ma przyjść y jakiś porywisty wiatr. No i teraz pojawia się naturalne pytanie. Skoro te wszystkie dane makro siłą rzeczy 99% jakiś tam nagłówków i tak dalej, no może prowadzić do sprzecznych wniosków albo te same fakty można interpretować na zupełnie różne sposoby. No to co ja mam właściwie z tym zrobić? Na podstawie czego mam podejmować moje decyzje? Możemy to zrobić na podstawie kilku rzeczy, które da się obserwować obiektywnie, niezależnie od tego jaki będzie nagłówek. W pierwszej kolejności możemy patrzeć na zyski firm, bo one nam faktycznie pokazują czy biznes rośnie, czy spada, czy rosną przychody, czy może przychody zostają takie same i gdzieś tam te zyski w miarę rosną, bo firma tnie koszty, ale ogólnie to się nie rozwija. Czy na przykład jest tak, że rosną przychody, a zyski rosną jeszcze szybciej i mamy do czynienia z taką dźwignią operacyjną, to już w ogóle jest super. Czy może na przykład jest tak, że rosną przychody, a zyski spadają? To jest rzecz, którą da się badać obiektywnie, bo jeżeli w sprawozdaniu finansowym mamy napisane, że było tyle i tyle przychodów, tyle i tyle zysków i że kwartał wcześniej było tyle, tyle i tyle, tyle i że jeszcze wcześniej i jeszcze wcześniej, no to ciężko jest to jakoś inaczej zinterpretować niż że wartość następna jest większa od poprzedniej i to oznacza wzrost. No i tak samo jeśli chodzi o prognozy, one będą się zmieniać. będą się zmieniać, szczególnie patrząc na to, jak zmieniają się chociażby prognozy przyszłych stóp procentowych. Z tym, że dla spółek pojedynczych dużo łatwiej jest mniej więcej oszacować ile zarobią w kolejnym kwartale, jeśli chociażby wiadomo, że mają jakieś zamówienia, niż oszacować dla całego rynku jakie będą stopy procentowe, gdzie tamtych czynników jest po prostu milion do wzięcia pod uwagę. Jasne, może tutaj się wysypać jakiś duży klient i prognozy polecą w dół, ale jednak no da się przewidzieć mniej więcej co się wydarzy w następnym kwartale czy nawet w następnym roku, jeżeli mamy firmę, która no ma już na przykład zakontraktowane przychody, tak jak ten nieszczęsny oracle, który jest zadłużony, czy tak jak Nvidia, widać, że nakupowali na stany magazynowe pod korek, że mają zamówienia i to więcej zamówień niż są w stanie zrealizować. No to nietrudno jest się domyślić, że skoro nie są w stanie ich zrealizować, to że sprzedadzą wszystko to, co mają na magazynach. To się da w miarę prognozować. te prognozy się zmieniają, ale jest to coś, co również można interpretować zeroedynkowo. Jeżeli prognoza wzrostu przychodów na następne 2 lata wynosi 30% średniorocznie, no to raczej naprawdę źle musiałoby się podziać, żeby z 30 plus% zrobiło się na przykład -1. Przeważnie te prognozy dowożą. No i kolejna rzecz to sentyment. Sentyment też da się całkiem obiektywnie śledzić wbrew pozorom, no chociażby nawet takimi wskaźnikami jak and greed index, ale też właśnie zestawiając to jak nam się porusza cena akcji względem właśnie tego jak zmieniają się zyski tych firm. No bo jeżeli cena zaczyna odjeżdżać dużo szybciej niż niż rosną zyski, no to rosną nam te mnożniki, chociażby cena do zysku, cena do przychodów i tak dalej. I jesteśmy w stanie zauważyć, że coś tu się odkleiło, że jednak ta rozbieżność jest zbyt duża. Znów ona jest policzalna. To nie jest kwestia opinii. Jeżeli PE rośnie z 20 na 40 w ciągu roku, to znaczy, że akcje urosły dużo, dużo szybciej niż urosły zyski tej firmy i że ten wzrost może być gdzieś tam nieuzasadniony. No i bardzo często właśnie jest tak, że mamy wliczony już maksymalny optymizm w daną spółkę. I tak jak na przykład Nvidia, która no ma ewidentnie wliczony już maksymalny optymizm w swoją przyszłość, publikuje wyniki i spada o 10%. Mimo że są to najlepsze wyniki na całym świecie, jeśli chodzi o publicznie notowane spółki. Jeśli chodzi o zyskowność, wzrost przychodów, wzrost zysków, wzrost zamówień, przepływy pieniężne, wysokość marży i tak dalej, rewelacja. Ale przez to, że jest wyceniana aż taka perfekcja i aż taki duży optymizm wokół tych spółek, no to nawet dobre wyniki potrafią sprawić, że cena spadnie, bo prognozowane było, że wyniki będą jeszcze lepsze niż były, na przykład. No i teraz konkretnie jak my jesteśmy w stanie coś takiego monitorować? No bo okej, wiemy na co patrzeć, ale w jaki sposób to robić? No jeśli chodzi o zyski firm, to chociażby coś takiego jak wskaźnik EPS, czyli zyski na akcje earnings per share. Możemy popatrzeć na marże, czy te marże faktycznie się utrzymują, czy spadają, czy rosną. To jest do sprawdzenia, to też jest wartość. A w zasadzie patrzymy zeroedynkowo, czy jest więcej niż było, czy jest tyle samo co było i tak dalej. Możemy też patrzeć na przychody, jak się zmieniają rok do roku. Możemy patrzeć też na zyski operacyjne, na przepływy pieniężne, gotówkę, free cashfow. To wszystko jest jak najbardziej do sprawdzenia i to są wartości takie obiektywne. Jeżeli chodzi o prognozy, to tutaj jest, tak jak mówiłem, troszeczkę trudniej, bo one będą się zmieniały, ale znów mamy prognozy z dwóch źródeł. Po pierwsze, analitycy, którzy publikują te swoje właśnie prognozy i możemy je przeglądać za pośrednictwem różnych narzędzi. Pokażę wam później jakich. No ale możemy też słuchać nawet tego, co wychodzi jakby ze spółki samej w sobie na conference colach. jak wygląda tak zwany guidance, czyli ile sama spółka komunikuje, że spodziewa się na przykład zysku w przyszłym kwartale. To też da się monitorować tak już na miękko zupełnie. Jak w ogóle wypada ten conference call? Jak ten zarząd to widzi? Czy na przykład na conference callu mówią, że no w przyszłym roku to kurczę no co najmniej tyle zrobimy, a pewnie i więcej. To brzmi zupełnie inaczej niż no w przyszłym roku jak dobrze pójdzie to może dowieziemy tę prognozę. To są już tak dwie różne wypowiedzi, że już na podstawie tego można mniej więcej ocenić, czy czy faktycznie jest optymizm wokół tej spółki, czy nie. Oczywiście tych czynników będzie więcej. Podaję to jako przykład. No i sentyment. Sentyment możemy tak naprawdę mierzyć tym, jak szybko nam rosną wskaźniki wyceny. Możemy mierzyć też tym na przykład jak bardzo powyżej na przykład cen docelowych analityków jest obecnie cena akcji. Możemy mierzyć też takimi wskaźnikami jak and Grid index i takim ogólnym spojrzeniem na zasadzie, że na przykład wszyscy chcą się koniecznie pakować teraz natychmiast całymi wszystkimi pieniędzmi, które mają całym kapitałem w jakąś jedną spółkę, tak jak kiedyś GameStop na przykład, albo tak jak rosła bańka na Bitcoinie w 21 roku, gdzie tam pod koniec to już ludzie po prostu żony sprzedawali, domy sprzedawali, samochody sprzedawali, byle tylko kupić bitcoina. To jest obserwowalne, da się na to patrzeć. Dzisiaj sentyment wbrew pozorom jest mocno średni. Jasne, mamy IPO z dużym zainteresowaniem, ale fear and grade index czy ogólnie taka narracja wokół tego, że AI to ma się skończyć, że wszystko padnie, jest raczej taki średni. No i teraz tak już konkretnie jakieś wskaźniki. Jeżeli mówimy o szerokim indeksie, no bo wiadomo, pojedyncze spółki to pojedyncze spółki, możemy chociażby patrzeć na zyski korporacji już po podatkach w porównaniu do indeksu S&P 500. Jest to jakiś sposób na mierzenie tego, czy te zyski rosną wraz z indeksem, czy może jest tak, że indeks nam po prostu odjeżdża, tak jak tutaj w latach właśnie końcówce lat 90, a te zyski to właściwie stoją w miejscu. No i kiedy patrzymy dzisiaj na indeks, no to faktycznie te wzrosty są wspierane zyskami i to zyskami, które rosną naprawdę szybko. Nie jest to taka sytuacja, że o cena do góry, do góry, do góry, do góry, do góry, do góry, a praktycznie zyski stoją w miejscu. No nie ma czegoś takiego. To jest fundamentalna różnica od tego, co się działo w roku 2000. Natomiast tam mówimy o zyskach korporacji. Tutaj z kolei mówimy już o tym, jakie są prognozowane zyski na akcje dla całego indeksu, czyli bierzemy wszystkie spółki z SMP 500 i patrzymy jaką mają prognozę zysków na zysków na akcje na przyszły rok. No i tutaj również widzimy, że te wzrosty w ostatnim czasie one jak najbardziej mają uzasadnienie i to nie jest tak, że firmy przestały zarabiać, że to AI tylko pompuje wyceny i tam nie ma żadnych zysków. No są jakby trudno powiedzieć, że ich nie ma. Faktycznie też zdarzają się okresy takie jak tu, że te prognozy dalej rosły, a kurs zaczął spadać. No ale powiedzmy sobie, no Bessa 22 to nie był jakiś koniec świata, to nie był wielki krach, to nie to nie było nic tragicznego. Sam zaczynałem mniej więcej gdzieś w tym miejscu patrząc na wykresie i no nie był to jakiś koniec świata, tak i był to czas po prostu na akumulację. Natomiast teraz, jeżeli no ktoś mówi, że wszystko się rozdmuchało, bo to ai i to wszystko napompowane i zaraz pęknie. No może pęknie, ale jeżeli patrzymy tylko na zyski i to tak za bardzo obiektywnie, no to nie widać, żeby coś tu miało nagle się rozlecieć, bo te zyski wręcz przyspieszają wykładniczo. Tylko, że to też nie oznacza, że nie mamy totalnie żadnych ryzyk. Fakt faktem, ten wzrost w ramach AI, gdzie też jest wzrost zysków, wynika raczej z tego, że po prostu jest bardzo silnie pchana budowlanka wokół AI, czyli właśnie budowa data center, wyposażenie ich hardware, niż to, że już teraz AI przynosi nam jakieś faktycznie korzyści w takim codziennym życiu czy funkcjonowaniu, że tam sztuczna inteligencja, nie wiem, przyspieszyła nam rozwój gospodarki o 10% w tym roku na przykład. Ciężko jest to jeszcze zmierzyć i póki co za bardzo nie widać jeszcze takich efektów, ale widać to, że wielkie korporacje składają zamówienia i są firmy, które te zamówienia realizują. Produkują chipy pamięci, całe te raki właśnie wstawiane do data center. Jest tutaj zysk, tylko on nie wynika z tego, że AI jako AI samo w sobie zrewolucjonizowało świat, przynajmniej nie na tyle jeszcze, żeby to dało się jakoś policzyć, tylko wynika z tego, że po prostu są budowane data center, że są ogromne inwestycje. No i z tych inwestycji kasa faktycznie do tych spółek płynie. Z tego wynika ten wzrost w sumie teraz i pytanie, no co kiedy skończą się te budowy albo kiedy zabraknie pieniędzy na dalsze prowadzenie tych budów. To samo dotyczy koncentracji. No w tym momencie nawet patrząc po hitmapie, tak jak wam pokazywałem wcześniej tę hitmapę, no to tak naprawdę widać, że tu rosną te same sektory w kółko, cały czas ten sam sektor i to właśnie nie ten, który inwestuje, czyli te bigtechy, bo tak średnio rosną, tylko ten, który realizuje im te inwestycje. Bo jak popatrzymy sobie, no może poza Googlem, który urósł na Microsofta, na Metę, na Amazona, no to tamte wzrosty są niczym w porównaniu do tego, co robią chociażby spółki pamięciowe, co zrobiła Nvidia, co robi Micron. To to nie jest kompletnie to samo. Można by powiedzieć o Microsoft na przykład. No przecież oni stoją w miejscu, właściwie to spadają. Tu ewidentnie jest tak, że ci, którzy inwestują jeszcze nie mają z tego korzyści. Może będą mieli, może nie. To jest raczej zakład. Ale właśnie ta koncentracja sprawia, że rośnie nam tylko jeden sektor. No i tu znów co jeżeli te budowy na przykład przestaną być realizowane, bo zabraknie pieniędzy. No i sentyment. W tym momencie te duże IPO faktycznie budzą duże zainteresowanie. Chociażby nadsubskrypcja IPO SpaceXu była chyba czterokrotna, czyli z oferty 75 miliardów dolarów w akcjach. Chętnych było na ponad 250, więc widać, że gorący temat takiego IPO. No tylko to znowu jest Elon Musk. No ale do tego dochodzi nam jeszcze Antropic, dochodzi nam Open AI i może do czasu tych debiutów konkretnie nam się bardzo nagrzeje ten sentyment, że będzie mega pozytywnie, aż zbyt pozytywnie. Póki co jest tak raczej średnio. Jest tutaj takie fajne narzędzie, które pozwala nam chociażby śledzić jak dużo w danym roku mamy tych IPO, tych wejść na giełdę. I to akurat towarzyszyło yyy w 21 roku tym gwałtownym wzrostom i na giełdzie i na Bitcoinie. Tak naprawdę wszystko rosło może poza y surowcami. Tak czy inaczej w 21 roku mieliśmy absurdalnie dużo tych IPO. W tym roku póki co mamy 178, czyli nawet zakładając, że drugie tyle nam się pojawi, to raczej taka wartość bliżej średnich. Nic nadzwyczajnego. Natomiast to też pozwala jakoś tam w miarę śledzić, czy właśnie pod kątem sentymentu, no bo w najlepszym sentymencie chcemy robić IPO, czy właśnie pod tym kątem nie jest już zbyt ciepło. Tylko teraz tak, czy wielkie IPO od razu oznacza bez se koniec świata i tak dalej? No nie. Jak na przykład Amazon wchodził na giełdę czy Google wchodził na giełdę, to wszystko trwało dalej. Jakby karawana dalej jechała aż do pęknięcia bańki. I wcale te wielkie debiuty nie były czymś, co wywróciło giełdę do góry nogami. I może SpaceX też nie wywróci. Nie, jeszcze teraz. No i teraz już przechodząc do clue, czyli też do narzędzi, z których korzystam i jak jestem w stanie to realnie śledzić. Tutaj jednym z narzędzi, z którego korzystam jest Investing Pro. I pewnie o tym wiecie. Nie pokazuję wam tego teraz nawet po to, żeby tam naganiać i mówić tylko i wyłącznie to. W ogóle nie inwestujcie w ETFy, nic takiego, tylko pojedyncze spółki. Absolutnie. Ja też mam w portfelu ETFY i absolutnie nie zamierzam z nich rezygnować. Natomiast no kiedy już faktycznie bierzemy się za pojedyncze spółki, to fajnie jest móc spojrzeć chociażby na to, czy te spółki te zyski generują, czy może niekoniecznie. Czy te spółki mają podnoszone ceny docelowe przez analityków, czy niekoniecznie, czy na przyszłe kwartały mamy prognozę wzrostu przychodów, czy nie, jak wygląda ich wycena względem tego, jaką mają, jakie mają zyski, a jaki jest kurs akcji, to wszystko jesteśmy w stanie tu sprawdzać. Jeżeli widzę, że spółki w moim portfelu dalej rosną, dalej zwiększają przychody, dalej poprawiają wyniki, dalej mają sensowne prognozy i dalej realizują swoją strategię, no to dla mnie sama niepewność makro na zasadzie, nie wiem, obniżki stóp procentowych, podwyżki stóp procentowych, wojny brak wojny, to nie ma aż tak dużego znaczenia. Oczywiście, jeżeli dane się nagle zaczną pogarszać, czyli przykładowo będę widział, że z jakiś tam przyczyn, nie wiem, prognoza wzrostu zysków na najbliższe 2 lata w Brrocomie z 60% spadnie do 20 i na następne trzy z 53 do 10, no to będę miał powody do zmartwień i trzeba będzie szybko analizować i się zastanawiać, czy sprzedać, czy nie sprzedać. Może jakiś wielki klient się wykrzaczył. To są sytuacje, w których trzeba reagować. Natomiast no póki co tutaj tych problemów nie widać. Ba, te prognozy są coraz wyższe, bo nawet sobie spisuję to, po prostu pobieram tutaj jako Excel i sobie spisuję to tak jak co miesiąc zaglądam do portfela. No i okazuje się, że te prognozy tylko rosną. Ale tak na przykład już od dłuższego czasu obserwowałem taką spółkę jak Adobe czy ADobi, jak kto tam woli. No chyba każdy wie za czym stoją. Za Photoshopem, za Premier Pro, za całym tym pakietem właśnie dla ludzi powiedzmy kreatywnych, czy też stoją chociażby za kanwą, którą później wykupili, no i za różnymi innymi rzeczami. No i teraz tak, niby spółka fajna, bo mają przewagę konkurencyjną. Trudno znaleźć drugi taki produkt, ale niestety mamy tutaj duże wyhamowanie, jeżeli chodzi o wzrost. Po prostu jeżeli popatrzymy na prognozy wzrostu przychodów, no to mamy 11%, 9% 8 9. W porównaniu z innymi spółkami, no to jest to tak, no rośnie, ale szału nie ma. Niby dalej zarabiają, ale no nie będzie to gorący temat dziś. Kolejna sprawa, taka użyteczność tego biznesu robi się dość niepewna w obliczu tego, że mamy AI, które chociażby potrafi robić coraz lepsze grafiki, które pewnie za chwilę będzie montować filmy, które potrafi robić taką rzecz, takie taką pracę kreatywną. Do tego mamy jeszcze rezygnację zarządu. Tutaj CEO sobie poszedł do bodajże Marvela, tu zrezygnował za dobę, poszedł do Marvela. No i kiedy zbierzemy to wszystko, że wyhamowały prognozy dalszych zysków, że mamy takie poważne zagrożenia strukturalne na zasadzie czy ten biznes dalej ma sens, mamy rezygnację zarządu, no i potem widzimy, że ten kurs cały czas tylko w dół, w dół, w dół, w dół i kto wie, czy to faktycznie nie będzie już tylko leciało w dół, no bo gdzieś Adobe przesypia to, co się dzieje i mimo, że dalej zarabiają, dalej jakoś tam funkcjonują, no to jak się na to spojrzy tak obiektywnie, no chyba nie chcemy mieć w portfelu firmy, z której wycofuje się szef, chyba CFO też się wycofał, w której której hamują prognozy dalszych zysków i w której cały ten core biznesu i ten jakby sens istnienia tego biznesu okazuje się, że przestaje mieć sens wobec tego, że mamy AI i przede wszystkim rozwój, za którym ADobi zdaje się póki co nie nadążać. Ktoś może powiedzieć, tak patrząc na mój portfel, sama technologia, no tak, ale jeżeli mam ETF na S&P 500 i to jako większość całości mojego portfela, no to dlaczego miałbym tutaj kupować, nie wiem, Walmarta albo jakieś spółki naftowe albo jakąś fabrykę skręcania? śrubek czy jakiegoś Forda czy inne takie. No jeżeli już mam ryzykować w tej satelicie jaką są akcje, no to w spółkach, które rosną dynamicznie, są zmienne i mają bardzo wysokie marże, bardzo wysokie prognozy zysków, przychodów i bardzo duży próg wejścia. Z tych wszystkich zgodzę się, że mocno spekulacyjną częścią portfela jest Tesla. No ale trudno. No jeżeli nie będę miał racji co do Tesli, co do prognóz przyszłości tej tej spółki, no to trudno. No to po prostu no stracę na Tesli, sprzedam na minusie i tyle. W skali całego portfela wielkiej krzywdy mi to nie wyrządzi. Natomiast jak sobie sami popatrzycie, no to raczej są tu biznesy, które po prostu mają szansę fajnie rosnąć. Przynajmniej patrząc chociażby na to, jakie mają dalsze prognozy. No prognoza wzrostu przychodów na trzy lata do przodu, 50% średniorocznie to jest naprawdę dużo. Kiedy popatrzymy sobie na zyski na akcje, czyli to co wcześniej mówiłem, ten EPS właśnie Brotcom 100% średniorocznie przez 2 lata to są prognozy. NVIDIA 60%, Oracle 40, Pagaja to akurat jest spółka fintechowa 120. To są wartości znacząco powyżej tego, co daje indeks. No w indeksie prognoza wzrostu zysków nie rośnie tak szybko i no nie jest to 60% średniorocznie. Przeważnie jest to koło 10 15. Teraz są wyższe prognozy na nawet 20 chyba parę procent, przynajmniej y 300 chyba 40 $ar zysku. No w każdym razie tutaj jest więcej niż w indeksie. Jest to ryzykowne, no ale jak już ryzykować to tam, gdzie faktycznie może to przynieść jakiś jeszcze większy zwrot niż tam, gdzie raczej nie przyniesie. W samym Investing Pro też macie coś takiego jak Propixi, czyli takie portfele gotowe, do których to co miesiąc są dobierane spółki, jest zrobiony rebalancing. No i te portfele też całkiem dobrze sobie radzą. Tu chociażby ten ze spółkami technologicznymi, no ryzykownymi jakby nie było, no ale bardzo, bardzo autperformuje indeks S&P 500 i to w skali zaledwie ostatniego roku. No bo jak popatrzymy sobie na całą skalę, no to już w ogóle jest przepaść. I też na przykład mamy coś takiego jak wykresy. I tu wam mogę pokazać chociażby, że mamy takiego Oracla. I co się okazuje? Okazuje się, że ceny docelowe zostały po publikacji wyników dokładnie tutaj podniesione z 251 na 255 czy tam nawet z 240 na 255, a cena akcji spada. No i znów robi nam się taki gap, taka różnica pomiędzy tym, gdzie mamy cenę, a gdzie mamy prognozę, jeśli chodzi o cenę docelową. To samo, jeżeli weźmiemy sobie na przykład Nvidię, no to Nvidia po publikacji wyników sobie spadła. No ale to w sumie dla Nvidi to już jest standard. Ale jak popatrzymy gdzie są prognozy po publikacji wyników, no to one z 270 $ pojechały na prawie 300. Więc teraz sam upside to jest gdzieś koło 50% dla Nvidi. I to są rzeczy na które warto zwracać uwagę. Sam link do Investing Pro macie w opisie. Z moim kodem Snela macie zniżkę, więc można z niej skorzystać. Jeżeli ktoś chce mieć akcję, to myślę, że warto pomyśleć o takim narzędziu. No i teraz tak podsumowując, jeśli chodzi o dane makro, to traktuję je właśnie jak taką prognozę pogody na zasadzie popatrzę, żeby wiedzieć, czy czasem jutro na przykład nie założyć kurtki. Czytaj na przykład, czy może trochę nie zredukować ryzykownych pozycji na poczet, nie wiem, obligacji indeksowanych inflacją albo po prostu do gotówki na jakiś czas, ale nie na zasadzie hm jutro jest burza, to ja sprzedam chatę i się wyprowadzę. No tak, do tego nie można podchodzić i dlatego ja na makro patrzę raczej z przymróżeniem oka, szczególnie widząc, inwestując już od czterech lat, że te narracje to po prostu jak taki klaun z piłeczkami, nie? To jest cały czas żonglowane. Co nam maszyna wylosuje, czy dzisiaj spadki, czy dzisiaj wzrosty? Niestety tak to wygląda. dużo konkretniej i dużo bardziej przykładniej analizuje właśnie prognozy zysków, prognozy przychodu, prognozy jeśli chodzi o marżę, jeśli chodzi ogólnie o sentyment, jeżeli chodzi o to czy na przykład to, że jakaś branża rośnie, jeśli chodzi o ceny akcji, czy idzie w parze z tym, że ona też rośnie właśnie na zasadzie, że jest tam coraz więcej kasy generowanej. No i w przypadku AI, przynajmniej tego AI fizycznego, czyli tam gdzie są produkowane chipy i pamięci, jak najbardziej do tego kupuję ETFY właśnie dlatego, że mam świadomość, że nie jestem w stanie zawsze poprawnie obstawić jednego konia. I mam te nudne ETFy na S&P 500 i mam nawet trochę tych nudnych obligacji, gdzie ktoś by powiedział: "No po co? Ładuj wszystko w Nvidię". No nie, bo jeżeli Nvid się nie uda, to mam problem, ale jeżeli mam ETFa i Nvid się nie uda, no to może dostanie mój ETF 1020%, dokupię sobie więcej, Nvidię zastąpi ktoś inny i za 10 lat znowu sobie urośnie. Moim zdaniem każdy powinien w jakiś sposób schować to swoje ego do kieszeni i mieć tę świadomość, że możemy nie mieć racji, że to co ja tutaj mówię może się okazać niepoprawne, że rynek może mieć totalnie gdzieś moje jakieś tam rozmyślania i moim zdaniem trzeba tak spakować plecak, żebyśmy byli gotowi na każdą pogodę. Ale bez jakiegoś panicznego reagowania, że jak jutro będzie deszcz, to to w ogóle muszę uciekać. Nie, nie możemy tak do tego podchodzić. Przynajmniej ja tak do tego nie podchodzę. Więc mój portfel to nie są tylko pojedyncze spółki i tak naprawdę nigdy, nigdy takim portfelem nie będzie po prostu. Także z mojej strony to wszystko. Zapraszam was na przystań inwestorów. Śledźcie moje social media są w przypiętym komentarzu.






