Setki miliardów złotych na stole. Kto zarobi na polskiej transformacji energetycznej? [Transformacja Energetyczna i Szanse Inwestycyjne]

Setki Miliardów złotych na rzecz transformacji energetycznej w Polsce

Polska energetyka przechodzi największą transformację od dekad. W tym filmie analizuję, jak setki miliardów złotych zostaną w przyszłości wykorzystane do budowy infrastruktury OZE, magazynów energii i modernizacji sieci. Przeanalizuję konkretne spółki – Orlen, PGE, Budimex, Onde i inne – które mogą zyskać na tej zmianie, oraz ryzyka, które inwestorzy powinni znać przed podjęciem decyzji inwestycyjnej.

Kluczowe aspekty transformacji energetycznej

  • Przebudowa systemu energetycznego: Od wyjścia z węgla po rozwój OZE i magazynów energii.
  • Współpraca z instytucjami unijnymi: Role EU Funduszy Modernizacyjnych i Krajowego Planu Odbudowy.
  • Strategie dużych koncernów energetycznych: Jak Orlen i PGE integrują odnawialne źródła energii.
  • Ryzyka dla inwestorów: Kanibalizacja cen energii, wąskie gardło sieci przesyłowej, regulacje i koszt kapitału.
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Polska energetyka wchodzi w największą transformację od kilkudziesięciu lat i nie mówimy tu o zmianie, która polega na małej kosmetyce. Mówimy o całkowitym przebudowaniu systemu, na którym stoi cała gospodarka. Węgiel stopniowo znika. W jego miejsce wchodzą odnawialne źródła energii, nowe technologie, magazyny energii i gigantyczna infrastruktura. Ogromne to będą pieniądze. Setki miliardów złotych, które w najbliższych latach zostaną wydane na przebudowanie całego tego systemu energetycznego. Tam, gdzie pojawiają się takie kwoty, zawsze pojawiają się firmy, które na tym zarobią. W tym materiale rozłożymy sobie trochę te transformacje na czynniki pierwsze. Zobaczysz jak naprawdę wygląda zmiana polskiej energetyki, gdzie dokładnie płynie kapitał i przede wszystkim które spółki mają największe szanse, żeby realnie na tym zarobić. A partnerem tego odcinka jest XTB, gdzie takie spółki możecie sobie, jeśli będziecie chcieli, kupić do swojego portfela bez żadnej prowizji, bo do 100 000 EUR obrotu miesięcznie na akcje i na ETFY prowizji w XTB się nie zapłaci. Dlatego jak założycie tam konto z linka w opisie i podacie kod DN na rynku przy zakładaniu tego konta to dostaniecie pakiet specjalnych edukacyjnych webinarów. Także nie ma na co czekać tylko klikajcie, zakładajcie konta i inwestujcie. Naprawdę dobrze jest inwestować i dobrze jest inwestować jak najszybciej, bo zawsze czekanie to nie jest inwestowanie. I tak na przykład jeśli nie lubicie czekać na kasę i prowadzicie firmę i potrzebujecie kasy natychmiast, a klienci jeszcze nie zapłacili swoich faktur, no to możecie korzystać z partnera płynnościowego Bul Bull tego kanału, czyli Ecttora. E-faktor polega na tym, że sobie wchodzicie na stronkę, podajecie tutaj dane, wyklikujecie, że chcecie nawet do 15 baniek skorzystać na factoringu i w zaledwie 8 godzin nawet możecie mieć decyzję. Także koniec z czekaniem, aż klient zapłaci. Nie ma potrzeby czekać. Wystarczy skorzystać i macie gotówkę od razu na koncie niemalże, no prawie od razu. Link ze szczegółami też w opisie tego materiału. Także wejdźcie na efaktor.com.pl i zobaczcie sami jak to działa. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA podobnie jak już prawie 5000 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 107 000 waszych subskrypcji do tego kanału. To dla nas wiele, wiele, wiele znaczy. Ale to na pewno nie jest koniec, na którym chcemy się zatrzymać, więc nie czekajcie, kliknijcie suba już teraz i bądźcie z nami, jeśli jeszcze nie jesteście. Wzrost gospodarczy naturalnie zwiększa zapotrzebowanie na energię elektryczną, a do tego cyfryzacja i elektryfikacja kolejnych sektorów tylko wzmacniają ten trend. Jednocześnie zmian napędza też globalne odchodzenie od paliw wysokoemisyjnych. Do tego mamy rosnącą liczbę samochodów elektrycznych, pomp ciepła, elektryfikację przemysłu. Wszystko to dodatkowo zwiększa popyt na energię i widać to też w prognozach dla polskiego systemu energetycznego. W 2024 roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w krajowym systemie elektroenergetycznym wyniosło około 168 TW. Do 2050 ma to wzrosnąć do ponad 230 TWG. To oznacza bardzo silny wzrost zapotrzebowania na energię w najbliższych dekadach. Jednocześnie Europa do tego stawia sobie przecież ambitny cel znaczącego ograniczania emisji dwutlenku węgla. No i w tym miejscu łączymy to w transformację energetyczną. Proces, który ma pozwolić jednocześnie zwiększyć produkcję energii i do tego ograniczyć jej emisyjność. Transformacja energetyczna często przedstawiana jest przede wszystkim jako projekt polityczny, element pewnej walki ze zmianą klimatu i realizacji europejskich regulacji, ale w rzeczywistości to jest przede wszystkim ogromny program inwestycyjny, który w najbliższych dekadach przebuduje znaczną część infrastruktury gospodarczej i energetyka jest przy tym jednym z tych najbardziej strategicznych sektorów państwa. To od jej stabilności zależy przecież funkcjonowanie i przemysłu i transportu i całej w ogóle gospodarki. Jednocześnie to jest najbardziej kapitałochłonna, przynajmniej jedna z branż. Dlatego zmiana tej struktury tutaj w tej branży oznacza konieczność wydawania setek miliardów złotych na nowe moce i na modernizację sieci, a do tego na technologie, które będą to jakoś stabilizować. No i skala inwestycji związanych z transformacją energetyczną jest u nas ogromna. W Polsce oznacza to budowę dziesiątek nowych farm wiatrowych. Dziesiątek farm nowych fotowoltaicznych, rozwój morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku, a do tego inwestycje w magazyny energii czy rozbudowę sieci przesyłowych i dystrybucyjnych. Równolegle postępuje cyfryzacja systemu elektroenergetycznego od inteligentnych liczników przez zarządzanie popytem. do tego poza systemy bilansowania energii. W efekcie dotychczasowy model oparty na kilku dużych elektrowniach węglowych stopniowo prchodzi jednak w system bardziej rozproszony i musi przechodzić w taki system oparty na odnawialnych źródłach energii, na magazynach, na elastycznych jednostkach gazowych. Taka przebudowa no będzie wymagała i wymaga jednak sporej kasy. Nasza transformacja nie zaczęła się w jednym konkretnym momencie, tylko jest pewnym procesem rozciągniętym na już ponad dwie dekady. Symboliczny początek to jest wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku, kiedy kraj zaczął stopniowo dostosowywać swoją politykę energetyczną do unijnych regulacji klimatycznych. >> Nasz kraj straci niepodległość. Myślę, że nasi dziadkowie czy pradziadkowie, którzy walczyli o wolną Polskę w tym momencie w grobie się przewracają. W tamtym czasie pierwszym widocznym symbolem zmian była u nas przede wszystkim energetyka wiatrowa. W wielu regionach kraju powstawały wtedy liczne wiatraki. Rozwój tej technologii został jednak wyhamowany przez zmiany w przepisach, zwłaszcza przez wprowadzenie dość restrykcyjnych zasad dotyczących minimalnej odległości turbin od zabudowań. W praktyce tak naprawdę ograniczyło to możliwość budowy nowych farm wiatrowych w wielu, wielu miejscach kraju. W kolejnych więc latach ciężar tego rozwoju odnawialnych źródeł energii przesunął się w stronę fotowoltaiki i tu dużą rolę odegrały programy dopłat dla prosumentów i systemy wsparcia, które sprawiły, że te instalacje słoeczne zaczęły pojawiać się masowo, masowo na dachach domów i na dachach różnych firm prywatnych. >> Rozumiem, że to pan jest osobą decyzyjną. >> Ja jestem robotem. No i rok 2025 był pod tym względem przełomowy. Po raz pierwszy około połowa mocy zainstalowanej w polskim systemie pochodziła ze źródeł odnawialnych. Największy udział tu miała oczywiście fotowoltaika, która rozwijała się najszybciej, ale istotną rolę w miksie dalej odgrywają elektrownie wiatrowe, mimo że ich rozwój spowolnił. Co nie zmienia jednak faktu, że węgiel kamienny i brunatny jest dla nas dalej ważnym składnikiem. Ale inaczej wygląda struktura faktycznej produkcji energii, bo źródła odnawialne są z natury zmienne i zależą od warunków pogodowych. Dlatego ich udział w rocznej produkcji, nie chodzi teraz o moce, które są możliwe do wytworzenia, jest niższy. W praktyce OZO odpowiada dziś za około 30% wytwarzania energii elektrycznej, a ponad połowa faktycznej produkcji dalej opiera się na węglu. 10% przypada tu na gaz ziemny. No mimo tego widać tu jednak pewne zmiany. W ciągu zaledwie czterech lat moc odnawialnych źródeł energii w Polsce wzrosła trzykrotnie, a ilość energii wprowadzanej do sieci z OZE podwoiła się, więc kierunek tej transformacji jest jasno zarysowany i nikt nie jest w stanie jej już odwrócić. Szczególne miejsce w niej ma też zajmować gaz ziemny, który w wielu strategiach energetycznych traktowany jest jako pewne paliwo przejściowe, zwłaszcza w okresie odchodzenia od węgla. Jego znaczenie ma rosnąć, bo elektrownie gazowe mogą szybko reagować na zmianę zapotrzebowania i stabilizować system, który ma opierać się na niestabilnych źródłach odnawialnych. Gaz emituje też dużo mniej dwutlenku węgla niż węgiel, więc pozwala i ograniczyć emisję, i balansować cały system. Tylko, że to nie gaz jest postrzegany jako docelowe paliwo przyszłości. W większości scenariuszy transformacji jego znaczenie ma rosnąć w najbliższych kilkunastu latach, gdy system energetyczny będzie odchodził od węgla, a potem zapotrzebowanie na niego spokojnie ma zacząć spadać. Wszystko to pokazuje, że transformacja już trwa i będzie postępować i ktoś na tym wszystkim zarobi naprawdę solidną kasę. >> Pieniążki zapłać, >> dziadu jeb. >> Wśród największych graczy transformacji energetycznej w Polsce pierwszą ligę zawsze będą tworzyć duże koncerny, tylko że każdy z nich gra trochę inną rolę. Orlen buduje pozycję przede wszystkim jako inwestor w wielkoskalowe projekty nisko i zeroemisyjne. Łączy offszore, wiatraki na morzu z OZ na lądzie, z magazynami energii i z jednostkami gazowymi, do tego mając własne zaplecze przemysłowe. W strategii do 2035 roku ten koncern zakłada wzrost mocy zainstalowanej wodze do 12,3 GW, a rozwój magazynów energii do 1,4 GW. Także zwiększenie mocy w elektrowniach i elektrociepłowniach gazowych z 1.8 do 4,3 GW. To dość ważne, bo Orlen nie rozwija energetyki jako dodatku, tylko jako element większego zintegrowanego modelu biznesowego, w którym energia ma wspierać konkurencyjność całej grupy, głównie jeśli chodzi o segmenty rafineryjne i petrochemiczne. Najbardziej namacalnym symbolem tej strategii jest Baltic Power, projekt o mocy około 1,2 GW, realizowany wspólnie z Northland Power, kanadyjską spółką energetyczną, która specjalizuje się w projektach odnawialnych źródeł energii. Według aktualnych komunikatów wszystko to ma dostarczyć energię jeszcze w 2026 roku, ale spółka już deklaruje rozwój kolejnych farm na Bałtyku, a łączny potencjał nowych lokalizacji offshore w grupie przekracza na dziś 5 GW. Więc w praktyce oznacza to, że Orlen próbuje zająć miejsce nie tylko producenta energii, ale też pewnego architekta bardziej zdywersyfikowanego systemu. Tylko, że to nie jest stricte ekspozycja na transformację. Drugim architektem tej transformacji jest PGE i ta spółka odgrywa kluczową rolę w największych projektach faktycznie zmieniających krajowy system energetyczny, zwłaszcza w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku. Projekt Baltica jest realizowany z kolei wspólnie z Irstedem, duńską spółkę energetyczną specjalizującą się w morskiej energetyce wiatrowej i należy on do jednej z największych inwestycji energetycznych w całym kraju. Poza rozwojem morskiej energetyki PGE planuje inwestycje także w energetykę gazową, lądowe źródła odnawialne, magazyny energii, jednocześnie analizując sporo różnych nowych kierunków technologicznych, takich jak chociażby reaktory modułowe czy technologie wodorowe. Kolejnymi graczami tej transformacji mogą być też Tauron NRA, spółki dużo mniejsze od Orlenu 3G i nie realizujące może tak spektakularnych projektów jak wielkie farmy wiatrowe na Bałtyku, ale grających naprawdę ważną rolę w całej przebudowie. Tauron w swojej strategii na lata 2025-2035 wyraźnie stawia na rozwój odnawialnych źródeł energii, zwłaszcza fotowoltaiki i magazynów energii. Spółka zakłada wzrost mocy zainstalowanej wodze z około 0,7 GW do około 6 GW w 2035 roku i większą część tego portfela mają stanowić właśnie farmy fotowoltaiczne. Do tego 1,4 GW mocy w magazynach energiich do połowy lat 30. Enea z kolei w tej transformacji przyjęła nieco inny kierunek niż część konkurentów, bo oprócz rozwoju odnawialnych źródeł energii spółka mocno stawia na energetykę gazową. Ta ma pełnić rolę stabilnego uzupełnienia całego systemu. W strategii do 2035 roku grupa zapowiada stopniowe zwiększanie udziału jednostek gazowych w całym swoim portfelu, traktując je jako źródła bardziej elastyczne i zdolne szybciej reagować. Tylko skąd na to wszystko wziąć kasę? Spółki energetyczne w Polsce są dziś przed koniecznością poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych. To dotyczy przede wszystkim modernizacji i rozbudowy sieci dystrybucyjnych, które muszą być dostosowane do rosnącej liczby odnawialnych źródeł energii, a także do budowy nowych mocy wytwórczych. I kluczową rolę w finansowaniu tego procesu będą odgrywać środki unijne. Największym źródłem finansowania jest tu kasa z Krajowego Planu Odbudowy, funduszu modernizacyjnego do tego oraz programu Fenix, czyli fundusze europejskie na infrastrukturę, klimat i środowisko. Wszystko to finansuje konkretne projekty inwestycyjne, a część środków ma do tego formę bezzwrotnych dotacji. W praktyce więc ta transformacja jest finansowana z kombinacji kilku źródeł: kapitału własnego, spółek, finansowania rynkowego i środków krajowych jak i unijnych. To jest niezbędne, bo bez takiej mieszanki tempo inwestycji nie będzie wystarczające. Tylko jeśli ktoś szuka faktycznie ciekawej ekspozycji na transformację energetyczną, to tu pojawia się zasadniczy problem związany z tymi spółkami, które sobie wymieniliśmy z Orlenem, z PG, z Tauronem, z ENO. To są w dużej mierze przedsiębiorstwa kontrolowane przez państwo. Z punktu widzenia inwestorów oznacza to pewne typowe napięcie, charakterystyczne jednak dla firm z dominującym udziałem skarbu państwa. No trudno jednoznacznie ocenić w jakim stopniu podejmowane decyzje będą podporządkowane maksymalizacji wartości dla akcjonariusza, a w jakim realizacji celów polityki energetycznej państwa. >> Raz pod wozem, raz na wodzie, tak się żyje w Panderozie, którą czasem w telewizji polską. >> W praktyce więc nie ma dużej pewności jaki będzie ekonomiczny zwrot z wielu tych inwestycji związanych z transformacją energetyczną na tych największych spółkach i czy faktycznie przełoży się to bezpośrednio na wzrost wartości tych spółek. Państwo musi przeprowadzić transformację całego systemu energetycznego. No i naturalnym narzędziem do realizacji tego są kontrolowane przecież przez państwo koncerny energetyczne. Z tego powodu jak ktoś szuka bardziej bezpośrednich beneficjentów transformacji to inwestorzy powinni jednak zwracać uwagę na te mniejsze spółki działające w łańcuchu, bo tam zależność między wzrostem inwestycji w sektorze a wynikami finansowymi bywa dużo bardziej przejrzysta. Budimex jest bardzo dobrym przykładem spółki korzystającej na transformacji energetycznej i choć nie jest to klasyczny oczywiście koncern energetyczny to jako grupa budowlano-inżynieryjna coraz mocniej wchodzą w segmenty zielonej infrastruktury coraz mocniej wchodzą w segmenty własnych projektów OZE. Działają więc na dwóch rolach jako wykonawca dużych inwestycji energetycznych i jako inwestor rozwijający własne aktywa w sektorze OZ. Rozwój tej własnej infrastruktury realizowany jest głównie przez spółkę BXF Energia. W ten sposób Budimx buduje portfel aktywów, który w przyszłości ma wytwarzać energię zarówno na potrzeby własne grupy, jak i na sprzedaż do zewnętrznych odbiorców. Celem jest tu stworzenie stabilnego źródła przychodów ze sprzedaży energii elektrycznej. Sam BXF Energia rozwija portfel projektów fotowoltaicznych i wiatrowych, a wśród nich znajdują się już konkretne aktywa takie jak farma wiatrowa Magnolia o mocność 7 MW oraz projekt fotowoltaiczny Azalia o potencjale do 60 MW. Spółka analizowała też projekty o łącznej mocy sięgającej nawet setek megw, a do 2028 planują posiadać około 500 MW mocy w fazie budowy albo w fazie eksploatacji, co już odpowiada skali dość średniej wielkości elektrowni konwencjonalnej. Jednocześnie Budimex jest też ważnym wykonawcą całej infrastruktury energetycznej, czyli realizuje te projekty dla spółek dużych energetycznych skarbu państwa. A do tego jest jeszcze na przykład Polimex Mostostal, który przede wszystkim działa jako wykonawca właśnie dużych projektów infrastrukturalnych w energetyce. Spółka realizuje inwestycje i dla sektora energetycznego i przemysłowego w formule projektowania dostaw i robót budowlano-montażowych, czyli uczestniczy i w budowie i w modernizacji różnych instalacji. I przykładem takiego zaangażowania jest chociażby realizacja lądowej infrastruktury przyłączeniowej dla projektu Morskiej Farmy Wiatrowej Baltica, o której już było mówione dla grupy PGE. W ramach tego kontraktu Polymex Mastostal uczestniczy w budowie infrastruktury, która umożliwia wprowadzanie energii z farmy bezpośrednio do krajowego systemu. A tego typu projekty dobrze pokazują rolę spółki w całej transformacji. Zamiast produkować energię będą zarabiali na budowie infrastruktury, która jest niezbędna do tego, żeby faktycznie te nowe źródła nam energię dawały. Ciekawym zakładem może być też Electroam, który specjalizuje się w budowie infrastruktury elektroenergetycznej. Ta spółka realizuje projekty związane głównie z budową i modernizacją stacji elektroenergetycznych, rozdzielni, systemów zasilania i całej infrastruktury przyłączeniowej. W ramach tego, jak rosnąć będzie liczba farm wiatrowych, fotowoltaiki czy magazynów energii, będzie rosnąć też zapotrzebowanie na inwestycje w sieci oraz stacje elektroenergetyczne, które umożliwiają przyłączanie takich źródeł do systemu. I to właśnie na tego typu projektach Elektroteam może zarabiać realizując kontrakty dla głównie operatorów sieci i dla inwestorów, którzy sami sobie rozwijają instalacje OZE. Na samej transformacji powinien też zarabiać Apator, który specjalizuje się w produkcji urządzeń pomiarowych i technologii dla sieci elektroenergetycznych. Ta spółka jest jednym w ogóle z głównych producentów liczników energii elektrycznej, w tym liczników inteligentnych, które są dość ważnym systemem całej modernizacji systemu. Wraz z rozwojem OZ i rosnącą liczbą prosumentów operatorzy sieci muszą inwestować w dużo bardziej zaawansowane systemy pomiarowe i systemy zarządzania tą energią. A proces masowej wymiany liczników na te inteligentne liczniki zdalnego odczytu i cyfryzacja sieci dystrybucyjnych oznaczają i duże i wieloletnie zamówienia dla takich producentów jak Apator. A na samej liście powinno też być Onde, które specjalizuje się w budowie infrastruktury dla odnawialnych źródeł energii. Również firma działa przede wszystkim jako wykonawca farm wiatrowych i fotowoltaicznych, realizując projekty dla deweloperów i dla inwestorów energetycznych. Jej działalność obejmuje między innymi to, że przygotowują teren, budują drogi technologiczne, fundamenty pod turbiny wiatrowe i instalują całą infrastrukturę elektryczną. Model biznesowy opiera się to głównie na realizacji kontraktów budowlanych w sektorze OZE, ale spółka sama też rozwija swoje projekty. W praktyce oznacza to, że najpierw rozwija projekty farm wiatrowych albo fotowoltaicznych, uzyskuje niezbędne pozwolenia, a potem sprzedaje to inwestorowi, często sama też realizując budowę jako wykonawca. No a dzięki temu może zarabiać i na rozwoju projektu, i na realizacji samego projektu. Tylko, że akurat ta spółka jest dość wrażliwa na sam cykl inwestycyjny w branży. W ostatnich latach walczyła z trochę trudniejszym okresem wtedy, kiedy rozwój energetyki wiatrowej w Polsce mocno wyhamował. No tylko, że może wraz z odblokowaniem nowych inwestycji i dalszym rozwojem fotowoltaiki ten rynek ponownie przyspieszy. Tu będzie spora kasa do zarobienia na całej transformacji. Tylko zanim postawicie na to wszystko co macie, to warto też spojrzeć na drugą stronę medalu, bo wiemy, że kasa na pewno popłynie, ale to nie oznacza automatycznie, że popłynie do akcjonariuszy spółek, o których mówiliśmy. W tej branży jest jednak kilka ryzyk, które bardzo łatwo przeoczyć. I teraz pierwsze i moim zdaniem chyba najważniejsze to kanibalizacja cen energii, co brzmi dość abstrakcyjnie, ale mechanizm tu jest prosty. Im więcej fotowoltaiki i wiatru w systemie, tym częściej w godzinach największej produkcji ceny hurtowe energii spadają do zera, a czasem nawet stają się ujemne. W Polsce zjawisko ujemnych cen w godzinach południowych pojawiało się już w 2023 i 4 roku i z roku na rok robi się coraz bardziej widoczne. Paradoks polega na tym, że im więcej OZ jest w systemie, tym mniej warta jest każda kolejna megawogodzina produkowana z OZ. Inwestor finansuje farmę fotowoltaiczną zakładając konkretną cenę sprzedaży energii, a kilka lat później może się okazać, że realne przychody są dużo niższe niż w modelu. A to jest ryzyko, które uderza zwłaszcza w tych, którzy budują własne portfele OZ bez kontraktów różnicowych czy bez długoterminowych umów. Drugim ryzykiem jest wąskie gardło sieci przesyłowej. Polska sieć po prostu nie nadąża za tempem rozwoju OZ. Według danych PSE w ostatnich latach operatorzy odmawiali przyłączenia do sieci projektom łącznej mocy przekraczającej 80 GW. Efekt jest taki, że deweloper może mieć gotowy projekt, pozwolenia, finansowanie, ale nie ma dokąd wpiąć kabla. No i w tej sytuacji paradoksalnie największymi beneficjentami stają się firmy budujące infrastrukturę sieciową, czyli taki Elektrotim czy Polimex. No a tracą ci, którzy liczyli na rozwój własnych mocy wytwórczych. Do tego dochodzi też ryzyko regulacyjne. Te akurat w polskiej energetyce już kilka razy robiło trzęsienie ziemi, chociażby ustawa odległościowa na wiatrakach. I dziś regulacje idą w przeciwnym kierunku. Jasne. No ale historia pokazuje, że te wahadełko potrafi bardzo łatwo zawinąć w drugą stronę. Każda zmiana rządu, każda nowa koalicja, każda nowa strategia energetyczna, to wszystko jest ryzyko, że reguły gry zmienią się w trakcie meczu. A czwarte ryzyko to koszt kapitału. Projekty energetyczne są z definicji długoterminowe. Farma wiatrowa na Bałtyku zwraca się w horyzoncie 15-20 lat. Magazyn energii to z kolei inwestycja liczona też w dekady. W środowisku wyższych stóp procentowych, w którym jesteśmy jednak od 2022 roku, wiele projektów, które wyglądało atrakcyjnie przy stopach bliskich Zeru, dziś ledwo się spina ekonomicznie. I już widzieliśmy za granicą anulowane kontrakty offshore w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii, bo deweloperzy po prostu nie byli w stanie ich realizować przy zakładanych cenach. Jeśli stopy procentowe w Polsce nie będą spadać tak szybko, jak liczy rynek, to część zapowiadanych inwestycji może po prostu się nie wydarzyć albo wydarzyć w bardzo okrojonej formie. No i pamiętajmy, że każda ze spółek skarbu państwa ma dwóch tak naprawdę właścicieli. Z jednej strony akcjonariuszy mniejszościowych, którzy chcą zarabiać, a z drugiej jednego większościowego państwo, które chce taniej energii dla odbiorców. Te dwa cele rzadko idą ze sobą w parze i historia ostatnich lat pokazała, że gdy dochodzi do konfliktu, to interes akcjonariusza mniejszościowego jest zwykle tutaj na końcu listy. Wydzielenie aktywów węglowych do NAB miało być przełomem. Przez lata obiecywane było, a konkretów nie ma. To też pokazuje jak strategiczne decyzje mogą utknąć w tym całym politycznym klinczu. No i ciągnąć się latami. A to efektywnie jeśli się przeciąga to obniża rentowność. A no i po szóste przecież chyba najbardziej niedoceniane ryzyko. Ryzyko wykonawcze. Transformacja energetyczna to nie jest jeden duży projekt, tylko tysiące średnich i małych, które muszą wydarzać się równolegle. A branża budowlana w Polsce ma ograniczone moce przerobowe. >> Nazywam się Janek. Pochodzę z Szamotu i robię 360% normy. >> Już dziś widać napięcia z dostępnością specjalistów, dostępnością sprzętu czy materiałów. Firmy takie jak Budimex, Polimex czy Onde mogą mieć pełne portfele zamówień, ale mogą je realizować z niższymi marżami niż zakładały, bo koszty wzrosną szybciej niż ceny w kontraktach. Klasyczne ryzyko branży budowlanej, które w cyklu inwestycyjnym potrafi zmienić rekordowe przychody w rozczarowujące zyski. I oczywiście to wszystko nie oznacza, że na transformacji nie da się zarobić. Da się. To tylko oznacza, że trzeba wiedzieć w co się wchodzi i po której stronie łańcucha wartości stawia się akurat swoje pieniądze. Całościowo to jest jeden z największych projektów inwestycyjnych jaki zobaczymy w Polsce w najbliższych dekadach i jego skala jest ogromna. Kierunek tych zmian też jest przesądzony. Tylko, że z perspektywy inwestora to nie jest taka prosta historia. To nie jest tak, że wystarczy kupić coś z sektora energetycznego i czekać na zyski. Nie, to tak nie zadziała tym razem. Sporo zależy od regulacji, kosztów finansowania, decyzji politycznych, tego gdzie dokładnie w łańcuchu wartości działa dana spółka. Jedni będą budować i zarabiać na każdym nowym projekcie, inni będą inwestować miliardy i przez lata niekoniecznie przełoży się to na wyniki. Dlatego kluczowa jest nie tyle sama wizja, co w tym wypadku odpowiednia selekcja, bieżące monitorowanie i wybieranie tych firm, które faktycznie mają rosnące szanse na bycie beneficjentami. Jeśli jesteście ciekawi jak my będziemy zapatrywać się na tą przyszłość sektora już bardziej selektywnie to gorąco zachęcam do sprawdzenia wersji premium portalu DNA z której regularnie korzysta już prawie 5000 innych inwestorów. Tam bardziej bieżący wgląd na to, co naprawdę ważne na rynkach, w gospodarkach, w konkretnych spółkach. Masa przemyśleń ode mnie i całego naszego zespołu DNA, a także możliwość podglądania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości prawie 8 milionów złot. Duże pieniądze, dużo emocje, ale przede wszystkim masa nauki. A więcej na temat znaj stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście środku nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.

Przewijanie do góry