Jak przestałem ŁAMAĆ WŁASNE ZASADY w Tradingu i życiu? [Samodyscyplina i nawyki tradera]

Samodyscyplina w tradingu – jak zbudować system przy pomocy todo listy

XPreay 23,800 subskrybentów
2,593 95 04/09/2026

Autor pokazuje, jak przeszedł od bardzo niskiego poziomu samodyscypliny do prostego systemu opartego na codziennym odznaczaniu wykonanych zadań w liście todo. Dzięki temu mózg otrzymuje pozytywną gratyfikację za każde wykonane działanie, niezależnie od wyniku transakcji.

Odwołuje się do nauk Epikteta, Sokratesa, Platona i Arystotelesa, podkreślając, że samokontrola to fundament cnoty, a umiarkowane podejście do pragnień pozwala opierać się impulsom takim jak overtrading czy pochopne decyzje rynkowe.

Propozycja obejmuje trzy kroki: 1) zapisywanie czynności, które wykonujemy niezależnie od motywacji, 2) odznaczanie ich po zakończeniu, aby wzmacniać wewnętrzny system nagród, 3) stopniowe dodawanie bardziej wymagających zadań, w tym elementów strategii tradingowej, tak aby każde wykonane działanie przynosiło satysfakcję i zwiększało konsekwentne przestrzeganie zasad.

  • Budowanie nawyku listy zadań jako podstawy samodyscypliny.
  • Wykorzystanie filozofii starożytnej do zrozumienia mechanizmów motywacji.
  • Przekształcanie dzienniczka w system zarządzania czasem, obowiązkami i strategią.
  • Zastosowanie zasady „silnemu nawykowi trzeba przeciwstawić nawyk przeciwny” w tradingu.

Materiał jest przydatny zarówno dla początkujących, jak i dla doświadczonych traderów poszukujących narzędzi do poprawy samokontroli i realizacji planów.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Dosłownie pierwszym co zrobię zaraz po nagraniu materiału, który właśnie oglądacie będzie odznaczenie zadania w mojej todo liście w formie widgetu na głównym ekranie mojego smartfona. Co ciekawe, do tego stopnia weszło mi to w krew, że pod przyciskiem funkcjonalnym na iPhonie mam ustawiony tryb głosowy dodawania tego typu zadań i również automatycznie mogę je kategoryzować. Jest to niezwykle pomocne, bo nieraz jak po prostu jestem w biegu, to lubię coś dodać, a mam tyle różnych zadań z różnych kategorii, że po prostu dzięki temu wszystko to jest ładnie posegregowane. Swoją drogą polecam do tego aplikację Todist. I nie jest to w żaden sposób lokowanie produktu. Korzystam z niej od kilku dobrych lat. Sam jako projektant UX doceniam dobre rozwiązania. Plus co najważniejsze, w zasadzie kojarzy mi się ona z niezwykle przełomowym momentem w moim życiu, o którym zresztą opowiem wam więcej właśnie w materiale, który zaraz będziecie oglądać, w zasadzie już oglądacie. Kwestia samodyscypliny, samokontroli, realizowania zadań, które wcześniej ustaliliśmy, trzymania się zasad, które ustaliliśmy również z samym sobą. I co za tym idzie, bardzo często schemat, w którym wiemy co powinniśmy zrobić, a robimy coś odwrotnego albo nie robimy czegoś w ogóle. To wszystko jest stare jak świat. I nie będzie to z mojej strony w żaden sposób nadużycie czy przejęzyczenie, nazywając to dokładnie w taki sposób, ponieważ już tysiące lat temu Epiktet mówił, żeby zasad, które świadomie sobie wyznaczyliśmy przestrzegać tak, jakby były one prawami. Jest to doskonały cytat, do którego będziemy wracać na przestrzeni tego materiału jeszcze nie raz. z materiału, w którym dokładnie pokażę wam jaki nawyk zbudował mi system, dzięki któremu niemalże od zera, bo naprawdę u mnie samodyscyplina była na niemalże zerowym poziomie, udało mi się stworzyć system, dzięki któremu 80 70% rzeczy, które ustalam samym sobą, realizuję i zasad, które ustalam również samym sobą, po prostu przestrzegam. Natomiast również chciałbym podkreślić jedną bardzo ważną rzecz. Nie stawiam się tutaj w roli ideału. Wręcz przeciwnie. U mnie to jest cały czas proces, w którym się uczę i samego siebie i nowych rzeczy, dzięki którym jest mi jeszcze łatwiej po prostu konkretnych elementów, konkretnych zasad również przestrzegać. Natomiast nawet sam Marek Aureliusz, czyli cesarz Rzymu i wybitny stoik pisał do samego siebie w swoich rozmyślaniach, że samodyscyplina to nie jest bycie idealnym, tylko to jest powrót przede wszystkim do konkretnych rutyn. Więc jeżeli cesarz Rzymu również nie był w tym w cudzysłowie idealny i cały czas dążył właśnie do konkretnego ideału ciężko pracując, to myślę, że my również możemy potraktować tutaj siebie nieco lżej. Witam was moi drodzy wszystkich bardzo serdecznie. Z tej strony Prej i dzisiaj na tapet weźmiemy sobie temat samodyscypliny i samokontroli, ale w taki naprawdę maksymalne maksymalnie praktyczny sposób. Na bazie swojego doświadczenia przekażę wam dokładnie co mi rzeczywiście pomogło, jakie publikacje pomogły mi najbardziej oraz przede wszystkim jakie ćwiczenie, które przerodziło się później w nawyk i w zasadzie przerodziło przerodziło się w cały system, z którego korzystam do dziś, zmieniło w zasadzie moje życie o 180 stopni. I znowu nie przesadzam mówiąc to w ten sposób, ponieważ ponownie u mnie samodyscyplina była naprawdę na kiepskim poziomie. No właśnie. Samodyscyplina dzisiaj często kojarzona jest z wyświechtanym frazesem, bardzo często wykorzystywana jest przez pseudo coachzy na przemiennie z toksyczną produktywnością. Toksyczną produktywnością, która generalnie dzisiaj jest plagą wycelowaną bardzo często w młode osoby, które konsumują dosłownie tysiące wszelkiego rodzaju szorców. Chociaż kto kiedyś nie zagubił się w Infinity Scrollu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Natomiast tego typu szorcy bardzo często mają popychać człowieka w robienie dosłownie kasy na wszystkim, co tylko się da. Bardzo często dosłownie wycieka z nich cynizm i materializm. I co gorsza jeżeli na przykład nie zrobiłeś miliona przed 18 rokiem życia, to już w ogóle jesteś niezwykle w tyle. Natomiast co ciekawe w starożytności samodyscyplina nie była jakąś osobną techniką produktywności. Ba, oni nie mówili tu w żaden sposób, że samodyscyplina to dokładnie wstawanie na przykład o 4:30, przebiegnięcie półmaratonu, pięć zimnych pryszniców i właśnie zrobienie bańki przed 18 rokiem życia. Wręcz przeciwnie, oni podchodzili do tego niezwykle holistycznie. Traktowali to całościowo i w zasadzie bardzo często sprowadzali to do generalnego stylu życia. Sam na przykład Arystoteles doskonale podzielił samodyscyplinę na dwie warstwy. Pierwszą warstwą jest enkrates, czyli człowiek opanowany, który nadal może odczuwać niewłaściwe pragnienie, ale potrafi się mu oprzeć. I po drugie, Sofron, czyli człowiek umiarkowany, ma pragnienie bardziej harmonijnie ustawione względem rozumu. I zwróćcie uwagę, jak Arystoteles doskonale to podzielił, wskazując na to, że po pierwsze my będziemy odczuwać niewłaściwe pragnienia i to absolutnie nie jest tak, że one nagle znikną. natomiast potrafimy się im oprzeć i na tym to polega. Natomiast również wskazywał on na to, że musimy mieć te pragnienia bardziej harmonijnie ustawione względem rozumu, żeby nie wystawiać się na niewłaściwe pragnienia, którym po prostu nie będziemy w stanie się oprzeć. Zwróćcie uwagę, jak doskonale można tutaj pociągnąć to dalej w ramach analogii rynkowej. Czyli jeżeli teraz połasilibyście się na przykład na zbyt drogie wyzwanie o konto fundowane, które w znaczący sposób naruszyłoby wasz budżet, to za każdym razem kiedy będziecie odpalać pozycję, dosłownie pocieknie wam kropla potu po dupie i będziecie martwić się, czy już te pieniądze straciliście i bardzo szybko możecie popaść właśnie w negatywne spirale na przykład overtradingu. Więc moim zdaniem Arystoteles doskonale odnosi się do tego, że musimy przede wszystkim w sposób umiarkowany podchodzić do naszych pragnień, żeby później łatwo opierać się tym niewłaściwym. Zresztą bardzo podobnie sam Sokrates pytał tylko idąc troszeczkę dalej, czy każdy człowiek nie powinien uważać samokontroli za fundament wszelkiej cnoty? Czyli zwróćcie uwagę, Sokrates tu w zasadzie stawia samokontrolę jako podstawę wszelkiej cnoty człowieka. Zresztą bardzo podobnie Platon pisał w państwie w ogóle możemy przeczytać po prostu w państwie u Platona, gdy lepsza część człowieka ma gorszą pod kontrolą mówi się, że jest on panem samego siebie. I dlaczego teraz ja tak skaczę między epiktetem na początku tego materiału Platonem, Arystotelesem czy też Sokratesem? Powód jest bardzo prosty. Zwróćcie uwagę, żaden z tych starożytnych filozofów nie nazywał samodyscypliny jakąkolwiek techniką produktywności. Oni to wszystko sprowadzali przede wszystkim do sposobu na całościowe podejście do życia. na całościowe podejście do życia, w którym przede wszystkim mamy poustawiane odpowiednio priorytety, poustawiane w sposób harmonijny nasze pragnienia, dzięki czemu jesteśmy w stanie opierać się właśnie tym niewłaściwym. I teraz myślę, że możemy powrócić właśnie do cytatu z początku tego materiału, który jest moim ulubionym, bo on doskonale pokaże wam, dlaczego później konkretne elementy, które będę wam przedstawiał w ramach ćwiczenia, które przygotowałem i które, tak jak wspominałem, zamieniło się u mnie w dokładny system, są niezwykle, ale to niezwykle istotne. Więc ponownie epicted. Zasad, które świadomie sobie wyznaczyłeś, przestrzegaj tak, jakby były prawami. I dlaczego ten cytat jest moim ulubionym? Zwróćcie uwagę jak doskonale Epictet tutaj przytacza tematykę prawa. Moim zdaniem wskazując bezpośrednio na pewnego rodzaju paradoks, ponieważ zwróćcie uwagę jak często dużo łatwiej jest nam przestrzegać konkretnych praw w państwie ze względu na to, że znamy zewnętrzne konsekwencje, które mogą nas dotyczyć w momencie, kiedy ktoś złapie nas właśnie na łamaniu konkretnego prawa. Jednocześnie epiktet w pierwszej części zdania tu jasno podkreśla, że zasad, które świadomie sobie wyznaczyłeś, czyli zasad, które świadomie samym sobą ustaliłeś bądź ustaliłaś, że będziesz przestrzegać. I dlaczego to prawo moim zdaniem jest tutaj tak sprytnie wplecione i niezwykle niezwykle sensowne? Przede wszystkim dlatego, że występuje coś całkowicie odwrotnego w momencie, kiedy to my sami ustalamy ze sobą konkretne zasady albo to my sami ustalamy co zrobimy następnego dnia i na przykład tą zasadę bądź tego zadania nie realizujemy, bo w tym przypadku i tu jest zajebiście duża różnica, to my odpowiadamy za wymierzenie na samym sobie konsekwencji i to moim zdaniem tutaj jest niesamowity szkopuł całego tego zagadnienia, bo zwróć Zwróćcie uwagę, jeżeli potrafimy tak naprawdę od dzieciaka, większość z nas była w stanie się podporządkować, czy to wszelkiego rodzaju lekcjom i byciu punktualnym w ramach konkretnych lekcji i obecności, oczywiście mówię tu większość, bo różne rzeczy się zdarzają, ale generalnie jakby popatrzeć na ludzi, ile ludzi zapieprza codziennie punktualnie, czy to do pracy, czy to odwozi dzieci do szkoły, te dzieci idą do tej szkoły, robią zadania i tak dalej. To wszystko jest wobec konkretnego systemu proste do egzekwowania, ponieważ konsekwencje są zewnętrzne. To nie ten dzieciak sam na sobie musi wymierzyć konsekwencje w momencie, kiedy nie zrobi zadania albo kiedy byłby nieobecny. Tak samo to nie ty w pracy sam na sobie będziesz wymierzał konsekwencje w momencie, kiedy do niej nie przyjdziesz, tylko ktoś na tobie te konsekwencje po prostu będzie wymierzać. I to bardzo często jest związane bezpośrednio właśnie z naszym przetrwaniem. przez co traktujemy te konsekwencje niezwykle serio. Natomiast sytuacja zmienia się znowu o 180 stopni w momencie kiedy chodzi o konsekwencje, które my sami na sobie mamy wymierzać. I zwróćcie uwagę na ten paradoks. No co się dzieje w momencie, kiedy ustalicie samym sobą pod wpływem niezwykłej motywacji o 1:00 w nocy, że jak wstaniecie rano, to idziecie na siłownię. No budzicie się rano i na przykład stwierdzicie: "A dobra, pieprzę, to nie idę". No i co się wydarzyło? No w zasadzie nic. chowacie to postanowienie, chowacie to wszystko do szafy, w której wisi tona szkieletów pod tytułem niezrealizowane rzeczy, które ustaliłem bądź ustaliłam z samym sobą. Czyli jedyną konsekwencją tak naprawdę, która może mieć tutaj miejsce, no to wy, którzy będziecie niezadowoleni z samych siebie. Tylko jeżeli zbudowaliście sobie nawyk, który w bardzo prosty sposób wypiera wtedy tą negatywną emocję, no to jaka jest konsekwencja? No żadna. I to jest właśnie ta niesamowicie duża różnica. Analogicznie, znowu wracając tu na chwilę do prawa, zwróćcie uwagę, jeżeli to wy sami na sobie mielibyście w tym momencie wymierzać konsekwencje, na przykład kiedy pędzicie w zabudowanym 120 na godzinę, ale nic się nie stało przecież, no to pewnie każdy z was dałby sobie co najwyżej tam pomówienie albo jakiś niewielki mandat, ale większość pewnie by była niezwykle pobłażliwa w stosunku do samych siebie. I to właśnie na tym to polega, że człowiek jest niezwykle pobłażliwy w stosunku do samego siebie. I w zasadzie od najmłodszych lat nikt nas nie uczy jak realizować właśnie rzeczy, które sami ze sobą ustalamy, jak trzymać się zasad, które sami ze sobą ustalamy, bo najważniejszym jest odpowiednio nas ustawić w tym kierunku, żeby to konsekwencje zewnętrzne y nas na tyle straszyły i na tyle przytrzymywały właśnie naszą dyscyplinę w tym przypadku w ryzach, że tu nam jest rzeczywiście to łatwo realizować. Później właśnie wychodzi taki paradoks, że kiedy mamy zrobić coś na przykład w pracy, no to oczywiście wstaniemy na konkretną godzinę. Kiedy mamy na przykład zrobić coś w szkole i wiemy, że może grozić nam na przykład w tym momencie uwalenie studiów, no to jakoś tej motywacji na przykład może w tym momencie wystarczyć, prawda? Więc to jest niezwykle, ale to niezwykle istotny paradoks, który moim zdaniem Epicet tutaj doskonale punktuje. No i teraz wyobraźmy sobie na moment, że jakakolwiek technika motywacyjna, jakakolwiek technika właśnie w ramach produktywności miałaby mieć tutaj miejsce, no to ona nie ma prawa działać. to po prostu nie ma sensu i uwierzcie mi, wiem to z autopsji, bo jeżeli nie traktujesz tego, co ustalasz samym sobą na poważnie, no to jakim prawem cokolwiek ma działać. Niezależnie od tego, jak bardzo będziesz zmotywowany, żeby na przykład teraz wstawać wcześnie rano, bo sam sobie to ze sobą ustaliłeś, albo trzymać się zasad konkretnej strategii, no to tak naprawdę konsekwencja, która cię czeka, zależy głównie od ciebie. I tutaj ktoś słusznie mógłby wypunktować w tym momencie pewnego rodzaju nawet nieścisłość. No bo mógłby ktoś powiedzieć prej, no dobra, zwróć uwagę tylko, że jak ja stracę na rynku w wyniku overtradingu, to konsekwencją, która mnie czeka jest również strata pieniędzy. Więc przyjmuję tą konsekwencję. Problem polega tylko na tym, że w tym momencie ty masz tą konsekwencję w dupie, bo ty przestałeś bądź przestałaś już handlować konkretną strategię, tylko handlujesz swoje emocje. Chcesz poczuć się lepiej i w danym momencie ta strata nie jest tak duża w twoim mózgu, jak po prostu poczucie się, jak próba poczucia się lepiej, bo jeżeli uda ci się mimo wszystko wtedy coś ugrać, to po prostu poczujesz się lepiej. I teraz zwróćcie uwagę, co otrzymujemy od naszego mózgu w momencie, kiedy trzymamy się danej strategii na rynku i powiedzielibyśmy wtedy stop, nie przestaję, nie handluję w tym momencie, bo na przykład mi się nie udało. No na samym początku nie otrzymujemy kompletnie nic. Zostajemy z negatywną emocją tego, że straciliśmy pieniądze. Jak duży trzeba fikołek zrobić, żeby to wszystko właśnie w swojej głowie, w swojej głowie przekręcić o 180 stopni. Epictec znowu y tutaj moim zdaniem celnie to określił. Silnemu nawykowi trzeba przeciwstawić przeciwstawić nawyk przeciwny. Tam gdzie wrażenia są najbardziej śliskie, tam należy postawić ćwiczenie. I tu jasno w ogóle generalnie w starożytnej filozofii możemy odnaleźć właśnie kontekst ćwiczeń, treningu w ramach samodyscypliny, ciągłego doskonalenia się, a nie takiej jednorazowej próby bycia idealnym. I to moim zdaniem w ogóle trzeba jasno podkreślić. Samodyysscyplina nigdy nie oznacza tego, że będziecie idealni. To nie chodzi o to. Tutaj trzeba popatrzeć na to troszeczkę jak sumę kosztów i zysków w tym przypadku na w tym przypadku na rynku. Czyli nie chodzi o to, że za każdym razem uda wam się coś zrobić idealnie. Chodzi o większość. Chodzi po prostu o to, żeby w większości udawało wam się te rzeczy realizować. Bo jeżeli nawykiem, który był dla was cały czas obecny w życiu było to, żeby spychać te rzeczy, żeby po prostu w momencie, kiedy nie udało się ich zrealizować, to zamknąć je w szafie, powiesić tego kolejnego szkieleta w szafie, no nie udało się. No tysięczna rzecz, która mi się nie udała. No to no to co z tego? No nie ma żadnej konsekwencji. Analogicznie tutaj trzeba uświadomić sobie, że na rynku mamy bardzo podobną sytuację i warto sobie zadać samemu pytanie. Jeżeli na przykład ktoś nie potrafi kontrolować tego, co wkłada sobie do mordy, mówiąc kolokwialnie, albo na przykład nie potrafi kontrolować najprostszych rzeczy, które ustala z samym sobą, no to warto zastanowić się, czy może nie przełożyć kupna danego wyzwania o konto fundowane albo przełożyć wpłacenia gdzieś kasy i popracować najpierw właśnie nad tymi podstawami, bo można niezwykle dużo pieniędzy dzięki temu zaoszczędzić, zanim de facto będziemy na tyle mieli wypracowaną samą kontrolę, żeby zacząć zarządzać pieniędzmi na rynku. I to jest moim zdaniem rzecz niezwykle istotna. I tą klamrą chciałbym zacząć właśnie, a w zasadzie najpierw zakończyć część czysto teoretyczną, w której przedstawiam wam jak w moim przypadku wygląda podejście do samodyscypliny inspirowane starożytną filozofią, inspirowane tym, co zresztą właśnie mówił Epiktes, Sokrates, Platon czy choćby doskonale rozdzielił Arystoteles. I teraz przejdziemy do wspomnianego nawyku, ćwiczenia w zasadzie początkowego, które może wydawać się niezwykle prozaiczne. Nie bez przyczyny również na początku tego materiału odniosłem się do tak zwanej tou listy. Odniosłem się do przede wszystkim listy zadań i spokojnie. Wiem, że teraz większość osób pewnie pomyśli, że no geniusz chłop teraz powie mi, że zrób sobie tu listę z rzeczy, które masz do zrobienia i po prostu i po prostu to zrób. No nie do końca zdaję sobie sprawę z tego, gdzie takie tudulisty często lądują i one w moim przypadku lądowały w tym samym miejscu. Uwierzcie mi, że ja kiedyś jeszcze lata temu w życiu bym nie pomyślał, że moje życie będzie tak zorganizowane, jeśli chodzi o pracę i w ogóle wszystko to, co robię. Na samą myśl o Tuduliście chciało mi się rzygać i na samą myśl o tym, że miałbym wstawać rano i widzieć listę obowiązków, to myślałem, że się przekręcę. Dosłownie to było do tego stopnia również fizjologicznie u mnie skonstruowane. I teraz co najważniejsze, no właśnie jest pewnego rodzaju trik, dzięki któremu jesteśmy w stanie oszukać nasz umysł, oszukać nasz mózg w taki sposób, żeby zacząć budować w tych miejscach, w których no właśnie niestety nie mamy żadnego pozytywnego wyrzutu w naszym mózgu. No dostaliśmy w dupę na rynku, trzymamy się zasad, ale co z tego? czujemy i tak, że straciliśmy, no i tyle, ale żeby właśnie w to miejsce wprowadzić pewnego rodzaju system i nawyk, dzięki któremu może się to odwrócić. I tutaj właśnie z pomocą przychodzi nam todoo lista, ale potraktowana w inny sposób. Otóż w takiej liście zapisujemy sobie na samym początku, nieważne czy w formie telefonu, czy yyy w formie takich małych dzienniczków, ja robiłem to papierowo na samym początku. Zapisujemy rzeczy, które i tak byśmy robili, czyli zapisujemy generalnie, jeżeli ktoś jest w tym momencie dosłownie na zerowym poziomie samodyscypliny, zapisujemy rzeczy, które i tak byśmy robili. Czyli załóżmy, jeżeli następnego dnia macie w planach albo musicie i zrobicie to, czy tego chcecie, czy nie, posprzątać mieszkanie, pójść do szkoły, ugotować obiad, wyprowadzić psa, whatever. Mogą być to nawet najprostsze czynności typu umyć kuźwa zęby, no nie? Jeżeli cokolwiek ber minimum szukacie najprostszych rzeczy, które wiecie, że jutro musicie zrobić i tak je zrobicie, czy tego chcecie, czy nie, zapisujecie je w takiej tutuliście i co najważniejsze za każdym razem, kiedy je zrobicie, po prostu je odznaczacie. I co się tutaj dzieje? Bo to jest niezwykle ciekawe. Zaczynacie powoli odczuwać pewnego rodzaju gratyfikację związaną z odznaczeniem konkretnych elementów, ale przede wszystkim po raz pierwszy w życiu, bo to bardzo możliwe, możecie zobaczyć, że macie pewnego rodzaju kontrolę nad tym, co robicie. To znaczy każda rzecz teraz, którą robicie i którą chcecie tu wpisać, będzie przez was weryfikowana i będziecie to wymierzać tutaj pewnego rodzaju weryfikacj na samych sobie, czy to zrobiliście. Ale na samym początku jest to niezwykle proste, bo nie dodajecie tu nic, czego dotychczas nie robiliście. Ja wiem, że to brzmi niezwykle prozaicznie, ale na swoim przykładzie powiem wam dlaczego u mnie to bardzo mocno zadziałało, bo ja dzięki temu zbudowałem sobie bardzo prosty nawyk, który kosztował mnie dosłownie nieraz półtorej minuty dziennie, dzięki któremu nauczyłem się, że odznaczam sobie po prostu rzeczy, które robię i stało się to dla mnie niezwykle satysfakcjonujące. Do tego stopnia, że kiedy na przykład dosłownie posprzątałem mieszkanie, to i nie miałem tego zapisane, to dosłownie później zapisywałem i odznaczałem, żeby poczuć właśnie tą satysfakcję związaną z samym odznaczaniem. Jest to zjawisko, które zresztą bardzo, bardzo często zostało udowodnione y w badaniach, ale również wiele zresztą ludzi w ten sposób właśnie przekonywało się do todul list, jak generalnie porozmawiacie z mocno zorganizowanymi y osobami. Ale tak jak widzicie, w moim przypadku ta organizacja nie była w mojej krwi od samego od samego początku. I później dzieje się również bardzo ciekawa rzecz, ponieważ zwróćcie uwagę, budując sobie tego typu nawyk, uczycie właśnie swój mózg, że tutaj czeka was coś miłego w momencie, kiedy to odznaczycie, czyli teraz niezależnie, co będziecie robić i co tutaj wpiszecie, to kończy się to pozytywną gratyfikacją dla waszego mózgu i nie warto tego bagatelizować, bo jeśli teraz będziecie na rynku i na przykład zrobicie, nie wiem, jakąkolwiek pozycję w ramach swojej strategii, po prostu podejmiecie pozycję w ramach swojej strategii i skończy się ona po prostu stratą, to ostatnim elementem nie jest w tym momencie wiecie, no po prostu pomyślenie straciłem tylko ostatnim elementem jest na przykład punkt w checkzeckliście, zrealizowanie zasad strategii, oddznaczenie i za każdym razem dla waszego mózgu to będzie pozytywna gratyfikacja konkretnego działania i tworzycie sobie nagle schemat, w którym za każdym razem, kiedy zrealizujecie zadanie, które sami sobie ustaliliście, Kończy się to po prostu pozytywną gratyfikacją, niezależnie od tego, czy emocje, które wtedy miały miejsce podczas na przykład stratnej pozycji, no były negatywne. To końcówka jest najważniejsza. I teraz jeszcze bardzo istotna rzecz. Wiele osób teraz pomyśli, że no dobra, ale poziom bólu, który odczywam, odczuwamy w momencie straty znacznie przewyższa taką prostą gratyfikację. I otóż, moi drodzy, nic bardziej mylnego, naprawdę nic bardziej mylnego, bo im dłużej będziecie to robić, każdy dzień, w którym będziecie to robić, będzie dokładał cegiełkę i będzie tworzył nawyk. Szczególnie właśnie to, o czym pisał Epiktet, czyli silnemu nawykowi trzeba przeciwstawić nawyk przeciwny. Tam gdzie wrażenia są najbardziej śliskie. Zwróćcie uwagę, tam należy postawić ćwiczenie i każda ta cegiełka każdego dnia, kiedy będziecie właśnie te rzeczy sobie zapisywać i uczyć wasz wasz mózg wtedy tej gratyfikacji, będzie powodować, że stanie się to po prostu coraz silniejsze. I co ciekawe tworzy się wtedy właśnie również niezwykle istotny nawyk, w którym sami będziecie kontrolować siebie po raz pierwszy, możliwe, że w życiu i po raz pierwszy będziecie egzekwować na sobie to, czy coś wykonaliście. I zwróćcie uwagę, jeśli po czasie, po dwóch tygodniach czy nawet po miesiącu, ile trzeba, żeby wpadło wam to w nawyk. U mnie był doszło po prostu jakby do momentu, w którym złapałem się na tym, że dosłownie zapisywałem rzeczy, które najpierw zrobiłem, a później je zapisałem, żeby sobie je odznaczyć, to wtedy zrozumiałem, jak bardzo weszło mi to w krew i jak bardzo zacząłem to lubić. To dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że leżymy któregoś wieczoru, zapisujemy rzeczy, które na przykład o jutro będę robił i będę sobie je odznaczał i tak mam je do zrobienia, więc w sumie whatever, no nie. I nagle dodajemy tam rzeczy, które wiemy, że zrobimy. Nie dlatego, że magicznie one tam wpadły, tylko dlatego, że traktujemy to na serio. I taki mały pierdołowaty dzienniczek, naprawdę mały pierdołowaty dzienniczek zapoczątkował w moim mózgu proces, w którym zacząłem traktować serio to, co sam ze sobą ustalam. I przede wszystkim zacząłem traktować serio to, że w sposób prawdziwy te rzeczy odznaczam, bo w sposób również prawdziwy zacząłem czuć gratyfikację z tym związaną. I to jest niezwykle, ale to niezwykle istotne, bo tak z prostego nawyku przerodził się cały system, w którym dzisiaj dosłownie na swoim telefonie, na komputerze mam posegregowane wszystkie rzeczy, które robię, zadania, które robię, z elementy strategii, które realizuję na rynku, czy nawet obowiązki domowe, czy płatności, które muszę wykonać w ramach konkretnych rachunków i tak dalej. dosłownie wszystko, bo dzięki temu mam spokój z tyłu głowy, że to wszystko po prostu tutaj jest, a ja mam tylko to wykonać i otrzymuję gratyfikację w momencie, kiedy właśnie to wykonuję. I dzięki temu dużo łatwiej później dokładać do tego rzeczy, do których po prostu podchodzimy na poważnie. I teraz co jest jeszcze ciekawsze w ramach w ogóle całego tego nawyku to złapałem się na tym, że kiedy nie udało mi się czegoś wykonać, kiedy nie udaje mi się czegoś wykonać to niezwykły dyskomfort pojawia się w moim organizmie kiedy mam na przykład zadanie usunąć i nie lubię tego robić. Po prostu wolę je przesunąć rzeczywiście na inny termin, co też wprowadza mnie w dyskomfort, ale nienawidzę go całkowicie usuwać i to też się zdarza. I teraz kilka porad ode mnie, jak w tym wszystkim nie zwariować. Nie traktujcie na samym początku tego jak coś, że jeśli wam się czegoś nie uda zrobić to tragedia. Albo jeśli na przykład czegoś nie zapisaliście, to tragedia. Nie chodzi o to. Chodzi o to, żeby w ogóle na samym początku to robić, żeby dać temu w ogóle szansę zanim rzeczywiście to ocenicie. My mamy taką tendencję jako ludzie do bardzo szybkiej oceny rzeczy na bazie już jakichś swoich doświadczeń. A taki pierdołowaty dzienniczek. No nie, ten pierdołowaty dzienniczek, mogę dzisiaj z pełną świadomością tym tych słów powiedzieć, zapoczątkował w zasadzie moje przedsiębiorcze podejście, które dzisiaj pozwala mi w zasadzie pracować na stanowisku, o którym kiedyś pewnie też mógłbym sobie pomarzyć, pozwala mi podchodzić do swoich strategii w taki sposób rynkowych, jaki pewnie kiedyś też mógłbym sobie tylko pomarzyć, bo dał mi w ogóle szansę na zrozumienie tego, że ja mogę w ogóle do tego w ten sposób podchodzić. I zawsze końcowym elementem jest właśnie forma gratyfikacji. Jeszcze na moment chciałbym wrócić do analogii związanej z rynkiem i do na przykład overtradingu i tego typu niechcianych zachowań, ponieważ bardzo często to co wspominałem wcześniej jest tak, że my przehandlowywujemy w takich sytuacjach nasze samopoczucie. I teraz im dłużej będziemy traktować to na serio, tym większą większy respekt będziemy mieli właśnie w ramach do tego, w ramach tego odznaczenia, niżeli poczucia się lepiej na rzecz odbicia na rynku. To jest możliwe w moim przypadku. Dokładnie tak to miało miejsce, że do tego stopnia to jest dla mnie ważny rytuał i ważna rzecz w moim życiu związana tak naprawdę z większością obowiązków, że po prostu kiedy no nie trzymałem się zasad, kiedy na przykład głównej zasady, czyli ryzykowałbym dalej i tracił więcej na rynku, czyli mojej takiej podstawowej najważniejszej zasady, czyli konkretny budżet na dany dzień i tutaj jeżeli go wykorzystam i stracę to po prostu dacy, koniec, dziękuję, nie ma mnie, nieważne jaki piękny by setup był, no to właśnie to jest tym najistotniejsze, że mnie już nie interesuje to, żeby poczuć się lepiej, bo spróbuję się odbić. Mnie interesuje to, żeby poczuć się lepiej, bo sobie to odznaczę. Ja wiem, że to naprawdę wydaje się głupie, ale i proste. Natomiast Charles Duchik w swojej książce Siła nawyku doskonale to opisuje. Opisuje to bardzo celnie, jak trzeba zacząć od takich małych kroków i na każdy nawyk zbudować sobie następny następny nawyk. I teraz kończąc jeszcze na moment ten materiał, bo ktoś również mógłby tutaj ciekawie wypunktować, że no dobra prej, ale co jeśli w momencie ja mam, co jeśli ja mam taką listę, prowadzę taką listę, podchodzę do niej skrupulatnie, ale na rynku dalej mi to po prostu nie działa. Na rynku dalej nie za bardzo tutaj jest to dla mnie do przeskoczenia. I to jest moim zdaniem rzecz niezwykle, ale to niezwykle istotna. I na moment chciałbym przytoczyć po raz kolejny w tym przypadku w tym przypadku Sokratesa. Nic nie przynosi przyjemności pewniej niż samokontrola bądź Platon prawa. Pierwszym i najlepszym zwycięstwem jest zwycięstwo odniesione nad samym sobą. I dlaczego chciałbym to chciałbym to przytoczyć? Przede wszystkim dlatego, że możliwym jest to, że w twojej głowie nie jest jeszcze wyrobiony nie nawyk jakby powiedzmy samego odznaczania czy robienia rzeczy, tylko nie masz zbyt dużej gratyfikacji w związku z tym, że rzeczywiście te rzeczy odznaczasz. I dlaczego tak może być? Może być tak dlatego, ponieważ zacząłeś to robić w ramach obowiązków. jakimś dziwnym trafem należysz do tej mniejszości ludzi, która generalnie rzecz biorąc ma bardzo dużą łatwość w tym, żeby te obowiązki, które mimo wszystko często mogą sprawiać dyskomfort albo są związane z ciężką pracą zapisywać i później realizować. Więc w twoim mózgu bardzo mało może być tutaj radości z uzupełniania takiej takiej listy i wtedy po raz kolejny przychodzi osobna lista. osobna lista rzeczy, które nie będą wymagać od ciebie dosłownie niczego ponad niczego ponad tego, co robisz, ale na przykład wcześniej ich nie zapisywałeś, czyli twoja prywatna lista nie związana w tym momencie z konsekwencjami zewnętrznymi, niezwiązana z pracą, niezwiązana z rzeczami, które w tym momencie są kojarzą ci się właśnie z konsekwencją zewnętrzną, nie? twoja prywatna lista, która dotyczy tylko i wyłącznie rzeczy, w których to ty za to odpowiadasz i ty również odpowiadasz za to, żeby to później zweryfikować nic więcej. I to jest niezwykle, ale to niezwykle istotne, bo dzięki temu po raz kolejny w zasadzie wracając do początku tego materiału, możesz zobaczyć, że możesz mieć rzeczywiście kontrolę nad rzeczami, które robisz w życiu i możesz ty weryfikować, czy rzeczywiście je zrobiłeś bądź zrobiłaś i dzięki temu po prostu dzięki temu otrzymywać właśnie gratyfikacje w formie odznaczenia. To jest bardzo prosty nawyk, który jeżeli wypracujemy i stworzymy sobie na tej podstawie system, to może nam być dosłownie 10 razy łatwiej później wykonywać rzeczy, które nie do końca byśmy chcieli robić na rynku. No bo znowu w tym momencie zaczynamy traktować siebie poważnie i to jest pierwszy krok do tego, żeby w ogóle to zrobić. I moim zdaniem ten krok, no nie moim zdaniem, tutaj jestem pewny, w moim przypadku no mogę powiedzieć jasno, że zmienił moje życie. To tyle będzie na ten materiał. Bardzo serdecznie dziękuję wam za uwagę. Dajcie śmiało znać w komentarzach y jak zwykle czy tego typu materiały są w zakresie waszych zainteresowań. No bo w moich na pewno. Dawajcie śmiało znać również o waszych historiach. Co wam na przykład pomogło, co wam jest na przykład na co dzień również pomaga do dzisiaj, jaki był na przykład moment przełomowy w waszym życiu w tym zakresie. Bardzo serdecznie dziękuję wam za uwagę. Trzymajcie się, bądźcie bezpieczni. Do następnego. Cześć.

Przewijanie do góry