Oto 5 lekcji o inwestowaniu, które dał mi 2025 (bolesne) [Lekcje z Rynku 2025]

Inwestycyjne wnioski z 2025 roku – jak ustrzec się błędów?

Kacper Snela 124 000 subskrybentów
8 822 414 27/12/2025

Rok 2025 przyniósł wiele wyzwań na rynkach finansowych. Ten film to zbiór 5 kluczowych lekcji, które pomogą Ci lepiej inwestować w 2026 roku iZarządzania Ryzykiem i Kapitałem. Kacper Snela dzieli się swoimi doświadczeniami i konkretnymi przykładami, unikając teoretyzowania.

5 lekcji inwestycyjnych prosto z rynku:

  • Kupowanie podczas spadków: dla inwestorów szukających cennych okazji Lipnię herdowego – Dlaczego warto odważniej reagować na gwałtowne spadki, gdy fundamenty pozostają silne?
  • Wpływ newsów na inwestycje: Jak oddzielić szum medialny od realnych okazji inwestycyjnych?
  • Akcje vs. ETF-y: Różnice w podejściu do inwestowania w akcje pojedynczych spółek i fundusze ETF.
  • Ogranicz sprawdzanie portfela: Dlaczego nadmierne śledzenie kursów może zaszkodzić Twoim wynikom?
  • Myślenie w procentach: Jak zmiana perspektywy z kwot na procenty wpływa na podejmowane decyzje inwestycyjne?

Film zawiera praktyczne porady, które możesz wdrożyć od razu. Dowiedz się, jak unikać błędów początkujących inwestorów i podejmować bardziej przemyślane decyzje inwestycyjne!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Nieubłaganie zbliża nam się koniec roku. Jest już po świętach i rok 2025 był dla mnie bardzo aktywny, pełen giełdowych zwrotów akcji i pouczających lekcji. I nie dlatego, że zarobiłem jakieś kosmiczne pieniądze w tym roku, tylko dlatego, że kilka decyzji, jak i również brak pewnych decyzji kosztowało mnie pieniądze, czas i trochę stresu. Koniec końców jestem zadowolony z wyniku jaki udało się wypracować, ale wyciągam dzisiaj cenne wnioski, którymi się z wami podzielę. To jest pięć lekcji, które rynek w 2025 roku wbił mi mocno do głowy. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcecie zobaczyć czego można się spodziewać na rynkach w 2026 roku, to pobierzcie bezpłatny raport prognozy rynkowe na 2026 z linku w opisie. I oczywiście wykorzystajcie tę wiedzę w swoich inwestycjach. Pamiętajcie także o kodzie Snella, którego możecie użyć w trakcie rejestracji. Dzięki temu dostajecie kurs od XTBL dla początkujących, a przy okazji wspieracie ten kanał. Pierwsza lekcja dotyczy spadków. Marzec i kwiecień 2025 to był klasyczny przykład rynku, który daje nam okazję, który wystawia piłkę do strzału, ale tylko tym, którzy mają odwagę podbiec i ją kopnąć. I tutaj muszę się trochę uderzyć w pierś, bo na tych spadkach zagrałem zbyt bezpiecznie jako indywidualny inwestor. Miałem gotówkę, miałem plan i też rozumiałem, że spadki były mocno, mocno napędzone nagłówkami o słach, co też mówiłem w sumie w filmie, który w tamtym czasie nagrałem. I to wszystko rozegrało się dosłownie w miesiąc. Fundamentalnie w wielu spółkach tak naprawdę nic się nie zmieniło. Całe te spadki były napędzone negatywnymi informacjami. Efekty na przykład wprowadzenia takich ceł są widoczne po miesiącach, a nawet po latach. Przy czym koniec końców i tak okazało się, że większość tej narracji na tamten moment to było tylko i wyłącznie straszenie, z którego rządzący się wycofywali. No i oczywiście kupowałem wtedy na przykład S&P 500 praktycznie na samym dołku, ale zdecydowanie za mało, bo cały czas w głowie się działo, że a co jeżeli to dopiero początek? A co jeśli jutro będzie jeszcze taniej? Może jeszcze warto poczekać? Problem polega na tym, że te najlepsze okazje bardzo rzadko trwają długo. Z reguły jest to tydzień, dwa tygodnie, może miesiąc, kiedy strach jest największy. Lekcja z 2025 jest prosta. Jeżeli rynek spada gwałtownie, a fundamenty się nie zawaliły, to trzeba kupować odważniej, bo spadek S&P 500 o 20% i więcej to okazja, która trafia się rzadko. Druga lekcja. Druga lekcja dotyczy newsów. I to właściwie nie był błąd, który popełniłem, tylko raczej bardzo mocne utwierdzenie się w przekonaniu, że media finansowe nie są od tego, żeby pomóc ci zarabiać pieniądze. Media żyją z kliknięć, strachu i skrajnych nagłówków. I dokładnie to widzieliśmy w 2025 roku. Tutaj mieliśmy bardzo szerokie spektrum, począwszy od nagłówków w stylu, że to już koniec hossy, ai to bańka, recesja już za rogiem, aż po nagłówki mówiące o tym, że wzrosty będą trwały wiecznie. Swoją drogą o bańce AI mówi się już od dwóch, trzech lat regularnie i jakoś cały czas ta bańka nie pękła. To jest myślę idealny przykład, idealny dowód na to, że te nagłówki niewiele znaczą. Tak czy inaczej, gdyby słuchać tego, co mówią, no to okazuje się, że jednego tygodnia kupujesz, drugiego tygodnia sprzedajesz i tak 20 razy w ciągu roku. Nie da się nawet tego nazwać inwestowaniem. Inwestowanie na ogół polega na tym, że coś kupujesz i oczekujesz wzrostu wartości. Treść tych wszystkich newsów jest naprawdę mało istotna. Natomiast to co się liczy to sentyment, który stoi za tymi newsami. Skrajnie negatywne i złowieszcze nagłówki to jest najczęściej bardzo dobra okazja, która zbyt często się nie trafia. Z kolei euforia i pozytywne nagłówki, no to sytuacja, kiedy trzeba uważać, bo ten margines błędu, który mamy jako inwestor wyraźnie się kurczy. Jeżeli rynek spadł o 20% i kupujemy na -20 i spadnie jeszcze o dodatkowe 5 czy 10, no to kupimy ewentualnie jeszcze taniej, ale będąc już na -20 - 300 i mając skrajnie negatywną narrację już możemy jakby domyślać się, że ten dołek jest blisko. Natomiast kiedy narracja jest bardzo pozytywna, niestety nie wiemy, czy to jest już szczyt, czy może jednak nie, czy może skończy się konsolidacją. W przypadku pozytywnych newsów trudno jest powiedzieć, że te zbyt pozytywne w tym momencie oznaczają szczyt. Natomiast w przypadku negatywnych dość łatwo jest powiedzieć, że te skrajnie negatywne oznaczają już okolice dołka. W 2025 najlepiej działało jedno podejście. Patrzę na emocje stojące za tymi newsami i robię dokładnie odwrotnie. I to nie jest tylko moje wrażenie, że te newsy nie pomagają. Vanguard wpisze wprost, że jeśli jesteś na rynku i non stop siedzisz w newsach, to bardzo łatwo wpadasz w tryb timingu, a timing najczęściej kończy się źle. Timing, czyli próba złapania idealnego dołka i sprzedania na idealnej górce. Morning Star z kolei od lat opisuje tak zwany behavior gap, czyli to, że ludzie realnie zarabiają mniej niż ich inwestycje powinny. Przykładowo w danym roku zarabiają wyraźnie mniej niż gdyby po prostu kupili ETFa na S&P 500 i nie robili nic. Dlatego ja newsy traktuję tylko i wyłącznie jako taki termometr, który mówi, że jest być może względnie tanio lub być może drogo, a nie jako bezpośrednią instrukcję na zasadzie tu kup, tu sprzedaj. Trzecia lekcja. Trzecia lekcja jest bardzo praktyczna i dotyczy różnicy między akcjami a ETFami. I to jest coś, co niezależnie od poziomu zaawansowania każdy właściwie może wdrożyć u siebie, bo być może jeszcze tego nie stosuje albo nie doszedł do takich wniosków. Jeżeli kupujesz pojedyncze akcje to rób to konkretnie i zdecydowanie. Najlepiej wchodzić lamp sam, czyli tak jakby na raz. ewentualnie robić yyy uśrednianie przez tydzień czy dwa, ale nie rozciągaj zakupów jednej spółki na pół roku czy na rok. Dlaczego? Bo dobry moment na wejście w pojedynczą spółkę zazwyczaj jest krótki. Największe wzrosty często zaczynają się szybko i bez jakiegoś ostrzeżenia czy czegoś takiego. I to nie jest tak, że spółka wysyła ci maila. Ej tam zobacz, wzrosty będą trwały do 16 maja 202. Masz jeszcze półtora roku na zakupy. Informacje, dane ze spółek, sprawozdania finansowe, kwartalne, roczne, to są rzeczy, które zmieniają się na bieżąco. Teza inwestycyjna, którą masz dzisiaj, która mówi, że warto kupić tę spółkę, może być już zupełnie nieaktualna za pół roku. Nie można takiej spółki przez całe te pół roku uśredniać, no bo w pewnym momencie może się okazać, że to dalsze uśrednianie jest już wbrew twojej tezie, którą miałeś na początku. Jeżeli trafiasz na jakąś spółkę, robisz analizę na podstawie swojej strategii, na podstawie informacji, które posiadasz, wiesz, że to jest dobra spółka i że chcesz w nią zainwestować, no to najlepiej jest zainwestować tyle, ile chcesz zainwestować od razu, a nie rozkładać te zakupy w czasie i już tym bardziej nie uśredniać, kiedy cena rośnie. Uśrednianie przy akcjach ma sens tylko w dół lub tylko wtedy, kiedy cena jest zbliżona do tego pierwotnego zakupu. Z ETFami indeksowymi jest zupełnie inna historia, bo tutaj nie grasz na jedną spółkę, tylko na rynek jako całość. I tutaj twoim horyzontem jest nie rok, dwa, trzy, tutaj masz perspektywę na 20, 30 lat i te 20, 30 lat indeks najpewniej przeżyje. Przeżyje kryzysy, wojny, recesje i kilka medialnych końców świata. I tutaj naprawdę jeśli chodzi o ETF indeksowy, no to są dwa momenty na zakup. Dobry i bardzo dobry. Na ETFach lamp, czyli wchodzenie wszystkim na raz, też w długiej perspektywie wyjdzie lepiej niż uśrednianie. Nikt nie ma pod ręką gotówki, którą zarobi przez kolejne 20 czy 30 lat, więc to uśrednianie ceny jest nieuniknione. ETFy indeksowe można kupować jak abonament na Netflixa regularnie i to raczej nie przyniesie nam jakiś tragicznych wyników. Natomiast jeśli chodzi o spółki, jeśli chodzi o pojedyncze akcje, to to już nie powinien być abonament, tylko jasna i konkretna decyzja inwestycyjna. I skoro mówimy o wybieraniu spółek i analizie, no to tutaj naturalnie pojawi się w głowie pytanie, skąd ja mam brać te dane? jak nie zgubić się w tych wszystkich liczbach, gdzie znaleźć jakieś rzetelne prognozy i tak dalej. Ja do analizy pojedynczych akcji korzystam z Investing Pro, bo tutaj masz w jednym miejscu szczegółowe dane ze sprawozdań finansowych dla dowolnej spółki, którą sobie wybierzesz. Dodatkowo masz tutaj widoczne prognozy oraz ocenę ceny docelowe, czy to według analityków, czy to liczone według wartości godziwej, czyli danych fundamentalnych. jesteś w stanie sobie szybki rzut oka zrobić na przykład na spółkę ADOB i uznać, że skoro wartość godziwa Investing Pro jest wysoka, wyższa niż cena obecna, a także wartość godziwa według analityków jest również wyższa, ta cena docelowa jest wyższa niż obecna, no to już taka spółka jest warta uwagi, bo okazuje się, że i fundamentalnie, i według analityków widać w niej potencjał. Mamy tutaj też coś takiego jak bardzo szybkie narzędzie do porównywania naszej spółki względem chociażby konkurencji, gdzie jednym kliknięciem jesteśmy w stanie na wykresie sobie sprawdzić jak prezentuje się na tle całej reszty. Jeżeli chcesz poszukać spółek, które notują jakąś zyskowność na określonym poziomie, czy też mają rosnące prognozy, czy też na przykład nie wypłacają dywidend i mają określoną kapitalizację, to możesz skorzystać ze skanera i dzięki temu z tysięcy spółek jesteś w stanie trafić do kilkudziesięciu, być może kilkuset spółek, które spełniają twoje kryteria i znacząco zawęzić sobie ten zakres poszukiwań. Dodatkowo masz tutaj wbudowany taki finansowy chat GPT, który nazywa się Waren AI. I Warren AI to jest narzędzie, które ma dostęp do danych na bieżąco. I to co tutaj również jest mega mocne na Investing Pro, to gotowe portfele inwestycyjne budowane przez sztuczną inteligencję, których celem jest pokonanie indeksów, czy też chociażby zakładka Pomysły, gdzie znajdziecie portfele prowadzone przez znane fundusze inwestycyjne, którymi również możecie się inspirować. Jeśli chcecie przetestować sobie właśnie Investing Pro, no to aktualnie trwa promocja, gdzie dodatkowo możecie zgarnąć zniżkę z moim kodem Snella, więc macie nie tylko zniżkę z racji na tą promkę, ale także dodatkowy rabat z moim kodem. Także myślę, że warto z tego skorzystać. Link zostawiłem wam w opisie. Czwarta lekcja. Czwarta lekcja jest bardziej mentalna niż taka rzeczowa. Zauważyłem bardzo wyraźnie, że czas spędzony na patrzeniu w portfel no absolutnie nie poprawia wyników. Codzienne sprawdzanie kursu w odświeżanie aplikacji, czytanie każdego newsa, śledzenie każdego możliwego trendu nie zwiększy twoich zysków. Często jest wręcz odwrotnie. Im częściej patrzysz do tej aplikacji, tym większa jest szansa, że coś w końcu klikniesz, że tu ci jakaś spółka wpadnie w oko, że tu jakiś ETF ciekawy, że tutaj jakiś tam kontrakt na ropę, złoto. Im częściej tam patrzysz, tym większa szansa, że coś pójdzie nie tak. Aplikacje inwestycyjne są skonstruowane tak, żebyś zawierał zawierała jak najwięcej transakcji. No bo z czegoś muszą te aplikacje, domy maklerskie żyć. Nie mówię tutaj, żeby się nie edukować, bo edukacja to jest jedna z najlepszych inwestycji, jakie możesz zrobić. Ale strategia inwestycyjna sama w sobie powinna być prosta, powtarzalna i nudna. Inwestowanie na długi termin to nie jest film w kinie, to nie jest serial na Netflixie, gdzie co chwilę musi się coś dziać. Raz w miesiącu wchodzisz, sprawdzasz czy teza inwestycyjna dalej się zgadza i jeśli tak, to nie robisz nic, trzymasz dalej, a jeśli się nie zgadza, to sprzedajesz i koniec historii. Całą resztę czasu, którą normalnie spędziłbyś na patrzenie na wykresy, na czytanie nagłówków i tak dalej, możesz wykorzystać dosłownie na wszystko inne. Na pracę, która zwiększy twoje dochody, na rozwój umiejętności, które pozwolą ci zarabiać więcej, na trening, spacer, książkę, rodzinę, sport, cokolwiek. Moim zdaniem jako inwestor, szczególnie jako początkujący, warto jest skupić się na zarabianiu kasy. No bo prawda jest brutalnie prosta. Jeżeli nie zarobisz, to nie zainwestujesz, bo nie masz czego i koniec. Kropka. Portfel rośnie nie tylko od tego, jaką masz stopę zwrotu, ale przede wszystkim od tego, jakie dopłaty robisz do tego portfela, szczególnie na początku. I tu już jest taka praca nad samym sobą, praca, która jest trudna i to jest taki proces, który ciągle trwa, ciągle trwa, ciągle trwa. popełniasz jakieś błędy, wyciągasz wnioski, robisz inaczej i tak dalej. Chodzi o to, że w dzisiejszym świecie trudno jest odciąć się od niepotrzebnych informacji i niepotrzebnego szumu. Może i nie oglądam telewizji, nie słucham radia ani jakichś pseudo dziennikarskich programów, ale i tak te newsy gdzieś tam spływają i trafiają do głowy. Czy to od kogoś usłyszysz, czy gdzieś nawet jedziesz przez miasto, widzisz jakieś billboardy, no cokolwiek. Do tego dochodzą social media i głowa jest naprawdę przebodźcowana. W moim przypadku czytanie newsów z giełdy czy też prowadzenie social mediów jest pracą, biznesem, czymś, czego nie uniknę. Ale jeżeli możesz ograniczyć ekspozycję na te całe media, to zrób to. Naprawdę warto. Piąta lekcja. Piąta lekcja dotyczy tego, jak w ogóle patrzysz na swój portfel. Na początku większość osób myśli tylko kwotami, na zasadzie kupuję akcje za 1000 zł, kupuję ETF za 2000 zł. I to jest normalne. No bo na początku wiesz ile pracy, czy ile zleceń, czy ilu klientów kosztuje cię każda jedna złotówka przelana na na rachunek maklerski. Problem pojawia się później, kiedy portfel zaczyna rosnąć, a ty dalej próbujesz ogarniać ten portfel za pomocą kwot. Bo nagle okazuje się, że żeby kupić spółkę za jakąś sensowną część portfela, to musisz na nią wydać 20, 30, 40 000 zł. Serio? 20 koła? Przecież to jest kupa siana, dopóki nie przełożysz tego na procent. Dlatego w 2025 nauczyłem się dość konkretnie myśleć procentami. To nie jest zakup za 1000 zł, tylko za 2% portfela. To nie są 2000 tylko 4% portfela. I nagle perspektywa jest kompletnie inna. Do tego trzeba dołożyć fakt, że dopóki siedzisz w inwestycji, dopóty pieniądze są wirtualne. Dobre powiedzenie mówi, żeby nie wydawać zysków, które nie są jeszcze zrealizowane. Nie zaksięgujesz sprzedaży równa się nie masz jeszcze tych pieniędzy. I właśnie dlatego procenty nie wchodzą tak na psychę jak liczby. Dzięki temu podejmujesz spokojniejsze decyzje, nie panikujesz i nie reagujesz emocjonalnie na każdy ruch ceny. Tylko żeby w ogóle móc zastosować y taką metodę, gdzie liczysz to procentowo, no to musisz w ogóle znać wartość swojego portfela czy swoją wartość netto. I tutaj bardzo pomoże wam Excel do liczenia majątku netto, który zostawiam w opisie tego filmu. Totalnie za free. Możecie sobie pobrać i sprawdzić sami dla siebie, jaki jest wasz majątek netto. 2025 nie był rokiem idealnych decyzji. Obawiam się, że w moim jak i w waszym życiu żaden rok nie będzie pełen tylko i wyłącznie idealnych decyzji, ale był też rokiem bardzo wartościowych lekcji. Jeżeli miałbym wyciągnąć z tego wszystkiego jakąś jedną wspólną myśl, to jest nią to, że inwestowanie to dużo bardziej praca nad samym sobą, nad swoją głową, emocjami, niż praca nad rynkiem. Jeżeli te pięć lekcji oszczędzi ci chociaż jednego dużego błędu w przyszłym roku, to ten film i tak już spełnił swoją rolę. Jeżeli chodzi o wyniki całego mojego prywatnego portfela w tym roku, no to zakręciły się one w okolicach benchmarku. Nieco powyżej tego, co zrobiło S&P 500. Natomiast nie był to jakiś zawrotny procent. Oczywiście utrzymanie takiego procentu przez lata, no to i tak będzie już genialny wynik. Jeżeli ktoś z was chce się pochwalić jakie wyniki udało się wygenerować w waszym portfelu na przestrzeni całego 2025 roku, to również możecie podzielić się na dole w komentarzach. Sam jestem ciekaw jak to jak to wypadło, bo mówi się, że i tak większość osób przegrywa z benchmarkiem. Zobaczymy w komentarzach jak to wygląda u was. A jeśli chcesz poznać ciekawe ETFy tematyczne na 2026 rok, to zapraszam cię do tego filmu.

Przewijanie do góry