Trumpdogan i taniejące akcje, obligacje i waluty | „Rozmowy Spekulowane” [S&P500, Dino, stopy procentowe]

Trumpdogan i taniejące akcje, obligacje i waluty | „Rozmowy Spekulowane”

W najnowszym odcinku Rozmów Spekulowanych, Daniel Kostecki i Maciej Leściorz z CMC Markets analizują bieżącą sytuację na rynkach finansowych. Omawiają wpływ Donalda Trumpa na dolara i porównują jego działania do polityki Erdogana w Turcji, wskazując na podobieństwa w zakresie spadku wartości waluty i rentowności obligacji.

Kluczowe tematy odcinka:

  • Czy obecna korekta na S&P 500 dobiega końca?
  • Analiza rynku nieruchomości w Polsce i rekordowe ceny akcji deweloperów.
  • Spadek globalnej konsumpcji wina i jego przyczyny.
  • Konflikt Donalda Trumpa z Jerome Powellem, prezesem Fed, i jego potencjalny wpływ na rynki.
  • Wzrost cen złota i ryzyko związane z „most crowded trade”.

Eksperci omawiają także wpływ decyzji politycznych na rynki finansowe, w tym potencjalne obniżki stóp procentowych w Polsce oraz wpływ ceł na handel międzynarodowy. Poruszają również temat przyszłości WIG20 w kontekście globalnych zawirowań.

Zapraszamy do obejrzenia filmu i zapoznania się z analizą ekspertów!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

[Muzyka] Dzień dobry. Witamy w kolejnym odcinku rozmów spekulowanych. Dziś po raz kolejny w składzie nieco okrojonym, tak się w tym kwietniu nam układa, że zamiast trio mamy duet. Ale w duecie dzisiaj jestem z Danielem Kosteckim. Dzień dobry. Ja nazywam się Maciej Leściz, czyli tworzymy duet CMC Markets i zaczynamy tradycyjnie od wątku naszego optymistycznego, czyli od świata w różowych okularach. I zaczniemy może tak trochę z przytupem, z optymistyczną tezą, a może w zasadzie takim trochę optymistycznym pytaniem. Czy to już jest koniec korekty na S&P 500? Bo jeśli nie teraz, to czy ta korekta nastąpi? Wiele tak naprawdę czynników tych negatywnych jest już w cenach. Mamy za sobą nazywane wczoraj akurat w Polsce świętowaliśmy i wielu krajach również sesji nie było. Natomiast Amerykanie sesję mieli i spadki, które wczoraj miały miejsce na rynku, no zostały nazwane nawet czarnym poniedziałkiem. Także za sprawą tych spadków wielu mówiło czarny poniedziałek, w ogóle tutaj tragedia, załamania. No może aż tak źle nie było, też mniejsza płynność, ale no mimo wszystko czarnym poniedziałkiem tego nie nazywał. mieliśmy gorsze czarne poniedziałki, wtorki i piątki również. Yyy, no i właśnie zazwyczaj tak historycznie po takich dużych spadkach jakieś odbicie jest. Już dzisiaj zresztą patrząc na kontrakty widzimy, że tam 1% mniej więcej jest na plusie i na nasu i na S&P 500, czyli mamy takie klasyczne by the deep. No i właśnie czy z tego by the deep zrobi się coś większego i faktycznie za chwilę koniec korekty. No powinno to, jeżeli coś ma z tego większego nastąpić, no to mogłoby już tak w miarę szybciej w czasie niż później. Nawet tak patrząc na ten obrazek na sam wykres to wygląda na to, że już mogliśmy wręcz dobić ten dołek, który został ustanowiony zaraz po tym szalonym wzroście, co to tam jeden z maklerów na Wall Street poszedł po piwo, bo nie miał co robić, bo wszystko za niego robiły algorytmy i nawet go nie dopuściły do kliknięcia. Więc mamy takie, zresztą widać na wykresie takie dziennym, dwie ładne, małe świeczki, ta winda do góry i teraz zeszliśmy do poziomu tych dwóch małych świeczek do ich korpusów. No bo jeżeli gdzieś szukać wsparcia, no to właśnie w tym miejscu, kiedy było najpierw to uderzenie do dołu, przestój na dwie sesje, winda w górę, retest tych dwóch świeczek. No w zasadzie no to dlatego teraz albo nigdy, jeżeli ma być gdzieś podłoga i ta winda w górę miałabyć pierwszą nogą jakiegoś nowego odbudowania się rynku, no to to aktualnie powinno to występować niebawem, a wtedy dopiero takim lepszym potwierdzeniem byłoby przejście przez 5491, czyli ten ostatni szczyt, wybicie się z tego takiego cleina rozszerzającego się. Z punktu widzenia tu jeszcze mamy na wykresie krzywą wixa, czyli bieżący kontrakt minus kolejny, co nam pokazuje, że nadal ten strach dziś w cudzysłowie jest większy niż strach jutro. I jeżeli ten strach dziś opadnie, no to wtedy ta krzywa się znowu odwróci, czyli wix, ta krzywa spadnie poniżej zera i to będzie taki sygnał potencjalny, że okej, już dzisiaj się niczego nie boimy. No wiadomo, że jutro zawsze coś się może wydarzyć, co co powoduje, że naturalnie ta krzywa powinna być rosnąca, a teraz jest opadająca. E i tak w przeszłości to z reguły wyglądało, że jak krzywa Wiksa się odwracała, no to gdzieś tam S&P próbowało odbijać. Dodatkowo tak sobie popatrzyłem jeszcze w ramach innych miar, no bo zjazd był konkretny do 4800. No nie do końca mnie trochę satysfakcjonujący, bo ostatnio z Łukaszem mówiśmy o mnożnikach, że spadliśmy do 18 razy, a 16 byłoby tak już całkiem przyjemnie. No ale może dwa tygodnie temu o tym dokładnie mówisz, czyli tydzień temu z Łukaszem, a ja z Kkiem Cymcykiem. dwa tygodnie temu dokładnie też ten mnożnik tutaj wskazywaliśmy, także no jako to oczekiwanie wygląda wygląda nie tak tragicznie, bo tym to się różni od na przykład przełomu 2122, że jakby tych pieniędzy do zainwestowania jest dużo w systemie. To nie jest tak, że ktoś je zabrał tak jak przełom 2122 właśnie, gdzie ich ubywało i na przykład postępował proces delewarowania, tak jak teraz też postępował proces delewarowania, no bo było coraz mniej pieniędzy, więc trzeba było zamykać pozycję, a teraz tych pieniędzy jest od groma w systemie i tylko nie ma chętnych do tego, żeby ponownie się zacząć lewarować. Mhm. No i to musi jakby do tego dojść, że żeby była chęć na ponowne lewarowanie się. No ale wiemy od czego znowu ta chęć będzie zależała. No i właśnie jeszcze mamy taki czynnik, patrząc nawet na ten wykres. Y wygląda to nie jak S&P 500. Ta hossa była stabilna, ale korekta już jest daleko od stabilności. No bo tutaj choćby te zamieszanie kwietniowe z taryfami, wprowadzenie i panika, w sumie rynek mógł tego oczekiwać, no ale trochę Trump się zagalopował, po czym to 9 kwietnia bodajże było, tak wycofanie z tych taryfze wzrosty na piędzyjednodniowe od pandemii w ogóle. I to coś takiego pokazuje, że teraz też można oczekiwać w sumie, bo to jest trochę gra jednego aktora. Jeżeli Trump powie coś pozytywnego, bo akurat będzie w dobrym humorze, to rynek może zareagować wzrostami kilkrocentocentowymi. Jak równie dobrze może to wsparcie, które tutaj pokazywaliśmy pęknąć bardzo łatwo. No jeżeli akurat będzie w złym humorze trochę. To zresztą ty mówiłeś o zmienności, o wiksie. Zmienność też jest na gigantycznym poziomie. też to jest największe też od okresu pandemii właśnie, czyli wiele jest podobieństw do pandemii, chociaż pandemia już poszła taki wirus w systemie w zasadzie tylko jak widać światowego handlu się pojawił na na skalę, którą jakby spodziewano się, że może będzie tak tak duża, ale jak widać no rynek gdzieś sobie to wypierał to ze swojej świadomości, że że na pewno tak nie zrobi jak w latach 30 albo więcej. No a zrobił. Y, oczywiście to nie jest jeszcze ostatnie słowo, no bo to, że znowu coś odkładamy, to powoduje znowu niepewność, z czym tak naprawdę skończymy i do tej niepewności decyzji, które będą musiały być podejmowane po drodze, to jeszcze sobie przejdziemy. No ale tak konkludując, y, jeżeli miałoby przyjść jakieś większe, większy ruch wzrostowy, to pokonanie 5491 plus ten taki clean rozszerzający się, wybicie w górę, wtedy to odnawia możliwość lewarowania tych pozycji. Taki w zasadzie pęd znowu FOMO. No bo rośnie. No to przecież skoro mogą urosnąć 12% na sesję, to czemu nie 20? Tak jest. Jak jak są dziury w arkuszu, nikt nie chce wystawiać zleceń, a tam była najniższa płynność chyba w historii. Po prostu nie było komu wystawiać zleceń. Do arkusza wszystko szło PKCem, a arkusz był pusty, więc przelatywało jak jak przez sito, więc czemu nie? No dlatego wspominam o tym teraz, no bo widać na wykresie, że jest na to potencjał. już no już napomknąłoś o małej płynności. Od razu nam się to kojarzy bardziej z GPW niż z rynki amerykańskie. Więc przejdźmy sobie do naszej giełdy i wątku wciąż optymistycznym, chociaż tutaj no można zawsze każdy wątek można by sobie zebrać rozebrać na czynniki pierwsze i również znaleźć tutaj sporo pesymizmu. Natomiast mamy w ich nieruchomości na historycznych maksimach. Tutaj spółki deweloperskie cały czas prą w górę. Yyy, pęd się utrzymuje cały czas, popyt yyy bardzo duży. Zresztą sektor nieruchomości jest jednym z najmocniejszych. Yyy kilka jeszcze innych y spółek yyy nie tylko z rynku nieruchomości też z na te hal. O tym sobie jeszcze teraz powiemy. Natomiast no yyy właśnie dlaczego mówię, że tutaj można znaleźć sobie już zaraz y jakieś negatywy. No bo wydaje się, że ten rynek nieruchomości w Polsce jest mocno przegrzany. Oczywiście nie mamy takiej tradycji też jak choćby w Stanach Ziczonych, gdzie konsumenci mając nadwyżki środków przeznaczą choćby w akcje czy w inne aktywa inwestują. No tutaj te nieruchomości są takim najbardziej pewnym z punktu widzenia y inwestora młodego. No jakby tak Sharp Ro policzyć, czyli o ile spadały cene nieruchomości historycznie do tego jakie przynosiły stopy zwrotu, to wychodzi na to, że to jest praktycznie bez ryzyka. Inwestycja w przeciwieństwie do giełdy, która rośnie, ale może spaść, ale jak wiemy, nie ma czegoś takiego jak bez ryzyka. Zresztą Amerykanie się też na tym przejechali w pierwszej dekadzie tego wieku. też było takie oczekiwanie, że przecież nieruchomości będą zawsze rosły. No i właśnie Chińczycy też No Chińczycy dokładnie drogą tylko, że i Amerykanie i Chińczycy wywołali kryzys na skalę globalną, a myślę, że załamanie na polskim rynku nieruchomości trochę mniej się przejmie rynek globalny i Amerykanie i Chińczycy. No tutaj z kolei też porównujemy sobie ten wig nieruchomości do złota, no bo udarło się, że mamy betonowe złoto i to jest bardzo bliskie temu, co się faktycznie z cenami złota dzieje. To też takie nawiązanie do do tej ostatniej gigantycznej hossy na na złocie. No i widać, że te stopy zwrotu no z betonowego złota no nadal są i tak większe przez pryzmat WI wig nieruchomości. W relacji do złota to akurat wykres za ostatnie 10 lat, także nawet złoto z takim gigantycznym wzrostem jeszcze betonu nie dogoniło. A też co ciekawe, no to już wiele, wiele lat temu taki wątek też się pojawiał. Po co kupować mieszkanie na wynajem, skoro można kupić akcje deweloperów i sobie brać nawet od nich dywidendy jako odpowiednik najmu? Co prawda podatkowo jest gorzej są rekordowe akurat, jeżeli chodzi o deweloperów. No właśnie. No wiadomo, podatkowo gorzej niż podatek od najmu, ale ciągle politycy rękoma i nogami się bronią, żeby tego nie zmieniać, bo sami wynajmują, więc co sobie będą podatek podnosić albo co będą obniżać nam, bo to już czekamy wreszcie na jakieś zmiany w podatku, ale może z takimi brodami tu się kiedyś spotkałem, kurde w tym 2025 miało coś się zmienić, ale się nie zmienił. A te dywidendy no są, jak widać tutaj w tabelce no dosyć kuszące. To to akurat zestuka. jakoś tam nie robiłem głębszego researchu, no ale tak wziąłem tak jak leciało. No ale faktycznie one są mega mega duże. No powyżej 10% stopy dywidendy przy jednocześnie wzrostowych cenach akcji, a teraz przecież wchodzimy w okres prawdopodobnie obniżek 100%. No właśnie to zaraz zaraz sobie przejdziemy. Tylko pytanie czy te stopy procentowe, które już potencjalnie wkrótce RPP nam obniży, yyy, czy nie będą kolidowały z tym takim już nasyceniem, przesyceniem rynku i nadpodażą tych mieszkań, które deweloperzy wybudowali. Czy znowu będzie taki bum właśnie w związku z tym, że mam niższe 100%, czy to czy to tak zadziała? No a właśnie co do niższych stóp procentowych to argument kolejny prognozy inflacji poniżej 3% już wakacje tego roku. To tak sobie wymyśliłem, ale zobaczymy jak się sprawdzi. Prognozy nie mówię czy zawsze można powiedzieć prognozy. y może się powoływać na NBP, można się powoływać na Goldmana Zachsa, można się powoywać na Daniela Kosteckiego, więc tym razem się powołamy na Daniela Kosteckiego. Bardzo, bardzo zaawansowana analiza ścieżki inflacji w Polsce z Krecha przez CPI, z założeniem, że z czasem gdzieś gdzieś to będzie sobie ta linia opadać, no bo musi w końcu gdzieś opadać do celu, więc jej stromość musi z czasem być coraz mniejsza. Ale nawet tak odkładając ją od właśnie lipca ubiegłego roku do teraz, no to widać jak idzie ścieżka CPI mniej więcej. Tą linię sobie machniemy, no to możemy przeciągnąć i zobaczymy, że tam poniżej 3% w lipcu jest szansa na taki odczyt inflacji. Później to chwilę sobie zacznie znowu rosnąć aż do końca roku prawdopodobnie, czyli znowu wakacje, dołek, a potem trochę do góry, ale już tak bez przesady. No ale umówmy się, o ile w wielu przypadkach Donald Trump nam przeszkadza, to tutaj pod kątem cen energii i ropy naftowej, no to wyciągnął pomoc. Silny, silny złoty do dolara, bo bo do tego też przejdziemy, co tam na tym dolarze ciekawego się dzieje. Ale faktycznie rynek praktyczę obniża swoje oczekiwania co do poziomu 100, znaczy inaczej zwiększa oczekiwania na coraz większe cięcie. O tak. Czyli innymi słowy ta ścieżka przewidywanych 100% w Polsce opada. No i już nawet za za niedługo do 5% w terminie kwartału od teraz, czyli pierwsze posiedzenie teraz w maju, cięcie, następne posiedzenie niewykluczone kolejne cięcie o 25 albo nawet o 50. Właśnie zresztą sam Adam Glapiński mówi, że już teraz jest gołębiem na czele innych gołębi, a wcześniej był jastrzębiem. No i co ciekawe nawet tutaj za do 12 miesięcy od od, czyli po pierwszym kwartale przyszłego roku, czyli za rok załóżmy tak już zaokrągly, że za rok rynek aktualnie szacuje, który się oczywiście myli częściej niż rzadziej, ale nie mamy innych narzędzi i je sobie komentujemy, zakłada 3,75, czyli 200 punktów ogólnie cięcia stóp w Polsce. No to jest bardzo, bardzo, bardzo dużo w bardzo krótkim czasie. I tutaj ta przewaga też złotego w tym przypadku no też może nam się skurczyć, no bo rynek jednak wcześniej oczekiwał pierwszych obniżek tam w okolicach wakacji, po wakacjach to może wszystko ta ścieżka nam się przesunąć i nieco to może przyspieszyć, gdzie i tak mamy póki co przewagę nad i Fedem, i Europejskim bankiem centralnym. Tutaj jednak u nas ten poziom jest dużo, dużo wyżej niż i Trumpem, który robi wszystko, żeby inwestorzy znielubili dolara. No bo poza takim sentymentem powiedzmy, ale do czego też jeszcze przejdziemy, no to złoty pokazuje tak jak zachowuje się tak jak się powinien do franka na przykład szwajcarskiego, który przecież też był mega mocny. Tak, ale znaczy no był mega mocny, złoty też był mocny, no ale do czasu złoty pękł do franka, pękł do euro w momencie tego gołębiego zwrotu, ale do dolara nie pęka, bo dolar pękł przez przez Trumpa. Gdyby tylko całą resztę jakby wrócić do czynników istotnych fundamentalnie, a nie tak sentymentem, no to i dolar złoty też z czasem powinien pęknąć, tylko że to flow antydolarowe sentymentu, no musi się jakoś ustabilizować gdzieś gdzieś kiedyś. No też niższe stopy procentowe będą pomagały konsumentom i to już też wycenia rynek w kontekście Dino i innych detalistów. Takie spółki właśnie jak Pepco przecież będą na tym korzystały. Dino. Dino już w tym momencie dziś yyy jest na swoim historycznym maksimum. Sesję przed y świętami, czyli w czwartek też zakończył blisko tego maksimum. No a dzisiaj to maksimum historyczne zostało pokonane. Ten kto przeczekał z akcjami te głęboką korektę dziś się cieszy. Kto kupił po tej korekcie również się cieszy. No tutaj cały czas jednak te perspektywy się utrzymują całkiem pozytywne, jeżeli chodzi o Dino. Tak. No to jest akurat bardzo ciekawe, no bo to już w zasadzie no od lat, od początku debiutu to jest jeden z najlepszych, jak nie najlepszy debiut na polskiej giełdzie. No dobra, miał te 400% korektę, która pewnie wielu tam zatrząsła. Boże, co teraz? Już ludzie nie pójdą do sklepu i nie zrobią zakupów spożywczych na pewno. Ale nie, no oczywiście chodziło o dynamikę rozwoju, konkurencja, no nie śpi, czuwa, marże etca. Natomiast tak patrząc właśnie przez jakby spojrzenie na chociażby te najprostsze wskaźniki PDE, one są relatywnie wysokie jak na spółkę zajmującą się branżą spożywczą. No bo 33 trailing PDE czy forward 27 niemal, ale Dino się tak cały czas prężnie rozwija, że tak taka inna miara P do E przez G, czyli price earnings do growth, to jest 112. Czyli w zasadzie dynamika rozwoju spółki jak najbardziej uzasadnia tak wysokie mnożniki jak na branżę, w której funkcjonuje, czyli no nie jakieś AI, tylko po prostu sklepy, ale jaki kraj, takie takie mnożniki takich spółek i taka dynamika wzrostu tego typu biznesów. Więc 1.2 to jest skrajnie nisko. Co prawda w tej największej korekcie było doszliśmy do 0,95 tego pega, natomiast gdzieś tam w przeszłości jeden jeden, a średnio powiedzmy to było gdzieś 130 mniej więcej PEG, tak? Czyli jakby rynek wrócił do poprzedniej wyceny, no to musiałby na tyle podnieść cenę akcji spółki, czyli w sumie no tam nie wiem jeszcze 20% załóżmy, żeby średnio te te mnożnikowo do do G było tak jak wcześniej. No i też za nami jest chyba chyba za nami ta taka bardzo silna walka konkurencyjna dwóch głównych przeciwników Dino, bo tutaj mocno wpływało to na marżę. Walka oceny właśnie tutaj głównie Lidla i Biedronki. No tutaj trochę z boku y stało dino tego wszystkiego, natomiast no mimo wszystko to uderzało y i teraz no potencjalnie trochę się to uspokoiło, więc też marże mogą wrócić do na nieco nieco wyższe poziomy. Niedaleko mnie otworzyli Dino, także jak będę przejeżdżał, to będę sprawdzać czy jest pełny parking w nowym sklepie. Jest mniej, mam wrażenie, tych Dino niż Biedronek i właśnie Lidli. Ale tutaj patrzę z perspektywy mieszczucha. Faktycznie w mniejszych miejscowościach jak się przejeżdża to tych dino jest bardzo dużo. Zresztą taka jest strategia i patrząc na Lit 3 km dalej jest Biedronka. Także zobac dlatego z ciekawości chcę zobaczyć czy faktycznie zawładnie umysłami konsumentów i na tej podstawie to można jak Waren Buffet tutaj patrzeć tut jest zapełniony parking i przez prasyczny pryzmat faktycznie inwestować lub nie inwestować. Nie wiem czy to jest dobra analiza fundamentalna akurat patrzeć na park ale ktoś no tak zawsze no szanuję ludzi którzy podejmą taki trud i wysiłek no bo widziałem jak ten budynek powstawał od zera od pola znaczy od pola nie od pola akurat tam pola nie było ale no praktycznie od pustego placu. No ile to trzeba przedsięwzięć, a ile pieniędzy na to wszystko wydać. I teraz szanuję zawsze kogoś, kto weźmie taki trud siebie i postawi to wszystko i potem to nie jest punkt Żabki mniejszy o wiele, tylko no jednak inwestycja konkretna. Także będę kibicować, a przejeżdżając będę patrzeć czy parking pełny. Możes jeszcze wspomagać zakupami, ale no i zakupami po drodze, jak faktycznie. Można też wspomóc przemysł winny, chociaż nie, nie ma AVM, bo tutaj to jest złe. Przechodzimy do wątku kulturalnego, trochę kultury. Czasem nam ten alkohol się pojawia w kulturze. No wino jest takim bardziej kulturalnym trunkiem niż inne, tak można powiedzieć. Dlatego też w tym wątku nam się to znalazło. Zresztą jako dobro inwestycyjne i aktywo inwestycyjne też wielokrotnie z głównie z profesorem Borowskim tutaj jako naszym gościem ten temat omawialiśmy. On jest ekspertem od tego wina inwestycyjnego. Natomiast patrząc na wino konsumpcyjne nie żebyśmy my byli ekspertami, ale statystyki są akurat słabe. Tutaj między innymi we Francji, która jest liderem pod względem spożycia od lat. y spadło o 3,6% spożycie w w stosunku do roku 2023. To mówimy o zakończonym roku 2024. Globalnie konsumpcja wina w ubiegłym roku spadła o 3,% względem roku poprzedniego to jest najniższy poziom od lat 60 ubiegłego wieku. No pod względem inwestycyjnym tutaj to nieco lepiej wygląda, ale może na razie skupimy się na tych biednych Francuzach, bo to oni też są mocno uderzeni. Znowu przez Trumpa też tutaj w tym przypadku, bo Trump też chce wprowadzać cła. Amerykanie zresztą pod względem ilościowym, bo to Francuzi są liderem, ale to Amerykanie najwięcej w litrach spożywają też ze względu na skalę swojego kraju. Y, no i tutaj Trump też pod tym względem mocno życie chce Francuzom utrudnić. No niestety jest y duży problem w tej branży. Yyy i tak naprawdę jak to podkreślają jakby suma wszystkich strachów, co złego się mogło wydarzyć to się właśnie wydarzyło dla tej branży. Niestety, czyli z jednej strony y wzrost kosztów, no ale co nie podrożało, no to trudno, żeby wino potaniało. Jeżeli ma być tej samej jakości, no oczywiście może być gorszej jakości, wtedy nie podrożeje, ale zakładamy, że jednak są jakieś normy i przepisy to regulujące, no to mamy wyższe ceny. dalej konsumenta, który już wtedy tak za bardzo nie chce tego wina spożywać. Jeżeli ono tak istotnie podrożało, no to szuka jakiś tańszych zamienników albo w ogóle go nie konsumuje, bo z kolei mamy ten trend też trochę dealkoholizowania, czyli ale na przykład nie mamy tu statystyk wina bezalkoholowego, które chyba jakby radzi sobie coraz lepiej. Tak mi się wydaje. Nie wiem, czy wśród Francuzów akurat, bo tam jest taka tradycja tego klasycznego, tradycyjnego wina. To to trochę tak jak yyy Włosi też kawy rozpuszczalnej nie wypiją. Tak samo Francuzi my się z tym winem mają takie podejście tutaj bardzo konserwatywne. No to no to tutaj akurat nie mamy czego szukać. Natomiast faktycznie no mamy jeszcze zmiany pogodowe, y, które niestety dotykają także producentów wina. Czyli tak, spadek konsumpcji, no bo bo zdrowie, no bo już nie chcemy tyle alkoholu, wzrost ceny produktu, no to już nie chcemy tego produktu. popyt spada, bo cena wzrosła. No i do tego jeszcze cła, które też spowodują mniejszy popyt, no bo wina będą droższe w Stanach. A w Stanach jeszcze te pożary, które miały miejsce w Kalifornii znowu spowodowały, że właśnie ta produkcja w Stanach spadła o 20%. No ale to też y osoby się tym trudniące niestety mają problem, więc z każdej strony problem, więc można pomyśleć jak go rozwiązać przy Tak, ale też tak właśnie patrząc taka ciekawostka odnośnie y konsumpcji i też konsumenta samego, który stał się nieco bardziej zamożny. Dominowały przez lata te wina z tego segmentu takiego 10 EUR 10 $arów mnie więcej, tak? Czyli tutaj taka bardzo średnia, a w Polsce 10 zł, w Polsce 30 zł. To jest taki właśnie przelicznik euro do euro PLN i USD PLN na poziomie trzy jedno i drugie, bo te 10 do$arów 10 € jest przeliczane na 30 zł, tak w tym świecie winnym przynajmniej. Yyy, ale teraz klienci idą bardziej w stronę tych win premium, czyli z wolumenowo yyy spada sprzedaż, dlatego że no tutaj ten jednak większość społeczeństwa w te wina szła, no ale wolumeny z kolei tych premium, pomimo że jest wciąż mniejsze niż tych win ze średniej półki, no to rosną. Także tutaj się nam robi taka dysproporcja, więc to może też jest dla tych y spółek zajmujących się produkcją wina yyy droga jakaś, żeby pójść właśnie te nieco droższe wina, wina premium. W ten sposób mogą sobie nieco swoje marże. Zresztą jak z każdym produktem to co jest premium y charakteryzuje się wyższymi marżami, więc tutaj to na wyniki akurat ta statystyka może wpływać całkiem pozytywnie. No i właśnie jeszcze tylko pytanie oczywiście czy jakiej bomby nie zrzuci nam Donald Trump kolejnej z jakimiś kolejnymi cłami? Chociaż akurat tutaj Donald Trump musi mieć silny rynek wewnętrzny, że zamiast na eksport to wewnętrznie tutaj sobie zachować ten ten przemysł. No ale oczywiście no tutaj właśnie zostało to wspomniane, że nawyki konsumentów po prostu się silnie zmieniają. No myślę, że duża część społeczeństwa tak jak z czasem gdzieś można sobie dorosnąć do do degustacji piwa, że każde smakuje jednak inaczej, a nie, że wszystkie tam no dobra 2,50 dobra cena za puszkę, to co za różnica po czwartym bez znaczenia. I tak chyba duża część jednak to postrzegano wino tak samo po butelce to naprawdę już bez znaczenia jak to smakowało. Tylko, że to znowu mówimy o tych krajach tak jak Francja, gdzie to jest taka tradycja. Tak. No ale jakby bez reszty świata trudno, żeby inaczej nie widać też, skoro jest taki problem w branży to fajnie było gdyby ta branża na przykład zaczęła y w jakiś sposób edukować, wychodzić do zwykłego człowieka, dla którego czy za 10, za 15, czy za 20, czy za 30, to bez znaczenia co on wypije, ale jakoś go edukować. Tak jak na przykład z whisky było bardzo dużo różnych ciekawych spotkań i opowiadań, na które zresztą sam kiedyś chodziłem. No i tam faktycznie się degustowało. Można było coś wyczuć, coś rozróżnić, a potem nawet na blind teście faktycznie wiedzieć mniej więcej co się spożywa. Oczywiście w bardzo małych ilościach, tylko degustacyjnych. No to tak samo ta branża, tak jak branża whisky wychodziła do konsumenta, no to ja jakby nie widzę takiego kroku w tej branży winiarskiej, ale może dlatego, że nie szukam, ale no mogliby dojść, skoro mają problem. Czy branża whisky ma problem? Nie wiem, bo akurat tego nie przeczytałem inwestycyjnie. od 2008 roku tam taka dość solidna korekta się pojawiła. No potem w okresie pandemii, kiedy był bum na wszystko po pandemii to mieliśmy ponownie wzrosty. Tutaj ten jest indeks lx, który pokazuje właśnie ceny ceny wina. No ale w tym momencie to inwestycyjne wino też jest pod presją tych samych inne aktywa, czyli inflacji, zawirowań na rynku. Bo to jednak jest przez część może tych bardziej zamożnych traktowane jakieś dodatkowe y aktywo inwestycyjne, no ale jednak się tłum na to nie rzuci. Y i ulica tak mówiąc brzydko, więc to to już jest bardziej wyrafinowana forma. Zawsze zawsze można na koniec jak inwestycja nie wyjdzie skonsumować i i się jakoś może zwrócić. Myślę, że Myślę, że w ten sposób to jest traktowane jako stop los ostateczny. To w ten sposób nie patrzył. Ale przechodząc do kolejnego wątku. Mądry głów. Takie mądre rzeczy mówimy. Powołamy się po raz kolejny na Donalda Trumpa, no bo to jest skarbnica cytatów w ostatnim czasie. Teraz ponownie ponownie, może nie ponownie, ale pojawia się wątek Jerem Powela i Fedu. Bardzo mocno, ponownie krytykuje Donald Trump Powela i łącznie z tym, że pojawiają się już jakieś potencjalne domysły o tym, że być może nawet będzie chciał go odwołać, co nie jest łatwe, no ale Trump myślę, że będzie szukał drogi do tego. Tak samo jak szuka dla siebie drogi na trzecią kadencję, tak możesz szukać tutaj drogi prawnej, żeby jednak pozbawić stanowiska Geram Powera. Król, król Trump pierwszy albo drugi, czy tam któryś w dynastii. No natomiast widać, że od nas znowu zgapiają, bo my też chcieliśmy prezesa banku centralnego zwolnić spełnionej przez niego funkcji bez jego zgody. No nie udało się, także może, może tu się uda, ale wątpię. Ustawa jednak go chroni dość solidnie jednak. Tak. No tam oczywiście no my próbowaliśmy to podważać w jakiś sposób, że że doszło do jakichś takich naruszeń, które pozwolą zwolnić, ale nawet nie wiem na jakim etapie to jest teraz w Polsce. Natomiast w Stanach Zjednoczonych no tu nawet nie ma żadnej podstawy do tego, żeby Powela zwolnić z spełnionej funkcji. No ale ta narracja oczywiście rynkom się jak najbardziej nie podoba. No bo w jaki sposób prezydent ma naciskać na niezależny bank centralny i na jego szefa, chcąc go odwołać i naciskając na obniżki stóp. No tutaj nawet Trump napisał, że including Biden's disaster w kontekście wzrostu cen, że teraz te ceny spadają. Tak jakby Joe Biden rozsiął chorobę wśród drobiu. No a tutaj z kolei Pawela nazywa Mr to Late, że pan spóźniony za przykład podaje Europę, że to już siedem obniżek stóp. A, a Power jest to late i chyba no tak, bo jest taki serwis w Stanach Zjednoczonych Truflation i tam bardzo często gdzieś można w internecie znaleźć jakieś opracowania, że ta inflacja w Stanach to na pewno nie jest taka jaka jest. Ona jest o wiele niższa. Tak jak u nas jest zazwyczaj narracja odwrotna, bo u nas jest tak, że nie, to na pewno nie ma tak niskiej inflacji, to na pewno jest wyższa. Ta inflacja jest zaniżona, nie? A w Stanach jest odwrotnie. BLS podaje zawyżoną inflację. Ona jest niższa tylko dlatego, żeby PAEL mógł nie obniżać stóp. A taki portal truflation, który ma tam zbierać i agregować dane, takie powiedzmy real time z gospodarki, no to on pokazuje tam 138, a BLS pokazuje 24. No i Trump mówi, że nie ma inflacji w Stanach, więc dlaczego Paul nie chce ciąć tych stóp? Nasza prawda jest zawsze najtańsza, więc wiadomo, że tak jest. Natomiast w przypadku tego odwołania to ja myślę, że tutaj też jest jakieś okienko, które może wykorzystać Trump, no bo jest ta opcja zwolnienia, to jest for cost, tak? czy jakieś przyczyny konkretnej, a to jest tak subiektywne, to myślę, że można znaleźć choćby działanie na szkodę państwa, w jaki sposób to będzie chciał udowodnić. Y na pewno może wprowadzić wiele zamieszania i to jest takie największe ryzyko, które widzę, bo nie wierzę, że cokolwiek z tego wyjdzie. Zresztą już go y różni doradcy powstrzymują, żeby w ogóle nie szedł tą drogą. Natomiast zawirowań trochę może na rynku wprowadzić, tak jakby ich było już mało wprowadzonych przez niego, więc to jest kolejny jakiś wątek, który się pojawia. Tak. Dlatego no naciskanie akurat o ile w Polsce no to co by nam to szkodziło no wiadomo trochę kapitału by wyfrunęło no bo uznaliby nas za kraj trzeciego świata no to o tyle jakby Stany poszły w tę stronę no to jednak miałoby to poważne reperkusje. No i inwestorzy na pewno by nie chcieli inwestować pieniędzy w kraju, który może dyktaturą sobie odwoływać szefa banku centralnego z jakiegoś powodu, który byłby taki czy inny. e, dopóki nie jest, nie wiem, nie popełnił przestępstwa, przestępstwa takiego sens, takiego prawdziwego przestępstwa, tak, za który można zostać skazanym. No to tak gospodarczo to to on zresztą sam nie podejmuje decyzji. Dlatego no mamy całe FOMC, to jest znowu to samo co w Polsce, czyli no jakby obrywa się temu, co wychodzi przed mównicę. No ale tam jest jednak trochę więcej osób, no i o nich Trump nie wspomina. Także to też Paul sam przecież nie jest królem stóp procentowych i sam nie podejmuje tych decyzji, ale powiedzmy, no wydaje się, że staje się takim kozłem ofiarnym, że jeżeli coś Trumpowi nie wyjdzie, to on powie: "No ale Pael tego nie zrobił i to jest jego wina, nie moja". Ja mówiłem i to chyba idzie w tę stronę. No i teraz w ramach czarnej melancholi w takim razie kontra Jerome Powella, bo Jerome Powell twardo wskazuje na to, że i to jest właśnie odpowiedź na to, dlaczego się nie lubią panowie Donald Trump i Jerome Powell, bo Jerome Powell patrzy faktycznie na potencjalne ryzyka związane choćby z słami, jak to będzie wpływało na inflację i cały czas dalszą ścieżkę stóp procentowych uzależnia od inflacji, a tutaj widzi ryzyka, że faktycznie ona może się utrzymywać jakby jest wiele jeszcą niewiadomych, tak? Czyli wciąż musimy się przyglądaćż i tak patrząc na oczekiwania, patrząc przez pryzmat Fedwatch i tak nam się to zmieniło na korzyść i te obniżki procentowe tak nadejdą bardzo szybko. No może nie 7 maja, no bo to jeszcze było przez chwilę także wysoko, ale już w czerwcu prawdopodobnie i owszem. Natomiast Powel tutaj właśnie jasno dał do zrozumienia, że FOMC chce poczekać na większą jasność co do wpływu gospodarczego różnych zmian w policy zarządu przed dostosowaniem kosztów no tam pożyczek czy też stóp procentowych załóżmy. Natomiast zauważył również, że niezależność banku centralnego jest kwestią prawa i że nie jesteśmy usuwalni. Chyba, że z jakiegoś powodu, no ale tak, no na pewno nie takiego, że prezydent chce cięcia stóp, a Pael nie obniżył i OFMC nie obniżyło to wyrzucić. To to nie jest ten ten powód raczej. Natomiast to też jest zabawne, no bo przecież większość kosztów kredytu, czy finansowania przedsiębiorstw, czy kredytu hipotecznego w Stanach, to u nas moglibyśmy się irytować, że prezes banku centralnego nie chce obniżać 100, przez to ludzie mają wysokie raty kredytów. No bo jest zależna od krótkiej stopy, od wyboru trzymiesięcznego. Ale w Stanach tak nie jest. Tam jest 10letnia rentowność ważna. I jaki wpływ ma obniżka stóp Fedu na rentowność 10olatek? Taka, że jak Fed obniżył, to rentowność 10olatek wystrzeliła. Nie ma wpływu. Nie ma kontroli krzywej dochodowości. To Trump z Besentem mają większy wpływ na to, co się dzieje na długim końcu. A jak widać, ich działania prowadzą do tego, że inwestorzy mówią: "My nawet nie chcemy waszych obligacji, a weźcie je sobie". No i to oni odpowiadają za ten koszt pożyczek dla firm, które też są oparte o rentowność obligacji z kolei korporacyjnych. To oni powodują, że te koszty rosną. Koszty kryzu hipotecznego też rosną nie przez Pela, tylko przez nich. Więc z tej perspektywy to naprawdę sam PWEL to ma tu niewiele do roboty. Ale weź teraz to co powiedziałeś wytłumacz przeciętnemu Amerykanńowi jak mam to zrozumieć. dużo łatwiej trafić słowami Donalda Trumpa, że tutaj on jest winny i tutaj a podwyżki c to jest bzdura, bo to wcale tak nie wygląda. Natomiast jakby postawiając się na miejscu FOMC, no to my mieliśmy w Polsce jeden zerojedynkowy wątek. Mrozimy cenę energii, nie mrozimy. A tutaj teraz mamy znowu pauzę w cłach. Czyli FOMC nie może dzisiaj patrząc na tą pauzę trzymiesięczną w cłach podjąć jakieś istotnej zmiany retoryki. będzie bazowało na danych, które spłyną do tej pory. Powiedzmy na nich sobie oprze swoją decyzję, ale potem musi czekać na te trzy miesiące. Co teraz? Słuchaj, czy ty chcesz te cła na wszystkich, na wszystko ustalić sobie, nie wiem, 20% i już niczego nie kombinować, czy chcesz zrobić tam, nie wiem ile jest krajów na świecie, jest 200, czy ileś dla każdego po prostu tam z różnymi procentami, każdego inaczej, to my to musimy policzyć wszystko dla każdego po kolei. No to przecież żeby to zrobić i jak to wpłynie w ta relacja handlowa na na na gospodarkę USA, no to trochę to zajmuje. No i nie można tego zmieniać, bo no ja to porównuję ciągle tak, że że cła w takiej skali mają taką siłę rażenia, że to jakby bank centralny, zmieniając to zdanie co do ceł, bank centralny raz podniósł stopę o 150 punktów, a nawet nie o 0,15 tylko 150% raz o 250, potem tydzień później obniżył o dwa punkty i tak by się bawił co dwa tygodnie jak Trump wychodzi z tymi swoimi tabliczkami i i mówi o tych cłach. Także to się musi ustabilizować i wtedy Fed podejmie decyzję. Ale póki co ciężko oczekiwać stabilizacji, ale za to można doszukać się podobieństw pomiędzy tym, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, a w Turcji, kto się co się działo, to ładnie tutaj na slajdzie mamy to nazwane jako erdoganizacja USA. Tutaj mamy na myśli to, co się dzieje i z rentownościami, z samą walutą, z dolarem, a coś działo się z lirą turecką. Kiedyś tu mamy jakieś podobieństwa. Y efekt niekoniecznie oczekiwany, ale widać, że jest totalny brak zaufania do Stanów Zjednoczonych i do dolara i właśnie przez pryzmat wzrostu rentowności, obligacji też nie ma zaufania ogólnie do amerykańskiej gospodarki, tego co tam się dzieje. Trochę tak właśnie jak to wyglądało w Turcji, oczywiście nie na taką skalę, ale też mamy ciężko porównać Turcję i Stany Zjednoczone tutaj pod względem gospodarczym. No tam finalnie w Turcji było o tyle dobrze, że jak już ta inflacja wystrzeliła, to przynajmniej indeksy giełdowe też wystrzeliły, bo już ludzie naprawdę szukali ochrony przed i tą lecącą na łeb na szyję lirą w cokolwiek, co ma jakąś wartość. No faktycznie przedsiębiorstwa mają swój majątek i tam można zaparkować pieniądze. No zwłaszcza, że mnożniki w Turcji raczej nie były na wysokich poziomach i to była forma przechowania kasy. Nawet obligacje korporacyjne jak gospodarka hula, trzymamy tam, no bo tam jest y jakby zarobimy, przechowamy wartość pieniądza. No i teraz Amerykanie mają z kolei taki znowu twardy orzech do zgryzienia, w co mają włożyć pieniądze. No bo waluta im zaczęła topnieć. Akcje razem z walutą zaczęły topnieć i od 4 kwietnia zaczęły topnieć jeszcze ceny obligacji. Więc jak spadają akcje, waluta i obligacje, no to emerging market siłą rzeczy, bo Polska przechodziła czasami przez takie etapy również. No ale ta Turcja to tak z uwypukleniem obrazowo, no bo do w pewnych etapach, na przykład od września do stycznia mieliśmy silnego dolara, silny amerykański rynek akcji, spadek cen obligacji, czyli naturalna rotacja z obligacji do akcji i jeszcze świat też szedł, bo dolar się umacniał. Potem mieliśmy świat wychodził z amerykańskich akcji do 7 kwietnia, ale w tym samym czasie zyskiwały obligacje, czyli znowu rotacja świat z amerykańskich akcji na zewnątrz, ale sami Amerykanie z akcji do obligacji. A teraz od 4 kwietnia nagle już wszyscy ze wszystkiego. Ucieczka na całego. Ale zobacz, jakbyśmy tak szukali sobie jakieś analogii. Erdogan, Trump, wiadomo to mocno na Tramp Dogan. Trump Dogan i ta polityka. Obaj bardzo mocno walczyli ze swoimi bankami centralnymi. Erdogan poszedł wprawdzie krok dalej i faktycznie wyrzucił. No dlatego idziemy też w tę stronę. No Trump ma tutaj może nieco bardziej związane ręce ze względów właśnie regulacyjnych. No i tego się trzymajmy, że faktycznie tego nie dojdzie. Obaj dość mocno wpłynęli na walutę, niekoniecznie chcąc tego w takiej skali. Tak. Ty nie nie spodziewać się takiej deprecjacji liry tureckiej Erdogan. A tutaj Donald Trump. No jednak oczywiście Stany Zjednoczone zawsze będą górą ze względu na to, że dolar jest walutą y jednak rezerwową. Y jest był uznawany za tą bezpieczną przyznań. Ale właśnie to jest też ciekawe, że jak mocno y to spada wartość dolara to choćby widać na złocie. Koniec dolara, odcinek 1980 któryś. Tak. Dokładnie. To jest kolejna historia podważająca status dolara jako waluty rezerwowe świata, ale w zasadzie gdzieś długoterminowo, być może nie w tym miejscu, nie w tym czasie i nie w tym momencie jeszcze, Trump przecież chciał słabego dolara i negocjować to z innymi krajami, tylko przyspieszyli mu to. Tylko teraz inne kraje wybierają presję, bo to nie w tym czasie miało się wydarzyć. co się miało wydarzyć po wprowadzeniu ceł i dopiero później dolar miał być jeszcze mocny, robić krzywdę emergingom, żeby te właśnie zaczęły się lepiej dogadywać ze Stanami i dopiero później, jak już tu mamy pole do manewru, no to idziemy teraz dealować, co z tym dolarem robimy i skoordynowana akcja na jego osłabienie. Taki był plan gdzieś na przełom 2526, a tu nagle rynek stwierdził, że a dobra, nie ma planu, teraz my naciśniemy na Trumpa właśnie tego typu ucieczką od aktywów, że nie może sobie tak po prostu frywolnie narzucać swojej woli innym krajom, no w sumie całemu światu. No i to jest bardzo ciekawe oczywiście jak to się skończy. No pewnie, pewnie tak samo. Gdzieś popada ten deszcz, ale wreszcie wszystko wróci do do normy. E i przejdą, wejdą jakby znowu te czynniki makroekonomiczne do gry. No bo na razie dolar jest od nich odłączony, czyli mamy tak jak w Turcji, no właśnie bank centralny musiał trzymać mega wysokie stopy procentowe, ale to by też inflacja, ale to oczywiście nie powodowało, że lira w jakikolwiek sposób na tym zyskiwała. Y, natomiast no sytuacja jest nie tyle podobna, co jakby w tę stronę zmierzająca. Patrzę teraz na wykres WIGu 20, no bo tutaj mimo wszystko ten kapitał do nas napłynął w pewnym momencie, potem mocna korekta, teraz znowu ponownie WIG 20 na północ zmierza. Ale no mimo wszystko tej tej y w patrząc przez pryzmat tego co się dzieje to zresztą tak jak określiłeś WIG 20 jest między młotem a kowadłem patrząc na przyszłość y no póki co ten kapitał jeszcze się to utrzymuje ale no ja do końca akurat nie widzę cały czas perspektywy pozytywne dla WIGu 20 natomiast ty nie jesteś aż tak optymistyczna to ja ja to tutaj na razie tylko stwierdzamy fakty nie znaczy w ogóle no to trzeba też rozważyć temat od banków, które jednak no dalej są w tym indeksie i będą. No i w kontekście takiego gwałtownego cięcia stóp procentowych, jak to będzie tutaj wyglądało. Plus rozważyć temat kapitału zagranicznego, który już pokazał w ostatnim czasie jak w parę dni potrafi zmieść ten indeks po prostu z powierzchni. Zresztą inne indeksy też zmiódł, ale ten też wszystko pospadało po 20. Wiadomo, że tutaj od nas to szybciej ucieka zawsze w takich w momentach zawirowania. No bez dwóch zdań. Tak jest. Jest dynamicznie. Natomiast to między młotą a kowadłem, no to zauważam przez pryzmat kursu kursów walutowych, no bo euro złoty poszedł nam w górę przy tym piwocie. Akurat był ten piwot prezesa NBP, no to euro złoty w górę. Natomiast mamy tą niechęć do dolara, która nie wynika teraz z różnicy w stopach procentowych, bo już wszyscy przestali na to patrzeć, tylko na razie na ten sentyment. No i mamy dolar złotego i Amerykanów czy też fundusze amerykańskie, które gdzieś po świecie, mimo że to są o wiele mniejsze rynki niż rynek amerykański, próbują gdzieś upchnąć tą kasę, której nie chcą wpychać w USA, bo uważają, że tam teraz to już nie warto. Yyy, czyli taki alt season można się śmiać na na giełdach, czyli wszystkie inne giełdy w relacji do amerykańskiej zyskują, kiedy alty zyskują, a bazowy rynek amerykański traci albo zyskuje mniej. No więc USDPLN wskazywałby na mega wysokie poziomy WIGu 20, ale Europi na na niskie poziomy WIGu 20. WIG20 jest dosłownie po środku. Wygląda to tak, jakby inwestorzy z Europejscy po prostu się cofnęli, kapitał portfelowy uciekł z Polski, ale amerykańscy nie wiedząc co robić z tą kasą, która tam by była zaparkowana, ale nie jest, bo sentyment, ucieka i szuka i na przykład kupuje akcje w Polsce. No i teraz jest to o tyle ciekawe, że dojdziemy sobie do wniosku, że jeżeli cokolwiek się wydarzy takiego w Stanach, alko musiałoby się to wydarzyć prędzej niż później, że Ameryka odzyska swoją znowu ten prym powiedzmy, albo to zaufanie zostanie troszeczkę nadrobione, no to przy tym oczekiwaniu cięcia stóp to dolar złotego to zmiecie. No i wtedy można tylko się zastanawiać, co wtedy z tym kapitałem, który teraz tu jest, czy też go nie zmiecie, powiedzmy. Dlatego. Mhm. Jakby tutaj jest ta narracja, że euro złoty się prawidłowo zachowuje. No bo jest ta sama skala, powiedzmy Strefa Euro i Polska jakby ryzyka politycznego. No ale Stany mają teraz ogromne ryzyko polityczne, Polska ma niskie ryzyko polityczne, no ale jednak stopy zrobią swoje, tylko stany muszą odzyskać ryzyko. I tak przeglądając kalendarz, myślę, że najważniejszą datą będzie koniec kwietnia i tam będą dane o PKB USA. Pewnie tak. Natomiast mamy cały czas narrację tutaj uspokojenia yy sytuacji geopolitycznej. Sprzyja w dalszym ciągu, chociaż trochę się to na drugi plan zaszło, ale mimo wszystko sprzyja pozytywnej sytuacji w Europie. Tutaj też y rynek może jest trochę zbyt optymistyczny momentami, no ale ogólnie jest poprawa, więc to pomaga. a same banki yy faktycznie tutaj są pewnego rodzaju zagrożeniem dla WIGU 20, no bo jednak mamy spory udział banków, a jeżeli sobie połączymy te nasze dzisiejsze wątki i potencjał yyy tutaj z niższych y stóp obniżych stópowych właśnie i y niższej inflacji, no to jest taki czynnik, który gdzieś tam dla tych banków kluczowych, dla WIku 20 jest zagrożeniem, ale mimo wszystko no póki co stabilnie, technicznie też to patrząc nawet na ten wykres wygląda całkiem dobrze. że póki co idziemy w stronę tych najbliższych oporów. Jeszze braku końca wojny nie wspomnę. No w sensie ryzyka. No rynek zagrał pod to pod, ale to gdzieś tam się toczy tak na drugim planie i nie wróciła retoryka, a nie będzie końca wojny. Tylko na razie jest to trwa. To jest proces, który się rozpoczął i przynajmniej część rynku to kupiła. Wiadomo, ta euforia była początkowo zbyt duża, ale zobacz, rynek się nie cofnął jakoś. Właśnie, właśnie dlatego mówię, że jakby to już dobra już gdzieś kiedyś będzie albo tak weszło i nie, nie wyjdzie. Tak. Mhm. I to nam się utrzymuje. No właśnie. Chyba, że coś by się tutaj zmieniło geopolitycznie, to tutaj mogło być tąpnięcie. Na razie tego na horyzoncie nie ma. Chociaż patrząc na ceny złota wygląda na to jakżeby była w ogóle globalna wojna wszędzie. No bo to złoto jest na historycznych szczytach. Najbardziej tutaj to most crowded trade, tak w tej grupie jest. Historycznie aktywa, które są w tych najbardziej zatłoczonych transakcjach, bardzo szybko potem oddają to, co zarobiły. Natomiast no w pytanie, jest bum na złoto, czy to będzie bum, ale bum bum takie z tego bumu to no to niestety ten wykres, jak każdy tego typu wykres czasem się jakoś skończy, no bo nie można rosnąć tak w kosmos, aż tam wybije nam górną ramkę monitora. I wreszcie to to w jakiś sposób odda część tych tych wzrostów. Natomiast no skala i przyspieszenie z miesiąca na miesiąc patrząc na ten wykres no to jest kosmos, tak? Czy czy to to najlepsze wyniki na rynku krypto tak wyglądały, a nie złoto. Natomiast yyy no to porównanie gdzieś tam 2010 i chwilę później, no to to chociaż ten wykres wtedy też tak nie wyglądał jak ten aktualny, ale dlatego dorzuciłem to most crowded trade. No nie żeby straszyć, bo tak znowu to tak można odebrać, tylko chodzi o to, że to zawsze się kończy tak samo. Każdy, każda forma wielkiego FOMO na dany instrument skończy się identycznie, tylko nikt nie wie kiedy i nie wie z jakiego poziomu. To równie dobrze może być z tego, a może być z 4,5 czy z 5000. Tego niestety nigdy się za bardzo nie dowiemy. Natomiast wiemy jak to będzie wyglądało w przyszłości, jak już ten punkt przegięcia nastąpi i oczywiście też w niego nie trafimy prawdopodobnie, ale wtedy morał jest tego taki, że przy tego typu trendach tak samo jak na rynku krypto, które rosły swego czasu podobnie, no trzeba jakoś tym zarządzać czy zabezpieczać, czy chyba, że ktoś po prostu chce trzymać złoto, nieważne jaka jest cena, no to oczywiście to nie ma tego problemu. I nawet jak spadnie, nie wiem, do 2000, bo wszystko się posypie, no to to dalej będzie trzymać, jakby to wtedy okej. No ale no most crowded trade zawsze się kończy identycznie. To może być most crowded trade przez miesiąc, dwa, pięć. Nigdy nie wiemy jak długo to może przyrastać. Teraz było 49%, może być 80% za jakiś czas jak to dalej będzie tak rosnąć, ale skończy się identycznie jak zawsze, bo zawsze się kończy tak samo. Przykładem jest Magnis Fen 7, które miało wtedy 50 chyba 5% dwa miesiące temu w lutym, a w marcu już nie miało. Inny rodzaj też kapitału jednak inwestuje tu choćby w Magnes 7, a inne w złoto. No tutaj mamy banki centralne, które mocno napędzały to złoto i w dalszym ciągu Polski NBP wciąż jest liderem w tym roku. Wyprzedza nawet Chiny tutaj według tych danych najnowszych. Tak się zastanawiam, no skoro tak parkują, to jest tak jak z tą Bitcoinem, który schodzi z giełd. Podasz Bitcoina na giełdach? No płynność zabierają też takiego rynku. Tak, tak, tak. To na pewno i oczywiście nie sprzedadzą jak będzie kiedyś tam spadać, no bo to nie po to kupują. No ale płynność jest zabrana z rynku i wtedy jak się jakiś trigger odpalił, no to wtedy znowu przelatuje drabinką i tam tylko giełda może zacząć jakoś blokować, interweniować na na rynku futures i to wszystko, nie? Znaczy ja myślę, że na takie bum też czekają banki centralne, jeżeli mają plany faktycznie, tak do uśredniania ceny, no to jakiś taki spadek też może być wykorzystany, więc tutaj może być tak, że to nie będzie jakiś korekta, będzie korekta w miarę płytka i kontynuacja ruchu na choćby właśnie przez te działania banku. Tu historia historia złota tą którą tutaj widzimy gdzieś tam od 25 lat pokazuje, że przeważnie no po tych gwałtownych wzrostach no nie było jednak vkształtnego odwrotu, tylko była stabilizacja, ewentualnie później pogłębienie korekty, ale no nie było vkształtne. No jak będzie tym razem, no to za jakiś czas kiedyś sobie o tym powiemy, bo prędzej czy później tak natomiast pojawiają się takie dość emocjonalne komentarze, że to w ogóle już całkowicie to złoto oderwało się od rzeczywistości, a historia pokazuje, że coś co dziś nam się wydaje oderwane rzeczywistości nieracjonalną ceną 3500 doarów może się okazać za rok, że będziemy patrzeć, no to było tanio. Znaczy, no możemy też popatrzeć przez pryzmat ile od czasu pandemii banki centralne wytworzyły pieniądze, który potem wepchnięty został do gospodarki i teraz w zasadzie za te pieniądze część banków może kupować sobie złoto jako ten antyczny w ogóle metal, za który nic nie kupimy w sklepie. To już za bitcoina więcej rzeczy kupimy niż za za złoto, czy tam je odłamując, żeby się zgadzało. Ale cały czas jest taka narracja, że jednak złoto lepiej utrzymuje wartość. A Bitcoin owszem jest też tą gąbeczką, ale jednak z łatką bardziej ryzykowną. No i tu jest jeszcze ten temat, że to jednak jest bardzo mały rynek w porównaniu do kapitału, który się nim zainteresował. No bo popyt ze strony banków centralnych, popyt ze strony inwestorów, popyt ze strony wszystkich w Chinach praktycznie, popyt ETFowy, futuresowy, wszyscy na raz. Jeden rynek nagle się stał najbardziej popularnym na świecie, a to on nie jest tak wielki, więc tutaj właśnie przelatywanie tych poziomów cenowych jest też łatwiejsze, jak się wszyscy na nim skupią. No i stąd właśnie no gdzieś tego kapitału spekulacyjnego też tu pewnie jest całkiem sporo i jakby nigdy nie mieliśmy nic przeciwko złotu, nigdy nie wieszczyliśmy, że będzie jakiś problem. No ale teraz pomału chyba gdzieś będziemy się do tego zbliżać, żeby po prostu uważać, że to nie jest naturalne tego typu kształty na wykresach na pewno i że most crowded trade prędzej czy później nie wiemy czy jutro, pojutrze, za miesiąc, za trzy, za pięć skończy się tak jak Magnis Fen 7 się skończyło. A ja lubię kończyć nasze programy, pomimo że kończymy wątkiem pesymistycznym, to lubię szukać jakiś optymistycznych aspektów tego wszystkiego. I w momencie kiedy faktycznie to złoto skoryguje i kapitał gdzieś będzie szukał ujścia, no to jest szansa dla innych rynków. I tutaj może to jest wtedy ten pozytyw. Trochę nie współgra akurat bezpieczne aktywo, takim jak jest złoto, choćby z naszym wigiem 20, ale gdzieś ten kapitał ujście musi znaleźć, bo póki co mówisz zabiera z rynku, więc niech trochę odda, a wtedy dla giełd to może być dobre. Kto jeszcze wtedy nie kupił złota, to będzie miał okazję taniej, ale wtedy się przestraszy i nie kupi. I pewnie tak będzie. A kupi wtedy, kiedy ponownie będzie na szczytach. No bo przecież znowu zrobiło to jak zrobiło dwa razy, to zrobi trzeci. Dokładnie. I tego nie życzymy, bo to byłoby pesymistyczne, a życzymy optymistycznego podejścia i tego, żeby faktycznie również nasza giełda sobie dobrze radziła. Dziękują za to Daniel Kostecki oraz Maciej Leściorz i do zobaczenia w przyszłym tygodniu.

Przewijanie do góry