Podsumowanie Inwestycji za Grudzień 2025
W grudniowym podsumowaniu portfela inwestycyjnego autor dzieli się swoimi wynikami za ostatnie dwa miesiące 2025 roku. Zwraca uwagę na rekordowe dopłaty związane z wypełnianiem limitów IKE i IKZE. Film zawiera omówienie różnych klas aktywów znajdujących się w portfelu, w tym obligacji (skarbowych), ETF-ów (w tym nowego, polskiego ETF-u), polskich spółek dywidendowych (z nową pozycją) oraz pożyczek społecznościowych (z pierwszą spłaconą pożyczką).
Konferencja ForFin 2025 – Relacja
Autor relacjonuje swój udział w konferencji ForFin 2025, organizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Dzieli się swoimi wrażeniami z wydarzenia, ocenia wartość prelekcji i opisuje strefę wystawową. Zauważa, że profil uczestników był bardzo zróżnicowany, co świadczy o rosnącej popularności tematów inwestycyjnych. Wymienia wykłady, które zrobiły na nim największe wrażenie m.in. panel dyskusyjny „Rola inwestorów indywidualnych na polskim rynku kapitałowym”, prelekcję “Co każdy powinien wiedzieć o ekonomii” oraz “Strategia inwestycyjna krok po kroku”.
Obligacje Skarbowe, ETF-y i Złoto
W dalszej części filmu omówione są zmiany w portfelu obligacji skarbowych, w tym zmniejszenie udziału obligacji trzyletnich i kupno obligacji 10-letnich. Autor analizuje również swoje inwestycje w ETF-y notowane w euro oraz posiada złoto, rozważa jego dalsze losy w portfelu.
Pożyczki Społecznościowe
Szczegółowo opisuje zmiany w pożyczkach społecznościowych, w tym reinwestycje i korzyści z promocji oferowanych przez serwis. Wyjaśnia niuanse związane z bonusami i ich wpływem na zyskowność.
Analiza REIT-ów
Autor dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat REIT-ów (spółek rynku nieruchomości), analizuje poszczególne spółki w portfelu, takie jak Alexandria, Agri Realty, American Tower, Digital Realty i Prologis. Mimo spadków i strat, podkreśla długoterminowy charakter inwestycji i wiarę w potencjał REIT-ów poparty dywidendami. Wylicza dywidendy otrzymane w 2025 roku i omawia ich wpływ na portfel. Podsumowuje sytuację w portfelu polskich spółek dywidendowych, wymienia zamknięte pozycje (PZU, Digital Network, Orange, 11 Bit) i nowe zakupy. W portfelu pojawia się też ETF. Inwestycje w ramach IKE. No i najważniejsze — wyniki portfela na koniec 2025 roku.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czołem inwestorzy. Pomału kończymy 2025, a ja kończę swój pierwszy pełny kalendarzowy rok inwestowania. Tak jak planowałem, wpłaty przyspieszyły, a ta grudniowa była do tej pory rekordowa. Miało to oczywiście związek z dopchaniem do wypełnienia limitów na IKE i XE. W odcinku podsumuję wyniki portfela i czy udało mi się wypełnić cel inwestycyjny na ten rok. Pokażę wszystkie typy aktywów, jakie posiadam. W niektórych działy się ciekawe rzeczy, czyli będą obligacje. Jeden z ich rodzajów przestałem kupować, śledząc informacje o stopach procentowych. Możecie się pewnie domyślić, który. ETFY w tym pewna nowość, bo pojawił się w portfelu nowy i to polski ETF rejty. Dlaczego akceptuję to, że ciągnął mój portfel w dół i kiedy spodziewam się zmiany w tym względzie? Polskie spółki dywidendowe, w tym jedna nowość, na którą zdecydowałem się naprawdę w idealnym momencie. pożyczki społecznościowe, w których otrzymałem swoją pierwszą całkowitą spłatę i zarobiłem na niej ustalone odsetki. Jakie nowości skłoniły mnie do reinwestycji? A jeszcze opowiem o konferencji inwestycyjnej Forfin 2025, na którą się tak trochę nieoczekiwanie wybrałem. W ogóle ilość tematów, o których chcę opowiedzieć, mnie trochę przytłacza i robi się z tego naprawdę długi odcinek. Tym razem rekordowo, przepraszam. Byłem już bliski podzielenia go na dwie części, ale stwierdziłem, że sam jako widz nie lubię takich podziałów, a wy zawsze możecie dać znać, co sądzicie. No i dziękuję za wszystkie reakcje, komentarze i suby. Zbliżamy się do 1000. Jeszcze na początku roku coś nie do pomyślenia. Myślicie, że uda się przebić tę czterocyfrową barierę na rocznicę kanału dokładnie 13 stycznia. To jak? Pomożecie? >> Jeśli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam się wspólnie osiągnąć. jak pomożecie. No >> tak w ogóle to mój kanał przekroczył ostatnio pierwszy próg monetyzacji, co oznacza, że przychody z reklam omijają mnie tak jak do tej pory, ale za to można kupić jakieś super naklejki czy czat, czego oczywiście nie polecam, bo to są jakieś bzdury, a chyba jesteśmy poważnymi ludźmi, co nie? To wspomnę jeszcze, że skoro jesteśmy poważnymi ludźmi, to na pewno wiemy, że oglądamy YouTubea, ale nie traktujemy tego jako porad inwestycyjnych. zdobywamy i poszerzamy wiedzę, zaglądamy ulubionym twórcom do portfolio, ale decyzję podejmujemy sami, bo każdy ma inne cele, inną sytuację i inną tolerancję na ryzyko. No to zapraszam na grudniowy stan portfela. Pod koniec listopada na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyła się coroczna konferencja Forfin organizowana przez SI, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Miknęła mi ona w reklamach kilka razy, ale zainteresowałem się nią, jak okazało się, że 21 i 22 listopada akurat będę miał przerwę w zdjęciach do filmu. Do tego udział w konferencji był całkowicie darmowy, a program naprawdę bogaty. Postanowiłem więc wybrać się i sprawdzić jak wygląda takie wydarzenie. Czy prelekcje będą wartościowe, czy darmowy oznaczać będzie zatłoczone, no i kto na takie konferencje chodzi. Od razu powiem, spodziewałem się przewagi uczestników, którzy tematami inwestycyjnymi zajmują się zawodowo, a wyglądało jakby profil był totalnie wymieszany, co tylko oznacza, że tematy te trafiają pod strzechy, co jest super. Więc jeśli tak jak ja mielibyście obawy przed przyjazdem na taką konferencję, bo nie będziecie pasować, to rozwiewam je w tym momencie. Widzicie zresztą jak to wygląda. No to co mamy na takiej konferencji? Program jest bardzo napięty. Wydarzenia dzieją się równolegle i niestety trzeba wybierać co chcemy zobaczyć, a z czego musimy zrezygnować. Powiem tylko, że przez dwa dni od rana do wieczora nie miałem w zasadzie czasu, żeby na spokojnie sobie usiąść, napić się kawy, pogadać i tak dalej. W tej edycji mieliśmy trzy duże sale, a także dwa mniejsze otwarte stanowiska na terenie wystawowym. Dostępna była apka, w której mogliśmy sobie zaznaczyć interesujące nas wykłady i widzieliśmy też ile innych osób zapisało je u siebie. Można było w ten sposób przewidzieć te, gdzie dostać się będzie trudno i lepiej zająć miejsce wcześniej. Dotyczyło to głównie występów bardziej znanych osób, na przykład Marcina i Wucia czy Pankracego. Między kolejnymi punktami programu przeważnie była 15minowa przerwa, a trwały one zazwyczaj 30 albo 45 minut w porywach do godziny. Wspomniałem o strefie wystawowej. Mieliśmy tam wszystkie znane i nieznane firmy. Banki, brokerzy, instytucje finansowe, wydawnictwa, giełdy krypto, a także kilka specjalnych stoisk w rodzaju kolejek górskich czy producenta sprzętu wojskowego. To był świetny sposób, żeby podejść i zapytać się o cokolwiek. Sam zrobiłem tak przy kilku stoiskach i rozwiałem jakieś wątpliwości co do produktów, których używam, albo tych, o których myślę. Oczywiście są infolinie, ale kontakt na żywo i możliwość do pytania o wszystko jest nie do przecenienia. Poza strefami wykładowymi i wystawowymi była jeszcze skromniutka strefa gastro, a raczej dwa punkty z kawą i jakimiś kanapkami. W jednym z nich była jeszcze opcja lunchu, ale jak już wspomniałem, nie było nawet kiedy z tego skorzystać. Organizatorzy już na tej konferencji zapowiedzieli, że przyszłoroczna edycja odbędzie się w innym, większym miejscu na stadionie. To fajnie, ale jeśli zwiększy to ilość symultanicznych wydarzeń, to będzie jeszcze większy kłopot z tym, co wybrać. Jak zatem oceniam tę edycję? Była super. Naprawdę nie spodziewałem się, że będzie aż tak fajnie. Może dlatego, że nie miałem oczekiwań. Może dlatego, że nigdy nie byłem na podobnej. Nie wiem. Jest coś w każdym razie z tej zbiorczej energii, nawet jeśli nie nawiążecie żadnych kontaktów i idziecie sobie jako uczestnik solo. Coś pozytywnego, coś inspirującego. No i naprawdę sporo wiedzy dopasowanej do zainteresowań. No bo sami sobie wybieracie, co zobaczycie. Wymienię wam przykładowo te wydarzenia, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Panel dyskusyjny Rola inwestorów indywidualnych na polskim rynku kapitałowym. Jeden z pierwszych, na których byłem. Podobał mi się profesjonalizm, dobór prelegentów, przedstawicielka Ministerstwa Finansów, przedstawiciel Orlenu, GPW, KDPW, SI. Świetna moderacja. Informacje z pierwszej ręki, a nawet drobne uszczypliwości między rozmówcami. Poruszane były tematy bieżącej sytuacji i perspektyw na 2026 rok. Dla mnie dużo fajnej wiedzy. Co każdy powinien wiedzieć o ekonomii, czyli dlaczego po raz pierwszy w historii możemy odkryć prawdę prowadzony przez autora zakazanej ekonomii doktora Wojciecha Świdra, z którym na przykład można było porozmawiać po wykładzie, co jest właśnie siłą tego typu wydarzeń. Czy Europa to kolejny hot trade, konkurencyjność, dług i nowa rola euro. To był bardzo fajny wykład na temat świetnych europejskich spółek i jak na przykład wyglądają wskaźniki ekonomiczne Europy na tle tych z USA. bardzo charyzmatyczny prowadzący. Strategia inwestycyjna krok po kroku, czyli Marcin Iwódź i Maciek Pielok. Znowu o podstawach strategii inwestowania. Nie wiem jak to jest, ale spokojny głos Marcina i powtarzania ciągle tak naprawdę tego samego działa kojąco i są to naprawdę mądre słowa. Widać, że stoi za tym doświadczenie. Pełne przekonanie, nic nie jest nam wciskane. Co więcej, dostajemy zachętę, żeby samemu wszystko pomału przemyśleć, ułożyć sobie plan i się go trzymać. Mimo że na takich wydarzeniach nie dowiemy się niczego nowego, to są one w jakiś sposób inspirujące i polecam bardzo, jakby coś takiego miało się powtórzyć przy takiej czy innej okazji. Finansowa biblioteka inwestora. Co czytać, by zarabiać. Bardzo fajne przedstawienie listy polecanych książek wraz z takim osobistym opisem z podziałem na kategorię. Kategoria Warren Buffett zdecydowanie zdominowała ten panel. A tak na serio zapisałem sobie mnóstwo nowych pozycji. Na pewno będę się z wami nimi dzielił. Propsy dla Tomasza Jaroszka z kanału Doradca TV za prowadzenie własnego wydawnictwa i popularyzację czytania. USA kontra Chiny. Walka o dominację w świecie technologii i nie tylko. Wykład ten rzucił trochę inne światło na wojnę technologiczną i pozwala się zastanowić jakie my możemy znaleźć sobie w tym miejsce i szanse. Jak zwykle poszerzanie swojej wiedzy to rozwiewanie pewnych obaw. Boimy się tego, czego nie znamy. Edukacja to podstawa nawet w dorosłym życiu. Byle oczywiście nie wpadać w ramiona tępej propagandy. A jak się przed tym ustrzec? No właśnie. Edukacja. Sztuczna inteligencja zmienia inwestowanie. Rewolucja czy moda? Bardzo fajny panel, totalnie na czasie. Szczególnie, że sam prowadzę projekt inwestowania z AI. Wspominam o tym zresztą w ostatnim filmie z małym portfelem AI. Fajnych wykładów było więcej, ale nie ma czasu wspomnieć o wszystkich, ani ich streszczać. Przykładowo dużo wiedzy dały mi te na temat oferty produktowej na GPW albo jak działa giełda od środka. Ciekawe były też prognozy na temat złota. Żałuję, że ominąłem prelekcj na temat dual use w kontekście technologii kosmicznych i obronnych, gdzie występował między innymi Grzegorz Brona, współodkrywca bozonu Hiksa. Taką ciekawostką jest to, że na kilku różnych wykładach usłyszałem powtarzające się powiedzenie, że długoterminowa inwestycja to nieudana spekulacja. Czyżby powiedzenie roku 2025? Ja to potwierdzam. Na innym z kolei zapamiętałem słowa Bartłomieja Zalewskiego z BMor Banku, że jeśli tylko my dostrzeżemy szansę inwestycyjną w jakiejś spółce, to kurs nie wzrośnie. To inni muszą się rzucić na zakupy, żeby wpłynąć na kurs. Możemy być zatem w błędnym przekonaniu, że nie trafiliśmy ze świetną inwestycją, jeśli będziemy naprawdę przed innymi. Na jednym z wykładów, z kolei nie pomnę autora tej wypowiedzi, usłyszałem, że AI służy do czytania książek za nas. I to nie tak, żeby streścić zawartość, żebyśmy ocenili, czy warto daną pozycję kupić, czy zainwestować swój czas w czytanie, streścić po to, żebyśmy nie musieli jej czytać. Rozwaliła mi jeszcze jedna wypowiedź na panelu dotyczącym giełd kryptowalut, że aby sprawdzić czy giełda jest legitna, zarejestrowana w Polsce i tak dalej, możemy spytać o to chata GPT. Proszę nie róbcie tego w ten sposób. Zapamiętałem jeszcze jeden slajd na wykładzie Psychologia i praktyka odkładania na przyszłość, gdzie na wykresie pokazana była sytuacja kumulowania kapitału przy średniorocznym zwrocie 8%. Z tym, że symulacja dotyczyła dwóch osób. Jedna odkłada 1000 zł rocznie przez 10 lat i na tym kończy, a druga właśnie w tym momencie zaczyna i odkłada przez 36 kolejnych lat. Wyobraźcie sobie, że inwestycja tej drugiej osoby nie jest w stanie dogonić tej pierwszej. Nie wiem jak wam, ale mnie to się wydało aż niemożliwe. Potęga działania czasu. Im szybciej zaczniemy, tym więcej zdąży się zakumulować i kapitał ten będzie dłużej dla nas pracował. Jeśli jakimś cudem oglądasz, a jeszcze nie zacząłeś inwestować, to przerwij ten film, zakładaj konto maklerskie i wpłacaj natychmiast. Ruchy, ruchy. Nie, no żartuję. Nie rób tego w pośpiechu ani pod przymusem. Ale im wcześniej zaczniesz, tym łatwiej osiągniesz swój cel inwestycyjny, jaki by on nie był. Czy wybiorę się na kolejną edycję w 2026 roku? jeszcze jak, o ile tylko praca pozwoli. Dziękuję Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych i Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie za organizację tej edycji. Ciekawe z kim z was miałem szansę się minąć w tłumie czy zająć miejsce obok na panelu dyskusyjnym. Dobrze, przejdźmy teraz do pierwszych zakupów. Moje obligacje zarosły kurzem i pajęczynami, ale mimo tego tak to działa, że nic nie dorzucam, a one i tak dzień w dzień same z siebie przynoszą te 4 5 zł i to jest super. Przypominam, że większość obligacji posiadam na koncie XZ obligacje w PKOBP, chyba jedynym tego typu koncie dostępnym w Polsce. Jego koszt to 80 zł rocznie i dzięki konferencji Forf 2025 dowiedziałem się, że zmienił się system pobierania tej opłaty. Wcześniej musieliśmy 1 stycznia zapewnić odpowiednie środki na koncie XZE. W przeciwnym wypadku sprzedawana została jakaś obligacja, żeby je zapewnić. Ale teraz działa to lepiej dla nas. Opłata ta pobrana zostanie z wypłaconych odsetek albo z naszych wpłat dopiero w momencie jak taka sytuacja nastąpi. Co oznacza, że nie trzeba się martwić i można odroczyć ten koszt. A jeszcze to, że nie da się kosztu prowadzenia konta XZ rozliczyć w zeznaniu PIT 38. Niby jest to koszt uzyskania przychodów z zysków kapitałowych, ale zyski te pozostają niezrealizowane, jeśli tego konta nie zamykamy albo nie przechodzimy na emeryturę. No dobrze, oprocentowanie obligacji spada wraz ze stopami procentowymi co miesiąc. Tak więc przy zakupie obligacji pod koniec listopada zmniejszyłem udział trzyletnich obligacji TOS do 10%. Za 4000 zł kupiłem zatem 36 obligacji 10letnich EDO i 4letnie TOS. Oprocentowanie tych ostatnich to 4,9% a tych 10letnich to 5,75% w pierwszym roku. W grudniu zgodnie z przewidywaniami, ale łamiąc pewną tradycję, kolejny raz obniżone zostały stopy procentowe. Oprocentowanie trzyletnich obligacji spadło do 4,65%, co według mnie uczyniło ich zakup już nieopłacalnym. Za pozostałą kwotę limitu XZ 514 zł 60 gr kupiłem 51 obligacji 10letnich TOS. oprocentowanych na 5,6% w pierwszym roku z marżą ciągle pozostającą na dobrym 2% poziomie. Tym samym po dopłacie 9114 zł 60 gr wartość obligacji skarbowych wzrosła do 35 806 zł i 67 gr, co stanowi 25,12% portfela. Ich zysk w tym momencie to 1822 zł, czyli 5,36% zwrotu. Skład części obligacyjnej i oprocentowanie poszczególnych emisji widzicie w tej tabelce. Ciekawe czy będę trzymał konto XZE na tyle długo, żeby doczekać się kolejnego cyklu zwiększenia stóp procentowych. Mam nadzieję, że nie, ale to oznacza, że tak wysokie oprocentowania będą już tylko historyczne. Lubię ten wykres stopy zwrotu jak równia pochyła. Zwizualizowana funkcja stabilizacji portfela. stabilizacji, bo co by się nie działo, jesteśmy każdego dnia trochę do przodu. Akcje szaleją raz w jedną, raz w drugą, a tutaj tiptopkami w górę w swoim powolutkim tempie, dzień za dniem. Tak w ogóle to w przeciwieństwie do obligacji korporacyjnych zainteresowanie obligacjami skarbu państwa spada. Wysokie stopy odchodzą w przeszłość, bum, i ja. Ministerstwo Finansów będzie zachęcało ludzi do rolowania obligacji, oferując korzystne, chociaż to się jeszcze okaże, warunki zmiany obligacji, żeby kasa pozostała w grze. Jeśli chodzi o ETFY, to po upruszczeniu portfela zrobiło się dość nudno. No ale o to właśnie chodziło. do planu inwestycyjnego składającego się z ETFa na indeks MSCI World IT, czyli światową technologię, MSCI Emerging Markets, czyli rynki rozwijające się i na obligacje amerykańskie od 7 do 10 lat dopłaciłem łącznie 155,5 €. Ustalone proporcje planu to 80 do 10 do 10. Realne proporcje to z kolei niecałe 80 do 14,5 do 6. Planu nie rebalansuję, żeby nie mnożyć operacji sprzedaży. Wolę dopłacić więcej podwyższając chwilowo proporcje, choć tego też nie robiłem. Ogólnie plany inwestycyjne w XTB są dla mnie jakieś takie sztywne w obsłudze. Na koncie IKE, czyli w złotówkach dokupiłem z kolei jedną jednostkę ETF na indeks Eurostox 50 za niecałe 630 zł oraz kawałek tego na indeks S&P 500 za równowartość 1000 zł. Ciekawostka, w połowie grudnia nastąpił split akcji tego ETF i w Myfund i na XTB nastąpiło to bezboleśnie poprzez sprzedaż starych udziałów i zakup nowych o tej samej wartości. ETF ten był faktycznie dość drogi. Cena z 1000 kilkuset dolarów za jednostkę spadła do kilkunastu dolarów. W tej chwili 11 $AR 70 centów. Oznacza to, że split był w stosunku 1 do 100. Dla mnie bez różnicy, bo kupuję w XTB dowolną ilość poprzez prawa ułamkowe, ale taki ruch sprawia, że u innych brokerów być może więcej ludzi zdecyduje się na ten zakup. Szczególnie jak ktoś mocno dba o właściwe proporcje portfela. Złota nie dokupowałem. Środki w euro, które do tej pory na to przeznaczałem, ulokowałem akurat gdzie indziej. W listopadzie poszło na rejty, a w grudniu o tym w następnym rozdziale. O nowym ETFie w portfelu opowiem zaś w sekcji z polską giełdą, bo jest to ETF notowany na GPW w złotówkach i jest to polski ETF, bo jakby co na GPW są też ETFY zagraniczne. No to jak radę sobie te wszystkie moje ETFy notowane w euro. A całkiem dobrze. A złoto nawet rewelacyjnie. ETFY po dopłacie prawie 2280 zł mają teraz wartość 23672 zł z zyskiem na poziomie 9,65% czyli 2070 zł do przodu, a złoto ma wartość 4065,5 zł z zyskiem na poziomie 33,25% czyli 104 zł. W całym portfelu ETF stanowił 16,61%, a złoto 2,85%. No to co ze złotem w 2026? Powinno być dobrze. Póki Chiny gromadzą, to nie będzie nadpodarzy. Cena nie powinna runąć, ale czy utrzyma swoje tempo wzrostu? Wątpię. To już by było trochę niezdrowe. Trochę podokupuje, ale też nie wykluczam częściowej sprzedaży, gdy zajmie ono więcej niż 5% portfela. A u was jak ze złotem? Załapaliście się na tego i ubiegłoroczny rajd, czy nie tykacie? Grudzień przyniósł trochę nowości, jeśli chodzi o pożyczki społecznościowe. Przede wszystkim otrzymałem pełną spłatę swojej pierwszej lipcowej pożyczki wraz z odsetkami, które przypominam dostajemy dopiero na sam koniec jej trwania. Mimo tego, że w grupie A naliczane są co miesiąc i miałem w planach sobie te środki wypłacić i bez przewalutowania kupić sobie za to złoto albo wrzucić WTFY w planie inwestycyjnym, ale zostałem zaatakowany promocją polegającą na tym, że jeśli zreinwestuję całą swoją wypłatę z grudnia, a na dodatek zainwestuję coś ponadto, to dostanę ekstra 2% z tej kwoty ponad tę wypłatę, czyli wszystko powyżej 138, 17 centów będzie objęte tą promocją. Zacząłem się zastanawiać, ale decyzji nie podjąłem. Za to standardowo, jeśli chodzi o ostatnie miesiące, ulokowałem 100 € w pożyczkę w grupie B i Scramble zrobiło kolejną promocję świąteczną. Ekstra 6% z tego co zainwestuje w grudniu rozłożone po pół% na każdy z miesięcy w ciągu najbliższego roku. Dokładne warunki byłyby takie, że dostaje się po pół% z inwestycji ponad to moje ulukowane już 100 € pod warunkiem wzięcia udziału w danej rundzie przez sześć kolejnych miesięcy. A potem w czerwcu znowu to samo pod warunkiem ulokowania kwoty równej co najmniej tej grudniowej nadwyżce. No i już w zasadzie podjąłem decyzję, że reinwestuję tę pierwszą spłatę w całości, czyli 138, 17 centów, ale zobaczyłem tę klasyczną promocję, że za każde 300 € w grupie A dodają 6 € bonusu. No dobra, dopłaciłem jeszcze 161,83 cent i włożyłem w te pełne trzy stówy w pożyczkę z grupy A, co razem ze 100 euro w grupie B dało 400 € dopłaty w grudniu. Mniej więcej trzecia część tej sumy, czyli 138, 17 centów, to reinwestycja otrzymanej spłaty. Wspomnę jeszcze o jednej nowości, jaka pojawiła się ostatnio w serwisie. To kolejny po klubie lojalnościowym mechanizm, który ma nagrodzić regularnych inwestorów. W klubie poprzez uczestnictwo w kolejnych rundach bez przerwy uzyskujemy dostęp do wcześniejszych rezerwacji inwestycji w grupie B. doba dwie, a nawet trzy przed startem rundy. Ten nowo wprowadzony mechanizm zaś jest znacznie bardziej atrakcyjny, bo uzyskujemy premie finansowe w postaci odrobinę większych odsetek. Mówimy tu o naprawdę niewielkich wartościach, o dziesiątych, a nawet setnych częściach procenta. No ale zawsze coś, nie? No i nie jest zbyt różowo, bo większe wartości na stałe byłyby już trochę podejrzane. No ale jest jeszcze druga zachęta. Jednorazowo wypłacany bonus za spełnienie kamieni milowych, czyli trzech miesięcy inwestycji z rzędu. Ten z angielskiego streak może nam się zresetować, ale bez obaw. Jeden miesiąc przerwy nam go tylko zamrozi. Coś jak w DuoLingo nagroda otrzymywana jest tylko raz, a wyliczona jest ona jako znowu jakaś 10 część procenta z naszego cashflow, czyli różnicy między wpłatami a wypłatami w danym okresie, w jakim wypełniliśmy kamień milowy. Przykładowo na początku inwestowania, jeśli włożylibyśmy w kolejnych trzech rundach łącznie 1000 € dostaniemy po trzecim miesiącu aż 2 € bonusu. Ale jak utrzymamy ten strak, to po kolejnych trzech miesiącach i powiedzmy takiej samej łącznej inwestycji, bonus wzrasta dwukrotnie do 4 €. Ale pamiętajmy, że liczy się tylko cash flow z tych ostatnich trzech miesięcy, a nie od samego początku. Zatrzymuje się on na 1% cash flow po przekroczeniu 21 miesięcy inwestowania longiem. W sensie nie zwiększa się już potem. Jak system ten został wprowadzony, to spodziewałem się dostać ten bonus za cashfow, a w zasadzie powinienem dostać dwa, bo miałem odhaczone kamienie milowe za udział w trzech i sześciu kolejnych rundach. Nie dostałem jednak nic, a zwiększonego o całą 1% zysku też jakby nie odczułem. Może to zbyt małe kwoty, ale z mojej drugiej pożyczki, w której w grudniu pozostało niespłaconych 810 € zwiększone odsetki powinny być widoczne i wynieść dodatkowe 81 centów. Ja wiem, że to mało, no ale albo to działa, albo nie działa. A tak jak widzieliście po kliknięciu w historię aktywności widać wszystkie moje wpłaty i w grudniu mam już wpisany ten bonus do oprocentowania. Zadałem pytanie supportowi, poprosili o maila i tyle. No ale okej, święta, weekend, koniec roku. Jak dostanę jakąkolwiek odpowiedź, to dam znać. Łączna dopłata do pożyczek wniosła zatem 400 € czyli prawie 1686 zł. Z czego jednak 132,44 centy pochodzą ze spłaty pożyczek. 5,73 to odsetki zarobione na pierwszej całkowicie zwróconej pożyczce z lipca. W tej chwili pożyczki w moim portfelu mają wartość 6758 zł i stanowią 4,74% całości. Z zyskiem jest problem, w sensie, żeby go dokładnie określić, bo w złotówkach wychodzi 176 zł, ale uznajmy, że na tę chwilę zarobiłem 5,73 cent na odsetkach plus 70,42 cent w bonusach, a bonusy służą tylko do zainwestowania. To oznacza, że abym mógł je sobie wypłacić na konto i żeby stanowiły realny zarobek, muszę przejść przez sześciomiesięczny cykl inwestycyjny. Zatem część z tych bonusów mam teraz w trakcie takiego cyklu. Część dostałem wraz ze spłatą pierwszej pożyczki, bo były już w niej zawarte. Było to 10 € pierwszego bonusu, więc dostałem je już z powrotem wraz z zarobionymi przez siebie odsetkami, czyli około 52 eur centy. No i jest też ostatnia część tej sumy bonusów. To jest to, co dostałem na koniec grudniowej rundy i ta część czeka na zainwestowanie w styczniu. Trochę to trudne w obliczeniu, a ładowanie tego w MyFund jest ułatwione. Co prawda zwróciłem się do twórcy, żeby dodał pożyczki w scrum jako opcja do wyboru, ale sposób w jaki one funkcjonują trochę odbiega od schematu. W sensie w pożyczkach w Myfund określamy czas trwania, stały procent i tyle. No a tutaj jak widzicie procent może być trochę zmienny. W efekcie trzymam je jako ruchomości po to, żebym widział ile mam włożonych pieniędzy i choćby w podstawowy sposób mógł sprawdzić ile przyniosły mi dochodu. No ale przez różnicę na kursie euro w tej chwili ten zysk w złotówkach jest jakby żaden. Wyrażając to w euro mamy zysk na poziomie 21% czyli 76 € co mniej więcej zgadza się z tym co młem w panelu i głównie to chciałem zweryfikować tylko mniej więcej bo coś musiałem wpisać nie tak albo źle uwzględnić w panelu jest 2213% zwrotu ale ten sam zysk 76 € tu widzicie wyższy bo uwzględnia zysk naliczony, ale jeszcze nie wypłacony, bo przypominam zysk z pożyczek dostajemy wraz z ostatnią ich ratą. Jak zwykle zainteresowanych odsyłam do dwóch filmów na kanale, które poświęciłem serwisowi Scrumble. Ostatnio widzę na nich większy ruch. No i dobrze. Tu na razie wygląda to okej, ale przed nami grupa aktywów, gdzie różowo to nie jest, jest czerwono. Ajajaj, rejty. Co to za inwestycja? Spółki lecą w dół, kurs dolara leci w dół. Trzeba było nie wchodzić. No ale nie, nie uważam tak wcale. Okej, nie spodziewałem się, że będzie to wyglądać aż tak, ale to też jest jakaś cenna lekcja, bo wszedłem w to nie dla przechowywania kapitału na rok, dwa. Wszedłem w to, żeby mieć dywidendowy portfel spółek związanych z nieruchomościami na lata, a dywidendy dostaję i będę dostawał. Fakt, nie dowierzam w te zestawienia, że to rejty dały najwięcej zarobić w ostatnich kilkudziesięciu latach prześcigając indeks S&P 500, ale z drugiej strony wiemy co się ostatnio działo na rynku nieruchomości i jaki na to wpływ miały wysoka inflacja i stopy procentowe. Teraz mamy dość naturalną korektę plus kilka innych czynników takich jak wojny handlowe czy cięcie kosztów administracyjnych, gdzie oberwał sektor między innymi naukowo-rozwojowy. No więc w dłuższej perspektywie czekam na zadziałania niskich stóp procentowych i ożywienie tego rynku związanego z nieruchomościami. Nie wspominając, że te moje rejty to są różne sektory. Magazyny, sklepy, centra danych, centra badawcze, komunikacja, rozrywka, ale także i nieruchomości mieszkalne i hipoteka. To jest akurat element cykliczny, więc będzie lepiej, potem znowu będzie gorzej i tak zobaczymy ile razy za mojego życia to jeszcze nastąpi. Drugim natomiast elementem, który może odbić się w perspektywie kilku lat jest słaby dolar. Trump gra na jego osłabienie, żeby zmniejszyć dług, ale czy po kolejnych wyborach będzie to kontynuowane i czy w ogóle jest plan, żeby to był nowy poziom odniesienia, czy tymczasowa strategia, tego nie wiem, ale raczej w swoich przewidywaniach długofalowo zakładam odbicie niż dalszy spadek. Skoro zaś nie muszę spieniężać swoich udziałów, to strata na kursie jest wyłącznie na papierze. Biznesy działają, dywidendy są wypłacane. Jest okej. No właśnie a propos wypłacania dywidend. Aleksandria, czarny niedźwiedź mojego portfela rejtów, jednak będzie miała zmniejszoną dywidendę od przyszłego roku. Nominalnie to jakaś połowa mniej za akcję, ale przeliczając to na stopę po obecnym kursie to nie jest źle, bo prawie 6%. No tylko, że nie kupowałem tej spółki po obecnym kursie, a po ponad półtora raza większym. Spadki na Aleksandrii wliczyły dość spore zadłużenie spółki i słabą perspektywę najbliższego roku, dwóch. Drugi spadek o jakieś 15% był spowodowany obniżeniem dywidendy i ogłoszeniem zbierania akcjonariuszy do pozwu zbiorowego. Pojawiają się głosy o nieudolnym zarządzie i fałszowaniu sytuacji z zajętością nieruchomości. Za słaby jestem, żeby wyciągać z danych ukryte znaczenia. Ostrożnie dokupuje, żeby uśredniać. Spółka jest liderem rynku i może oznaczać, że jakieś wielkie wzrosty już za nią, ale niech chociaż zapewnia stabilne zyski. No i takie dokupowanie po spadkach to nic innego jak doważanie spółek w kontekście rebalansu, którego w sumie nie robię. No ale tak to by wyglądało w praktyce. Coś spadło, trzeba dokupić. Względnie małe kwoty nie pomagają, bo nie chcę rozdzielać zakupów na wszystkie spółki po 10 $arów czy coś takiego. No ale lepiej dokupić za 20 czy 30 arów niż w ogóle. Czy tam wybrać jedną spółkę za 100. Znowu wydaje mi się, że mógłbym dopłacać do tej części portfela więcej. Nawet chciałbym. No ale priorytetowo potraktowałem wypełnienie limitów na IKE i XE w tym roku. Cała lista zakupów z dwóch miesięcy wygląda dość bogato. No ale widać, że to Aleksandria powtarza się częściej od reszty. No to od niej zaczniemy. Łączny zakup prawie 6,7 jednostek za 345 $ i3 cent wyszło średnio 51,5 dolara za jednostkę reju powyżej aktualnego kursu. Największy zakup trzy jednostki był 3 listopada zaraz po pierwszym tąpnięciu. Poczytałem na zagranicznych portalach, że być może spadek jest zbyt nerwowy. Jeśli ktoś planuje zostać ze spółką na dłużej, to być może jest dobra okazja do dokupienia. Po drugim spadku, tym po ogłoszeniu zmniejszenia dywidendy, nabyłem dodatkowy pakiecik i to było póki co dotychczasowe minimum kursu. No to lećmy dalej alfabetycznie. Agry Realty. Dwa zakupy za łącznie 55 $arów. Kurs stoi w miejscu, a dywidendy lecą co miesiąc. Chociaż to z Realty Incom dostaje więcej miesięcznie, to ta spółka jest bliższa wyjścia na plus. Obie zajmują się tym samym, czyli wynajmem przestrzeni pod sklepy wielkopowierzchniowe. Różnią je tylko marki, którym wynajmują i skala. Agri jest mniejsze i potencjalnie bardziej rozwojowe właśnie z tego powodu. Mniejsza stopa dywidendy jest tego konsekwencją. Tabelkę ze stopami dywidend pokażę na końcu. Kupowanie obu tych spółek nie jest może dywersyfikacją, no ale dokupuję, żeby te comiesięczne dywidendy zmieniły się w taki przyjemny, malutki strumyczek z hajsem. American Tower. Jeden zakup za 40 ar po cenie 179 $arów za akcję. Przeszedłem na ostrożność wobec tej spółki. Coś tam przestało grać, ale i to jest wadą stock pickingu, trzeba mieć czas, żeby znaleźć przyczyny takiego, a nie innego zachowania kursu akcji danej spółki. Z samego kursu można wyczytać niewiele, jeśli chodzi o fundamenty i długoterminową inwestycję. Tego czasu nie miałem zupełnie, więc mimo spadków nie rzuciłem się na zakupy. Kilka miesięcy temu spółka zwinęła się z rynku w Indiach i miała niezadowalające wyniki z Ameryki Łacińskiej. Ale teraz w najnowszym raporcie z trzeciego kwartału wyniki są świetne. Przychody 2 miliard 700 milionów dolarów, czyli o 7,7% więcej rok do roku powyżej konsensusu. Zysk netto wzrosł o ponad 200% do 912 milionów doarów. Przychody z nieruchomości prawie 6% w górę i utrzymana wysoka marża brutto, około 75%. Także dlaczego mimo tak dobrych wyników kurs radzi sobie średnio? Problemów należy wypatrywać w przyszłym roku. Spółka ma na przykład wysoki współczynnik zadłużenia, prawie 11,5, co może, ale nie musi przełożyć się na kłopoty finansowe. Spodziewana jest duża rotacja najemców, a także kłopoty ze ściągalnością czynszynszy od Ecostar, spółki telekomunikacyjnej, która miała ogromne kłopoty z płynnością, a także dochodzenie w sprawie niewłaściwego wykorzystania przydzielonego pasma. Kłopoty te zażegnała poprzez sprzedaż części pasma między innymi SpaceX, co też wzbudziło niedawno wątpliwości prawne i pytanie o potencjalną korupcję. Jak to się ma do American Tower? No spółka mimo niezmiennie dobrych fundamentów może mieć wyboisty przyszły rok i właśnie to jest odzwierciedlone w jej kursie. Czyli dla mnie bez znaczenia. A cena za dobrą spółkę po prostu spada. No i tak to mimo braku czasu, ale chcąc podzielić się z wami wartościową treścią, zrobiłem krótką analizę. Także dziękuję wam za motywację i dziękuję sobie, że zdecydowałem się prowadzić ten kanał. Win win. Idziemy dalej. Digital Realty. Zakupy w listopadzie i grudniu za łącznie 90 $ar bez dwóch centów. Średnio wyszło po cenie 160 $ar 88 centów za akcję. Czytałem ostatnio artykuł porównujący dwie wiodące spółki z kategorii cendr danych, czyli właśnie Digital Realty i Equinic. Mimo że obie radzą sobie świetnie, to wygląda jakby historycznie to Equinix radził sobie świetniej i to kilkukrotnie. Mam w digital reality całe nic, jakieś 1300 zł, więc nie byłoby problemu wymienić jedne akcje na drugie, a raczej na część, bo jedna akcja Equinix to 750 arów albo więcej. No ale to akurat nie problem. Na razie nic nie będę robił. Na pewno nie będę sprzedawał tego reju. Prędzej dokupię ten drugi równolegle, a z pierwszego wyjdę sobie może w jakimś momencie. Co za dużo ruchów, to niezdrowo. Orkid Island Capital. A dokupiłem sobie w listopadzie trzy akcje po 730. Stosunek ceny do zysku wrócił z kosmicznych wartości do 12,81, choć w poprzednim odcinku tłumaczyłem, że nie ma on większego sensu przy rajcie typu mortgage, czyli hipotecznym. Kupione dla eksperymentu na początku roku, żeby przekonać się, czy kilkunastoprocentowa stopa dywidendy jest w stanie się utrzymać. No i wyszło, że nie dość, że jest w stanie, bo wynosi ona teraz prawie 20%, to jeszcze po krachu, po ogłoszeniu ce Trumpa jej kurs ciągle rośnie. Zadziwiające, że pośród wszystkich moich rejtów, gdzie są naprawdę solidnie działające biznesy, to ten najbardziej ryzykowny, hipoteczny, zarabiający na odsetkach od kredytów i właśnie w warunkach zmniejszających się stóp radzi sobie najlepiej i mam na nim największy, choć nadal niewielki zysk. No ale dobra, jeśli prawdopodobieństwo takiego stanu rzeczy wynosi powiedzmy 5% to skąd mam wiedzieć, czy nie jesteśmy właśnie w tych 5% przypadków i cała wiedza i doświadczenie mówi, że powinno być inaczej. Dywidendy, choć nominalnie niewielkie, to wypłacane miesięcznie i to drugi z tego typu rejtów. Trzecim i ostatnim jest wspomniany już Realty Income, którego nie dokupowałem, a to dlatego, że mam go najwięcej z całej trójki i raczej będę doważał inne spółki. Dokupiłem natomiast Prologis, łącznie pół akcji za sumę 61 do$94 centy. Spółki wynajmujące przestrzenie magazynowe, czyli pośrednio opierające się na handlu, zyskują wiatru w żagle po niespokojnych czasach wojny celnej. Oczywiście to pewnie jeszcze nie koniec, ale przynajmniej uspokoiłoś na tyle, żeby strach ustąpił miejsca próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Biznes zawsze znajdzie sobie drogę, a ostatni raport pokazuje, że konsumenci w Stanach wydają na potęgę. Czy handel będzie miał swoje źródło na zewnątrz, czy wewnątrz kraju, to już bez znaczenia. No i ostatnia spółka, która znalazła się w koszyku, też przestrzenie magazynowe, to Rexford Industrial. Dokupiłem łącznie prawie półtorej akcji za 60 $arów. Tutaj zjawisko odbicia w handlu nie jest tak uwidocznione, ale może to za sprawą tego, że Prologis działa na terenie całych Stanów i poza nimi, a Rexford skupia się na południowej Kalifornii, czyli terenach wokół LA. No dobrze, czas na podsumowanie. Do rejów dopłaciłem łącznie 673 do$ 84 centy, z czego zaledwie 12 $arów i 3 centy pochodziły z dywidend. Nie ma się co oszukiwać, te trzy wypłacające miesięcznie nie generują za dużo. Reszta natomiast to kwartalni zawodnicy i tu są już fajniejsze wartości, choć niektóre ze spółek mają bardzo niską stopę. Popatrzcie na tę tabelkę. American Tower, Digital Realty i Prologies mają dywidendy poniżej 4%. To są bardzo dobre biznesy, których dywidenda, tak nominalnie, jeszcze nie zdołała nadążyć za ich rozwojem. W ogóle mogę podsumować już pierwszy pełny rok dywidend z samych rejtów. Tak to wygląda. W naszej walucie będzie to 635 zł i 10 gros, czyli prawie 53 zł miesięcznie i 1ł74 dziennie. Co można kupić za 1ł74? Bułkę. O, albo dwa, trzy banany. Kurde, to już coś. W amerykańskiej walucie to jest 170 do$arów w roku i 47 centów dziennie. Mam nadzieję, że w 2026 roku dobije do dolara dziennie. Łączna wartość tej grupy aktywów w moim portfelu to 19921 zł. Strata wynosi prawie 3860 zł, czyli zwrot - 1411%. Stanowią niecałe 14% mojego portfela. ten procent spada i jest to wynikiem wypełniania w pierwszej kolejności limitów na IK i X, które nie przyszło mi jakoś łatwo, bo dopiero w grudniu. Jakbym miał pewność, że te limity w przyszłym roku przyjdzie wypełnić mi już na przykład we wrześniu, to bym mógł więcej dorzucać w rejy, które są i będą na zwykłym koncie maklerskim. Ach, jak ładnie by wyglądał mój portfel, gdyby nie te cholerne amerykańskie nieruchomości. Ale mogę na chwilę osłodzić rzeczywistość i pokazać wam mój portfel rejtów w oryginalnej walucie dolara. Wygląda lepiej, nie? Większość na plusie. Je. No i stopa zwrotu -1, a nie min 14%. Ale dobra, jestem przekonany, że będzie dzień, że to one będą świecić najjaśniej w moim portfelu. Czy to wydarzy się za d lata, czy może za pięć, przekonamy się razem. No i przechodzimy do polskich spółek dywidendowych i niektórych słabo dywidendowych, które znalazły się w moim portfelu z jakiegoś innego powodu. Tak dla jasności. Pojawia się nowa spółka, choć nie tak zupełnie nowa, patrząc na historię mojego portfela. No i pojawia się mój pierwszy polski ETF. Ale najpierw o kilku inwestycjach, które zamknąłem. Idąc kalendarzowo to 12 listopada przyniosłem sobie na konto IKE 10 spośród 16 akcji spółki PZU, sprzedając ją na normalnym koncie i odkupując w tej samej cenie na IKE. Oczywiście będzie mnie to kosztować zapłatę podatku belki od zysku z tej operacji, a jest to prawie 220 zł, czyli 28,32%. No ale od tego dnia belki już nie będzie, a spółka dalej zyskuje. A z ostatnich wiadomości fuzja z bankiem PKOSA będzie najwcześniej pod koniec 2027 roku. Banki dostaną trochę po kieszeni zwiększonym podatkiem CIT. Oczywiście nie martwię się o ich zyski, ale jednak psuje to humor akcjonariuszom i część na pewno będzie realizować zyski, o ile jeszcze tego nie zrobili. Poza tym taka sytuacja, jaką mieliśmy ostatnie lata, nie powtórzy się prędko. Tak czy inaczej, PZTU pozostaje w moim portfelu jako jedyna spółka skarbu państwa. Na Orlenie też mógłbym wyjść nie najgorzej, ale pozbyłem się go wcześniej w tym roku, jakoś nie wierząc, że obecna ekipa rządząca będzie w stanie wycisnąć ze spółki zyski i rozwijać ją biznesowo. No nic, cieszę się z takiego stanu rzeczy, nawet jak już nie jestem ich akcjonariuszem. Kolejną zamkniętą inwestycją jest Digital Network. Super zysk, 130%. Kupiłem ich akcje za 864 zł, a sprzedałem za 1994. 1130 zł zysku. Nie mogę sobie przypomnieć dokładnego powodu, dla którego kupiłem te akcje na samym początku swojej drogi. Wyszedłem na tym bardzo korzystnie i przypisuję sobie z tego tytułu zerową zasługę. Oceniam to po prostu na 100% szczęścia. Spółkę oczywiście poznałem później, bo zrobiło się o niej głośno, ale szczerze mówiąc nie jest to branża, w której czuję się komfortowo, w którą wierzę tak perspektywicznie. No i spółka dowozi, wyniki ma super. No i super, ale to nie dla mnie. To jest ten element dopasowania personalnego swoich inwestycji. Pewnie są taty, co patrzą wyłącznie na cyferki i wzrosty, ale jest tyle spółek, które wyglądają dobrze, że można sobie wybierać te, w które wierzymy i każdy niech wybierze sobie inne i fajnie. Tak tłumaczę, dlaczego ją sprzedałem, kiedy inni dokupują. Pieniądze te poszły od razu na IKE i za chwilę opowiem, co za to kupiłem. Kolejną zamkniętą inwestycją był Orange. 24% zysku. Akcje po 477 przyniosły 114,5 zł zysku. Tutaj miałem od dawna wrzucone zlecenie sprzedaży i cena dość nieoczekiwanie osiągnęła ten próg. W Orange wszedłem też na samym początku drogi, bo znałem tego operatora jako wieloletni użytkownik. Firma zawsze jawiła mi się jako rozwojowa i w rankingu polskich operatorów zazwyczaj przewodziła. Poza tym akcje były tanie, a jak wiadomo jednym z inwestycyjnych błędów poznawczych jest chęć posiadania wielu akcji całego pakietu. Na przykład 60 akcji jak w tym przypadku, a nie tam kilku, nawet jeśli co do wartości jest to kwota dalej niewielka. Kupowałem więc te akcje Orange za resztę z pozostałych zakupów, ale tak długofalowo to nie wybrałbym tej spółki, więc wystarczyła mi taka półtoraroczna spekulacja i czas czyścić portfel. No i ostatnia zamknięta pozycja tylko częściowo, czego teraz żałuję. No ale tak to jest godzić ze stratą. Myślałem, że kurs odbije i pozostały mi pakiet czterech akcji sprzedam jeszcze z jakimś zyskiem, bo kupowałem je już po sporych spadkach. Okazało się jednak, że kurs dalej zanurkował, więc mądry Polak po szkodzie. Tą spółką jest 11 Bit. Sprzedałem cztery akcje po 160 zł przy cenie zakupu średnio 382, a pierwsza akcja to 636 zł, czyli prawie 9 stów straty, 60% na minusie. No ale strata ta pokryje mi część zysku choćby ze sprzedaży Digital Network, a jednocześnie uwolnione środki trafiły na IKE i tam na bank zakwitnął lepiej niż w tej gamingowej spekulacji. Wpisuję to w koszty edukacji. Ważna rzecz a propos strat, które będziemy chcieli sobie odpisać w danym roku. Z jednego z wykładów na Forfin 2025 dowiedziałem się co praktycznie kryje się za tym, że polska giełda działa w cyklu T+2. Wcześniej odnosiłem to tylko do dnia odcięcia dywidendy, ale ma to jeszcze jedną ważną konsekwencję pod koniec roku. Otóż formalnie nasze zakupy i sprzedaże księgowane są po zamknięciu drugiego dnia sesyjnego od momentu naszej dyspozycji. Na naszym koncie widzimy i od razu KDPW, czyli krajowy depozyt papierów wartościowych, potwierdza to dopiero po dwóch dniach sesyjnych. No więc właśnie z tego powodu, jeśli stratnej sprzedaży dokonamy w ostatnim albo przedostatnim dniu sesyjnym w danym roku kalendarzowym, nie możemy uwzględnić tego w zeznaniu za ten rok. czyli tylko sprzedaż, której dokonaliśmy przed świętami. A więc do 23 grudnia będziemy w stanie uwzględnić przychodach bądź stratach za ten rok. 31 grudnia jest bowiem dniem bez sesji, a ostatnim i przedostatnim dniem w tym roku jest poniedziałek 29 i wtorek 30 grudnia. Transakcje zawarte w tych dniach liczyć się będą na 2026. Przejdźmy do zakupów. 12 listopada przyniosłem sobie część akcji PZU na IKE, czyli sprzedałem i odkupiłem po tej samej cenie. Z 16 sprzedanych akcji odkupiłem 10, a pozostałe dorzuciłem do kupna trzech akcji mobruku po 296,50. Dwa dni później dokupiłem po jednej akcji Kruka i Synek. 17 listopada po sprzedaży Digital Network dokupiłem kolejne cztery akcje Syctica, siedem akcji XTB, jedną akcję Mobruku i 10 akcji Elektroteamu. 9 grudnia po sprzedaży części akcji 11 bit to kupiłem kolejnych 10 akcji Electro Teamu, bo kurs leciał trochę w dół, a pozostałe środki wydałem na zakup pierwszych pięciu akcji Cyberfox. Okej. Kiedyś miałem jedną akcję, sprzedałem ją z zyskiem, bo nie chciałem trzymać tej spółki, ale zmieniłem zdanie, bo robi naprawdę dobre akwizycje i zarząd ma niezłą wizję, jeśli chodzi o jej rozwój, ale to tylko jedna strona monety. Drugą jest to, że na Forfin 2025 z ciekawością wysłuchałem wykładu na temat programów lojalnościowych dla akcjonariuszy spółek z polskiej giełdy i Cyberfox jest jedną z niewielu, które taki program oferują. A że jestem ich klientem, to pomyślałem, czemu nie obniżyć sobie kosztów, a jeszcze zarobić na dobrze zarządzanej spółce. Dywidendy na razie symboliczne, ale kto wie czy to się nie zmieni zanim nie uzbieram tych wymaganych 50 a potem 100 akcji, bo są dwa progi zniżek. W przeciwieństwie do Orlenu, do programu zgłasza się samemu bez udziału brokera, ale mogę wam powiedzieć, że z tego co słyszałem na tej konferencji także w Orlenie ma się to od przyszłego roku zmienić. Powody nie tak wielkiej popularności programów są między innymi prawne, a konkretnie związane z opodatkowaniem takich bonusów. Tak czy inaczej mam w planach pomału dozbierać do tych 50 akcji. No i nie sądziłem, że tak prawie od razu to zadanie zostanie mi utrudnione, bo spójrzcie na ten wykres, co chyba nie mogłem lepiej trafić z czasem, nie? I pierwsze co pomyślałem to what the co tak urosło? Cholera, teraz kolejne będę kupował drożej. Tylko dlatego, że nie miałem na myśli żadnej spekulacji. Chwilowy wzrost był miły, ale zupełnie nie o to mi chodziło. No i widzicie, każdy ma inne cele. No to teraz zapowiadany już pierwszy polski ETF. Znowu za sprawą konferencji Forin 2025 i tego, że przedstawicieli beta ETF można było posłuchać na różnych wykładach. Tu coś wspominali, tam coś wspominali. W końcu przechodząc koło ich stoiska wziąłem sobie prospekty kilku ich flagowych produktów i tak podjąłem decyzję, że za kilka tysięcy pozostałego limitu na IKEA kupię sobie ETF Dywidenda Plus. Dlaczego? Przekonała mnie dość wysoka stopa dywidendy jak na ETF, bo w okolicach 56%. No i ETF zawiera wiele spółek, które fajnie byłoby mieć, ale już nie chce się rozdrabniać, czyli na przykład grupę Kęy, LPP, banki. No i to, że jak dana dywidendowa spółka wypadnie z kryteriów, to na jej miejsce wejdzie inna, czyli niejako pasywne inwestowanie dywidendowe. To jest pewna nowość dla mnie. Przykładowo ostatnio z indeksów wypadło sześć spółek, a wskoczyło aż 13. No i to, że jest w złotówkach, więc pod pokrowcem IKE mamy naprawdę niezłą korzyść podatkową. Do tego dywidendy wypłacane będą kwartalnie, począwszy od pierwszego kwartału 2026. No i kierowała mną czysta ciekawość, która część portfela poradzi sobie lepiej, wybrane przeze mnie spółki czy ten jeden prosty ETF? Tak, wiem, że polskie ETFY od bety mają dość wysokie koszty, no ale skoro jest to już odzwierciedlone w wyniku, to ocenimy właśnie całość. Kupiłem na próbę 20 jednostek po 224,80. No i oto pełna lista zakupów w ostatnich dwóch miesiącach. Spółki i ETFy za łącznie 10313 zł 60 gr. A tu dla zainteresowanych aktualny skład indeksu VIG dividenda plus. No to spójrzmy jak teraz wygląda ta część portfela. Po wspomnianej dopłacie ponad 10 000 zł, z czego 364390 pochodziło z zamkniętych pozycji, wartość polskich spółek dywidendowych to 52214 zł, z czego pojedyncze akcje to 47640 zł, a 4574 zł w formie ETFA. O zysku za chwilę. Akcje stanowią niemal 33,5% portfela, a ETF dodatkowe 3,21%. Razem 36,6% w polskich spółkach dywidendowych w tej czy innej formie. Mimo sporej dopłaty i dobrych zysków proporcja ta prawie nie wzrosła. To pewnie dlatego, że dowarzyłem portfel zakupem obligacji, więc to pozostałe grupy aktywów się zmniejszyły w proporcji. Jedna rzecz a propos tej tabelki. Przez operację zamknięcia pewnych pozycji z zyskiem nie widać ich na liście, a przez przenoszenie innych do IKE ich zysk pokazany w tabelce resetuje się i liczy od dnia zakupu na koncie IKE. Ale jak spojrzycie tutaj to widać ten całkowity zysk uwzględniający i te zamknięte i przeniesione pozycje. Więc jak widać jest lepiej. Całkowita stopa zwrotu z tej części portfela to aż 23,15% przy zysku równym 7353 zł. No polska giełda dała zarobić zdecydowanie. Z ciekawości porównałem tę część portfela do indeksów polskiej giełdy, a także do indeksu Vigd, o który oparty jest ten mój nowy ETF. I zobaczcie, zielona linia moich spółek plasuje się, no raczej w dole stawki, pokonując tylko fioletowy SWIG 80. Gonie czerwony WIG 20, niebieski WIG wybił się ostatnio, ale to żółty indeks spółek dywidendowych z GPW jest tutaj na prowadzeniu. To by oznaczało, że ten ETF wystarczy, żeby inwestować i dywidendowo, i pasywnie. No ale tu patrzymy tylko na wyniki od początku mojego portfela, czyli końcówki maja 2024. Co będzie jak nadejdzie Bessa? Co będzie jak banki nie będą już pchały indeksów w górę? Ale z drugiej strony co będzie jak zakończy się wojna w Ukrainie albo jak powstaną giga inwestycje w rodzaju portu Polska czy elektrowni atomowych albo co będzie jak pojawi się kolejny czarny łabędź. No cóż, cierpliwości. I jeszcze mogę sprawdzić dywidendy otrzymane w 2025 roku. W sumie wyglądają dość skromnie. Spółki, które posiadałem dzieliły się zyskami tylko od czerwca do października. Łącznie niecałe 1160 zł, co przekłada się na prawie stówkę miesięcznie i 318 dziennie. I są to już kwoty netto, czyli po opodatkowaniu. Co można kupić za 318? Kulkę taniej mozzarelli, baterię aa 1/3 akcji Orange. Tyle możliwości. To co, podsumowujemy wyniki całego portfela. Lecimy. Po dopłacie rekordowych 2220 zł w moim portfelu znalazło się 14257 zł. Całkowity zysk z portfela to 9411 zł, czyli zwrot na poziomie 10,36%. Średniorocznie na razie zaledwie 6,36%, ale jeśli oglądaliście poprzednie odcinki serii, to na pewno widzicie progres. Mały, ale jednak jest coraz lepiej. Pierwszy raz dwucyfrową stopę zwrotu z portfela miałem pod koniec listopada. No i zobaczcie, znowu przebiłem tę barierę. Ciągle się cieszę, że zaczynam bez spektakularnych wyników i uczę się i giełdy, i inwestowania, i pokory. Początek roku zacząłem bardzo nieśmiało. Pomijając jednorazowy skok związany z przeniesieniem IKEI dopłaty ze zwrotu podatku, to tak naprawdę nie miałem czego wkładać, ale kalendarz pracy się zapełnił i zgodnie z przewidywaniami powróciłem na właściwe tory planowanych inwestycji. A w trakcie tego czasu linia wartości portfela zaczęła się powoli oddalać od linii wpłat. Dużo operacji sprzedaży to wynik czyszczenia portfela i procesu uczenia się. Chcę wam pokazać, że nie musicie od razu idealnie trafiać ze swoją strategią i mimo, że wszędzie przeczytacie rady, że im prościej, tym lepiej, to nie ma nic złego w próbowaniu różnych opcji na początku drogi, o ile nie są to opcje w rozumieniu instrumentu finansowego. Grudzień ledwo utrzymał pasmo d9więciu miesięcy zakończonych zyskiem. No i spoko. Zielone czy czerwone słupki naturalnego wzrostu instrumentów są na razie niewielkie wobec niebieskich słupków dopłat, choć w trakcie roku bywały miesiące, że były porównywalne, a dwa razy nawet mniejsze. No ale tak to jest na początku inwestowania. Ważne jest zasilanie portfela i regularność. Nie wiem czy można w moim przypadku mówić o regularności, jeśli kwoty zasilań są tak różne. No ale tak to u mnie wygląda na freelancie filmowca. I tak będę powtarzał ciągle, że jest to dla mnie naprawdę szokująca zmiana, że w ogóle można odkładać patrząc na to, co się działo u mnie wcześniej i patrząc na to, co się dzieje u moich kolegów i koleżanek z branży. Okej, często pojawia się temat inwestycji w działkę czy budowy domu, no ale to osobny rodzaj. Dobrze, że kasa nie przelatuje przez palce, ale na ogół niestety inflacja stylu życia, a potem okresy bez pracy czyszczą wszelkie oszczędności, czy tam po prostu nadwyżki na koncie. Tak więc pokazuję sobie i wam, że można nawet z nieregularnymi przelewami, niepewną pracą i przeciągniętymi płatnościami. Zresztą nawiasem mówiąc nawet w tej chwili mam niezapłacone jeszcze ponad 3000 z jednej faktury z kwietnia. Jak to się ma do moich celów inwestycyjnych? Ma się super, bo spełniłem wariant optimum i to przekroczyłem go o prawie 9%. Do wariantu maksimum zabrakło trochę no kilku dobrych miesięcy w pracy. Może mógłbym się wysilić na to bicie, gdyby nie zakup auta i konieczność myślenia o kolejnym roku, w którym na razie przynajmniej w pierwszych miesiącach jest raczej pusto. Mam jakieś kotwice w postaci filmów w połowie roku i na jesieni, ale do tego czasu też potrzebuję za coś żyć. Jadę na kolejny fajny urlop, no i przydałoby się coś tam na dorzucanie do tych wszystkich inwestycji. Tak więc muszę zostawić sobie zapas operacyjny i nie jest to nawet poduszka bezpieczeństwa. Przynajmniej ja tak tego nie nazywam. pieniądze na życie po prostu i na przezimowanie, bo wtedy telefony dzwonią znacznie rzadziej. No to co, jeśli chodzi o długość filmu, to mamy nowe ATH. Muszę częściej wrzucać filmy. Muszę częściej wrzucać filmy. Muszę częściej wrzucać filmy. Mam nadzieję, że była tu choć jedna rzecz, która ci się spodobała albo była po prostu ciekawa. No jeśli tak, to poproszę o łapkę w górę i suba, jeśli oczywiście jeszcze możesz. I zawsze cieszę się z komentarzy w dobie martwego internetu. To naprawdę miłe, jak mogę odpowiedzieć na jakieś pytanie, zamienić z wami kilka zdań czy oczywiście przeczytać słowa krytyki. Przynajmniej wiem, co można poprawić, gdzie popełniam jakieś błędy i o czym mogę opowiedzieć kolejnym razem. Trzymajcie się gorąco. Mam nadzieję, że mieliście dobry rok i pozytywnie patrzycie na kolejny. Chciałem zdążyć z tym filmem przed świętami i przed nowym rokiem, ale no mam ograniczenia, ale nieważne, nie przedłużam już. Jeśli jeszcze tu jesteś, to chy czoła. Kłaniam się nisko. Dziękuję za oglądanie i do zobaczenia następnym razem. Tym razem na bank szybciej niż ostatnio. Cześć. Yeah.









