Główne tematy odcinka:
Krach akcji Google, umowa handlowa USA-Wielka Brytania, wyniki Disneya i MercadoLibre, hossa półprzewodników, wzrost kryptowalut – najnowszy odcinek Finweek omawia najważniejsze wydarzenia tygodnia na rynkach finansowych.
- Google: Spadki o 10% po doniesieniach o możliwych zmianach w przeglądarce Safari firmy Apple. Co to oznacza dla przyszłości Google?
- Umowa handlowa: Pierwsza umowa handlowa ery Trumpa – USA i Wielka Brytania. Czy to początek końca globalnej wojny celnej?
- Wyniki finansowe: Świetne wyniki Disneya dzięki parkom rozrywki i platformie streamingowej. MercadoLibre liderem e-commerce w Ameryce Łacińskiej.
- Półprzewodniki: Rekordowe przychody Taiwan Semiconductor Manufacturing. Czy hossa na półprzewodnikach się utrzyma?
- Kryptowaluty: Bitcoin i Ethereum zyskują na wartości. Wpływ decyzji New Hampshire i Arizony o utworzeniu stanowych rezerw Bitcoina.
- Motoryzacja: Chińskie samochody podbijają Europę, ale coraz częściej z silnikami spalinowymi.
Dowiedz się więcej o wpływie tych wydarzeń na Twoje inwestycje i poznaj analizę eksperta. Odbierz do 20 darmowych akcji dzięki Freedom24 (link w opisie).
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Niby miał być spokojny pomajówkowy tydzień, a na rynku prawdziwe bomby. Akcje Googlea zaliczyły nagły krach o 10% w jeden dzień z naprawdę dziwnego powodu. Do tego mamy ogłoszenie pierwszej umowy handlowej po rozpoczętej przez Donalda Trumpa globalnej wojnie celnej dogadały się na razie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania i trochę ustawiły ton. Czego można się spodziewać od innych? Zwłaszcza czego można się spodziewać od Chin, bo mamy również informacje o zaplanowanych wstępnych rozmowach na linii Stany Zjednoczone, Chiny właśnie, oczywiście w sprawie znowu wojny celnej. A w tym wszystkim trwa sezon wynikowy w najlepsze, zwłaszcza za granicą. I dzięki niemu publiczny portfel Fon24 wychodzi na tegoroczną zieleń jednoznacznie i mocno bijąc szerokie indeksy. Mamy świetne wyniki Mercado Libre, świetne wyniki Disneya i pompujące jak szalone ostatnio kryptowaluty. Sporo się dzieje i o wszystkim zaraz wam opowiem. Zapraszam. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każda. Dołącz do ponad 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze prawie 70 000 już subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. Zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Mocne wstrząsy na akcjach giganta technologicznego Google, których cena spadła o nawet prawie 10% na wydawało się bardzo spokojnej na początku sesji na rynku. Apple poinformowało, że rozważa wprowadzenie poważnych zmian w przeglądarce Safari, żeby skoncentrować się na wyszukiwarkach opartych na sztucznej inteligencji, a to mogłoby oznaczać koniec wieloletniej współpracy z Google, która obecnie domyślnie obsługuje wyszukiwania na wszystkich urządzeniach Apple. Decyzja ta ma związek z procesem sądowym prowadzonym przez amerykański Departament Sprawiedliwości przeciwko właśnie firmie Alphabet, czyli właścicielowi Googlea, kwestionującym zasadność obecnej współpracy między Google a Apple. Od lat Google płaci Appleowi ogromne kwoty szacowane na obecnie około 20 miliardów dolarów rocznie, żeby być domyślną wyszukiwarką w przeglądarce Safari na iPhonach, iPadach czy na komputerach Mac. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych zarzuca Googleowi, że monopolizuje on rynek wyszukiwarek między innymi właśnie przez takie umowy jak ta z Apple. Proces może doprowadzić do rozwiązania tej współpracy, co byłoby ciosem, ale ciosem dla obu firm, oczywiście ciosem finansowym. W związku z tym Apple testuje już teraz nowe rozwiązania oparte na modelach językowych LLM, jak chociażby Czat GPT. EDIQ wiceprezes Appla spraw usług przyznał, że użytkownicy coraz częściej sięgają i tak po alternatywy oparte na sztucznej inteligencji, takie jak Chat GPD, Perplex City czy Antropic. Apple prowadzi więc rozmowy z tymi firmami i planuje w przyszłości wprowadzać ich rozwiązania do Safari, choć mogą one nie być domyślne. Firma testowała już różne opcje, zanim zdecydowała się na chata GPT jako część nowej funkcji Apple Intelligence w systemie iOS 18. Mimo rosnącego znaczenia AI, Apple na razie nie zamierza całkowicie rezygnować z Google jako domyślnej wyszukiwarki. No ale ta cała technologiczna zmiana jest trochę nieunikniona. Podkreślił, że sztuczna inteligencja oferuje zupełnie nowe podejście do wyszukiwania informacji, a rozwój dużych modeli językowych zmienia sposób, w jaki użytkownicy w ogóle korzystają z internetu. Jego zdaniem, nawet jeśli wyszukiwarki AI nie są jeszcze doskonałe, to oferują już dziś funkcje, które powoli skłaniają ludzi do zmiany przyzwyczajeń. Chociaż Google ostatnio w swoim doniesieniu dementuje jakoby dostawał mniejszą ilość zapytań, a ilość zapytań przez Googlea przechodząca dalej rośnie. Apple przygotowuje się jednak tak czy inaczej do wejścia w tą nową erę wyszukiwania zdominowaną już nie tylko przez jednego gracza, lecz przez jakieś inne firmy oferujące nowatorskie rozwiązania oparte o AI. No i efekt jest taki, że akcje Googlea w trakcie jednej sesji spadały nawet 9,5%. Tymczasem wycena tego technologicznego giganta spadła do poziomu 16 mierząc wyprzedzającym wskaźnikiem cena do zysku, co jest poziomem z dołka Bessy 2022 i znajduje się zdecydowanie poniżej średniej z ostatnich 10 lat. No to jest pewien znak czasów, ale jeśli naprawdę chcesz po tym skreślić inwestycyjnie Googlea ze swojego portfela, to lepiej się dwa razy zastanów albo trzy razy nawet. segment search Googlea i tak dalej rośnie, a nawet gdyby raptem się skurczył nawet o połowę, to dynamika wzrostu pozostałych segmentów sprawia, że Google wróciłoby do tych samych przychodów na poziomie całej korporacji naprawdę bardzo szybko. Google to nie jest dziś firma jednego produktu i nie można o tym zapominać. Ale poza tym mamy pierwszą umowę handlową po rozpoczętej przez Donalda Trumpa wielkiej globalnej wojnie handlowej. Do porozumienia doszły Stany Zjednoczone i Wielka Brytania i jest to pierwsze porozumienie tego typu wynegocjowane przez właśnie administrację Trumpa. Podobno pierwsze z wielu. Ta umowa, choć oczywiście ogłoszona z gigantycznym rozmachem, no ma jednak ograniczony zakres. Stany Zjednoczone zgodziły się obniżyć cła na brytyjską stal, aluminium i samochody. W zamian Wielka Brytania zniosła cła na część amerykańskiej wołowiny oraz na etanol. Otwarto też brytyjski rynek dla amerykańskich producentów maszyn i produktów rolnych, a Stany Zjednoczone zadeklarowały możliwość bezcłowego importu silników i części Rolls-Royce. Cła na większość towarów Wielkiej Brytanii pozostają jednak na wcześniej wprowadzonym 10% poziomie jako minimalna stawka. Nadal trwają negocjacje nad dalszymi obniżkami tego progu dla wybranych towarów najczęściej, ale no na pewno cała umowa tak czy inaczej pozwala obu stronom ogłosić sukces. Stany Zjednoczone mogą wykazać, że polityka celna przynosi korzyści, a Wielka Brytania zyskuje konkretne ulgi celne. Przykładowo dla autnie tak naprawdę zniesienie ceł, bo ulgi dotyczą pierwszych 100 000 samochodów eksportowanych przez Wielką Brytanię do Stanów Zjednoczonych. Tymczasem łączny eksport aut do Stanów Zjednoczonych z Wielkiej Brytanii wynosił około 104 000 aut. Administracja Trumpa bez wątpienia liczy, że umowa z Wielką Brytanią będzie trochę wzorem dla innych krajów, że się da i że można i że warto to robić. Rynki finansowe zareagowały oczywiście pozytywnie, choć wciąż panuje dość duża niepewność co do dalszego kierunku polityki handlowej Stanów Zjednoczonych, a jednak czas tyka i to ogłoszone jakiś czas temu 90 dni przerwy nieubłaganie sobie mija. Negocjacje z Wielką Brytanią poza tym i tak na pewno były relatywnie łatwiejsze niż z innymi państwami, bo jednak handel między tymi dwoma krajami był wcześniej dość zrównoważony. W 2024 roku Stany Zjednoczone miały nawet nadwyżkę handlową wobec Wielkiej Brytanii. w wysokości niemal 12 miliardów dolarów. Tymczasem trwają ważniejsze przygotowania do rozmów handlowych z Chinami, które mogą doprowadzić do obniżenia istniejących bardzo, bardzo wysokich ceł. Sam sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych powiedział zresztą, że stawki obecne na poziomie 145% są nie do utrzymania. A kilka godzin po ogłoszeniu umowy handlowej z Wielką Brytanią pojawiły się nawet plotki, że administracja Trumpa rozważa obniżenie ceł na Chiny do poziomu około 50% przed kluczowymi rozmowami, co ma być jednostronnym gestem, który podobno ma ułatwić rozmowy i pozwolić pójść Chinom na pewne ustępstwa z zachowaniem twarzy, tak żeby obie strony mogły odtrąbić wzajemny sukces. A sukces odtrąbić już teraz mogą na pewno akcjonariusze Mercadolibre, które znajduje się w portfelach naszych od dawna i które to od dawna wam przedstawiamy konsekwentnie na tym kanale. Spółka, o której opowiadaliśmy masę razy, to lider w handlu internetowym i usługach finansowych w Ameryce Łacińskiej, pokazała właśnie silne wyniki za pierwszy kwartał 2025 roku. Przychody Mercado libre wzrosły o 37% rok do roku, osiągając 5,9 miliarda dolarów, co mocno przewyższyło prognoz analityków. Do tego zysk netto wyniósł prawie 500 milionów dolarów. Po ogłoszeniu tych wyników akcje podskoczyły o ponad 11% osiągając najwyższy poziom od momentu debiutu giełdowego w 2007 roku. No trzeba też przyznać, że szczyt kursowy w takim bądź co bądź niestabilnym otoczeniu rynkowym robi jednak większe wrażenie. Wyjątkowo dobre wyniki odnotowano w Argentynie, gdzie przychody Mercada Libre wzrosły aż o 125% w ujęciu rocznym. To prawie 1,4 miliarda dolarów. To z kolei efekt znacznej poprawy sytuacji gospodarczej w Argentynie, gdzie rząd Jai Miley ograniczył wydatki publiczne, zmniejszył do dróg pieniądza i zliberalizował handel oraz przepływy kapitału. O tych pozytywnych zmianach w Argentynie zresztą nagrywaliśmy osobny materiał. Firma przetworzyła w całym regionie płatności o wartości prawie 60 miliardów dolarów i miała niemal 67 milionów unikalnych kupujących. W samej Argentynie liczba sprzedanych produktów wzrosła o ponad 50%, a portfel kredytowy Mercado Libre powiększył się czterokrotnie. w drugiej połowie roku. Ponadto firma planuje wprowadzenie kart kredytowych w Argentynie, które do tej pory oferowała jedynie w Brazylii i Meksyku. Jeśli ktoś z was szuka ekspozycji na przemiany gospodarcze w Argentynie, no to powiedzmy to sobie wprost i po raz kolejny nie znajdziecie dziś na to lepszej spółki od Mercado Libre. Pomimo wahań związanych z globalnymi napięciami handlowymi, firma też w ogóle nie odczuła negatywnych skutków związanych z polityką celną Stanów Zjednoczonych, bo po prostu nie eksportuje nic do Stanów Zjednoczonych. Mercado do tego ogłosiło plany inwestycyjne na ponad 13 miliardów dolarów w 2025 roku oraz zatrudnienie 20 ponad tysięcy osób. Firma kontynuuje też rozbudowę własnej sieci logistycznej i naprawdę szturmem podbija cały świat e-comersu Ameryki Południowej. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że Mercado Libry pomimo nowych szczytów na kursie praktycznie od dwóch lat stoi swoją wyceną w miejscu. Wzrost kursu wynika w zasadzie wyłącznie z ciągłej poprawy fundamentów spółki. No to jest naprawdę piękny widok. No i między innymi dzięki Mercado Libre mamy solidny powrót nad kreskę dla publicznego portfela Freedom 24. Publiczny portfel firm 24 to taki portfel, który ma agresywnie inwestować w indywidualne spółki zagraniczne i pokazywać wam, że da się tym samym bić te szerokie indeksy w długim terminie. Oczywiście to jeden z trzech publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jeden to publiczny portfel kwartalny oparty o funduszach ETF. Tam najnowsza aktualizacja była publikowana 13 kwietnia. Można ją zobaczyć tutaj. Link jest w opisie. No i tamten portfel też bije obecnie szerokie indeksy o ponad 60% w długim terminie, więc ta przewaga będzie się powiększała. Mało tego, dał nie tylko lepszą stopę zwrotu od szerokich indeksów, ale też zrobił to przy o wiele mniejszej zmienności. Drugi z kolei portfel to też portfel spółek zagranicznych, ale prowadzony na bardziej defensywnych podmiotach. A trzeci to właśnie portfel Freedom 24. Zagranicznie, ale agresywnie. Do tego portfela wpłacamy co miesiąc nowe 600 €. Uzbierało się tam więc na razie 10800 € kapitału. No ale jego wartość jest już oczywiście dużo, dużo większa. W tym roku portfel wyszedł już na dodatnią stopę zwrotu, gdy S&P 500 buja się gdzieś w okolicach -4%, a Nazdach w okolicach -7%. Od początku 2024 portfel dał już ponad 42% zysku, dużo lepiej niż indeksy. W ostatniej aktualizacji sprzed tygodnia dokupowałem akcję Amazona, bo akurat pojawiła się nowa wpłata za 300 €. za kolejne 300 € zdecydowałem się o zakupie testowego wtedy pierwszego pakietu akcji Novo Nordisk do tego portfela. Oba zakupy jak na razie bardzo udane, zwłaszcza akcje nowo Nordisku, które po wynikach zaskoczyły pozytywnie. No i jest to spółka, którą chętnie dalej bym dobierał do tego portfela. Obiecałem o niej osobny odcinek i podtrzymuję, że taki też odcinek o nowo Nordisku na kanale się pojawi w tym tygodniu jak na razie, który jest za nami w portfelu zero zmian. Wolnej gotówki nie ma, a ja jeszcze nie sądzę, żeby warto było sprzedawać coś, co w tym portfelu jest i zamieniać na inną spółkę, bo każda z tych spółek jest w mojej ocenie dalej atrakcyjna. Przestrzegam was jednak tak czy inaczej, że to jest portfel bardzo, bardzo, bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma jakąkolwiek niską tolerancję na ryzyko, to w ogóle nawet nie powinien się nim w żadnym stopniu inspirować, ale w każdej chwili możecie go podejrzeć w linku, który znajduje się w opisie tego nagrania. I jeśli czujecie, że chcielibyście spróbować przynajmniej częściowo, no to analogiczny portfel można na pewno w całości odzwierciedlić na koncie we Freedom 24. A przy okazji niektóre z akcji z tego portfela można sobie dostać kompletnie bezpłatnie. Zakładając konto Efonum 24 z linka w opisie tego filmu możecie otrzymać do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar każda. Lista akcji, które możecie otrzymać jest widoczna teraz na ekranie i ta promocja trwa do końca czerwca. żeby z niej skorzystać. No to tak jak mówiłem, nic prostszego. Klikacie w link w opisie, dokonujecie odpowiednich wpłat na rachunek, podajecie kod promocyjny i już możecie sobie akcje odbierać. A to ile możecie ich odebrać jest uzależnione tylko od wysokości waszej wpłaty. Cała procedura jest opisana w opisie tego nagrania. No a jeśli ktoś się boi, że ten portfel jest na przykład zbyt technologiczny, to teraz uwaga, spokojnie, uspokój się. Hossa na technologii i na półprzewodnikach wcale się nie kończy. Wręcz przeciwnie, wiele wskazuje na jej dalsze umacnianie. Taiwan Semiconductor Manufacturing, największy na świecie producent układów scalonych na zlecenie, odnotował w kwietniu, skupmy się teraz, przychody miesięczne, rekordowe, które przekroczyły 11,5 miliarda dolarów. O I to nie tylko najlepszy miesięczny wynik w historii firmy, ale też wzrost o niemal połowę w porównaniu z analogicznym okresem rok temu. No i imponujący skok względem nawet marca o 20%. Tak dynamiczna, kolosalna wręcz poprawa wyników pokazuje, że popyt na nowoczesne procesory i zaawansowane technologie nie słabnie, rośnie. Napędzany rozwojem sztucznej inteligencji, napędzany 5G, napędzany rozwojem internetu rzeczy. Również Nvidia uznawana za lidera w dostarczaniu układów dla centrów danych i aplikacji AI przygotowuje specjalną odsłonę swojego najnowszego chipu H20 na rynek chiński, który niedawno ponownie dla niej został zbanowany. Choć wersja ta będzie miała trochę mniej pamięci i obniżoną wydajność, no to fala ograniczeń eksportowych nie zatrzyma, choćbyście nie wiem co próbowali zrobić globalnego zainteresowania półprzewodnikami. Modyfikacja układu pokazuje raczej wysokoelastyczność producentów w szybkim dostosowaniu oferty do przeróżnych przepisów i do przeróżnych potrzeb rynku, niż spadek atrakcyjności branży na bazie jakichś regulacji. Wzrosty przychodów TSMC i ciągłe inwestycje Nvidia plus bardzo dobre ostatnio wyniki AMD wskazują, że sektor półprzewodników wciąż ma przed sobą wiele, wiele lat rozwoju. Te technologie oparte na procesorach coraz bardziej wnikają w codzienne życie, coraz bardziej wnikają w biznes, a chęć uniezależnienia się od wąskich gardeł w dostawach chipów jedynie potęguje inwestycje w nowe fabryki i w rozwój projektów. Dlatego mówiąc o końcu hossy na półprzewodnikach czy AIU, no sięgacie po tezę bez pokrycia w faktach, bo ten rynek dopiero nabiera rozpędu, a rozpędu nabierają też kryptowaluty, zwłaszcza ostatnio. Dwa Stany w Stanach Zjednoczonych, New Hampshire i Arizona, podjęły decyzję o otworzeniu stanowych rezerw Bitcoina. To pierwsze tego typu inicjatywy w Stanach Zjednoczonych, które mogą i najpewniej zapoczątkują szerszy trend w zarządzaniu finansami publicznymi. New Hampshire jako pierwszy podpisał odpowiednią ustawę 6 maja, a dzień później Arizona zatwierdziła własną wersję tych przepisów. Obie regulacje przewidują utworzenie strategicznych rezerw aktywów cyfrowych z naciskiem na bitcoina, który ma być traktowany jako nowoczesne zabezpieczenie finansowe oraz sposób na efektywniejsze wykorzystanie majątku publicznego. Zarówno władze New Hampshire, jak i Arizony reprezentują różne partie polityczne, co tylko pokazuje, że Bitcoin może łączyć polityków w działaniach związanych z finansami, niezależnie od tego, po jakiej są stronie. W przypadku Arizony decyzja o przyjęciu ustawy nastąpiła zaledwie kilka dni po odrzuceniu wcześniejszego projektu o podobnym charakterze, co wskazuje na dynamicznie zmieniające się podejście do kryptowalut, głównie w strukturach państwowych lub też w tym wypadku stanowych. Nowe przepisy umożliwiają wymianę niektórych środków publicznych właśnie na Bitcoina oraz jakieś inne aktywa cyfrowe. Wymagają również zapewnienia bezpiecznego przechowywania cyfrowych zasobów oraz utrzymania ich w oryginalnej postaci bez konieczności przekształcania z powrotem na dolary. No to rozwiązanie to woda na młyn dla ceny Bitcoina i jednocześnie oznacza, że kryptowaluty realnie zaczynają rywalizować ze złotem w jego dziedzinie, czyli w przechowywaniu wartości. Tymczasem Texas również pracuje nad podobną ustawą. No i zapewne wkrótce stanie się trzecim stanem, który wprowadzi rezerwy Bitcoina. Przyspieszone tempo prac legislacyjnych również w kilku innych stanach pokazuje, że bardzo, bardzo rośnie zainteresowanie integracją kryptowalut z publicznymi finansami, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Efekt: Bitcoin rośnie o 7% w jeden dzień, wraca do poziomu ponad 100 000 do$arów. Do kolejnego szczytu brakuje zaledwie 7%. A również Etherum wyraźnie odbiło od swoich zdołowanych poziomów i w dwa dni wzrosło nawet o 37%. Cieszy mnie, że miesiąc temu dokładnie o tym pisaliśmy wam na Xie. A wzrosty poza kryptowalutami zalicza też Disney. Czy jest coś co dziś nie rośnie, skoro nawet Disney rośnie? Disney notuje wzrosty po publikacji wyników głównie dzięki silnym wynikom parków rozrywki, no i oczywiście swojej platformy streamingowej. Całe wyniki były lepsze od oczekiwań, a firma podniosła w efekcie prognozę na cały 2025 rok. Po ogłoszeniu akcje spółki wzrosły o 12%. Zysk na akcję w 2025 roku ma wynieść niemal dwa razy więcej niż wcześniejsza prognoza. W drugim kwartale zysk na akcję wyniósł 1,45 $, co oznacza wzrost o 20% rok do roku przy przychodach rosnących o 7%. No więc optymalizacja kosztowa, którą dawno temu zapowiadał nowy stary szef Disneya Boba Ierędm kierunku. Segment parków rozrywki przyniósł znacznie większe przychody dzięki większemu ruchowi w parkach w Kalifornii i na Florydzie oraz dobrej sprzedaży pakietów wakacyjnych, a także nowemu statkowi wycieczkowemu Disney Treasure. Wydatki gości także wzrosły, więc kolejny plus. Jedyne problemy w przypadku parków pojawiły się w Azji. Parki w Szanghaju i w Hongkongu odnotowały spadki liczby odwiedzających i trochę wyższe koszty operacyjne. Ale prawdziwym hitem parkowym jest to, że Disney ogłosił budowę pierwszego tematycznego parku na Bliskim Wschodzie. Dokładnie w Abu [Muzyka] Zabawi. Będzie to pierwsza nowa lokalizacja od czasu otwarcia resortu w Szanghaju w 2016 roku. Firma zapowiedziała do tego, że zainwestuje łącznie ponad 30 miliardów dolarów w rozwój parków rozrywki w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Ale streaming również pozostaje mocnym punktem. Disney Plus i Hulu zyskały 2,5 miliona nowych subskrybentów, osiągając łącznie 180,7 miliona użytkowników. To już czwarty z rzędu kwartał, w którym ten segment generuje dla Disneya zysk, realny, prawdziwy zysk. A do tego wkrótce firma mojawni szczegóły nowej platformy streamingowej dla ESPN. Dział filmowy również zanotował dobre wyniki dzięki tytułom takim jak druga część Vaiany czy Mufasa Król Lew, które znacznie zrekompensowały o wiele słabsze wyniki jednak filmów Kapitana Ameryka i Królewna Śnieżka. Co więcej, szef segmentu parków i doświadczeń Disneya, typowany jako potencjalny następca obecnego szefa Boba Iera, planuje cyfrową ekspansję całej firmy. Kluczowym elementem ma być, uwaga, fani Fortnite. Inwestycja półtora miliarda dolarów właśnie w Epic Games w twórce Fortnite. Wspólnie te firmy pracują nad wirtualnym światem Disneya osadzonym w grach i w mediach społecznościowych. No to wygląda jak świetne wykorzystanie wszystkich własności intelektualnych, które Disney stworzył i wrzucenia ich trochę w ramy takiej bardziej nowoczesnej rozrywki. A my zmieniamy trochę temat na motoryzację, bo choć tempo sprzedaży chińskich samochodów elektrycznych w Europie wyraźnie spadło, to producenci z tego państwa wciąż biją rekordy. Tyle że teraz coraz częściej sprzedają pojazdy z silnikami spalinowymi i hybrydowymi. Według danych firmy Data Force w pierwszym kwartale 2025 roku liczba zarejestrowanych aut chińskich marek w Europie przekroczyła 150 000, osiągając najwyższy wynik w historii. W marcu padł też miesięczny rekord sprzedaży. Co ciekawe, auta elektryczne stanowiły zaledwie 30% tej liczby i jest to najgorszy wynik od 2020 roku. Jeszcze niedawno chińskie firmy stawiały głównie na samochody elektryczne, licząc trochę na rozwój ekologicznego rynku w Europie, ale sytuacja zaczęła się zmieniać, zwłaszcza po wprowadzeniu ceł antysubsyjnych, czyli takich, które uderzają w dotowane przez chiński rząd samochody i wprowadziła je Unia Europejska. Znacząco podniosło to koszt importu elektryków. w przypadku koncernu Pych nawet do 45%. To z kolei ograniczało ich konkurencyjność, więc producenci zaczęli promować auta spalinowe i hybrydowe. Przykładowo MG, marka należąca do PE, sprzedała w Unii Europejskiej prawie 47 000 aut hybrydowych i spalinowych w pierwszym kwartale 2025, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. W tym samym czasie sprzedaż ich elektryków spadła o połowę. Podobnie BYD dotąd kojarzony głównie w zasadzie z autami elektrycznymi notuje rosnące zainteresowanie hybrydami i rozbudowuje całą swoją sieć dealerską oraz fabryki w Europie między innymi na Węgrzech i w Turcji, by produkować auta bez naliczania ceł. Wzrost sprzedaży chińskich spalinówek i hybryd widać w zasadzie w całej Europie. W Hiszpanii również sprzedaż MG w tych segmentach się podwoiła. We Francji wzrosła do 5500 sztuk, a we Włoszech zanotowano 57% wzrost. Chińscy producenci nie porzucają jednak rynku elektryków. BYD w marcu niemal potroił sprzedaż elektryków rok do roku, patrząc ogólnie. Nadal inwestują w rozwój i w ekspansję, choć obecnie stawiają na większą różnorodność, dostosowując się trochę do europejskich realiów i do wszystkich barier regulacyjnych. No jak więc widać regulacje unijne nie pomagają za bardzo ratować europejskich producentów aut, ale za to pomagają zwiększać relacje spalinowych do elektrycznych. Nie wiem czy dokładnie o to chodziło, ale jak zwykle urzędnicy chcąc rozwiązać jeden problem generują inny problem. To wszystko w tym filmiku w każdym razie, który powstał jeszcze raz dzięki partnerowi odcinka Freedom 24. A jeśli uważacie go za wartościowy, to pomóżcie znaleźć go innym. Zostawcie łapkę w górę, zostawcie suba i napiszcie w komentarzu, co was najbardziej zaciekawiło i być może o czym chcielibyście usłyszeć w kolejnym materiale. Pamiętajcie też, że na innych naszych kanałach, w social mediach często pojawiały się treści, których nie ma na YouTubie, więc też warto je śledzić, zwłaszcza X, LinkedIn czy Facea. Linki oczywiście do wszystkiego w opisie tego materiału. A w tym to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
