💥 MERCOSUR: KGHM, VW, BASF. Które spółki ZYSKAJĄ? Wielki reset surowców – koniec dominacji Chin? [EU-Mercosur umowa handlowa]

Umowa UE-Mercosur: Nowy rozdział w łańcuchach dostaw i szanse dla europejskiego przemysłu

Po 25 latach negocjacji Unia Europejska i blok Mercosur podpisali historyczną umowę handlową. Analizujemy jej kluczowe konsekwencje dla rynku surowców i krajowych spółek:

Kluczowe wnioski z analizy:

  • Przełom w relacjach handlowych tworzący rynek 700 mln konsumentów o wartości 111 mld EUR w 2024 roku
  • Strategiczny zastrzyk dla przemysłu motoryzacyjnego (35% redukcja ceł na auta) i chemicznego (zero ceł w 5-10 lat)
  • Redukcja zależności od Chin w surowcach krytycznych: 98% metali ziem rzadkich do 65% do 2030 roku
  • Argentyna jako alternatywne źródło litu (3. rezerwy światowe), Brazylia — grafitu (26% zasobów) i niobu (90% rynku)

Zarysowane wyzwania: 2-letnie opóźnienie ratyfikacji przez TSUE, europejskie zaplecze przetwórcze (downstream) i spory o normy środowiskowe. W materiale szczegółowo omówiono potencjał KGHM w kontekście boomu na miedź dla elektromobilności oraz wpływu porozumienia na wrocławski hub bateryjny LG Energy Solution.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Siemano inwestycyjne świry. Tu wasza ulubiona suwka inwestówka. Jedyny ptak w tym lesie, który nie sra przechodniów, tylko na wasze beznadziejne portfele. Słuchajcie uważnie, bo dzisiaj bierzemy na warsztat temat, który mielił się w brukselskich i południowo-amerykańskich żołądkach przez 25 lat. Tak, dobrze słyszycie. Negocjacje trwały ćwierć wieku. W tym czasie niektóre z waszych małżeństw zdążyły powstać, rozpaść się i zostać wspomnieniem, a urzędnicy wciąż debatowali, czy brazylijska krowa może ryczeć po europejsku. Mamy rok 2026 i w końcu podpisali ten cyrk zwany umową handlową między Unią Europejską a blokiem Merkosur. Zapnijcie pasy, bo to nie jest zwykły news. To mega trend, na którym albo zarobicie, albo będziecie patrzeć, jak inni odjeżdżają nowymi BMW prosto z salonu. Dobra Gruchaczu, rozsiądź się wygodnie, bo zaczynamy ten inwestycyjny standup. Na pierwszy ogień idzie fundament tego całego zamieszania, czyli fakt, że eurokraci w końcu wyjęli ręce z kieszeni i po ćwierćwieczu coś podpisali. Wielki deal, czyli jak [muzyka] negocjować przez ćwierć wieku i nie oszaleć. Słuchajcie, to jest absolutny rekord świata w kategorii robienie czegoś tak wolno, że lodowiec zdążyłby stopnieć i zamarznąć trzy razy. Negocjacje umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem Merkosur trwały, uwaga, 25 lat. Wyobraźcie sobie to. Goście, którzy zaczynali te rozmowy w 1999 roku, pewnie dzisiaj już dawno są na emeryturze, bawią wnuki i zapomnieli jak się nazywa stolica Paragwaju. Przez ten czas świat się zmienił, powstał internet, upadły imperia, a my w końcu 17 stycznia 2026 roku doczekaliśmy się podpisu w Paragwaju. No brawo. Po prostu szybkość godna polskiego urzędu skarbowego w poniedziałek rano. Dlaczego to jest takie ważne? Liczby, które urywają łeb. Mówimy o stworzeniu jednej z największych stref wolnego handlu w historii ludzkości. To nie jest handel pietruszką na bazark. 700 milionów ludzi. Tyle potencjalnych klientów obejmuje ten układ. To tak jakbyście chcieli opchnąć coś każdemu mieszkańcowi Europy i jeszcze połowie Ameryki Południowej. [muzyka] 111 miliardów euro. Tyle wyniosła wartość wymiany handlowej w 2024 roku. Wyobrażacie sobie te stertę siana? To tyle kasy, że można by za to kupić połowę polskich marzeń o potędze i [muzyka] jeszcze zostałoby na waciki dla wszystkich influencerów. Geopolityczny ratuj się kto może. Dlaczego Unia Europejska nagle tak bardzo cisnęła na ten podpis? Bo w Europie wieje taką nudą gospodarczą, że nawet statystycy zasypiają przy arkuszach kalkulacyjnych. Strefa euro stoi w miejscu, [muzyka] a na świecie panuje moda na protekcjonizm, czyli każdy pilnuje swojego podwórka i pokazuje innym środkowy palec. Bruksela w końcu zrozumiała, że kiny nas duszą. Jesteśmy od nich uzależnieni bardziej niż gracze od darmowych skórek w grach. Rosja to spalony most. Surowce stamtąd to już historia, o której chcemy zapomnieć. Ameryka się zamyka. Eksport do Stanów Zjednoczonych spada, bo oni wolą kupować swoje. Więc co robi Europa? Szuka nowego bogatego wujka w Ameryce Południowej. To jest ruch strategiczny. [muzyka] Chcemy się uniezależnić od surowców z Chin i Rosji, zanim te kompletnie zakręcą kurek z napisem rozwój. Jest haczyk, bo zawsze musi być. Mimo że umowa została podpisana, to nie myślcie, że jutro rano brazylijska wołowina będzie tańsza o połowę, a wasze akcje Volkswagena wystrzelą w kosmos jak rakieta Ilona Maska. 21 stycznia 2026 roku Parlament Europejski w swojej nieskończonej mądrości skierował umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żeby sprawdzić czy wszystko jest zgodnie [muzyka] z literą prawa. Wynik: ratyfikacja opóźni się o jakieś 12 do 24 miesięcy, czyli mamy klasykę gatunku. Podpisaliśmy, otworzyliśmy szampana, a teraz sędziowie przez 2 lata będą czytać przypisy małym drukiem. Dla was inwestorzy to jasny sygnał. To nie jest news trade, na którym zarobicie w 5 minut. To jest długoterminowy meg trend strukturalny. Jeśli kupujecie pod to akcje, to nie po to, żeby je sprzedać za tydzień na wakacje w Mielni, tylko po to, żeby za 10 lat kupić sobie ja. Zostało już tylko kilka godzin noworocznej promocji Investing Pro, minus 70% i koniec zabawy. Jeśli chcecie wiedzieć, co to za narzędzie inwestycyjne i czy w ogóle ma sens, to w prawym górnym rogu macie mój film z pełnym omówieniem, a link do promocji czeka w opisie. Partnerem odcinka jest XTB. przygotowali bezpłatny raport na 2026 rok, gdzie macie czarno na białym, makro, waluty, akcje, surowce i kluczowe spółki. Wszystko co trzeba, żeby nie wchodzić w nowy rok jak dziecko we mgle. A jak wpiszecie kocowka, to dorzucają jeszcze darmowy kurs dla początkujących. Do tego handel bez prowizji do 100 000 € obrotu miesięcznie. Link jak zwykle w opisie. Dobra mordo, trzymaj się ramy, bo teraz wchodzimy w świat tablicy Mendelejewa, od której zależy to, czy za 10 lat będziesz jeździł nowoczesnym elektrykiem czy rowerem Wigry 3. Numer 2 na naszej liście to surowce krytyczne, [muzyka] czyli jedyny powód, dla którego brukselcy urzędnicy w ogóle wiedzą, gdzie na mapie leży paragwaj. Drugi surowce krytyczne, czyli jak przestać być chłopcem do bicia dla Pekinu. Słuchajcie, sprawa jest poważna. Europa jest obecnie uzależniona od Chin bardziej niż pato influencer, od lajków pod zdjęciem z wakacji. Jesteśmy w strategicznym bagnie, a liczby są po prostu brutalne. 98% magnesów z metali ziem rzadkich, 94% galu i 83% germanów płynie do nas prosto z rąk wielkiego brata ksi. W kwietniu 2025 roku Chiny postanowiły nas trochę poddusić i nałożyły zakaz eksportu sześciu kluczowych pierwiastków. Efekt w europejskim przemyśle półprzewodników i zbrojeniówce zapanował taki chaos, że prezesi spółek zaczęli masowo zapisywać się na kursy jogi, żeby nie dostać zawału. To był ten mityczny wakeup call. Bruksela w końcu otworzyła jedno oko i zrozumiała, że musimy mieć plan B. Mercosur, czyli nasz nowy surowcowy supermarket. I tu wchodzi cały na biało blok Merkosur, a konkretnie Brazylia i Argentyna. To nie są kraje, które mają tylko kawę i piłkarzy. To są giganci, na których siedzi połowa technologii przyszłości. Brazylia, królobu i grafitu. Wyobraź sobie, że Brazylia kontroluje ponad 90% światowych zasobów Niopu. Bez tego nie ma nowoczesnych stopów stali, przemysłu lotniczego ani rakiet. Do tego mają 26% światowych rezerw grafitu. I drugie co do wielkości złoża, metali ziem rzadkich 21 milionów ton, podczas gdy Chiny mają 44 miliony. No nagle ten taniec samby wygląda jak bardzo dochodowy biznes. Co Argentyna i białe Złoto? LD to nowa ropa. Bez niego twoja bateria w telefonie wytrzyma tyle, co postanowienie noworoczne o niejedzeniu słodyczy. Argentyna to potęga w trójkącie litowym. Mają trzecie największe rezerwy na świecie i są czwartym producentem globalnie. Mają tam 64 projekty litowe w różnym stadium. Cel, ustawa o surowcach krytycznych. Unia ma ambitny plan. Jak zwykle na papierze wszystko wygląda cudownie. Do 2030 roku chcemy zmniejszyć zależność od Chin do poziomu poniżej 65% dla każdego strategicznego surowca. Żeby zasilić te wszystkie fabryki baterii, o których marzą w Brukseli, import litu czy miedzi, [muzyka] musi wzrosnąć dwu lub trzykrotnie. Ursula Wonderl prosto z mostu powiedziała w styczniu 2026 roku, że ta umowa ma zapobiec sytuacji, w której minerały stają się instrumentami przymusu. Czyli skończcie nas szantażować, bo mamy kumpli w Ameryce Południowej. Wielka przestroga, czyli sufka studzi głowy. Teraz uważaj, bo tu zaczyna się prawdziwa analiza, a nie tylko czytanie ulot. Jest jeden gigantyczny problem, o którym media głównego nurtu nie mówią, bo psuje narrację. Infrastruktura przetwórcza tak zwana downstream processing. Możemy mieć kopalnię w Brazylii i Argentynie, ale te kraje to obecnie [muzyka] tylko kopacze. Oni wyciągają rudę z ziemi, pakują na statki i wysyłają do Chin, żeby tam ją rafinować. Obecnie 95% z podumenu, czyli tego z czego robi się, trafia do chińskich pieców. Dla metali ziemzadkich to jest równe 100%. Wniosek dla inwestora: Prawdziwa wartość tej umowy pojawi się dopiero wtedy, gdy Europa zainwestuje miliardy w budowę zakładów konwersji i rafinacji na miejscu w Ameryce Południowej Unia niby rzuciła 1 miliard 800 milionów euro w ramach programu Global Gateway, ale przy chińskich setkach miliardów to wygląda jak próba ugaszenia pożaru Amazonii za pomocą pistoletu na wodę. Dla takich graczy jak LG Energy Solution pod Wrocławiem czy naszego KGHM to jest gra o życie. Jeśli uda się stworzyć bezpośredni łańcuch dostaw litu i miedzi omijając Pekin, to będziemy finansowymi bogami. Jeśli nie, będziemy tylko kupować ten sam brazylijski lit, ale z chińską marżą i z templem Made in China. No to co ty spekulancie od siedmiu boleści, skoro już wiesz po co nam te kamienie z Argentyny, to teraz przechodzimy do konkretów, czyli kto tu tak naprawdę wyjmie hajs z portfela południowo-amerykańskiego konsumenta. [muzyka] Punkt numer trzy to beneficjenci, sektory i spółki, które już teraz powinny chłodzić szampana, chociaż niektóre z nich poczekają na niego dłużej niż na dostawę jedzenia. piątkowy wieczór, trzeci. Beneficjenci, czyli kto tu będzie królem parkietu? Słuchajcie, ta umowa jest asymetryczna jak twarz boksera po 12 rundzie i to na korzyść Europy. My im otwieramy furtkę do rolnictwa, o czym pogadamy później spokojnie, a oni nam otwierają autostradę [muzyka] dla przemysłu. Motoryzacja maratony zamiast sprintów. Zacznijmy od Świętej Trójcy niemieckiego dobrobytu, czyli Fur. Obecnie Brazylia i Argentyna walą na samochody z Unii Europejskiej Cło w wysokości 35%. Wyobraź sobie, że kupujesz auto za 100 000, a urzędnik na granicy mówi: "Daj jeszcze 35 patyków za to, że to z Europy". No dramat. To cło spadnie do okrągłego zera. Ale i tu jest ten kij w dupie inwestora. Potrwa to 15 lat. 15 lat, mordo. Do tego czasu twoje nowo narodzone dziecko zdąży zrobić prawo jazdy i rozbić pierwszą furę. Kto na tym ugra najwięcej? Volkswagen to już jest król Brazylii. W pierwszej połowie 2025 roku wyprodukowali tam prawie 290 000 aut. Ich modele takie jak Polo czy T-Cross schodzą tam jak świeże bułeczki. Stelantis, czyli te [muzyka] wszystkie Fiaty i Peugeoty planują zainwestować 6 miliardów dolarów do 2030 roku. BMW i Mercedes. Dla nich to szansa na wejście w segment premium bez barier. Choć bogaty Argentyńczyk i tak kupi to auto, czy jest cło, czy nie. Przemysł i chemia, tu jest prawdziwy hajs i to szybko. Jeśli motoryzacja to maraton, to chemia i automatyka to bieg na 500 m. Tu cła obecnie 14 do 20%. Spadną do zera w ciągu 5 do 10 lat. To jest moment, w którym europejska technologia wjeżdża do Ameryki Południowej z buta. Siemens i ABB. Brazylia potrzebuje infrastruktury, prądu i robotów, żeby te ich kopalnie w ogóle działały. Te spółki mają tam już swoje bazy od lat 60 i tylko czekają, żeby podpisać kontrakty na te mityczne 77 miliardów 600 milionów euro dodatkowego produktu krajowego brutto, które umowa ma wygenerować do 2040 roku. BASF. Brazylia to drugi największy rynek rolny świata. Oni potrzebują nawozów i chemii tak bardzo jak ty potrzebujesz kawy w poniedziałek rano. BASF już tam buduje moce przerobowe. Zbrojeniówka. Czołgi na diecie litowej to jest hit. Europejski sektor obronny przeżywa teraz taki bum, że prezesi nie nadążają z liczeniem zer na kontach. Wydatki na obronność w Europie mają wzrosnąć do 2,8% produktu krajowego brutto do 2030 roku. Puółki takie no jak Rain Metal, B Systems czy Leonardo nie tylko chcą sprzedawać tam swoje zabawki jak radary czy transportery, ale przede wszystkim potrzebują surowców strategicznych z Mercosuru, żeby te zabawki w ogóle budować. Bez brazylijskiego niobu ich pancerze będą twarde jak plastelina. Ale uwaga odsówki. Patrzcie na wyceny. Taki szwedzki SAP urósł o 200% od 2024 roku i jest wyceniany na 142% swojej realnej wartości. Nie bądźcie januszami, którzy kupują na samej górce, bo jak przyjdzie korekta, to zostaniecie z ręką w nocniku i akcjami, które są drogie, bo są drogie. Logistyka i shipping. Ktoś to musi przewieźć. Na koniec ci, którzy zarabiają na samym ruchu. 97% handlu Brazylii idzie drogą morską. Ma i Hapa Clo budują nowe terminale, na przykład w SUAP w czerwcu 2026 roku. Więcej handlu, to więcej konteneru. Więcej kontenerów to więcej kasy z frakchtu. Proste jak budowa cepa. Dobra mordo, zapnij pasy, to teraz wchodzimy w rewir, gdzie kończą się uśmiechy prezesów w garniturach, a zaczyna się palenie opon, rzucanie gnojem i płacz nad rozlanym mlekiem. Punkt numer cztery to zagrożenie, czyli kto w tym całym cyrku dostanie potyłku i dlaczego ekolodzy dostają szału na samą myśl o tej umowie. Czwarty. Zagrożenia i przegrani, czyli wielki płacz nad argentyńskim stekiem. Słuchajcie, nie ma róży bez kolców, a ta unijna róża ma kolce wielkości maczet z lasów deszczowych. Największy dym jest o rolnictwo. Jeśli myślicie, że francuski rolnik to spokojny pan w berecie, to znaczy, że nigdy nie widzieliście, co oni potrafią zrobić z autostradami, jak im ktoś zagrozi interesom. Mit złej argentyńskiej krowy. Rolnicy w Europie od Paryża po Warszawę boją się, że zaleje nas tania wołowina i drób z Ameryki Południowej. Francuzi twierdzą, że 80% ich gospodarzy widzi w tym wyrok śmierci, ale [muzyka] słówka sprawdziła liczby i powiem wam tak, ta panika jest trochę jak straszenie dzieci babą jagą. Spójrzmy na fakty. Europa produkuje rocznie od 6 do 7 milionów ton wołowiny i 14 milionów ton drobiu. Bezsłowy kontyngent z umowy to zaledwie 99 000 ton wołowiny i 180 000 ton drobiu. To jest mordo jakieś 1,5% naszej produkcji. Czyli co? Robimy dym, o porcję mięsa, która zniknęłaby w jeden weekend przy grillach wszystkich Polaków. Ale politycy, zwłaszcza ci z partii rolniczych, będą o to kruszyć kopie, bo to się dobrze sprzedaje w telewizji. Żeby ich uciszyć, Komisja Europejska obiecała już 45 miliardów euro subsydiów w latach 2028 do 2034. Wasze podatki właśnie idą na to, żeby rolnik przestał blokować rondo. Pięknie. Co? ekościema i płonąca Amazonia. Teraz coś dla fanów Zielonej Planety. Ta umowa to dla nich absolutny koszmar. Dlaczego? Bo z jednej strony Europa chce być ekoliderem, a z drugiej podpisuje pakt z gośćmi, którzy wycinają Amazonię pod uprawę soi. Mamy tu festiwal hipokryzji, deforestacja. Klauzula o ochronie lasów jest tak dziurawa jak budżet po wyborach. Zobowiązuje kraj do stabilizacji lasów dopiero od 2030 roku. Do tego czasu można rżnąć drzewa ile wlezie. Pestycydy. To jest hit. Europejskie firmy chemiczne jak BASF mogą legalnie eksportować do Brazylii pestycydy, które u nas są zakazane. Pozabijają wszystko co się rusza. Potem te same pestycydy wracają do nas w brazylijskich pomarańczach. Smacznego. Mechanizm rebalancingu. To brzmi mądrze, a oznacza tyle, że jak Unia dowali nowe prawo ekologiczne, to Merkosur może powiedzieć: "Ej, to nam psuje handel, dawajcie odszkodowanie albo zawieszamy umowę". To się nazywa regulatory chill. Bruksela może się bać wprowadzać ostrzejsze normy, żeby nie podpaść latynosom. To polegnie na polu chwały. Jeśli prowadzisz mały zakład mięsny albo masz 10 hektarów ziemi, to masz prawo się bać. Giganci tacy jak Nestle, Danone czy Lind przeżyją, bo oni mają kasę na prawników i lobbystów, ale mniejsi producenci żywności mogą poczuć presję [muzyka] cenową, której nie udźwigną. Do tego dochodzi ryzyko CBAM. To ten mądry skrót oznaczający opłaty za emisję dwutlenku węgla na granicach. Produkty z Ameryki Południowej, które powstają przy dużym dymieniu z kominów, stal, cement, aluminium, od 2026 roku będą obłożone dodatkowymi opłatami. To może sprawić, że ten tani import wcale nie będzie taki tani, a łańcuchy dostaw znów się pogmatwają. Polityczny poker. Pamiętajcie, że w radzie Unii Europejskiej przeciwko umowie głosowało pięć państw: Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry. Francuski prezydent Macron ma podgórkę przed wyborami w [muzyka] 2027 roku, a w Polsce rząd też musi się liczyć z rolnikami. To oznacza, że przez najbliższe 2 lata będziemy świadkami politycznego teatrzyku, który może jeszcze nieźle namieszać w wycenach spółek. No to co mordo? Czas sprawdzić czy w naszej kochanej cebulandii faktycznie wystrzelą korki od szampana, czy może znowu zostaniemy z ręką w nocniku i [muzyka] pustym portfelem. Punkt numer pię która w analizach Parlamentu Europejskiego widnieje jako czwarty kraj, który ma zyskać najwięcej na tym całym cyrku z Merkosurem. Brzmi dumnie, co? Prawie jak Polska mocarstwem, ale słówka nie śpi i sprawdziła, czy to realny hajs, czy tylko prowa papka dla naiwnych. Piąty, Polska, poddostawca Niemiec i Królestwo Baterii. Słuchajcie, prawda jest taka, że my jesteśmy dla Niemiec tym, czym dla twojej starej furki jest warsztat u pana Mietka. Bez nas to nie pojedzie. Nasza gospodarka jest zintegrowana z niemiecką bardziej niż ty, telefonem przed snem. Ponad 27% naszego eksportu jedzie do Hansa, a prawie 30% importu stamtąd przyjeżdża do nas. Podwórko Volkswagena, czyli zarabianie na cudzym sukcesie, mechanizm jest prosty jak konstrukcja gwoździa. Jeśli niemiecki Volkswagen BMW czy Stellantis zacznie wysyłać tysiące aut do Brazylii, bo cła spadły do zera, to ich fabryki w Niemczech dostaną szału produkcyjnego. Wtedy dzwonią do Polski: "Ej, wy tam pod Poznaniem czy Gliwicami, klepcie nam więcej wiązek, silników i tapicerek." Nasze firmy, takie tiery 1 i 2, zaczynają robić nad godziny, a hajs płynie szerokim strumieniem. To jest korzyść pośrednia. Nie sprzedajemy tam naszych polskich samochodów, bo ich mordo, nie mamy. Chyba, że liczysz Izerę, która wciąż jest na etapie rysowania kredkami po papierze, ale zarabiamy jako główny [muzyka] pomocnik mistrza ceremonii. Wrocławski hub bateryjny, czyli walka o prąd. Teraz uważaj, bo tu wchodzi temat, w którym faktycznie jesteśmy światowymi koksami. Polska to piąty producent baterii litowo-jonowych na świecie i absolutny numer jeden w Europie. Baterie to już ponad 2,4% naszego całego eksportu. Mamy pod Wrocławiem w Biskupicach Podgórnych giganta LG Energy Solution. To jest fabryka, która karmi bateriami Audi, Volkswagena i Mercedesa. Problem: jesteśmy uzależnieni od chińskiego litu i grafitu. Rozwiązanie, umowa z Merkosurem. Jeśli uda nam się ściągnąć LD z Argentyny i grafit z Brazylii prosto do Wrocławia, omijając chińskie marże i ich humorki, to staniemy się bateryjnym sercem Europy. Tylko jak już mówiłam, musimy wybudować zakłady rafinacji, bo na razie to umiemy tylko te baterie składać, a nie gotować w surowiec. KGHM, nasze srebra rodowe na miedzianym tronie. No i dochodzimy do mojego ulubieńca, czyli KGHM, polska Miedź. To jest spółka, która ma miedź i srebro, czyli wszystko, bez czego nowoczesny świat po prostu zgaśnie. Jak twoje nadzieje na szybki zysk po zakupie krypto od influencera. Mówimy o koksach. To ósmy największy producent miedzi na świecie. 540 000 ton i drugi srebra 43 miliony uncji. Miedź to nowa ropa. W każdym aucie elektrycznym jest jej od 80 do 100 kg, czyli cztery razy więcej niż w twoim kopcącym dieslu. Jeśli umowa z Merkozurem napędzi produkcję elektryków w Europie, popyt na polską miedź wystrzeli w kosmos. Ale uwaga mordo, patrz na tablicę. Kurs w styczniu 2026 roku to około 355 zł. Jesteśmy na historycznych szczytach, czyli słynnym Alltime High. Rynek już wycenił ten mega [muzyka] trend, więc kupowanie teraz to sport dla Januszy, którzy lubią być ubrani w akcj na samej górce. Długoterminowo to świetny play, bo IEA prognozuje wzrost popytu o 50% do 2030 roku, ale krótkoterminowo nie bądź frajerem, czekaj na korektę do poziomu 320 330 zł, zanim wejdziesz w ten miedziany interes. Co z Orlenem i azotami? Mamy też chemię. Grupa azoty i PE KN Orlen, właściciel Anvilu, mogłyby słać nawozy do Brazylii, bo tam rolnictwo potrzebuje ich jak kania dachu. Ale jest jeden problem. Nasze firmy ledwo dychają przez ceny gazu. Azoty zanotowały potężne straty i najpierw muszą się ogarnąć finansowo, zanim zaczną podbijać brazylijskie pola soi. To jest szansa, ale na razie w kategorii może kiedyś, jak przestaniemy przepłacać za gaz. Giełda papierów wartościowych w Warszawie. Gdzie ten zysk? A teraz smutna prawda. Dla giełdowych graczy na naszej giełdzie nie ma spółek, które mają bezpośredni biznes w Brazylii. Jeśli chcesz zarobić bezpośrednio na tej umowie, to musisz patrzeć na Frankfurt albo Nowy Jork. U nas jedynym sensownym proxy, czyli takim zamiennikiem jest właśnie KGHM oraz ewentualnie AC spółka akcyjna, która robi części do aut. Werdyktówki. Polska zyska, ale głównie jako pracowita pszczółka dla niemieckiego [muzyka] ula. Będziemy klepać części, składać baterie i kopać miedź. To nie jest lottery ticket, ale solidny fundament pod wzrost PKB przez następną dekadę. No i co mordo? Przeżyliśmy krowy, przeżyliśmy miedź. Czas na wielki finał. Punkt numer sześć to wisienka na tym torcie z argentyńskiego Zakalca, czyli konkretna strategia inwestycyjna. Słuchaj uważnie, bo teraz dowiesz się jak rozstawić pionki na tej szachownicy, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, kiedy kurz już opadnie. To nie jest gra dla ludzi o słabych nerwach, ani dla tych, co myślą, że giełda to automat do darmowej kasy. Szósty, strategia sówki. Jak zarobić na merkosurze i nie zostać ubranym w akcję? Słuchajcie, inwestycyjne świry. Podstawowe pytanie brzmi: czy ten cały Merkosur to szybki skok na kasę, czy maraton? Sówka mówi jasno. To jest długoterminowy megatrend, ale taki, który co chwilę będzie nas kopał w tyłek krótkoterminowymi newsami. Zapomnij o lottery ticket. My tu budujemy imperium. Komisja Europejska szacuje, że do 2040 roku eksport do Merkosuru wzrośnie o 39%. To jest kupa czasu i kupa kasy. Scenariusze, czyli co nam wywróżyła szklana kula. Mamy trzy drogi. Mordo, scenariusz bazowy, 60% szans. TSUE klepie umowę w drugiej połowie 2027 roku. Pełny start w 2028. Rynek zacznie to wyceniać już wkrótce. Scenariusz: "Czekaj, tatka latka 30%. Sędziowie kręcą nosami. Ratyfikacja przesuwa się na 2030. Wtedy sektory zależne od surowców będą miały turbulencje większe niż tanie linie lotnicze w burzy. Scenariusz na skróty 10%. Unia odpala część handlową tymczasowo. Mało realne, ale jakby pykło, to branża przemysłowa wystrzeli jak korek od szampana. Twój portfel? Strategia core plus satellite. Cówka nie lubi hazardu. Sufka lubi mądrą alokację. Dzielimy twoje drobniaki na dwie grupy. Pierwszy core 60% twojej kasy na ten trend. To są twoje fundamenty. Firmy, które nie zbankrutują nawet jak spadnie Meteor, Siemens król automatyki. Oni tam w Brazylii zbudują wszystko. Volkswagen, bo są tam już od lat i tylko czekają, aż cła spadną, żeby zdominować rynek. Wale, brazylijski gigant od Miedzi i Niklu są niedowartościowani, a ich zyski za czwarty kwartał mogą urwać łeb. AR. Ktoś te wszystkie towary musi przewieźć przez ocean, a oni mają do tego największe statki. Drugi satelite 30%. Tu możesz trochę zaszaleć. HGHM. Ale pamiętaj mordo, tylko po korekcie nie kupuj na szczytach za 355 zł, bo to wstyd. Rain Metal. Jeśli spadną o jakieś 15% to bierz, bo zbrojenia i tak będą rosły, a surowce z Merkosuru im w tym pomogą. SQM ukośnik albe marle giganci litowi. Długoterminowy play na baterię, ale przygotuj się na huśtawkę nastroju. Trzeci hedging 10% na wypadek gdyby świat zapłonął. Trzymaj trochę kasy na wypadek, gdyby ekolodzy zablokowali umowę albo Francja postawiła weto. Szortowanie spółek wrażliwych na ceny wołowiny może być wtedy dobrym ruchem. Finalny werdykt Sówki Mordo. Europa w końcu zaczęła grać strategicznie. Przestaliśmy być naiwnym dzieckiem, które myśli, że Chiny będą nam zawsze słać prezenty za pół darmo. Ta umowa to nie jest loteria. To jest wielki zakład o to, czy Europa odzyska niezależność surowcową. Zyski nie przyjdą w przyszły wtorek, przyjdą stopniowo przez całą dekadę. Więc jeśli masz jaja, żeby trzymać akcję dłużej niż trwa jeden odcinek serialu na Netflixie, to Merkosur jest dla ciebie. Pamiętaj, kupuj przemysł, obserwuj miedź, czekaj na korekty i nie daj się zwariować politykom, którzy krzyczą o krowach, a sami pewnie jedzą argentyńskie steki w brukselskich restauracjach. Jedna sprawa, nie jestem doradcą inwestycyjnym. Nie mam licencji, certyfikatów ani magicznej kulki. Także wszystkie inwestycje robisz na własną odpowiedzialność, a materiał to wnioski. łówki

Przewijanie do góry