MICHAEL BURRY MIAŁ RACJĘ! | Koniec gorączki Sztucznej Inteligencji i rzeź detalistów [Korekta AI i Sekretne Zakupy]

Comparic Rynki 101 000 subskrybentów
32 749 1 103 02/07/2026

Michael Burry i kosmiczne wzrosty Opowieść o tym, jak nawet legendarni inwestorzy mogą zawycięć własne patrole. 30 czerwca Michael Burry, znany z przewidywania krachu 2008 roku, opublikował listę spółek technologicznych, na których stawia na spadki – Nvidia, Tesla, indeks półprzewodników, Applied Materials i po raz pierwszy w karierze Caterpillar. Rynek zignorował ostrzeżenia, ale 1 lipca corta światłowodów i chipów sięgnęła szczytu. Analizy społecznych mediów, sygnałów funduszy pasywnych i strategii analizy wartościowej.

Rynki

Typy treści

Zobacz pełną transkrypcję filmu

30 czerwca Michael Barry, ten sam który zarobił fortunę na krachu w 2008 roku, wrzuca na swojego bloga listę pięć nazw, Nvidia, Tesla, Index półprzewodników, Applied Materials, no i pierwszy raz w karierze Cater Pillar. Przy każdej dopisek, gram na spadki. Rynek to zignorował. Chipy przez cały drugi kwartał leciały w kosmos, a Barry uchodził za tego, który straszy od lat i wciąż się myli. A potem przyszła środa, pierwsza sesja lipca i półprzewodniki się posypały. Witam was na Komparii Krynki. Nazywam się Marcin Wenus. Dziś opowiem wam historię, która nie jest o jednym krachu. Jest o tym, co się dzieje, kiedy najgłośniejsi miliarderzy świata przez tygodnie krzyczą: "Bańka!" Wszyscy się z nich śmieją, a rynek nagle zaczyna ich słuchać. i o pewnym zwrocie akcji na samym końcu, którego nikt się nie spodziewa, bo ci sami ludzie, którzy straszą was krachem właśnie po cichu dokupują akcję. Zostańcie do końca, bo to zmienia całą tę opowieść. Zacznijmy od twardych liczb, bo to one napędziły ten dzień. Środa 1 lipca, pierwsza sesja trzeciego kwartału. Micron, czyli największy amerykański producent kości pamięci spada o 11%. W jeden dzień z jego wyceny wyparowuje około 138 miliardów dolarów. Intel w dół o 9%, AMD o 7%. Cały koszyk półprzewodników, ten na który stawia się przez fundusze typu Sox, traci ponad 5%. NZDAQ 100 zamyka się 1,5% pod kreską. >> To nie jest udany początek trzeciego kwartału ani drugiej połowy roku dla branży półprzewodników. Indeks półprzewodników giełdy filadelfijskiej z OX spada o około 6,2% w tej chwili, więc po raz kolejny widzimy, mam wrażenie, że ostatnio to bardzo zmienny sektor, ale dzisiaj obserwujemy intensywną wyprzedaż. Widziałaś te doniesienia Marka Gurmana i Megi Island, że Apple chce kupować chińskie układy pamięci w ramach tych działań lobbingowych? >> Akcje Micron spadły osiągając minima sesyjne po tym artykule. tuż przed zamknięciem tracą około 10%. No i teraz najważniejsze pytanie. Dlaczego akurat teraz? Bo tu nie chodziło o jedną złą wiadomość. Chodziło o realizację zysków po rajdzie, który przestał mieć jakikolwiek sens. W drugim kwartale te same fundusze półprzewodnikowe urosły o 70, a miejscami nawet o 100% Micron, Intel, AMD dołożyły razem około 2 biliony dolarów wartości w trzy miesiące. To nie jest wzrost, to jest rozgrzanie do czerwoności. Iskrą był raport, że Meta, czyli właściciel Facebooka, rozważa wynajęcie swojej nadwyżki mocy obliczeniowej innym firmom. No i brzmi to bardzo niewinnie, ale rynek usłyszał coś groźnego. Skoro największy gracz ma moc na zbyciu, to znaczy, że podasz mocy do sztucznej inteligencji zaczyna doganiać popyt, a może go nawet przewyższać. A kiedy podaż dogania popyt, kończą się marże marzeń i wtedy pierwszy inwestor krzyczy: "Sprzedaje!" A zanim rusza owczy pęd. Zwróćcie uwagę na jedno, bo to ważne. To nie był ten sam krach, o którym słyszeliście wcześniej. Na początku czerwca chipy leciały przez rozczarowujące wyniki Broadcomu. 23 czerwca był globalny odwrót. Koreański indeks stracił 10% i wstrzymano handel. To były osobne uderzenia. Środa to było już trzecie z rzędu. Kropla, która przelewa czarę. No i teraz muszę się cofnąć o tydzień, bo my o tym mówiliśmy. 24 czerwca w odcinku o debiucie SpaceX powiedzieliśmy wam wprost, uważajcie na początek lipca, że wejście SpaceX do indeksu Nasdaq 100 może zmusić fundusze pasywne do przetasowania portfeli, a Micron będzie papierkiem lakmusowym całej gorączki wokół sztucznej inteligencji. No i mamy początek lipca. Mamy Micron w dół o 11%. Papierek lakmusowy pokazał kolor. Nie mówię tego, żeby się chwalić. Mówię, bo to jest lekcja o mechanice rynku, nie o wróżeniu fusów. Kiedy jedno aktywo rośnie o 100% kwartał na czystej wierze, a nie na zyskach, to nie pytanie czy przyjdzie korekta. Pytanie brzmi, kiedy i co ją odpali. Zostawiam link do tamtego odcinka na ekranie. Warto zobaczyć jak ta układanka wyglądała zanim kostki zaczęły padać. Wróćmy do Michaela Barrygo, bo jego ruch to nie był zwykły wpis na blogu. Mike Barry to człowiek, który w 2008 roku obstawiał upadek rynku kredytów hipotecznych, gdy cały świat mówił mu, że oszalał. Nakręcono o tym film. No i ten sam człowiek 30 czerwca ujawnia swoje karty. NVIDIA gra na spadki. Wejście przy 198 $A. Tesla przy 416, indeks półprzewodników SOC przy 642. Applied Materials producent maszyn do chipów przy 729 i gwóźdź programu Caterpillar przy 1061. Producent koparek i buldożerów. Firma, która ze sztuczną inteligencją nie ma nic wspólnego. I tu pada zdanie, które mówi wszystko. Barry przyznaje, nigdy wcześniej nie grałem przeciwko Caterpillarowi. Zawsze świetnie na nim zarabiałem kupując. Nigdy. A teraz gra na spadek. Bo gdy inwestor tego kalibru pierwszy raz w karierze obraca się przeciw spółce, którą przez lata kochał, to znaczy, że widzi coś, co realnie go niepokoi. A co konkretnie? bary pokazuje jedną liczbę. Indeks półprzewodników jest ponad 65% powyżej swojej dwustudniowej średniej. Po ludzku cena oderwała się od własnego długoterminowego trendu na dystans, jakiego nie widziano od 2000 roku. Od pęknięcia banki internetowej. Jego prognoza jest chłodna. Spadek sektora sztucznej inteligencji o 30% albo więcej. Zapamiętajcie ten obraz. Cena oderwana od ziemi jak balon. wrócimy do niego, bo to jest sedno całej dzisiejszej historii, bo Barry nie jest sam. W ostatnim tygodniu czerwca ustawił się cały chór. 26 czerwca Jeremy Grantem, legendarny łowca baniek, mówił w telewizji CNBC coś, co brzmi jak wyrok. Cytuję: "To najdroższy rynek w historii Ameryki. Nie jeden z najdroższych. Najdroższy. A jego prognoza spadku nie 50% jak w typowej besie. bliżej 70%. Grantem porównuje dziś do roku 2000, ale dodaje, że liczby wyglądają gorzej. >> Bazując na wartości rynku akcji w porównaniu do produktu krajowego brutto z odpowiednimi modyfikacjami, to absolutnie najdroższy rynek w całej historii Stanów Zjednoczonych. Dwa dni później głos zabiera instytucja, której nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Bank rozrachunków międzynarodowych to bank banków centralnych. najpoważniejszy adres w świecie finansów. W raporcie rocznym z końca czerwca ostrzega ostrożnie, ale dobitnie. Nie używa słowa bańka. Za to porównuje dzisiejszy bum sztucznej inteligencji do mani kolejowej XIX wieku i do bańki internetowej. No i pisze wprost: "Takie epizody kończyły się odwróceniem inwestycji, a to wpychało całe gospodarki w recesj. Pięciu największych graczy wyda ponad bilion dolarów na infrastrukturę do sztucznej inteligencji, a ich zobowiązania już przewyższają zyski. Do tego dochodzi Reidalio, który mówi, że euforia jest na poziomie 80% tej z 1929 i 2000 roku. Zostawiam wam na ekranie jego wcześniejszą rozmowę o punkcie bez powrotu. Pasuje do dzisiejszego dnia jak ulał. Mam wskaźniki, ile podmiotów jest przeważonych, jaki jest sentyment rynkowy, wiele sygnałów bańki spekulacyjnej. I w tej chwili zbliżamy się do tych poziomów, choć jeszcze nie takich jak w roku 2000 czy w 1929. A na koniec wskaźnik, który sam Warren Buffett nazywał kiedyś probieżem. Stosunek wartości giełdy do całej gospodarki. Buffet powiedział jasno, gdy zbliża się do 200% i grasz z ogniem. Dziś ten wskaźnik stoi na poziomie prawie 232%. Ja oczywiście wiem, że te firmy są globalne i porównywanie go tylko i wyłącznie [parsknięcie] do gospodarki Stanów Zjednoczonych może być lekkim nadużyciem. Natomiast no niby czasy się zmieniają, a jednak większość pozostaje bez zmian. I jest to rekord wszechczasów wyżej niż w szczycie bańki internetowej, gdzie przecież te firmy również miały być założenia globalne. I tu jedna praktyczna uwaga. Wszystkie te nazwy, które dziś padają Nvidia, Tesla, Micron, Intel, AMD, Broadcom, a nawet Caterpillar, to nie są dla polskiego inwestora abstrakcje zza oceanu, bo partnerem tego odcinka jest XTB, największy polski dom maklerski notowany na warszawskiej giełdzie i nadzorowany przez KNF. Każdą z tych spółek, a także każdy koszyk półprzewodników w formie funduszu znajdziecie w jego ofercie jako realne akcje z zerową prowizją do rocznego limitu obrotu albo jako kontrakty. No i tu uczciwa uwaga, bo dziś rozmawiamy akurat o gwałtownych spadkach. Kontrakty działają z dźwignią, która potęguje nie tylko zysk, ale potencjalnie i stratę. W dniu, w którym Micron traci 11%, dźwignia potrafi zaboleć podwójnie. Narzędzie ma być narzędziem, nie hazardem. No ale oczywiście XTB daje takie możliwości, że można zarabiać i na zyskach, i na stratach. Tylko uwaga, jest to naprawdę, naprawdę ryzykowne. Miliarderzy ostrzegali, a kto stał po drugiej stronie tego stołu? Detal, zwykły inwestor, bo gdy Barry szykował pozycję na spadki, drobni gracze robili coś odwrotnego. W drugim kwartale masowo dokupowali chipy i fundusze na sztuczną inteligencję. Te same, które urosły o 70 100% i wyglądały jak maszynka do robienia pieniędzy. I to jest najstarszy mechanizm rynku opowiedziany po raz tysięczny. Na górze zawsze ktoś kupuje najwięcej. Ktoś kto uwierzył, że tym razem jest inaczej, że drzewa rosną do nieba w nieskończoność. Kiedy Grantem i Barry ostrzegali w telewizji, tłum kupował z pełną wiarą. A gdy przyszła środa, to nie miliarderzy zostali z akcjami wartymi 11% mniej. Zostali z nimi ci, którzy weszli ostatni. Policzymy to na konkretach, bo mózg w to nie wierzy, dopóki nie zobaczycie liczb. Wyobraźcie sobie, że w połowie czerwca na fali euforii wkładacie 10 000 zł w fundusz półprzewodnikowy. Wszyscy dookoła zarabiają, więc wchodzicie z pełnym przekonaniem. Przez dwa tygodnie rośnie jeszcze trochę, macie 10500, czujecie się geniuszem. No i przychodzi środa, sam koszyk chipów w dół o ponad 5%, a te najgorętsze nazwy o 911. Wasze 10 000 topnieje w jeden dzień o kilkaset złotych, a od szczytu jesteście już pod kreską. Nie zrobiliście nic głupiego. Kupiliście dokładnie to, co rosło i to jest ta cała pułapka. To nie jest kpina z drobnego inwestora. To jest ostrzeżenie. Owczy pęd czuje się genialnie dokładnie do dnia, w którym przestaje działać. A łapanie spadającego noża, to kupowanie w takim dniu jak środa, bo przecież będzie rosło, to najdroższa lekcja, jaką rynek serwuje raz za razem. A teraz obiecany zwrot akcji, bo gdybym skończył tutaj, dałbym wam tylko i wyłącznie jakiś tani straszak, a prawda jest dużo ciekawsza. Ci sami miliarderzy, którzy ostrzegają przed bańką, w tym samym czasie dokupują akcje, ale nie byle jakie. 30 czerwca wychodzi najaw, że Bill Akman, Jeremy Grantem i Cliff Aznes, trzej różni, ale duzi inwestorzy, zwiększają pozycję w jednej spółce, w Microsofcie. Akman wpakował w Microsoft około 2 miliardy dolarów. To jedna z jego największych pozycji. U Grantama Microsoft stał się największą pozycją w całym funduszu. Astnes zwiększył swój udział o 60%. Ta sama trójka, która mówiła: "Rynek jest najdroższy w historii, kupuje jedną z najdroższych spółek świata". Sprzeczność? Nie. No i tu jest pies pogrzebany w całej dzisiejszej opowieści. Oni nie stawiają, że sztuczna inteligencja to ściema. Oni stawiają, że przepłacamy za większość spółek, ale nie za wszystkie. Microsoft w panice ostatnich tygodni spadł o około 35%. Firma z realnym [odchrząknięcie] biznesem chmurowym, realnymi zyskami, realnymi klientami przeceniona razem z całym stadem. I o to właśnie chodzi, bo istnieje różnica, o której zapominamy w każdej hossie, no i też każdej bessie. Pewnie mało z was przeszło przez bessę, ale uwierzcie na słowo. Różnica między dobrą firmą a dobrą inwestycją. Najlepsza firma świata kupiona po głupiej cenie to zła inwestycja. Przeciętna firma kupiona tanio, potrafi być świetna. Barry gra na spadek Nvidi nie dlatego, że Nvidia jest zła. Jest fantastyczna gra, bo jego zdaniem cena oderwała się od ziemi jak ten balon, a Microsoft po 35% spadku wrócił w zasięgi takie, które warto kupować. Popatrzcie jak spójna jest ta układanka. Ten sam Barry, który gra na spadek całego koszyka chipów, nie tknął Microsoftu. Ci sami Grantam i Astnes, którzy mówią o najdroższym rynku w historii, w Microsoft wkładają realne i to duże pieniądze. To nie są ludzie, którzy uciekają z rynku. To są ludzie, którzy przebierają, odrzucają to, co ich zdaniem oderwane jest od ziemi i zgarniają to, co tłum przecenił razem z resztą, a jest dużo więcej warte według nich. robią dokładnie to, co robi się w każdej panice. Nie kupują wszystkiego i nie sprzedają wszystkiego, tylko rozdzielają jedno od drugiego. Cała ta historia nie brzmi więc sprzedawaj wszystko i uciekaj brzmi patrz na cenę, a nie na hype to co z tego wszystkiego wynika dla was konkretnie. Po pierwsze jest duża szansa, że jesteście w tej grze, nawet o tym nie wiedząc. Jeśli macie fundusz emerytalny albo jakikolwiek fundusz indeksowy na amerykański rynek, to Nvidia, Micron, Microsoft i cała reszta siedzą w waszym portfelu. Środowa przecena dotknęła was po cichu, choć nie kupowaliście żadnej z tych spółek z osobna. Warto to wiedzieć, zanim przeczytacie nagłówek o krachu. Po drugie, dziś w czwartek poznamy raport o zatrudnieniu w amerykańskiej gospodarce. wyjątkowo w czwartek, nie w piątek, bo jutro Amerykanie zaczynają długi weekend przed świętem niepodległości. Ekonomiści oczekują około 115 000 nowych miejsc pracy. Wcześniejszy odczyt z sektora prywatnego już rozczarował. Jeśli ten wypadnie słabo, może dorzucić do ognia, bo słaby rynek pracy przy najdroższej giełdzie w historii to mieszanka, która potrafi wystraszyć. A po trzecie i najważniejsze, nie wyciągajcie z tego, że trzeba w panice sprzedawać, ani że trzeba kupować na ślepo, bo tanieje. Wyciągnijcie to, co robią najlepsi. Oddzielają dobrą firmę od dobrej ceny. Grantam krzyczy o bańce, jednocześnie kupuje Microsoft. No i to nie jest sprzeczność, to jest dyscyplina i selektywne podejście do rynku. A na koniec zostawię was z jednym pytaniem. Przez cały drugi kwartał tłum śmiał się z Barego Grantama i całego chóru ostrzegających. Nazywano ich zgrzybiałymi niedźwiedziami, którzy przegapili największąsę dekady. W środę przez jeden dzień rynek przestał się śmiać. Ale jeden dzień to nie żadna bea, nie żaden krach. Może to była zdrowa korekta przegrzanego rynku i za tydzień czypie odbiją, a niedźwiedzie znów będą pośmiewiskiem. Może to pierwsza kostka domina i początek tych 70% o których mówi Grantem. Uczciwie nikt tego nie wie, łącznie z miliarderami. Ale jedno wiemy na pewno. Kiedy najspokojniejsi, najbogatsi gracze świata jednocześnie stawiają na spadki, no i dokupują to, co uważają za tanie, to nie jest moment na owczy pęd w żadną stronę. To jest moment, żeby samemu policzyć ile płacisz i za co. A jeśli ta układanka dała wam do myślenia, zostawcie łapkę w górę i suba, bo takich dni na rynku będzie w tym roku więcej. Nazywam się Marcin Wenus, a to były Comparik Rynki. I pamiętajcie, dobra firma po złej cenie to wciąż zła inwestycja. Cena to nie szczegół. Cena to wszystko.

Przewijanie do góry