WIELKIE MANIPULACJE TRUMPA! Od paniki po euforię. Cła wstrzymane, został CHAOS! [Cła, Manipulacje Trumpa i Gospodarka]

Kluczowe zagadnienia:

FXMAG 103 000 subskrybentów
13 057 571 11/04/2025

Donald Trump, cła, manipulacje giełdowe – ten film analizuje wpływ decyzji byłego prezydenta USA na światową gospodarkę. Omawia chaotyczne działania Trumpa związane z cłami, ich wpływ na rynki finansowe i reakcje innych krajów.

  • Wojny handlowe Trumpa: Film analizuje konsekwencje polityki celnej Donalda Trumpa, w tym wpływ na rynki finansowe i globalną gospodarkę. Trump uderza cłami w Kanadę, Meksyk i Chiny!
  • Manipulacje na giełdzie: Autor omawia podejrzenia o manipulacje na giełdzie związane z decyzjami Trumpa o cłach i ich wpływem na ceny akcji. Cła Trumpa szokują rynki!
  • Reakcje rynków: Film analizuje reakcje giełd na decyzje Trumpa, w tym gwałtowne spadki i odbicia indeksów.
  • Wpływ na gospodarkę: Autor omawia potencjalne długoterminowe skutki polityki handowej Trumpa dla światowej gospodarki.
  • Komentarze ekspertów: W filmie pojawiają się komentarze ekspertów dotyczące wpływu działań Trumpa na rynki finansowe.

Dowiedz się więcej o wpływie polityki Donalda Trumpa na światową gospodarkę. Obejrzyj film i poznaj szczegóły!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Chaos opanował świat. Amerykanie wybrali prezydenta, który państwem miał rządzić jak porządnym biznesem. Ale okazuje się, że Trump rządzi Stanami tak, jak rządził swoimi własnymi biznesami. Ten tydzień był popisem w jego wykonaniu. Niektórzy to, co się działo na rynku określili efektem pomarańczowego łabędzia. Wielu liczyło na to, że weekend przyniesie ostudzenie emocji, w szczególności na rynkach finansowych. Tak się jednak nie stało i początek tygodnia przyniósł dalszą paniczną wyprzedaż z wielkim znakiem zapytania: Co przyniesie 9 dzień kwietnia? Kiedy to wejście w życie miały wyższe cła, które dalej nikt nie wie do końca jak zostały policzone. Co przyniosła środa? wstrzymanie wyższych ceł na 90 dni z pominięciem Chin, które najmocniej i najwyraźniej sprzeciwiły się Trumpowi w odróżnieniu od innych krajów, które jak stwierdził sam prezydent Stanów Zjednoczonych całowały go po tyłku, błagając o ugodę. Mówię ci, te kraje dzwonią do nas, całują mnie w tyłek. One umierają z chęci zawarcia umowy. Proszę, proszę Panie, zawrzyj umowę. Zrobię wszystko. Zrobię wszystko, panie. Co gorsza, cała sytuacja, która miała miejsce w minionym tygodniu, to w zasadzie jedna wielka giełdowa manipulacja, na której nie ma wątpliwości mnóstwo pieniędzy zarobiło najbliższe Trumpowi otoczenie. On zarobił dziś 2,5 miliarda dolarów, a on zarobił 900 milionów dolarów. To nieźle. A rzecznik prasowy białego Domu Karolin Lewit. Wielu z was w mediach wyraźnie nie zrozumiało sztuki zawierania transakcji. Wyraźnie. Nie zauważyliście, co prezydent Trump tutaj robi? dodatkowo krytykowała media, które według niej nie zrozumiały, co Trump rzeczywiście robi. Problem polega jednak na tym, że sam Trump nie wiedział co robi. A gdy sytuacja stała się zbyt poważna i pojawił się rozłam wśród jego najbliższych współpracowników i na rynku obligacji nie działo się tak jakby tego oczekiwał, postanowił z pomysłu wyższych cel się wycofać, ale cła zostały tylko te 10% więc pod kątem gospodarczym świat te decyzje już odczuwa. Stałych widzów proszę o kredyt zaufania w postaci łapki w górę. Ja nazywam się Dawid Augustyn. Ty trafiłeś na kanał FX Maga. To rynkowy alert, w którym podsumowujemy wydarzenia ważne dla twoich finansów. Aż 73% oglądających nie subskrybuje naszego kanału, przez co omijaje mnóstwo wiedzy. Dołącz do subskrybentów dbających o swoje finanse. Chciałbym, żeby przedstawione za chwilę fakty były po prostu przeze mnie wymyślone, ale ja niestety nie mam tak bujnej wyobraźni. Zapraszam serdecznie na podsumowanie chaosu, który w tym tygodniu opanował świat. Partnerem odcinka jest i Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD. W opisie znajdziesz link do nowego odcinka podcastu [Muzyka] Pospekulujmy. Przez weekend inwestorzy mieli czas na zastanowienie się, jak rzeczywiście na gospodarkę wpłyną cła nakładane przez Donalda Trumpa. Poniedziałek przyniósł kontynuację wyprzedaży, którą nazwać trzeba giełdową paniką, bo ostatni raz taka przecena na rynkach finansowych miała miejsce w 2020 roku. Większość głównych indeksów na starym kontynencie rozpoczęła nowy tydzień od spadków sięgających 56%. Jedną z giełd, która w poniedziałek rano wyróżniała się na tle pozostałych była giełda z Frankfurtu nad Menem. Niemiecki indeks tax zaraz po otwarciu giełdy odnotował spadek, który wyniósł aż 10%. Jeśli Donald Trump nie wycofa się z wprowadzonych ceł, a na razie na to się nie zanosi, to będzie powodować spadek indeksów giełdowych na całym świecie. To w konsekwencji doprowadzi do recesji w gospodarce światowej. komentował w poniedziałek rano sytuację doktor Artur Borcuch z Uniwersytetu Warszawskiego. Handel był tak intensywny, że warszawska giełda zdecydowała o zawieszeniu notowań na godzinę, dokładnie od 15:15 do 16:15 w celu, jak sama GPW przekazała, zachowania bezpieczeństwa uczestników obrotu. Nie trudno się domyślić z jaką reakcją spotkała się ta sytuacja. A w tle pojawiały się plotki o to, że była to decyzja, która miała między innymi uspokoić sytuację w sektorze bankowym. Na sesji poniedziałkowej miała miejsce również ciekawa sytuacja, bo pojawiła się plotka warta biliony, a dokładnie 7 minut żył fake news na temat potencjalnego zawieszenia ceł na 90 dni przez Donalda Trumpa. Po tej wiadomości wartość akcji w USA skoczyła o prawie 2,5 biliona dolarów. Informacje jednak zdementowano, a na giełdzie ponownie polała się krew. We wtorek obserwowaliśmy kontynuację wyprzedaży. Chiny, które w dniu wyzwolenia Ameryki zostały obciążone przez amerykańską administrację Cłami w wysokości 54% odpowiedziały kontr taryfami w wysokości 34% na wszystkie towary importowane z USA. Trump zapowiedział, że jeśli rząd w Pekinie nie wycofa się z tej decyzji, to stawka celna na chińskie produkty wzrośnie o 50%. Nałożymy cło w wysokości 50% powyżej cła, które nałożyliśmy. Co wiemy, że tak się wydarzyło. Chiny źle to rozegrały, wpadły w panikę. To jedyna rzecz, na którą nie mogą sobie pozwolić. Napisał w poście na swojej platformie społecznościowej True Social, prezydent Stanów Zjednoczonych. Oprócz Chin odpowiedź na amerykańskie cła przygotowała Unia Europejska. Projekt przygotowany przez Komisję Europejską zakładał wprowadzenie taryf na dużą grupę amerykańskich produktów w wysokości od 10 do 25%. Co ciekawe, na liście produktów objętych dodatkowymi opłatami nie znalazła się amerykańska whisky. Wcześniej planowanej koncepcji sprzeciwiły się Francja i Włochy. I też wcześniej Ursula Wonderlen, szefowa Komisji Europejskiej, przekazała, że Unia Europejska zaproponowała USA całkowite wzajemne zwolnienie z ceł towarów przemysłowych. Jesteśmy gotowi do negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Zaoferowaliśmy zero za zero taryf na towary przemysłowe. Trump przedstawiony pomysł uznał jednak za niewystarczające. Płacimy im, żeby ich bronić militarnie, a oni oszukują nas w kwestii handlu, więc to nie jest dobra kombinacja. Skandaliczna sytuacja miała miejsce we wtorkowy wieczór, kiedy to prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował opinię publiczną o tym, że kraje dosłownie całują go po tyłku, żeby tylko móc się dogadać. Mówię ci, te kraje dzwonią do nas, całują mnie w tyłek. One umierają z chęci zawarcia umowy. Proszę, proszę, Panie, zawrzyj umowę. Zrobię wszystko. Zrobię wszystko, Panie. Czy tak zachowuje się osoba na takim stanowisku? Kilkadziesiąt godzin później saga z tyłami znalazła swój punkt kulminacyjny. W środę o godzinie 19:00 Donald Trump poinformował o wstrzymaniu ceł na 90 dni. To znaczy pozostaje wyższa 10% stawka, ale nie będzie miało miejsce zapowiadane wcześniej podniesienie ceł, które miało wejść w życie 9 kwietnia. To nie dotyczy Chin, gdzie przepychanka dotycząca wysokości ceł trwa w najlepsze. Na informacje o wstrzymaniu ceł na 90 dni giełda zareagowała kosmicznym odbiciem. Dlaczego Trump wstrzymał się z podniesieniem ceł? Na początku tygodnia obserwowaliśmy obniżki rentowności amerykańskich obligacji, które były na rękę administracji Trumpa. Zresztą jedna z krążących w sieci teorii mówiła o tym, że to jest właśnie główny cel wywoływanego krachu na giełdzie. komentowaliśmy ją w osobnym nagraniu, czyli chodziło generalnie o zrolowanie długu przy niższym oprocentowaniu. Jak wiemy, to się jednak nie udało, bo rentowności obligacji zaczęły wbrew logice rosnąć, to Chiny najprawdopodobniej zaczęły pozbywać się amerykańskiego długu, tym samym podbijając koszt jego obsługi. To jeden element. Drugi to rozłam wśród doradców Trumpa. Financial Times komentował w czwartek, że ultraprotekcjonistyczna polityka przywódcy USA natrafiła na opór wśród najbliższych doradców. W szczególności Maska, który miał pokłócić się z głównym doradcą prezydenta do spraw handlu Peterem Navaro. Obóz Maska, do którego według doniesień ma należeć minister finansów Scott Besent sprzeciwia się polityce wysokich ceł. Musk zresztą już wcześniej publicznie informował o pomyśle na przykład wolnego handlu między USA a Unią Europejską. Jak Trump skomentował zawieszenie ceł? Ludzie trochę wyskakują poza linię, trochę się wystraszyli, ludzie się bali. Stwierdził w środę Trump podczas spotkania z kierowcami rajdowymi przed białym Domem pytany o powody nagłego zawieszenia wysokich ceł. Trump odpowiedział, że obserwował rynki finansowe, które w ostatnich dniach były ponure, a ludzie obserwujący gwałtownie rosnącą rentowność amerykańskich obligacji we wtorek zaczęli odczuwać mdłości. I te słowa zdają się przeczyć słowom Scota Besenta i rzeczniczki białego Domu, którzy twierdzili, że taki był plan od samego początku, a decyzja Trumpa pokazuje tylko sztukę dobijania targu, czyli The Art of the Deal. Wielu z was w mediach wyraźnie nie zrozumiało sztuki zawierania transakcji. Wyraźnie nie zauważyliście, co prezydent Trump tutaj robi? O tym jak chaotycznie Trump prowadzi swoją politykę świadczy również fakt, że osoby, które dokładnie powinny wiedzieć jak realizowana jest aktualnie polityka celna, o niej samej dowiadują się z tweetów prezydenta. Nie rozmawiałem z prezydentem od czasów, więc przedstawiciel handlu nie rozmawiał z prezydentem Stanów Zjednoczonych. O globalnym uporządkowaniu handlu. Tak, rozmawiałem. A jednak ogłosił to na Twitterze. Czy świat wróci do normalności? Jak komentuje Daniel Kostecki, pauza się dokonała, ale niepewność i tak została. Globalne rezerwacje kontenerów dokonane między 1zy a 8 kwietnia spadły o prawie połowę, a import z USA spadł o 64% w porównaniu z siedmiodniowym okresem bezpośrednio poprzedzającym. Rezerwacje z Chin spadło o 36% w tym samym okresie, podczas gdy globalne rezerwacje kontenerów dla wszystkich krajów spadły o połowę tydzień do tygodnia. Słowem istny standby gospodarczy, który miejmy nadzieję wróci do normalności. Ciężko wyobrazić sobie jednak aktualnie poziom trudności, z jakim mierzą się przedsiębiorcy w podejmowaniu jakichkolwiek biznesowych decyzji. W szczególności gdy ktoś zajmuje się importem lub eksportem do Stanów Zjednoczonych. Partnerem tego odcinka jest walutomat, gdzie sprawnie wymienisz złotówki na dewizy. Odbierz 50% rabat na prowizję przy pierwszej wymianie. Link znajdziesz w opisie. Donald Trump za sprawą dwóch wpisów na tró pobudził Wall Street do refleksji, czy czasem nie dochodzi do manipulacji na giełdzie. Po paru godzinach od tych wpisów na rynek trafiła informacja, że prezydent wstrzymał na 90 dni wzajemne taryfy celne dla prawie wszystkich. poza Chinami, a ci, którzy na rekomendacje Trumpa odpowiedzieli zakupami, zarobili grocie, bo ostatecznie wiadomość o wstrzymaniu ceł doprowadziła do eksplozji cen mnóstwa aktywów. W zaledwie 45 minut indeks S&P 500 wzrósł o kosmiczne 7,5%. Ale po kolei. Środa przyniosła kontynuację skrajnych emocji związanych z ponadprzeciętną zmiennością cen. We wtorek S&P 500 zaliczył niespotykany przelot z plus 4 do-3%. W środę było jeszcze lepiej, z tym, że w drugą stronę. Zmiana intraday, czyli różnica między minimalnymi a maksymalnymi kwotowaniami na tym benchmarkowym indeksie zbliżyła się do 11%. S&P 500 zakończył dzień 9,5% wzrostem. Była to trzecia najmocniejsza giełdowa sesja w wykonaniu tego indeksu od czasów II wojny światowej. Tuż po rozpoczęciu środowych notowań na Wall Street swoim zwyczajem Trump popełnił wpis w truf social. W pierwszym, który został opublikowany 3 minuty po otwarciu, prezydent USA stwierdził, że trzeba być wyluzowanym, bo wszystko idzie dobrze. Następnie dorzucił parę chwil później, zachowując się niczym rasowy analityk z banku inwestycyjnego, że nadeszła świetna chwila do kupowania. Rynki przez dłuższy czas głowiły się o co Trumpowi chodzi. Aż w końcu stało się jasne, do czego nawiązywała amerykańska głowa państwa. Na rynek napłynęła elektryzująca wiadomość. Prezydent zawiesił na 90 dni stosowanie ceł dodatkowych wobec niemal wszystkich państw. Śrócona została jedynie Chińczykom, którym Trump zaordynował jeszcze korzystniejsze cła w wysokości 125% ze skutkiem natychmiastowym. Trudno powiedzieć, co przyświecało Donaldowi Trumpowi, że stworzył te posty na TR Social. Na pewno jednego nie można odmówić mu już teraz zabłysnął tylko ten błysk. nie był zbyt chwalebny i rodzi pytanie, czy już bawimy się na ulicy Sezamkowej, czy jednak wciąż uwzględniamy powagę Wall Street. Może jakieś inne zasady obowiązują polityków, bo gdyby jakakolwiek spółka powzięła informację cenotwórczą, to na pewno musiałaby ją niezwłocznie opublikować w kanale oficjalnym takim jak amerykański system Edgar lub jego zagraniczne odpowiedniki. W przeciwnym razie narażałaby się co najmniej na gniew nadzorcy rynku kapitałowego, fale dezabrobaty akcjonariuszy i zapewne wielomilionowe kary pieniężne. W taki sposób nie tworzy się wiarygodności publicznego rynku. Reputacja buduje się latami, a wystarczy czasami jeden nieprzemyślany ruch, żeby ją zrujnować. Niekiedy bezpowrotnie. Niektórzy dziwią się, że kapitał nie dopisuje ostatnio w przypadku Ameryki. O wiele lepiej zachowują się akcje europejskie czy azjatyckie. Może dlatego, że tych kontynentów nie cechuje tak olbrzymia nieprzewidywalność jak za oceanem. Wprowadzenie niepewności ma swoją cenę. Inwestorzy po prostu oczekują większego dyskonta w porównaniu z wartością godziwą aktywów. Im mniej pewności, tym to dyskonto powinno być większe. Tajemniczych i podejrzanie wyglądających transakcji jest naprawdę sporo. Na przykład ta z rynku opcji. Ktoś przed oficjalną informacją zajął olbrzymie pozycje, które później ostatecznie przyniosły milionowe zyski, bo wzrost cen w przypadku tego instrumentu liczony był w tysc. Ale to nie koniec skandalu z udziałem Trumpa. W środę w gabinecie owalnym powiedział: "To jest Charles Schłab". On dziś zarobił 2,5 miliarda, a ten 900 milionów. On zarobił dziś 2,5 miliarda dolarów, a on zarobił 900 milionów dolarów. Ale ułóżmy sobie wszystko chronologicznie. Wstrzymanie ceł oficjalnie ogłoszone zostało na konferencji prasowej po godzinie 19:00 czasu polskiego. Natomiast godzinę później Donald Trump wziął udział w oficjalnej sesji zdjęciowej z mistrzami Motorsportu. 30 minut później podpisywał już rozporządzenie wykonawcze w gabinecie owalnym, gdzie rozmawiał też z przedstawicielami NASCAR. I tutaj w trakcie wizyty Trump przedstawił najważniejszym personom motorsportu z USA, Charlesa Schwaba, czyli przedsiębiorcę, który świadczy usługi finansowe. To jest Charles Schwab. To nie jest po prostu firma, to jest w rzeczywistości osoba i zarobił dziś 2,5 miliarda. Ten zarobił 900 milionów. Na te wydarzenia zareagował senator z Partii Demokratycznej Adam Shiv, który zażądał odpowiedzi od białego Domu i biura etyki rządowej na temat czerpania zysków z chaosu taryfowego przez najbliższe otoczenie Trumpa. Pewnie odpowiedzi się nie doczeka. Inwestycje w mieszkania to polski sport narodowy. Mówiło się przecież przez długi czas, że na nieruchomościach ciężko stracić. Dane z ostatnich 12 miesięcy obalają jednak ten inwestycyjny mit. Można stracić i to naprawdę sporo. W ujęciu realnym nawet 7%. Wskaźnik trendu cenowego mieszkań, który uwzględnia wpływ inflacji w marcu 2025 roku, wyniósł 969,1 punktu i spadł o 7% w ujęciu rocznym. Właśnie o tyle realnie spadła wartość mieszkań kupionych przez Polaków ponad 12 miesięcy temu. Wynika z danych przekazanych przez Marcina Drogomireswskiego analityka nieruchomościowego. Średnie ceny ofertowe mieszkań na rynku wtórnym spadły w marcu w 11 z 12 polskich miast. Zestawienie zostało przygotowane na podstawie ofert sprzedaży publikowanych w wiodących portalach ogłoszeniowych Morizon oraz Gradka. Największe obniżki średnich cen ofertowych mieszkań w marcu miały miejsce w Krakowie, gdzie średnia cena za metr kwadratowy spadła o 4% w ujęciu rocznym. Niewiele mniejsza przecena wynosząca 3,5% została odnotowana w Szczecinie. Średnie ceny ofertowe mieszkań na rynku wtórnym w marcu wyraźnie wskazywały na postępujące obniżki. Wszystkim, którzy dywagują na temat zmian cen na wtórnym rynku mieszkaniowym, pragnę przekazać, że średnie ceny ofertowe nie rosną, nie stoją w miejscu, tylko spadają. Obniżki postępują powoli, są wprowadzane metodą salami. Napisał Marcin Drogomirecki we wpisie na platformie X. Z danych analityka wynika, że średnie ceny ofertowe mieszkań drugiej ręki spadły również w 11 z 12 miast w ujęciu miesięcznym. Warto również nadmienić, że spadki mogą być jeszcze głębsze. Cały czas na rynku mamy rynek kupującego, a to oznacza, że sprzedający muszą akceptować niższe oferty, w rezultacie czego ceny transakcyjne spadają jeszcze mocniej. Sytuacja jednak może ulec zmianie. RPP, czyli Rada Polityki Pieniężnej, szykuje się do pierwszych cięć stóp procentowych od września 2023 roku i te mogą w maju wynieść już 50 punktów bazowych. A rząd cały czas planuje wprowadzić program dopłat do mieszkań, kredyt na start. To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu. Zostaw łapkę w górę i subskrybuj po więcej informacji ze świata finansów. [Muzyka]

Przewijanie do góry