Rynek chce wyższego bezrobocia | Co przyniesie tydzień? dr Przemysław Kwiecień [Rynek pracy i ropa]

Analiza rynkowa: Rynek pracy, inflacja i ceny ropy

XTB Polska 69 800 subskrybentów
8 794 277 02/10/2023

W najnowszej analizie rynkowej dr Przemysław Kwiecień omawia kluczowe czynniki wpływające na obecną sytuację gospodarczą. Skupia się na rynek pracy w USA, wzroście cen ropy i ich wpływie na inflację. Analizuje również wpływ decyzji politycznych i monetarnych na globalne rynki finansowe.

Kluczowe tematy:

  • Rynek Pracy w USA: Analiza raportu JOLTS, ADP i NFP. Jak słabe dane z rynku pracy mogą wpłynąć na decyzje Fed w sprawie stóp procentowych.
  • Ceny Ropy: Wpływ polityki Bidena i OPEC+ na wzrost cen ropy i związane z tym ryzyko wzrostu inflacji.
  • Inflacja: Perspektywy inflacji w USA i Europie, wpływ efektu bazy i cen energii na wskaźniki inflacyjne.
  • Sytuacja Makroekonomiczna: Ocena nastrojów konsumentów, regionalnych wskaźników koniunktury i sprzedaży domów w USA.
  • Decyzje Banków Centralnych: Analiza bilansu Fedu i wpływu zacieśniania ilościowego na rynki finansowe.
  • Rynek Walutowy: Omówienie sytuacji na parze EUR/USD z uwzględnieniem fundamentów makroekonomicznych.

Dr Kwiecień analizuje również sytuację w Polsce, w tym wpływ decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) na kurs złotego. Szczegółowo omawia wskaźniki wyprzedania na S&P 500 i perspektywy dla DAX-a.

Zapraszamy do oglądania i subskrypcji kanału!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Dzień dobry państwu. Witam na spotkaniu z rękami finansowymi. Poniedziałkowy poranek. No i cóż, skończył się wrzesień, rozpoczyna się czwarty kwartał. Myślę, że to zakończenie kwartału nie było jakoś super spektakularne, nie było jakiegoś tak zwanego strojenia okien na rynkach, ale zakończyło się dość ciekawie, bo mieliśmy trochę temat może nie nieoczekiwany, bo on nie był kompletnie wyjęty z, no nie wiem, z podziemi. Ci, którzy interesują się amerykańską polityką, pewnie wiedzieli, że coś się kroi. Natomiast rynek specjalnie tym nie żył. I nagle w piątek pop południu okazało się, że a będzie paraliż rządu, więc gdzieś tam y to wypłynęło w piątek po południu. Natomiast poza tym to zakończenie kwartału nie było jakieś szczególnie y ekscytujące. I w związku z tym yyy w związku z tym tylko chwilę poświęcimy yyy temu tematowi, a skoncentrujemy się na innych ważnych wątkach takich jak choćby y nadchodzące dane makroekonomiczne. Yyy tradycyjnie jednak zaczynamy od tego, co jest kluczowe na poniedziałkowy poranek. I teraz tak jakby temat, którym właśnie jeszcze dzisiaj piszą media, ale on moim zdaniem będzie tylko przez chwilę analizowany przez przez rynek. To kwestia tego, czy to kwestia tego właśnie shutdownu, czyli paraliżu y rynku z tego względu, że y no po prostu rynki lubią takie tematy, gdzie mogą sobie stworzyć problem i później go szybko rozwiązać. I właśnie tak oceniałbym tę kwestię z tego względu, że może państwo są yyy jakby wydaje się, że ten temat był relatywnie niedawno yyy grany w pewnym sensie, ale yyy gdzieś tam może nam coś świtać w głowie. Natomiast y to nie była kwestia limitu, to właśnie była kwestia limitu zadłużenia, to nie była kwestia paraliżu rządu. Czyli w Stanach Zjednoczonych są dwie takie sytuacje, kiedy mna powiedzieć politycy zawsze próbują zrobić z tego jakiś cyrk i przy mniejszych lub większych szkodach dla gospodarki y zrealizować swoje jakieś partykularne interesy. I jednym z takich sytuacji jest limit zadłużenia. coś co w Stanach Zjednoczonych jest od wielu, wielu lat i ten limit jest podnoszony do różnych poziomów i zawsze jak się do niego zbliżamy, wiadomo, że trzeba będzie go znowu podnieść, bo inaczej nie dałoby rady spłacać, w ogóle obsługiwać wyedmitowanych wcześniej obligacji, nie mówiąc już o funkcjonowaniu administracji. No ale zawsze jest przy tym jakiś polityczny cyrk. I drugim właśnie takim tematem jest ustawa budżetowa. A ponieważ rok fiskalny w Stanach Zjednoczonych trwa do końca września, no to właśnie i od początku października jest kolejny. No więc właśnie zawsze wtedy yyy dzieje się dużo w amerykańskiej polityce. Natomiast yyy temat moim zdaniem yyy jest odłożony w czasie, bo to co dostaliśmy to nie rozwiązanie problemu, a odłożenie go na 45 dni. Mamy sytuację, kiedy Kongres y poprzez inicjatywę szefa republikanów w Kongresie, ale głosami właśnie większości demokratów przyjął takie krótkoterminowe finansowanie i zostało ono podpisane prezydenta. jest to finansowanie na 45 dni i po tym okresie jakby do tego okresu należy znowu najlepiej przyjąć całą ustawę budżetową, natomiast ewentualnie można znowu to trochę przedłużyć w czasie, więc ten temat gdzieś tam wróci, ale myślę, że teraz rynki podejdą do tego na zasadzie okej, był jakiś problem, rozwiązany problem, no to tak naprawdę jest to informacja pozytywna i stąd też takie pozytywne reakcje rynków na poniedziałkowy poranek. Temat szerzej też opisuję w najnowszym m poście na stronie przemysławkwiecień.pl. Ups, coś mi się tu o przywiesiło już. Już to mamy i jest to ten klasyczny wpis, pięć wykresów tygodnia. gdzie pochylam się też nad tematami, innymi tematami, o których dzisiaj będziemy rozmawiać, między innymi cenami ropy do rynkiem pracy, ale właśnie zaczynam od tego paralelu rynku, no bo wtedy właśnie na sobotę, na sobotni poranek jeszcze był to temat w grze, więc trochę bardziej tutaj to opisuje jak to w przeszłości wpływało na rynki i czy to w ogóle ma znaczenie. Także zachęcam do tego, żeby ten wątek sobie yyy tutaj jakby przeczytać szerzej. Dobrze, lećmy dalej. Przepraszam tutaj za trochę zamieszania, ale nie widzę państwa czatu. O, jeszcze pięknie. Jeszcze mnie Google wylogował, więc chwila, moment dla mnie. jakiś taki, a niestety właśnie tak jak powiedziałem, nie widzę państwa czatu i zastanawiam się dlaczego tak jest, więc ciężko mi się odnieść do tego, czy w ogóle państwo słyszą to, co mówię i wszystko działa jak należy, ale miejmy nadzieję, że tak. O, chyba będzie lepiej. Dobra, wracamy, wracamy zatem, przepraszam za te drobne techniczne kłopoty. Wracamy zatem do webinarium, czyli kończąc temat kończąc temat paraliżu, no dla mnie to takie tematy zastępcze, tak jakby wiadomo, że to nie jest dobre, kiedy politycy kłócą się kosztem gospodarki. Ostatni ten paraliż trwał długo, więc wiadomo, że to nie pomaga gospodarce, ale też nie jest tak, że nie wiem, paraliż rządu sprawia, że rynki akcji później rosną, bo takie takie artykuły często można spotkać, bo właśnie na przykład ostatnim razem, kiedy ten paraliż miał miejsce, to mieliśmy dołek rękowy z całkiem innych powodów. Ręki później rosły, no i później czytam jakie głupie artykuły, że o paraliz sprawia, że później rynki rosną. Oczywiście tak nie jest. Raczej najczęściej są to no jakby politycy byli, są i będą raczej, więc jakby rynki robią swoje i o ile tam nie ma jakiejś katastrofy to yyy po prostu żyją innymi tematami. Tak bym raczej na ten moment to postrzegał. Natomiast głównym wątkiem rynkowym są ceny ropy w kontekście odbicia inflacji, czyli coś o czym my mówimy sobie tutaj na tym webinarium już od długiego czasu. No a rynek w pewnym sensie zaczął to podchwytywać w momencie, kiedy faktycznie ta ropa zaczęła nieprzyjemnie rosnąć. Chodzi o to, że ceny inflacji ceny odbijają mocniej, czyli inflacja znowu w Stanach Zjednoczonych trochę rośnie. No i tutaj ta rosnąca ropa sprawia, że problem jest potęgowany, ale zaraz o tym będziemy sobie mówić trochę więcej i tłumaczyć, dlaczego w w tym kontekście dane z rynku pracy są istotne jeszcze dziś. Natomiast wystąpienie szefa Fed też myślę coś od czego na co dzisiaj rynek będzie zwracać uwagę. Dobra, lećmy zatem z tym tematem ropy, bo mieliśmy już trochę mśmy już trochę przestojów niepotrzebnych, ale tak jak mówię, wywołanych jakimiś dziwnymi technicznymi problemami. No zaczynamy od tego wykresu, który taki wiesz taki wiecie chart of shame trochę Bidena, który wraz ze swoją administracją chciał poprawić wynik wyborczy rok temu w Midterm Elections i uwalniał rezerwę ropy, stawiając się teraz w narożniku, w rozgrywce Waszyngton, Arabia Saudyjska czy OPEC Plus. No i teraz po prostu jest w tym narożniku punktowany. E, no bo dlaczego OPEC Plus miałby nie skorzystać z tego prezentu i nie dokręcić śruby akurat wtedy, kiedy Stany Zjednoczone mają właśnie te rezerwy na bardzo niskim poziomie, jak widzą państwo najniższym od wielu dekad, a dodatkowo jeszcze komercyjne zapasy spadły. Więc OPEC Plus wbrew wcześniejszym oczekiwaniom rynku, bo ma dość duże nadwyżki. M o czym to chyba mam ten wykres, a nie nie mam go tutaj, ale jakby o tym mówił kolega Stajniak. na webinarze. Odsyłam do tego webinaru. Jak ktoś pań z państwa ma ochotę jeszcze go obejrzeć, a nie oglądał, to można to zrobić na przykład scrollując sobie tutaj bardziej i o właśnie tutaj jest ten webinar o godzinie, znaczy on był o 19:00. Wpis jest z godziny 18:30 w zeszłą środę, więc tu jest o ropie zdecydowanie więcej. Ja tylko krótko o tym, że ta polityka sprawia, że dzisiaj mamy silne odbicie cen ropy i to powoduje oczywiście wzrost cen paliw w Stanach Zjednoczonych. A to sprawia, że yyy inflacja, która i tak odbiły ze względów statystycznych, bo jak państwo widzą, no mieliśmy tą górkę, później ta inflacja zaczynała spadać jesienią ubiegłego roku, tak więc pojawia się tak zwany efekt bazy. I ten efekt bazy sprawiłby, że ta inflacja odbiłaby prawdopodobnie i tak powyżej 4% w tym roku. Natomiast teraz oczywiście jest zagrożenie tym, że to odbicie inflacji będzie większe. No i dlaczego rynek pracy jest w tym kontekście istotny? No otóż dlatego, że jakby ceny ropy to nie jest coś, co na co zasadniczo banki centralne mają wielki wpływ. Natomiast banki centralne mają wpływ na popyt, a popyt sprawia, że ceny yyy mogą się rozlać na całą gospodarkę tudzież nie, prawda? Jeśli firma ponosi wyższe koszty, bo właśnie ceny energii rosną yyy ale jej popyt na jej produkty jest słaby, no to decyzja o podniesieniu cen jest ostatecznością. Tak jakby gdyby w innym przypadku już naprawdę ponosiła duże straty. Tak. Natomiast jeśli popyt jest silny i koszty rosną, to łatwo tą cenę podnieść, bo większość konsumentów i tak zaakceptuje te wyższe ceny. Jakby klasyka ekonomii i rynek pracy ma kształtuje dużą rolę w tym, na ile ten konsument faktycznie jest skłonny te wyższe ceny akceptować. No bo jeśli rynek pracy jest mocny, stopa bezrobocia jest niska, łatwo nową pracę znaleźć, do tego wynagrodzenia rosną, no to ludzie myślą sobie: "Okej, dobra, jakby w razie czego, nawet gdybym stracił tą pracę, to znajdę sobie nową, to tylko wynagrodzenie mi jakoś tam rośnie, okej, no wyższe ceny, nie podoba mi się to, ale jakoś sobie daję radę". Tak? A jeśli rynek pracy jest słaby, słabe zobaccia rośnie, ludzie się boją z tego, że stracą pracę, no to oczywiście są mniej skłonni do wydawania, bardziej skłonni do oszczędzania. No i w związku z tym Fed tak podkreśla tą rolę rynku pracy, tak jakby mówił, no dobra, musimy widzieć pewne osłabienie na rynku pracy, żebyśmy mieli pewność tego, że ta inflacja faktycznie zostanie wykorzeniona, a nie, że za chwilę pojawi się nowy impuls i właśnie na przykład takim impulsem są te ceny paliw i spowoduje, że znowu ta inflacja odbije, więc chcemy zobaczyć, że rynek pracy osłabł. No i ostatni raport Joles, tajny raport będziemy mieć jutro o 16:00. Jest to raport o nowych ofertach miejsc pracy. Też Fed kładł na niego dość duży nacisk. Pokazał, że faktycznie te nowe oferty prac w Stanach Zjednoczonych maleją. Noż jakby były na kosmicznych poziomach jeszcze nie wiem półtorej roku temu. Teraz widzimy tutaj już mocny mocne mocne spadki. Natomiast tutaj też mamy taką nietypową sytuację, bo jak państwo widzą, pomimo tych bardzo dużych spadków tutaj nadal jesteśmy z tymi ofertami dużo wyżej niż w przed covidowym szczycie. Tak. No wynikało to z tego, że podczas tych pocovidowych komplikacji, gdzie na przykład ludzie nie wracali na rynek pracy ze względów, nie wiem, część się obawiała, część obostrzeń to sprawiała, dodatkowo mieliśmy dość rozbudowaną politykę socjalną, więc łącznie efekt był taki, że ludzie po prostu nie chcieli pracować, nie mogli pracować i firmy szukały pracowników, bo miałały też duży popyt w wyniku tej właśnie polityki wydatkowej. E, no i mieliśmy tą bardzo nienormalną sytuację, więc jakby po części ten spadek może odzwierciedlać osłabienie koniunktury gospodarczej, po części może po prostu odzwierciedlać pewną normalizację, bo jak widać zatrudnienie cały czas trzyma się mocno. Faktem jest, że historycznie to właśnie najpierw te oferty zaczynały spadać, a później zatrudnienie. No ale na razie jakby zatrudnienie w ogóle nie wykazuje tego, żeby miało reagować tak jak choćby z jakimś małym opóźnieniem na to, co się dzieje w zakresie tych ofert. Tym niemniej będzie to raport, który będzie bardzo mocno wyczekiwany jutro o godzinie 16:00. No jakby dalszy jakiś tutaj duży spadek rynek przejąłby na pewno za dobrą monetę, bo rynek tak jak powiedziałem na początku bardzo chce słabych danych z rynku pracy, bo słabe dane oznaczałyby, że ten impuls inflacyjny, o którym sobie mówimy, związany z cenami ropy po prostu się nie rozleje i Fed nie będzie straszył ciągle tym, że jeszcze te stopy procentowe może y podnieść. Najważniejszy z tych raportów oczywiście będzie w piątek o 14:30. To będzie raport NFP, gdzie mamy dane o zatrudnieniu, wynagrodzeniach i stopie bezrobocia. Ta stopa bezrobocia ostatnio lekko drgnęła w górę, 3,8%. Jak widzimy historycznie bywało tak, że właśnie ona zaczynała odkręcać tuż przed recesjami. Yyy, ale jednocześnie proszę zwrócić uwagę na to, że wracają ludzie na rynek pracy, czyli to co pokazałem tutaj, tak czy jakby tych ofert jest trochę mniej, to jest też y nie tylko osłabienie, ale też pewna normalizacja, bo część po prostu ludzi wraca i dlatego też ta stopa bezrobocia mogła lekko drgnąć w górę. Patrząc na inne dane, takie jak na przykład raport ADP, który będzie mieć w środę o 14:15, to jest ta czerwona linia tutaj na razie jakiegoś wielkiego osłabienia nie widać. Ten wzrost zatrudnienia jest tutaj dość regularny. No i dane o nowych bezrobotnych, które też wydawały się w pewnym momencie pokazywać y już to takie zawrócenie, bo to może nie były bardzo duże zmiany, ale znowu historycznie te yyy to zatrudnienie zaczynało się yyy ten te dane o nowych bezrobotnych zaczynały się pogarszać dość na krótko przed recesjami. No i takie story było budowane, że okej, znowu jest to samo, no to znowu odwinęło i jesteśmy na poziomie 200 000. Oczywiście te dane są dość mocno zmienne. Część z państwa słusznie zauważa, że później też mamy rewizję tych danych i więc jakby jak można im ufać. Natomiast jakby na moment obecny story jest takie, że niespecjalnie jakieś bardzo duże osłabienie na tym rynku pracy widać. No i teraz i teraz rynki oczywiście będą bardzo chciały, żeby y to się zmieniło, żeby to te dane w tym tygodniu idąc po kolei znowu jeszcze podsumowując od jutra jolsy, w środę ADP, w czwartek dane o nowych bezrobotnych i w piątek ten najważniejszy raport o 14:30 NFP, żeby te dane były słabe, bo wtedy będzie, że tak powiem, dobrze i będzie szansa na to, że w końcu nie będziemy mówić znowu, może Fed podniesie stopowy procentowe. Zanim przejdę do rynków, jeszcze krótki update makroekonomiczny o tym, co się działo w ogóle w gospodarce, pomijając rynek pracy, ropę i inflację. Mieliśmy dane o nastrojach konsumentów. W ogóle miniony tydzień był dosyć spokojny, jeśli chodzi o kalendarz makro. Y i mieliśmy, to chyba był główny główna publikacja, to były właśnie te dane conference board na strojach konsumentów. One pokazały osłabienie, ale też nie jakieś atomowe osłabienie. Tak więc jakby te ten konsument w Stanach Zjednoczonych jeszcze się jakoś trzyma. Co prawda te dane oczekiwaniach to zielona linia expectations, które zwykle są gorsze od bieżącej sytuacji, czyli konsument jest zwykle bardziej pesymistyczny co do perspektyw, mimo że teraz jest dobrze. Tak więc jak pokazuje, że ludzie mają coś takiego. Może w recesjach tak jakby jest trochę inaczej, jakby bieżąca sytuacja jest bardzo zła, no to ludzie oczekują dobre, ale poprawi się jakoś, więc te oczekiwania są trochę bardziej można powiedzieć stabilne, ale zazwyczaj też jest tutaj więcej pesymizmu, więc tutaj może ta wartość nie jest specjalnie budująca. Bo ona jest tak naprawdę nawet niżej niż No nie, no dobra, nie jest niżej, ale jest blisko tych dołków z 2022, podczas gdy ta ocena bieżącej sytuacji cały czas utrzymuje się na solidnie wysokim poziomie, więc mamy pogorszenie tej sytuacji konsumenta, ale nie jakieś drastyczne. Wskaźniki regionalne są publikowane dość regularnie. już za wrzesień były publikowane. W tym tygodniu będziemy mieć właśnie też w Stanach Zjednoczonych, czyli te wskaźniki miesięczne koniunktury. No i na razie te wskaźniki regionalne wskazują na umiarkowane odbicie. Nie jest to szalone odbicie, ale jakby umiarkowane odbicie. Więc tak jak powiedziałem, ten obraz makroekonomiczny Stanów Zjednoczonych jest dość mocno skomplikowany. Bo ile na przykład w Europie widzimy takie ogólne dość szybko postępujące spowolnienie, to w Stanach Zjednoczonych mieliśmy taki etap, gdzie ta gospodarka trochę straciła oddechu, ale właśnie ten konsument cały czas ją jeszcze utrzymuje nad powierzchnią wody. I te wskaźniki regionalne też tutaj odnotowały nam odbicia, zamówienia na dobra trwałe też mniej więcej pokazują podobne story, że jakby no cały czas jest tutaj bardzo wysoko i nie widać jakiegoś większego załamania. Przy czym tutaj te zamówienia zwykle zaczynają spadać, kiedy już jakby one spadają, to zwykle już jest to raczej potwierdzenie, że okej, jest recesja i raczej nie jest to bardzo jakiś tam wyprzedzający wskaźnik. Bardzo ciekawy wskaźnik y sprzedaży domów. Y znaczy bardzo ciekawe dane teraz, o których się trochę mniej mówi, nawet rynek specjalnie nimi nie żył. Ja to również opisuję w tym artykule yyy na mojej stronie prasowkień.pl, o którym który państwu pokazywałem wcześniej. Ten efekt to jest taki efekt uwięzienia w mieszkaniach, tak o tym się mówi w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie właśnie te dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym to pokazują, bo proszę zobaczyć jakie to są drastycznie niskie poziomy. To są poziomy z poniżej covidowego dołka i to są poziomy gdzieś tam z okolic kryzysu globalnego sprzed kilkunastu lat. Więc to jest naprawdę rynek, który jest w zapaści. A jednocześnie mamy bardzo wysokie ceny domów w Stanach Zjednoczonych. I teraz sytuacja jest taka, że jakby ktoś powiedziałby: "No dobra, ale dlaczego tak się jest?" Tak, skoro te ceny domów są takie wysokie, to dlaczego ta sprzedaż jest taka niska? No ale to nie tak nie nie tak to działa. Ceny domów są wysokie, bo sprzedaż jest niska. A sprzedaż jest niska dlatego, że Fed podniósł znacząco stopy procentowe i teraz ludzie, którzy chcieliby sprzedać dom i kupić jakiś inny, nawet mniejszy, to mają problem, no bo musieliby zaciągnąć kredyt na o duż na dużo, dużo, dużo gorszych warunkach i dlatego tego nie robią. jak mówi się, że ludzie są uwięzieni w domach i przez to ogranicza się podaż domów na rynku i przez to właśnie te ceny cały czas się utrzymują gdzieś w okolicach rekordów, mimo tego zaciśnienia pieniężnego. jakby to jest o tyle istotne, że gdyby to się zmieniło z jakiegoś powodu, bo na przykład ludzie byliby zmuszeni do tej sprzedaży, mało realne w krótkim okresie, ale jednak albo Fed nagle zacząłby obniżać mocno stopy procentowe w odpowiedzi na przykład na jakiś szok dla gospodarki, to nagle mógłby uwolnić tą podaż, taka otworzyć taką tamę. yy i ta uwolniona podaż obniżyłaby ceny. Obniżone ceny yyy wywołały tak zwany efekt majątkowy, który jest dość istotny dla konsumpcji w Stanach Zjednoczonych. Czyli jakby on pokazuje, że jeśli wartość mojej nieruchomości jest wysoka, to traktuję to jako taką polisę ubezpieczeniową i jestem bardziej skłonny do wydawania pieniędzy. No bo w razie czego mogę ten dom sprzedać i będę mieć jakby sporo tych pieniędzy na pokrycie jakiś nieoczekiwanych drastycznych sytuacji, tak? I jeśli ten i jeśli oczywiście ma mielibyśmy tu jakieś duże spadki cen nieruchomości, no to wtedy ten efekt majątkowy słabnie. No i on może akurat tak jak powiedziałem, jeśli na przykład wywołałby go Fed obniżając stopy procentowe, to mógłby w pierwszej kolejności mieć dokładnie odwrotny efekt niż by chciał z tytułu tych niższych stóp procentowych. No i oczywiście wskaźnik, który wywołał duże emocje, niepotrzebne w sumie, no ale tacy jesteśmy chyba i jakby trzeba nad tym przejść do porządku dziennego w ubiegłym tygodniu, czyli inflacja w Polsce 8,2% we wrześniu. No i cóż, jakby pomijając wszelkie jednorazowe czy krótkotrwałe czynniki wpływające na inflację, tak jesteśmy w trendzie spadkowym, jeśli chodzi o inflację. z tego względu, że te kosmiczne poziomy, które mieliśmy blisko 20%, one by były wywołane kryzysem energetycznym w Europie w końcówce ubiegłego roku, co się przelało jeszcze na początek tego roku. Więc to była sytuacja jakby no bardzo nietypowa i trudno było oczekiwać, że ona będzie trwała, tak i trwa, ale będziemy mieć nie wiem dwucyfrową inflację w Polsce. Więc teraz ceny rosną w skali roku, ale wolniej. I to, że za kilka miesięcy będziemy mieć jeszcze niższą inflację, być może nawet poniżej 5%, w marcu 2024, nie będzie oznaczało, że yyy problem inflacji kompletnie zniknął, bo proszę zwrócić uwagę, będziemy się porównywać w tym marcu 2024 do tych szczytów tutaj, tak więc jakby będziemy dokładać te 4 5% do tego, co było jeszcze tutaj, prawda? Y, no więc mamy taką sytuację, kiedy ten ta inflacja nam gwałtownie hamuje w Europie ogólnie. No ale właśnie to w dużej mierze wynika z tego skomplikowania tego obrazu w ostatnich kilkunastu miesiącach, głównie ze względu na cenę energii i to, że jakby dojdziemy do poniżej 5% to nie jest też jeszcze jakimś sukcesem w tym znaczeniu, że nie może nie będziemy mogli powiedzieć, że to już koniec problemu, bo to nie będzie tak, że dojdziemy, nie wiem, do 4,5% i później spokoj powoli ta inflacja spadnie nam do celu. i poniżej, ale raczej odbije znowu powyżej tych 5%. No i później znak zapytania, co dalej? Tak jakby może możemy dojść do 2,5% jeśli będzie recesja, tak? Ale to nie jest scenariusz, którego wszyscy byśmy chcieli, więc jakby dużo, tak jak powiedziałem, zbch emocji. Natomiast tak jak powiedziałem w dużej mierze to wynika z cen energii i z z tego efektu bazy i on nawet jest powiedziałbym ważniejszy. Okej. Dla jakby pojedynczych publikacji to to co się jakby te pewne roszady krótkoterminowe cenowe czy administrowanie cenami, one ma znaczenie. Natomiast dla całego trendu nie ma znaczenia. Nawet bez tego wszystkiego i tak byśmy szli na poziom, nie wiem, 7,5% na koniec roku. Więc więc tak czy owak ten roczny wskaźnik inflacji by nam tutaj spadał. No i zaraz przechodzimy do rynków. Jeszcze tylko krótko o bilansie Fedu i innych banków centralnych. Yyy, no wiadomo, że to co dzieje się od yyy początku ubiegłego roku, czyli to stopniowe zaciśnienie ilościowe, to nie jest temat, który rynkom finansowym specjalnie się jakoś podoba. Aczkolwiek należy to zwrócić uwagę na to, że jeśli chodzi o bilansy banków centralnych, to yyy one były ograniczane dość gwałtownie od początku ubiegłego roku, a później ten proces wyhamował, no i teraz znowu trochę przyspieszył. Tu mamy G4, czyli tutaj jest także EBC, Bank Japonii i Bank Anglii. Yyy, natomiast yyy ta nadpłynność sektora bankowego w Stanach Zjednoczonych yyy ona jest wyższa obecnie niż była, no nie wiem, w połowie czy wczesną jesienią y ubiegłego roku. Dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze mieliśmy ten SVB, czyli mini kryzys bankowy yyy w na pierwszym kwartale tego roku i Fed pożyczył bankom sporo pieniędzy i to jakby spowodowało skok tej zielonej linii. Już później nie wróciliśmy poniżej tych wcześniejszych poziomów. To nie oznacza, że Fed nie ogranicza dalej sumy bilansowej. Ale jak popatrzymy sobie na ten bilans i jego skład, to zauważymy, że jest taki od strony finansowania jest taki jest taka pozycja reverse reperchase agreements, czyli słynne reverse repo gdzie mamy gigantyczny spadek w ciągu ostatniego roku, blisko 900 miliardów dolarów, a jeszcze zostało prawie 2 biliony dolarów, więc Więc są to operacje, które Fed przeprowadza, żeby ściągać nadpłynność z rynku. One były szczególnie istotne, kiedy te 100%owe były niskie. Teraz inwestorzy mogą wybierać pomiędzy tymi operacjami a rynkiem, który daje no atrakcyjne oprocentowanie. Więc to jest taka pewna rezerwa, z której yyy, która jest teraz wykorzystywana i pomimo, że Fed regularnie prowadzi to swoje QT, to ta nadpłynność y w sektorze bankowym cały czas utrzymuje się na stabilnym poziomie. No i teraz to ma dwa rodzaje implikacji, bo jeśli popatrzymy sobie na ten poziom, no to powiemy: "No to super", no to sprawia, że okej, Fed niby zacieśnia, a jakby dla rynku nie ma to jakiegoś takiego wielkiego, bezpośredniego znaczenia. Czyli to też sprawia, że rynkom było łatwiej wygenerować to to duże odbicie w tym roku. Z drugiej strony to też oznacza, że Fed ma cały czas przestrzeń do kontynuacji tego programu zaciśnienia ilościowego i nie jest nie jest takiej sytuacji, gdzie ze względu na właśnie brak nadpłynności czy za niską nadpłynność musiałby ten program zakończyć, bo o tym się gdzieś tam mówiło, że dojdzie znowu do ściany i będzie musiał ten program zakończyć, bo po prostu inaczej dojdzie do napięć w sektorze bankowym. Mówiło się o tym, że spokojnie może ten program kontynuować dopóki te rezerwy nie dojdą do poziomu 2,5 biliona dolarów, czyli to jest ten poziom. A cały czas jak widać jesteśmy powyżej trzech, więc jakby y tutaj jest jeszcze, ponieważ mamy jeszcze właśnie to ten efekt reverse Repo, gdzie też jest blisko 2 bilion dolarów, to wydaje się, że to KT naprawdę jeśli wiat będzie tylko chciał ten program kontynuować, to może to robić jeszcze przez długi okres czasu, co oczywiście będzie miało wpływ na rynki. No i teraz przechodząc bardzo krótkoterminowo na S&P 500 to widzimy, że pojawiły się takie pierwsze wskaźniki wyprzedania rynku, czyli wskaźniki bazujące na krótkoterminowym RSI. Tu dla całego indeksu doszliśmy do poziomów, który sygnalizował krótkoterminowy lokalny dołek i podobnie jeśli weźmiemy sobie na RSI, ale poszczególnych spółek i zsumowanych razem, no to mamy podobny y w pewnym sensie sygnał w ubiegłym tygodniu takiego krótkoterminowego wyprzedania. A przy czym trzeba pamiętać o tym, że to jest taki najszybszy wskaźnik i on po prostu pokazuje możliwość wystąpienia lokalnego minimum, co ma jakby wartość, jeśli jesteśmy przekonani, że jesteśmy w silnym trendzie wzrostowym. Tak, bo wtedy możemy powiedzieć, okej, dobra, to jest ten dołek, gdzie można powiedzieć sobie by the deep, ale jeśli ale cały czas w istnieje ryzyko jakiejś większej korekty lub nawet bessy. I ten wskaźnik nic o tym nie mówi, że to tego ryzyka nie ma. On tylko mówi, że mamy krótkoterminowe wyprzedanie rynku. No i tak chyba należałoby postrzegać to, co się dzisiaj dzieje na S&P 500, bo jak nawet popatrzymy sobie na yyy to jak się ułożył ten wykres, przypomnę tutaj o tym rolowaniu. Mówiłem o tym tydzień temu, że właśnie uważam uważałem już wtedy, że jesteśmy poniżej tych minimów, tak zdecydowanie, bo należałoby przesunąć ten wykres w dół, bo raczej należałoby popatrzeć na sam indeks, a nie a nie właśnie zrolowane kontrakty. To mamy jakby pomijając nawet ten fakt, to mamy coś w rodzaju takiego takiej prostej korekty ABC, tak jak tutaj. Więc mamy krótkoterminowe wyprzedanie rynku. Mamy na dole tego, podobnie jak tu, tej pierwszej, drugiej fali, świece z dolnymi cieniami, które pokazują o tym, że popyt tutaj wracał na rynek. Dodatkowo teraz dostaliśmy jeszcze y dodatkowo dostaliśmy jeszcze ten taki prezent w postaci rozwiązania problemu, który rynek sam sobie stworzył, czyli Kongres i ta ustawa finansująca. Yyy, rynek lubi takie tematy, tak, bo szybko można powiedzieć, dobra, było jakieś zagrożenie, nawet się nie zorientelowaliśmy i już go nie ma, więc jakby można rosnąć tak jakby często kiedy jest silny rynek byka, to rynek tak do tego podchodzi, chociaż szczerze powiedziawszy ta reakcja jest słaba. Tak jakby mieliśmy na Nasdaku podobnie, tak jakby na NZDaku może jest nieco mocniejsza. Mieliśmy tu większą, bardziej zauważalną lukę wzrostową względem piątkowego zamknięcia, ale jakby rynek na razie tego nie kontynuuje. Zobaczymy jak będzie po otwarciu sesji kasowej o 15:30 w Stanach Zjednoczonych. No i jakby więc jakby pojawia się jakaś szansa na to, że y po tej właśnie korekcie ABC będzie tutaj próba powrotu do trendu wzrostowego. No i w tym kontekście właśnie istotne są te dane z rynku pracy, tak? Bo jeśli one będą słabe, to wydaje się, że rynek właśnie bardzo będzie chciało z tego, z tej sytuacji, którą dzisiaj tu mam na wykresie skorzystać. Jeśli one nie okażą się słabe, tylko znów będą mocne, to obawiam się, że to nic nie da. Y, że mamy właśnie taką ładnie rozesowaną korektę i y ta słabość rynku będzie kontynuowana. Dlatego uważam, że one w tym tygodniu są absolutnie kluczowe. DAX wygląda kiepsko, tak patrząc, bardziej średnioterminowo i raczej tutaj skłania się do takiego scenariusza jakieś głębszej korekty. Z tego względu, że tutaj już zdecydowanie wybiliśmy się nawet nieważne rolowanie czy nie rolowanie, wybiliśmy się z tej korekty. Tutaj mówiliśmy sobie wiele razy o niej, y, konsolidacji korekty, że jakby mieliśmy bardzo regularny trend wzrostowy, który został zatrzymany. No i jakby ta przedłużająca się konsolidacja na szczytach nie wróżyła nic dobrego, bo świadczyła o tym, że popyt nie ma siły już wyjść wyżej i wyszliśmy dołem. Y teraz powiedzmy sobie ta zeszły piątek ta ten poziom został gdzieś tam był testowany te dołki poprzednie od y od dołu. No i raczej wygląda na to, że że miałoby tu rysować jakiś większy ruch w dół. Tak przynajmniej y można byłoby wnioskować z wykresu. A i oczywiście sytuacja yyy gospodarcza nie jest jakoś szczególnie dobra, wręcz powiedziałbym, że w Europie jest bardzo zła, więc te perspektywy po podniesieniu stóp procentowych przez ABC do 4%, no szczerze powiedziawszy nie widzę tego w różowych barwach. Y ogólnie uważam, że w większości te podwyżki 100%, które dokonał Fed, Bank Anglii, EBC, one dopiero dadzą yyy rynkowi o sobie znać. Może to jest temat na inny webinar. na przykład o tym, jak y na przykład o tym yyy jak yyy malejąca wartość obligacji jako zabezpieczenia różnego rodzaju transakcji może wywołać taki event kredytowy. Tak jakby to jest jeden z wątków, które gdzieś tam gdzieś tam mówi się czasem w narożnikach rynku finansowego, ale nie przebił się na razie jeszcze do mainstreamu. No i teraz jeśli mowa o obligacje to one oczywiście są cały czas w silnym trendzie spadkowym. Tutaj należy na to państwo często o to pytają, więc jakby tym bardziej warto gdzieś tam do tematu wrócić. Tutaj mamy instrument Totne, to jest ta niebieska yyy to te niebieskie biało-niebieskie świece. Więc oczywiście tu mamy cały czas silny trend yyy spadkowy. Natomiast oczywiście zwrócę uwagę na to, że kwestia tego jak do tego rynku podchodzimy, czy podchodzimy do niego spekulacyjnie i wtedy patrzymy sobie na ten instrument TNote, czy podchodzimy do tego inwestycyjnie i wybieramy ETF na przykład DTLA notowany w Wielkiej Brytanii, gdzie oczywiście tu obserwujemy cenę dolarową, natomiast nasza pozycja jest zazwyczaj w PLN, więc jakby trzeba też zwrócić wtedy uwagę na m kurs dolar złoty. No i wtedy wygląda to już dość mocno inaczej z tego względu, że oczywiście na dolar złotym mieliśmy już od no tych minimów z połowy lipca, gdzie już byliśmy kilka groszy poniżej czterech, no mieliśmy spory zwrot, tak jakby dolar był w lekkiej korekcie w drugiej połowie ubiegłego tygodnia, ale mamy tutaj silne odbicie, które może można śmiało uznać za zmianę trendu, tak jak gdzieś do tego momentu, do tej walki na poziomach 416 ewentualnie tego 426, 427, które było wcześniej mocnym wsparciem, później oporem, zostało tutaj dość zdecydowany sposób pokonane i myślę, że na ten moment możemy mówić o tym, że mamy trend wzrostowy na parze dolar złoty, więc to oczywiście wpływa na nas, jeśli podchodzimy do tych obligacji w sposób inwestycyjny, bo nasza, bo ich wartość jest później ostatecznie przeliczona na PLN. Neurodolarze, tak jak sobie mówimy od pewnego czasu, to przełamanie, to wyjście z yyy formacji trójkąta ym takie może niezdecydowane, bo tutaj nie było jakiegoś wielkiego wybicia, ale jakby widać było po tym zgaszeniu tego ruchu w górę yyy słabość popytu, y, ale też przede wszystkim słabe fundamenty, o których właśnie regularnie mówiłem, że tu nie ma perspektyw na wzrosty, i one byłyby nieuzasadnione. No i od tego czasu ta para tak się ślizga w dół. Tak jakby nie ma nie jest to jakiś bardzo zdecydowany ruch. jest bardzo bardzo regularny, natomiast natomiast jakby brakuje mu dynamiki, więc to y jakby sprawia, że to jest nietypowe, no bo zazwyczaj mówimy, że impuls ma że faza impulsu jest dosyć silna, jakby tak bardziej gwałtowna, a korekty są spokojniejsze, ale tutaj mamy spokojny ruch, ale bardzo, bardzo zdecydowany, bardzo konsekwentny. Więc ponieważ jakby ten ruch sprawia, że kolejne wcześniejsze dołki w ogóle są ignorowane, no to myślę, że szczególnie na mniejszych interwałach powiemy sobie, że to jest bardzo regularny trend spadkowy. No i też właśnie pod koniec ubiegłego tygodnia, w piątek mieliśmy taką dwudniową próbę odreagowania. Y, w sumie ciężko powiedzieć z jakiego powodu. Po prostu rynek trochę odreagował, odreagowała ropa, do której zaraz przejdziemy i za nią poszedł, poszły wszystkie inne rynki, ale zostało to właśnie zgaszone na tym eurodolarze. Jakby no na razie nie jesteśmy poniżej tego objęcia tutaj, które jest dość silną formacją, natomiast natomiast ten trend jest zdecydowanie do niej przeciwny, więc jakby tego bym chyba się na ten moment trzymał. Z tego względu również, że powiedziałem, jak powiedziałem, sytuacja makro w Europie jest jednoznaczna, jest zła. Jest widać tu bardzo systematyczne pogorszenie. Podczas ze Stanach Zjednoczonych ona jednak jest mniej jednoznaczna. Jakby też pewnie tam to spowolnienie przyjdzie, tak sądzę, ale jakby na razie jakby te dane są raz trochę gorsze, a znów później takie dwa kroki w przód, krok w tył. Dobra, mamy eurodolara. o czymś miałem powiedzieć, ale teraz a no oczywiście o ropie, tak? No bo jakby od tego może w ogóle powinienem zacząć, gdzie jakby jak wejdziemy sobie na odpowiednio wyższy interwał, czyli w tym przypadku interwał tygodniowy, no to mamy cały czas kontynuację tego trendu wzrostowego. Jakby ropa to jest temat numer jeden właśnie ze względu na tą rozgrywkę, od której zaczęliśmy naszą dzisiejszą prezentację. Biden versus OPEC Plus. Biden w narożniku. Y i yyy no i cóż, no i jakby chyba będą próbować panowie z Opeku. W tym tygodniu mamy w ogóle też posiedzenie Kartala. Nie wiem czy ono jakoś dużo zmieni. Zobaczymy. Na pewno warto obserwować. No wyciągnąć z tego ile się da. Tak, tak, tak to wygląda. Tak, oczywiście mogą przelicytować, wpędzić globalną gospodarkę w gwałtowną recesję i wtedy nie będzie to im na rękę. Natomiast na ten moment wydaje się, że ten problem deficytu ropy, szczególnie ropy WTI, no jest dość istotny i raczej tutaj należałoby się trzymać tego pomimo tych świec Dodji, że ten trend wzrostowy trwa. Największym zagrożeniem, tak jak powiedziałem, dla popytu, dla OPEKu na dłuższą metę jest właśnie załamanie popytu. No i tutaj oczywiście yyy należy patrzeć na Chiny, gdzie dzisiaj rynek jest zamknięty, mamy tam święto, natomiast warto zwrócić uwagę, no oni są dziwni, publikują dane w weekend, ale yyy mieliśmy właśnie słabe dane. Y te oficjalne PMI były kiepskie z chińskiej gospodarki, więc pomimo tych kropelek, które rząd dopuszcza, to niższe stopy, to niższe stopy rezerw, to jakaś inna forma mini stymulacji, na razie ta chińska gospodarka nie speecjalnie odpowiada. Więc jakby jak do tej pory rozczarowania, jak było dużo mowy o tym, że y wycofujemy gwałtownie obostrzenia covidowe i zaraz tu będzie eksplozja. Y sam też zresztą tak pisałem, że tam jest dużo tych odłożonych oszczędności i ten efekt, który w Stanach Zjednoczonych, w Europie Zachodniej się ujawnił, też mógłby się tam ujawnić. Tam kompletnie to się nie wydarzyło. Okej, lećmy do na do tego, co w tym tygodniu, chociaż w zasadzie o tym już powiedziałem, bo w tym tygodniu przede wszystkim mamy właśnie te dane yyy z rynku pracy. Raport Jols jutro, raport ADP w środę i najważniejszy raport NFP w piątek o godzinie 14:30. To jest to, co jest kluczowe dla rynków globalnych. Oczywiście w Polsce będziemy mieć jeszcze decyzję Rady Polityki Pieniężnej, gdzie czeka nas zapewne jakaś obniżka 100%. Jaka? Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Jakby po tym po tej decyzji wrześniowej, gdzie to 75 było kompletnie nieskomunikowane i wszyscy łącznie ze mną stawiali albo niemal wszyscy, że to będzie 25 punktów bazowych, to teraz szczerze powiedziawszy tak z kapelusza trochę mogę powiedzieć, myślę, że będzie obniżka, ale czy to będzie 25, 50, a może jeszcze więcej? Nie mam zielonego pojęcia. Wydaje mi się, że jeśli to byłoby więcej niż 50, no to mielibyśmy powtórkę tej reakcji negatywnej na złotym do 50. Tutaj pewnie powinniśmy bardziej patrzeć na euro złotego, bo tutaj nie mamy wpływu tak istotnego, przynajmniej wpływu eurodolara. złoty się ustabilizował, tak jakby złapał oddech po tej dużej obniżce stóp przez RPP na wrześniowym posiedzeniu. Trochę czeka na na to, co zrobią rynki globalne. No i natomiast natomiast tak jak mówię kolejna obniżka pewnie jeśli to będzie 25 ewentualnie 50 tutaj może możemy mieć jakąś lekką negatywną reakcję ale pewnie nie będzie jakieś jakiegoś kataklizmu, ale kolejny raz więcej niż 50 myślę że to był kolejny impuls osłabienia złotego. Tak chyba bym na ten moment na to patrzył. Więc na pewno też coś na co u nas lokalnie warto zwrócić uwagę. Do tego indeksy aktywności PMI, ISM, więc sporo tego, no bo mamy początek początek miesiąca, więc zawsze wszystkie te dane są. Mamy w tym, w tym tygodniu właśnie święta w Chinach, więc z tamtej strony będzie mniej się działo, no ale te pmaje słabe już zostały opublikowane. No i cóż, szanowni państwo, to tyle na dziś. Yyy zapraszam państwa do tego, żeby być z nami w sekcji wiadomości. Yyy zapraszam na webinary kolegów. 8:30, wtorek, piątek, a my spotykamy się w przyszły poniedziałek o godzinie 750. Wszystkiego dobrego. [Muzyka]

Przewijanie do góry