Pasywne Inwestowanie w Erze Produktowej Biegańki
Film z konferencji WPIC 2026 przedstawia ostrzeżenie o niebezpieczeństwach współczesnych ETF-ów. Autor krytykuje masową produkcję niestandardowych produktów inwestycyjnych, które rzadko spełniają obietnice pasywności i zdywersyfikowania. Majorne zagrożenia obejmują:
- Wzrost kosztów: nowe ETF-y mogą być 4 razy droższe od benchmarkowych
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Przyzwykliśmy do tego, że ETFy są po prostu zarąbiste. Powiedzmy to jeszcze raz, zarąbiste. No bo jak mogą nie być? Biorę dzisiaj telefon, myk, myk, myk, kilka kliknięć i kilka tysięcy spółek z całego świata pracuje na moją finansową przyszłość. I żeby nie być gołosłownym, zobaczcie państwo przykładowe kilka ETFów na właśnie taki bardzo szeroki, pasywnie odwzorowywany indeks akcyjny. kilka tysięcy pozycji w portfelu, ponad 40, prawie 50 różnych krajów, kilkadziesiąt walut, które dostaje za jednym zamachem, a wszystko to za około 2 punktu procentowego w skali roku. Jak jeszcze do tego dołożę bez albo bardzo nisko prowizyjny handel ETFami oraz konta IKXZE, no to to jest po prostu bomba. coś wspaniałego i nic dziwnego, że dzisiaj ETF kojarzy nam się ze zdywersyfikowanym portfelem, z tanim inwestowaniem, z takim produktem na dekady i długie lata i do tego produktem, który inwestuje pasywnie. wide jesteśmy na konferencji poświęconej właśnie pasywnemu inwestowaniu. Niestety jednak w mojej opinii ten pomnik zaczyna kruszeć i właśnie kolejne kilkanaście minut spędzę na tym, żeby pokazać państwu na co musimy coraz bardziej uważać, a mam wręcz nadzieję, że wyjdziecie stąd z trochę mniejszą ochotą na dokładanie kolejnych ETFów do swoich portfeli. Dlaczego? ponieważ gdzieś zaczyna nam uciekać, że ETF to jest tylko i wyłącznie opakowanie, pewien wehikuł, do którego no można włożyć przeróżne rzeczy i branża finansowa działając absolutnie racjonalnie w swoim interesie powkłada tam bardzo ciekawe rozwiązania. Y i co się dziwić, klienci kochają ETFY, utożsamiają ETF z dobrą inwestycją i mnóstwo ma takich sytuacji, które kojarzę, gdzie ktoś albo idzie do banku i na lazie mówi: "Chcę inwestować w ETF", bo usłyszał, że jest to świetne. Albo ktoś, kto już zainwestował w takie właśnie ETFy pasywne, klasyczne na szeroki rynek, mówi: "Dobra, to mam ogarnięte, to ja teraz chcę pójść ten krok dalej i dołożę coś, żeby mieć lepszego w swoim portfelu." Jak to połączymy z tym, że ludzie uwielbiają historyjki, mamy świetnych marketingowców, to ja zastanawiam takie pytanie retoryczne, czy nie poszliśmy już za daleko, bo dzisiaj jeżeli ktoś kocha pieski, nie ma sprawy, jest ETF, który pozwala inwestować w branżę, która korzysta na opiece nad zwierzętami i przy 26 zaledwie pozycjach w portfelu, pół% w skali roku, możemy inwestować w długoterminowy potencjał wzrostu rozwijającej się branży. która ma sekularny wiatr w żagle, która rozwijała się podczas wielkiej recesji. No ja czuję, że się rozwijam czytając ten opis, proszę państwa. Ale jeżeli ktoś piesków nie lubi, tylko uważa, że świat jest na przykład brudny, no to też czeka ETF, który pozwala inwestować nam w używki i tam i tam indeks, który ten ETF replikuje, ma 23 pozycje i za 1% w skali roku aktywny zarządzający, który napisał też książkę dotyczącą inwestowania w konopi z przyjemnością tutaj będzie tymi aktywami zarządzać. I może powiecie państwo, dobra, Maciek, wyciągasz jakieś absurdalne przykłady, kto się w ogóle na to nabiera? Jakieś pieski, używki? No pewnie jacyś naiwni Amerykanie. No cóż, jesteśmy jako Europa światowym liderem tematycznego inwestowania i to od nas pochodzi większość tych aktywów, tylko my inwestujemy głównie w takie rzeczy, które nam w duszy grają albo które łapią za gardło. I tymi tematami dzisiaj są chociażby transformacja energetyczna, obronność, transformacja cyfrowa czy AI i bardzo chętnie sięgamy po tego typu rozwiązania. I te kilka przykładów to jest tylko czubek góry lodowej ETFów, które powstają od kilku lat coraz liczniej i ten trend jest był rekordowy w 2025 roku. Doszliśmy, proszę państwa, do momentu, kiedy ta walka o aktywa klientów ETFami sprawiła, że mamy już prawie 17000 ETFów globalnie, a w Stanach Zjednoczonych jest więcej ETFów niż pojedynczych spółek. I oficjalnie możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z dynamicznym rozwojem oferty produktowej uzupełnianej o precyzyjne rozwiązania inwestycyjne. Ja bym powiedział, że mamy biegunkę produktową. I możecie państwo zapytać, dlaczego takie skatologiczne epitety od razu? No bo niestety uważam, że to co najfajniejsze w ETfach coraz bardziej jest tą innowacją wystawiane na próbę. No i sprawdźmy co moim zdaniem jest nie tak z tymi nowościami. Po pierwsze ten element pasywności. No okazuje się, Marningstar bada regularnie jakie są wypuszczane nowe produkty. Ponad 1100 takich nowych ETFów powstało globalnie w zeszłym roku. Okazuje się, że absolutna większość to są ETFY, które inwestują aktywnie, a nie pasywnie. I jeszcze w tym nie byłoby nic złego, bo sam jestem zwolennikiem tezy tego, że aktywne zarządzanie jeszcze się zemści na tym pasywnym. Im więcej pasywnego, tym łatwiej, tym aktywnym jest pobić rynek, ale niestety to idzie też w parze z kosztami. I co widać jaki trend, nowe ETFy są y, które były wypuszczane są droższe od tych, które państwu pokazywałem takie na szeroki rynek, prawie czterokrotnie droższe, bo taki przeciętny ETF nowy wypuszczany w ubiegłym roku globalnie od tych 2 punktu procentowego, które stawiam sobie gdzieś jako benchmark. Czy są świetnie zdywersyfikowane? Okazuje się, że 46% nowych produktów, które są wypuszczane, ma w portfelu tylko 1 do 10 składników. A żeby było jeszcze lepiej, 23 punkty procentowe z tego, czyli połowa z tych 46, to są ETFY na która ma tylko jeden składnik, na przykład jakiś lewarowany pięciokrotnie ETF na pojedynczą spółkę. I ostatnia rzecz, niestety, ale wydaje mi się, że często jest tak, że ETF jest następstwem dopiero jakiegoś trendu na giełdzie, bo jakaś jakiś segment rynku rośnie, pojawia się narracja, zainteresowanie, no i pojawia się na to ETF. I są badania też temu poświęcone, które które tą taką walkę o naszą uwagę przebadały. I okazuje się, że niestety bardzo często te produkty pojawiają się w momencie, kiedy już jest nadmuchana wycena tych jakiejś tam wąskiej grupy walorów, kiedy ta świetlana przyszłość jest już tam w dużej części zdyskontowana. No dodatkowo ten ETF napędza jeszcze aktywami, podnosi te wyceny i inwestor, który na koniec kupuje taki tematyczny ETF, tak naprawdę powinien zadać sobie pytanie, czy kupił tylko takiego gorącego kartofla, którego ktoś ktoś musi potem ode mnie odkupić drożej, żeby to miało sens, czy może tam pod spodem rzeczywiście jest prawdziwy postęp w tych spółkach, które są dobrane do takiego ETFA. A żeby na to pytanie odpowiedzieć, no to trzeba byłoby zajrzeć do samych spółek w ETFie. coś, czego ETFY miały nam yyy powiedzmy oszczędzić. I gdyby to wszystko było treningiem na siłowni, no to pewnie łatwiej byłoby nam dojść do takiego wniosku, że być może, szczególnie dla inwestorów, którzy nie mają kilkunastu lat doświadczenia, być może łatwiej byłoby trzymać się tych prostych ćwiczeń, a to takie bardziej komplikowanie niekoniecznie przyspieszy mi budowę masy mięśniowej, a za to zwiększy ryzyko kontuzji. I prawdziwy geniusz marketingu tych nowych produktów polega na tym, że one wspaniale przemawiają do naszej wyobraźni i do i do tych i te historyjki chwytają nas za serce, więc często ich bronimy. Więc odłóżmy na chwilę, nie wiem, miłość do jakiegoś tematu, a sprawdźmy jak radzą sobie te urozmaicenia, jak radziły sobie, bo takie statystyki też są regularnie zbierane. I tutaj kilka statystyk. No niestety poszukiwanie czegoś lepszego niż szeroki rynek okazuje się, że w takim tematycznym wydaniu przynosiło w pięcioletnim okresie średniorocznie 8,5 punktu procentowego mniej od tego indeksu, który chcieliśmy pobić. To bierze pod uwagę wszystkie tematyczne ETFY. Oczywiście, że niektórym się udaje ten rynek pobić, ale średnio mówiliśmy o tym, że przez 5 lat inwestor wychodził około 50 punktów procentowych poniżej takiego szerokiego indeksu. To jest po prostu przepaść wynikowa. I ktoś może pomyśleć: "dobra, no to może to jest kwestia poczekania. Może ten trend, który ten temat inwestycyjny, który w takich nowych, lepszych, ciekawszych ETFach ma zagrać, potrzebuje więcej czasu." No i może inwestor poczeka, ale czy poczeka dostawca takiego ETF? Okazuje się, że 68% tematycznych funduszy w Europie nie przetrwało 15 lat. I niestety te statystyki przeżywalności tych produktów pokazują, że skraca się życie. Jak coś nie zażrę, nie zbierze aktywów klientów, to taki produkt jest dość szybko wycofy wycofywany. I efekt jest, proszę państwa, taki, że na całej populacji ETFów w tym momencie światowych doszliśmy do momentu kuriozalnego trochę, gdzie przeciętny ETF żyje dzisiaj jeden rok i d9 miesięcy, czyli krócej od przeciętnego chomika. To jaka jest, proszę państwa, szansa na to, że trafimy w ETF, który pobije rynek i przetrwa taki tematyczny, bo tych się dzisiaj szczególnie uczepiłem, proszę państwa, one mnie jakoś tak w duszy strasznie grają dzisiaj. 1 na 10, jeżeli bierzemy horyzonty pięcioletnie pod uwagę, czyli no nie jest to jakaś wysoka szansa. Jeszcze w krótkich okresach takich, kiedy trend jest rozgrzany, ETF świeżo powstał, jest ten taki właśnie pompowanie zainteresowania, to tak w okresach rocznych pokazują statystyki, że to było mniej więcej fifty fifty. No ale im dłużej, tym niestety ta statystyka coraz bardziej brutalnie dla takich rozwiązań tematycznych wyglądała. I oczywiście my mamy tendencję myśleć, że ta statystyka dotyczy nas tylko w tym pozytywnym aspekcie, że to my jesteśmy tymi jednymi na 10 i że trafimy. Więc proponuję państwu bardzo proste ćwiczenie trafiania 1 na 10 i zróbmy to quizem, który nie wymaga zupełnie żadnej wiedzy finansowej, bardzo prostego liczenia, liczenia wieku, coś co na urodzinach, imieninach często będziemy robić. Więc proszę państwa, szybkie pytanie dla was. Amerykańska wojna domowa skończyła się w 1865 roku. 1865 rok. Do kiedy żyła ostatnia wdowa po weteranie tej wojny secesyjnej? 1865 rok. I proszę państwa, jeżeli chcemy zostać szybciej milionerami dzięki lepszym ETFom, no to musimy też szybko odpowiadać, czy 1930, 1940, 1950, czy 1960. Ale zaraz, zaraz. W Milionerach są tylko cztery odpowiedzi, a my mówiliśmy o 1 do 10 przy zgadywaniu, więc też dołożę państwu jeszcze kolejnych sześć opcji do wyboru. I proszę chwilkę się zastanowić. Ostatnia wdowa po weteranie wojny, która skończyła się w 1865 roku. Ja wiem, że państwo teraz mają mało czasu na kombinowanie, ale kiedy chcemy podczepiać się pod jakieś trendy, to sami na siebie nakładamy presję czasu i też musimy z tym timingiem rynkowym się liczyć. Macie już państwo swoją odpowiedź? Proszę państwa, poprawna odpowiedź to 2020 rok. Jakim cudem? Otóż dotyczy ona, proszę państwa, pani Helen Jackson, która żyła 101 lat i jako 17latka pośródbiła weterana tych walk, 93letniego Jamesa Bolina, który jako 22latek wyszedł z takiej z tej wojny. Proszę państwa, tego typu przykłady akurat takich małżeństw były dość popularne ze względu na wieczystą rentę po weteranach, która przysługiwała wdową. Były to przeróżne, bardzo ciekawe historie tych osób. Natomiast ten przykład pokazuje nam nie tylko, że bardzo ciężko jest trafić w takich prostych rzeczach jak wiek, jestem bardzo ciekawy ilu z państwa zgadło, ale pokazuje nam też, że w inwestowaniu, w którym jest jeszcze ciężej zgadywać, nasza głowa niestety nie jest w tym świetna. Mam wpadamy w mnóstwo pułapek i cała dziedzina ekonomii behawioralnej doskonale opisuje na co się nadziewamy, kiedy myślimy, że coś jest ciekawą, świetną inwestycją. No a niestety często zwodzi nas na manowce i to prowadzi do takiego zjawiska, które nazywa się też luką behawioralną. I znów Morning Star ma takie badanie Mind the Gap co roku badają jak w danej kategorii różnych produktów inwestycyjnych ich klienci wypadali. Czy czy zarobili dokładnie tyle co produkt, który kupili, czyli tak jak powinni zarobić, czy może jednak podejmowali właśnie jakieś emocjonalne decyzje, które prowadziły do tego, że zarobiły lepiej albo gorzej. No i zazwyczaj jest to gorzej. Yyy i to moim zdaniem jest akurat w przypadku takich tematycznych ETFów Gwóźdź do Trumny ostatni, bo okazuje się i to jest tak donosi y Financial Times, okazuje się, że taka luka behawioralna, którą którą którą badano, wyniosła 7,5 punktu procentowego średniorocznie przez 5 lat. Czyli nie dość, że te produkty średnio, przeciętnie yyy wypadały mocno poniżej rynku, to jeszcze my przy kombinowanych produktach też mamy większą skłonność do handlu, do kombinowania. A to kończyło się, proszę państwa, tym, że jak ze świecą szukać kogoś, kto na tego typu rozwiązaniach długoterminowo dobrze wychodzi. To krótkoterminowych jakichś zagrań. Pewnie zupełnie inna historia, ale ja koncentruję się na tym, jak spokojnie i bez angażowania się kilka godzin dziennie inwestować i budować kapitał na swoją daleką przyszłość. Proszę państwa, jak nie wpaść w tę przepaść? I tu myślę, że zamiast szukania lepszych ETFów, zdecydowanie ważniejsze dla nas jest zbudowanie planu, jak my z tych ETFów będziemy korzystać. I są dwie proste recepty. Pierwsza, zamiast stawiać w dużej mierze na te kombinowane rozwiązania, jak ja je nazywam, postawmy na coś prostego, sprawdzonego, co nie zamiast brzmi ciekawie, wiemy od dekad, że jest sprawdzone i że nie jest też kruche. To nam zasypie tę powiedzmy lukę tematyczną, a lukę behawioralną możemy zasypać po prostu zaczęciem od strategii. Coś czemu wiem, że było bardzo dużo miejsca poświęcone wczorajszego dnia tej konferencji, bo taka strategia pozwala nasze emocje i pomysły trzymać na wodzy. Zacznijmy od tych prostych rzeczy i tu od razu mówię, że to tylko tak jak zresztą całość tego wystąpienia, tylko i wyłącznie moja prywatna opinia. Absolutnie nie traktujcie tego państwo jako rekomendacji. Całość tego, tej ważnej informacji do przeczytania potem w nagraniu. A ja powiem, że moim zdaniem dla kogoś to zaczyna, kto chce mieć święty spokój, nie wgryzać się w co tak naprawdę inwestuje ten ETF, który kupiłem, w zupełności wystarczający będzie ETF na jak najszerszy indeks globalny, bo dobra wiadomość, wszystkie tematy, wszystkie trendy, które sobie wymyślicie już tam są, tylko że są ważone przez miliony uczestników rynku, którzy zastanawiają się, czy dany trend jest tylko i wyłącznie hypem marketingowym, czy rzeczywiście czymś takim namacalnym. I taki ETF może być waszym motorem wzrostu. Ja akurat jestem zwolennikiem tego, żeby on był niezabezpieczony w do polskiego złotego, bo dzięki temu część naszych y pieniędzy pracuje w tych kilkudziesięciu w zagranicznych walutach. Też oddalamy się od ryzyka tylko i wyłącznie naszej waluty. Do tego potrzebujemy jakiegoś stabilizatora, który sprawi, że wytrzymamy z takim ETFem. Myślę, że mamy unikatowy w skali świata do tego element, czyli detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją. Te nie dość, że są nienotowane, więc ich ceny się nie wahają, to jeszcze dodatkowo jako stabilizator są połączone z mechanizmem inflacji, co daje nam naprawdę super combos. I jak ktoś bardzo chce, to można jeszcze pewnie do tego dołożyć taki odpowiednik polisy ubezpieczeniowej w portfelu, takiej polisy na czarne łabędzie. I tą rolę historycznie od tysięcy lat pełniło złoto. Fizycznie najlepiej się sprawdza kruszec, ale jeżeli zbieramy dopiero na sztabkę czy na monetę, a to wiadomo są już teraz poważne pieniądze, to tutaj świetnie nam wspierają nas tym na jakieś etc, czyli notowane właśnie produkty pasywne na taki na na taki kruszec. I jak trochę już poinwestujemy, to do tego pewnie można dołożyć jeszcze kilka jakichś ETFów, nie, które spełniają jakiś swój taki konkretny cel. Ja na przykład korzystam jeszcze z parkingu dla dolarów czy euro w postaci ETFA na krótkoterminowe obligacje dolarowe czy yyy czy eurowe. Ale jak tak policzę, no to na palcach obydwu rąk jestem w stanie się zmieścić z ETFami, nawet tymi, które są do specjalistycznych zastosowań. A kluczowa rzecz, każdy z tych elementów świetnie znam i doskonale wiem w co inwestuję i czego się po tym spodziewać. A ten drugi element, czyli emocje, proszę państwa, krótka, bardzo krótko. Potrzebujemy alokacji, czyli żeby wiedzieć jak podzielić się pomiędzy trzy elementy, żeby nie zastanawiać się w co zainwestować. Potrzebujemy harmonogramu, żeby nie zastanawiać się czy jeszcze warto kupować, tylko działać zgodnie z takim harmonogramem. y gdy jeden element rośnie, a drugi spada, dobrze byłoby wyrównać ich wagę w naszym portfelu. I taki rytuał rebalancingu jest niedoceniany do tego, żeby trzymać ryzyko na wodzy w swoim portfelu i trzeba to na pewno zaplanować. Gdy rynek się wali, a przyjdzie na pewno taki moment, powinniśmy mieć bezpieczniki, czyli taką checkzecklistę, co zrobię, kiedy zawali się ta moja inwestycja o 20, 30, 40%, żeby wtedy nie spanikować i móc wytrwać. I na koniec, jeżeli chcecie państwo y dołożyć coś nowego do portfela, to super jest mieć taki proces oceny, żeby ocenić czy rzeczywiście rozumiem w co inwestuję, czy robię to świadomie i zdecydować czy to zasługuje na miejsce w portfelu ciężko zapracowanych przeze mnie pieniędzy. Ja zdaję sobie sprawę, że ten ostatni element pewnie wiele osób zignoruje. No bo może nasze pieniądze nie potrzebują lepszych ETFów, ale my będziemy czuć, że potrzebujemy w sercu i one być może pozwolą nam z lepiej się czuć ze swoim portfelem i to już samo w sobie będzie wartością. Ale zachęcam państwa, żeby ta taka góralska mądrość, jak się nie przewrócić, to się nie nauczys, nie zepsuła naszych naszych inwestycji. I ku temu proste rozwiązanie. Większość trzymajmy sobie w długoterminowym portfelu, a tylko małą część wydzielmy do jakieś eksperymenty. Ja to nazwiam taką piaskownicą do eksperymentów. Chciałbym, żebyście państwo wyszli stąd z taką refleksją, że ETF już dzisiaj nie oznacza z automatu pasywny, zdywersyfikowany ani tani. Za to, co jest niezmienne, to że prostota potrafić bronią na kilkadziesiąt lat i garstka ETFów świadomie wybranych może państwu posłużyć dekady. Lukę behawioralną zachęcam, żebyście państwo zasypywali strategią i potrzebujecie jej dużo bardziej niż kolejnego produktu. A jeśli chcecie eksperymentować, to róbcie to w piaskownicy. Bardzo dziękuję za państwa uwagę. am







