Efekt domina:
Film analizuje kryzys na rynku ropy naftowej wywołany konfliktem w Bliskim Wschodzie i jego skutki na globalną łańcuchową dostawę paliw. Przegląda się blokada statków tankowców w Błękitnej Śnieżyjce, wpływ na Azję i Europę oraz ryzyka dla rafinekcji i gospodarki. W jefil wprowadza on instrumenty ETF na kryptowaluty jako alternatywną strategię inwestycyjną dla inwestorów szukających zabezpieczenia przed niestabilnością rynkową.
- Spadek zapasów ropy w Azji o 67 mln baryłek (równowaga zużycia 3 miesięcy wrażeń).
- Chiny blokują eksport paliw, co wskazuje na długość zakłóceń.
- Poziom precios paliw lotniczych podwojony do 1800 $ za tonę.
Bestegettes:
- Ryzyko geopolityczne w Błękitnej Śnieżyjce.
- Strategie zabezpieczające przed kryzysami energetycznymi.
- Rola kryptowalut jako narzędzia dywersyfikacji portfela.
Film opiera się na danych z Bloomberga, Vortexa i oficjalnych komunikatów rządowych, aby wyjaśnić mechanizmy globalnej niestabilności rynkowej i potencjalne scenariusze scenariusze scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy scenariuszy strategia inwestycyjne.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Świat stracił już blisko 600 milionów baryłek ropy z zatoki perskiej. To ponad dwa razy więcej niż Polska zużywa w ciągu roku. Trwa kryzys paliwowy. Ceny na stacjach są wyższe, ale nie są drastycznie wysokie. Są już raczej takie do zniesienia. A ceny w sklepach no nie zmieniły się. Nasze codzienne życie też nie uległo zasadniczo zmianie, więc wydaje się, że nasz świat się nie zmienił. Ale ten niby spokojny obraz jest złudzeniem. To pewnego rodzaju zamaskowany kryzys. Słyszymy, że są niedobory paliw w Azji. Linie lotnicze są bez paliwa, stacje w Irlandii są zamykane, Ormus jest zablokowany. Ten kryzys wydaje się daleki, że to nas nie dotyczy, że jest w pewien sposób powstrzymany, ale to tylko pozory. To jest iluzja. Chodzi o proste, ale krytycznie ważne opóźnienie. Już tłumaczę. Gdy rozpoczął się atak USA i Iranu na Izrael, fala eksportu ropy opuściła już zatokę perską. Eksporterzy przeczuwali kryzys, ale takie tankowce nie płyną do celu kilka dni, tylko kilka tygodni. I te kilka tygodni już minęło. Tankowce przez marzec, a potem przez kwiecień dopływały. Ropa docierała do portów, ale już nie dotrze. W ostatnich dniach ostatnie tankowce, które wyruszyły przed startem wojny, już dopłynęły do najdalszych miejsc docelowych, takich jak Korea, Australia, Zachodnie Stany Zjednoczone czy Europa. Te tankowce były buforem dla światowej gospodarki, ale tego buforu już nie ma i nie będzie przez kolejne kilka tygodni. I to nawet gdyby cieśnina Ormus została odblokowana jeszcze dzisiaj. System nie jest już w stanie amortyzować szoku naftowego. Nie ma już hamulca. Teraz mogą zacząć się prawdziwe problemy. Przez tygodnie świat zużywał ten nawiz podaży ropy, ale ta ropa to była już tak naprawdę ropa utracona, bo te szkody w postaci braku podaży ropy na rynek zostały już wyrządzone, ale dopiero teraz uderzy ich wpływ. Ostatnie dane pokazują, że świat zbliża się do katastrofy energetycznej. Pokazują to trzy czynniki, które na dodatek same siebie wzajemnie nakręcają. A to, że część z tych rzeczy maskuje kryzys i obecnie zmniejsza jego rozmiar, to jest tylko część sprawy. Po pierwsze, na rynku naftowym zaczyna brakować ropy dostępnej do zakupu. Po drugie rafinerie ograniczają produkcję paliw. I po trzecie, popyt na paliwa jest nadal sztucznie podtrzymywany, bo na przykład rządy maskują problem za pomocą określania maksymalnych cen paliw albo zmniejszenia podatku na paliwa, albo jakiejś formy dotacji, no i tak dalej, ale to jest tylko pudrowanie problemów. Rzeczywistość jest taka, że rynek naftowy nie jest w równowadze. Takiej formy naprawy sytuacji nie można utrzymywać wiecznie. Maskowanie tego kryzysu trwa w sumie od początku konfliktu. Producenci i eksporterzy ropy zatoki perskiej w styczniu i lutym czuli pismo nosem, że na Bliskim Wschodzie może zrobić się gorąco, więc produkowali i magazynowali poza zatoką perską więcej paliwa, żeby w razie czego mieć zapas na powstrzymanie zaburzeń. No jednak nie spodziewali się aż tak dużego rozmiaru kryzysu. Więc jednym z powodów tego, że największy w historii szok podażowy na rynku ropy nie wywołał globalnej paniki jest fakt, że rekordowa ilość ropy już znajdowała się na morzu w tygodniach poprzedzających atak na Iran. Widzisz to właśnie na ekranie w postaci wykresu z Bloomberga opartego na danych Vortexa. Widzimy najwyższe wolumeny ropy na morzu w historii. Nawet sam Iran w styczniu zgromadził rekordowe zapasy ropy na morzach. Więc na początku wojny takie pływające magazyny stworzyły pewną iluzję. Stworzyły maskę tego, że ropy wcale aż tak nie brakuje, bo jakoś tam traderzy, spółki rafineryjne mogły ją jeszcze kupić, ale to była iluzja, bo to nie była rzeczywista produkcja. Prędzej czy później takie zapasy się wyczerpują, to jest kwestia czasu i ten moment następuje mniej więcej teraz. Te pływające magazyny stały się puste, na dodatek w rekordowym tempie. Podobnie jest zresztą z większością irańskiej i rosyjskiej ropy, które krążyły po morzach. One znalazły już swoich nabywców po złagodzeniu przez Stany Zjednoczone sankcji wobec tych dwóch krajów. Więc podsumowując, całkowite ilości ropy, która była jeszcze dostępna na łożu, spadły w rekordowym tempie. To pokazują też inne dane. Weźmy benzyny i paliwo lotnicze. Obecnie ich dostawy drogą morską są znacznie poniżej tego, jak to wyglądało przed konfliktem w zatoce perskiej. My tego w Europie jeszcze tak mocno nie widzimy, bo to głównie Azja kupowała ropę zatoki perskiej, tą płynącą przez cieśninę Ormus. Pokazuje to ten wykres na ekranie, widoczny w tym momencie. Ropa zatoki perskiej płynęła do Chin, Indii, Korei, Japonii i innych krajów azjatyckich. Widzimy, że Azja odpowiadała za zdecydowaną większość ropy kupowanej zatoki perskiej, nawet 80 czy 90%. Więc to Azja oberwała jako pierwsza i to kraje azjatyckie dają przedsmak tego, jak wyglądać będzie europejskie zakłócenie. Zapasy ropy w Azji spadły o 67 milionów baryłek, czyli tyle ile Polska zużyłaby w trzy miesiące. I tu ważna sprawa, te dane nie wliczają Chin. Oczywiście rezerwy awaryjne są obecnie wykorzystywane w Azji, ale z samego ich założenia no są one ograniczone. Korea już szykuje się, żeby spowolnić ich uwalnianie, bo sytuacja się po prostu pogarsza. Rezerwy Japonii mogą się wyczerpać do maja, czas tyka, a kryzys się nasila. I tu zaczyna się efekt domina. No w sumie to już trwa, bo mniej ropy to rafinerie nie mogą utrzymać produkcji. Już w pierwszej połowie kwietnia niedobór ropy zmosił azjatyckie rafinerie do zmniejszenia przerobu o 10%. Do lipca to może być już nawet załamanie o ponad 30% i to może stać się nawet wtedy, gdyby cieśnina Ormu zostałaby odblokowana no jeszcze w maju. To nie jest niewielka zmiana, to jest kryzys. Jednak jeden duży azjatycki kraj jest na te sytuację wyjątkowo dobrze przygotowany. Jaki? Chiny. One posiadają 1,2 miliarda baryłek rezerw Europy. Zresztą widać jak Chiny zwiększały te rezerwy w 2025 roku, a teraz Chiny podejmują środek nadzwyczajny. Otóż Pekin wstrzymał eksport paliw, a to pokazuje przewidywanie dłuższego zakłócenia, a nie raczej szybkiego ożywienia. Przecież skoro mają takie duże rezerwy kupowane taniej, to Chiny mogłyby teraz zbijać krocie na wysokich cenach, ale tego nie robią, tylko trzymają paliwo dla siebie, bo benzyna na rynku azjatyckim podrożała o 50%, ale diesel już o blisko 100%. Natomiast paliwo lotnicze to już daleko ponad 100%. Wyobraź sobie, że inwestujesz w kryptowaluty dokładnie tak samo jak kupujesz akcje na giełdzie bez portfeli, bez giełd krypto, bez zakładania dodatkowych kont. Brzmi jak rozwiązanie, które dla Polaków nie jest dostępne. No ale nic bardziej mylnego. Mamy taką możliwość. Na GPW w Warszawie pojawiły się właśnie instrumenty ETP na krypto od szwedzkiej firmy Vczyn. Możesz mieć ekspozycję na Bitcoina, Etherium, XRP, Solan albo zdywersyfikowany indeks kryptowalutowy bez opuszczania dotychczasowego rachunku maklerskiego. Przejdźmy do konkretów. Te wspomniane przeze mnie instrumenty handlowane i wyceniane w polskim złotym możesz nabyć u popularnych brokerów i banków takich jak XTB, Arior Bank, Bank Ochrony Środowiska czy ING, czyli dokładnie tam, gdzie już dziś kupujesz akcje, ETFY czy obligacje. Co musisz zrobić? Wchodzisz na swój rachunek, wpisujesz nazwę lub ticker i kupujesz. Tyle. Bez dodatkowych platform, bez przenoszenia środków, bez komplikacji i bez potrzeby wgryzania się w technologię blockchain, bo żeby mieć ekspozycję na krypto aktualnie nie potrzebujesz portfela kryptowalutowego, nie zarządzasz kluczami prywatnymi i nie musisz wchodzić na giełdy krypto. A ostatnie przykłady pokazują, że to może być niebezpieczne środowisko. W skrócie po prostu inwestujesz przez standardowe konto maklerskie. Do tej pory wejście w krypto dla wielu osób było po prostu zbyt skomplikowane, a teraz ta bariera zniknęła. Jak wyglądają produkty od Vion? Są w 100% zabezpieczone. Każda jednostka ma pokrycie 1 do1 w kryptowalucie. Aktywa są przechowywane w modelu instytucjonalnym od Coinbase i są notowane na regulowanej giełdzie. Czyli ekspozycja na krypto łączy się z tradycyjną infrastrukturą tradycyjnego rynku finansowego. Co więcej, instrumenty te możesz trzymać w ramach IKE. czy XE, a więc zyskujesz preferencje podatkowe w inwestowaniu w kryptowaluty. Na jaką ekspozycję możesz się zdecydować? Są dwie drogi. Pierwsza to pojedyncze kryptowaluty jak Bitcoin, Etherium, Solana czy XRP. Drugie podejście jest zdywersyfikowane, bo możesz uzyskać ekspozycję na 50 największych kryptowalut w jednym produkcie. A dokładnie chodzi o ETP oparte na indeks Coinbase 50. Dzięki temu nie musisz wybierać jednego projektu. możesz postawić na cały rynek. Trochę jak indeks S&P 500, który daje ekspozycję tylko, że na rynek kryptowalut. ETP na krypto to kolejny etap, w którym kryptowaluty wchodzą jeszcze mocniej do głównego nurtu inwestowania i to bez barier technologicznych i niebezpieczeństw, które czychać mogą na niedoświadczonego inwestora w branży krypto. Firma Virgin to najszybciej rosnąca europejska firma zajmująca się zarządzaniem kryptoaktywami. Ich produktom zaufało już ponad 160 000 inwestorów. To pierwsza firma, która na GPW zaoferowała rozwiązanie ETP dla rynku krypto. Polski rynek traktują długoterminowo. Jeżeli szukasz edukacji, to zerknij na ich social media: Instagram Virsion Polska oraz TikTok Virsion Polska. Rządy w Azji reagują i już wprowadzają nakazy pracy z domu, racjonują paliwo i zamykają szkoły. Taka naftowa powtórka z pandemii. Tak, kraje azjatyckie ograniczają rozprzestrzenianie się takiego paliwowego wirusa we wczesnej fazie, jeśli można było to porównać do pandemii. Siedem krajów azjatyckich wprowadziło nakazy pracy z domu, na przykład Tajlandia czy Wietnam. Z kolei kilka skróciło tydzień pracy. Zrobiły to na przykład Pakistan, Filipiny, Sri Lanka. W kilku innych racjonuje się paliwo do pojazdów, a także zamyka szkoły czy wprowadza inne środki. I takie ograniczenia zużycia mogą spowodować, że w kwietniu popyt na ropę w Azji spadnie o prawie 3 miliony baryłek dziennie w porównaniu z lutym. Dla porównania 3 miliony baryłek dziennie to tyle ile zużywałyby dwa kraje wielkości Francji, które nagle całkowicie zaprzestałyby zużywania ropy. Globalne spowolnienie już się zaczęło, tylko że jest nierównomierne. Ale problemy w Azji dotrą też do nas, jeśli sytuacja się nie zmieni w zatoce perskiej. W Polsce i Europie jeszcze tego nie widać. Załamania jeszcze nie ma, ale możliwe, że dlatego, że rządy jeszcze amortyzują ten naftowy szok. 16 z krajów Unii Europejskiej wprowadziło jakieś formy rozwiązań, które mają ograniczyć czy maskować kryzys paliwowy. Na przykład wprowadzone są dopłaty, zniżki albo obniżki podatków lub regulowane są ceny po to, aby ceny dla konsumentów były akceptowalnie niskie. Opóźnia to skutki, ale oczywiście nie rozwiązuje samego problemu. Na dodatek finanse tych 16 europejskich państw już teraz obrywają, bo niższe podatki, niższa akcyza, no to powoduje cios w budżet. to maskuje też problem, ale go nie naprawia, a raczej tworzy nowe kłopoty. Więc mamy taki podwójny obraz rzeczywistości. Z jednej strony rynki kontraktów terminowych na ropę naftową sugerują w miarę umiarkowaną sytuację. Ropa Brand waha się w okolicach 90 100 $arów za baryłkę. Jednak ceny na rynku fizycznym, tej fizycznej ropy, one sięgają nawet 130 150 za baryłkę. To zupełnie inne poziomy, które pokazują realne niedobory. I te wysokie ceny fizycznej ropy stawiają europejskie rafinerie w trudnej sytuacji, bo muszą kupować ropę tylko, że drogo, a sprzedawać taniej. A jak się nie opłaca produkować, to produkcja się ogranicza, a to powoduje mniejsze dostawy paliw i późniejsze niedobory. Coś takiego dzieje się już w Azji. W Europie jeszcze nie, ale taka sytuacja nie może trwać długo. Tak czy siak, produkcja spadnie zapewne i też w Europie, ale to dopiero połowa problemu. To tylko połowa równania. Zbliża się szczyt ruchu drogowego czy ruchu lotniczego, bo taki w Europie ma miejsce latem. Więc mamy dwa czynniki wzajemnie pogłębiające problem. Spodziewany jest wyższy popyt, ale będzie niższa podaż. I to problem nie tylko Europy, ale całej półkuli północnej, Azji i Ameryki Północnej. Również ten kłopot dotyka nie tylko transport lądowy, ale także, a może zwłaszcza lotniczy. Co prawda branża linii lotniczych nadal funkcjonuje, ale z coraz większym trudem. Luftanza właśnie poinformowała, że usunie aż 20 000 lotów zaplanowanych w rozkładzie na kolejne 6 miesięcy. Powód? Niedobory paliwa. Nie dość, że paliwa lotniczego jest mało, to jeszcze jest drogie, wręcz bardzo drogie. Tam skala kryzysu paliwowego jest najbardziej widoczna. Ceny paliwa lotniczego w Europie wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu z poziomem sprzed wojny, osiągając rekordowy poziom to około 1800 $ar za tonę. Dla branży lotniczej odblokowanie ciśniny Ormus powoli staje się być albo nie być, bo Zatoka Perska obsługiwała blisko połowy importu paliwa lotniczego do Europy. A jednak my jesteśmy jeszcze spokojni, rynki też pozostają spokojne. Nadal zakłada się, że dostawy zatoki perskiej zostaną przywrócone, że sytuacja jakoś się unormuje, gdy tylko cieśnina zostanie otwarta. Tymczasem kwiecień dobiega końca, ormus jest zablokowany, a na dodatek w jego wodach znajdują się miny. Pentagon właśnie poinformował Kongres USA, że oczyszczenie cieśniny z min zajmie nawet sze miesięcy, a to przecież tylko początek problemów. Nawet gdyby cieśnina Ormus została ponownie otwarta dzisiaj już w tym momencie, to powrót do normalności zająłby miesiące. Dotarcie tankowców do miejsc przeznaczenia zajmuje tygodnie, więc straty już zostały poniesione, nie zostały tylko zaksięgowane. Uderzą one w nadchodzących tygodniach, co jest praktycznie nieuniknione, bo nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu oczekuje się, że skumulowane straty łącznie w wyniku wojny z Iranem osiągną półtorej miliarda baryłek. I przypominam, na ten moment odnotowane straty to ponad pół miliarda baryłek, niecałe 600 milionów paryłek. Zatem będzie to w optymistycznym scenariuszu trzykrotnie większe uderzenie, a to już około 5% światowej rocznej produkcji. To prawie 50okrotność rocznego zużycia ropy naftowej w różnych postaciach w Polsce. A mówimy tu o scenariuszu optymistycznym, o w miarę szybkim odblokowaniu cieśniny. A co jeśli tak się nie stanie? Otóż mamy pewien punkt odniesienia, z którym możemy porównać obecną sytuację. Nie taki dawny, bo sprzed raptem kilku lat. Ostatni porównywalny szok naftowy miał miejsce w 2020 roku. To była pandemia. Wtedy nastąpił 10% spadek popytu na ropę, ale wtedy zamał się popyt. A popyt można było przywrócić niemal natychmiast wraz ze zniesieniem ograniczeń pandemicznych. Podaż to co innego. A teraz no to właśnie znika podaż, a nie popyt. Znacznie trudniej jest opanować tego typu sytuacje. I wracając jeszcze do początku nagrania, żeby spiąć je klamrą, to na ten moment nadal wszystko wydaje się funkcjonować. Ale to jest tylko złudzenie wynikające z naszego ograniczonego spojrzenia na sytuację jako zwykłego konsumenta. No chyba, że ty masz jakieś swoje unikatowe spostrzeżenia i wnioski, bo na przykład pracujesz w branży, gdzie skutki obecnego kryzysu naftowego są na przykład lepiej widoczne. Jeśli tak, to koniecznie daj znać w komentarzu, bo no fajnie poznać nowy punkt widzenia, ciekawe uwagi kogoś, kto ma z tym styczność naprawdę blisko. Więc sekcja komentarzy jest do twojej dyspozycji. Zapraszam do komentowania i lajkowania nagrania. Tyle na dziś. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w następnym materiale. >> [muzyka]










