Czy portfel 60/40 to przeszłość? Strategia Williama Bernsteina!
W dzisiejszym świecie finansów, klasyczny portfel 60/40 może nie być wystarczająco zrównoważony. Czy istnieje lepsza alternatywa? W tym wideo przyjrzymy się strategii inwestycyjnej Sheltered Sam, zaprojektowanej przez Williama Bernsteina, cenionego autora w dziedzinie finansów.
Czego się dowiesz?
- Dlaczego portfel 60/40 może być niewystarczający w 2025 roku?
- Jak zbudować portfel zdywersyfikowany pod względem regionów, stylów i klas aktywów?
- Jaką rolę pełni każdy element w strategii Bernsteina?
- Jak odtworzyć ten portfel w Europie, korzystając z ETF-ów UCITS?
- Porównanie z innymi strategiami, takimi jak All Weather i Golden Butterfly.
Zalety strategii Sheltered Sam:
- Prosta strategia długoterminowa.
- Odpowiednia dla IKE/IKZE.
- Historyczne wyniki.
- Kontrola ryzyka.
- Logika stojąca za każdą decyzją.
Skorzystamy z darmowego narzędzia MyPortfolio od Rankia, aby krok po kroku pokazać, jak zbudować ten portfel.
Dla kogo jest ta strategia?
Ta strategia jest dla Ciebie, jeśli szukasz prostej, długoterminowej strategii inwestycyjnej, którą możesz wykorzystać na kontach emerytalnych IKE/IKZE lub w funduszach inwestycyjnych. Jest to także dobre rozwiązanie dla osób, które chcą zdywersyfikować swój portfel i ograniczyć ryzyko.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
A co jeśli klasyczny portfel 6040 wcale nie jest tak zrównoważony, jak nam się wydaje? I wersja znacznie lepiej przemyślana, bardziej zdywersyfikowana i z żelazną logiką w tle. Dziś pokażę ci strategię zaprojektowaną przez jednego z największych autorytetów inwestowania długoterminowego. Portfel, który ma chronić twój kapitał, sensownie go pomnażać i który możesz odtworzyć krok po kroku bez zawracania sobie głowy. I co najlepsze, zobaczymy jak wypadł na tle innych słynnych portfeli takich jak Allweather czy Golden Butterfly, żebyś sam mógł zdecydować czy to rozwiązanie dla ciebie. William Bernstein nie należy do osób szukających rozgłosu. Nie zobaczysz go na okładkach ani w telewizyjnych studiach. Ale kiedy opublikował The Four Pillars of Investing, jasno pokazał jedno. Zrozumienie działania portfela nie jest tylko dla ekspertów. To wiedza dla każdego, kto chce inwestować z głową. W tej książce zaproponował ciekawe podejście. Zamiast mówić o historycznych stopach zwrotu czy cudownych formułach, zaprojektował portfele dopasowane do różnych profili podatkowych i życiowych. Jednym z nich był Shelter Sam, inwestor, który trzyma cały kapitał na rachunku z ulgami podatkowymi, jak plan emerytalny czy fundusz w ramach polisy, czyli nie martwi się bieżącą fiskalnością. Chce strategii solidnej, zdywersyfikowanej i takiej, której nie trzeba co chwilę korygować. A to co w tym portfelu najciekawsze to sposób w jaki został przemyślany, bo owszem można powiedzieć, że to jakieś 6040 jak wiele innych. Tyle że nie. Tutaj logika idzie znacznie dalej. Benstein nie zatrzymał się na prostym akcje i obligacje. Rozłożył część akcyjną na różne style i regiony geograficzne, bo czym innym jest mieć wyłącznie S&P 500, a czym innym dołożyć małe spółki, firmy niedowartościowane czy akcje zagraniczne. Każda klasa akcji zachowuje się inaczej na poszczególnych etapach cyklu. Klucz tkwi właśnie w tym, zbudować coś, co nie zależy od jednego silnika. Podobnie w części defensywną. Nie zadowolił się obligacjami ogólnie nadał wyraźną rolę krótkoterminowym obligacjom korporacyjnym, by ograniczyć wrażliwość na stopy i dodał tips. Obligacje indeksowane inflacją, aby długoterminowo chronić siłę nabywczą. Efekt to portfel z 12 komponentami, ale o klarownej logice. Mieć aktywa, które radzą sobie w różnych warunkach, ograniczać niepotrzebne ryzyko i utrzymać strukturę, którą można stosować przez dekady bez corocznych rewolucji. I właśnie dlatego tak dobrze przetrwał próbę czasu. Kiedy widzisz ten portfel po raz pierwszy, możesz pomyśleć, za dużo tu elementów. I tak jest ich sporo, ale nie znalazły się tam przypadkowo. Każdy procent ma swoje zadanie, a kiedy zrozumiesz funkcję każdego bloku, wszystko zaczyna się układać w całość. Około 60% portfela jest ulokowane w akcjach i aktywach realnych. Innymi słowy, w silnikach wzrostu, tyle że nie ma tu koncentracji na jednym kraju czy jednym typie akcji. Wręcz przeciwnie, dywersyfikacja jest celowa. Na początek 12% przeznaczone jest na śledzenie S&P 500, czyli 500 największych spółek w USA. To najbardziej czysta ekspozycja na amerykański wzrost. duże ugruntowane firmy, które zwykle prowadzą hossę, gdy gospodarce sprzyja koniunktura. Następnie dodatkowe 15% trafia do spółek również amerykańskich, ale w stylu value, to znaczy duże firmy, ale niedowartościowane, wyceniane niżej niż rynek jako całość. Ten blok wnosi bardziej defensywny akcent do amerykańskiej części akcyjnej i pomaga, gdy czysty wzrost hamuje. I na tym nie koniec. 9% jest zarezerwowane dla Small Cups Value, małych spółek o atrakcyjnych wycenach oraz kolejne 3% dla Small Cups ogółem. Dlaczego? Bo małe firmy zachowują się zupełnie inaczej. Są bardziej zmienne, owszem, ale w fazach ekspansji potrafią rosnąć znacznie szybciej. Ten dodatkowy nadmiar stopy zwrotu w długim terminie może zrobić różnicę. Do tego dochodzi część międzynarodowa. Portfel nie zależy wyłącznie od tego, co dzieje się w USA. Obejmuje też 3% w akcjach Europy, 3% w regionie Pacyfiku, w rynki takie jak Japonia czy Australia oraz kolejne 3% na rynkach wschodzących jak Indie, Chiny czy Ameryka Łacińska. Dzięki temu portfel nie porusza się w rytmie jednej gospodarki. Gdy jeden blok spada, inny może rosnąć. Niska korelacja między rynkami jest kluczowa dla ograniczenia ryzyka w całości. Aby domknąć blok akcyjny, 4,2% trafia do akcji międzynarodowych w stylu value, czyli spółek poza Stanów Zjednoczonych wybieranych za fundamenty. To kolejny poziom dywersyfikacji i geograficznej, i stylowej. Efekt: masz ekspansję na duże i małe spółki w krajach rozwiniętych i na rynkach wschodzących. z różnymi stylami inwestycyjnymi. Inwestujesz we wzrost, tak, ale nie stawiasz wszystkiego na jedną kartę, a to w długim terminie robi ogromną różnicę. Potem przechodzimy do aktywów realnych. 6% portfela jest ulokowane w notowanym na giełdzie amerykańskim nieruchomościowym segmencie Reid. Ten typ aktywów zachowuje się inaczej niż reszta. W niektórych okresach, zwłaszcza przy niskich stopach lub umiarkowanej inflacji, potrafi dołożyć dywersyfikację, a nawet pewną ochronę. Jako dodatkowa osłona 1,8% trafia do metali szlachetnych. Nie jako główny zakład, lecz jako tarcza. W momentach dużej niepewności, recesji czy wysokiej inflacji ten segment zwykle trzyma się najdłużej. Nie potrzeba więcej. Niewielka ekspozycja potrafi skutecznie zabezpieczyć całość. I teraz tak, przechodzimy do części defensywnej. Pozostałe 40% portfela. Mamy tu dwa bardzo dobrze dobrane komponenty. Pierwsze to 24% krótkoterminowych obligacji korporacyjnych. Dlaczego krótkoterminowych? Bo są znacznie mniej wrażliwe na podwyżki stóp. A jako dług emitowany przez firmy zwykle płacą nieco więcej niż obligacje skarbowe o podobnych terminach zapadalności. Ten blok ma dawać stabilność, nie ma rosnąć, ma amortyzować spadki akcji. Drugi to 16% obligacji indeksowanych inflacją, konkretnie amerykańskich obligacji skarbowych, które korygują wartość OCPI. Ich rola jest jasna. Chronić siłę nabywczą. Kiedy ceny rosną, a zwykle obligacje tracą, te zyskują na wartości. Gdy dołożysz wszystkie elementy, otrzymujesz portfel, który pokrywa niemal wszystkie scenariusze. Wzrost gospodarczy, recesje, inflacje, wysokie lub niskie stopy. Są aktywa, które ciągną wózek, gdy wszystko rośnie i takie, które go trzymają, gdy spada. I to nie jest dywersyfikacja na wygląd. jest przemyślana po regionach, stylach, klasach z aktywów i wrażliwości na różne faze cyklu. To nie jest portfel do szybkiego bogacenia się. To portfel do wytrwania, do wzrostu przy kontrolowanym ryzyku i taki, którego nie musisz grzebać co tydzień. A żeby to nie zostało tylko teorią, skorzystamy z narzędzia, które już teraz polecamy. My portfolio od ranki to darmowa platforma, która pozwala tworzyć, zarządzać i symulować prawdziwe portfele z funduszy akcji lokat, z czym chcesz. Możesz sprawdzić jak zachowałby się w czasie obserwować portfele innych inwestorów. A co najważniejsze dostajesz kluczowe metryki takie jak rentowność, zmienność czy podział alokacji według regionów i klas aktywów. Ja będę składać portfel shutled Sam na żywo, tłumacząc przy tym jak odwzorować każdy blok. Jeśli chcesz go śledzić albo zapisać jako szablon, znajdziesz go tutaj u góry, a link zostawiam też w opisie filmu. A jeśli masz ochotę zbudować własny portfel, dopasuj go do swoich celów albo przetestuj warianty. Zobaczysz co się dzieje, gdy zmienisz wagę bloku albo podmienisz fundusz. To super praktyczne uczenie się poprzez działanie. I oczywiście jeśli twój portfel jest lepszy podeślij, chętnie zobaczymy. Tutaj sobie wzajemnie pomagamy. Jeśli chcesz zastosować te strategię z Europy, możesz zbudować ją samodzielnie za pomocą ETFów Usit, czyli funduszy notowanych i regulowanych zgodnie z europejskimi przepisami, które pozwalają odtworzyć niemal wszystkie kluczowe bloki portfela Sheltered Sam. Idziemy po kolei. Kręgosłup tego portfela stanowią amerykańskie akcje. Znajdziemy tu wyraźną ekspozycję na indeks S&P 500, segment spółek typu value oraz małe spółki Small Cups, zarówno wersji ogólnej, jak i tej o profilu Value. Do budowy takiej części portfela można wykorzystać ETFY taki jak Ishacore S&P 500 dla szerokiego rynku amerykańskiego oraz Small Cup Value Weighted ETF, jeśli zależy ci na ekspozycji na mniejsze spółki o charakterze value. Wszystkie te produkty są funduszami USITS notowanymi na europejskich giełdach i odwzorowują rzeczywiste indeksy, a nie ich wątpliwe przybliżenia. Blok międzynarodowy też jest pokryty. Masz ekspozycje na Europę, Pacyfik i rynki wschodzące. W tym przypadku są ETFy, które wyraźnie rozdzielają regiony. Na przykład Iscopy, Amundi MSC Pacific X Japan dla Strefy Pacyfiku oraz Lixor MSC emerging Markets dla rynków schodzących. Dzięki temu zbudujesz zdywersyfikowaną część portfela. bez wychodzenia poza parasolit. Ujęto także komponent nieruchomościowy. Oryginalny fundusz uwzględniał reity, a z Europy możesz uzyskać do niego dostęp przez ETFy takie jak Isher European Property Yield, który inwestuje w notowane spółki nieruchomościowe o wysokich stopach dywidendy. A jeśli chodzi o część bardziej alternatywną, złoto lub metale szlachetne, jest też proste rozwiązanie. Ishers Physical Gold ETC to produkt zabezpieczony fizycznym złotem, który możesz kupić tak jak każdy inny ETF, choć formalnie nosi nazwę ETC ze względu na konstrukcję prawną. Mimo to pełni dokładnie taką samą funkcję w portfelu. Przechodzimy do obligacji. Tutaj mamy dwa bardzo wyraźne bloki. Pierwszy to obligacje korporacyjne krótkoterminowe, które można odwzorować za pomocą ETFU takiego jak Isher USD Short Duration Corporate Bond. Ten fundusz inwestuje w amerykański dług korporacyjny o terminach zapadalności poniżej 5 lat i o ratingu inwestycyjnym. Drugi blok to obligacje indeksowane inflacją, które w oryginalnej wersji portfela odnoszą się do amerykańskich tipsów z terminem do 2032 roku. W Europie nie ma produktu, który odtwarzałby dokładnie te same warunki, ale istnieją ETFY USIT, które inwestują w obligacje skarbowe powiązane z inflacją. Na przykład Isinlation Linked Bond pokrywa ten segment dla inwestorów, którzy chcą ekspozycji na europejskie obligacje powiązane z indeksem CPI. Możesz też wybrać bardziej globalne podejście Isher's Global Inflation Linked Government Bond, który dywersyfikuje pomiędzy krajami rozwiniętymi, w tym USA, Wielką Brytanią i Europą. Dzięki temu zachowujesz logikę całego bloku bez potrzeby korzystania z amerykańskich produktów. I to wszystko. Zaledwie siedem czy osiem produktów pozwala ci zbudować realny, zdywersyfikowany i w pełni zarządzalny portfel, który możesz łatwo otworzyć na europejskich platformach inwestycyjnych bez skomplikowania sobie życia produktami o niskiej płynności, ani szukania nierealnych konstrukcji. Czy jest idealny? Nie. Ale to najbliższe praktyczne rozwiązanie, jakie możesz zbudować w Europie z użyciem realnych, bezpiecznych narzędzi w pełni zgodnych z regulacjami USIT. A teraz gdy wiemy już jak ten portfel się buduje, jak właściwie sobie radził, dane historyczne portfela Sheltered Sam 6040 pokazują średnią coroczną stopę zwrotu na poziomie 7,45% przy zmienności 9,27% i maksymalnym obsunięciu kapitału wynoszącym 34% i to na przestrzeni ponad 30 lat. Dużo to czy mało? Jeśli porównamy go z portfelem Golden Butterfly, o którym już mówiliśmy na kanale, ten drugi uzyskał nieco wyższą rentowność, 7,93% rocznie przy mniejszym ryzyku, zmienność 7,86 i drawdown nie przekraczający 18%. Tak więc sheltered nie jest ani najbardziej dochodowy, ani najbardziej defensywny, ale stanowi solidną równowagę między jednym i drugim. A co najważniejsze to portfel, który sprawdził się w czasie. Tutaj zostawiam ci link do my portfolio, żebyś mógł zobaczyć ten portfel i wiele innych, a także naszą listę wszystkich strategii, które już umówiliśmy na kanale. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.
