Jak analizować spółki giełdowe? Poradnik inwestora
Szukasz najlepszych spółek do inwestycji? Zastanawiasz się, jak analizować akcje i budować portfel inwestycyjny? Ten film to kompendium wiedzy z zakresu analizy fundamentalnej, pomocne zarówno dla początkujących, jak i średniozaawansowanych inwestorów.
Dowiesz się:
- Czym kierować się przy wyborze spółek do inwestycji.
- Jak interpretować wskaźniki finansowe w kontekście specyfiki branży.
- Jak budować wiedzę o spółkach i rynku kapitałowym.
- Jakie narzędzia i źródła informacji wykorzystywać w procesie analizy.
Analiza spółek krok po kroku
W materiale omówione zostają kluczowe elementy analizy fundamentalnej, w tym:
- Ocena wzrostu przychodów i zysku operacyjnego.
- Analiza rynku, na którym działa spółka i perspektyw jego rozwoju.
- Zrozumienie modelu biznesowego i przewag konkurencyjnych.
- Interpretacja wskaźników rentowności (np. ROIC) oraz wyceny (P/E, P/S, EV/EBITDA).
Odkryj sprawdzone metody i narzędzia do efektywnej analizy spółek giełdowych i zbuduj silny portfel inwestycyjny!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Często pada tu na kanale takie stwierdzenie, że budowanie portfela z pojedynczych spółek, czyli stock picking wymaga czasu i zaangażowania. No dobra, ale co ja tak właściwie robię? Z jakich źródeł się uczę? Z jakich zasad dziś korzystam, wybierając podmioty do portfela? No i w jaki sposób myślę o inwestowaniu. Ten odcinek wydaje mi się wyjątkowo wartościowy. Zresztą podzielę się taką refleksją, że dawniej często zachęcałem i nadal zachęcam do prowadzenia w internecie swoich dzienników inwestycyjnych, czyli takich publicznych portfeli, nawet tak po prostu dla siebie. Zapisywanie myśli to najbardziej jakościowy sposób nauki. No i faktycznie dziś obserwuję sporo takich kont. Niektórzy ludzie wprost przyznają, że powstały po tych moich zachętach. No i dążę do tego, że bardzo cieszy mnie, że duża część osób nie tylko zaufała mi z kwestią, że warto zacząć inwestować, ale też przyjęła od razu pewne zasady inwestowania, o których akurat staram się mówić wyjątkowo rozważnie i na ile się da opierać na współczesnej najlepszej wiedzy na temat korelacji tych zasad z przyszłymi stopami zwrotu. Po prostu to sprawia, że czuję, że moja siedmioletnia nauka i ponad sześcioletnia praktyka nie idzie na marne, bo w 2019 roku, uwierzcie mi, że sam musiałem przez kilka lat przekopywać się no przez bzdury czy jakieś takie chłopskorozumowe podejście, żeby trafić na wartościową wiedzę. A dzisiaj z ogromnym zadowoleniem stwierdzam, że właściwie cały ten front inwestycyjny złożony z największych twórców mówi bardzo podobnym głosem i albo poleca inwestowanie pasywne, albo aktywne, ale faktycznie według racjonalnych długoterminowo zasad. Fajnie, bo to zbiega się w czasie z największym napływem polskich inwestorów w historii, więc autentycznie widzę, że Polacy zostają uzbrojeni w tej kwestii, w wiedzę, której skuteczność w większości przypadków może przetrwać nawet już do końca życia. No to zaczynajmy. Postaram się, żeby było tu wyjątkowo dużo konkretów. Oczywiście na start muszę wziąć na tapet dwa komentarze. Pierwszy pod filmem, gdzie nagrałem krótką analizę 10 najlepszych według mnie spółek dywidendowych na GPW, sugerował, że fajnie, ale każda z tych spółek, które pokazuje już urosła i tylko bodajże Mobrok spadł. Krótki komentarz co do tego stwierdzenia. w oczach komentującego to miał być pewnie zarzut, że nie ma tu nic odkrywczego, czy że nie znalazłem żadnych okazji. No a w rzeczywistości to komplement, bo mamy wielokrotnie udowodnione, większe prawdopodobieństwo tego, że spółka na swoim ATH wygeneruje w przyszłości lepszą stopę zwrotu niż spółka, która zalicza jakieś wieloletnie dołki. Komentarz jednak rozumiem, no bo sam nie mogłem poradzić sobie z podobnym myśleniem dosyć długo. No ale przychodzi czas, żeby jednak zaufać najpierw statystykom, a później już wiedzy empirycznej. Oczywiście to, co mówię ma zastosowanie raczej dla takich długich trendów, a nie podbitek spekulacyjnych. No i tak da się osiągać dobre stopy zwrotu inwestując w podmioty po długich spadkach, ale paradoksalnie trzeba już się na tym bardzo, bardzo dobrze znać, żeby z sukcesem w długim terminie podważać opinę całego rynku i szukać takich faktycznie niedowartościowanych spółek. Na inwestowaniu w to, co rośnie opiera się zresztą nieźle przebadana strategia Global Equity Momentum. W skrócie to, że coś wzrosło nie czyni tego gorszą inwestycją od tego, co spadło, a statystycznie wręcz przeciwnie. Drugi komentarz brzmiał tak: "Nie masz żadnych tanich spółek, tylko to ja w twoim portfelu publicznym mam wskaźnik czoni 10, czyli ceny do zysku." Jak pewnie już doskonale wiecie, wskaźnik ceny do zysku z ostatnich 12 miesięcy jest zupełnie bezwartościowy w kontekście przewidywania przyszłych stóp zwrotu. Samo to, że jedna spółka ma CZ8, a druga 20, zupełnie nic nie mówi o przyszłych stopach zwrotu. Ale tak, żebyśmy się dobrze zrozumieli, jeżeli weźmiemy jedną konkretną spółkę i okaże się, że dzisiaj jej cena do zysku jest przy niskich historycznie poziomach, to może być predyktorem pozytywnych stóp zwrotu. Oczywiście przy braku jakichś fundamentalnych problemów i takich stałych prognozach na przyszłość. Dowodem na to co mówię jest badanie indeksu S&P 500 w którym dowiedziono, że niższy wskaźnik ceny doprognozowanych zysków dla całego indeksu mógł oznaczać statystycznie lepsze stopy zwrotu przez następne 10 lat. No ja bym z tego wyciągnął po prostu taki wniosek, że kiedy widzimy bezce na rynku, to dużo lepiej założyć, że to jest długoterminowa okazja niż próbować spekulować, że trend wzrostu kursu akcji się skończył lub na trwałe spowolnił. Cena do zysku z ostatnich 12 miesięcy może być jakimś tam punktem wyjścia do analizy, ale tylko w momencie kiedy oprzemy się o prognozy przyszłych wyników. To znaczy w przypadku spółki Digital Network było tak, że ja ją zacząłem analizować, kiedy ona miała tam cenę do zysku siedem i to zwróciło moją uwagę, ale tylko dlatego, że równocześnie tam przychody rosły o 20 czy 25% rok do roku. Czyli sami rozumiecie, że tak niska cena do zysku i tak wysoka dynamika wyników, no musiały zwrócić moją uwagę, szczególnie, że tam nie zapowiadało się, że ta dynamika jakoś spowolni w przyszłości. No ale takie perełki, no to się zdaszają rzadko. Ten materiał będzie dosyć długi, więc pozwólcie, że nie będzie tak dopaminowy wizualnie i skupię się po prostu na treści, a nie na często zmieniających się obrazkach. Chociaż wykresy oczywiście będą. Można tego spokojnie słuchać na spacerze i czasami tylko zerkać na wykresy, kiedy o tym wyraźnie powiem. Jeżeli chcecie więcej materiałów tego typu, to wielka prośba o łapki, komentarze, suby i oglądanie do końca, bo to mi po prostu daje znać, że warto i ktoś tego słucha. No i możecie też podsyłać to początkującym znajomym. Może kogoś uratuje przed kupieniem jakiegoś totalnego badziewia. Zanim zacznę to szybko przypomnę, że partnerem kanału jest XTB i ja właściwie wszystkie swoje strategie inwestycyjne realizuję na tym koncie ze względu po prostu na brak prowizji do 100 000 euro miesięcznego obrotu. Link zostawiam w opisie. Przy rejestracji można wpisać kod investor wielkimi literami i prawdopodobnie już niedługo będę mógł w dziale edukacja wrzucać ekskluzywne materiały dla osób, które skorzystały z tego kodu. Z góry dzięki i wracam do odcinka. Na początek powiedzmy sobie jasno, nie ma drogi na skróty. Sukces w inwestowaniu aktywnym będzie wiązał się z koniecznością włożenia wielu godzin wysiłku i pracy. Ja sam od lat zastanawiałem się, czy istnieje jakiś zestaw wskaźników, który wystarczy, aby zupełnie bez naszego udziału zbudować świetny portfel inwestycyjny. Okazuje się, że w teorii to czasami wygląda pięknie, no ale w praktyce albo nie działa, albo potrzeba lat dopracowywania takiego algorytmu. Chociażby z uwagi na to, że w prawdziwym świecie dane nie są jednoznaczne. I na przykład jeżeli chcielibyśmy interpretować wyższy poziom długu jako zjawisko negatywne, to ryzykowalibyśmy mocno premiowanie firm nazbyt zachowawczych, a odrzucalibyśmy te, które świetnie potrafią wykorzystać dług do szybkiego zwiększania skali działalności. Problemem jest też to, że dane są różne jakości dla różnych spółek, mocno zależą od kontekstu danego sektora, no i tak dalej. Dzisiaj stoję więc już na stanowisku wynikającym z praktyki, że istnieją wskaźniki, którymi warto się kierować na przykład w odsiewaniu spółek, w które na pewno nie będziemy chcieli zainwestować. No ale ta ostateczna decyzja o kupnie powinna jednak wynikać ze zrozumienia z czego konkretne liczby wynikają, czym objawiają się przewagi konkurencyjne, jakie są perspektywy rynkowe, jakie jakości jest zarząd i z wielu, wielu podobnych kwestii. Mówię to, żebyśmy zrozumieli, że na podstawie wskaźników dosyć łatwo można znaleźć grupę potencjalnie najlepszych firm, ale ostateczne decyzje powinny zależeć od tego, czego w liczbach nie widać lub od umiejętności interpretacji konkretnych wskaźników w konkretnym otoczeniu. To, że jedna firma ma marżynę to 3%, a druga 10% niekoniecznie musi od razu oznaczać, że ta pierwsza będzie gorszą inwestycją. może dużo szybciej zwiększać przychody i wraz ze wzrostem skali zwiększać marżę albo na przykład chwilowo spłaca bardzo duży kredyt za atrakcyjne przejęcie innej spółki, co ostatecznie przełoży się na dużo większą zdolność generowania zysku dla akcjonariuszy. Zresztą takim przykładem na polskiej giełdzie jest Cyberfolks. Prawie nigdy nie mamy więc sytuacji zeroedynkowych. No niestety dziś skupię się przede wszystkim na tym co robię, aby poznać spółkę, ją przeanalizować, ale jeszcze szybko przypomnę te podstawowe zasady, które zwykle muszą zostać spełnione, abym w ogóle się taką spółką zainteresował. No i tutaj standardowo pokażę ten mój skaner w Myfund. zajmiemy się dzisiaj polskimi spółkami, ale to co będę mówił jest w większości globalne. Ja szczerze mówiąc nie korzystam już ze skanera, bo po prostu po kilku latach na giełdzie raczej kojarzy się tę podstawową grupę dobrych spółek, o ile nie wchodzi się wiecie w takie całkiem małe podmioty, bo tam czasami czegoś nie znam. No więc ponad wszystko powinno nam zależeć na tym, aby regularnie rosły przychody. To jest w ogóle najważniejszy ze wszystkich wskaźników. Szybki wzrost przychodów oznacza, że jest z czego rzeźbić, jest co optymalizować, spółka się rozwija, zwiększa sprzedaż i tak dalej. Ja tu w skanerze zaznaczę, żeby przynajmniej to było 7% średniorocznie przez ostatnie trzy lata. Sam w prognozach staram się szukać kilkunastoprocentocentowych dynamik, ale historia musi być przynajmniej na poziomie tych 7% średniorocznie. Drugi wskaźnik to wzrost zysku operacyjnego, który ma rosnąć mniej więcej o tyle samo co przychody. To jest taki bezpiecznik, który zapewni, że wzrost przychodów nie będzie wiązał się yyy ze znaczącym spadkiem marszu. Idealna sytuacja to dźwignia operacyjna, gdzie wraz ze wzrostem przychodów zysk operacyjny rośnie jeszcze szybciej niż te przychody, bo firma ma taki model biznesowy, w którym koszty są mniej więcej stałe, niezależnie od liczby sprzedanych usług czy abonamentów, a jednocześnie popyt na te usługi rośnie. Takie zjawisko udało się chociaż osiągnąć spółce Digital Network, co widać dobrze w ostatnim raporcie. w zaznaczonych miejscach, gdzie przychody rok do roku urosły o 12%, a zysk o 26%. Dlaczego tutaj wybieram zysk operacyjny, a nie zysk netto? No bo w zysku operacyjnym nie są uwzględnione chociażby odsetki za kredyty. Jest to taki czysty zysk samej działalności operacyjnej, czyli tej podstawowej działalności spółki. Zauważcie, że gdybym użył zysku netto, to prawdopodobnie z tabelki zostałaby wyrzucona spółka Cyberfox, która ostatnio zanotowała spadek zysku netto 80% rok do roku. Ale stało się to ze względu na wysokie odsetki od kredytu za przejęcie Shzopera i inne związane z przejęciem koszty jednorazowe. To byłaby niejako kara za to, że spółka dokonała świetnego przejęcia i szybko się rozwija. Chcę więc tego uniknąć. Zauważcie, że już tutaj wchodzą pewne rzeczy, które ja muszę tłumaczyć znajomością sytuacji w tej spółce. Dojście do pewnego poziomu wiedzy i doświadczenia daje zdecydowaną przewagę nad kimś, kto chciałby używać tylko wskaźników i tutaj tak bezrefleksyjnie patrzyłby na ten spadek zysku netto. No w każdym razie zobaczmy, że te moje wstępne warunki mniej więcej się zgadzają, bo wśród kilkunastu podmiotów w tej tabelce pojawiło się chociażby top pić spółek z mojego portfela publicznego, czyli XTB, Synctic, LPP, Kruk, Digital Network. Nie jest więc tak, że mówię i nagrywam to dla Beck, a sam robię zupełnie coś innego. Innym sposobem na poznanie dobrych spółek jest chociażby regularne słuchanie materiałów na YouTubie czy czytanie wiadomości giełdowych i zwracanie uwagę właśnie na te spółki, które zachowują regularność we wzroście przychodów, albo te wyniki jakoś zaczynają dynamicznie rosnąć. Oczywiście należy pamiętać, że taki skaner wskazuje jedynie spółki, które wstępnie mogą być warte analizy. To cały czas wskaźniki obrazujące jedynie przeszłość, a my na giełdzie kupujemy przyszłość spółki. No dobra, załóżmy, że mamy już wytypowane kilka podmiotów i takie ogólne pojęcie, że szukamy firm, które mają jak największe prawdopodobieństwo rozwoju biznesu w horyzoncie następnych lat. Pamiętajcie, że ja tu zawsze mówię tylko o prawdopodobieństwie, a więc staram się trzymać zasad, które według mojej najlepszej wiedzy w dniu nagrywania tego materiału zwiększają prawdopodobieństwo wygenerowania pozytywnej stopy zwrotu w wieloletnim horyzoncie. Może nawet nie tyle pozytywnej, to staram się, żeby te zasady wygenerowały lepszą stopę zwrotu niż benchmark, w tym przypadku WIG. Często w ogóle pytacie mnie jakie książki o inwestowaniu polecam i mam zawsze problem z tym pytaniem, bo właśnie teraz wchodzimy w świat, którego nie da się za bardzo zamknąć w książce i skuteczna analiza spółek to bardziej zbiór doświadczeń, dokładne zrozumienie konkretnego biznesu, nauka tego, jakie wydarzenia mają konkretny wpływ na wyniki analizowanej spółki, a jakie można zignorować, przerobienie przykładów na własnej skórze, czyli nauka na błędach i sukcesach, no i mnóstwa innych czynników tak naprawdę. Taka książka powinna więc zawierać wiecie analizę konkretnych spółek z GPW i taka książka już trochę zdezaktualizowałaby się po miesiącu czy kwartale, kiedy te spółki ogłosiłyby nowe raporty. Więc są takie pewne globalne zasady, które warto stosować, ale też każdy biznes, każda spółka będzie odrobinkę inna. Jeżeli nie macie wykształcenia stricte takiego finansowego, no to pocieszę was, że bycie dobrym księgowym nie gwarantuje skutecznego inwestowania. Bycie ekonomistą również. A tutaj to pewnie nawet czasami przeszkadza. Psycholog i matematyk wykorzystując swoje umiejętności w oderwaniu od innych dziedzin również raczej nie pobijał rynku. Czeka nas niestety pole bitwy, na którym musimy umieć łączyć kilka różnych dziedzin i co najgorsze czasami trudno jest definiować czego konkretnie warto się uczyć. Idąc tutaj za słowami Charliego Mangera, ja również oprócz stricte inwestowania polecam zdobywać jak najszerszą wiedzę ogólną, która pomoże lepiej zrozumieć otaczając nas świat. Przejdźmy zatem już przez konkretny proces analizy i może zróbmy to na przykładzie spółki, której akurat nie mam w portfelu, a w skanerach jeszcze nie wychodzi, bo ma zbyt krótką historię pobytu na giełdzie i chodzi o diagnostykę, którą zacząłem sobie od jakiegoś czasu obserwować, ale jeszcze nie zdecydowałem się na żaden zakup i nie analizowałem je jakoś tak super dokładnie. Robię to w ten sposób, żeby nie reklamować niczego, co mam w portfelu, a sam proces analizy jest u mnie bliźniaczo podobny dla różnych spółek, więc jako ćwiczenie można próbować przeanalizować w ten sposób jedną czy dwie spółki tygodniowo. Pamiętajcie jednak, że na początku wielu rzeczy nie będziecie rozumieć i te informacje prawie nigdy nie będą takie pełne. Dajcie sobie dużo czasu i zachowajcie cierpliwość. Krok pierwszy to takie ogólne poznanie spółki. To znaczy musimy się dowiedzieć czym ona się właściwie zajmuje, jaka działalność generuje większość przychodów, jaka to jest branża, jakich ma konkurentów. Już w ogóle na tym poziomie można zdecydować, czy to jest branża, która nas interesuje, bo sam już coraz mocniej odchodzę od sektorów cyklicznych, jak przemysł czy bankowość, a szukam spółek na dynamicznych rynkach wzrostowych. Zaraz jeszcze o tym powiem. No i w celu poznania spółki i takich wstępnych informacji zwykle używam ulepszonej wyszukiwarki, czyli czatu GPT, który szybko przeszukuje po prostu różne źródła w internecie i daje taki gotowy, zwięzły raport. Im bardziej precyzyjnych danych szukamy, tym oczywiście bardziej skupiajmy się na weryfikacji tych źródeł, które czat podaje. No i po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że diagnostyka to spółka zajmująca się badaniami diagnostycznymi, lider badań laboratoryjnych w Polsce oraz że mocniej ostatnio wchodzi w segment badań obrazowych, czyli tych wszystkich rentgenów, USG, tomografów i tak dalej. No dobra, mamy więc jakiś taki bardzo szeroki ogląd na sytuację. Dodatkowo podstawowe obserwacje świata pozwalają nam dojść do wniosku, że raczej długoterminowo rynek badań w Polsce będzie miał się dobrze, no bo społeczeństwo się starzeje. Jest coraz większa świadomość tego, że warto od czasu do czasu się zbadać. To są w ogóle takie momenty, których nie da się jakoś zdefiniować. Po prostu im szerszą człowiek ma wiedzę ogólną i tak się orientuje co się dzieje na świecie, najlepiej żeby to była wiedza oparta wiecie o konkretne liczby z raportów rynku czy badań, no to tym lepiej będzie rozumiał daną branżę. Ja sam mam tu mnóstwo do nadrobienia, więc nie będę się przechwalał. Teraz krok drugi. Zbieramy bardziej szczegółowe dane i tu każdy strzępek informacji będzie istotny. Ja zwykle zaczynam od prezentacji wynikowej spółki. No już na pierwszym slajdzie dostaję masę informacji i skrótów, których nie rozumiem. Mamy jakieś info o programie Profilaktyka 40 Plus, a więc prawdopodobnie spółka korzysta na programach publicznych. To już jakiś punkt zaczepienia, żeby w dalszej analizie zwrócić uwagę na to, ile potrwa taki program, czy są planowane kolejne, czy wydatki na służbę zdrowia w Polsce będą rosły w stosunku do PKB i tak dalej. Tu znowu mamy coś o jakiejś linii CCM. Tego też początkowo nie rozumiem, więc wrzucam do czatu GPT z prośbą, żeby wyjaśnił w kontekście diagnostyki. I okazuje się, że to faktycznie taka długa linia, która mocno automatyzuje proces analizy próbek i skraca czas wygenerowania wyników dla pacjenta. Nie będę się dzisiaj w to zagłębiał. Chcę tylko pokazać, że pierwsze kilkanaście miesięcy czy kilka lat to takie googlowanie wszystkiego i próba zrozumienia jak ten cały proces biznesowy wygląda od kupienia badań przez klienta i pobrania próbek aż do wysłania mu wyników. Jesteśmy w stanie wtedy lepiej zrozumieć, co jest faktycznym zagrożeniem, co szansą dla wyników, a co tylko nieuzasadnioną paniką inwestorów. To działa tak, że jak kilkukrotnie zetkniecie się z jakimiś skrótami, terminami, to później już zaczyna się to pamiętać i to buduje coraz szerszy obraz spółek, które analizujemy już tak na samym wstępie. Niezwykle ważnym etapem analizy jest ustalenie jak zachowuje się rynek na którym działa spółka. Jakie są perspektywy tego rynku oraz czy analizowany podmiot ma konkretny plan działania, aby po pierwsze skorzystać ze wzrostu całego rynku, ale przede wszystkim żeby powiększać na nim swoje udziały. No bo to jest dla nas sytuacja idealna. Idealnie byłoby mieć więc szybko rosnący rynek plus przewagi konkurencyjne, które pomagają wykrawać co roku coraz większy kawałek rosnącego tortu. Diagnostyka w swoich prezentacjach szacuje wzrost rynku, na którym działa na 9 do 11% średniorocznie. Ze skrótem Cagrz często się spotkacie i oznacza właśnie compound annual grow rate, czyli średnioroczny wzrost już jakby z uwzględnieniem procentu składanego. Czyli jeśli rośniemy o 10% średniorocznie od bazy wynoszącej 100, no to po pierwszym roku mamy 110, ale kolejny rok to już 10% od nowej bazy, a więc 11, no i tak dalej. Podobną dynamikę ma uzyskać diagnostyka obrazowa, w któryto segment diagnostyka planuje coraz mocniej inwestować. Zakładam, że te liczby na potrzeby debiutu giełdowego mogą być trochę zbyt optymistyczne. Przeglądając internet raczej znalazłem coś bliżej 79%, ale no to i tak szybki wzrost rynku. No i właśnie taki wzrost powyżej 7% średniorocznie to już można uznać, że że to szybko rozwijający się rynek. Dla porównania wzrost rynku wyrobów tytoniowych to okolice 2,5% średniorocznie, a alkoholu jakieś 3 do 4%. Ja bym już na wstępie odrzucił takie słabe schyłkowe branże, bo jeżeli inwestujemy długoterminowo, to lepiej ograniczyć się do najlepszych rynków. Dywersyfikacja nie polega więc koniecznie na tym, że kupujemy spółki z każdego sektora, ale rozdzielamy kapitał między różne, ale mimo wszystko przyszłościowe branże. Jeżeli spojrzymy na dynamikę przychodów diagnostyki, to wynosi ponad 20% rok do roku, a więc diagnostyka rośnie szybciej niż rynek. Udaje im się zwiększać ceny badań, zwiększać ich wolumen, czyli liczbę, a także rozwijać się głównie poprzez przejęcia. I to właśnie dalsze przejęcia trzeba będzie w przyszłości obserwować. Zauważcie, że ja do tej pory nic nawet nie wspomniałem o wycenie i robię to celowo, bo w gruncie rzeczy ona nie ma aż takiego znaczenia. Ale od razu zaznaczę, że rozmawiamy tu o stylu inwestowania, który ja uprawiam, czyli o takim długoterminowym trzymaniu spółek, czekając nie na wzrost ich kursu, a na fundamentalny rozwój biznesu, za którym ten kurs tak czy inaczej podąży. W takich warunkach nawet wysoka wycena po pewnym czasie zostanie po prostu uzasadniona, ale do tego jeszcze przejdę. Podsumujmy, co mamy do tej pory. W wyborze spółek skupiamy się na udokumentowanej historii wzrostu ich przychodów i zysku operacyjnego. To można sprawdzić nawet na stronie bankier.pl w zakładce wyniki finansowe i przechodząc na widok roczny albo na stronie biznes radar w zakładce analiza finansowa. Im bardziej trwały, regularny trend wzrostu wyników, tym większe prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z dobrą spółką, dobrym zarządem i działaniem na atrakcyjnym rynku. Ale no oczywiście trzeba to zweryfikować, bo czasami takie trendy mogą tworzyć się na bazie jakichś konkretnych przejściowych warunków, a nie wynikać z dobrych fundamentów biznesu. Przykład, no sektor bankowy mający genialne ostatnie lata, co wynikało z sytuacji makro, a nie z ich genialnych posunięć biznesowych. Kiedy mamy wytypowaną tę podstawową grupę spółek, to przechodzimy przez analizę, zwracając uwagę przede wszystkim na czynniki, które wymieniłem, czyli wzrostowy rynek, dobre prognozy, realna strategia rozwoju, dowożenie zapowiedzi zarządu. No i teraz zależy nam, żeby jak najlepiej rozumieć, co wpływa na konkretne biznesy i jakie czynniki warto obserwować w przyszłości. Oczywiście nikt pierwotnie nie ma o tym pojęcia i trzeba przez kilka kwartałów obserwować spółkę, ale też korzystać z czegoś, co ja nazwam takim umysłem zbiorowym, czyli z tego, że na temat spółki wypowiadają się różni, dużo bardziej doświadczeni od nas ludzie i każdy zwraca uwagę na coś innego, a my możemy złączyć te informacje w naszym umyśle czy notatniku w jedną spójną całość. Skąd zatem czerpać takie informacje? prezentacje wynikowe. Czasami na YouTubie są publikowane konferencje wynikowe czy wywiady z członkami zarządu. Sporo tego pojawia się na kanale Park TV. Sam śledzę też profile spółek na bankierze. Tam patrzę, czy pojawił się jakiś nowy komunikat. A też często bankier pisze takie krótkie artykuły ze streszczeniem ważniejszych komunikatów. Fajnym kanałem na YouTubie jest Stockwatch, na którym prowadzący streszcza opinę polskich analityków o najważniejszych spółkach. Tutaj przypomnę, że niekoniecznie musimy patrzeć na rekomendacje tych analityków i konkretne ceny docelowe, bo to trochę dziedzinna zabawa wzgadywanie. Natomiast same uzasadnienia bywają bardzo konkretne i dzięki nim dowiadujemy się jakie czynniki faktycznie mają potencjał wpływu na przyszłe wyniki. Wiecie, to są jednak ludzie, którzy kontaktują się z tymi spółkami, zajmują się zawodowo pokrywaniem ich, robią to od wielu kwartałów, no więc coś tam wiedzą. Kilka wartościowych profili jest na Twitterze. Chociażby profil Mariusza Hoy, który co tydzień wrzuca kalendarz z nadchodzącymi wynikami i publikuje wyniki spółek z porównaniem do konsensusu analityków. No i tam wrzuca sporo innych ciekawych danych. Warto na pewno słuchać wystąpień, wywiadów i wykładów Pawła Malika, no bo po prostu na dziś on ma najszerszą wiedzę o polskim rynku i świetnie czuje ten rynek, co potwierdził wynikami, więc serio polecam, bo sam się po prostu sporo nauczyłem. Z tego samego kręgu osób jest Przemysław Staniszewski. tutaj wiedza wymagająca więcej skupienia, bo pan Przemysław był bodajże audytorem i on podchodzi do analiz tak mocno tej księgowej strony. Ja osobiście aż tak ogromnej wagi do tego nie przykładam, ale na pewno warto posłuchać. Jeżeli ktoś chce zgłębić ten temat, żeby bardziej rozumieć to, co mówi pan Przemysław, to jest taka książka inteligencja finansowa, co kryją liczby, podręcznik dla menadżerów. Sam to czytam po parę stron, jak wybitnie mi się nudzi. No i to faktycznie daje podstawę do zrozumienia tego, co jest istotne w raportach finansowych. No i jak już wspomniałem o Pawle Maliku, to wreszcie po roku testowania skontaktowałem się z portalem analiz, którego Paweł Malik jest jednym z założycieli i będę od czasu do czasu polecał ten portal, bo w kontekście tego odcinka nie ma na polskim rynku obecnie nic lepszego, szczególnie w stosunku do ceny jaką za to płacimy. Ogólnie ten portal działa tak, że mamy tam część, gdzie założyciele strony od czasu do czasu wrzucają swoje pogłębione analizy wybranych spółek. I tutaj warto prześledzić też historyczne wpisy i nagrania, bo sam z tego wyniosłem sporo wiedzy. A jeszcze większą wartością dla mnie jest forum, gdzie każda spółka ma swój oddzielny wątek i albo doświadczeni analitycy, albo ludzie, którzy inwestują w konkretne spółki i śledzą ich każdy krok, przygotowują na na przykład streszczenia konferencji wynikowych, wrzucają najważniejsze wnioski z rekomendacji analityków. Czasami dostajemy takie ładne graficzne opracowania po każdym kwartale, gdzie bardzo szybko można prześledzić dynamikę rozwoju spółki. Tutaj akurat widzicie z ostatniej wrzutki Pawła Malika o Digital Network. Jak coś to spytałem o zgodę na wrzucanie czegoś czasem na kanał w celu właśnie promocji tego portalu analiz. No i to jest kolejna współpraca, którą sam zainicjowałem, tak jak do tej pory każda na moim kanale. Po prostu przy mojej wielkości portfela płacenie 300 zł rocznie za tak ogromną oszczędność czasu i za wiedzę, no jest jak kradzież. Wiecie, ja oczywiście tutaj nie będę nikogo zmuszał i mówił, że bez tego nie da się inwestować. No ale jeżeli ktoś chce się w tym polskim rynku specjalizować, ma jakiś większy portfel i się kiedyś do tego przekona, no to przy rejestracji tam można wskazać, że dowiedział się o tym portalu z mojego kanału. A jak coś y to w ten ostatni weekend listopada w Black Friday będzie promka na 20% i to jest chyba jedyny raz w roku w ogóle, kiedy tam jest promocja. Jeśli mam być szczery, to nawet jak bardzo dużo z was kupi ten portal analis, to dla mnie na dzisiaj ta współpraca nie przyniesie jakichś spektakularnych pieniędzy, więc polecam po prostu dlatego, że sam korzystam oraz dlatego, że bardzo chciałbym, żeby ten serwis istniał jak najdłużej. Nie ma najpiękniejszego interfejsu na świecie, ale merytorycznie spełnia swoje zadanie. No i ja regularnie śledzę info ze swoich spółek na forum. No i tak w skrócie pokazałem wam większość narzędzi, których używam do budowania wiedzy o spółkach i do ich analizy. Dodatkowo oczywiście śledzę sporą część polskiego YouTubea inwestycyjnego. Jestem na bieżąco z nowymi ustawami i pomysłami rządu czy Unii Europejskiej, żeby wiedzieć do jakich sektorów potencjalnie popłyną publiczne pieniądze. Zwykle to wiem czytając chociażby newsy na bankierze czy WNPL czy słuchając giełdowych programów na polskim YouTubie. Chociaż pamiętajcie, że takie korzystne programy publiczne należy traktować jako ewentualny dodatek. Spółka musi być sama w sobie silna. W ogóle dzięki takim obserwacjom też już miałem kilka udanych inwestycji, jak kiedyś Torpol Electro Team czy częściowo Synctic. Tak naprawdę właśnie ta szeroka analiza i zrozumienie biznesu są dużo ważniejsze niż suche wskaźniki, których nie rozpatrzymy w konkretnym kontekście. Weźmy chociażby taki faktycznie jakościowy wskaźnik wymieniany w wielu publikacjach, czyli ROIK. Informuje on jaka jest rentowność kapitału, który jest zainwestowany w działalność spółki. Chodzi o kapitał własny i obcy, czyli zadłużenie. Czyli tak prosto mówiąc porównujemy uzyskiwany przez spółkę zysk operacyjny po opodatkowaniu do kapitału, który trzeba było zainwestować, żeby ten zysk osiągnąć. No i na przykład Digital Network i XTB mają ten wskaźnik ogromny. Tutaj dostajemy pierwsze rozróżnienie, że niektóre branże, jak właśnie usługi cyfrowe, nie są kapitałochłonne, a więc potrafią generować gotówkę bez ponoszenia wydatków inwestycyjnych czy odtworzeniowych. Zupełnie inna sytuacja jest w przemyśle ciężkim, a jeszcze inna w sprzedaży detalicznej. Fajnie jak roik jest wysoki, bo to oznacza, że każda zainwestowana złotówka potencjalnie przełoży się na mocne zwiększenie zysków. Ale jakbyśmy chcieli zamknąć oczy i kierować się tym wskaźnikiem, to na przykład dla Cyberfox obecnie dostajemy go na poziomie żałosnych 3%. To wynika właśnie z tego, że Cyberfox poniósł ogromne wydatki inwestycyjne na przejęcie Shopera, a efekt nie jest jeszcze widoczny na poziomie zysku operacyjnego. Stosując bezrefleksyjnie ten wskaźnik, wywalilibyśmy naprawdę jakościową spółkę z naszego radaru. Wiem, że taka automatyzacja i globalne zasady kuszą, ale niestety powtórzę jeszcze raz, nie ma drogi na skróty. A w ogóle teraz te wskaźniki, które będę pokazywał, to ja porównuję na stronie scrap.com. Y, no i tam wystarczy darmowe konto do tego. A i jeszcze wracając do tego roiku, to jak mamy dwóch podobnych przedstawicieli danej branży, to wskaźniki czasami pozwalają skutecznie porównać efektywność ich działania. Do tego to się przydaje. Faktycznie weźmy na przykład roik dla Dino i Biedronki. 17% dla Dino versus 7% Geronimo Martins, czyli Biedronka. Trudno się dziwić, że Dino jest dużo wyżej wyceniane. Skoro nie dość, że ma wyższe dynamiki wzrostu przychodów, to jeszcze każda zainwestowana złotówka przekłada się na 17 gros zysku operacyjnego po podatku, a w przypadku Biedronki tylko na 7 gros. Zauważcie, że tutaj w odróżnieniu od Cyberfox ten wskaźnik jest dużo bardziej stały na przestrzeni czasu i można wyciągnąć konkretne wnioski. Czy 17% to mało? No wyobraź sobie, że bierzesz pożyczkę na 5% rocznie i potrafisz ten kapitał zainwestować tak, żeby generował 17% rocznie. Dla mnie to niezwykle atrakcyjny deal i Dino faktycznie jest wysokościowym biznesem i z tego wynika jego wysoka wycena. Sam w długim horyzoncie prawdopodobnie nie potrafiłbym tak dobrze inwestować kapitału jak Dino to robi, więc no wygląda to po prostu na niezły podmiot do inwestycji długoterminowej. No właśnie. A co do wycen, zostawiam to na koniec, bo to tak naprawdę mniej istotne niż zrozumienie spółki. Zostańmy przykładzie Dino. Zobaczcie, załóżmy, że inwestujemy w Dino w tym miejscu w 2021 roku. To jest historyczny szczyt wycen, jeżeli chodzi o cenę do przychodów. Płaciliśmy wtedy ponad 3 zł za złotówkę przychodów Dino. Ja raczej sam unikam zakupów przy takich ekstremach, ale no wtedy pamiętam, że historia wokół spółki była świetna. mieliśmy bardzo wysoką dynamikę wzrostu biznesu o jakieś 25 30% rok do roku i były szanse, że to się utrzyma, więc no ktoś wtedy tam kupował. Później te dynamiki wzrostu jednak spadły, a inwestorzy zaczęli trochę bardziej realnie podchodzić do tej spółki, która sprzedaje marchewki, wojanki i piwsko, aby ceny miała jakby produkowała koparki do wydobycia złota na Księżycu. No w każdym razie zauważcie, że kurs od tamtego momentu stoi mniej więcej w tym samym miejscu, a jednocześnie biznes, no mimo wszystko regularnie rośnie, trochę wolniej niż historycznie, co powoduje powolne schładzanie się wycen. No i teraz taki inwestor faktycznie po czterech latach ma kiepskie wyniki, ale no zauważcie, że jeżeli patrzy na to w długim horyzoncie, to cały czas ma w portfelu dobrą rosnącą spółkę. Wskaźniki wycen schładzają się i w końcu realny rozwój biznesu dogoni tę giełdową wartość spółki i cena zacznie fundamentalnie rosnąć już nawet bez względu na oczekiwania. Ja coraz bardziej skłaniam się ku temu, żeby szczególnie początkujący budowali portfele z bardzo dobrych spółek, nawet jeżeli są drogie niż z kiepskich, tylko dlatego, że są po spadkach. Ten mój pomysł bardzo ogranicza ryzyko tego, czego boi się każdy z nas, czyli takiej trwałej utraty swojego kapitału, bo wieloletnie czekanie da się jakoś przeżyć. Wyjątkiem, gdzie taka strategia może nie zadziałać są bańki spekulacyjne, ale trudno na polskiej giełdzie mówić, że mamy jakąś bańkę. No ale ja i tak to ryzyko wycenowe staram się ograniczać, więc przed zakupem porównuję obecne wskaźniki wycen z potencjałem rozwoju spółki. Zdarza mi się kupować historyczne szczyty wycen spółek, ale tylko wtedy, kiedy szacuje, że jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że w najbliższych kwartałach będzie dowożony szybki rozwój, szybszy niż do tej pory. Ale no na przykład pakiet wspomnianego Dino, który mam w portfelu, no to właśnie kupowałem w tym dołku wycen, który teraz zaznaczyłem. Nie zawsze mamy takie okazje, ale czasami właśnie zdarza się, że dobre biznesy działające na rosnących rynkach z jakiegoś powodu są wyceniane dużo niżej niż historyczne poziomy i wtedy staram się z tego korzystać. No bo to po prostu daje jakiś tam margines bezpieczeństwa i podnosi prawdopodobieństwo niezłych stóp zwrotu w przyszłości. No ale przypominam, że te wskaźniki wycen działają tylko wtedy, kiedy zestawimy je z prognozami. Tak w praktyce, jeżeli spółka mi się podoba, no to kupuję ją raczej z zamkniętymi oczami. Jeżeli te wskaźniki wycen, jak właśnie cena do przychodów są gdzieś w środku tego swojego historycznego korytarza. Większą uwagę zwracam dopiero wtedy, kiedy mamy jakieś ekstrema. To znaczy albo spółka dochodzi do szczytów, albo do dołków historycznych wycen. W pierwszym przypadku powinienem upewnić się, czy historycznie wysoka wycena jest uzasadniona, a w drugim czy czasami nie mamy do czynienia z trwałym pogorszeniem się jakości biznesu. Jeżeli nie lub jeżeli taniość jest spowodowana ogólną rynkową paniką, no to wtedy dla mnie to jest jasna sugestia, że mamy do czynienia z okazją i dosyć pewnie wtedy kupuję kolejne akcje. Czasami to podejście dało mi okazję do naprawdę fajnych zakupów, chociaż takie ekstrema zdarzają się rzadko i raczej jestem z tym pogodzony. No i większość pakietów akcji kupuję po prostu w okolicy średniej historycznych wycen i nie zwracam na to większej uwagi. Oprócz ceny do przychodów w takim zestawieniu, wiecie, z prognozami tej spółki, można też stosować ceny do zysków, o ile spółka w miarę stabilnie generuje zysk netto i nie wykorzystuje znacznego zadłużenia do rozwoju i przejęć. Głównie mam tu na myśli takie dojrzałe spółki, jakieś banki czy PZU. Oprócz tego bardzo przydatny wskaźnik, który coraz bardziej lubię to enterprise value do Ebitda, czyli F2 Ebidda stosowany kiedy spółka nie jest skupiona na generowaniu zysku netto, a bardziej na rozwoju. Ten wskaźnik dobrze sprawdza się w sieciach handlowych jak właśnie Dino czy w spółkach jak Cyberfox, w których priorytetem jest rozwój, a nie generowanie wysokiego zysku netto. Przypomnę, że ta Ebitda to jest zysk przed opodatkowaniem, amortyzacją i odsetkami od kredytów, więc taki czysty zysk, on jest mniej podatny na te wszystkie takie zabiegi księgowe, więc bardzo lubię ten wskaźnik i cenę do przychodów, no bo przychodów nie da się za bardzo oszukać. Jeżeli spółka zachowuje stabilne marże, przychody rosną, prognozy są stabilne, a kurs stoi w miejscu lub okresowo spada, no to można tak obiektywnie stwierdzić, że akcje robią się coraz tańsze. Kurde, nie wiem czy to co mówiłem nie jest trochę zbyt skomplikowane, ale to najwyżej przesłuchajcie sobie ze dwa razy, zróbcie notatki, a ja w przyszłości jeszcze na najróżniejsze sposoby będę krążył wokół tych tematów i powtarzał najważniejsze punkty. Wydaje mi się, że zasady wymienione w tym odcinku naprawdę powinny wystarczyć do zbudowania jakościowego portfolio, a na pewno odrzucenia tych fatalnych podmiotów, bo one niemal na każdym etapie tej mojej analizy by wypadły. Na przykład średnioroczny wzrost przychodów i zysków operacyjnych czy szybko rosnący rynek no od razu odrzuci nam spółki węglowe. No to nie jest najbardziej perspektywiczny, innowacyjny, technologiczny rynek. Można oczywiście się ze mną nie zgadzać i wytykać błędy, bo temat jest wyjątkowo rozbudowany, a ja o dziwo nie jestem wszechwiedzący i raczej dzielę się tu tylko swoim doświadczeniem i wiedzą zebraną od dużo mądrzejszych ode mnie inwestorów. Dajcie znać, co sądzicie. Mam nadzieję, że komuś to pomoże, bo to znowu jest taki kolejny materiał, który ja sam bardzo chciałbym usłyszeć na początku swojej drogi i naprawdę oszczędziłoby mi to pewnie sporo rozczarowań, chociaż ja i tak miałem szczęście nie mieć jakichś takich bardzo spektakularnych wpadek. Jeżeli chcecie więcej takich materiałów, to błagam, oglądajcie, komentujcie, łapkujcie, to będę wiedział, że warto je nagrywać. Trzymajcie się.
