Jak Znaleźć Spółki Na Zawsze I Ignorować Rynkowy Chaos – Piotr Żółkiewicz [Strategie Długoterminowe]

Jak Znaleźć Sprawdzoną Strategię Inwestycyjną W Czasach Chaosu? Poznaj Filozofię Piotra Żółkiewicza

Inwestycje 32 200 subskrybentów
3 608 157 22/09/2025

W świecie niestabilnych rynków, tweetów wpływających na kursy akcji i rewolucji art, Piotr Żółkiewicz – doświadczony zarządzający funduszem, dzieli się swoim niekonwencjonalnym podejściem do budowania bezpiecznego portfela. Opiera się na dwóch głównych filarach:

  • Inwestowanie „na zawsze – wybór aktywów, które mają przetrwać każdy kryzys.
  • Zarządzanie ryzykiem – techniki minimalizujące straty w trudnych warunkach.
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Ja nie słucham ekonomistów ani analityków. Też nie za bardzo rozumiem, czemu inwestor jakikolwiek miałby kierować się opinią analityka, który gdzieś tam w jakimś biurze makerskim czy banku na etacie pracuje za bardzo niewielkie pieniądze. Właśnie to, że jakiś tam polityk coś powie albo w jednym tygodniu o rynek uważa, że stopy procentowe spadną, a w innym nie spadną i tak dalej. Jeśli inwestujemy wokół tego, co się nie zmieni przez 5, 10 lat, y to możemy to wszystko mieć w nosie. Jeśli chce mieć ją zawsze, to musi spełniać pewne kryteria. Na przykład ja przyznam, że słucham wyłącznie i to z dużą uwagą inwestorów, których uważam za inwestorów w jakimś aspekcie lepsi niż niż ja. Jeden uniwersalny sposób jak odcedzić ziarno od plew. Czyli zarządy ostatecznie powinny robić to, co mówią, że będą robić. No i jest bardzo prosty sposób, żeby to zweryfikować. Tweety Donalda Trumpa, które zmieniają wycenę spółek giełdowych. Rewolucja sztucznej inteligencji, ostatni atak dronów na Polskę. Na giełdzie bardzo dużo się dzieje. W gospodarce bardzo dużo się dzieje. No i pytanie, w jaki sposób inwestor indywidualny powinien się w tym wszystkim odnaleźć? Na jakie tematy powinien w tym momencie zwrócić uwagę? O tym właśnie dzisiaj porozmawiamy. Mówię, porozmawiamy dlatego, że ze mną jest gość. gość, który już kiedyś był na kanale i teraz mam nadzieję, że to jest też nie nasza ostatnia rozmowa zarządzający funduszem Zolkiewicz and Partners Piotr Żółkiewicz. Cześć Piotrze. Witaj Konradzie. Miło mi gościć ponownie. No tak, można powiedzieć, że od naszego ostatniego spotkania bardzo dużo się zmieniło na i na giełdzie i w gospodarce i o tym dzisiaj chciałem porozmawiać, ale też chciałem pomówić trochę o tym w jaki sposób podchodzić teraz do inwestycji. Czy coś tutaj warto zmienić, czy czy jednak nie. Zaczniemy od tego, co się dzieje obecnie i myślę, że takim istotnym tematem, nawet bardzo istotnym tematem dla niektórych inwestorów jest to, co się dzieje z wycenami spółek giełdowych po tweetach Donalda Trumpa. Niektórzy mówią, że do tego można się przyzwyczaić, inni, że nie. Faktem jest, że mamy do czynienia czasem z sytuacją, w której jeden tweet potrafi no zmienić sentyment na rynku i to dosyć mocno zmienić sentyment na rynku. Powiedz mi, czy ty pamiętasz, żeby którykolwiek prezydent Stanów Zjednoczonych, czy jakakolwiek bardzo istotna osoba w gospodarce potrafiła tak mocno wpływać na rynki? Czy mamy do czynienia z czymś nowym, czy jednak takie sytuacje już w historii, przynajmniej tej, której ty pamiętasz, były? No przede wszystkim to nie jest pierwsza kadencja Donalda Trumpa, tylko ludzie szybko zapominają, jak to już kiedyś bywało. Z jednej strony tak, faktycznie dużo się dzieje, bo administracja Trumpa działa trochę w tempie startupu, a nie w tempie administracji, więc faktycznie często i dużo różnych rzeczy ogłaszają. No pytanie, czy można się przyzwyczaić, czy nie jest pytaniem o emocje, bo jak zobaczymy na fakty, czyli na to, że indeksy giełdowe są na all time high, na szczytach, to pokazuje, że rynek jako taki jak najbardziej się przyzwyczaił i mu to nie przeszkadza, bo można jak widać w takim otoczeniu zarobić. Partnerem odcinka jest XTB. W XTB jest zero prowizji przy inwestowaniu w akcjach i ETF do miesięcznego obrotu 100 000 €. Jeśli w trakcie zakładania konta wpiszesz hasło Konrad pisane dużymi literami, odbierzesz dostęp do kursu dla początkujących inwestorówm. To jak to u ciebie wygląda? Czy ty patrzysz mocno na przykład w swoich inwestycjach na to, no co pisze powiedzmy Donald Trump, czy to co pisze jego administracja, czy to ciebie aż tak mocno nie interesuje? Wiesz co, to jest tak, że faktycznie ostatnie 5 lat to są ogromne zawirowania, począwszy od covidu poprzez różne wojny i zawieruchy polityczne później. Yyy i tak jak ja na przykład mam większość mojego majątku ulokowane w funduszu, którym zarządzam y i tam są też pieniądze innych ludzi yyy i tam nie mogę robić jakiś yyy dziwnych ruchów, bo to jest taka yyy powiedzmy quazi emerytalna dla mnie, przynajmniej prywatnie strategia. Natomiast mam taki jeden rachunek makerski, gdzie yyy testuję różne yyy swoje pomysły yyy i uruchomiłem tam sobie taką taką y własnych pieniądzach taką strategię powiedzmy inwestowania pod wydarzenia polityczne, bo trochę mnie zaintrygowało to, że wszyscy mi mówili Piotr ty nie rozumiesz co się dzieje w polityce, ty nie masz racji jest takie takie powiedzenie, że że można ostatecznie tą rację zweryfikować poprzez poprzez fakty i wyniki. Więc ja postanowiłem pod swoje przekonania różne polityczne i pod moje zrozumienie tego, co się dzieje ze stopami procentowymi, z napięciami politycznymi, z cłami inwestować. No i ta strategia mimo że tam powiedzmy, że ryzykowna, faktycznie dała mi kilkaset procent w parę kwartałów zysku. To pewnie jest jakby na razie to traktuję jako zabawę. E, to są nominalnie duże kwoty, ale jakby procentowo w moim majątku nie nieznaczące. Daje to satysfakcję i jakoś pozwala zabić nudę, bo i tak człowiek te ręki obserwuje, ma jakąś opinię i jeśli może jeszcze na tym, że ma opinię zarobić, to to jest oczywiście fajne. Natomiast wracając tak do codzienności, bo to jest jakby dla pasjonatów, tak? Natomiast dużo osób ma jakąś opinię odnośnie tego, co się dzieje w polityce. Natomiast no ich portfel i stopy zwrotu nie korespondują z trafnością tej tej opinii potencjalnie. I wtedy powinni może przemyśleć, czy czy na pewno ich opinie są trafne, a jeśli są trafne, może powinni jednak wykorzystać je do zarabiania pieniędzy. Natomiast y no w takim normalnym inwestowaniu, tam gdzie ja większość mojego majątku inwestuję, tam takie różne tweety Trumpa nie mają znaczenia, bo to jest tak, że Bezos kiedyś powiedział dawno temu, że w biznesie większość rzeczy jest nieprzewidywalnych, ale jest kilka rzeczy, która można przewidzieć i że klienci Amazona zawsze będą chcieli czyli szerokiego wyboru. Zawsze będą chcieli niskich cen i zawsze będą chcieli szybkiej dostawy i za 5 lat, i za 10 lat, i za 15 lat. I są w biznesie właśnie takie stałe, takie stałe fizyczne prawie że, które są niezmienne w czasie. E i budowanie inwestategii inwestycyjnej wokół rzeczy, które są niezmienne w czasie i które są pewne, ogranicza ryzyko i troszkę nas uniezależnia od wpływu takich czynników zewnętrznych, jak właśnie to, że jakiś tam polityk coś powie albo w jednym tygodniu o rynek uważa, że stopy procentowe spadną, a w innym, że nie spadną i tak dalej. Jeśli inwestujemy wokół tego, co się nie zmieni przez 5, 10 lat, y to możemy to wszystko mieć w nosie tak naprawdę i wyniki też będą bardzo dobre. Są oczywiście branże poszkodowane przez pomysły administracji amerykańskiej, jak na przykład branża meblowa. Jest jest trochę spółek na giełdzie amerykańskiej, które produkują, importują, sprzedają meble na przykład. I oczywiście większość tych mebli była wytwarzana w krajach obłożonych bardzo dużymi cłami, bo w Stanach Zjednoczonych się do tej pory nie opłacało mebli wytwarzać, ewentualnie jakieś bardzo niszowe, małe projekty i manufaktury. No i to jest też tak, że nawet jeśli teraz się będzie opłacało bardzo, to oczywiście nie ma tych stolności produkcyjnych i tych zakładów i i stworzenie ich to będą lata. No więc ta brąża nie ma pewności, czy będzie w stanie przerzucić wyższe ceny na konsumentów, czy będą musieli troszkę się podzielić marżą przez jakiś czas. Więc te spółki no wyglądają chwilowo na poszkodowane, ale tak samo y na przykład y no firmy biotechnologiczne, ale też też medyczne. o porzodze, która wystąpiła w w spółkach ubezpieczeniowych medycznych, bo tam większość z nich nie tylko United Healthcare, ale też piy są po minus parędziesiąt procent w tym roku, ale także także spółki produkujące sprzęt dla medycyny, dla biochotechnologii, jak Dana czy jak Thermofisher bardzo wysokiej jakości spółki. można powiedzieć, że jedne z najwyższej jakości, jaką jaką można spotkać w tego typu branżach też też poszkodowane. Więc tak są takie branże, które w tym roku mimo ogromnych wzrostów na giełdzie są na minusie, są takie, które które bardzo urosły i to pewnie przyczyn można częściowo doszukiwać gdzieś tam też w polityce i też w decyzjach rządowych. Odnośnie tej polityki już o tym też właśnie wspomniałeś. Myślę, że o czymś dosyć istotnym. I teraz pytanie, czy to jest istotne w długim terminie, czy jednak w krótkim? Chodzi mi tutaj o cła. Już o tym mówiłeś, że te cła no realnie wpływają na biznes. No to tego nie da się nie da się ukryć. Ale powiedz mi, czy jeżeli ktoś ma właśnie na przykład taką strategię długoterminową, to te cła rzeczywiście powinny być takim, nie wiem, na przykład triggerem do tego, żeby coś tutaj zmienić w inwestycjach? Czy ty uważasz, że to jest chwilowe? Mówiąc chwilowe, mam na myśli, nie wiem, powiedzmy kilka kwartałów i za kilka kwartałów wrócimy do, nie wiem czy to można nazwać normalności, ale do świata właśnie, gdzie nie będzie takiej mocnej mocnej wojny celnej. Czy tutaj jednak bardziej zalecałbyś ostrożność i te cła, które realnie wpływają na biznesy, mogą z nami zostać przez jakiś dłuższy czas. Mhm. Tak. No nie zapominajmy, że jednak większość branż i większość spółek pokazuje mimo ceł świetne wyniki. Ich kursy są na historycznych szczytach, więc nie ma co narzekać także na cła. Fakty wskazują, że że nic strasznego się nie dzieje. I oczywiście no ilu ludzi, tyle strategii inwestycyjnych każdy tam po swojemu miesza i zmienia. w takiej strategii, jak ja mam, nie czułem potrzeby zmieniania czegokolwiek w portfelu z uwagi na cło. No oczywiście w samym kwietniu były jakieś takie zawirowania, że tam jedne rzeczy spadły, a inne w ogóle nie spadły i można było te parę procent zrobić coś tam zamieniając jedno na drugie częściowo. Natomiast no ja nie czułam i do dzisiaj nie czuję potrzeby dużych spian w moim portfelu z uwagi na cła. To jest tak, że z podatkami czy z cłami, że one dotyczą wszystkich uczestników danego rynku zazwyczaj. A skoro coś dotyczy wszystkich to częściowo w pewnym rozumieniu czy pod pewnym kątem widzenia jest to neutralne. Tak? Jeśli podatek dochodowy rośnie dla wszystkich firm, no to no to wszystkie firmy się dostosują i cały rynek się dostosuje, tak? I ostatecznie wiadomo, że podatki płacą nie firmę, tylko konsumenci, tak? Bo firmy i przedsiębiorcy muszą mieć określony zwrot na kapitale. Jeśli nie mają tego zwrotu na kapitale, to wycofują ten kapitał z danej branży i przesuwają do innej albo do innego regionu. Więc jeśli rząd podnosi podatki, no to firmy podnoszą ceny i wszystko wraca do tego, gdzie było wcześniej z punktu widzenia inwestora, tak? I trochę tak samo jest z cłami. [Muzyka] No to tyle. Tak mi się wydaje, że odsłanie nie są takie straszne. Oczywiście ekonomistów jest mnóstwo, tysiące. Tak, oni zazwyczaj no mają jaką jakieś swoje wynagrodzenie etatowe. Ktoś im płaci za to, żeby byli ekonomistami. Zazwyczaj nie są to jakby mistrze mistrzowie rachunków maklerskich i stóp zwrotu. Więc oczywiście dużo ekonomistów w ostatnich miesiącach uważało, że cła to będzie jakaś ogromna inflacja. dużo mniejsza część uważała, że że nie, że to będzie, że po pierwsze jednorazowe podniesienie cen to w ogóle nie są mechanizmy inflacyjne, tylko to jest stepup i to nie jest coś, co rodzi jakieś trwałe mechanizmy inflacyjne, więc to w ogóle nie można nazwać inflacją, nawet jeśli by ceny urosły. Natomiast mamy już trzeci miesiąc ceł. Mamy 30 tam 5 miliardów miesięcznie wpływów budżetowych z ceł i ostatnie dane miesięczne za ostatni zakończony miesiąc pokazały mniejszy wzrost cen w gospodarce i u producentów niż się ktokolwiek spodziewał. Tak więc jakby ekonomia nie jest taką do końca nauką ścisłą i łatwo prognozowalną. Tu jest jakby bardzo skomplikowany system, który gdzieś tam yyy część danych wsadowych do tego systemu to są po prostu ludzkie yyy emocje, które do końca nie są przewidywalne i nie we wszystkich aspektach. No i w złożonych systemach tak jest, że że na końcu czasem wychodzi coś, czego nie rozumiemy. Ty patrzysz w ogóle na to, co mówią ekonomiści, co właśnie na przykład, nie wiem, jeżeli są jakieś dane, często jest tak, że ci ekonomiści informują o tych danych i też dają jakąś swoją opinię. No później czasem tłumaczą, dlaczego tak się tak się nie wydarzyło i te tłumaczenia są nawet całkiem słuszne, tylko zazwyczaj to jest po fakcie. Powiedz mi, czy ty słuchasz właśnie takich no ekonomistów, którzy nie wiesz, że nie do końca muszą być praktykami rynku, czyli nie chodzi mi o jakiś, nie wiem, zarządzających funduszy, gdzie mamy potwierdzenie, że oni są są na rynku. Czy dla ciebie taka opinia takich ludzi jest rzeczywiście jakaś wiążąca, czy tutaj starasz się sam analizować dane, które no dostarcza rynek? Czy makroekonomia nie jest aż tak ważna w inwestowaniu. Tak to jest moje odczucie, czy przynajmnie w mojej strategii. Oczywiście są strategie pewnie inwestycyjne, gdzie jest bardzo ważna. Ja nie słucham ekonomistów ani analityków. Też nie za bardzo rozumiem, czemu inwestor jakikolwiek miałby kierować się opinią analityka, który gdzieś tam w jakimś biurze makerskim czy banku na etacie pracuje za bardzo niewielkie pieniądze. Wolę ten czas, no bo jakby czas jest zasobem bardzo mierzalnym, bardzo ograniczonym i pewnie dobrym znacznie bardziej rzadszym niż i docelowo bardziej ograniczonym niż złoto, czy czy Bitcoin, czy cokolwiek w Przenośli. Więc ja ten czas zaoszczędzony na słuchaniu analityków, ekonomistów wolę przeznaczyć na na słuchanie dni inwestora i i zarządów spółek i po prostu o kilka kilka konferencji wynikowych czy prezentacji wynikowych, czy sprawozdań finansowych więcej w tym czasie przeczytać, a odpuścić sobie tą sferę, która jest tak zwanymi opiniami. Więc ja nawet nie do końca rozumiem, czemu ktoś nas słucha tutaj w tej chwili. Ale nie, no żarty żartami. Ja przyznam, że słucham wyłącznie i to z dużą uwagą inwestorów, których uważam za inwestorów w jakimś aspekcie, że są w jakimś aspekcie lepsi niż niż ja. Tak mam upatrzone takich parnaście inwestorów na świecie, których parunastu których podziwiam. No niestety większo wszyscy to to panowie, bo jakoś w naszej branży panie nie niechętnie konkurują. Nie do końca jest to jasne dla mnie dlaczego. I faktycznie, jeśli jeśli na przykład Chris H z TCI Capital Management z Londynu jakiś wywiad daje, no to to jest inwestor, który na okej, no może jego stopy, jego stopy zwrotu nie są wyższe niż moje, natomiast robi to na gigantycznie większym kapitale, na dziesiątkach miliardach funtów, więc ja zakładam, że on jednak jest ode mnie dużo lepszym inwestorem i chcę się od niego czegoś nauczyć, bo też sami, że kiedyś więks większym kapitałem dysponować i teraz jest ten czas. Więc jeśli on mówi to tak, to ja słucham każdego zdania uważnie i takich takich ludzi, których słucham uważnie mam parunastu, bo ich za coś podziwiam i wtedy mam konkretny powód, żeby ich słuchać. Wymieniłeś jednego. Możesz jeszcze zdradzić jeszcze, nie wiem, jedno, dwa nazwiska, których ty słuchasz chętnie? No czasem też po prostu kogoś lubimy słuchać i to jest wystarczający powód, żeby go słuchać. Na przykład jest taki inwestor, który ma całkiem kiepskie stopy zwrotu, ale go bardzo lubię słuchać. nazywa się Monis Pabray, taki hindus z Pabray Fonts, gdzie te stopy zwrotu tam są po 89% na przestrzeni ostatnich 20 lat średniorocznie, więc to jest no dużo gorzej niż indeksy. Natomiast ma dużo bardzo ciekawych historii. Bardzo, bardzo lubię słuchać Roba Vinala z Arvi Capital z ze Szwajcarii. podziwiam Lilu, który akurat bardzo rzadko się wypowiada i no nie mogę powiedzieć, żeby żeby wszystko co mówi do mnie trafiało, ale coś tam jestem w stanie dla siebie wyciągnąć. To skoro jeszcze wcześniej rozmawialiśmy trochę o Stanach Zjednoczonych, to jeszcze jedno pytanie odnośnie właśnie tego rynku amerykańskiego. No bo tutaj niektórzy inwestorzy uważają, że na tych największych, siedmiu największych spółkach na świecie mamy bańkę. dlatego że często porównuje się jak to wygląda jeżeli chodzi o tę wspaniałą siedemkę o ich kapitalizację w stosunku do S&P 500 no i ona często była na poziomie nie wiem 15 16 20% w tym momencie jest w okolicach 35% Nvidia przekroczyła 4 miliony w Microsoft też na chwilę później tam lekka lekka korekta no rozmawialiśmy o cłach na Nvidia no też została dosyć mocno dotknięta dlatego że rynek chiński można powiedzieć że się dla nich dla nich ich zamknął. Powiedz mi, czy ty uważasz, że właśnie na tych siedmiu największych spółkach mamy jakąś rodzaj bańki, czy po prostu te spółki tak mocno wyprzedziły rynek, tak mocno poszły do przodu, że to jest naturalne, że ich kapitalizacja, ich wycena tak mocno również urosła? Tak. No to Draken Miller i i George Soros, dla którego on kiedyś pracował, śmiali się, że jak widzą gdzieś oznaki bańki, to pierwsze co robią, to tam biegną, żeby tam zainwestować. Tak. Bki mają to do siebie, że często narastają bardzo długo przez wiele kwartałów czy lat. Ciężko stwierdzić y w danym momencie czasu, gdzie gdzie jesteśmy. M też yyy dużo z tych spółek y najmodniejszych teraz tych tych Mac 7 było rozdawanych prawie za darmo raptem 2 i pó roku temu pod koniec 22 roku. Więc też zewnętrzni inwestorzy widzą, że o meta urosła z 80 kilku dolarów na prawie 800. Tak, dziewięć dziewięć razy to musi być droga. Tak. No ale jak jak zobaczymy, że tak naprawdę meta jest notowana na około 20 razy przyszłoroczny zysk po tam adjustowaniu o wydatki rozwojowe niezwiązane z corbiznesem, które można ściąć w razie potrzeby. No to 20 razy zysk za za jedną z najlepiej zarządzanych spółek na świecie. To można oczywiście dyskutować, czy to jest tam drogo czy tanio, ale definitywnie można powiedzieć, że to nie jest bańka, bo nie spełnia żadnych statystycznych wymogów bańki. Tak więc jakby to, że coś urosło parę procent to może oznaczać dwie rzeczy, że albo teraz jest drogie, albo po prostu było śmiesznie tanie. Tak może też więcej rzeczy oznaczać. I tak samo mamy z Googlem, tak że że Google na przyszły rok też to jest około 20, a przyszły rok się zaczyna za trzy c miesiące, tak więc zaraz to jest też około 20 razy zysk po odjęciu kosztów jakiś tam przynoszących straty startupów, które w ogóle jeszcze nie mają przychodów, a mają wyłącznie koszty i też mogłyby być sprzedane albo wyspinowe. z Google tak za Corbsiness to jest to są niewielkie mnożniki za tej jakości biznesy. Oczywiście ja rozumiem, że jest dużo głosów akurat co do Googlea, czy czy to jest lider AI, czy to jest jakby przegrane searchu i tak dalej. Każdy ma swoją opinię i jak jest mocna, to powinien spróbować na niej zarobić. Są oczywiście takie spółki jak Tesla czy Nvidia. gdzie ta wycena obecna nie bazuje na obecnych czy przyszłorocznych wynikach jak w przypadku Meta czy Googlea, ale bazuje na wierzę w jakąś wizję przyszłości na najbliższe 5 czy 10 lat. No i oczywiście za każdym razem, gdy wycena obecna bazuje na wizji przyszłości, sytuacja staje się statystycznie, automatycznie bardziej ryzykowna, [Muzyka] bo ta wizja może się nie ziścić, albo ziścić nie w pełni, albo może dłużej zająć, albo mogą się pojawić, zniknąd jacyś konkurenci, jakieś zmiany technologiczne, wiadomo jak to jest z przyszłością, ciężko ją przewidywać. E, więc niektóre spółki z tych Max 7 mają bardziej wymagające wyceny, niektóre mniej, a niektóre po prostu powinny trafić do tej kupki na naszym biurku, która się nazywa zatrudne. Tak jakby jak nie wiemy, czy jakaś spółka jest tania, czy droga, no to jakby nie ma co tracić zmysłów i zastanawiać się. Nie musimy mieć pozycji. Tak jak nie ma w inwestowaniu punktów za trudność. kupujmy tylko jak coś jest dla nas oczywiste. To jeszcze mówiąc też o tej wspaniałej siódemce i też myślę, że o innych wielu firmach, mamy na świecie w tym momencie rewolucję sztucznej inteligencji, rewolucję AI. No i tak z jednej strony wiele osób uważa, że to jest przyszłość i że biznesy będą na to bardzo na tym bardzo dużo zarabiały. No z drugiej strony chociażby patrząc na konferencje wynikowe MAC 7, no to mamy często taką informację, że w tym momencie te wydatki na infrastrukturę AI muszą przyspieszyć. No to co też co też oznacza, że po prostu będą musieli wydawać w najbliższym czasie coraz więcej pieniędzy na tę infrastrukturę. Powiedz mi jak w jaki sposób ty patrzysz na tę rewolucję AI? Czy to jest bardziej bańka? trzymasz się z daleka. Czy tutaj bardziej selektywnie podchodzi, że są spółki, które naprawdę mogą na tym mocno mocno zarobić? Czy tak olin wchodzisz, jeżeli jest jakaś informacja o tym, że no jest szansa na to, że jakakolwiek spółka będzie zarabiała na AI, to już jest jakiś jakiś plus. Wracając na chwilę do naszych polskich rallyów i GPW/NCnect, to było bardzo dużo spółek na New Connec, w szczególności trochę na GPW, które w covidzie zmieniały strategię na różne rzeczy związane z covidem, z maseczkami, z rękawiczkami, z jakimiś sprayami i tak dalej. Tak później w 2021 moda na kryptowaluty było co najmniej kilkanana, jeśli nie kilkadziesiąt spółek na New Connec/GPW, które w swoją strategię wpisywały krypto. No i też w ostatnimi czasy jest czy bywają spółki, które w swoją strategię wpisywały, wpisują gry komputerowe. No jak zobaczymy na ostatnie 5 lat i na powiedzmy 200 czy 300 spółek, które tak zrobiły i zadamy sobie pytanie, czy z którejkolwiek coś do dzisiaj jest, czy wszystkie są w cudzysłowie bezwartościowe, albo skończyły marnie, no to wydaje mi się, że wszystkie skończyły marnie. Tak więc jakby yyy no oczywiście, że przy każdej zmianie, czy to technologicznej, czy gospodarczej, społecznej, wszyscy próbują się podłączyć, wszyscy próbują się zarobić, tak? I widzimy, że teraz ciężko nawet stwierdzić yyy kto naprawdę się zajmuje AI a a a kto nie naprawdę, bo na 500 spółek z S z indeksu S&P 500 no rady nadzorcze czy czy zarządy prawie wszystkich chciały mieć tak zwaną strategię AI i firmy doradcze wdrożeniowe jak na przykład Accenter zaczęły masowo wprowadzać różne takie quazi strategie AI do wszystkich firm po to, żeby ona mogła się pochwalić, że coś tam za jają robią. Natomiast teraz pierwsza moda na to przeminęła. Widać to też po kursie Accenture, który jest coraz niżej i niżej, bo te projekty były po prostu na małe kwoty i pewnie będą szybko jakby ubijane. Jak ja patrzę na mój portfel, to tak gdzieś tam pewnie ze 45 do 55% aktywów to są spółki no typowo związane z z technologią i z AI, ale z drugiej strony wiele tych spółek jest w moim portfelu dużo dłużej niż Chat GPT istnieje, tak więc ja nie kupiłem ich dlatego, że teraz mamy mody na AI, tylko dlatego, że one gdzieś się w branżach technologicznych i w machine learning okopały w okopach i bardzo szybko rosły i przed Aiem i teraz tak na przychodach i ja nie mówiliśmy przed chwilą, że jakby nie nie ma punktów za trudność w inwestowaniu. Oczywiście, że jeśli ktoś czuje, że ma kompetencje, jest programistą, jest jakimś wybitnym strategiem, być może to jest czas, w którym może zarobić ogromne pieniądze typując trafnie, ale ja nie jestem, większość inwestorów nie jest, więc ja staram się najbardziej oczywiste rzeczy tylko wybierać. Więc oczywiście, że jest dużo spółek, która jest liderami AI, gdzie to AI nie jest w ogóle w wycenie. One są po prostu notowane na jakimś sensownym mnożniku zysków z ich dotychczasowego wcześniejszego biznesu. A to AI dostaje się tak jakby za darmo i nawet jak z tego nic nie będzie, to to nie szkodzi, a jak coś będzie, no to bardzo bardzo fajnie. Yyy, natomiast no mam też pozycję yym powiedzmy tak w gorączce złota zarabiali ci, którzy sprzedawali tam kilofy i tak w AIU jest dużo tych yyy yyy rzeczy potrzebnych do AI od centrów danych, w których jest mnóstwo rzeczy. Tak, jest chłodzenie, są serwery, filtry czystości, usługi elektryków, których brakuje zresztą i są firmy dostarczające elektryków notowane na giełdzie, których kurs urósł po 1200% w parę kwartałów. Tak więc jakby nie trzeba koniecznie chipów wynaleźć, można po prostu mieć dostęp do elektryków i przede wszystkim produkcja energii i też jakie finansowanie i budowa tych tych centrów danych. Tak więc ja no mam w portfelu firmy, które y za dziesiątki, czasem setki miliardów dolarów podpisały kontrakty z największymi firmami typu Hyper Scallers i i budują po prostu i finansują te centra danych. I to jest pewnie długi trend i nie trzeba wtedy się zastanawiać y czy ten trend się utrzyma i która firma wygra, czy bardziej Microsoft, czy bardziej Google, czy ktoś inny, bo to są kontrakty podpisywane na 20, 30 lat z największymi spółkami na świecie. To są w miarę pewne pieniądze. Tak jakby tak mówiłeś o tych różnych bańkach. Mi się jeszcze jedna tylko przypomniała też na na giełdzie, zwłaszcza na New Connect. Mieliśmy taką bańkę na OZE 2019. z tych rzeczy. Tak, tak, tak. Pamiętam właśnie chociażby pamiętam spółkę nazywała się Ciasteczka z Krakowa i robiła ciasteczka w Krakowie i przebranżowiła się na na OZ całkowicie i takich spółek było rzeczywiście bardzo dużo. Przyznam, że nie wiem jak się potoczyły losowy tej spółki, ale rzeczywiście No widzisz. A to akurat zupełny przypadek. Spółka Ciasteczka Skrowa cały czas robi ciasteczka i nawet robiłem du tej spółki nie tak dawno temu. Ona już chyba nie jest giełdowa, tak? Natomiast jakby jak ktoś bardzo by chciał taką spółkę mieć, to chyba można ją kupić. No to zawsze, zawsze można zobaczyć, co tam się u niej, u niej dzieje. No teraz mamy taką trochę, no nie wiem czy, czy bańkę, ale jednak wiele różnych spółek wchodzi w segment wojskowości, przynajmniej w Polsce, takie, które w ogóle nie były z tym związane. No bo jeszcze rozumiem, jeżeli mamy jakieś taką możliwość podwójnego zastosowania, gdzie robiliśmy jakiś ciężki sprzęt przemysłowy, ale tutaj często mamy spółki na przykład gamingowe, które nagle wchodzą w produkcję dronów. No tak, dziwnie na to patrzę. I banika oczywiście zawiera w sobie opinię w inwestowaniu. Posiadanie opinii jest ryzykowne, natomiast jest to, powiedziałeś jeszcze OZ i obronność faktycznie, więc jest to szósty temat przewodni w ostatnich sześciu, siedmiu latach, więc bardzo dużo jest tych tematów przewodnych. Tak można powiedzieć, że w każdym roku praktycznie coś coś się dzieje. Porozmawialiśmy trochę o o Stanach Zjednoczonych, o tym też trochę pomówiłeś w jaki sposób ty inwestujesz, ale chciałam jeszcze tak bardziej już pod koniec pociągnąć ten ten temat. W jaki sposób ty wyszukujesz te spółki? Czy to jest tak, że na zasadzie bardzo dokładna analiza i raczej one leżą w twoim portfelu przez przez długi czas? Czy to jest bardziej kupno, powiedzmy, nie wiem, na kwartał, na dwa kwartały, później później sprzedaż. Jaki jest taki twój ten plan na inwestycję? Nie no jakby w mojej pracy zawodowej, funduszu, którym zarządzam i gdzie mam większość mojego majątku, to jest strategia bardzo długoterminowa, gdzie ja staram się kupić spółki, które mogą być w portfelu przez wiele dekad albo na zawsze. No ale oczywiście idealne założenie gdzieś tam się styka z rzeczywistością i jak kupujemy spółkę to ona musi spełniać z mojego punktu widzenia te kryteria bycia w portfelu na zawsze. No ale w praktyce oczywiście spółki nie są na zawsze, bo prędzej czy później zachodzi jakieś starzenie, że warto trzeba taką spółkę sprzedać. tak im y może powiem jakie to mogą być na przykład starzenia, tak? Czyli jak kupuję spółkę, wkładam do portfela, no to jest oczywiste, że ona y musi, jeśli chce mieć ją zawsze, to musi spełniać pewne kryteria. Na przykład musi być spółką wzrostową, czyli rosnąć na przychodach. Tylko dlatego, że spółki, które nie rosną na przychodach, żeby dostarczyć taką stopę złoto, jaką ja oczekuję, musiałyby być notowane za trzy albo cztery razy zysk, a takie sytuacje się po prostu nie zdarzają, więc jakby nie za bardzo mam wyjście, muszę kupować takie, które które rosną na na przychodach. E, czyli musi mieć długi runway przed sobą na na wiele dekad, czyli albo musi mieć możliwość zwiększenia udziałów rynkowych, najlepiej żeby równocześnie sam rynek rósł i był rynkiem wzrostowym. Najlepiej, żeby to był jakiś monopolista bądź oligopolista, żeby żebym lubił zarząd, bo jeśli ja nie lubię, to pracownicy i partnerzy biznesowi też może nie będą lubić. muszę ufać zarządowi, no bo jednak chciałbym też spać spokojnie, bo lubię spać spokojnie. Ta spółk musi się oczywiście wyróżniać jakościowo na tle innych marżami, brutto, netto, rentownością na i zwrotem na kapitale musi mieć sensowną wycenę. Nie musi to być jakoś tam bargień za darmo, tak? Bo jeśli spółka jest na najwyższej jakości na świecie, rośnie nawet tylko 10 czy 15% na przychodzie, ale ma jakąś dźwignię operacyjną i rośnie znacznie szybciej na na zysku netto, jeszcze skupuje akcję, więc rośnie jeszcze szybciej na zysku, na akcje. No to jakby to czy zapłacimy za taką spółkę 12 czy 17 razy zysk za 10 lat nie robi dużej różnicy tak naprawdę. Tak. ani za 15 wcale żadnej nie robi. E i takich yy takich czynników, które spółka musi spełniać yyy jest dużo, tak? Musi być dla mnie przewidywalna, więc musi wokół tych stałych fizycznych, inwestycyjnych gdzieś tam się poruszać. Oczywiście firma technologiczna, która ma tylko jeden prosty produkt, no nie będzie jakby w pełni przewidywalna czy czy czy bezpieczna, bo tu się może wszystko przez 10 lat wydarzyć. No jak taka już spółka trafi do portfela i w teorii ma się gdzie rozwijać, ma gdzie reinwestować swoje zyski na wysokiej stopie zwrotu, mogłaby tam być dekadę, dwie, trzy i byłoby idealnie. Najlepiej nic nie robić. Ale w praktyce co się może wydarzyć? No może się wydarzyć, że zarząd się zmieni, bo ludzie nie są wieczni, umierają, przychodzą na emeryturę. mają różne swoje tam zdarzenia losowe, rozwody, załamania, wypalenia zawodowe. Czasem, czasem się zarząd zmienia i ten nowy zarząd może nam się nie podobać albo możemy go po prostu nie znać i nie ufamy mu do końca, albo mówi coś, co nam się wydaje już nie aż tak rozsądne, jak ten zarząd, które dog się przyzwyczailiśmy. To jest jakieś zdarzenie, które jest powodem potencjalnie do sprzedaży. może ten kurs bardzo bardzo spółki rosnąć. Także wciąż spółka jest świetna, no ale alternatywy są też kuszące i to też może być powód do sprzedaży. Pewnie nie wtedy, jak firma jest troszkę za droga, ale jak już jest dużo za droga, to to jest to na pewno jakiś powód. Yyy, częstym powodem są przejęcia, bo firmy, które robią cyklicznie przejęcia bądź robią dużo przejęć, bardzo ważne jest, aby były zdyscyplinowane. Yyy, brak dyscypliny tutaj jest zabójczy. Jak ja widzę, że yyy jakiś zarząd robi przejęcie, gdzie wydaje mi się, że być może przepłacili, no to oczywiście raz można dać kredyt zaufania, bo może założenie jest takie, że na pewno wiedzą więcej niż ja. Tak. Natomiast jak drugi raz mi się wydaje, że przepłacili, no i z perspektywy czasu widać, że faktycznie za to pierwsze przejęcie też przepłacili, no no to coś już jest nie tak i to zazwyczaj wtedy faktycznie oni po prostu przepłacają, a nie ja nie rozumiem. Tak. E, czwartą rzeczą to jest poluzowanie standardów księgowych. I oczywiście mówimy cały czas o poruszaniu się w sferze legalnej, natomiast no bardzo dużo spółek, jak twieramy sprawozdanie finansowe, to co pół roku czy co kwartał tam widzimy, że rzeczy są coraz bardziej naciągnięte, tak? Czyli najpierw mamy zysk netto, za rok mówią już o Ebidzie, za d lata mówią o adjustowanej Ebidzie, za trzy lata mówią o adjustowanej Ebidzie. yyy powiększonej o zdarzenia jednorazowe i tak dalej, a później jeszcze te zdarzenia jednorazowe yyy są się zdarzając w każdym półroczu. Yyy i jak widzimy takie rzeczy, że y ta księgowość spółki dryfuje sobie swobodnie w kierunku obrzydzącym nas po prostu, no to to jakby nie ma miejsca na coś takiego. Takie spółki powinny być jak najszybciej out z portfela, bo to jest po prostu obrzydliwe. No i takich zdarzeń, które które mogą striggerować sprzedaż spółki, która w teorii trafia do portfela na zawsze jest dużo. Tak więc, ale na szczęście wciąż są jakieś spółki, które są w stanie wytrzymać w portfelu bardzo długo. Tak, mam mam w portfelu instrumenty finansowe, które mam od 10 lat i jestem bardzo zadowolony i pewnie będą kolejne 10. Powiedziałeś, że należy ufać zarządowi. A w jaki sposób ty właśnie sprawdzasz, czy nie wiem, zarząd jest prawdomówny, czy rzeczywiście wypełnia to, co to co zakładał? Czy to są konferencje wynikowe, czy coś jeszcze? Może tak jakby szczególnie w Stanach Zjednoczonych, nie tylko w większości krajów jest tak, że do zarządu, a szczególnie na stanowisko prezesa zarządu trafiają często osoby związane ze sprzedażą czy z działów sprzedaży. No i takie osoby mają gadane, jak to się mówi. Więc jak widzimy, słuchamy pierwszy raz konferencji wynikowej dnia inwestora, czy jedziemy, lecimy, spotykamy się. bardzo łatwo być przekonanym przez taką taką osobę, takiego prezesa. I no oczywiście może są osoby, które mają jakieś niebywałe zdolności psychologiczne widzenia przez przez tą maskę i ale myślę, że że że to jest trudne, że nie ma takich osób, bo bo ci prezesi, którzy naciągają rzeczywistość, oni bardzo często w nią sami wierzą. Oni nie kłamią, tak? Oni oni jakby mówią prawdę, tylko po prostu są trochę delusionowale. Więc jest oczywiście jeden uniwersalny sposób, jak odcedzić ziarno od plew. Czyli zarządy ostatecznie powinny robić to, co mówią, że będą robić. No i jest bardzo prosty sposób, żeby to zweryfikować. Tak, cofamy się na konferencję wynikową o rok, o dwa, o pięć. One są wszystkie w archiwach internetu. Można sobie odtworzyć, nawet jak nie ma już na stronie spółek giełdowych, bo tam zazwyczaj po paru miesiącach znikają, no to jednak gdzieś tam na YouTubie czy czy w płatnych serwisach te dni inwestora nawet od wielu lat są wciąż dostępne i można cofnąć się operat i zobaczyć czy ci ludzie faktycznie robili później to co mówili. To jest jakby taki ultimate check. banalnie proste, bardzo skuteczne i to jest to jest to, co ja robię przy przy nowych spółkach. analizuję nową spółkę, to po prostu cofam się, patrzę co ci ludzie w tej spółce czy nawet w poprzednich spółkach i miejscach pracy, gdzie pracowali, co mówili, a co później robili i jaki to miało efekt. Natomiast jak już mamy spółkę w portfelu, no to jest łatwe, tak? bo już mamy cykliczny kontakt z tym zarządem co kwartał czy nawet wcześniej, bo jest dużo jakby takich śródkwartalnych spotkań z zarządami czy konferencji i na bieżąco słuchamy co mówią wywiadów i konferencji z nimi, więc jakby na bieżąco wiemy czy to ma sens czy nie, czy ich lubimy czy czy nie i czy to się pokrywa z rzeczywistością i z tym co nam się wydawało czy nie. Więc to już później się staje proste, bo nabieramy zaufania albo w niektórych przypadkach tracimy, no ale wtedy po prostu się pozbywamy takiej spółki. Natomiast bardzo ważne jest to, żeby nie tylko lubić zarząd, ale żeby przede wszystkim rozumieć tok myślenia zarządu i przec. Bo jak nie rozumiemy ich toku myślenia, to później przychodzi zawirowanie jakieś, bo właśnie covid, czy cła, czy tam wojna, czy coś innego. Kurs pikuje i jak my nie wiemy, co prezes ma w głowie i co zrobi, to taka spółka jest dla nas nieprzewidywalna. A jak wiemy co ma w głowie i co zrobi, no to bardzo łatwo mieć taką spółkę, bo jest bardzo przewidywalna i jakby dlatego ten kontakt bezpośredni z zarządami jest kluczowy, bo pozwala nam jakby nie podejmować nieoptymalnych decyzji w sytuacji zawirowań, pozwala nam spać spokojnie. Czyli rozumiem, że bardziej preferujesz spółki, które mają takie stabilne zarządy. To znaczy jeżeli masz spółkę A, w której jest prezes od 10 lat, spółka B, w której jest nawet ambitny prezes, ale ale od pół roku, to raczej wybierzesz całą spółkę, spółkę A. Ja przede wszystkim nie za bardzo lubię menadżerów najemnych, co jest oczywiście trudne, bo większość spółek zdecydowana 90 parę procent ma menadżerów najemnych. Ja przyznam, że preferuję spółki, gdzie cały czas y founder jest w zarządzie, a najlepiej prezesem. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że founder jest już jest na tyle wiekowy, że yyy no że już na przykład nie może być prezesem, ale wtedy lubię jak jest w radzie nadzorczej i nie w taki sposób, że tam raz na kwartał się wcwania i przybija piątkę. Tylko ci faerzy wiekowi, których mam w swoich spółkach, no to oni z tego co wiem przychodzą codziennie do pracy. Często mają gdzieś tam swój gabinet. na tym samym piętrze czy naprzeciwko gabinetu prezesa i mimo, że już nie są prezesami, tylko tam chairman of the board, to codziennie normalnie przychodzą do pracy, spotykają się z klientami, myślą o strategii i cały czas żyją spółką. No i oczywiście wciąż mają dużo akcji, tak? No bo to o to o to chodzi, żeby żeby prezes, żeby founder, zarząd cherman mieli bardzo dużo akcji, żeby ich interes był tożsamy z moim oczywiście. No mam akurat z kilkunastu głównych pozycji w portfelu mam dwie w tej chwili, gdzie no głównie z tego powodu, że te firmy po prostu długo istnieją, no już founderzy nie żyją, tak? Yyy, natomiast w tych dwóch sytuacjach yyy tam prezesi akurat są prezesami yyy nie może mają 50 parę lat, to praca w tej firmie była ich pierwszą pracą, jak mieli tam zaraz po studiach albo na studiach i są od od ćwierćwiek w spółce przeszli przez wszystkie szczeble kariery, rozumieją taką spółkę od podstaw i no czasem na czasem jeśli parkiet motywacyjny takiego członka zarządu czy prezesa jest długo terminowy, niezależnion nieuzależnione od krótkich rezultatów, no to to jest sytuacja do zaakceptowania, tak? Ale rzadko się zdarzają też oczywiście mądre rady nadzorcze. Większość z nich jest po prostu przeciętna i wtedy jakby te te pakiety motywacyjne czy sposoby wynagrodzenia też są bardzo przeciętne, tak? I wic ja staram się unikać spółek zarządzanych przez menadżerów najemnych. To już tak ostatnie ostatnie pytanie, bo jest jeszcze kilka tematów, o które chciałbym spytać, ale tak ostatnie już chciałem dopytać odnośnie tego, co przed chwilą powiedziałeś o jakieś pakiety motywacyjne, programy motywacyjne. One często są oparte o zysk, o ebidę, o na przykład kurs akcji. Może być też na polskiej giełdzie czasem tak jest. Jakie ty lubisz programy motywacyjne? No bo to nie jest chyba nic złego, że jeżeli zarząd dobrze pracuje, to dostaje jakąś dodatkową premię. Pytanie, o co taki program motywacyjny powinien być oparty i też w jakim terminie? Jasne. No i tutaj oczywiście tyle pomysłów co co spółek w Europie te jak się czyta są też przepisy, które wymagają większego skomplikowania. Natomiast jak się czyta czasem prezentacje niektórych dużych europejskich spółek odnośnie tego jak wyglądają zarządy, to aż się tam kiszki przewracają. To jest po prostu nie niestrawne to czasem ma 50 stron jakiegoś nonsensu, szczególnie w spółkach francuskich, niemieckich. Ja przyznam, że nie za bardzo lubię programy motywacyjne uzależnione od kursu akcji, bo no ja rozumiem, że oczywiście jeśli zarząd otrzymuje dobre kontakty z inwestorami, tłumaczy działanie spółki, to założenie jest takie, że tam ten mnożnik będzie przynajmniej decent i i to jest ten mały element, gdzie zarząd ma ma wpływ. Natomiast generalnie zarząd nie ma wpływ na wpływu dużego na kurs akcji. To a co ma to są w długim terminie wyniki, bo w krótkim terminie wyniki no to są zasługą zarządu trzy albo 5 lat temu. Tak. I mało mało osób to to rozumie, że że w danym kwartale, no tak jak mam mówimy, nie wiem, o KGHmie, tak? No to wyniki w danym kwartale zależą od kursu dolara i miedzi i od zarządu, który był 5 lat temu. Tak więc ja lubię przede wszystkim programy motywacyjne długoterminowe. Dla mnie długi termin to optymalnie to jest 10 lat albo dłużej i takie programy się bardzo rzadko zdarzają. No akurat Andy Jessie w Amazonie ma taki program, bo on ma 10letni program od rady nadzorczej. No ale to jakby bezpołu jedna z osób, która go wymyślała, więc on nie jest przekomplikowany. Jest bardzo prosty 10oletni program oparty na Frees Flole i na tym, że ND Jess dostaje po prostu bardzo dużo akcji, nie czy tam opcji, nie może przez 10 lat nic z nimi zrobić i innej zamysł jest taki, że za 10 lat chciałby, żeby one były po prostu dużo warte. Tak, bardzo prosty program i i takie programy lubię, które nie są przekomplikowane, nie mają elementów uznaniowych, gdzie rada nadzorcza sobie tam w 20 czy 30% coś jakieś proroczne czy roczne cele wymyśla, tak naprawdę zarząd je wymyśla, rada je akceptuje. Byłem w paru radach nadzorczych spor giełdowych. To jest jakby absur patologia i nic z tym nie można zrobić, bo jakby no niestety myślenie grupowe jest takie, że że zawsze się się ciągnie w dół do najgorszego pomysłu, a nie do najlepszego. E więc na pewno na pewno nie lubię uzależnionych programów od zysku z danego roku czy od EBIT. Ostatecznie wszystkie firmy są warte tyle, ile ich przyszłe przepływy pieniężne zdyskontowane do dzisiaj. No jeśli to jest w zasadzie jedyna miara wartości firm w długim okresie, no to dobrze byłoby z tą miarą powiązać motywowanie zarządu, czyli z free cash flowem. Natomiast to jest oczywiście ryzykowne, no bo jakby najlepsze firmy czy jedne z najlepszych na świecie mogą te free cash flowy w nieskończoność reinwestować wewnątrz swojego biznesu i takie firmy jak Amazon czy Home Depot czy nawet w Polsce Dino wszystko co zarobią reinwestują z powrotem takiego zupełnie frequ dostępnego dla akcjonariuszy nie mają tak i to jest nawet lepiej że nie mają mogą ten free casual zreinwestować na bardzo dobrej stopie zwrotu wewnątrz swojego biznesu. Więc oczywiście trzeba by te programy motywacyjne uzależnić od dysk dysk dyskrecjonalnego free cash flowu przed przed decyzją o zreinwestowaniu tego fre z powrotem w firmy. Tak. I ja przyznam, że takiego programu motywacyjnego jaki bym chciał to jeszcze nie widziałem. No to może kiedyś w przyszłości ktoś kto będzie oglądał ten ten materiał to wpadnie właśnie na taki pomysł albo weźmie właśnie ten twój twój pomysł. Zobaczymy jak taki program by się przyjął na polskiej giełdzie. Piotrze umówiliśmy się na 30 minut, także rozmawiamy już prawie 50 minut. Jeszcze kilka tematów, tak, jeszcze kilka tematów jest, ale to też oznacza, że może kiedyś jakaś kolejna kolejna rozmowa, gdzie też porozmawiamy właśnie o tym, w jaki sposób inwestować, no bo to jest, myślę, że najbardziej istotne dla inwestorów indywidualnych, jak inni inwestują, w jaki sposób na przykład właśnie patrzą chociażby na zarządy, na różnego rodzaju dane finansowe. Więc od razu tutaj mówię, że jeszcze mam nadzieję tą kiedyś rozmowę zrobimy. A ja za dzisiaj bardzo ci dziękuję. Moim gościem był zarządzający funduszem Zolkiewicz and Partners Piotr Żółkiewicz. Dzięki Piotrze za rozmowę. Dziękuję bardzo. Do zobaczenia.

Przewijanie do góry