Kluczowe tematy filmu:
Czy koniec wojny na Ukrainie jest blisko? Jak wpłynie to na rynki finansowe i jakie inwestycje warto rozważyć? W najnowszym odcinku Finweek omawiamy możliwe scenariusze i analizujemy wpływ geopolityki na rynki finansowe.
- Potencjalny koniec wojny na Ukrainie: Omówienie planu pokojowego prezydenta Trumpa i jego konsekwencji dla rynków finansowych.
- Krach na Ethereum: Analiza gwałtownego spadku wartości Ethereum i jego związku z rynkiem DeFi.
- Wyniki finansowe Google: Dyskusja na temat wyników finansowych Alphabet i planowanych inwestycji w sztuczną inteligencję.
- Inwestycje w portfelu publicznym: Prezentacja strategii inwestycyjnej i omówienie ostatnich transakcji w portfelu Freedom24.
- Napięcia handlowe między USA, Kanadą i Chinami: Reakcja Kanady i Chin na cła wprowadzone przez prezydenta Trumpa, w tym zerwanie kontraktu ze Starlinkiem i potencjalne dochodzenie antymonopolowe przeciwko Apple.
Dodatkowo, w filmie poruszamy tematy takie jak wzrost kursu akcji Palantir, decyzja Kanady o zerwaniu kontraktu ze Starlinkiem Elona Muska, chińskie dochodzenie w sprawie Apple oraz zniesienie klauzuli de minimis dla przesyłek z Chin.
Obejrzyj film, aby dowiedzieć się więcej o aktualnej sytuacji na rynkach finansowych i poznać potencjalne strategie inwestycyjne.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Ulalaa. Proszę państwa, wychodzi na to, że cały rynek finansowy zaczyna przygotowywać się na potencjalny koniec wojny na Ukrainie i dostaje do tego coraz więcej różnego typu plotek i jaskółek, które mogą świadczyć o tym, że to faktycznie prawda. O kilku z nich powiemy sobie w tym materiale, a poza tym będzie również o wynikach Google, które pomimo, że świetne, to dały spadek akcji o 7%. o fenomenalnej inwestycji publicznego portfela, która dała ponad 40% w 12 dni. O wielkim krachu na Etherium, które w jeden dzień spadało nawet prawie 30%, a także o palanti, co nie zamierza, jak widać zwalniać tempa i jest o krok od zostania najdrożej wycenianą dużą firmą w historii całej giełdy. Ale będzie też o tym, że Kanada i Chiny uznały, że lepiej zamiast walić cłami w Stany Zjednoczone, to lepiej uderzyć w miliarderów i amerykańskie firmy technologiczne i w sumie ta strategia ma jakiś sens. A do tego będzie też o cichej decyzji Trumpa dotyczącej paczek deinimis, o których mówiło się o wiele mniej niż o cłach, a również mają duże znaczenie. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZdachda. Dołącz do prawie 1700 inwestorów w strefy premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie prawie 60 000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz. Stany Zjednoczone przygotowują się do przedstawienia długo oczekiwanego planu prezydenta Donalda Trumpa na zakończenie wojny na Ukrainie. Plan ma zostać zaprezentowany podczas monachijskiej konferencji bezpieczeństwa, która odbędzie się w dniach 141 lutego. Według anonimowych źródeł szczegóły tej propozycji mają zostać ujawnione przez specjalnego przedstawiciela Trumpa do spraw Ukrainy i Rosji, generała Kiaa Kelloga. W wywiadzie dla Newsx Kellock potwierdził, że podczas wizyty w Monachium spotka się z europejskimi przywódcami i zda relacje prezydentowi Trumpowi. Nie ma on jednak zamiaru publicznie prezentować planu, gdyż to zadanie należy bezpośrednio do Trumpa. Elementy propozycji obejmują zamrożenie konfliktu, pozostawienie okupowanych terenów w stanie zawieszenia oraz zapewnienie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, które mają uniemożliwić Rosji ponowny atak. Po konferencji Kellock planuje odwiedzić również Kijów oraz inne państwa Unii Europejskiej, gdzie ma również spotkać się z prezydentem Wołodymirem Zełeńskim. Biuro Zełeńskiego odmówiło co prawda komentarza w tej sprawie, jednak według rzecznika Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych Briana Hugsa administracja Trumpa intensyfikuje współpracę ze swoimi sojusznikami w celu realizacji obietnicy prezydenta o zakończeniu tej wojny. Kellock zasygnalizował, że Stany Zjednoczone oczekują przeprowadzenia wyborów na Ukrainie po zawieszeniu broni. Trump natomiast zasugerował, że dostęp do ukraińskich surowców strategicznych może stać się elementem tego porozumienia. Prezydent Stanów Zjednoczonych zagroził również Rosji surowymi sankcjami, jeśli ta nie podejmie się dalszych rozmów pokojowych. Rzecznik Putina poinformował, że kontakty między agencjami Stanów Zjednoczonych i Rosji faktycznie stają się coraz częstsze. Zarówno Putin, jak i Zełeński załagodzili także swoją wcześniejszą niechęć do rozmów, co także może zwiastować zbliżające się przynajmniej negocjacje. Spekulacje o możliwym postępie w kierunku pokoju bardzo mocno wpływają pozytywnie na cały rynek, który bez wątpienia pozycjonuje się właśnie pod koniec wojny. podrożały ukraińskie obligacje. Rynki akcji z tego regionu szaleją, a waluty się umacniają. Doniesienia pozytywnie przełożyły się na przykład na notowania ukraińskich spółek na warszawskiej giełdzie. Aż o 20 do 30% podrożały akcje Call Energy AMC, Agrotonu, Mikilandu czy KSE Agro. A o 13% w górę poszedł kurs największej takiej spółki Astarty. Czy więc 2025 rok będzie rokiem końca wojny? No osobiście myślę, że tak. A rynki już się na to przygotowują i inwestorzy także powinni. Mój portfel już od dawna jest na to gotowy, bo potencjał zysku do ryzyka jest tutaj po prostu zdecydowanie bardziej korzystny i to nawet pomimo dotychczasowego wzrostu rynku. A na kanale już niedługo pojawi się specjalny odcinek jak najlepiej można przygotować się właśnie na ten scenariusz, scenariusz rozejmu. W ubiegły poniedziałek rynek po raz kolejny dostał po głowie zapowiedziami wielkiej wojny celnej Trumpa. Teretazdach tracił 3%. 20 też otworzył się na - 2,7%. Ostatecznie wielkiej katastrofy z tego nie było. Nagrywaliśmy o tym specjalny odcinek, w którym mówiliśmy, że wielkiej katastrofy z tego nie będzie. Ale co ciekawe to rynek kryptowalut doświadczył największych wtedy problemów, a zwłaszcza Etherium, który jest drugą z największych kryptowalut świata. Etherium spadło wówczas w poniedziałek aż o 27%. Był to największy dzienny spadek tej krypto od maja 2021 roku. Dla porównania Bitcoin spadało 6%, a nawet o wiele bardziej co do zasady zmienna Solana traciła tylko 13%. No skala przeceny na pewno zaskoczyła tu wiele osób, szczególnie tych, którzy liczyli na umocnienie się Etherium względem Bitcoina, na które to niektórzy czekają od miesięcy. Wielu z nich zajmowało długie pozycje na parze Etherium do Bitcoina, zakładając odwrócenie się tego dotychczasowego trendu. No jednak, gdy poziom 0,03 bitcoina z Etherium został przybity, to nastąpiła fala likwidacji długich pozycji o wartości ponad 600 milionów dolarów na kontraktach terminowych na Etherium. Kluczowym czynnikiem, który pogłębił te spadki była rola tej właśnie kryptowaluty w całym sektorze zdecentralizowanych finansów. Sieć Etherium stanowi fundament dla wielu platform yyy zdecentralizowanych finansów, tak zwanego DEFI, które umożliwiają handel i pożyczki o wysokiej dźwigni finansowej. W poniedziałek mechanizmy likwidacyjne tych platform wywołały poniekąd efekt domina, prowadząc do wyprzedaży na całej tej kryptowalucie. No można więc powiedzieć, że Etherium padło ofiarą własnego sukcesu, a jego rosnące znaczenie w zdecentralizowanych finansach sprawiło, że jest szczególnie podatne na gwałtowne likwidacje lewarowanych pozycji. Na samej platformie AVI V3 w ciągu 24 godzin doszło do likwidacji zabezpieczeń o wartości 170 milionów dolarów, z czego aż 75% stanowiły różne wersje Etherium. Największa pojedyncza likwidacja w poniedziałek, jak wynika z danych Coinglasa, miała miejsce na Binance i była to transakcja Ether Bitcoin o wartości 25,6 miliona doarów. No w tym wypadku wiadomość o cłach i polityczne napięcia były w zasadzie tylko punktem zapalnym, a wszystko rozbiło się właśnie o lewarowane pozycje. I co ciekawe spadek ten został bardzo szybko odrobiony i jeszcze tego samego dnia Etherium zamknęła się na plusie. Niewielkim, ale jednak plusie. No ależ to musi boleć tych, którzy byli zmuszeni zamykać swoje pozycje przez właśnie brak depozytu. Czyli jeszcze jedna lekcja i nauczka dla was. Jak się lewarujecie, to z głową i rozsądnie. Alfabet, czyli Google pokazał swoje wyniki za czwarty kwartał 2024 roku. Zysk na akcję został minimalnie pobity, a przychody nieznacznie rozczarowały. Segment chmurowy Google Cloud przyspieszył z kolei rosnąc o 30% rok do roku do prawie 12 miliardów dolarów przychodu, podczas gdy same reklamy wygenerowały dla Google ponad 72 miliardy dolarów przychodu, a w tym reklamy YouTubea prawie 10,5 miliarda. YouTube pozostaje niezmiennie jedną z najlepszych inwestycji dla Google w historii, bo kupili go dawno temu za półtora miliarda dolarów. a teraz generuje ponad 10 miliardów przychodu kwartalnie. Kurs jednak Googlea dostał po głowie ostrą przeceną. Dlaczego? Bo największe emocje wzbudziła prognoza wydatków inwestycyjnych na 2025 rok, które mają sięgnąć 75 miliardów dolarów, a rynek oczekiwał 57 miliardów. No i odebrał to jako zbyt agresywne wydatki na sztuczną inteligencję. W efekcie kurs spadał ponad 7%. Jest to ciut ironiczne, że rynek jednocześnie chce karać alfabet za wolniejszy wzrost segmentu chmurowego i krytykować za to, że chce więcej inwestować, żeby przyspieszyć wzrost tego segmentu chmurowego. No inwestorzy jak widać oczekują lepszej dynamiki, ale jednocześnie nie są gotowi zaakceptować większych nakładów na infrastrukturę, które miały to umożliwić. O ironio. No ale dobrze, bo takie rynkowe ironie z reguły nie trwają za długo. Jednocześnie widać już jak na dłoni, jak cała narracja dipsikowa o tym, jak to chińska sztuczna inteligencja zabije inwestycje w sztuczną inteligencję bigtechów zaledwie po dwóch tygodniach nadaje się do śmietnika. Rynek może chwilowo martwić się wydatkami kapitałowymi, ale prawda jest taka, że cała wielka siódemka technologiczna wchodzi w nową erę inwestycji. Amerykańscy giganci nie tylko nie hamują, ale wręcz przyspieszają swoje inwestycje infrastrukturalne. Microsoft planuje wydać w 2025 roku 80 miliardów dolarów, alfabet 75 miliardów, Meta 65 miliardów, Amazon ponad 100 miliardów, a Tesla 10 miliardów. To są astronomiczne liczby, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że łączna kwota inwestycji tej grupy, największej siódemki technologicznej, zbliża się do całkowitego budżetu rządu Stanów Zjednoczonych na badania i rozwój. Taka sytuacja nie miała miejsca nigdy wcześniej w historii i jasno daje do zrozumienia, że trwa wielka rewolucja technologiczna. Publiczny portfel nie przestaje zaskakiwać, bo jedna z ostatnich inwestycji w nim zaledwie 12 dni zrealizowała ponad 40% stopy zwrotu. Nie przejmujemy się więc zbytnio wszędobylską paniką, która co chwilę wraca na rynek i różnymi maruderami, a po prostu robimy dla was swoje. Portfel jak na razie tylko w 2025 roku wygenerował dla was ponad 14% stopy zwrotu i jednocześnie od początku 2024 wygenerował już ponad 60% zysku, bijąc tym samym wszystkie znane i nieznane indeksy oraz zostawiając w tyle pasywne inwestowanie. Na starcie dodam dla niewtajemniczonych, że publiczny portfel Freom 24 to jeden z dwóch publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jeden z nich jest publicznym portfelem kwartalnym, który jest oparty tylko o fundusze ETF i aktualizowanym raz na kwartał, którego to najnowsza aktualizacja była publikowana 12 stycznia i który na tą chwilę dał w 4 lata prawie 150% zysku, zachowując przy tym o wiele mniejszą zmienność od nawet największych indeksów. Z kolei portfel Freedom 24 to portfel o wiele bardziej ryzykowny. Oparto o indywidualne spółki zagraniczne, który to ma udowadniać, że da się wygrywać z szerokim rynkiem akcji. Trzeba tylko się na tym znać albo wiedzieć skąd czerpać odpowiednią wiedzę w tym temacie. Do tego portfela wpłacamy co miesiąc 600 €. Uzbierało się tam na razie 9000 € czystego kapitału. No ale oczywiście gotówki jest to wiele wiele więcej. Dodatkowo prowadzimy też inne trzy zamknięte portfele dla czytelników na dnary rynków.pl. Ich łączna wartość to na dziś niemal 3,5 miliona złot. Są duże pieniądze, jest dużo emocji, ale jest też bardzo dużo nauki. A wyniki są z kolei jeszcze ciekawsze, bo portfel spekulacyjny w tym roku to jeden z tych trzech portfeli, tak tylko w 2025 roku, dał na razie ponad 50% zysku. W każdym razie w ostatniej aktualizacji publicznego portfela Freedom 24 sprzed tygodnia kupiłem akcję przesenionego Service Now. A w tym tygodniu z kolei zdecydowałem się zrealizować bardzo szybki zysk na spekulacyjnej pozycji w akcjach Hims and HS, które to w 12 dni dały zarobić solidne ponad 40%. To z kolei uwolniło w portfelu niemal 500 €, które zostały w połowie przeznaczone na zakup spółki, na dokup spółki w zasadzie X Y Z, czyli dawnego block, czyli dawnego Square. Y a w drugiej połowie na dokup akcji AMD po ich powynikowym spadku. O swoim stosunku do AMD nagram już osobny materiał. W tym odcinku nie będziemy tego omawiać, ale jak widać niewiele się on zmienił. Przestrzegam was jednak, że jest to ogólnie portfel bardzo, bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, absolutnie nie powinien w żadnym stopniu nawet inspirować się tym, jak ten portfel wygląda. W każdej chwili, w każdym razie możecie ten portfel obejrzeć w linku, który znajdziecie w opisie nagrania. I jeśli jednak czujecie, że chcielibyście spróbować swoich sił w inwestowaniu, to zawsze wszystkie instrumenty, które są w tym portfelu, znajdziecie na pewno na koncie Freedom 24, a być może nawet niektóre z tych akcji dostaniecie bezpłatnie, bo zakładając konto w Freedom 24 z linka w opisie i po dokonaniu wpłaty depozytu możecie odebrać od trmowych akcji o wartości do 800 $arów każda. No ale nawet ona nie była w stanie pobić tego, co robi na rynku Palantir, bo kurs akcji Palantira nie zwalnia tempa i po publikacji wyników firma stała się 50 największą spółką Stanów Zjednoczonych, przekraczając cenę akcji na poziomie 110 $ar i stając się jednocześnie jedną z najwyżej wycenionych dużych firm w całej historii giełdy. Akcje Palantira gwałtownie wzrosły po ogłoszeniu prognozy przychodów na cały rok 2025, które to nieznacznie przewyższyły oczekiwania analityków. A dyrektor generalny Alex Karp określił ten wzrost mianem nieokiełznanego wzrostu organicznego w zakresie zapotrzebowania na oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji. Firma poinformowała, że spodziewa się przychodów na poziomie 3,75 miliarda dolarów w 2025 roku, a skorygowany zysk operacyjny ma wynieść za ten 2025 rok około 1ó5 miliarda dolarów. Realizacja tych prognoz będzie oznaczała wzrost przychodów o ponad 30% w 2025. No tylko, że wycena Polandira sięga już 250 miliardów dolarów. Niezmiennie ja pozostaje długoterminowym, bardzo długoterminowym palantirowym bykiem. To się nie zmieniło. Niezmiennie też nie posiadam już tych akcji, na których zrealizowałem wcześniej kilkaset procent zysku. Obecna wycena firmy jest jednak dla mnie po prostu zbyt wysoka, ale pamiętajcie, że to nigdy nie oznacza, że nie może być wyższa. Zawsze może być wyższa. Mówimy na przykład o takich wycenach jak wskaźnik enterprise value do przychodów na poziomie prawie 70, wskaźniku ceny do przyszłorocznego zysku na poziomie 215 oraz wskaźniku ceny do przyszłorocznego przychodu na poziomie ponad 75 i wartościach PEG bliskich osiem osiem razy wyższych niż takie, które można uznać za okazję. Firma oczywiście rozwija się biznesowo. Wzrost przychodów Palantira wynika między innymi z coraz ściślejszej współpracy z Departamentem Obrony Stanów Zjednoczonych. Firma rozszerza też swoje działania na rynki międzynarodowe i zacieśnia współpracę z innymi firmami technologicznymi. No problem tylko w tym, że już nawet amerykańskie banki inwestycyjne próbując uzasadnić wycenę Palantira rozciągają swoje modele na prognozy przychodów i zysków do 2035 roku. No to nawet jak na standardy tej branży to jest absurdalnie głupie. Ale już nie głupie, przynajmniej częściowo jest zachowanie Kanady, bo kanadyjska prowincja Ontario zerwała kontrakt ze Starlinkiem Ilona Muska i zakazała udział amerykańskich firm w zamówieniach publicznych. Premier Ontario Dagford ogłosił, że prowincja zrywa kontakt z firmą Starlinka, a ta decyzja jest odpowiedzią bezpośrednio na działania Donalda Trumpa w sprawie ceł na towary importowane z Kanady. powiedział w oficjalnym oświadczeniu, że zrywamy kontrakt ze Starling, a Ontario nie będzie robić interesów z ludźmi, którzy niszczą naszą gospodarkę. Rząd prowincji Ontario wprowadził też zakaz udziału amerykańskich firm w zamówieniach publicznych. No i to co prawda wygląda trochę na paniczne szukanie punktu zaczepienia przez Kanadyjczyków, ale skoro nie można zagrozić bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, to być może da się trochę zagrozić interesom tych najbogatszych Amerykanów. Ford powiedział, że nie obchodzi mnie, czy zapłacimy za to jakąś karę. I tak wygramy. No Elon Musk nie za bardzo się tym przejął, bo na swoim Xie skomentował sprawę krótko pisząc well, czyli ojej. W sumie wszystko mu jedno. Ontario podpisało umowę ze Starlingiem w listopadzie 2024 roku. Projekt miał zapewnić szybki internet satelitarny dla mieszkańców obszarów wiejskich i odległych społeczności, a jego realizacja miała rozpocząć się w czerwcu 2025 roku o wartości łącznej 68 milionów dolarów. Ford podkreślił, że jego zdaniem Ontario wygra ewentualny proces sądowy w związku z zerwaniem umowy, bo decyzja Trumpa narusza warunki umowy o wolnym handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem. Niektóre prowincje poszły nawet krok dalej. Na przykład no poza Ontario również Quebek usunął amerykańskie produkty z państwowych sklepów monopolowych. No wszystko to raczej Amerykanów średnio zaboli, ale tak czy inaczej ta strategia uderzania bezpośrednio w kolegów miliarderów może przynieść lepsze efekty niż uderzanie w całe amerykańskie społeczeństwo. I podobną zresztą strategię uderzania takiego precyzyjnego przyjęli także Chińczycy, bo chiński regulator antymonopolowy przygotowuje się do potencjalnego dochodzenia w sprawie polityki Apple i opłat pobieranych od deweloperów aplikacji. Chińska Państwowa Administracja Regulacji Rynku, czyli Samr analizuje zasady Apple, w tym pobieranie prowizji w wysokości nawet 30% od płatności w aplikacjach oraz zakaz korzystania z zewnętrznych usług płatniczych oraz sklepów. Urzędnicy agencji już od zeszłego roku prowadzili rozmowy z przedstawicielami Apple oraz deweloperami aplikacji, a dyskusje te wynikają z długoletnich sporów między właśnie Apple a chińskimi gigantami technologicznymi takimi jak Tensent czy Bidens, dotyczącymi zasad panujących w ekosystemie iOSa. Chociaż od 2024 roku Pekin podejmuje już działania przeciwko amerykańskim firmom technologicznym takich jak Nvidia czy Alfabet, to formalnie postępowanie przeciwko Apple może zostać zaniechane, jeśli negocjacje zakończą się pomyślnie. albo jeśli wszyscy odejdą od wojen celnych. Pewnie to jest w domyśle. Chociaż co prawda analiza działań Apple rozpoczęła się jeszcze przed objęciem urzędu przez prezydenta Donalda Trumpa, no to zbiegła się obecnie z serią wzajemnych działań odwetowych między Pekinem a Waszyngtonem, więc ciężko myśleć, że nie ma to z tym nic wspólnego. Zwłaszcza, że w tym tygodniu również chiński regulatorł oficjalne dochodzenie antymonopolowe przeciwko Google zaledwie kilka chwil po wejściu w życie nowych amerykańskich ceł na towary z Chin. Chińskie władze uważają, że Apple może pobierać od lokalnych deweloperów zbyt wysokie opłaty, a także, że blokowanie sklepów i systemów płatności firm trzecich ogranicza konkurencję i szkodzi chińskim konsumentom. No i jeśli Apple nie zdecyduje się na zmiany, to Pekin rozpocznie dalsze działania i dalsze kroki. Apple jednak od dawna kontroluje swój cały ekosystem aplikacji i argumentuje to tym, że zapewnia dzięki temu jakość i bezpieczeństwo użytkowników. Przy czym chyba nie wszyscy w to wierzą, bo w ostatnich latach firma znalazła się na celowniku regulatorów na całym świecie, nie tylko w Chinach. W zeszłym roku Apple zmieniło zasady App Storea w Unii Europejskiej, dostosowując je do wymogów aktu o rynkach cyfrowych i umożliwiając między innymi korzystanie z alternatywnych metod płatności. Jednak ewentualne represje App Store w Chinach mogą być dla Apple o wiele bardziej dotkliwe. Yyy, bo Apple pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich przedsiębiorstw prowadzących szeroką działalność w Chinach, a z kolei rynek chiński jest dla iPhonów szczególnie ważny. W ogóle jednak też cała ta celna przepychanka ma pewne zabawne aspekty, bo na przykład słuchajcie amerykańska poczta US Post Styal Service ogłosiła, że nadal będzie przyjmować wszystkie międzynarodowe przesyłki z Chini Hongkongu, mimo że chwilę wcześniej powiedziała, że jednak nie będzie ich przyjmować wcale. W oświadczeniu przesłanym drogą mailową USPS poinformowało, że współpracuje z amerykańskim Urzędem Celnym i ochrony granic, żeby zminimalizować zakłócenia w dostawach i jednocześnie wdrożyć nowy skuteczny mechanizm poboru ceł na produkty i paczki z Chin. Decyzja o tym, że jednak to nieaktualne, nastąpiła kilka godzin po wcześniejszym komunikacie, że tak będzie. Ta nagła zmiana stanowiska spowodowała też dość dużą niepewność również widoczną na rynku wśród firm e-comersowych z Chin, takich jak na przykład Alibaba czy JDCOM. No nie jest do końca jasne, co było w ogóle przyczyną pierwotnego zawieszenia, przyjmowania przesyłek, ani też co skłoniło USPS do zmiany decyzji w drugą stronę. Chociaż tu obstawiam, że mógł to być po prostu odpowiedni telefon z białego Domu. W każdym razie decyzja USPS zbiegła się z uchyleniem przez prezydenta Donalda Trumpa zasady Deminimis dla Chin i to jest o wiele ważniejsze. Zasada Deminimis, która już nie obowiązuje, wcześniej pozwalała na bezcłowy import przesyłek o wartości do 800 $ar i o tym zakazie zdecydowanie było o wiele ciszej niż o samych cłach. W ostatnich latach liczba przesyłek The Minimis gwałtownie wzrastała. W roku fiskalnym 2024 do Stanów Zjednoczonych trafiło niemal 1,4 miliarda takich paczek. A według analityków Morning Star nowe przepisy stawiają przed USPS-em poważne wyzwania związane z egzekwowaniem jakichkolwiek ceł na takich paczkach, bo w 2024 codziennie codziennie przyjmowano ich 4 miliony. No to sprawia, że szczegółowa kontrola w tym wypadku jest w zasadzie nierealna. Jednak cokolwiek by o tym nie myśleć, to trzeba zwrócić uwagę na to, że Waszyngton będzie chciał na pewno mocniej ograniczać wykorzystywanie luk prawnych, które przez lata pozwalały chińskim detalistom takim jak Temo czy Shine na masową sprzedaż tanich produktów do Stanów Zjednoczonych. I dzięki bezsłowym przesyłkom do 800 $ar te firmy zdobyły gigantyczną przewagę nad konkurencją, a teraz na pewno się to zmieni. To już wszystko w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. Jeśli uważacie go za wartościowy, pomóżcie też znaleźć go innym. Łapka w górę, sub zostawiony i pamiętajcie też, że na innych naszych social mediach często pojawiały się nawet treści, których nie znajdziecie na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego, do XA, do Facebooka, do LinkedIna znajdziecie również w opisie filmu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]









