Nigdy NIE kupię tych ETF! Ty też stracisz na nich pieniądze! [ETF – Unikaj tych błędów]

Czego dowiesz się z filmu?

Chcesz inwestować w ETFy, ale nie wiesz, od czego zacząć? A może boisz się popełnić kosztowne błędy? Ten film jest dla Ciebie! Piotr Cymcyk, ekspert DNA Rynków omawia fundusze ETF, których unika w swoim portfelu, i wyjaśnia dlaczego. Dowiesz się, na co uważać wybierając ETFy i jak uniknąć pułapek czyhających na początkujących.

  • Pułapki inwestowania w ETFy na surowce, takie jak złoto, i dlaczego firmy wydobywcze nie zawsze są dobrym wyborem.
  • Ryzyko związane z lewarowanymi ETFami, takimi jak ProShares UltraPro QQQ, i dlaczego nie nadają się do długoterminowych inwestycji.
  • Wady strategii covert call stosowanej przez Global X Nasdaq 100 Covered Call ETF.
  • Ograniczenia dywidendowych arystokratów i dlaczego reinwestowanie zysków może być lepszą strategią.
  • Dlaczego krótkoterminowe szortowanie indeksów giełdowych za pomocą ETFów, jak ProShares Short QQQ, jest ryzykowne.
  • Praktyczne wskazówki jak wybierać ETFy, które pasują do Twojego profilu inwestycyjnego.

Odbierz do 20 darmowych akcji dzięki Freedom24 (link w opisie filmu)! Piotr Cymcyk omawia również alternatywne strategie inwestycyjne. Nie przegap okazji, żeby dowiedzieć się więcej o efektywnym inwestowaniu!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Fundusze ETF, świetne narzędzie, które Polacy wykorzystują w swoich inwestycjach coraz częściej, bo dzięki nim możecie mieć dostęp do zasadzie każdego rynku, każdej strategii, każdego sektora i budować portfel niemal idealnie skrojony pod was. Chcecie inwestować w spółki technologiczne? Nie ma problemu. Szukacie ekspozycji na rynek w Brazylii, nie ma problemu. Inwestowanie w surowce dywidendowych gigantów załatwione. Możliwości tego typu inwestowania są nieograniczone, ale funduszy ETF jest dziś na całym świecie ponad 10 000. O I chociaż masa z nich jest naprawdę ciekawa, to istnieją też takie, których ja nigdy nie dotknąłbym swoim portfelem i sądzę, że lepiej takich ETFów unikać. takich, które potrafią być drogie, przekombinowane, takich, które może brzmią obiecująco, ale w dłuższym terminie okazuje się, że zasadniczo są tylko finansową pułapką i katastrofą. I czasem to ich konstrukcja z góry skazuje je na porażkę. Czasem strategia, jaką stosują jest po prostu głupia, a innym czasem po prostu nie przemawiają w ogóle do mojego prywatnego profilu inwestycyjnego. Mimo że ogółem ETFY są naprawdę świetnymi narzędziami, to w tym materiale zapraszam was na krótką podróż po kilku ETFach, których ja sam na pewno nie dodam nigdy do swojego portfela. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ. Dołącz do ponad 1700 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie ponad 60 000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] No to zaczynamy. ETFy, które podam są zasadniczo tylko przykładem, bo nie będę chciał w ogóle ETFów na konkretny sektor czy spektrum ETFów, których będziemy, które będziemy tutaj omawiać, więc traktujcie te, które podam jako przykład czegoś większego. Także numer jeden to Junior Gold Miners ETF. No i w ogóle każdy ETF, który jest na górników złota. Vanek Junior Gold Miners ETF to jest przykład takiego funduszu ETF, który ma na celu odwzorowywanie wyników indeksu Global Junior Gold Miners. No i sam indeks obejmuje głównie małe spółki, które koncentrują się na wydobywaniu złota i srebra. Ten fundusz inwestuje w akcje tych spółek. No i te spółki są młodymi górnikami, czyli znajdują się we wczesnych fazach eksploracji swoich złóż. Założenie bazowe jest takie, że inwestowanie w młode firmy wydobywcze teoretycznie ma być atrakcyjne ze względu na ich większy potencjał wzrostu, no zwłaszcza w obliczu jakiegoś rosnącego popytu na złoto. Problem w tym, że ze względu na niewielką kapitalizację tych firm i właśnie wczesny etap rozwoju, są one o wiele bardziej podatne na wahania cen złota w porównaniu z nawet większymi i bardziej ugruntowanymi spółkami wydobywczymi. w ogóle już same fundusze ETF oparte na górnikach złota są takie sobie i w zasadzie nigdy nie biją wyników inwestycyjnych samego złota. Fundusze oparte o górników we wczesnej fazie to po prostu jeszcze gorszy pomysł. Ten wspomniany ETF charakteryzuje się wskaźnikiem kosztów całkowitych na poziomie 0,55% rocznie i jest naprawdę mocno zmienny i co w teorii przez to, że jest i drogi i zmienny powinno wiązać się z jakimiś wyższymi zwrotami, perspektywami tych zwrotów w porównaniu z inwestycjami o mniejszej zmienności. Ale czy tak jest? No jak spojrzymy sobie na długoletnią historię dużych i małych spółek, ogólnie z każdego sektora, to rzeczywiście małe spółki oferują lepszą stopę zwrotu w zamian za większą zmienność i silniejsze obsunięcia kapitału. Tylko, że w przypadku tego ETF i tej specyficznej branży wydobywczej historia nie potwierdza tej teorii. Spółki wydobywające złoto generalnie nie jest najlepszy pomysł na inwestycje. Przede wszystkim są narażone na problemy związane z wydobyciem, takie jak awarie sprzętu, klęski żywiołowe, wypadki w kopalniach, jakieś inne nieprzewidziane koszty. Wszystko to zwiększa ryzyko operacyjne, a to też wpływa na wynik finansowy. Ważne są też koszty wydobycia surowców, które mogą znacznie wzrosnąć wraz ze wzrostem trudności technicznych albo ubożeniem zasobów, czyli złóż. Jeśli złoża złota stają się mniej wydajne, to firmy muszą wydawać więcej środków na wydobycie tej samej ilości złota. No i z kolei obniżona jest rentowność i ograniczone zyski z rosnących censurowca. Poza tym spółki wydobywcze w przeciwieństwie do samego złota są zadłużone. Inwestycje w infrastrukturę, w sprzęt, złoża surowców, wszystko to jest kapitałochłonny. Gdy zadłużenie jest wysokie, część zysków idzie na spłatę odsetek, co tylko zmniejsza zyski dostępne dla akcjonariusza. A gdy z kolei rosną stocentowe, to obsługa zadłużenia staje się jeszcze droższa, co też dodatkowo może obciążać wyniki finansowe takiej firmy. Jak cena samego złota spada, to nie ma zbyt negatywnego wpływu na surowiec sam w sobie. Po prostu staniało. Ale kiedy z kolei cena złota spada, to może doprowadzić taką spółkę wydobywczą do bardzo kiepskiej sytuacji finansowej, a nawet do bankructwa. Górnikom złota kłody pod nogi też rzucają regulatorzy na całym świecie. Przemysł wydobywczy jest bardzo regulowany. Są nowe przepisy ochrony środowiska. No wszystko niemalże wpływa potencjalnie negatywnie na wartość takich akcji spółek wydobywczych. A w przypadku małych spółek jest jeszcze gorzej, bo biznes jest bardzo kapitałochłonny, więc maluchy nie korzystają z efektu skali, mają gorsze marże i dużo łatwiej są w stanie biznesowo popłynąć. Efekt tego wszystkiego jest taki, że od czasu powstania tego funduszu ETF, o którym mówiłem, Junior Gold Miners, jego stopa zwrotu wynosi min 40%, a analogiczny ETF, który inwestuje w bardziej dojrzałe podmioty wydobywające złoto, czyli Vanek Gold Miners, nie Junior Gold Miners, w tym samym czasie dał zarobić, a raczej stracić 10%. Jego włączna stopa zwrotu to minus 10%. Tymczasem samo złoto w analogicznym okresie dało stopę zwrotu ponad 140% na plusie. No więc teoretycznie zmienność małych spółek powinna sprzyjać w zarabianiu w okresach dobrych dla branży, ale widać, że tu jest totalna przepaść, więc jeśli ktoś chce uzyskać ekspozycję na złoto za pomocą ETFa, to już po prostu lepiej niech sobie kupi ETFA na złoto i już. Idźmy dalej. Tym razem Prosers short QQ i którego celem to ETF jest osiągnięcie odwrotnej dziennej stopy zwrotu indeksu Nasdaq 100. Czyli jeśli indeks NZDAQ 100 spada o 1% w ciągu dnia to ten ETF powinien wzrosnąć o 1% w ciągu dnia i odwrotnie. widziałeś jaka sytuacja? Tak więc po prostu to jest fundusz, który pozwala zarabiać bez dźwigni finansowej. To ważne na spadkach na indeksie NZDAQ 100. Roczny całkowity koszt zarządania to prawie 1%, więc super drogo, ale prawda jest taka, że jeśli ktoś postanowił utrzymać w nim pozycję przez rok, to prawdopodobnie ten koszt będzie jego najmniejszym problemem. ETF odwzorowuje odpowiednio odwrotne zachowanie indeksu za pomocą kontraktów terminowych, jak i innych instrumentów pochodnych. No dla kogo jest przeznaczony? Teoretycznie dla inwestorów, którzy chcą zabezpieczyć swoje długie pozycje przed spadkami lub dla osób chcących spekulować na spadek Nazdach 100 bez korzystania z dźwigni. No po pierwsze ogólnie szortowanie szerokich indeksów to jest proszenie się o kłopoty. Obstawiając spadki nie wystarczy mieć rację. Trzeba mieć rację w dobrym czasie. Szerokie rynki akcji co do zasady po prostu rosną. Nie od miesięcy, nie od lat, nie od dekad, ale od wieków. Nawet jednak nawet gdybym przewidywał wielkie załamanie rynku akcji w Stanach Zjednoczonych i wielkie załamanie NASDAQA to dalej nie wybrałbym na to takiego ETFa, bo zabezpieczenie swojego portfela albo obstawianie spadków na instrumencie bez dźwigni finansowej jest totalnie bez sensu. Wymaga zablokowania ogromnego kapitału na poczetu. Jeśli chcemy się zabezpieczyć w 100% no to wtedy musimy praktycznie wyczarować drugie tyle pieniędzy co mamy zainwestowane na rynku akcji. Jeśli nie chcemy korzystać z dźwigni, a biorąc pod uwagę, że rynek spada krócej niż ogólnie rośnie i spada mniej niż ogólnie rośnie, to spekulacja na spadki w przeciwieństwie do obstawiania wzrostów, żeby miała sens, powinna być lewarowana. W przeciwnym razie no to po prostu skórka za wyprawkę. Szkoda na to czasu. Dodam jeszcze tylko, że wykres NSDAX 100 wygląda o tak, jak teraz widzicie na ekranie, więc próba łapania spadków to bardziej szczęście niż analiza. Stany Zjednoczone to najsilniejszy rynek na świecie, a technologia w Stanach Zjednoczonych to najsilniejszy sektor najsilniejszego rynku. Musicie mieć naprawdę fenomenalną, gigantyczną wręcz wiedzę, która zakrawa trochę o jasnowidstwo, żeby przewidzieć odpowiednie spadki na tym rynku w dobrym czasie. Zwłaszcza, że rynek potrafi być o wiele dłużej w ekstazie i euforii, niż wam może wystarczyć na to kapitału. Do tego wszystkiego musicie jeszcze odpowiednio przewidzieć czas wyjścia z takiej pozycji, no bo jak się prześpi ten moment, to okazja długo się nie powtórzy. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku inwestowania pod wzrosty. No bo tutaj okazja powtarza się co chwilę. A nawet jeśli to wszystko wam się uda, to dzięki temu funduszowi możecie zarobić ile? Oszałamiające 10, 15, 20%. No nie wiem czy było warto. Szortowanie amerykańskiego sektora technologicznego to coś co fundamentalnie mija się z celem. A tak wygląda wykres tego ETFA od chwili jego uruchomienia. Więc potraktujcie ten ETF bardziej jako przykład. Nie zainwestowałbym w żaden ETF, który działa na takiej zasadzie, a ten jest po prostu konkretnym przykładem działania tej zasady. Idźmy dalej. Global X Nasdaq 100 Covert Call. To z kolei fundusz notowany na giełdzie, który realizuje strategię Covert Call na indeksie Nasdaq 100. Jego celem jest dostarczanie inwestorom dochodu przez sprzedaż opcji kupna, opcji call, przy jednoczesnym posiadaniu odpowiadających im akcji wschodzących w skład indeksu Nasdaq 100. Jak to działa? Po pierwsze, fundusz kupuje akcje spółek wchodzących w skład indeksu Nasdaq 100, a potem sprzedaje opcje call na posiadane akcje. Sprzedaż tych opcji generuje dodatkowy dochód w postaci premii opcyjnych. Odcinek o opcjach sobie zrobimy kiedy indziej. I ta strategia znana jest po prostu jako covert call. Fundusz funkcjonuje więc w taki sposób, że kupuje akcje, potem wystawia opcję call na te akcje. Czyli jeśli ktoś kupi opcję call i cena odpowiednio wzrośnie, to fundusz musi odsprzedać posiadane akcje właśnie za wcześniej ustaloną niższą cenę. No i w zamian za sprzedaż tej opcji call pobiera dodatkową premię, która jest jego maksymalnym zyskiem na każdej transakcji. Teoretycznie brzmi to mądrze, prawda? Niestety największa wada tej strategii to jest limitowanie wzrostów wartości portfela. Jeśli cena akcji gwałtownie rośnie, to inwestor będzie musiał sprzedać je po ustalonej cenie niższej, tracąc możliwość pełnego skorzystania z rajdu wzrostowego na rynku. Na przykład jeśli kupujecie akcję za 100 zł i sprzedacie opcję call z ceną na 105 zł, a akcja wzrośnie do 120, to my i tak musimy sprzedać ją za 105 zł, no bo taką sprzedaliśmy opcję. Więc tracimy 15 zł potencjalnego zysku niż gdybyśmy po prostu mieli naszą akcję. Oznacza to, że strategia będzie sobie radzić, ale w stagnacyjnych rynkach lub jedynie leciutko rosnących rynkach, a gorzej w silnych trendach wzrostowych, a główne indeksy są w silnych trendach wzrostowych i co więcej, ta strategia nawet nie chroni przed stratami. Otrzymana premia opcyjna trochę amortyzuje spadki wartości akcji, ale jeśli cena akcji gwałtownie spadnie, to inwestor i tak poniesie straty, bo idźmy w kolejny przykład. Kupujemy akcję za 100, ale sprzedajemy opcje za 3 zł. To ta nasza premia. Akcja spada do 80, więc nasza strata to i tak -17. Premia nie wystarczyła, żeby zabezpieczyć naszą inwestycję. Efekt jest taki finalny dla tej strategii, że nasz zysk jest z góry ograniczony, a straty są właściwie nieograniczone. Po co komu taki ETF? Strategia jest relatywnie skomplikowana, a jej rezultaty są mizerne. Od 2013 roku, kiedy ten fundusz został uruchomiony, dał zarobić oszałamiające 62%. I dla porównania w tym samym czasie NASDAQ, na którego akcjach operuje ten ETF, dał zarobić około 500%. To znowu tylko przykład strategii, która z perspektywy ETFA nie ma sensu. Fundusze, które nadmiernie komplikują inwestowanie, stosując przeróżne strategie opcyjne, najczęściej są skazane na porażkę. Ja nie chcę takich ETFów w portfelu. Idźmy dalej. ETF, S&P, dividend, Arystocrats, czyli dywidendowi arystokraci. Pośmialiśmy się z szorciarzy, to teraz czas włożyć Kwinne mrowisko, bo ten fundusz ATF inwestuje w amerykańskie spółki o stabilnych i rosnących dywidendach. Jego celem jest zapewnienie inwestorom ekspozycji na akcje firm, które konsekwentnie zwiększały swoje wypłaty dywidend przez co najmniej 20 lat. I w przeciwieństwie do tradycyjnych indeksów, gdzie spółki są ważone kapitalizacją rynkową, ten fundusz stosuje ważenie na podstawie dywidendy. Oznacza to, że firmy, które wypłacają wyższe dywidendy mają większy udział w tym portfelu. To jest zajebiste. Skład funduszu jest przeglądany i dostosowywany raz do roku, żeby utrzymać ekspozycję na spółki spełniające te kryteria. No i teraz gdy nagrywam ten materiał, top trzy spółek z tego funduszu to Chevron Realty Income oraz Excel Energy. Dla przykładu stopa dywidendy Chevrona wynosi obecnie około 4,5%. Dlaczego nie zainwestuje w dywidendowych arystokratów? dlatego, że spółki o bardzo wysokiej stopie dywidendy często wypłacają większość swoich zysków akcjonariuszom, nie reinwestując wystarczająco dużo w rozwój swojego biznesu. A to ogranicza ich perspektywę wzrostu i ogranicza magię procentu składanego. Mechanizm tego, dlaczego wypłacanie dywidendy to jest często naprawdę fatalna decyzja z perspektywy inwestora. Tłumaczyłem w tym materiale, link jest w opisie. Naprawdę warto go zobaczyć. to rosnące zyski napędzają wartość spółki, nie wypłaty dywidendy. Wypłata dywidendy nie tworzy wartości, tworzy ją reinwestowanie zysków w rozwój i ekspansję, co przykłada się na długoterminowy wzrost wartości dla akcjonariusza. Dywidendy mają sens jedynie jeśli jesteś już rentierem o dużym kapitale albo emerytem, który opłaca sobie z nich życie. W innym wypadku naprawdę nie ma to wiele sensu. Tak, dywidendy odgrywają istotną rolę w długoterminowych zyskach inwestorów, ale reinwestowanie odgrywa jeszcze większą rolę. Jeśli spółka jest w stanie reinwestować pieniądze w biznes lepiej niż ty na rynku, a najprawdopodobniej jest w stanie, to lepiej, żeby robiła to ona i do tego, żeby robiła to bez podatku. Pieniądze, które zostaną w spółce będą pracować na jej dalszy rozwój i na wzrost wartości. Dlatego kompletnie w nosie mam wszystkich dywidendowych arystokratów i nie bez powodu ETFY skupiające spółki realizujące nawet baybacki, czyli skupy akcji własnych zamiast dywidendy radzą sobie o wiele lepiej. Więc ja zamiast dywidendowego arystokraty wolę po stokroć bardziej na przykład ETF S&P, który daje lepsze stopy zwrotu. I ostatni na liście Prosers Ultra Pro, QQ i ogólnie wszystkie lewarowane ETFy na długi termin. Jeśli jesteście na mnie źli, że śmiałem się z ludzi, którzy próbują szortować na ZDAKA, to teraz będzie fragment odwrotny, który powinien z kolei wam się spodobać. ETF TQQ to ETF, którego celem jest osiąganie potrójnej dziennej stopy zwrotu indeksu NASDAQ 100. NZDAK na potrójnym lewarze, ale w ujęciu dziennym. TQKQ stara się osiągać potrójną dzienną stopę zwrotu na zdaka. Yyy, to znaczy, że jeśli indeks rośnie o 1%, to TQQ ma wzrosnąć o 3%, a jak spadnie o 1% to TQQ ma stracić 3%. No i wielu początkujących inwestorów myśli, że to jest ciekawa alternatywa dla kontraktów terminowych, albo co gorsza łatwy sposób, żeby sobie potroić stopę zwrotu z inwestycji w indeks. Niestety to nie jest takie proste. Mechanizm dźwigni finansowej jest inny w przypadku ETFów niż w przypadku kontraktów futures. Nie mamy tu do czynienia z jakimś depozytem zabezpieczającym jak w przypadku instrumentów pochodnych, dzięki któremu zyskujemy większą ekspozycję na dany rynek. W przypadku lewarowanych ETFów po prostu dzienne wahania jego cen są upraszczając schemat pomnożone przez trzy. To znaczy, że już po kilku dniach stopa zwrotu zlewarowanego ETF wcale nie będzie trzykrotnością samego indeksu, bo nie tak działa matematyka. Efekt jest taki, że ten ETF ma po prostu dużo większą zmienność i jeśli wejdziecie w niego w nieodpowiednim czasie, to możecie przez bardzo długi czas osiągać znacznie gorsze wyniki niż sam indeks NZDAQ 100. Być może to nie jest do końca zrozumiałe, więc najlepiej będzie to sobie pokazać po prostu na przykładzie. Ten wykres, który macie przed sobą, rozpoczyna się w szczycie hossy z roku 2021. Jak widać, jeśli ktoś zainwestował w Nasdaq 100 w tamtym słabym okresie, jak się potem okazało, to dziś i tak jest na plusie około 30%. Czysto teoretycznie ETF lewarowane trzykrotnie powinien dawać 90%. Prawda? Pomińmy sobie kwestię rolowania i tak dalej, bo nie o tym jest ten materiał. No tylko, że jak zachowuje się nasza TF na potrójnym lewarze? Jest na minusie około 2%. Plus 30 versus -2. Efekt jest po prostu taki, że mamy instrument o znacznie większej zmienności. To prawda. Ale jeśli źle zaplanujemy timing wejścia w pozycję, to będziemy przez długi czas potrafili osiągać gorsze wyniki niż nasz instrument bazowy, czyli w tym wypadku indeks NASDQ 100. Nie warto rzucać się na lawarowane ETFY, bo to nie jest prosty trik na potrojenie stopy zwrotu. Lewarowane ETFY w swojej konstrukcji są wprost przeznaczone na krótkoterminową spekulację tylko po to. W długim terminie lepiej zbierać sobie po prostu zwykłe ETFY. Czyli podsumowując, nie chcę żadnych ETFów przesadnie skomplikowanych opcjami, nie chcę żadnych ETFów szortujących, nie chcę żadnych ETFów na dywidendowych arystokratów. Już wolę sobie ten zwykły S&P 500 Byback wrzucić do portfela. Nie chcę ETFów na górników złota, bo jakbym chciał ekspozycję na złoto, to już lepiej sobie wziąć zwykły ETF na złoto. I nie chcę mocno lewarowanych ETFów na długi termin. Na długi termin wolę już tego zwykłego Isaresa NASDAQ 100. Jakie jeszcze ETFy lubię? No o tym nagrywałem sporo innych materiałów. tutaj teraz powyskakiwały. Rzucam do niej linki w opisie tego materiału. A każdy z tych, które lubię i które mi się podobają, które były też w tych materiałach i trochę w tym odcinku, znajdziecie na pewno dostępne, mając konto u partnera tego odcinka brokera Freedom 24. Freedom 24 to część notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDA grupy Freedom Holding, gdzie możecie również do końca lutego, do końca lutego odebrać za założenie konta od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar każda. Żeby to zrobić, wystarczy otworzyć rachunek, wpłacić odpowiedni depozyt, podać kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. Yyy, jeśli chcecie w ogóle poznać też bardziej nasze bieżące poglądy na konkretne rynki, na konkretne ETFY, to zapraszam już do wersji premium DNA, gdzie możecie dołączyć obecnie do ponad 1700 innych inwestorów. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka]

Przewijanie do góry