Osiągnij 100 000 PLN dochodu pasywnego z dywidend na GPW
Odkryj, jak Inwestor na etacie zbudował portfel wart ponad 700 000 zł, generujący ponad 100 000 zł dywidend netto w 5 lat. Zaczynając w dołku 2020 bez dużego kapitału, dzięki regularnym wpłatom (do 5000 zł/mies.) i reinwestycji osiągnął średnią stopę dywidendy ok. 5% portfela i KSIR 23%.
4 kluczowe lekcje inwestowania dywidendowego
- Nie tylko yield: Skup się na fundamentach i wzroście, unikaj pułapek jak Delko (spadające przychody mimo 10% dywidendy).
- Reinvestycja dywidend: Tworzy efekt kuli śnieżnej – dywidendy z 2020 dziś warte wielokrotnie więcej, budując perpetuum mobile.
- Trudne początki: Pierwsze dywidendy to kilkadziesiąt zł, ale cierpliwość i małe wpłaty (np. IKE 500 zł/mies.) dają efekty.
- Całkowita stopa zwrotu: Dywidendy (108k zł) + wzrost kursów (250k zł) = realny zysk; GPW bije USA (1-2% yield).
Analiza rocznych dywidend: 2020: 3k zł, 2024: ~35k zł, 2025: prognoza 40k zł. Przykłady: Arctic Paper, Mirbud, Synetic. Dywersyfikacja chroni przed kryzysami (wojna 2022). Arkusz Excel na Patronite. Inwestuj na XTB bez prowizji do 100k €/mies. Historyczne wyniki nie gwarantują przyszłości, ale GPW ma potencjał.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Cześć, tu Inwestor na etacie, a w dzisiejszym odcinku podzielę się z wami kamieniem milowym, który niedawno osiągnąłem i wydaje mi się, że jest to całkiem przyzwoite osiągnię. a mianowicie przekroczyłem 100 000 zł w otrzymanych dywidendach netto. Przekroczenie tego progu utwierdziło mnie w przeświadczeniu, że to co robię ma sens i moja strategia inwestycyjna pozwoli mi osiągnąć zakładane cele, czyli zbudowanie stabilnego źródła dochodu pasywnego wypłacającego regularne dywidendy każdego roku. Podzielę się z wami również lekcjami, które wyciągnąłem w ciągu tych pięciu lat budowania portfela dywidendowego, który całkowicie przebił moje początkowe oczekiwania. Ja zaczynając swoją przygodę inwestycyjną, nawet w bardzo optymistycznych scenariuszach, nie zakładałem osiągnięcia takiego poziomu, jaki dziś jest obserwowany, ale jestem świadomy, że złożyło się na to wiele czynników, zarówno wynikających z moich działań, ale również tych niezależnych ode mnie. Po pierwsze, miałem ogromne szczęście, że zaczynałem w zasadzie w idealnym momencie w dołku roku 2020. Po drugie, od 36 miesięcy, a tak naprawdę 60 miesięcy obserwujemy jeden z najlepszych okresów w historii GPW, bo w tym czasie wszystkie główne indeksy mierzone w ujęciu total return, czyli takim, który uwzględnia wypłacane dywidendy, są na rekordowych poziomach i notowały fenomenalne wzrosty. Natomiast wiele działań, które podejmowałem miało równie istotny wpływ na osiągnięte rezultaty. Przede wszystkim dokonywałem regularnych wpłat, które jeszcze kilka lat temu wydawały mi się praktycznie poza moim zasięgiem. Nie ukrywam, że ogromna w tym zasługa inflacji. Trzeba pamiętać, że 5000 zł miesięcznie dziś to nie to samo co 5000 jeszcze kilka lat temu. Natomiast zwiększanie tych wpłaty kwestią szczęścia czy przypadku, a raczej moich świadomych i przemyślanych decyzji w kierunku zwiększania mojego wynagrodzenia i jak najszybszego zbudowania mocnych fundamentów portfela dwidendowego. Również pamiętam, że w czasie kiedy napływałem pierwsze akcje, niemal idealnie w dołku 2020, wiele osób dosłownie pukało się w głowę i uciekało z akcji, co zresztą przekładało się na gwałtowne załamanie na rynkach finansowych. Te wszystkie czynniki pozwoliły osiągnąć mi wartość portfela ponad 700 000 zł oraz otrzymać przez te lata ponad 100 000 Dividend Netto, która została przeznaczona do zakupu kolejnych akcji spółek dywidendowych. Przedstawiam wam jak ten cały proces kształtował się na przestrzeni lat. Podzielę się z wami wszystkimi statystykami, które śledzę, abyście mieli pewien obraz jakie możliwości daje inwestowanie dwendowe na GPW. Podkreślę również, aby raczej nie naśladować ani nie kopiować mojego portfela, bo ja nadal się uczę, ale chciałbym, aby moje działania były raczej dowodem, że polska giełda daje spore możliwości. I trzeba oczywiście pamiętać, że historyczne wyniki nie są gwarantem sukcesu w przyszłości, ale moim zdaniem to nie jest jeszcze szczyt możliwości polskiej giełdy i nawet jeśli w kolejnych dwóch latach nastąpiłoby ochłodzenie i spadki, co po tak intensywnej hossie jest bardzo możliwe, to jestem przekonany, że za 10 lat będziemy obserwować wiele rekordów na głównych indeksach, a dzisiejsze wyceny spółek z silnymi fundamentami będą wydawały się śmiesznie niskie. Ja sam jako inżynier jestem świadomy, że inwestowanie dywidendowe nie jest do końca optymalne podatkowo, bo przecież dywidendy co do zasady są wypłacane z zysku spółek, od których dana firma musi zapłacić podatek dochodowy, a następnie przy podziale zysku z akcjonariuszami kolejny raz płacony jest podatek belki. Dużo bardziej opłacalnym rozwiązaniem z podatkowego punktu widzenia byłoby zatrzymywanie zysków w spółce i reinwestowanie w dalszy jej rozwój lub ewentualnie skup akcji własnych w celu umorzenia. Jednak jest to materiał na cały oddzielny odcinek. Takie rozważania oczywiście miałem w swojej głowie, zanim podjąłem decyzję odnośnie wyboru mojej strategii. Natomiast moim celem było i jest otrzymywanie regularnych wpływów na konto. A ostatnie 5 lat pokazało, że polska giełda oferuje takie możliwości i to na bardzo atrakcyjnym poziomie wobec chociażby amerykańskich gigantów, dla których średnia stopa dywidendy jest w przedziale 1 do 2%. Jak widzicie otrzymywane rocznie wypłaty rosły stopniowo na przestrzeni ostatnich lat. W pierwszym roku było to niecałe 3000 zł, co przy wartości portfela 121 000 zł może nie robić wrażenia. Jednak było to wynikiem mojej preferencji do nabywania akcji tuż po odcięciu dywidendy w danym roku. Nie jest to sztywną zasadą, ale w moim wypadku wielokrotnie się sprawdzało. Tak naprawdę w momencie rozpoczęcia inwestowania nie celowałem w osiąganie jak najwyższej stopy dywidendy już w pierwszym czy drugim roku, ale miałem świadomość, że jest to raczej maraton i muszę się skupiać, żeby nie zabrakło mi sił na koniec wyścigu. Z tego wynika jedna z najważniejszych lekcji, które wyciągnąłem, czyli to, że w inwestowaniu dywidendowym nie chodzi tylko o dywidendy i patrzenie na parametry takie jak dividend yield czy payout ratio. Bardzo często może to być pułapka i finalnie na takiej spółce, która wydaje się perspektywiczna i solidna z racji wypłacanych i atrakcyjnych dywidend, możemy stracić pieniądze. Idealnym tego przykładem jest spółka Delco, która w moim portfelu gościła przez wiele lat. wypłacała i nadal wypłaca solidne dywidendy. Kolejna rekomendacja za 2025 rok wynosi 65 gr na walor, co przy obecnym kursie daje stopę dywidendy niemal 10%. Na pierwszy rzut oka wydaje się to niezwykle atrakcyjny poziom, jednak obserwując poczynania tego podmiotu na przestrzeni lat, czyli spadające przychody i trudności w rywalizacji z największymi podmiotami, ta firma może mieć problemy w przyszłości, aby wypłacać dywidendy na tak atrakcyjnym poziomie. Podział zysku z akcjonariuszami ze środków finansowych, które stanowią rezerwy finansowe, nie jest najlepszym znakiem, bo świadczy to o braku perspektyw do rozwoju biznesu, co powinno być najważniejszym priorytetem każdej firmy. Po tych pięciu latach inwestowania mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że kupując spółkę dziś oczekuję od niejatrakcyjnych dywidend w horyzoncie kolejnych trzech, pięciu lat. Niektóre ze spółek w moim portfelu posiadają bardzo niewielkie stopy dywidendy i traktować je można jako wzrostowe. Taki przykład to chociażby Mirbot czy Synectic, których stopy dywidendy wobec dzisiejszego kursu są na niewielkim poziomie i potencjalnie szukając wyższej stopy dywidendy mógłbym te walory sprzedać i szukać wyższego dochodu pasywnego, ale nie muszę tego robić, bo patrzę szerzej na divident til z całego portfela, który na przestrzeni lat jest na średnim poziomie 5% wartości portfela i niemal 10% dla wartości moich wpłat własnych. Kolejny mit inwestowania dywidendowego, który często słyszę, to liczenie stopy dywidendy jako jedynej wartości liczonej jako stopa zwrotu. Przygotowałem wykres zestawiający wszystkie otrzymane dywidendy z aktualnie posiadanych spółek w portfelu, które na wykresie są czerwonymi słupkami. Natomiast kolorem niebieskim zaznaczone są niezrealizowane zyski wynikające ze wzrostu wartości kursów akcji. Okazuje się, że na mój całkowity zysk portfela ponad 355 000 zł składa się 108 000 zł z dividend, a także niemal ćwierć miliona złotych wynikających ze wzrostów wycen spółek, co powoduje, że moja średnia stopa zwrotu mierzona wskaźnikiem KSIR wynosi niemal 23% na przestrzeni ponad 5 lat. Jak widzicie na poszczególnych podmiotach, te dywidendy nie wyglądają imponująco wobec zysków na kursie. Jednak ja patrzę na to trochę inaczej. Zyski na kursach dzisiaj są, jutro mogą zniknąć. Natomiast kwoty, które otrzymując dywidend są prawdziwymi pieniędzmi wpływającymi na moje konto i mam w zasadzie pełną dowolność w kwestii zagospodarowania tych środków. Tego nie pokażę żaden wykres i bardzo trudno to wyliczyć, ale tu rodzi się kolejna już trzecia lekcja, czyli reinwestowanie divident. Jestem przekonany, że sukces mojego portfela w ogromnej mierze wynika z ciągłego reinwestowania otrzymywanych dywidend. Tego nie da się przedstawić wykresem, ale trzeba pamiętać, że każda dywidenda, która wpłynęła na moje konto w 2020 roku, dzisiaj jest warta kilka razy więcej. Można powiedzieć, że owoce, które wtedy otrzymywałem stawały się kolejnymi drzewami generującymi dla mnie kolejne owoce i drzewa. Ostatecznym celem jest dla mnie pokrywanie moich wydatków życiowych z dividend. Ale na początkowych etapach jego konstrukcji trzeba po prostu ten kapitał maksymalizować. Oczywiście to nie jest sztywna zasada, bo dzięki otrzymywaniu dochodu pasywnego z dywidend możemy w razie konieczności przeznaczać te pieniądze na pokrywanie niespodziewanych wydatków bez konieczności podejmowania decyzji o sprzedaży akcji, których nie chcemy sprzedawać. Pamiętajcie, że te kwoty rosną dosłownie skokowo na przestrzeni kolejnych lat. W drugim roku otrzymałem już niemal 12000 zł netto, co było dosłownie czterokrotnością tego, co otrzymałem w pierwszym roku. W tym roku zapowiada się kolejny rekord i suma dywidend może osiągnąć prawie 40 000 zł netto, co powoduje, że w ciągu 5 lat ta kwota zwiększy się 10okrotnie. To sprawia, że w tym roku oprócz własnych wpłat na poziomie prawie 60 000 zł netto dokonam zakupu akcji za dodatkowe 40 000 zł, które wpłynęły na moje konto z podziału zysków wypracowanych przez spółki, które posiadam w portfelu. Zatem na przestrzeni całego roku 2025 dodam do mojego portfela nowe akcje o wartości około 100 000 zł, które w kolejnych latach będą wypłacały kolejne dywidendy. po prostu finansowe perpetum mobile, które coraz szybciej się rozpędza. Czwarta lekcja. Trudne początki. Mam świadomość, że początkowe fazy inwestowania dywidendowego mogą być bardzo trudne i wręcz zniechęcające. Sam pamiętam, kiedy otrzymywałem w pierwszych latach dywidendy o wartości zaledwie kilkunastu złotych. Sceptycy powiedzą: "No wspaniale, zainwestowałeś kilka tysięcy złotych, żeby otrzymać z tego kebaba rocznie". Jednak to jest patrzenie krótkowzroczne, którym nie należy się kierować. Już od początku miałem przeświadczenie, że czeka mnie proces żmudny, mozolny i muszę uzbroić się w cierpliwość. A każda dywidenda sprawiała mi ogromną radość. W niektóre z podmiotów z mojego portfela, jak chociażby Dom Development, zainwestowałem niewielkie kwoty 2000 zł, więc trzeba mieć oczekiwania proporcjonalne do włożonego kapitału. Tutaj oczywiste jest, że 100 zł rocznie netto powinno być rozsądną wartością, a ewentualne dokupienie większej ilości akcji w przypadku, gdy cena wróci do moich widełek zakupowych, spowoduje, że dywidendy z tego podmiotu będą na zupełnie innym poziomie. Oczywiście mnie nadal cieszy każda, nawet niewielka dywidenda, która wpływa na moje konto, bo sam od roku prowadzę moje konto IKE, gdzie inwestuję 500 zł miesięcznie w spółki brytyjskie i wchodzę na to konto dosłownie raz w miesiącu, by dokonać zakupów. I muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdy na koncie widzę kwotę 560 zł zamiast 500 zł, które wpłaciłem, bo spółki, które posiadam już wypłacają dywidendy. A moje konto IKE prowadzę oczywiście na XTB, które jest partnerem kanału Inwestor na etacie i oferuje brak prowizji transakcyjnej do miesięcznego obrotu 100 000 €. Co powoduje, że nawet inwestowanie niewielkich kwot umożliwia budowanie zdywersyfikowanego portfela bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Niebawem dodam kolejną aktualizację tego, jak ten niewielki portfel obecnie wygląda i jakie kolejne podmioty wybrałem w budowaniu mojej poduszki emerytalnej. Dlatego zachęcam do subskrypcji kanału i zostawiania komentarza dla zasięgu. To dla mnie bardzo pomocne. Jak widzicie na wykresie kołowym zestawiającym wszystkie dywidendy w roku 2020, były to kwoty niewielkie z racji właśnie niewielkiego jeszcze wtedy portfela. Wiele z tych spółek na przestrzeni lat zostało usunięte, ale dywidendy, które z nich otrzymałem dalej pracują na rozwój mojego majątku. Pamiętajcie, że to był pierwszy rok mojego inwestowania i prawdopodobnie gdybym zaczynał dziś od zera, wybrałbym inne podmioty. Ja nadal się uczę i popełniam błędy, których uważam nie da się całkowicie wyeliminować, ale patrząc na ten wykres przypomina mi się droga, którą przebyłem i jestem z osiągniętych rezultatów bardzo zadowolony. Fakty są takie, że w tym roku z kilku spółek otrzymałem większą dywidendę niż z tych wszystkich spółek przez cały rok 2020. Na pewno żałuję usunięcia spółki Krka z Portcela. która jest podmiotem z siedzibą w Słowenii i pobiera wysoki podatek u źródła wysokości 27,5%. Uważam, że było to błędem, bo już wtedy wiedziałem, że ten podłąg ma dobre perspektywy na przyszłość i to się na przestrzeni tych lat potwierdziło. Nie żyję jednak przeszłością, a dzielę się raczej z wami doświadczeniami. I tutaj skreślenie dobrej spółki przez te kilka procent podatku więcej okazało się niestety błędem. Jak widzicie rok 2021 to już spory przeskok w wartościach otrzymywanych dywidend. Pojawia się coraz więcej kwot czterocyfrowych. Dodałem do portfela kilka nowych podmiotów, kilka usunąłem. W pierwszych latach takie ruchy w portfelu są nieuniknione. Dlatego pomocne jest wybranie brokera, który nie pobiera prowizji transakcyjnej, żeby zmiana decyzji kosztowała nas jak najmniej pieniędzy. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, wydaje mi się, że tych spółek było zbyt wiele na początkowym etapie, ale trzeba pamiętać, że dla mnie wtedy to 100 czy 200 000 zł to było i nadal jest ogromna kwota pieniędzy, którą chciałem rozdysponować na wiele sektorów, by mimo wszystko ograniczać ryzyko potencjalnej katastrofy finansowej. Już wtedy miałem świadomość, że inwestowanie to dla mnie nowość i jestem w zasadzie świeżakiem w tej dziedzinie, który operuje na kwotach będących kilkukrotnością moich rocznych zarobków. A jak widzicie, niektóre z tych firm to małe, ryzykowne podmioty, które mogły nawet zbankrutować i spowodować spustoszenie w moim portfelu. Wyobraźcie sobie sytuację, że miałbym wtedy mocno skoncentrowany portfel, w którym miałbym powiedzmy trzy spółki, a jedną z nich byłoby Interraol yetua, które wtedy było chyba ulubioną spółką dywidendową wszystkich youtuberów. Okazała się ona podmiotem z rosyjskim kapitałem i jej notowania zostały zawieszone po wybuchu wojny w 2022. Przecież gdybym ja wtedy stracił 1/3 majątku, to byłaby to po prostu katastrofa i całkiem możliwe, że zakończyłbym swoją przygodę z inwestowaniem na tamtym etapie lub dostałbym bardzo kosztowną lekcję i dopiero wtedy zrozumiał pojęcie dywersyfikacji portfela. Jak widzicie już wtedy pojawiały się w moim portfelu spółki, które do dziś stanowią trzon portfela. Rok 2022 okazał się niewiele lepszy od poprzedniego, co wynikało z wielu czynników. Po pierwsze wybuch wojny za naszą wschodnią granicą. miał ogromny wpływ na łańcuchy dostaw, ale również niepewność geopolityczną w naszym regionie. Wiele podmiotów wstrzymało działalność w Rosji, co miało przełożenie na realizację odpisów i ponoszenie kosztów. Po prostu to nie był czas na wypłacanie sowitych dywidend. Spółki wolały w niepewnych czasach zatrzymać kapitał. Dodatkowo dla mnie poprzedni, czyli 2021 rok był wyjątkowo dobry. Ale i tak biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki i wysoką bazę z 2021 udało się ten wynik z dywidend poprawić, co powoduje, że zbudowanie dobrze zdywersyfikowanego portfela nadal pozwala generować dochód pasywny z akcji, co dla inwestorów szukających szybkich zysków było w tym akurat roku wyjątkowo trudne, bo obserwowaliśmy gwałtowne spadki na wszystkich indeksach. Ja ten czas potraktowałem jako okazje zakupowe i nabywałem akcje w promocyjnych cenach, co przyłożyło się na kolosalny przeskok w roku 2023. Mój dochód z dividend został niemal podwojony na przestrzeni jednego roku, co było związane z dostosowaniem się polskich spółek do otoczenia wojny oraz uwolnianiem kapitału zatrzymanego w roku poprzednim dla akcjonariuszy. Oczywiście tutaj ogromna zasługa spółki Arctic Paper, która w tamtym czasie potrafiła wykorzystać okazję i wypracować rekordowe zyski, z których większość została przeznaczona na ogromny program inwestycyjny w kolejnych latach, ale również udało się część tego zysku przekazać do akcjonariuszy, co dla mnie wygenerowało pierwszą w historii pięciocyfrową dywidendę, ponad 11500 zł brutto. Ten trudny rok pokazał mi, które podmioty z portfela potrafią dobrze sobie radzić w niepewnych czasach, a które trzeba usunąć. Do tego kilka spółek zostało z giełdy zdjęte, jak chociażby aluetal czy cech, co dosłownie wymusiło na mnie przekierowanie kapitału do innych podmiotów, mimo że nie chciałem tego robić. Rok 2024 to już czas stabilizacji. Większość podmiotów z portfela wróciło do dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami i jak widzicie kwoty czterocyfrowe stanowią już normalność. W porównaniu do poprzedniego roku zdominowanego przez Arctic Paper, w tym roku obserwowany był bardziej równomierny podział. Był to rok dla mnie przełomowy, który pokazał mi i utwierdził mnie w przekonaniu, że jest możliwe zbudowanie dochodu pasywnego dzięki inwestowaniu na GPW. Zrozumiałem wtedy, że niepewność i zawirowania w świecie finansów są normalnością i nawet po gorszym roku 2022, który trzeba przeczekać, a tak naprawdę wykorzystać do realizacji zakupów przynosi po jakimś czasie oczekiwane rezultaty. Również stwierdziłem się w przekonaniu, że dla mnie osobiście bardzo dobrze sprawdza się budowanie portfela składającego się z tak wielu spółek, co może dla wielu osób wydawać się przerostem formy nad treścią. Dla mnie jest to jednak strategia pozwalająca zachować spokojny sen i realizować zakładane cele. W 2024 roku kilka spółek wypłaciło mi dywidendy wyższe niż moja miesięczna pensja jeszcze kilka lat temu, co jeszcze bardziej motywowało mnie do działania. Był to również rok, w którym uświadomiłem sobie, że wolność finansowa jest możliwa, bo wcześniej ten rok 2023 i roczne dywidendy na poziomie 23 000, z czego prawie połowa to był Arctic, wydawało mi się zdarzeniem jednorazowym i trochę nie docierało do mnie, że wszedłem na zupełnie nowy poziom. Oczywiście był to rok, w którym popełniłem kilka błędów, kilka rzeczy mogłem zrobić inaczej, ale pamiętajcie, że łatwo patrzy się na przeszłość z dzisiejszej perspektywy. W tym roku kolejny raz udaje mi się poprawić wynik z poprzedniego i okazuje się, że mimo, że mamy końcówkę listopada, mój sezon dywidendowy jeszcze się nie skończył i czekają na mnie niespodziewane plony na koniec roku. Echo Investment, które na kilka lat wstrzymało wypłaty Dwidend, a także druga dywidenda ze spółki Azbis, która już powoli staje się normą. Oczywiście dywidendowe podsumowanie roku 2025 nagram w niedalekiej przyszłości, ale jest to przełomowy rok, w którym udało się przekroczyć poziom 100 000 zł Dividend Netto. To jest wykres pokazujący, co można osiągnąć inwestując na polskiej giełdzie zaczynając dosłownie od zera, nie posiadając ani kapitału początkowego, ani spadku po dziadkach, ani wysokiej wtedy jeszcze pensji. To, że dziś udaje mi się dokonywać wyższych wpłat jest również ogromną zasługą inwestowania. Zanim zacząłem inwestować, żyłem od pensji do pensji, bo w zasadzie nie miałem pomysłu, jak zagospodarować środki finansowe. Budowanie portfela dywidendowego pokazało mi, że w perspektywie kilkunastu lat mogłem znacząco poprawić moją sytuację finansową i dawało mi to motywację do osiągania coraz wyższych zarobków. Poziom, który na ten moment udało mi się osiągnąć, czyli 2500 zł miesięcznie, był budowany stopniowo latami. Zobaczcie, że zaczynałem dosłownie od 200 zł miesięcznie w roku 2020, a dzisiaj zarabiam 3,ł 44 grze za każdą godzinę w roku. To nie są godziny robocze, tylko 24 godziny w ciągu dnia, 365 dni w roku, dywidendy płacą mi 82 zł dziennie. Dla mnie to są kwoty bardzo zadowalające, tym bardziej, że pamiętam swoje pierwsze prace zarobkowe, kiedy rozdawałem ulotki za około 3 zł za godzinę i musiałem w to włożyć sporo mojego zaangażowania i wysiłku. Dajcie znać w komentarzu, ile wy zarabiacie z DVIDend średniomiesięcznie, dziennie i godzinowo, jeśli śledzicie te parametry. Macie również możliwość wspierania mojego kanału na portalu Patronite, a co za tym idzie zyskania dostępu do ciągłego śledzenia mojego arkusza Excel, a także pobrania go i utworzenia kopii dla siebie, tak by śledzić własne inwestycje i monitorować postępy. Trzymajcie się do następnego. Cześć. Yeah.
