Nowy portal z cenami mieszkań
Recesja w USA, a polski rynek nieruchomości to główne tematy filmu. Omawiamy obawy Amerykanów o wzrost bezrobocia i inflacji, a także spowolnienie gospodarcze w USA. Przyglądamy się działaniom administracji Trumpa mającym na celu zapobieganie kryzysowi finansowemu.
W Polsce skupiamy się na problemach rynku nieruchomości, w tym ukrywaniu cen mieszkań przez deweloperów. Prezentujemy nowy portal Deweloperuch, który ma na celu transparentność cen i ułatwienie zakupu mieszkania. Omawiamy też niskie zarobki Polaków na tle Europy.
Czy recesja to mniejsze zło?
Sekretarz Skarbu USA, Scott Besent, mówi o działaniach mających na celu zapobieganie kryzysowi finansowemu. Donald Trump uważa, że recesja w USA może być ceną wartą zapłacenia za długoterminowe korzyści. Czy rzeczywiście tak jest? Dowiedz się więcej z naszego filmu.
- Deweloperuch: Nowy portal z cenami mieszkań.
- Niskie płace w Polsce: Porównanie z innymi krajami europejskimi.
- Recesja w USA: Obawy i prognozy.
- Działania rządu Trumpa: Zapobieganie kryzysowi finansowemu.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Administracja Donalda Trumpa koncentruje się na zapobieganiu kryzysowi finansowemu. Tak powiedział nie byle kto, bo sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych Scott Besent dodał, że nie ma gwarancji, że w Stanach Zjednoczonych nie dojdzie do recesji. Zresztą sam Donald Trump powiedział, że recesja może być kosztem, który warto ponieść w zamian za długoterminowe korzyści. Amerykanie sami czują, że coś chyba jest nie tak, bo strach o utratę pracy w USA gwałtownie wzrósł i aż dwóch na trzech Amerykanów sądzi, że za rok bezrobocie będzie wyższe. W Polsce takich obaw jeszcze nie ma, ale z kolei polscy pracownicy wciąż są w gronie najgorzej wynagradzanych Europie, co pokazały niedawne dane Eurostatu. Mało zarabiamy, ale za to mamy no drogie mieszkania. To nie jedyna patologia na polskim rynku nieruchomości, bo wielu deweloperów wciąż ukrywa ceny. Rząd wie, że z przejrzystością rynku w Polsce coś jest nie tak. I 2 lata temu obiecał portal z cenami mieszkań. No ale wciąż go nie ma. Polacy powiedzieli dość i sami sobie go zrobili i to za darmo. Powstał niezależny portal deweloperów z cenami mieszkań, który stał się hitem internetu. Zapraszam na rynkowy alert, w którym podsumujemy te wydarzenia, które mają szczególne znaczenie dla twoich finansów. Stałych widzów proszę o łapkę w górę, subskrybuj nasz kanał i dbaj o swoje finanse. To był kolejny tydzień pełen niezwykłych, ważnych wydarzeń, także tych zaskakujących. Zapraszam na jego podsumowanie. Partnerem odcinka jest i Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD. Zapraszam do obejrzenia odcinka podcastu Pospekulujmy wydanego przez IForex. Link znajdziesz w [Muzyka] opisie. Ukryte ceny mieszkań to jedna z największych patologii polskiego rynku nieruchomości. Na zachodzie w pełni publiczne ceny mieszkań to coś zupełnie normalnego. No tak jest na przykład w Wielkiej Brytanii, Francji czy Danii. U nas nie i wciąż trwa samowolka. Rząd niby nad tym problemem pracuje i oczywiście no efektów brak, ale o tych działaniach powiemy jeszcze później. Najpierw spójrzmy na czym konkretnie polega problem. Jeśli chcesz zorientować się o sytuacji cenowej na rynku nieruchomości w Polsce, bo na przykład chcesz kupić mieszkanie, to okej, niektórzy pokazują ceny mieszkań. Część firm tak, ale nie wszystkie. Niestety ogromną część deweloperów trzeba pytać o ceny, dzwonić, pisać maile, wiadomości, a finalnie czasem nawet po kilku dniach otrzymać ofertę tylko kilku lub kilkunastu mieszkań, nie wiedząc czy są to ceny wyższe niż otrzymali inni klienci, czy nie, czy to wszystkie dostępne lokale, a może nie. Skąd to wiem? Bo przez taki właśnie proces przechodziłem, gdy kupowałem własne mieszkanie. Musiałem wysłać dziesiątki maili i wykonać kilkadziesiąt telefonów tylko po to, żeby uzyskać wstępny ogólny pogląd o cenach mieszkań w moim mieście. Chodzi o Kraków. Mieliście tak samo? Dajcie znać w komentarzu. W takim razie jak negocjować z deweloperem, gdy nie zna się dużej części cen mieszkań na rynku? Przecież ukrywanie cen może być korzystne dla sprzedającego, a niekoniecznie dla kupującego. Potencjalny nabywca nie ma na co dzień styczności z rynkiem mieszkaniowym. Co innego producent mieszkań. Dlaczego Polacy nie mogą od tak zobaczyć wszystkich cen mieszkań jak może Niemiec czy Duńczyk? Państwo w tej sprawie niby działa, ale konkretów nie ma. Rząd już 2 lata temu zapowiadał powstanie portalu z cenami mieszkań. Było to jeszcze na etapie opracowywania wstępnych założeń programu Bezpieczny Kredyt 2%. Pierwotnie obiecywano start portalu Dom wraz z początkiem 2024 roku. Oczywiście dopłaty do kredytów zostały prędko wprowadzone jeszcze w połowie 2023 roku, a portalu jak nie było, tak nie ma. Z powagi sytuacji zdaje sobie sprawę sam minister Krzysztof Paszyk odpowiedzialny za projekt. Takie słowa komentarza szefa resortu pracującego nad portalem Danych o cenach mieszkań czytamy na stronie portalu Dom. Dziś osoby zainteresowane zakupem nieruchomości mieszkaniowych w Polsce nie mają dostępu do wiarygodnych i aktualnych danych o cenach transakcyjnych mieszkań. Ceny publikowane między innymi przez komercyjne portale ogłoszeniowe są najczęściej cenami ofertowymi, które mogą znacząco odbiegać od wartości rynkowych i mogą być też podatne na manipulację. Na stronie czytamy również, że wzmocnienie pozycji negocjacyjnej osób kupujących mieszkania to główny cel stworzenia portalu danych o obrocie mieszkaniami, czyli dom. Mija 2 lata, portalu nie ma, to ileż można czekać na rządowe rozwiązanie? Grupa kilku osób z tagu nieruchomości na portalu Wykop powiedziała dość i postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Stworzyli portal deweloperuch.pl z cenami mieszkań w Polsce. Po godzinach za darmo i bez żadnego sponsora. Na stronie internetowej nie znajdziemy powiązania z żadnym podmiotem, czy to firmą, czy instytucją, ale z właśnie anonimową grupą WKP Investments, czy może WKP Investments, czyli kilku użytkowników Wykopu. Przyznam, że jestem pod niezłym wrażeniem tej strony. Jak na dzieło stworzone w ramach hobby czy rozrywki wygląda to naprawdę nieźle. Jak twierdzą autorzy projektu, to pierwsza platforma do samodzielnej analizy rynku dla konsumentów. Szota graficzna jest po prostu ładna i estetyczna. Wchodzimy na stronę, mamy łatwą do zrozumienia mapkę. Zbliżamy ją lub oddalamy za pomocą rolki myszki. Znajdujemy konkretną lokalizację osiedla mieszkaniowego i już widzimy średnią cenę mieszkania z inwestycji. Klikamy na tą inwestycję i mamy listę mieszkań wraz z cenami. Wow, jak na coś stworzonego po godzinach w wolnym czasie. Całkiem imponujące. Szkoda, że dopiero teraz powstał ten portal. Gratulacje są na miejscu. Zresztą pod wrażeniem jest też zagranica. Pozdrowienia od deweloperucha. Chodź doeloperucha. Na witrynie deweloperuch czytamy, że portal chce zerwać z ukrywaniem cen przez deweloperów. U nas nie znajdziesz zapytaj o cenę obiecują autorzy. Problem w tym, że nie ma żadnej gwarancji, iż dostępne na stronie internetowej ceny są poprawne. Teoretycznie wprowadzić je może bowiem każdy. Użytkownicy sami je wprowadzają. Możesz zrobić to nawet ty. W związku z tym brakuje sporo danych o cenach, zwłaszcza w mniejszych miastach, ale trzeba dać stronie pewien kredyt zaufania, bo działa zaledwie kilka dni. I tak cen mieszkań jest już tam całkiem sporo, bo już w momencie uruchomienia portalu było ich całkiem dużo, zwłaszcza w przypadku dużych miast. Wygląda na to, że podstawą bazy danych dla deweloporu rucha jest witryna okna Bay, która powstała przed miesiącem. W gruncie rzeczy robiła to samo co deweloperuch, ale w bardzo uproszczonej formie. krążą pogłoski, że okna Bay, no swoją drogą ciekawa nazwa, gdy przeczytamy ją od tyłu, podkradła dane z portalu rynekpierwotny.pl, uzyskując dostęp do cen około 100 000 mieszkań deweloperskich. Wracając do deweloperucha, to nazwa platformy wzbudza pewne kontrowersje. Niektórzy zarzucają, że jest ona nieco obraźliwa, inni twierdzą, że to celowa prowokacja. Być może chodzi chyba o to, żeby połączyć słowo deweloper oraz ruch, co miałoby nawiązać do dynamicznego i ruchliwego charakteru rynku nieruchomości w Polsce. Z drugiej strony, jak patrzę na to logo deweloperucha, to sam nie wiem. To nie jest pierwsze udane przedsięwzięcie WKP Investments, które ułatwia kupującym ocenę sytuacji na rynku nieruchomości. Już przed rokiem światło dzienne ujrzał portal OLX Data, który gromadzi informacje o liczbie ogłoszeń sprzedaży nieruchomości na platformach OLX i Oto Dom. Możemy zobaczyć ile ofert mieszkań przybyło lub ubyło w podziale na miasta, w podziale na portal, czy segment wtórny lub pierwotny. No bajka za darmo dla wszystkich i stworzone po godzinach, pewnie nawet w jeden weekend. Okej, okej, ale przyznajmy jeszcze, że nie wszyscy deweloperzy są tacy źli. Są tacy, którzy pokazują nawet wszystkie ceny mieszkań. Co więcej, sam Polski Związek Firm Deweloperskich rekomenduje swoim 330 członkom publikowanie cen mieszkań, co dobrowolnie wdraża część z nich. Jednak nie wszystkie zrzeszone w związku firmy stosują się do zaleceń. Na ukrywaniu cen mieszkań przełapane zostały zresztą firmy samego prezesa i wiceprezesa związku, ale od czasu tego incydentu już się tego zalecenia trzymają. Niesmak jednak pozostał. Polski pracownik wciąż jest tani. Niestety nadal jesteśmy w gronie najgorzej wynagradzanych w Unii Europejskiej. Koszt pracownika w Polsce to 1/3 tego co w Niemczech, Francji czy Holandii, a także blisko 1/4 tego co w Luksemburgu czy Norwegii. Taki dość smutny wniosek płynie z nowych danych Eurostatu, które wcale nie są optymistyczne. No wręcz przeciwnie. Europejski Urząd Statystyczny podzielił kraje na sześć kategorii pod względem kosztów pracy na godzinę. Niestety Polska jest w najniższej dolnej kategorii. Zostaliśmy tam umieszczeni wspólnie z Rumunią, Bułgarią, Chorwacją, Węgrami, Litwą i pocieszeniem jest to, że płace w Polsce wciąż mocno rosną, choć tempo tego wzrostu nieco zwolniło. Gó pokazał nowe dane i dowiedzieliśmy się z nich, że średnie wynagrodzenie brutto w Polsce wyniosło w lutym 8613 zł i 13 gr. To co zwraca szczególną uwagę to dynamiczny wzrost rok do roku, bo jest to o blisko 8% więcej niż rok temu. Szkoda tylko, że znaczna część tego wzrostu zjada około 5% inflacja. Gdy uwzględnimy ten efekt wzrostu cen, to wynik wypada wyraźnie gorzej, bo realnie płace wzrosły w rok. No dużego wrażenia już to nie robi. To nie jedyny problem. Tempo wzrostu zarobków w Polsce wyraźnie hamuje. Spójrzmy na wykres rocznej dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Widać, że mamy do czynienia z ostrą zniżką. Niestety eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego sądzą, że tempo wzrostu wynagrodzeń będzie dalej hamować. Czyżby rynek pracownika się już kończył? Co o tym sądzicie? Dajcie znać w komentarzu, jak zmienia się sytuacja w waszej branży. Czy raczej redukcje, czy może nie? Walutomat. Wymiana walut online dostępna całą dobę. 7 dni w tygodniu. Tanio, bezpiecznie i wygodnie. Również w wersji mobilnej. Natychmiastowe przelewy zagraniczne w Euro. Wszędzie tam, gdzie tego potrzebujesz. Prowadzisz interesy lub łapiesz chwilę oddechu, to się dobrze składa, bo walutomat jest zawsze pod ręką. To innowacyjna platforma wymiany walut. Walutomat. Upraszczamy wielowalutowy świat. Sprawdź nas. Ale czy w Polsce jest aż tak źle? Raczej nie. Przynajmniej nie martwimy się aż tak mocno o utratę pracy jak Amerykanie. To jak wzrósł strach o pracę w USA jest po prostu bezprecedensowe. To po prostu wystrzał. Dosłownie obecnie aż dwóch na trzech Amerykanów sądzi, że bezrobocie za 12 miesięcy będzie większe. Taki stan rzeczy po raz ostatni widzieliśmy w czasie kryzysu w latach 2008-2009. Amerykanie spodziewają się też ogromnego wzrostu inflacji do około 6% za rok, choć teraz to około 3%. Niestety takie oczekiwania mogą działać jako samospełniająca się przepowiednia. Ludzie spodziewając się inflacji mogą nabywać więcej, bo przecież ceny mają wzrosnąć. W rezultacie sami napędzają wzrost cen. To nie wszystko. Rekordowa liczba Amerykanów, bo około 60%, sądzi, że warunki biznesowe się pogarszają. Nie tylko pracownicy boją się o gorsze czasy, ale także firmy. Niepewność wśród małych przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych jest bliska rekordowych poziomów. Zresztą te miały miejsce zaledwie kilka miesięcy temu. To nie lada problem, bo małe firmy stanowią w USA blisko połowę gospodarki. Spowolnienia gospodarki w Stanach Zjednoczonych spodziewa się toż amerykański bank centralny. Nowa projekcja wzrostu PKP to duża rewizja w dół. Jeszcze w grudniu spodziewano się stopę wzrostu gospodarczego w USA na poziomie 2,1%. Teraz rezerwa federalna prognozuje, że będzie to 1,7%, czyli aż 4 punktu procentowego mniej niż oczekiwano zaledwie trzy miesiące temu. Wyższe ma być również bezrobocie oraz inflacja, co prognozuje Fed. Co zmieniło się od grudnia? Co tak ważnego stało się w Stanach Zjednoczonych? Wybory wygrał Donald Trump, a jego drastyczna polityka celna już w tym roku będzie miała złe skutki dla gospodarki. Idea jest jednak taka, że to krótkoterminowy ból w zamian za duże korzyści w długim terminie. O tym mówi zresztą Trump i jego doradcy. Niewykluczona jest nawet recesja, ale ona może być kosztem, który warto ponieść, o czym mówił Trump. Choć nad gospodarką Stanów Zjednoczonych zbierają się ciemne chmury, to sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych zapewnia, że tylko bez aktualnych działań rządu Trumpa doszłoby do kryzysu finansowego. Sekretarz skarbu Scott Besent powiedział w niedzielę, że administracja Trumpa koncentruje się na zapobieganiu kryzysowi finansowemu, który może być wynikiem ogromnych wydatków rządowych w ciągu ostatnich kilku lat. Besent powiedział: "Mogem zagwarantować, że doświadczylibyśmy kryzysu finansowego. Studiowałem to, uczyłem się tego. Gdybyśmy utrzymali ten poziom wydatków, wszystko byłoby nie tak, jak trzeba. Powracamy do równowagi i przewracamy wszystko na właściwą ścieżkę". Besent dodał także, że no niestety nie ma gwarancji, iż Stany Zjednoczone mogą uniknąć recesji. Problem w tym, że jeśli do niej dojdzie, to Amerykanie nie są na nią zbyt gotowi. Z uwagi na galopujące koszty codziennego życia, Amerykanie mają coraz mniejsze oszczędności. Jak wynika z danych nowojorskiego oddziału rezerwy Federalnej, już tylko 63% Amerykanów byłoby w stanie wygospodarować awaryjne 2000 dolarów, zaledwie 2000 dolarów, gdyby przyszła taka nagła potrzeba. Reszta musiałaby się zapożyczać. To najgorszy wynik od dekady. Właśnie w związku z tym, że wielu Amerykanów nie ma choćby minimalnych oszczędności, to drastycznie rośnie długjszych gospodarstw domowych. Obecnie wynosi on rekordowe 18 bilionów dolarów. To kwota, którą wręcz trudno sobie wyobrazić. To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że łapka w górę, którą dałeś na początku nie została cofnięta. Do zobaczenia za tydzień i trzymam kciuki za twoje finanse. Do zobaczenia. [Muzyka]









