Główne tematy filmu:
W tym filmie Piotr Cymcyk omawia kluczowe aspekty inwestowania w trudnym okresie rynkowym, zwracając uwagę na psychologię inwestora oraz wpływ narracji medialnych na decyzje finansowe. Omawia także rozwój sztucznej inteligencji i jej wpływ na sektor technologiczny, w tym spółki z grupy Big Tech.
- Psychologia inwestowania w okresach zmienności rynku
- Wpływ AI na sektor technologiczny i spółki Big Tech
- Strategie inwestowania w ETF-y i indeksy
- Rola narracji medialnych w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych
- Analiza fundamentów spółek w kontekście zmienności kursów
Film oferuje praktyczne porady dla inwestorów, którzy chcą lepiej zrozumieć mechanizmy rynkowe i podejmować świadome decyzje inwestycyjne.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Jakbym ci zaproponował coś takiego, to
byś powiedział: "Kurde no jakby królu złoty, nie, to biorę.
Kto by się nie zgodził, to w co mam teraz zainwestować? Jest
gdzieś, jest 10 marca 2026. Co mam kupić, żeby żeby za dwa miesiące zarobić
co najmniej 13%? Make no mistakes. Bardzo łatwo sprawdza się strategia.
Kupuj najgorzej performujący w danym okresie bigtech.
Każdy bigtech, no każdy z tych siedmiu bigtechów. Big
Tech raczej jest nie do zajechania. To, że gdzieś spadła bomba, jakkolwiek
straszne to by nie było pewnie dla ludzi, na których spadła bomba, w
kontekście inwestowania nie ma znaczenia. No spadło to kupię, bo jak
spadło to wzrośnie. Spadło, to wzrośnie w przypadku indeksu
jest prawdą. Spadło, to wzrośnie w przypadku spółki nie jest prawdą. Po
prostu może nigdy nie wzrosnąć. Jestem gotowy na bogactwo tu i teraz.
Pozwalam sobie przyjmować obfitość z radością i wdzięcznością. Moje konto
firmowe przyciąga do mnie pozytywną energię i sukces finansowy. Jestem
magnesem na pieniądze, a dobrobyt płynie do mnie swobodnie.
Odkąd korzystam z Revolute Business, moje afirmacje nareszcie zaczęły
działać, bo wystarczy otworzyć się na dostatek, kliknąć link w opisie tego
podcastu, przejść przez łatwy proces rejestracji, pobrać aplikację Revolut
Business, dodać niezbędne dokumenty, by aktywować konto i 400 zł przychodzi do
ciebie w mgnieniu oka. Jako medium energii astralnej mam dla
ciebie przekaz od wszechświata. Revolutiness to rozwiązanie biznesowe
dla nowoczesnych firm. W ich aplikacji wygodnie i bezpiecznie. Zrobisz
praktycznie wszystko, czego potrzebujesz.
Przelewasz hajsy do 150 krajów, wymieniasz hajsy na ponad 25 walut.
Zamawiasz karty, usuwasz karty fizyczne i wirtualne.
Nie te tarota. Usuwasz limity i skanujesz paragony. I
to wszystko z poziomu telefonu. Dojrzyj do pełni swojej siły materialnej
odbierając 400 zł. Stań w obliczu sukcesu, światła i spełnienia. z Revolut
Business. Suple to scam. A teraz, skoro mam już twoją uwagę, to proszę uważnie
słuchać. To w ogóle nie jest prawda, jeśli kupujecie suplementy wysokiej
jakości. W sensie wiecie, sprawdzone składy, kontrole, badania laboratoryjne,
certyfikaty, produkcja w sterylnych warunkach. No i generalnie dużo
wymieniania, które można zamknąć w jednym słowie. Osavi. OSAVI to polska
marka suplementów diety z prostym i czytelnym składem. Już samo to brzmi
dobrze. A do tego dołóżmy fakt, że badają każdą partię produktu, a
certyfikaty z tych badań znajdziesz na ich stronie. I zaznaczmy, że to wcale
nie jest takie oczywiste. Większość marek po prostu wierzy na słowo, że w
proszku jest proszek. A że lubimy polecać dobre rzeczy, to z kodem PGP20
otrzymasz 20% rabatu na produkty OSVI w sklepie skillnutrition.com.
Link znajdziesz w opisie tego podcastu. Piotr Cymcyk, witam ponownie.
Cześć. Cześć Przemku. Bardzo dziękuję, że przyszedłeś. Cieszę
się, że będę z tobą rozmawiał i zaczniemy od tego, że powiesz ludziom,
czym się zajmujesz. No to będzie znowu trochę tak, jak
ostatnio gadaliśmy, to będzie trudne pytanie, bo ja sam nie do końca wiem jak
zdefiniować to, czym się zajmuję. Myślę, że można to wrzucić do jednego
worka. Próba edukowania inwestycyjnego, nie finansowego, inwestycyjnego Polaków.
No i na różne sposoby, czy to przez YouTubea, czy przez standardowe
zajmowanie się portalem, czy przez aktywność na Twitterze.
I wiedziałem, że nabiliście już 100 000 subskrybentów. Gratulacje.
Tak, tak. Nie kupiliśmy nawet nabiliśmy, więc podwójny sukces. Tak. Wiesz co,
szczerze mówiąc, myślę, że to jest o tyle satysfakcjonujące,
że ten kanał nie mówi o podstawach inwestowania. Tam nie dowiesz się, co to
jest ETF, nie dowiesz się, co to jest akcja, nie dowiesz się o niczym
podstawowym. Trochę zakładamy, że jak już tam jesteś, to oglądasz, to raczej
coś kumasz. Pewnie te 100 parę tysięcy, no to by
było nadużycie mówienie, że te 100 parę tysięcy już na pewno coś kuma. Jest tak
super wyedukowana, ale na pewno coś już wiedzą.
No myślę, że jakieś 5, 10 lat temu to byłoby niemożliwe do osiągnięcia przez
chociażby to, że Polacy nie byli aż tak bardzo zajani inwestowaniem jak teraz.
Mhm. Widzisz dużą zmianę, że ludzie są bardziej wyedukowani, zadają
sporą, no bardzo dużą. versus nawet 5 lat temu. To się zaczęło się tak
naprawdę od covidu, ta mentalna zmiana Polaków do inwestowania
i ja osobiście myślę, że ona będzie trwała yyy skończył się ten moment chęci
inwestowania w nieruchomości. Jasne, to nie tak, że ludzie nie będą inwestować w
nieruchomości. będą inwestować w nieruchomości, ale ta główna fala
młodych będzie uderzała raczej w kierunku akcji. Nawet nie do końca w
kierunku krypto, tylko w kierunku akcji. No bo a krypto jednak to jest ta
niebezpieczna ścieczka, co ludzie zaczynają to kumać powoli.
Ja myślę, że oni się trochę sparzyli tym, że okres easy money w krypto się
już skończył. To już nie jest czas 2016, 17 18, gdzie wystarczyło tak na dobrą
sprawę zainwestować w cokolwiek i coś tam zarobiłeś. Tak na dobrą sprawę od
pięciu lat coś tam zarobiło kilka osób, bo cała
cała reszta straciła. Wiesz co? No nie no nie do końca. Tak
było dobrze wtedy, bo z moich doświadczeń było dobrze.
Trudno było stracić na krypto w 2015, 16, 17 jakby jasne. Potem przyszła
przyszła kryptobessa spoko, pewnie część ludzi potraciła, ale znowu ci, którzy
się zapakowali albo ci, którzy przeciągnęli trochę tą strunę na d trzy
lata dalej, dalej wyszli z tego zadowoleni. Ale tak na dobrą sprawę od 5
lat, od 2021, no to od czterech lat krypto jest płaskie. No tam się nie
dzieje nie wiadomo ile. Więc jak jesteś nabuzowany tym, że widziałeś te
kolosalne stopy zwrotu, te fury i mieszkania twoich znajomych,
te fury, te mieszkania, te wyloty do Dubaju, tam jak po prostu wszyscy ci
Crypto Boys się osiadali, no to chciałeś tego samego. Chcesz tak samo jak oni. No
a teraz się okazuje, że minął rok. Myślisz, dobra, po roku to może się nie
uda. Minęły dwa, trzy, cztery. No i nawet najtrwalsi wytrw zawodnicy po
czterech latach to już mogą postawić krzyżyk i powiedzieć: "Dobra, szukamy
czegoś innego, a w akcjach jest odwrotnie".
I jak ci ludzie w takim razie sobie odpowiadają na ten klasyczny argument,
że jednak jak kupujesz nieruchomość, to masz tą nieruchomość, ona stoi i nigdzie
nie zniknie, a instytucje finansowe to nigdy nie można im ufać do końca.
Ci młodzi, nie wiem, myślę, że oni nie mają takiego dylematu. nie rozpatrują
takiej alternatywy w ogóle, czyli w ogóle nie chcą wchodzić w
nieruchomości. Myślę, że po prostu doszli do tego, że
to jest obecnie trochę nieopłacalne. Ja wiem, że teraz pewnie zlecą się jacyś
goście, co będą twierdzić, że ale na nieruchomościach da się zarobić. Jasne.
No jakby da się zarobić na wszystkim da się zarobić. Na kupieniu, nie wiem,
limitowanej edycji butów też da się zarobić, ale chodzi o skalę łatwości i
trudności wejścia. też jest strasznie trudno obecnie wejść w rynek
nieruchomości, żeby sobie na nim zarabiać, co nie znaczy, że to jest
niemożliwe. Jest to możliwe, ale trudne, logistycznie, kapitałowo do zrobienia.
No jest krypto miało tą przewagę, że mogłeś
ładować ile wlezie. Akcje też mają tą przewagę, że możesz ładować ile wlezie.
Plus są o wiele szerzej dostępne. Nie ma problemu z tym, że ja sobie zainwestuję
w akcje spółki notowanej w Korei. Plus trzy guziki gotowe. No kupisz
nieruchomość raptem notowaną nieruchomość stojącą w Bukareszcie, bo
myślisz, że Rumunia się będzie rozwijała. No
trzeba się na tym znać, trzeba to obsługiwać później.
Tak, musisz się bujać tam z jakimiś okupados tu w Hiszpanii, to musisz się
bujać z jakimiś, nie wiem, skamami w Gruzji. Ogólnie musisz się z tym
strasznie dużo napocić, żeby zarobić. Mhm.
A ten zysk nie jest jakiś teraz szalony. No zarobisz 5% rocznie, 6% rocznie, 7%
rocznie, czy jasne, nie demonizujmy to. Dalej jest spoko zarabiać 7% rocznie,
ale jednak akcje dają większe możliwości i trochę mam wrażenie, że ci młodzi
ludzie, zwłaszcza w tym pokoleniu Z i trochę wyżej, e, czyli takie 20, 30 z
hakiem lat, zaczynają to kumać i zaczynają widzieć, że to daje więcej
możliwości. Po prostu jest łatwiejsze do wejścia. Niekoniecznie łatwiejsze w
zarządzaniu, ale łatwiejsze do zaczęcia. M i myśląc o tym wzroście 78% w skali
roku, to w inwestowania też podobnie się całkiem wychodzi, co?
No i to nawet nie również nie musisz się za bardzo napocić, żeby długoterminowo
zrobić te 78%. To jest stosunkowo proste. Nie musisz myśleć, rozmyślać, co
tam kupić, jak kupić, kiedy kupić. Będziesz kupował najprostszy indeks
szeroki na cały świat albo S&P 500. Ten amerykańskiowo proste, ale jednocześnie
najtrudniejsze, co? No to jest proste, ale nie jest łatwe.
No to tak powinniśmy powiedzieć, no bo kupić jest bardzo prosto, zasadniczo
sprzedać też jest bardzo prosto. Trudno jest przeżyć to, że kupiłeś, jak coś
idzie nie po twojej myśli. A w tym zakresie widzisz jakąś zmianę, że ludzie
zaczynają być bardziej wydukowani i jakoś lepiej dealują z tym, że kupili i
rzeczywiście widzą te spadki, zaczynają się palić dupa.
Żyj trochę pewnie w bańce informacyjnej w tym zakresie, że no nie mam wiedzy o
tym, jak będzie się zachowywał pan Kowalski, który pracuje na co dzień, nie
wiem, w sklepie na przykład i zdecydował się zainwestować.
No myślę, że tacy też oglądają pewnie te ten program albo czasem piszą. Ja
oczywiście nie wiem, że to są oni, ale pewnie tacy są wśród nich. Y
i jasne, zdarzają się ludzie, którzy no trochę im
ściska ich, jak widzą, że coś tam spada, ale to się nie zdarza już teraz tak
często, mam wrażenie, jak zdarzało się kiedyś. To znaczy,
to znaczy ludzie trochę zaczęli się hartować na te spadki trochę przez fakt
tego, że mamy stosunkowo długo, już ctery, pi lat okres podwyższonej
zmienności na rynku. To co się dzieje na rynkach akcji między 2020 a 2020, teraz
szóstym od covidu,
tak? No od covidu do teraz przesta wojna na Ukrainie, potem prezydent Trump,
który tam lubi sobie zawsze zatrząść garem i zobaczyć co z niego wypadnie i
tak dalej i tak dalej. Teraz Iran.
Teraz Iran. Tak jeszcze po drodze jakieś tam inne sprzeczki wojenne.
Kiedyś taka zmienność jak teraz jest na rynku nie była normalna. Teraz trochę od
pięciu lat ona jest normalna. To jest nowa normalność, która być może będzie
trwała w nieskończoność. Mhm. To też nie jest wykluczone, że co
najwyżej ta to jest zmienność, do której powinniśmy się teraz przyzwyczaić. I po
pierwszym półroczu albo po roku ludzie raczej jeszcze mogą czuć się
niekomfortowo z tą zmiennością. Ale jak już jesteś 5 lat, przy czym masa ludzi
przecież w Polsce weszła do inwestowania właśnie w 2020. No jeśli oni przetrwali,
są tu 5 lat i widzieli już ciągłe te zmienności w stylu plus minus plus minus
20% raptem na największych spółkach świata, to jest coś, co kiedyś było nie
do pomyślenia, to gorzej już najprawdopodobniej nie
będzie. gorsze kopy przeżyli
gorzej zawsze może być nie ma prawdopodobieństwa 01 jest
prawdopodobieństwo wyżej więcej niż zer mniej niż jeden, więc gorzej może być
zawsze. Ale to też nie tak, że większa zmienność
oznacza, że coś jest gorsze. To to jest kwestia percepcji,
jest mniej stabilne. Wiesz co, ludzie mają problem z
utożsamianiem y zmienności na rynku, czyli tego, żebyśmy zdefiniowali
zmienność. m to, że coś rośnie plus 5%, następnego
dnia spada 7%, potem rośnie 50%. Są takie przypadki, to jest coś, co ma dużą
zmienność i ludzie mają tendencję do myślenia o tym w kontekście ryzyka.
Pewnie też takie być może o tym myślisz, jak coś jest zmienne, to jest ryzykowne.
To nie jest do końca prawda. No to to mówili przecież o
kryptowalutach, tak? Że one były bardzo zmienne i to to równało się ryzykiem.
Równało się równało się ryzykiem. Według mnie to, że coś jest zmienne nie
oznacza, że jest ryzykowne. Ryzyko powinno być definiowane jako szansa na
to, że stracisz wszystko. Mhm.
To nie jest toż same ze zmiennością. Fakt, że coś jest bardzo zmienne i lata
plus minus 20% nie równa się masz wysokie prawdopodobieństwo, że stracisz
na tym wszystko. Nawet na krypto. Tak. Znaczy inaczej na krypto częściowo tak
było, bo tam faktycznie było duże prawdopodobieństwo tego, że stracisz
wszystko. No dlatego, że 90% tych projektów, które powstawały, nie licząc
tych największych, to po prostu były skamy. No to jakbym przyszedł na bazar z
oszustami, to też mam wysokie prawdopodobieństwo tego, że ktoś mi tam
sprzeda lewego Rolexa, a nie prawdziwego Rolexa. Tylko fakt, że ceny tych Rolexów
będą na tym bazarze latać góra dół, bo jeden będzie krzyczał u mnie za 1000
do$arów, a drugi będzie krzyczał u mnie za 500. To nie znaczy, że to jest samo w
sobie ryzykiem. Więc problem polega na tym, że jeśli utożsamiasz zmienność z
ryzykiem, to faktycznie możesz wyjść z założenia, że im większa zmienność, tym
gorzej. A to nie jest tak, że im większa
zmienność, tym większe prawdopodobieństwo, że niektóre z tych
firm upadnie? Nie. Dlaczego? Dlaczego zmienność kursu
miałaby być powodem do tego, że coś upadnie? To nie jest tak, że jak zmienia
ci się kurs, mówię teraz o dowolnie wybranej spółce, wstaw tutaj sobie
cokolwiek chcesz. To nie jest tak, że jak ta zmienność
jest wysoka, to istnieje wysoka szansa na to, że spółka upadnie. No to idąc tym
samym tokiem myślenia, mógłbym powiedzieć,
to nie jest tak, że inwestorzy na nią zaczynają patrzeć właśnie z taką z takim
większym sceptyzmem i powoli z niej wychodzą, bo tam się za dużo dzieje.
No niby tak, ale bo to też jest psychologiczny efekt,
nie? Bo teraz my mówimy o tym, jak patrzysz na statystyki w perspektywie 10
lat nic się nie zmieni, to teoretycznie nie powinieneś się tym interesować.
Natomiast jeśli na to patrzysz i jednak jesteś zarządzany tymi swoimi emocjami,
które są wzbudzone za pomocą tej tej tego wahadła, które tam działa, no to
prawdopodobne jest, że posłuchasz się tego i wycofasz się.
No tak, ale to jest twoja decyzja wtedy. To, że ty się posłuchasz swoich emocji
i utożsamisz fakt, że chcesz wyjść, bo mocno się zmienia i nie jesteś w stanie
tego wytrzymać, nie równa się ta spółka ma wysokie prawdopodobieństwo, że
upadnie. Okej. To nie jest to samo. Zasadniczo
najczęściej jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Zmienność na kursie wcale nie musi być powiązana ze zmiennością jakości biznesu
danej firmy. I najlepszym przykładem to to nie jest tak też, że to zaburza
kaszlow firmę. Sama zmiana kursu.
Nie no to wiesz, zmiana kursu zmianą kursu, a biznes biznesem. Jest 1000
przykładów firm, firm, które rozwijały się świetnie na przestrzeni czasu,
zaliczając zjazd kursu o 90%. A potem wzrost kursu o 50 000%. Nie
przesadzam. Mhm.
To nie są, to są rzadkie sytuacje, jasne. No bo rzadko kiedy jakaś firma
spadnie 90%, ale to nie są jednostkowe sytuacje, które wynikałyby tylko z tego,
że fundamentalnie w danej firmie coś się wywaliło. Najczęściej zmienia się
krótkoterminowa narracja, zmienia się postrzeganie jakiejś firmy przez ten
ogół społeczeństwa, które w nią inwestuje. Takie rzeczy się zmieniają.
Tylko takie rzeczy mają tendencję do tego, że zmieniają się bardzo
krótkoterminowo, żeby daleko nie szukać przykładu.
Google 2025 rok, czyli no przed chwilą Google miał y moment, w którym jego kurs
zachowywał się w 2025 najgorzej ze wszystkich bigtechów, bo panowała jedna
narracja. Narracja llmy, chat GPT i podobne rozwalą potrzebę szukania w
wyszukiwarce googlowej. Ja pamiętam tą narrację. Pół roku temu z hakiem ona
obowiązywała i była dominująca. Zasadniczo tak na pewno będzie. No po co
mam googlować, jak mogę sobie z GPTować i też dostanę tą samą informację. Kurs
Google łup w dół. Nie pamiętam ile tam 30% chyba nawet trochę więcej spadał.
Jak na taką firmę no to jest kolosalna przecena. Nie mówimy tu o jakiejś
kwiaciarni pana Mietka, która zrobiła sobie sieciówkę, jest notowana na New
Connec na giełdzie w Warszawie. Tylko nie wiem, top pi wtedy największych
spółek świata, która ci spada 30%, 40%. Tylko wystarczyło pół roku i ta narracja
się kompletnie zmieniła. Od tamtego momentu, jak minęło kolejne pół roku,
Google wzrósł 100%, był najlepiej performującą spółką z bigtechów.
Czy coś się zmieniło w jego fundamentach w tym okresie? No nie bardzo wypuścili
kolejny model Gemini, ale to nie tak, że wcześniej go nie mieli.
No i włożyli ten element aowy do przeglądarki, co że wpisujesz
przeglądarkę coś i tak, ale ja też słyszałem, że będzie o
tym wielka narracja, jak to zabije biznes Googlea. No bo przecież to nie
jest sponsorowany treść. Wiesz, no dokładnie, nie jeszcze, ale
znowu teraz mówimy jeszcze jeszze siem miesięcy temu nikt nie mówił
jeszcze. Ci, którzy mówili przecież i tak będą na tym zarabiać, ale to nie
jest tak, że zabiją swój własny biznes w imię większych zasad. No to Rynek mówił:
"Ha, nieprawda, nie masz racji". Na pewno tak będzie, bo będą walczyć o to,
żeby być jakoś utrzymać się na powierzchni, nawet nie tyle, żeby żeby
być liderem. W biznesie nic się nie zmieniło. Narracja dominuje i rządzi tą
ceną krótkoterminową na na kursach akcji. Zawsze tak było, zawsze tak
będzie, to się nie zmieni. A jak ty w takim razie podchodziłeś do
tego, że nagle nastała taka zmienność na rynku? Ty ty się tym za bardzo nie
przejmowałeś? No byłeś na rynku przed i później byłeś w tej zmianie i pewnie
spodziewałeś się, że ta zmiana po jakimś czasie przejdzie i teraz ona nie
przechodzi. na ciebie takkolwiek wpływa? Teraz już nie.
No albo ja też zdążyłem się zahartować. Też nie byłem przyzwyczajony do
zmienności tego typu 10 lat temu. Ona po prostu nie miała
miejsca. Jeśli się zdarzała, to bardzo, bardzo rzadko. Teraz jest trochę nową
normalnością. Przy czym jakby, żeby było jasne dla wszystkich, którzy słuchają,
to też nie tak, że ja byłem mentalnie okej i przygotowany na to, że największe
firmy technologiczne świata mogą robić po plus minus 30% po wynikach. Czyli w
jeden dzień puf, 30% w górę, 30% w dół. Tak. No ale na wszystko idzie się
zahartować i trochę no pewnie jak jesteś na rynku
długo, to te zahartowanie pójdzie ci łatwiej, może trochę szybciej, może nie
wiem, przejdziesz je sprawnie i psychologicznie.
No ale dla niektórych każdy jest w stanie to zrobić. No jakby to nie tak,
że nikt nie jest w stanie się tego nauczyć. To jest jakaś wybitna
umiejętność. Każdy jest w stanie nauczyć się tej odporności psychicznej na na tą
zmienność. Zwłaszcza jak jesteś w środowisku inwestorów, którzy też
doświadczają dokładnie tych samych emocji. Jeśli jesteś w grupie, która to
obserwuje i oni wszyscy mówią: "Dobra, czekajmy spokojnie i się na razie złego
nie dzieje". No to łatwiej przez co przejść i po jakimś czasie się
adaptujesz a już tym nie przejmujesz bardzo.
Wydaje mi się, że tak, że jakby to jest trochę taki element grupy wsparcia
psychologicznego. Jeśli jesteś razem z innymi, którzy też doświadczają tych
samych problemów, bo spada, a nie powinno. Nikt nie mówi, bo rośnie, a nie
powinno. Jak bo to się ogólnie rzadko zdarza, bo spada, a nie powinno. No to
jest ci trochę łatwiej. Trochę zaczynasz może mieć
przeświadczenie, że to nie tak, że ty robisz coś głupiego, tylko po prostu w
tym momencie cała reszta zachowuje się nie tak, jakbyś sobie tego życzył, a to
nie znaczy, że robisz coś głupiego. Jak w tym momencie wygląda narracja,
jeśli chodzi o wpływ tych llmów na rynek inwestowania, bo słyszałem trochę o tym,
że one mają zabić rynek inwestowania. Yyy teraz narracja yyy przynajmniej
teraz jak o tym rozmawiamy, ale to równie dobrze za dwa tygodnie może być
zup zupełnie inna narracja, czyli jest 10 marca.
Jest 10 marca, więc równie dobrze na początku kwietnia, jak ktoś będzie tego
słuchał, to się może wszystko totalnie zmienić. Teraz narracja jest taka, że
llmyy albo ogólnie rozwiązania AIowe zabiją, ale nie cały rynek, tylko zabiją
software. Nikt nie będzie potrzebował żadnego softwareu. No po co po co ci,
skoro możesz sobie sam jakby zrobić jakiś tam program i zakodować? Po co
masz kupować jako firma oprogramowanie od SAPA czy od Service now czy od Sales
Forcea skoro możesz sobie tam cyk cyk do cloda, napiszesz zrób mi tam nowego SAPA
make no mistakes i już jak i już jedziesz z wdrożeniem. Teraz jest taka
narracja i żeby nie było, że jestem gołosłowny, to jak Przemek byś zobaczył
na y na kursy tych mistrz mistrzowska fraza
make no mistakes. No to jest kluczowe. Jak wiesz, jak napisz jak nie napiszesz
i dostaniesz w badziewie, no to sam jesteś za to odpowiedzialny. Ale jakbyś
zobaczył na kursy spółek, które są w tym szeroko rozumianym koszyku
softwareowym Microsoft, czy właśnie ten Sales Force, czy SAP,
czy Adobe, czy Adobe? Tak. No to wszystko jest w
kiblu spuszczone tak na dobrą sprawę. Tam są przeceny rzędu 30 40% na tych
dużych podmiotach, na tych mniejszych i to znowu jest skutek tej narracji
medialnej, która się wczy. Teraz jest narracja taka, że właśnie
LLMy czy ogólnie rozumiane AI, głównie Antropic, no ale też pewnie Open AI tak
samo zniszczą to i nie będą w ogóle takie firmy potrzebne. No i teraz znowu
pytanie brzmi, czy wierzysz w taką narrację? Jeśli faktycznie wierzysz w
taką narrację, no to okej, to nie powinieneś dotykać jakby żadnych tych
spółek, no bo trochę będziesz przeczył sam sobiehm. Ale jeśli nie wierzysz w
taką narrację, mam wrażenie, że najczęściej nie wierzą w taką narrację
ludzie, którzy korzystali z tych rozwiązań w dużych
firmach albo na przykład sami prowadzą jakiś biznes
i rozumie raczej kumają, że to nie jest takie proste, że sobie napiszesz makeo
no mistakes do Cloda, on ci coś wypluje i jakby spoko, ty to wdrożysz w firmie i
będzie działało. No to tak nie działa. Jeśli nie wierzysz w tą narrację i
wierzysz bardziej w tą, że to tak nie działa, no to masz kolejną świetną
okazję przed sobą. Trochę tak jak miałeś okazję z Googlem stylu, czy llmy zabiją
Google. No jak się okazuje, nie zabiły. Teraz można to odwrócić, czy AI zabije
Microsoft, który jest jakby tym liderem świata softwareu. No jeśli wiesz,
myślisz, że nie zabije, no to Microsoft znowu jest tam ma minus 30 chyba czy
40%. Czyli po prostu trzeba od razu wchodzić
i kupować. Ogólnie bardzo łatwo sprawdza się strategia
kupuj najgorzej performujący w danym okresie bigtech.
Każdy bigtech. No każdy z tych siedmiu bigtechów.
Bigtech raczej jest nie do zajechania. To nie tak, że raftem pojawi się
magiczne rozwiązanie, które sprawi, że bigtechy znikną albo dany bigtech
zniknie ze świata. To jest niesamowite wręcz, że ludzie dalej kupują taką
narrację, co że ta narracja gdzieś tam krąży cały czas atakuje któreś z tych
firm, że jakaś technologia zabije to, że drony zrobią to, że sztuigencja zrobi
tamto. Wiesz co, mam wrażenie, że to wynika m z
tego, że każda rewolucja technologiczna generuje niewiedzę i to jest trochę na
bazie tego. Jak się spojrzy w, ja nie byłem na rynku oczywiście, jak był tam
1997 89 rok, czyli ten okres tworzenia się bańki internetowej, która faktycznie
była bańką internetową. No ale to nie jest tak, że ta bańka
internetowa, która wtedy się tworzyła, nie miała żadnego oparcia w
fundamentach. To to nie tak, że internet okazał się
być totalnie bezużytecznym badziewiem. jakby jesteśmy żywym dowodem na to, że
nie okazał się być bezużytecznym badziewiem, tylko stworzył całą nową
gospodarkę. Po prostu w pewnym momencie ta narracja
siły internetu, że on rozwiąże wszystkie problemy jest
bardzo wyprzedziła możliwości technologiczne
to samo się dzieje z jaj w tym momencie tak
no właśnie to się jeszcze nie dzieje w tym kontekście że ta narracja nie
wyprzedziła możliwości technologicznych mam wrażenie że to już w tym momencie
się dzieje przynajmniej może dla ludzi którzy bardziej siedzą w temacie bo jak
rozmawiam z ekspertami to oni już pokazują że to ai miało zastąpić
wszystkich ukraść wszystkim pracę zastąpić programistę grafików fotografi
ja patrzę na to bardziej z perspektywy rynkowej Rynek tego nie wycenia w ten
sposób. Rynek jest bardzo sceptycznie nastawiony wobec sztucznej inteligencji.
To nie tak, że te firmy zasadniczo dowolne z powiązanych ze sztuczną
inteligencją, które są notowane, są notowane jakoś super drogo. No tam nie
ma nic takiego. Trochę pewnie pokutuje ta ta pamięć o bańce internetowej, gdzie
każdy jest trochę powściągliwy i wstrzemięźliwy.
Ale nawiązując do tego co chciałem powiedzieć, nie ma sensu bać się tego,
że w trakcie tworzenia się jakiejś rewolucji technologicznej rynek jest na
tyle niepewny, że dokona jakichś przecen nawet w trakcie tej bańki internetowej,
która się tworzyła, no która tak na dobrą sprawę to to nie jest nie można
mówić, że bańka się tworzyła od 95 do 2000 tam 2000 roku, e, bo się nie
tworzyła. No między 95 a 99 to zasadniczo było coś, co odpowiadało
fundamentom rozwoju internetu. Dopiero potem to strasznie mocno przyspieszyło.
Przy czym nawet w tym okresie normalnego funkcjonowania rynku wtedy były korekty
po 3040% właśnie na spółkach
softwarowo-internetowych. Były chyba trzy
w trakcie tych trzech lat, bo za każdym razem pojawiła się jakaś nowa narracja,
trochę taka do narration, że tu wszystko będzie skończone. No po co przecież
sklepy? Mamy chodzić do sklepów, skoro internet jakby będzie. Wszystko będziemy
kupować online. Taka narracja też wtedy była przez jakiś czas. i spółki się
korektowały. No minęło 30 lat prawie. Dalej chodzimy do sklepu. W sumie nawet
sumarycznie częściej niż kupujemy w internecie.
I ten narracja wciąż sobie krąży co jakiś czas, nie?
No tak. Po prostu wybieramy sobie jakieś nowe fajne dooming narrations, gdzie
jest się czego bać, gdzie mamy się czego wystraszyć. No i
teraz akurat było nie wiem pół roku temu, że llmy zabiją Google i
wyszukiwarki internetowe, teraz llmy, AI zabiją software. Pewnie za pół roku
będzie nowa, zabiją coś jeszcze innego. M jakieś firmy yyy zajmujące się
obronnością i i później kolejne kolejny segment
znajdą się jakieś takie, nie wiem czy wiesz, ale była ostatnio taka sytuacja y
na rynku właśnie jak był ten moment strachu już takiej super
wsperspontynowanego strachu tego, że właśnie Antropik i jego modele tam
zniszczą wszystko, co tylko będzie stawało im na drodze. I był taki dzień,
że spółki logistyczne, te największe molochy logistyczne
światowe zostały przecenione jakieś 20%. I mówimy tu o spółkach jak C Robinson na
przykład, to jest gigant zarządzania magazynami i logistyki. Raptem plus
minus 20%. Old Dominion Frightline w Stanach taka wielka firma, która
zarządza tirami i logistyką taką lądową też tam minus 10 15%.
I to był moment, w którym zostały one przecenione dlatego, że jakaś tam firma
powiedziała, że ona stworzyła świetny model AI, który pozwala na zrobienie
logistyki 200 czy 300% bardziej efektywnej bez zatrudniania nowych
ludzi. No więc każdy jakby na szybko ta narracja została spotęgowana wiralowo,
że o Jezu, no to koniec po prostu świata logistyki
i dopiero potem, potem to znaczy po paru godzinach tak naprawdę ta przecena była
mocna, ale nie trwała tak długo. Po paru godzinach ktoś się zorientował, że ta
firma, która wypuściła tą informację, to nie był nawet model gotowy, to była
informacja, że mamy gotowy model i teraz to w ogóle klękajcie narody. E, to była
firma, która nazywała się Algorithm Holdings coś takiego. I ona ogólnie była
znana i zasłynęła z tego, że stworzyła świetne maszyny do karaoke
i tyle. To była ich, to był ich sukces biznesowy dawno temu. Stworzenie
świetnych maszyn do, do karaoke, song coś tam to się te, te maszynki nazywały,
czyli bez podwy w takim zakresie. Co wystarczy? wystarczyło nie do tego, żeby
zrobić wielki strach na rynku. Ale to jest dla mnie fascynujące, że w
tym wypadku inwestorzy szort termowi powinni zarabiać miliardy, gdyby iść tą
narracją, którą teraz podajesz, że tak łatwo to zrobić, że tak właściwie warto
inwestować w każdego bigtecha, który pospada o 20%, no bo ich się one są
niezabijalne. A tak nie jest. Nie, tak nie jest. Wydaje mi się, że z
jednego prostego powodu. Y nie z prostego, ale wydaje mi się, że z
jednego powodu, bo mówisz o traderach. Mhm.
Trerzy mają to do siebie. ci krótkoterminowi, że strasznie
potrzebują dźwigni finansowej. Ich średnio ciekawi i ekscytuje zarobienie
3% na odbiciu jakimś, 5% na odbiciu, nawet 10% na jakimś odbiciu. To nie jest
sexy. Nawet 10% w tydzień nie jest sexy, bo jak jesteś traderem, to musisz liczyć
się z tym, że raz zrobisz 10%, a innym razem zrobisz minus 8%. To jest
naturalna kolej rzeczy, więc te 10% to za mało, więc musisz użyć dźwigni
finansowej. Musisz podkręcić trochę te swoje wyniki tak żeby nie było 10% tylko
żeby na tym ruchu 10% zarobić na przykład 50%. No to wtedy to jest coś.
Wtedy jest 50. 50% to już zasadniczo możesz się pochwalić znajomym. Tam 10%
tam ci ktoś powie, że dobra 10% to tyle to z obligacji skarbu państwa kiedyś
kiedyś dostałem. To nie jest ekscytujące. 50 jest ekscytujące. No
tylko żeby ta dźwignia działała i to musi mieć rację w idealnym momencie.
Problem polega na tym, że bardzo często ludzie nawet jak mają rację, to nie mają
racji w idealnym momencie. Ciężko mieć rację i mieć ją w idealnym momencie.
Kiedyś usłyszałem od kogoś, że posiadanie racji w idealnym momencie to
jest po prostu szczęście. No i spoko, niektórzy będą mieli szczęście i będą
mieli rację w odpowiednim momencie, ale duża część ludzi nie będzie miała tej
racji w odpowiednim momencie. Niestety dźwignia zadziała tak, że jak masz
rację, ale zły moment, no to raptem będzie za późno,
to cię wyzeruje i już nie będziesz obecny na tym rynku.
Więc dlatego nie zarabiają tych miliardów nie wiadomo jak dużych.
M coś się zmieniło na rynku ETFów, jeśli chodzi o tą narrację, że w ETFY po
prostu wpłaca się pieniądze i zostawia się to na 30 lat i ma się do tego nie
tykać. Czy tam czy tam są jakieś zawahania
właśnie takie medialne? Chyba się nie zmieniło, nie? To raczej
jest bardziej coraz bardziej dominująca narracja i ja nawet nie chcę jej jakoś
wybitnie atakować. Znaczy to jest spoko rozwiązanie dla
większości osób. Ja mimo wszystko jestem fan
dla wszystkich osób chyba z tego co ja rozumiem. W sensie w żeby to był jakaś Ja
nie lubię tego mówić, bo za każdym razem potem dostaję jakby atak.
Ale ja ogólnie uważam, że jeśli chcesz być, chyba nawet ostatnio to od ciebie
mówiłem, jeśli chcesz być skazany na przeciętność, no to inwestuj w ETFy. I
teraz, żeby nie było, ta przeciętność nie jest niczym złym. Jakby spoko, po
prostu musisz być świadomy tego, że będziesz skazany na przeciętny wynik
inwestycyjny. Ten wynik inwestycyjny najprawdopodobniej i tak będzie lepszy
niż większość ludzi, którzy kupują, sprzedają, kupują, sprzedają, kupują,
sprzedają, próbują coś robić, ale będziesz skazany mimo wszystko na
przeciętność. No nie osiągniesz fenomenalnego wyniku, jeśli twoim celem
jest odzwierciedlenie wyniku, który każdy może osiągnąć
nie robiąc nic. Nie robiąc nic. No poza tym, że musisz
czasem zacisnąć zęby i przetrwać jakieś spadki, ale spadki na indeksach rzadko
kiedy zdarzają się w jakiś tam szokujących cyferkach w stylu 30 40%. To
to nie są naturalne przeceny. Więc ta narracja o tym, że ETFY są fajnym
narzędziem do tego, żeby inwestować dla każdego raczej się wzmacnia niż jest
jakoś ubijana. Mhm. I
i okej, fajnie, inwestujcie wszyscy w ETFy. Znaczy to na pewno jest naj pod
kątem potencjalnego zysku do ryzyka, które ktoś ponosi. To jest super
rozwiązanie, ale to nie jest rozwiązanie dla mnie. Ja
nie lubię takiego rozwiązania. No ale dlatego, bo ty masz wiedzę taką,
gdzie możesz po prostu grać w inny sposób. Nie,
ja nie wiem, czy to jest kwestia wiedzy. To nie trzeba być wybitnie mądrym, żeby
inwestować aktywnie. Trzeba być wybitnie mocno odpornym psychicznie, żeby
inwestować aktywnie, co jest chyba nawet trudniejsze niż posiadanie jakiejś
odpowiedniej wiedzy, zwłaszcza w świecie dzisiejszym, gdzie no tak na dobrą
sprawę, jak nie wiem czym się zajmuje jakaś spółka, mogę zapytać tego LLMA,
czym się zajmuje spółka, jak nie wiem czy jej wyniki, o ile mi powie prawdy,
ale ogólnie ogólnie w finansach wychodzi mu to całkiem spoko,
żeby powiedzieć czy to są dobre wyniki, czy to są niedobre wyniki. Jasne. On nie
wejdzie tak super głęboko i nie wyjaśni mi niuansów, dlaczego te wyniki są mimo
wszystko dobre, mimo że wszyscy myślą, że są słabe. No to jest kwestia pewnej
interpretacji. Wyjaśnić je tylko pytanie, czy to będzie
prawda. Okej. No tak, to prawda. Wyjaśnij mi.
Tylko nie będę nie będę w stanie scallengować też tego, nie, czy to jest
prawda, czy nieprawda, ale na takim poziomie wiedzy ogólnej to jest w stanie
mi to mi to zrobić. Więc nie trzeba być według mnie wybitnie mądrym, żeby
inwestować aktywnie w konkretne akcje. Dużo zmieniło używanie LMów. twoje
inwestowanie. No bo teraz masz te narzędzie i teraz
jeśli mówisz o tym w ten sposób, to znaczy, że rozmawiasz z nim na przykład
o jeśli chodzi o analizę albo wyników, albo modeli biznesowych.
Nie wiem czy dużo zmieniło w kontekście tego jak inwestuję, ale na pewno dużo
zmieniło w kontekście tego ile jestem w stanie przyswoić jako informacje.
Mhm. Czyli jeśli normalnie mam sezon wynikowy jakichś spółek i załóżmy mam w
portfelu 30 spółek, zasadniczo już dość dużo, rzadko kiedy ma jest sens, żeby
mieć ich więcej, no to ciężko mi było nadążyć z zmianami
w tych 30 spółkach. Siłą rzeczy niektóre musiałem trochę olewać, niektóre
musiałem założyć, że dobra będę sprawdzał raz na tam trzy s raz na sześ
miesięcy dziewięć, a nie tam przykład co miesiąc, co trzy miesiące.
Teraz możesz podłączyć agenta, który zbiera ci wszystkie informacje i
wypluwać i wypluwa. Tak. I wypluwa mi chociażby
jakieś skrócone informacje o tym, czy jest coś na co powinienem silniej
zwrócić uwagę. I mas aż takiego dużego zaufania do tego agenta, że jak mi
napisze, że zwróć na to uwagę, bo i tu poda jakiś powód, to że przekona mnie
powódhm, ale zmusi mnie do tego, żeby faktycznie
wykonać jakąś aktywność w tym konkretnym segmencie, w tej konkretnej spółce.
No i przede wszystkim będziesz o tym w ogóle wiedział, nie? Bo gdy jeśli
sprawdzałeś coś raz na miesiąc, to mogło ci coś umknąć po prostu.
Tak. No na pewno jest w stanie, nie byłem nigdy w stanie przejrzeć tak dużej
ilości informacji, którą teraz jestem w stanie przejrzeć w bardziej
skondensowanej formie. Więc pod tym kątem sporo to zmieniło.
Daję ci sugestie i sprawdzasz tu sugestia czy one są?
Nie, w tego co zainwestować? Nie, ja te nie odważyłem się tego zrobić. Nie,
ale nie pytasz chociaż. Ja bym co z ciekawości pytał. No zasugeruj,
zasugeruj co byś zrobił i tylko sobie patrzeć co
nie wiesz co tego nie robię, ale na przykład y pytam go czasem o sugestie
dotyczące tego, jakie spółki mogą odpowiadać konkretnemu pomysłowi. Mhm.
No bo nie jestem w stanie tego sam sprawdzić, jeśli na przykład wymyślę
sobie, że podam jakiś abstrakcyjny przykład, który miał miejsce chociażby
niedawno, ale pewnie dla wielu osób będzie abstrakcyjny.
Jakie spółki mogą być ciekawe w kontekście optyki?
Tego, że po po tym jak była fala zainteresowania GPU, potem była fala
zainteresowania pamięci, to potem była ta wielka fala zainteresowania spółkami,
które robią światłowody i optykę, żeby te wszystkie informacje szybko
przesyłać. W Polsce takich nie ma. No w Stanach pewnie są, na świecie pewnie
jest ich więcej. No i gdybym miał sam szukać jakie to spółki, która z nich
jest, nie wiem, w top pięć spółek ułożyć sobie z nim, jak one są połączone
biznesowo, to w życiu bym tego nie zrobił. No bez zespołu analitycznego,
szeroko rozbudowanego, tak jak mają do dyspozycji, nie wiem, jakieś wielkie
hgechfundy albo fundusze, to bym tego nie zrobił, a teraz byłem w stanie to
zrobić. I ufasz tym informacjom, które ci podał?
No tak, bo one są dość publicznie dostępne. To to nie są jakieś tajne
informacje, które czat musi sobie wymyśleć i żeby mi o tym poinformować.
On po prostu sprawdzi to, na co ja musiałbym poświęcić na przykład, nie
wiem, tydzień czasu do researchu. A że nie mam tygodnia czasu do researchu, to
najprawdopodobniej bym tego po prostu nie zrobił.
To w tym wypadku tobie on bardzo pomaga. Co? Bardzo cię
myślę, że bardzo pomaga. Y znaczy mi tak mi bardzo pomaga i bardzo pomaga
ludziom, którzy są aktywni bardzo mocno na rynku. Już powinien im bardzo
pomagać, jeśli tylko wiesz jak go użyć. Ale jeśli wykorzystaniem jego będzie
zapytanie, no to w co mam teraz zainwestować? Jest jest 10 marca 2026.
Co mam kupić, żeby żeby za dwa miesiące zarobić co najmniej 13%? Make no
mistakes. To on pewnie jak go tam popuszujesz
wypluje ci jakąś informację. Oczywiście z tysiącem disclaimerów, że masz tego
nie robić, nie sugerować się i tak dalej.
Później nie mówić, że ja ci to zasugerowałem.
Ale ale ja bym raczej nie podjął się zainwestowania dużych środków w taki
portfel. Używasz któryś któregoś konkretnego
modelu czy zależy? Zależy, ale najczęściej używam GPT i
Antropica od Cloda od Antropica
to używam najczęściej. Przecież mam takie wrażenie na tyle ile często używam
tych modeli. Używałem też Gemny i innych, że one mocno fluktują. To znaczy
w pewnym momencie i okresie Gemini jest świetny, potem następuje jakieś odgórne
ogłupienie tego modelu i raptem coś innego staje się tym dominującym.
Jak z twojej perspektywy obserwuje się to, co się dzieje w Stanach, jeśli
chodzi o rządy Trumpa, o tą sytuację z Wenezuelą, a teraz z Iranem, jak co o
tym myślisz z perspektywy inwestowania? Bo ty pewnie to mocno obserwujesz.
To pewnie będzie kontrowersyjna teza, ale w kontekście inwestowania to nie
powinno mieć żadnego znaczenia w ogóle
w kontekście inwestowania tego czy podejmowania decyzji
inwestycyjnych. W ogóle, w ogóle dla jeśli nie jesteś traderem, a
no zakładam, że mówiłe do nie traderów, takich nieprofesjonalnych traderów. Jak
ktoś jest profesjonalnym traderem, to jasne
to każdy ten ruch mikrosekundowy nawet będzie miał
znaczenie, a wtedy takie wydarzenia będą miały znaczenie. Ale większość ludzi nie
jest traderami, a jeśli myśli, że jest traderami, to najprawdopodobniej
kiepskimi. Niestety tak to wygląda. Yyy, więc jeśli
myślicie, że jesteście dobrymi traderami, to mam złą informację na 99%
nie jesteście dobrymi traderami. Ja też nie jestem dobry dobrym traderem, żeby
żeby nie było, że przypisuję sobie tu yyy tą funkcję. Yyy i dla inwestorów z
kolei takie wydarzenia mają małe znaczenie.
Każde wydarzenie wojenne małe znaczenie. Stiej strony mówisz o tym, że masz
agenta, który ci podrzuca jakieś nowe newsy, coś na coś powinieneś zwrócić
uwagę. To nie są. On mi podrzuca informacje o tym. o ciekawych
rozwiązaniach w technologii, w biznesie spółek, w tym co może być fajne
technologicznie za dwa, trzy c lata, w którą stronę może pójść jakby adopcja
takiego czy innego rozwiązania. To, że gdzieś spadła bomba, jakkolwiek straszne
to by nie było pewnie dla ludzi, na których spadła bomba, w kontekście
inwestowania nie ma znaczenia. To są rzeczy, o których, którymi rynek się
bardzo mocno ekscytuje, bo ekscytują się nimi media, a media nagłówki, nagłówki
mają przełożenie na zachowanie, na te emocje inwestorów.
Ale w długim terminie, czy abstrahujmy nawet od długiego terminu, nawet w
średnim terminie, z reguły po trzech, czterech miesiącach
nikt się tym nie przejmuje i zasadniczo nikogo to za bardzo nie obchodzi. Już
nawet idźmy w mniejsze skrajności, w większe skrajności. Wojna na Ukrainie
2022 zaczęła się w lutym. Rynek już spadał
wcześniej. Rynek skończył spadać we wrześniu, październiku.
Czy wojna się nie skończyła, dalej trwała, nawet zasadniczo była niekiedy
gorsza niż w tamtym okresie i nikogo to nie obchodziło poza ludźmi na Ukrainie.
No jasne, tamte firmy pewnie miały jakieś problemy, ale czy firma ze Stanów
Zjednoczonych operująca globalnie będzie miała problemy z tytułu tego, że gdzieś
tam na Ukrainie spadła bomba? E no niestety smutna prawda jest taka,
że wszystko jedno. Czy firma w Polsce operująca na przykład na rynkach Europy
Zachodniej będzie miała będzie odczuwała wpływ z tego, że gdzieś
tam w Iranie spadły trzy bomby? E, wszystko jedno. Nikogo to nie obchodzi.
Ja wiem, że to budzi pewnie jakieś skrajnie nieetyczne emocje u niektórych,
że jak to można inwestować, kiedy tam tragedia się dzieje.
Tylko, że to też nie twoja wina, nie? Tak po prostu jest.
No tak, tylko tak. No tak po prostu jest. No można inwestować i zasadniczo
nawet trzeba wtedy inwestować, bo najczęściej ta narracja jest bardzo
medialna i bardzo emocjonalna i ona za chwilę znika. Tak już było
w w przypadku wojn Ukrainie. Tak było w przypadku Wenezueli. Idę po tych
najnowszych wydarzeniach, tylko tak było rok temu, jak Izrael zbombardował z
Stanami coś tam w Iranie, te instalacje nuklearne. Tak jest teraz. Tak było
wcześniej. Tak będzie też za pół roku, jak ktoś nowy sobie zbombarduje coś
nowego. Tylko, że to nie ma żadnego znaczenia po prostu.
A to nie jest tak, że nawet z perspektywy tego, jak jesteś longterm
inwestorem, to to są takie pewniaki, w które warto wejść po prostu.
To są świetne momenty do tego, żeby faktycznie
to o to właśnie chodzi sobie coś kupować. Jeśli faktycznie
twoim horyzontem inwestycyjnym nie jest 10 dni albo dwa tygodnie i jeśli
faktycznie jesteś w stanie przełamać tą niechęć do tego, żeby wtedy
inwestować, bo łatwo się etyczną niechęć
i etyczną i tego, że spada w danym momencie. Łatwo się mówi o tym, że
powinieneś kupować jak spada. No to jest ten bon mod, który jest
emocjonalnie to nie jest takie łatwe jak widzisz.
Wydaje mi się, że to to jest to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy do
zrobienia. kupować jak spada w okresie podwyższonej niepewności, bo wszystko
jest przeciwko tobie. Rynek jest przeciwko przeciwko tobie. Musisz wyjść
z założenia, że większość nie ma racji, a ty jesteś tym tutaj super rozumnym,
który zrobi to lepiej. Jak to większość nie ma racji, skoro
przychodzisz i mówisz u mnie w podcaście, że właśnie wtedy powinno się
kupować? No bo, no wiesz, bo powinno, no tylko,
że znaczy większość nie ma racji w kontekście tego, że spada w danym
momencie. Jeśli większo jeśli spada w danym momencie to większość sprzedaje
niż kupuje. Czyli większość myśli, że coś
negatywnego się dzieje. Tak. No większość myśli, że coś
negatywnego się dzieje, więc sprzedaje. Sprzedaje z różnych powodów. Jasne. Nie
może nawet niekoniecznie dlatego, że się boi, ale dlatego, że musi, bo niektóre
fundusze są tak skonstruowane, że wtedy muszą coś sprzedać po prostu. Ktoś inny
był zapakowany po złej stronie rynku i raptem dostał tą wyczyszczenie depozytu
i musi sprzedać, żeby dopłacić do swojego depozytu i mieć trochę gotówki
na funkcjonowanie. Są przeróżne powody, niekoniecznie strach, ale jednak spada.
Jednak większość osób sprzedaje. No i ty musisz być
w kontrze, każdy zna ten bonmot, że jak spada to
kupuj, ale jednocześnie jak spada to każdy ma z tyłu głowy: "A może jeszcze
10% spadnie?" "A może jeszcze, może jeszcze 20% spadnie?" No to lepiej kupić
w sensie jak już spadnie 20%, no lepiej mieć idealnie w dołu kupić i
idealnie na górce sprzedać. Tylko fakty są takie, że większość ludzi nie jest w
stanie większość, nikt nie jest w stanie tego zrobić. To nie większość, nikt nie
jest w stanie tego zrobić. Jeśli ci się to udało, super, miałeś szczęście i nie
przypisuj do tego jakichś fenomenalnych umiejętności. Po prostu miałeś
szczęście. Mhm. Czyli ty w takim momencie,
rozumiem, że wchodzisz w takie rzeczy i dokupujesz sobie różnych instrumentów.
Tak. Znaczy no teraz na przykład jak yyy była wojna, jest wojna w w Iranie,
chociaż ona jest na tyle dynamiczna, że biorąc pod uwagę chaotyczność
komunikatów Trumpa, być może już jej nie ma. Na przykład nie sprawdzałem newsów
od godziny, więc być być może już się skończyła.
Albo było kolejne bombardowanie, albo tak, albo było kolejne
bombardowanie. To ja w takich momentach kupuję, jeśli
mam za co. Nie, bo to to też nie jest tak, że mam worek bez dna do wyciągania
środków, ale jeśli mam za co, no to kupuję. I myślę, że ludzie w momencie
tego typu stresu rynkowego, jeśli mają za co, powinni kupować, a jak nie mają,
to powinni iść na spacer, nie wiem, z psem albo rosół zrobić sobie z nudów,
żeby się jakoś za bardzo tym nie przejmować.
Są jakieś konkretne obszary rynku, które kupujesz w takich wypadkach?
Ja ogólnie kupuję głównie obszary rynku, które są szeroko rozumiane jako
technologia, bo w tym się czuję po prostu najlepiej.
Nie interesują mnie za bardzo jakieś tam spółki konsumenckie w stylu Walmart,
które sprzedają pampersy dla mas. Nie obchodzą mnie
spółki energetyczne za bardzo. Jasne, czasem w nie tam coś zainwestuję, ale to
są bardziej taktyczne inwestycje, krótkoterminowe. Długoterminowo jestem
od dawna i od zawsze oparty tylko na sektorze technologicznym.
Zastanawiam się jak ty w takim razie podchodzisz do takiej sytuacji. Jeśli
widzisz spadki i mówisz, że musisz jednak postawić na to, że wszyscy są w
błędzie i ty masz rację, to jak ty starasz się to wyważyć? Czy masz rację w
odpowiednim momencie, czy nie? Kiedy kiedy rzeczywiście to kupić? Czy
poczekać jeszcze jeden dzień? Może spadnie jeszcze 10%.
Wiesz co, po pierwsze, pierwsza ważna zasada jest taka, żeby
przyjąć założenie, że nie wiesz czy idealnie trafisz.
I ja akceptuję to, że nie wiem czy idealnie trafię. Jak idealnie trafię,
super. Jak nieidealnie trafię, co się zdarza w siłorze częściej, to okej.
Jeśli to jest pierwsza zasada. Druga zasada jest taka, że musisz zaakceptować
fakt, że być może się pomylisz.
I jeśli się pomylisz, to w sumie nic się nie dzieje. Nie ma to żadnego znaczenia.
Jak jestem obecny i na rynku takim sam i dzieląc się tym ze z wieloma
osobami, informując co akurat robię albo planuję zrobić albo myślę, żeby zrobić
to mam wrażenie, że bardzo często ludzie błędnie zakładają,
że na wszystkim musisz zarobić. Nie musisz zarobić na każdej swojej
inwestycji. Jest nawet bardziej prawdopodobne, że
nie zarobisz na każdej swojej inwestycji i to dalej nie znaczy, że źle ci poszło.
Nawet jak chodzi o to jaki masz wynik na koniec
roku czy tam po miesiącu. Chodzi o to czy po pierwsze po pierwsze
i ostateczne zarobisz więcej niż straciłeś. Nie czy zarobisz i nie
stracisz, bo na pewno stracisz, tylko czy zarobisz więcej niż straciłeś. I
dopóki zarobisz więcej niż straciłeś, super. I teraz to jest to i to ma ciąg
dalszy, bo zarobić więcej niż straciłeś możesz na różne sposoby. Możesz zarobić
więcej niż straciłeś, bo na przykład częściej miałeś rację niż się pomyliłeś.
Mhm. No to wtedy pewnie zarobisz.
Ale nawet jak częściej nie miałeś racji, to dalej ten wynik sumarycznie może być
na twoją korzyść. Bo bo tak naprawdę porządnie możesz mieć
rację tylko raz i tak zarobisz. Tak, bo dużo sprowadza się właśnie do tego, o
czym powiedziałeś, czyli do wielkości twojej pozycji. Jeśli masz w czymś rację
i akurat miałeś tam super mocną rację i zarobiłeś, postawiłeś na to bardzo dużo
pieniędzy i zarobiłeś w efekcie bardzo dużo pieniędzy i to była jedyna racja,
jaką miałeś w całym swoim przeglądzie, nie wiem, 100 pomysłów
i dalej jesteś sumaryczny na plusie, to dalej jest fajnie. Miałeś taką sytuację,
że częściej się myliłem niż nie myliłem. Takie No tak, każdy takie miał. Miałem
takie okresy bardziej, nie? Że masz okres, w którym myślisz, że rynek
ogólnie będzie zachowywał się w takiej formie, a nie innej. No i wtedy, jeśli
masz rację w tym ogólnym podejściu, no to 7 na 10 twoich pomysłów jest super, 8
na 10 twoich pomysłów jest super, ale jeśli nie masz racji,
to wtedy na przykład 2 na 10, 3 na 10 twoich pomysłów będą się sprawdzą. No i
wtedy wszystko sprawdza się do pozycji, tego jak dużo faktycznie masz w tych
pozycjach, które mają sens i jak dużo masz w tych, które nie mają sensu. No i
identyfikacja tego, czy to faktycznie jest tak, że nie masz racji tylko przez
chwilę, a nie w ogóle nie masz racji. Jeśli ktoś zakładał,
no tutaj znowu wracamy do tego samego, że nie wiesz tak właściwie co, a co, jak
jeszcze poczekam miesiąc i okaże się, że miałem rację, nie? I ty też nie wiesz
nigdy kiedy wychodzić, co? No tak. Dlatego ja zasadniczo bardzo
rzadko wychodzę dlatego, że przez pół roku nie miałem racji. Na przykład to,
że nie miałem racji przez trzy miesiące, pół roku, nawet dwięć miesięcy albo rok,
wcale jeszcze nie znaczy, że nie mam racji. Być może byłem za szybko. Być
może akurat w danym momencie
rynek nie przyznaje mi racji, co nie znaczy, że ten pomysł się nie sprawdza.
Podam ci świetny przykład badania. Strasznie je lubię.
Wesley Grey, tak się nazywał ten ten badacz, sprawdzał sobie, co by było,
jakbyś był fenomenalnym inwestorem, ale takim boskim inwestorem, takim, który
wie wszystko, zna przyszłość inwestorem. Te badanie było tak zrobione, że brałem
sobie pięcioletnie okresy. Zaczynało się chyba w 1926 i testowano je aż do 2016,
coś takiego, niemalże 90 lat. I polegało na tym, że inwestor wkłada sobie
pieniądze w na początku pięcioletniego okresu, inwestując tylko w to, co za 5
lat okaże się mieć najlepszą stopę zwrotu. Bierze sobie top 10% wszystkich
spółek z indeksów, które za 5 lat będą miały najlepsze stopy zwrotu. No
można, trzeba przyznać, zajebista sytuacja, nie? Ciężko sobie wyobrazić
lepszą. No to on poszedł krok dalej. Wyobraźmy sobie jeszcze lepszą sytuację.
Do tego, że obstawiasz tylko te spółki, które wzrosną,
to jeszcze szortujesz, czyli grasz na spadki tych spółek, które będą miały w
tym horyzoncie pięcioletnim najgorszą stopę zwrotu.
Czyli masz rację i w odpowiednim momencie na obu frontach.
Masz rację na obu frontach. Jesteś świetny w przewidywaniu wzrostów i
świetny w przewidywaniu spadków i wybierasz tylko takie spółki, tylko w
nie inwestujesz. mija 5 lat, masz jakiś tam wynik i potem po tych pi latach
robisz znowu to samo na kolejne 5 lat. No i powtarzasz to przez 90 lat.
Po tym okresie twoja średnioroczna stopa zwrotu wynosiła coś w okolicach 40 chyba
6 czy 7% średnioroczna. Czyli każdego roku zarabiałeś średnio po 46%.
No to jest wynik, który jest nieosiągalny dla nikogo w 90letnim
horyzoncie. Mając 100 zł byłbyś multimiliarderem.
Idealna sytuacja. Jakbym ci zaproponował coś takiego, to
byś powiedział: "Kurde królu złoty, nie to biorę".
Kto by się nie zgodził? Kto by się nie zgodził? No i okazuje
się, że pomimo tego, że jesteś fenomenalny, znasz przyszłość, to i tak
znając tą przyszłość miałbyś masę okresów 12ięcznych i więcej, gdzie
byłbyś gorszy niż indeks. Czyli że rynek nie przyznałby ci racji. Pomimo tego, że
miałeś rację w tych pięcioletnich interwałach i inwestowałeś tylko w to co
najlepsze, sprzedając tylko to co najgorsze, to i tak dostawałbyś szereg
sytuacji, w których albo twój portfel zrobiłby obsunięcie o 25, 30% cały
portfel, no i czy to nie jest moment, w którym sam byś zaczął kwestionować to,
czy masz rację, kurde, czy na pewno jesteś bogiem? Nie, się
dostałem tamte tablice z przyszłości, sprawdzały się przez 7 lat, ale teraz
minus 30% może te tablice tylko miały takie siedmioletni termin do spożycia, a
potem już do wywalenia albo okresy, w których byłeś gorszy niż indeks.
To musi być turbo obciążające w takim razie psychicznie. Y, bo teraz myślę
sobie o tym, że masz straty przez cały rok i nie wiesz, nie znasz przeszłości,
nie masz tych tablic, nie wiesz, że nie masz tablic. Dokładnie. To jest ten
problem. Więc musisz przy inwestowaniu w ETFY, dlatego one są spoko dla
wielkszości osób, nie ma tego obciążenia psychicznego, w którym wiesz, że masz
okres bycia gorszym niż rynek. No bo po prostu okej, rynek spada, no mój też
spadł, spoko, rynek wzrośnie, mój też wzrósł, spoko, jest okej. Przy
inwestowaniu aktywnym czy w jakieś sektory, obszary tematyczne możesz być
gorszy niż rynek, co już jest obciążające. Poza tym samym faktem, że
spada i możesz być gorszy niż rynek przez bardzo długi czas.
Czy to znaczy, że twoja strategia jest zła?
Kurde, nie wiesz. I możesz mieć znajomych, którzy mówią
ci, że źle robisz. No nawet nawet na pewno będziesz ich
mieć, że źle robisz. Przecież po co ty robisz? To jest głupia inwestycja, że
spada. Tylko fakt, że spada nie jest jeszcze wyznacznikiem tego, że to jest
głupia inwestycja. Ona po prostu może jest obecnie niedoceniona przez rynek.
To jest ten najtrudniejszy element psychiczny w inwestowaniu aktywnym.
Jak w takim razie z tym dealujesz? Bo teraz wyobrażam sobie,
musi, musi być tak jak ja sobie o tym myślę, że masz miesiące, w których jest
w porządku, ale będą pewnie przyjdzie na przykład po po dwóch miesiącach zdarzą
się takie trzy dni, że będziesz miał na taką naprawdę już paranoję, nie? A może
to jednak jest zły pomysł, może nie powinien tego robić i to są
prawdopodobnie te dni, kiedy ludzie wychodzą z takich inwestycji i
zastanawiam się, jak ty z tym dealujesz u siebie.
To są najczęściej momenty, w których ludzie rezygnują z takiej konkretniej
inwestycji o o te sytuacje, o których mówisz.
Tam wydarzą się jakieś trzy złe wydarzenia w życiu, dogniecie ci stres i
nagle zaczy, no i myślisz: "O kurde, dobra, to jest
bez sensu." No ciężko sobie z tym poradzić. Jakby to
nie ma co mydlić sobie oczu. To nie jest tak, że jest magiczny sposób na
poradzenie sobie z tym. Musisz być po prostu super świadomy tego, dlaczego w
coś zainwestowałeś. Jeśli inwestujesz, cały czas mówimy o
inwestowaniu aktywnym przy indeksach, no to trochę tak jak mówimy, to nie ma
dużego znaczenia, ale przy inwestowaniu aktywnym musisz być super świadomy,
dlaczego coś kupujesz. Czy ten twój pomysł to nie jest przypadkiem pomysł
oparty na tym, że no spadło to kupię, bo jak spadło to wzrośnie.
Spadło, to wzrośnie w przypadku indeksu jest prawdą. Spadło, to wzrośnie w
przypadku spółki nie jest prawdą. Po prostu może nigdy nie wzrosnąć i tyle.
Ale mówiłeś o tych spółkach technologicznych największych, gdzie to
jest prawdą. No że masz duże prawdopodobieństwo tego,
że to będzie prawda, że te spółki wzrosną większe niż w inny w innym
przypadku, ale jednocześnie coś za coś. Jeśli masz wysokie prawdopodobieństwo
tego, że tak będzie, to i twoja potencjalna stopa zwrotu, nie licząc
skrajnych wypadków, no nie będzie latała gdzieś w okolicy 50, 60, 70%. Spoko,
znajdzie się taki okres, gdzie trafisz Nvidię, która raptem tyle zrobi, ale to
nie jest rzeczywistość taka standardowa, to nie jest norma. Normą jest raczej, że
jak inwestujesz w wielkie spółki technologiczne, to one ci dadzą zarobić,
ale to nie będą abstrakcyjne stopy zwrotu. No do abstrakcyjnych stóp zwrotu
trzeba jednak zejść poziom niżej i akceptować abstrakcyjne stopy zwrotu
ujemne też. Czyli u ciebie to po prostu jest tak, że masz już wyrobiony nawyk
tego, że jak są takie sytuacje, to wracasz do tego, dlaczego w to
zainwestowałeś? Wracam do tego, żeby wymyśleć czy sobie
przypomnieć dlaczego to kupiłem. Jeśli to dlaczego to kupiłem
jest dalej prawdą, klei się dalej,
no to okej, to nie ma powodu do tego, żeby uciekać z tego pomysłu. Jeśli to
się nie klei, no to trzeba się nad tym trochę zastanowić. strasznie pomaga,
chociaż jest bardzo trudne wyjście z założenia, że to po ile ty coś kupiłeś,
załóżmy, że kupujesz Przemek, nie wiem tam yyy coś za 100 $ar,
wszystko jedno, czy wydałeś więcej, ale cena tego co kupiłeś, to było 100 $ar za
akcję. to, że to nie ma znaczenia.
To jest strasznie trudne mentalnie do zrozumienia, że cena, po jakiej kupiłeś
akcję, ty nie ma żadnego znaczenia. Nikogo ona nie obchodzi
poza tobą. Ciebie naturalnie obchodzi, ale nikogo innego to nie obchodzi.
I siłą rzeczy, jeśli nikogo to nie obchodzi i nie ma to żadnego przełożenia
na rynek, to nie powinno też obchodzić ciebie. Jedyne co robisz mając
zakodowaną cenę po której kupiłeś jakąś akcję, to jest mentalne odnoszenie się
do tej konkretnej ceny akcji. Wtedy ludzie mają tendencję do zakładania, że
jeśli kupiłem coś za 100 $ar i teraz to spadło na rynku do s no weźmy jakąś
skrajną wartość 60 $arów, to że to był zły pomysł.
No nie do końca. To po prostu wtedy na wtedy to mogła być dobra cena.
Interesuje, interesować powinno cię tylko to, nie czy 100 dolarów, które
dawno temu zapłaciłeś jest dobrą ceną, tylko czy 60 arów, które jest teraz jest
dobrą ceną. Jeśli 60 $arów teraz też jest dobrą ceną,
no to dlaczego miałbym sprzedawać coś, po prostu rynek się zmienił,
co dalej jest według mnie w dobrej cenie. Jeśli coś się zmieniło na tyle,
że ta 60 dolarowa cena jest złą ceną, dalej jest za wysoką, dalej jest, nie
wiem, nieadekwatną, no to okej. No to to równie to to idąc tym samym tokiem
rozumowania, te 100 doarów, które zapłaciłeś też nie ma znaczenia. Jeśli
ze 100 spadło na 60 i 60 jest dobrą ceną, to dokup. Jak nie masz za co
dokupić, no to spoko, bo ludzie nie mają czasem za co dokupić, to po prostu siedź
tym. Skoro to jest dalej dobra cena. Czemu chcesz sprzedawać coś, co ma dobrą
cenę tylko dlatego, że kiedyś zapłaciłeś drożej, no to się kupy nie trzyma.
Z drugiej strony, jeśli spadło i ta cena jest niedobra, to sprzedaj. Masz trzymać
tylko dlatego, że kiedyś zapłaciłeś za to więcej. No po co? Skoro domyślnie
zakładasz, że to jest niedobra cena. Jak sobie wyrobić takie wyczucie rynku?
Co, co według ciebie trzeba robić, żeby umieć podejmować takie decyzje w zdrowy
sposób? Trzeba
oprócz tego, że trzeba siedzieć w investowaniu i po prostu terenować,
trzeba robić to chyba po prostu bardzo długo i
nie da się tego nauczyć na kursie, przeczytać książki.
Nie sądzę. Nie, jakby magicy, którzy twierdzą, że nauczą cię tego na kursie,
no nikt cię nie nauczy na kursie zajmowania się swoją psychiką w głowie.
A psychiatra te i psycholog też ci nie pomogą, bo niestety najczęściej nie są
obecni na rynku i są im trochę obce te emocje, które y wtedy towarzyszą
ludziom. Mhm. Więc ciężko mi powiedzieć, że są
jakieś magiczne sposoby na uczenie się tego. Mam wrażenie, że za każdym razem
każdy uczy się tego trochę na własnym przypadku, jak już dostanie parę gąów w
twarz od tego rynku, że coś spadło, a potem wzrosło. Na przykład jeśli
przejdziesz ze dwa, trzy cykle tego, że coś z twoich pomysłów, nawet z
szerokiego rynku bardzo mocno spadło, a potem wzrosło i okaże się, że kurde
jednak jednak miałem rację tylko w dłuższym terminie.
Tak. Jednak jednak miałem jednak to co wymyśliłem miało sens. Okej, przez
chwilę nie miało według rynku, ale jednak na końcu miało. Jeśli przejdziesz
kilka takich etapów, dwa, trzy, to ten czwarty, piąty i 12 już są dość łatwe do
przejścia. A jeśli chodzi o samo decydowanie, czy
coś jest dobrą ceną, na jakiej podstawie to oceniać i na jakiej podstawie być
częściej mieć rację niż nie mieć racji? Jak sobie to wyrobić, abstrahując tych
emocji? No to już jest bardzo trudne techniczne
pytanie, jeśli nie chcemy zmuszać kogoś do myślenia o tym, żeby sobie wyceniał
spółki, bo większość ludzi nie wyceni sobie spółki. Ja zresztą też ich często
nie wyceniam. Ja raczej skupiam się na tym, czy
to, co spółka oferuje jako wizja przyszłości
jest mi bliskie i ja się z tym zgadzam. I czy ja myślę, że tak będzie. Podam ci
przykład, żeby to lepiej zrozumieć. Yyy, ja na przykład bardzo lubię mieć w
swoim portfelu Teslę. Jestem może nie Tesla fanboyem, ale uważam, że ogólnie
Elon Musk jest bardzo dobrym kreatorem wartości. Można go nie lubić, można go
lubić, ale nie można mu odmówić tego, że świetnie tworzy wartość spółek, które
posiada i które założył. No i to jest moje bazowe założenie. Czy Elon Musk
jest świetnym zarządzającym spółki? Mhm. Tak jakby i to myślę, że nie nie jest do
zakwestionowania przez nikogo, biorąc pod uwagę spółki, które stworzył.
I teraz czy Tesla jest obiektywnie drogą spółką? No tak,
jest obiektywnie obecnie drogą spółką i tu też nie trzeba
porównując do innych spółek jakichkolwiek zasadniczo tak naprawdę
czy to do motoryzacyjnych, co będzie lekkim nadużyciem, czy do innych
bigtechów, co będzie trochę mniejszym nadużyciem, czy do jakichś spółek
robotycznych. Ona jest ogólnie drogą spółką
i ona była drogą spółką od zawsze. To też się nic nie zmieniło. Idąc tylko
taką logiką, nie powinienem kupować Tesli, no bo ona jest po prostu drogą
spółką. Czyli wracając do tego co wcześniej mówiłeś to cena nie jest
dobra. Cena w tym przypadku patrząc tylko na to
co obecnie ma miejsce nie jest dobra. Ale do tego dochodzi jeszcze trzeci
element. Co ta spółka oferuje jako wizja przyszłości? No i teraz Tesla oferuje
jako wizja przyszłości automatyczne pojazdy, które jeżdżą
wszędzie, robotykę, która chodzi i zajmuje się za ciebie wszystkim jako te
roboty Optimus i wielkie magazyny energetyczne. No i teraz powstaje
pytanie, czy ja na przykład wierzę w to, że w przyszłości na ulicach będzie
więcej autonomicznych samochodów czy mniej.
Wierzę raczej, że będzie ich więcej. niż że będzie ich mniej, bo to się po prostu
opłaca każdemu. Plus jest bezpieczniejsze. No to jak jest tańsze i
bezpieczniejsze, to jaki jest powód, dla którego
mielibyśmy tego nie wdrażać? Mhm.
Pewnie w Polsce to będzie za może 20, 30 lat, ale w Stanach już jest i pewnie
będzie coraz szerzej rozlewane. Drugie pytanie, czy faktycznie wierzę w
to, że roboty humanoidalne będą jakoś funkcjonowały w naszym świecie? Okej,
może wizja tego, że będziesz tutaj miał robocika, który przyniesie wodę albo
kawkę jest wizją tak odległej przyszłości, że jej nie dożyjemy. Być
może. Ale czy wizja tego, że te roboty będą na przykład gdzieś w przemyśle
robiły proste zadania manualnoptarzalne, czy w hotelu, czy na taśmie produkcyjnej
robiły one już w sensie
zamiast czegoś to już w pewnym sensie to robią? Czy wierzę w to, że będą to
robiły częściej i chętniej? Czy chętniej ludzie będą je kupować? No tak. No bo bo
to się po prostu opłaca. No dlaczego by nie? Skoro ten optimus kosztuje 20 000
do$ów, to to się dalej opłaca. Więc biorąc to pod uwagę, ta wizja
przyszłości, którą oferuje Tesla jest na tyle przekonująca,
plus ile Ilon jako właściciel, który generuje wartość,
plus osoba, która jest w stanie, wiem, że jest w stanie jakby dowodzić te
obietnice. Jasne. On on ma swoje jakby problemy w stylu najpierw fake it
obiecuje tak dużo, że to już zaraz będzie, po czym miała rok i nie ma,
miały 2 lata i nie ma, trzy lata i nie ma, ale w końcu jest.
Mhm. No to jak łączysz te dwa elementy to
kupujesz trochę wizję przyszłości i w tym kontekście ta cena, która nawet
obiektywnie jest wysoka, nie jest wysoka. I trochę musisz łączyć te
elementy przy przy aktywnym inwestowaniu w technologię, którą ja lubię
najbardziej, myśląc o tym jak będzie wyglądał świat za pi czy za 10 lat. Tu
jest największa wartość dodana. I zawsze łączysz te dwa elementy. Właściciel
firmy, aktualny właściciel firmy, plus wizja przyszłości.
Albo albo jak nie właściciel firmy, bo akurat jej nie ma, tylko inwestujesz w
konkretny sektor, no to czy ten sektor ma przed sobą przyszłość, czy ten region
ma przed sobą przyszłość. Inny przykład, żeby to jakoś spozycjonować.
Nie ma firmy, jest region, region Brazylii albo region ogólnie szeroko
rozumianej Ameryki Południowej. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do
niego, do całego regionu Ameryki Południowej. Nie trzeba kupować
konkretnej spółki z Ameryki Południowej. Można sobie kupić znowu ETFa, ale na
sektor Ameryki Południowej, no który siłą rzeczy będzie bardziej latał,
bardziej zmienny i jeśli masz rację, to da więcej zarobić niż taki S&P 500 w
takim typowym pasywnym inwestowaniu. W tym przypadku to samo powinno się
tyczyć Afryki. No Afryka jest trudniejsza
niż Ameryka Południowa do zarządzania tak naprawdę,
ale długoterminowo jakby można się spodziewać dużego wzrostu w tym
regionie. konkretnych pewnie krajach. Tak. A w Ameryce Południowej, myślę, że
w szeroko rozumianej Ameryce Południowej możesz się tego spodziewać. I znowu,
czyli jest pewniejsza? No na na w swojej niepewności jest
pewniejsza. Tak. I szukając znowu jakieś analogii, y
dlaczego? No dlatego, że czy myślę, że Stany Zjednoczone przespały
podbój Afryki, takie kaala kolonizowania Afryki? No myślę, że przespały dane to
pokazują, że Chińczycy tam już się porozpychali wszędzie. Więc czy Stany
Zjednoczone będą chciały też przespać rozwój i dominację w Ameryce
Południowej? Raczej nie. No bo to się trochę nie opłaca. Plus mają tam blisko,
tam jest tania siła robocza. Po co gdzieś tam do Chin na tanią siłę
roboczą, skoro masz tu pod ręką tanią siłę roboczą? Jest blisko. Język nawet
może nie jest spójny, ale jest z dużą częścią społeczeństwa spójny.
Jest ten przepływ jakby lokalesów już teraz przez granicę, więc to się ogólnie
jakoś spina. są już pozytywnie nastawieni zarządzający tam innymi
krajami. Javier Mileyj w Argentynie. Yyy, niedługo pewnie Wenezueli będzie
będzie ktoś przychylnie i pozytywnie nastawiony.
Więc czy to prześpią? Według mnie nie. Jeśli nie prześpią, no to czy za 10 lat
Stany będą bardziej dominowały w Ameryce Południowej niż obecnie? Myślę, że tak.
Czy jak Stany Zjednoczone będą chciały zagospodarować Amerykę Południową, to
będą tam ładowały kupę kasy. Czyli ty w pewnym momencie, w pewnym
sensie obstawiasz na Stany Zjednoczone. Patrzysz po prostu gdzie Stany
Zjednoczone będą inwestować i w ten region starasz się zainwestować też.
No to jest jakaś alternatywna wizja, tak że czy Stany będą chciały rozepchać się
w wielkiej w Ameryce Południowej. Jeśli tak, to będą tam ładować kasę. Jak będą
ładować kasę, no to ktoś na tym zarobi. Siłą rzeczy pewnie jakieś spółki. A
jeśli masz nawet trudności ze znalezieniem konkretnej spółki, no bo to
może być trudne, Ameryka Południowa, to już tam nawet ludzie średnio mogą kumać,
co tam się dzieje w Ameryce Południowej, no to wtedy masz ETF sektorowo
regionalny na Amerykę Południową i też jeśli masz rację zarobisz więcej.
Ale to są inwestycje bardzo długoterminowe, nie?
No wizje pięcioletnie, ale no to siłą rzeczy trochę inwestowanie powinno
polegać na wizjach 5 10 i wzwyż letnich. Jak inwestujesz w budkę z kebabem, bo
chcesz sobie otworzyć kebaba, to mam nadzieję przynajmniej, ale myślę, że
ludzie nie oczekują, że nazajutrz będą zarabiać na tej budce z kebabem. Co
najwyżej jak im wyjdzie, to będą spłacać te kredyty, które wzięli na tą budkę z
kebabem. A do zarobku to tam jeszcze daleka roczno dwu albo trzyletnia droga
została. A przy inwestowaniu w akcj jakoś mam wrażenie, nikt o tym nie myśli
w ten sposób. Każdy ma to w nosie. Chcemy już teraz, natychmiast. jak
kupiłem, to jutro ma być plus 5%, plus 6%.
No tak, niestety to nie działa. Masz jakieś inne przykłady spółek
technologicznych, odnośnie których podejmowałeś decyzję w ten sposób
właśnie albo mnożąc je właściciela i wizję przyszłości danej spółki, albo w
jakiś sposób inaczej podejmowałeś tą decyzję?
Masę takich mam. Bardzo lubię w ogóle spółki, które są
zarządzane przez foundera. To się nazywa,
czyli Nvidia na przykład. Tak, też. No Founderlet Companies
ogólnie są bardzo fajnymi spółkami, bo macie zbieżne interesy.
Ta firma i ten, kto nią zarządza, skoro ją założył
i ty jako inwestor siłą rzeczy macie zbieżne interesy. Oczywiście zdarzą się
odpały i ludzie, którzy źle poprowadzą tą firmę albo na przykład okaże się, że
byli zbyt zachłanni i chcieli za bardzo dla siebie, więc firma na tym straciła.
Ale większość ludzi, którzy zakłada swoją firmę, no trochę traktuje tą firmę
jak dziecko. No jakby chcesz dla niej jak najlepiej, interesuje cię wzrost
wartości tego, trochę traktujesz to jak spadek i schedę po sobie. Nie chcesz być
potem kojarzony z tym gościem, który udupił tą fenomenalną firmę. Chcesz być
kojarzony z takie perspektywy i i
tak, no chcesz być kojarzony z gościem, który stworzył coś, nie wiem, świetnego
w jakimś segmencie i w jakimś sektorze. Czyli sugerujesz, że jeśli firma nie ma
jednego fundera, tylko jest jakiś zarząd, to jest rozproszona
odpowiedzialność, więc ludzie trochę mniej będą o to dbali. Yyy, nawet nie
sugeruję, tylko jakby to jest fakt potwierdzony stopami zwrotu. Są indeksy
spółek founder founder companies index yyy versus nie founder companies i jakby
te founder LED w swojej masie mają lepsze stopy zwrotu niż te, które nie są
yyy kierowane przez zarząd. To oczywiście nie znaczy, że firma nie
może, firma kierowana przez zarząd jakby menedżerów zatrudnionych musi być
fatalna. Są przykłady firm, które świetnie sobie poradzą, no bo mają
odpowiedzialny zarząd i tak dalej, i tak dalej. Ale obstawiasz wtedy na coś, co
ma mniejsze prawdopodobieństwo. Ja ogólnie lubię obstawiać rzeczy, które co
do których mam, myślę, większe prawdopodobieństwo sukcesu niż porażki.
I founderl companies są jednymi z takich firm, które mają po prostu większe
prawdopodobieństwo sukcesu. Czyli w takie starasz się inwestować?
W takie lubię bardzo inwestować, tak? No i przynajmniej wiesz na kogo
stawiasz, nie? Masz konkretnie pokazanego Fundera.
No widzisz jak znasz jego track record, wiesz jakie są jego poglądy.
Najfajniejsze w Founder Led Companies jest to, że one nie mają za bardzo
presji kwartalnej na sobie. Jeśli masz spółkę, która jest zarządzana przez
jakiś menedżerów zatrudnionych, którzy najczęściej są wynagradzani, czy to od
tego, jakie wyniki zostały osiągnięte w danym kwartale, czy od tego, jaka stopa
zwrotu nawet była osiągnięta na spółce, na akcjach i tak dalej, i tak dalej. To
siłą rzeczy oni mają bardzo krótkoterminową motywację do działania
taką kwartalną albo roczną na przykład. No nie, że mają jakieś programy roczne
bonusowe. A founder nie ma motywacji kwartalnej ani rocznej. On jakby
akceptuje fakt, że jestem w stanie poświęcić
rok albo dwa katastrofy na kursie, która uderzy bezpośrednio w moje, w mój
majątek, ale robię to tylko po to, żeby w tym czasie firma na przykład bardzo
zainwestowała w to albo spróbowała rozwoju w tym zakresie, albo mocniej
walczyła o klienta z konkurencją. No i jeśli mu to wyjdzie, a na przykład ma
dobry track rekord tego, że mu wychodzi, no to okej, rok, dwa przekisisz się z
tymi akcjami, które wyglądają fatalnie, ale potem nagle te akcje mogą
potrzebować jak rakieta. I też musisz to być dobrym analitykiem biznesowym, żeby
wiedzieć w co oni w tym momencie inwestują i z czego mogą mieć
potencjalne spadki na myślę że nawet Myślę że nawet znaczy
jest tak jak mówisz, że lepiej w inwestowaniu sprawdza się poza
tymi cyferkami wyceny, mnożnikami wyceny i tam jakimiś innymi magicznymi
finansowymi rzeczami. Zrozumienie biznesu, czyli czy faktycznie
widzisz co spółka robi, jak pozyskuje klientów, czy ma jakieś przewagi w tym,
że pozyskuje tych klientów, czy łatwo ją wygryźć z interesu, czy trudno ją
wygryźć z interesu. Jeśli rozumiesz tego typu biznesowe rzeczy, to powinno być
łatwiej zainwestować w jakąś spółkę. Wydaje mi się, że łatwiej się inwestuje,
jeśli rozumiesz biznes, a nie patrzysz na konkretne wskaźniki wycenowe. Bo ja
na tyle ile jakby kojarzę różnych founderów, którzy faktycznie
tworzyli firmy, które nawet doszły gdzieś tam na giełdę,
to oni średnio byli zainteresowani tym, jaka akurat jest wycena mnożnikowa ich
firmy. No co cię to obchodzi, jaka jest wycena mnożnikowa twojej firmy? ciebie
interesuje czy to co robisz doprowadzi do tego, że przychody będą wyższe czy
niższe, koszty będą niższe czy wyższe. To też trochę pokazywał ten moment jak
Ilon zapalił Blanta u Rogana podczas podcastu i powiedział: "Ciekawe jak to
wpłynie na wycenę Tesli". Jakby kompletnie miał to w dupie.
Tak. No kompletnie. Kompletnie miał to w dupie i to było który był? 2023 pewnie
albo drugi, coś takiego. Dawno temu już, ale no w cena Tesli na pewno była wtedy
niższa niż obecnie. No i czy te zapojaranie blanta coś zmieniło? No
pewnie w krótkim terminie tak. Ktoś tam się Myślę, że jakbyśmy to sprawdzili to
byśmy zobaczyli, że tam tydzień po było trochę niżej
i w długim terminie to pomogło. No bo nieważne jak gadają, ważne żeby gadali.
Dokładnie. Co też było fascynujące odnośnie jeden
twój film oglądałem z odnośnie Antropica, że też była duża burza oko
dookoła Antropica. No i później pokazywałeś to ile było ściągnięć Klodas
jak wypięli się na Pentagon. Tak był taki był taki moment. No i nieważne jak
gadają, byle by gadali. Potem się okazało, że Clo miał topkę pobrań w App
Storeze. To jest niesamowite, że to jest
najszybciej rosnąca firma w historii. Tego bym się w ogóle nie spodziewał.
Y, jak dostałem te dane, to też mnie zaskoczyły. Myślałem, że jakie prędzej
może GPT i Open AI, ale faktycznie Cloud powstał później niż Open AI. No i ma no
jeszcze nie aż tak aż takie przychody jak Open, ale bardzo podobne
i jest dużo mniej popularne. Jakby wszyscy gadają o GPT, wszyscy gadają o
co y w przypadku GPT to jest produkt obecnie
bardziej konsumencki niż y korporacyjny. Oni już się trochę rozpychają w Open AI
pod kątem dojścia do korporacji tego enterprise softwareu,
ale Antropic jakby robił to pierwszy i postawił na to, więc GPT jest bardziej
produktem B2C, a Antropic jest i Clud bardziej produktem B2B. Przy czym jedno
i drugie myślę, że będzie i produktem B2B, i produktem B2C. Nie wierzę w to,
że będzie jedna firma AIowa, jakiś jeden AI lab, który zwojuje cały świat. To się
nie wydarzy. Tak samo jak nie ma jednej firmy, która zwojowała świat
technologii. No to będzie dokładnie takie tak jak
Microsoft, jak Apple i tak dalej. Będą robili
będzie to będą jedne z takich firm. Tak. Niesamowity rozwój i niesamowite jak to
przyspiesza, bo to wykazuje, że za 5 lat znowu będziemy mieli jakieś inne nowe
dziwne firmy, które będą się rozwijały jeszcze szybciej, bo ta technologia daje
ci taką możliwość przyspieszania. Tak jak TikTok był tak jedną z aplikacji,
które pobiły wszystko inne i Pokemon Go odnośnie tego jak szybko się rozwijają.
Tak samo się dzieje teraz z biznesami. Wiesz to strasznie lubię ten przykład
tego, dlaczego m obecny świat giełdy i inwestowania w
spółki technologiczne jest inny niż ten przy bańce internetowej, bo ludzie
bardzo często robią te porównanie. Teraz rośnie technologia, wtedy technologia,
wtedy wysokie wyceny, no teraz nie aż tak wysokie, ale jakoś tam nie wiem,
podwyższone versus historia wyceny. No więc naturalnie szukasz analogii, że
skoro wtedy też rosło i się rozwaliło, to teraz rośnie i się rozwali. A jak się
rozwali, to lepiej stać z boku, bo lepiej nie być, jak się rozwali. Przy
czym jest jedna istotna różnica między tym, jak wtedy wyglądał świat
technologii i rynku versus jak teraz wygląda świat technologii i rynku. I tak
jak wtedy internet miał sens i miał podstawy do tego, żeby zmienić świat,
tak teraz AI ma sens, ma podstawy do tego, żeby zmienić świat. Tylko, że
wtedy infrastruktura i dostęp do klienta nie była
przygotowana na internet. Nikt nie miał łatwego podłączenia się
pod korzystanie z internetu. Te firmy rozwijały się w internecie, tworzyły
świat internetu, tylko tam nie było jeszcze klienta. Strasznie,
więc te hipotezy były dobre. Te hipotezy były dobre. No e-commerce
jakby był świetną hipotezą, ale e-commerce potrzebuje skali. Nie było
tyle ludzi korzystających wtedy z internetu, żeby ten e-commerce zdążył
się zrealizować. Mhm.
bankowość cyfrowa jest świetną hipotezą. No tylko znowu nie było wystarczająco
ludzi do podpięcia, żeby móc to szybko skomercjalizować i tak dalej i tak
dalej. I to był główny problem tego, że internet nie dowiózł, nie dowiózł w
kontekście wycen wtedy i wszystko się załamało. Hyp i oczekiwania nie nadążały
ze fizycznym podpinaniem ludzi do sieci, do internetu, żeby faktycznie te
hipotezy mogły się zrealizować szybko. Ale teraz ten problem nie istnieje.
Teraz w momencie, w którym odpalono GPT, no to już nie pamiętam ile, ale zdobycie
miliona użytkowników zajęło miesiąc i potem teraz mamy już nieem miliard
użytkowników, 700, 800 milionów użytkowników, minęły 2 tr lata. Każdy
jest automatycznie podpięty do możliwości kupowania.
Stąd też te firmy rosną tak szybko i gdyby taki antropik powstał z całym AIem
25 lat temu, to nie zdobyłby tych przychodów, które ma teraz w takim
tempie, bo fizycznie nie miałby ich od kogo pobierać. Teraz wszyscy mają dostęp
do internetu. To jest zasadnicza różnica między tym, co miało miejsce 25 lat
temu, a tym, co ma miejsce teraz. No tylko pytanie, czy uda im się to
zmonetyzować. Nie no, bo teraz robią te płatne wersje i podobno bardzo niewielka
część użytkowników korzysta realnie z tych płatnych wersji, więc
zobaczymy w B2C. Mhm.
Myślę, że to nie jest ich cel zwojowanie B2C.
Myślisz? Myślę, że B2B jest lepszym kę do
jedzenia w przypadku AI labów jakichkolwiek, czy
to Open AI, czy Antropica. Tak samo jak myślę rozwijając trochę ten
wątek softwareowy do którego nawiązywaliśmy w kontekście
tych potencjalnych ala okazji, które może gdzieś tam się na rynku tworzą, to
ja nie sądzę, że z firmy softwareowe znikną, bo znowu nie tak łatwo wypiąć
Sales Forcea czy SAPA czy cokolwiek z organizacji.
No i myślę, że warto obserwować to, jak te programy się rozwijają. Przecież tak
jak w Googleu powstała ta wtyczka AIowa, tak samo w Photoshopie czy Lightroomie
też masz wtyczki AIowe. One będą po prostu zbostowane przez te silniki.
Tak. Znaczy no nie bez powodu. Jensen Juang, szef Nvidia mówił wprost, że
dosłownie tydzień, dwa tygodnie temu, że to według niego jest totalna głupota
oczekiwanie, że AI raptem zniszczy firmy softwareowe, czy według niego będzie
kompletnie odwrotnie. AI wzbukostuje możliwości firm softwarowych i tak na
dobrą sprawę podbije im przychody i pewnie jeszcze trochę ograniczy koszty.
Więc to jest kierunek, którego spodziewa się sama branża
i one się wściągną prawdopodobnie albo AIO, firmy AIowe będą kupowały te firmy
softwareowe, albo w drugą stronę. Myślę, że raczej to będzie gdybym to oczywiście
jest luźne przemyślenie, ale gdybym miał firmę AI labową
to założyłbym, że największą wartością mojej firmy jest research i development.
Tworzenie jak najlepszego modelu, żeby on był jak najszybszy, jak
najefektywniejszy, jak najsprawniejszy. Średnio by mi się chciało bawić i bujać
w tworzenie swojego własnego systemu SAS do obsługiem zapytań. automatycznych w
jakiejś firmie medycznej, bo zawsze coś nie zadziała, zawsze ktoś
nie będzie umiał użyć, zawsze coś tam będzie męczył bułę, że a tutaj
zadzwońcie do mnie i wyjaśnijcie. I to nie jest coś, co ty jesteś dobry,
nie? Ty jesteś dobry w riseloper i oni nie są w tym dobrzy. I myślę, że no czy
oni mogliby zdobyć te kompetencje? No pewnie tak. No jakby kupili
wystarczająco dużo ludzi, zrobili sobie działo obsługi klienta wtedy i tak dalej
i tak dalej, to by to zrobili. Ale po co? Po co ci coś takiego? Skoro możesz
równie dobrze, ja tak to widzę, stworzyć świetny model i system i sprzedać go do
tych wszystkich softwareów i powiedzieć: "Słuchajcie, jakby macie tych swoich
ludzi, macie klientów, macie relacje, macie umowy często długoterminowe,
weźcie sobie ten nasz model, weźcie go zaimplementujcie odpowiednio na swoje
tam nakładki i sprzedawajcie. Będzie drożej, bo większe możliwości i
jednocześnie będziecie mieli mniejsze koszty, bo część odpadnie z obsługi
jakby ludzkiej. i do dzieła sprzedawajcie, a my sobie będziemy
pobierać od was 5% tego, co zarobicie, 10% tego, co zarobicie, ileś tam procent
tego, co zarobicie. Czy to nie jest wygodniejszy model? To jest model, który
jednocześnie, na którym jednocześnie każdy zyskuje. Nie ma presji
konkurencyjnej, która no zawsze będzie. Kurczę, to nie jest tak,
że jakby nawet raptem Open AI wyszedł z pomysłem zrobimy swojego Sales Forcea i
będziemy go sprzedawać, to Sales Force zrobiłby, no okej, to poczekamy, aż
zrobicie i jakby trudno, najwyżej za 5 lat wypadniemy z biznesu. No nie wierzę,
żeby tak było. Jakby sales force bardzo skomplikowane biznesy.
Sales Force też ma dostęp do AI. Jakby to nie tak, że tylko Open AI ma dostęp
do AI. Wszyscy inni mają też dostęp do AI, więc dlaczego taki Sales Force nie
pobiegłby szybko, nie wiem, do Antropica i nie powiedział: "Słuchajcie, robimy to
razem i wygryzamy ich z interesu, bo nie możemy sobie na to pozwolić".
Tu nie ma próżni w tym świecie, żeby raptem jedna decyzja o tym: "Zastąpimy
wszystkie SASy" okazała się prawdziwa. I dlatego myślę, że to co mówi Jenson Hang
jest bardzo prawdziwe. Jak ty na ten moment się uczysz, jeśli
chodzi o inwestowanie, jeśli chodzi o analizę biznesową, czytasz książki na
ten temat, czytasz blogi, obserwujesz jakieś influencerów?
Dużo słucham zagranicznych podcastów. Raczej
w podcastach jest wystarczająco więcej. Jest wystarczająco dużo,
bo podcasty mają to do siebie, że to jednak jest taka freelowing rozmowa i
ona nie zawsze jest. Na przykład podcasty Hubermana są trochę inne, bo
Huberman przechodzi mocno tak schematycznie przez tematy i bardzo
jasno to tłumaczenie, ale nie wszystkie podcasty są w ten sposób z
Ja lubię bardzo, może nawet nie tyle podcasty, które
są na takie luźne gadki o o o niczymhm
tylko bardzo często słucham podcastów, gdzie są albo prowadzą je ludzie
osadzeni w tym świecie technologiczno-biznesowym
i domyślnie zakładam że wszystko co oni powiedzą jest jakimś przemyśleniem do
którego być może nawet nigdy bym nie dotarł i z tego możesz sporo
wywnioskować. Jest taki podcast yyy strasznie mało chyba nawet popularny BG
Square się nazywa BG2 i to jest dwójka gości którzy są strasznie mocno osadzeni
w świecie private equity i venture capital i oni faktycznie masę już tych
firm technologicznych poobsługiwali, poinwestowali w nie, wiedzą jak one
kumają, jak one działają, kumają to trochę i gadają między sobą o tych
pomysłach, co może w przyszłości okazać się być trafne do zainwestowania albo
gdzie może pojawić się jakiś ścisk podaży, bo na przykład z czyjegoś
doświadczenia to to i tamto. Mhm.
Jest taka taki taki podcast
The Acquired też jest bardzo fajny. To jest dwójka gości, którzy z jakimś
dziwnym cudem mają dostęp do największych szefów technologicznych
firm i spotykają się z nimi i gadają przez dwie godziny. Zrobili wywiad z
Jensenem Huangiem, robili wywiad z Markiem Zuckerbergiem. No to nie są
ludzie, których masz masz łatwy dostęp. I to taka perspektywa inwestorska.
Yyy, perspektywa biznesowa, inwestorsko-biznesowa.
Co robicie, czemu tak, czemu inaczej? Bardzo często mam wrażenie, że m znowu
społeczność inwestorów błędnie zakłada, że ludzie z biznesu i ze spółek kłamią.
Ja myślę, że to jest błędne założenie. Prawdziwym założeniem jest to, że jak
oni coś mówią, to dlatego, że w to wierzą albo że tak jest. Zakładanie
domyślnie, że ktoś kłamie, żeby naciągnąć wyniki finansowe, żeby
powiedzieć trochę nieprawdę, bo kurs wtedy wzrośnie jest błędem. Tak mi się
przynajmniej wydaje. Ludzie co do zasady na tego typu pozycjach i stanowiskach
rzadko kiedy kłamią. Możą, oni się mogą mylić, jasne, ale oni rzadko kiedy
kłamią. E, ja przyjmuję zapewnik to, że jak mi Jensen Juang mówi, że nie ma
żadnego problemu z popytem na nasze produkty, mamy zapchane linie
produkcyjne na najbliższe x lat i według mnie, czyli tam Jensena, ten popyt
będzie się utrzymywał przez co najmniej 5 s lat, to ja rozumiem, że on się może
pomylić i to nie będzie 7 lat, tylko na przykład 4 lata. Ale wniosek z tego jest
taki, że obecnie nie ma z tym żadnego problemu i to jest wniosek, który mi w
zupełności wystarcza do tego, żeby sobie podjąć jakąś decyzję inwestycyjną.
Zastanawiam się, jaka mogłabć motywacja z ich perspektywy do kłamania. I teraz
myślę sobie, że kłamanie najwięcej by służyło nie tyle co
jeśli chodzi o wpływ na inwestorów, tylko na konkurencję. I z perspektywy
takiej oni mogą rzeczywiście kłamać. mogą nie chcieć, żeby konkurencja
wiedziała wiedziała na jakim etapie są z poszczególnymi aspektami firmy.
Niby tak, ale no to znowu jest na przykład nasze centrum logistyczne
już jest skończone, już żadnych problemów tam nie ma. Już nie będziemy
wizy tak, ale jednocześnie to byłaby pewnie prawda, gdyby te spółki nie były
publicznie notowane. Mhm. No bo jeśli jawnie skłamiesz w tego
typu rzeczy, a potem i tak za nie wiem trzy miesiące musisz opublikować raport
kwartalny, który jest tam na 500 stron, jest tam niemalże dokładna dokładny opis
każdej działalności twojego biznesu, co gdzie, jak i kiedy, to po co masz to
robić? To przecież i tak wyjdzie na jawę, że
bardzo pod lupą, nie? siara z tego, że to wyjdzie na jaw będzie jeszcze większa
niż z tego, że po prostu powiesz prawdę, jak akurat obecnie jest. Zwłaszcza, że
często wypowiedzi na temat tego, że jest bardzo dobrze,
mam do nich większe zaufanie niż wypowiedzi na temat tego, że jest bardzo
źle, bo tych po prostu nie ma. Jak jest bardzo źle, to ludzie ogólnie są
wstrzemięźliwi. Tam raczej mówią, że no tam
nie chodzą do podcastu. Tak, nie chodzą, mówią, że no jakoś tam
pójdzie, nie, że spoko, może coś tam. Tak, będzie albo się nie pojawiają, ale
jak jest świetnie, to jaki mam powód w tym, żeby nie mówić, że jest świetnie,
że jest wspaniale, że mam po prostu zapchane produkcje na 7 lat do przodu i
za 7 lat będę zarabiał pięć razy więcej niż obecnie, bo już to wiem, bo mam
podpisane umowy. To gdzie jest wtedy problem z tym?
Czyli tylko zagraniczne podcasty? No głównie tak, ale dlatego, że ja
inwestuję głównie w za granicą, no to wtedy muszę słuchać zagranicznych
podcastów. Z polskich pod wiesz co, nie ma zasadniczo za dużo polskich podcastów
inwestycyjnych. Ja nie kategoryzuję się jako podcast inwestycyjny sam z siebie,
swojego kanału. Ale kanał masz inwestycyjny. No kanał
mam inwestycyjny, ale no to są filmy 15 18 minutowe, jakby szybkie myśli, trochę
zbior, zbiór informacji. Tam nie ma miejsca na 2 i pół godzinne
rozmowy o czymś konkretnym. A żeby zrozumieć coś konkretnego, to czasem
trzeba przerobić aż 2 i pół godziny z tego.
I tak to będzie po łebkach, nie? W niektórych, w niektórych momentach.
I to no tak, pod czasem dwie godziny to będzie aż za mało, żeby, żeby coś liznąć
w tak wystarczająco mocno inwestycyjnie. W Polsce nie ma takich. Nie, nie ma
takich podkastów. To mnie fascynuje czasami jak ludzie
mówią od właśnie moich podcastów, że one są długie. Ja czasami mam kogoś i
ruszamy jeden temat. Ja sobie myślę, dobra żeby ja mam mnóstwo pytań, ale
ruszamy tylko jeden temat i ja sobie myślę, przecież ten temat jest tak
skomplikowany, że my nie zdążymy go zrobić w dwie godziny. I teraz jak ktoś
mi mówi, że podcast jest długi, bo trwa dwie godziny, zastanawiacie się nad tym,
co jest w środku i dlaczego tyle trwa? No, no niestety jakbyśmy mieli gadać
tylko o psychologii inwestowania to by nam zeszło 8 godzin. Myślę, że nie
bylibyśmy nawet w 15 tematów, które można poruszyć, że albo o tym co tam na
rynku, to to wbrew pozorom nie jest szybka odpowiedź w stylu na rynku wojna,
więc coś tam. To jest bardzo powierzchowne.
No i też zależy jaką perspektywę się na to przebierze, nie? Czy czy chcesz
powiedzieć coś do początkujących inwestorów, zaawansowanych inwestorów,
inwestorów z Polski, inwestorów z zagranicy i tak dalej, i tak dalej, albo
inwestorzumienia. Em,
czyli głównie podcasty, książki żadne? Nie, nie czytałem ostatnio żadnej
książki inwestycyjnej. Może już na tym etapie, gdzie jestem, to
wystarczy. Ale to nie tak, że nie czytałem wcześniej książek
inwestycyjnych albo około inwestycyjnych. Przy czym dużo bardziej
podobały mi się i dużo więcej wyniosłem nie z książek, które mogą uchodzić za
takie biblie inwestowania. Jest taka jedna książka
Inteligentny inwestor
jejku Benżamina Grahama. I no i ona uchodzi za taką biblię
inwestowania. Tylko, że ja z niej wiele już nie wyniosłem. No książka jest
napisana fajnie, ale ona ma 70 lat, 80 lat. No nie pamiętam kiedy
dokładnie była wydana. No to jakby świat się zmienił. To ja wiem, że niektóre
prawdy są uniwersalne, ale świat jednak mocno się zmienił. nie jest taki jak 80
lat temu, bo są inne możliwości, inne instrumenty. Dużo bardziej przemawiały
do mnie i dużo więcej wyciągałem z książek, które traktowały raczej o tym,
jak masz mieć podejście do inwestowania psychiczne, co masz zmienić w swojej
głowie. I tu jest bardzo fajna książka, na przykład
Pułapki myślenia. To jest super, super książka Kanemana. jest książka super
prognozowanie też jest bardzo fajna gdzie zasadniczo
najważniejsza wartość książki super prognozowania jaką ktoś powinien sobie
przyswoić jest taka że prognozy są po to żeby je zmieniać nie chodzi o to że jak
powiesz że wydaje ci się że coś wzrośnie albo spadnie to to jest utarta prawda,
wyryta w kamieniu najbliższe 20 lat możesz zmienić zdanie jakby nic się nie
stanie nic się nie zmieniło zasadniczo Im częściej aktualizowane są prognozy na
bazie tego, że coś się pojawiło, tym lepsze to są prognozy.
I mam wrażenie, że jest duży problem ze zrozumieniem tego, zwłaszcza wśród
inwestorów, gdzie jakiś analityk wychodzi i mówi: "Myślę, że tam nie wiem
coś się wydarzy na świecie albo że jakaś spółka jest fajną inwestycją". To jest w
ogóle ciekawe, że ludzie mają takie parcie na to, żeby rzucać te
przepowiednie i żeby sprawdzać, czy one się zweryfikowały. To jest bardzo ciężko
przewidzieć, że przewidzieć przyszłość i to się bardzo często zmienia, nie? Więc
teraz możesz próbować zrobić coś takiego medialnie, no i później wybucha wojna,
wszystko się zmienia i jakby tak no i wszystko się zmienia, nie?
Każda twoja prognoza, którą miałeś wcześniej przed wojną jest bezsensowna.
być może, no być może akurat ktoś zrobił taką, że wojna będzie, no ten wtedy ta
prognoza jest jak najbardziej sensowna, ale jeśli zmieniło się coś istotnego, co
wpływa na te twoje prognozy, czego nie jesteś w stanie w żadnym stopniu
przewidzieć, no bo jeśli jutro wybuchnie bomba atomowa w Warszawie, to raczej
moje nastawienie do rynku w GPW się zmieni. No tylko, że czy to znaczy, że
obecna prognoza, że jestem do niego pozytywnie nastawiony jest zła? No nie,
ona jest dobra na moment informacji i wiedzy, które ktoś posiada, a potem jak
coś się zmienia, to twoim celem jest i zadaniem zmienić prognozę, żeby ona
odpowiadała nowej rzeczywistości. Więc super prognozowanie też jest do tego
bardzo, bardzo fajną książką. Jeszcze jest jedna książka, kurczę,
psychologia inwestowania. O, jest coś takiego po prostu. Psychologia
inwestowania Pringa. Mega fajne też. pod kątem tego, żeby
zrozumieć różne błędy, które robisz, jak chociażby ten, że cena, po której
kupiłeś, nie ma znaczenia, nikogo to nie obchodzi, jak chociażby to, jak masz
podejść do strat, jak masz podejść do zysków. Yyy, więc tego typu rzeczy, jak
czytałem, to sporo mnie, myślę, ukształtowały jako yyy tego inwestora,
którym teraz jestem. Yyy i słuchanie swoich własnych guru inwestycyjnych
trochę mnie ukształtowało. M, bo trochę mam przeświadczenie o sobie, o swoim
stylu inwestowania jako takim miksie trzech inwestorów. Mm. Petera Lincza,
którego nie wiem czy kojarzysz czy nie, to już jest nieaktywny, żyjący, ale
nieaktywny inwestor, bardziej aktywny w latach 80,
90 i potem jakby już poszedł sobie na emeryturę, uznał, że już mu się nie chce
tego wszystkiego robić i zaczął sobie pisać właśnie książki. On też napisał ze
dwie książki, One Upon Wall Street się jedna nazywa, ale nie wiem czy ją
przetłumaczyli na polski. Jest całkiem spoko, ale lepiej mu wychodziło
zarządzanie niż niż niż pisanie książek. E, to jest jeden z tych inwestorów. Od
niego mam bardzo dużo wyciągnięte podejścia psychologicznego, bo on wprost
mówił, że jemu nie przeszkadza, że kupił coś za 20 i potem spadło na przykład
jeden. No miał takie sytuacje. Jak mu się dalej podobało, to on po prostu
dalej to kupował. Jeśli mógł, to kupował. No jak nie mógł, to nie
kupował. To jest jeden z tych inwestorów. Drugi z
tych inwestorów to Stanley Drcken Miller, który jest akurat aktywnym
inwestorem dalej i jest jedynym inwestorem, który chyba funkcjonuje,
który przez 32 już teraz lata nie miał ani jednego stratnego roku. Za każdym
razem zarabiał mniej, zarabiał więcej, ale ani jeden rok nie był na minusie.
Czasem to było niewiele ponad indeks, czasem bardzo ponad indeks, ale nigdy
nie był na minusie. Ale to chyba bardziej można przypisać do
farta, co? O, wiesz co, w jego przypadku myślę, że że chyba nie. Jeśli masz to
przez 32, to jest fart jak robisz to przez 5 lat, jak robisz to przez 32
lata, to jest jakaś żelazna konsekwencja zarządzania różnymi rzeczami, tego kiedy
akurat masz wychodzić z jakichś pomysłów, kiedy masz się trzymać tych
pomysłów, jak często masz zmieniać dane pomysły. To już jest dużo konsekwencji
i dobrych pomysłów też. No jeśli będziesz miał same złe pomysły, no to
siłą rzeczy nie osiągniesz przez 32 lata tylko dodatnich stóp zwrotu. On ma
bardzo mocne podejście makroekonomiczne, czyli często inwestuje w oparciu nawet
nie o to, co myśli o danej spółce, tylko co myśli w kontekście trendu, który
będzie się odbywał w przyszłości. Czyli na przykład taka Ameryka Południowa, że
myślę, że będzie radziła sobie lepiej, więc powinienem być tam obecny. Będziemy
potrzebowali więcej mocy obliczeniowej, więc powinienem być obecny na rynku
jakby mocy obliczeniowej. To są to jest niby banalne w powiedzeniu, ale nie jest
takie banalne w realizacji. I trzeci z nich to już
Dlaczego nie jest takie banalne w w sensie to są te bariery psychologiczne?
Tak. No bo patrzysz, że coś urosło, wiesz? Patrzysz na Nvidia, która urosła
teraz, no nie wiem ile. W trzy lata. strzelę z głowy 500% 1000% nie mam
pojęcia ile ona tam teraz urosła, ale bardzo dużo w każdym razie.
No i chcesz ją kupić? Nie,
ty teraz, ale nie musisz wejść akurat w tą firmę.
Możesz wejść w inny albo w jakiegoś ETF. No to wiesz, to to jest okej. To
sprawdźmy ETFa. ETF. ETF na sektor półprzewodnikowy. Gdzie jest gdzie jest
Nvidia? Vanek Semiconductor, który wzrósł za
ostatnie ETF. 3 lata sobie weźmy, 240%. No to jest sektor cały. Tam Nvidia jest
tylko jednym z graczy. Jest masa innych. Taiwan Semiconductor AMD, masa innych
firm. 230% w 3 lata. No jakby fajnie. 3 lata temu jakbyś był obecny, ale teraz
chcesz coś takiego wchodzić? Kurde, no tyle urosło.
Czyli znowu tutaj wracamy do tego, czy to nadal jest dobra cena. No tak, tylko
fakt, że to czy urosło już 230% nie ma żadnego znaczenia, bo to, że urosło 230
nie znaczy, że za kolejne 3 lata nie urośnie kolejne 230. Kurde, może urośnie
330, a może spadnie 15. Jakby jasne, różne
rzeczy mogą się wydarzyć. Jedyne pytanie, które ma sens, to czy teraz to
jest dobra cena. No i to nie jest takie proste, nawet pomimo tego, że myślisz,
że czy myślisz, że AI będzie się dalej rozwijać? No kurczę, jakby ja myślę, że
będzie. Jeśli ty myślisz, że będzie, to powinieneś być obecny na rynku sztucznej
inteligencji w jakimś przynajmniej stopniu.
To jest fascynujące. Ja uwielbiam słuchać o inwestowaniu.
Strasznie, wiesz, to przekuj to, przekuj to w ak w aktywność.
Tak, tak właśnie zamierzam zrobić. To jest, ja jestem na etapie moich
pierwszych inwestycji, i będę to robił. Tylko
ja pamiętam, że jak gadaliśmy ostatnio jakoś tam rok z hakiem temu, to też
mówiłeś, że jesteś już na etapie zaangażowany. Już wykonałem działania.
A już wykonałeś działania? To super. Tak więc y tylko ja oczywiście muszę
zacząć od tych standardów, czyli IKE, XE i później ETFY i dopiero później co
cie przekonało, żeby wykonać te działania, odwrócimy rolę tak po prostu.
Czułeś, że jesteś, nie wiem, left out i jakby wszyscy to robią już, a ty nie czy
nie? wiedziałem, że to muszę zrobić i zawsze było coś ważniejszego, więc ja
sam, ja zawsze wiedziałem, że to muszę zrobić, więc to nie to. Po prostu w
pewnym momencie pomyślałem sobie, dobra, minął właśnie już mniej więcej rok i no
jak tego nie zrobisz, to marnujesz ten czas po prostu,
czas, który ci ucieka i jak tego nie zrobisz teraz, to zawsze za miesiąc
znowu będzie coś ważniejszego, za miesiąc znowu będzie coś ważniejszego i
po prostu cały czas czekam, więc stwierdziłem, że to po prostu zrobię.
Ale dalej wtfy na razie na razie to jeszcze ik muszę wymaksować.
A okej, no dobra, początek roku, no to jeszcze mogłeś nie jeszcze mogłeś nie
zdążyć. M to wiesz na przykład bardzo fajna
strategia jest taka dla ludzi. No bo ja trochę zdisowałem te ETFy, że
jak chcesz być przeciętny, ale jest strategia, która
Ale na ten na tym etapie to jest okej być przeciętny, nie? Jeśli ja nie jestem
w to zaangażowany mocno, no to tak. No to pewnie, ale jest strategia,
która łączy te dwa elementy. W sensie fakt, że jesteś mało zaangażowany, bo ja
rozumiem, że ludzie mogą nie chcieć być mocno zaangażowani. No to jak masz
normalną pracę, to raczej nie masz ochoty na robienie jeszcze drugiego et
postaci inwestowania. Mhm.
To y a jednocześnie nie chcesz być skazany na przeciętność. skazany na to,
znaczy, że możesz też być jeszcze gorszy, więc to zawsze idzie w dwie
strony. Yyy, ale jest taka strategia, chyba też ostatnio o niej mówiłem, core
satellite. Ona jest zasadniczo moją ulubioną strategią do tego, żeby inni z
niej korzystali. M to jest strategia, którą myślę, że
pasuje dla każdego, absolutnie każdego. Jak sobie możesz ją tylko odpowiednio
dopasować, masz taką część korową takich inwestycji bazowych, co najczęściej jest
ETFami. Im szerzej, tym bezpieczniej. Nie wiem, ktoś sobie kupi ETF na S&P
500, tam jakiś ETF na nazdach, może ETFA na polską giełdę, czemu nie? Jakby
lokalnie wspierajmy i tak dalej. I załóżmy, że to odpowiada za 80%
wszystkich twoich pieniędzy. To dlatego na początku zapytałem, że to
jest strategia dla wszystkich, bo ja myślałem, że to i teraz mówis, że to
jest strategia dla wszystkich, czyli 80% w ETFy, 20% w aktywne inwestowanie.
Y, no tak. Znaczy to jest strategia według mnie dla wszystkich, ale to nie
jest strategia tylko pasywnie WTF. Pasywnie w ETF to jest po prostu
wybieram sobie ETF J albo dwa i na razie jakby tam kupuję co miesiąc za tyle samo
co mi tam wpada i zostaje z rachunku. No i jestem skazany na przeciętność. W core
satellite w tym takim 80% pasywnie albo 70 albo 60 wszystko jedno sam sobie
wybierze i reszta aktywnie. No nie jesteś skazany na przeciętność. Jakby
masz możliwość bycia ponadprzeciętnym, a jednocześnie jesteś na tym wózku z
innymi zabezpieczony.
Tak jakby wiesz, że te 60 ileś tam procent, które sobie włożyłeś będzie się
zachowywało tak jak rynek. Mhm. i no i nie bardzo masz na to wpływ jakiś.
No po prostu to będzie raz wyżej, raz niżej, raz wyżej, raz niżej, w długim
terminie wyżej. Przynajmniej wszystkie dane wskazują na to, że będzie w długim
terminie wyżej. A gdyby w długim terminie jednak okazało się, że jest
niżej, to to będzie najmniejszy z twoich zmartwień, że że straciłeś, bo
najprawdopodobniej wszystko inne się porozwalało i może grzebiesz właśnie w
śmietniku wyciągając chleb. Więc wtedy to nie wtedy to nie będzie jakiś istotny
problem do zmartwienia, ale masz te pozostałe 20%, którymi możesz aktywnie
zarządzać. sprawdzać jakiś pomysł, testować,
uczyć się, uczyć się tak zaspokajać tą potrzebę
robienia czegoś, bo każdy taką ma i i z tego co pamiętam to 20% ma być
pieniędzmi, które możesz realnie stracić. Jak stracisz to powiesz dobra
no trudno, podjąłem ryzyko znaczy tak, przy czym szansa na to, że je stracisz,
tak do zera stracisz to jest naprawdę niewielka. Jakby ludzie trochę
demonizują inwestowanie w akcje mówiąc, że masz te 20% inwestowane aktywnie,
które możesz stracić. No musisz mieć naprawdę bardzo dużego pecha albo być
bardzo fatalny w tym co robisz, żeby kupując aktywnie jakieś spółki 5 6 s ich
za te 20% pieniędzy wszystko stracić. To musisz być naprawdę nawet nie jest
kwestia bycia słabym. Nikt nie ma aż takiego pecha, bo bardzo trudno jest
trafić pięć, sześć spółek, które zbankrutują do zera. To po prostu jest
naprawdę trudno trudno zrobić. Jak to jest z tymi ETFami, jeśli chodzi
o jakieś nowe twory, bo teraz jeśli się wchodzi w te ETFY powinno się wchodzić w
SP500 jak taki absolutny klasyk. Czy na jakiej podstawie podjąć decyzję w które
wejść? Myślę, że to zależy też ile masz lat.
Dlaczego to jest istotne? Dlatego, że jak na przykład jak są osoby, które mają
25 lat, 20, 30, wszystko jedno, są stosunkowo młode
i jak mają 20 30 lat obecnie, to najprawdopodobniej ich średnia długość
życia będzie jeszcze większa niż to, jak ludzie żyją teraz obecnie. No nie wiem
ile będzie wynosić, może z 85 podjedziemy na 90 na przykład, coś
takiego. Masz strasznie dużo czasu. Każda twoja
nawet nawet decyzja podjęta o wejściu, mając 25 lat w najgorszym możliwym
momencie za wszystko co miałeś i usztywnienie się, żeby już nigdy więcej
nie dokupić sprawi, że masz tyle czasu, że i tak na tym zarobisz. Więc jak
jesteś młody, to im młodszy jesteś, tym bardziej powinieneś podejmować ryzyko.
Osoba młoda nie powinna według mnie interesować się
inwestowaniem w obligacje w skarbu państwa. Nie ma po co. Ja wiem, że to
może być kuszące dla ludzi, którzy nie chcą stracić pieniędzy i utożsamiają to
z jakąś katastrofą swojego życia. Ale znowu bardzo trudno jest stracić
pieniądze na rynku akcji szerokim w ETfach. To jest naprawdę kolosalna
sztuka i niemożliwa do realizacji, jeśli nic nie zrobisz. W sensie jedyne
inwestorem, żeby stracić, znaczy musisz to zrobić trochę na własną
na własną prośbę. No jeśli zainwestuję w ETFa szerokiego, to za 20 lat nie stracę
tych pieniędzy do zera. Być może trochę stracę, jasne, ale nie stracę ich do
zera. Chyba, że cały świat się zawali. M co tak jak ustaliliśmy będzie
najmniejszym wtedy z twoich problemów, więc nie mam jakich stracić do zera.
Chyba, że sam się o to postaram. Chyba, że jak zobaczę, że coś spadło 5%, to
sprzedam. Mhm.
No i potem zobaczę, że znowu wzrosło sześć. Mówię: "Kurde, znowu to kupię
znowu i znowu spadło 5% i sprzedam." No to idąc tym ciągiem faktycznie jesteś w
stanie doprowadzić się do strat na zero, ale sam będziesz za to odpowiedzialny.
I to cię kwalifikuje jako tego ultra złego inwestora,
jako osobę, która ma bardzo duży problem mentalny, mam wrażenie, z
ryzykiem. Przy czym no okej, są takie osoby, jakby
jasne, na pewno takie osoby też istnieją, więc pewnie trochę
zgeneralizowałem mówiąc, że nie powinniście inwestować w obligacje.
Takie osoby pewnie powinny, żeby no nie popełnić samobójstwa, jak tylko coś się
stanie, bo pewnie takie przypadki też by się zdarzały, ale większość ludzi jest w
stanie jednak podnieść trochę ryzyko. Kurczę, no podejmujecie te ryzyko
codziennie. No wychodzicie na pasy, na przejście dla pieszych, też podejmujecie
ryzyko, a jednak idziecie. Otwieracie biznes,
co? Bo mówię, że otwieracie biznes.
Tak, otwieracie biznesy. No otwieracie biznesy, też podejmujecie ryzyko. Każdy
podejmuje codziennie jakieś ryzyko również finansowe. No przecież jak
idziesz do nowej pracy, to też podejmujesz ryzyko finansowe, które może
nie jest tak sprecyzowane i zdefiniowane, że jutro stracisz
pieniądze, ale to dalej jest jakieś ryzyko finansowe
i ta firma może upaść za rok. Może i możesz zostać na lodzie.
Problemem akcji w mentalnym postrzeganiu ich przez ludzi jest to, to jest
największa wada i zaleta akcji jednocześnie, że masz ich codzienną
wycenę, że codziennie widzisz, że coś się zmieniło i utożsamiasz tą zmianę z
tym, ile faktycznie coś jest warte. O dzisiaj mam 1000 zł mniej. Nie masz. Tak
samo jak wczoraj nie miałeś 1000 zł więcej w efekcie tego, że coś wzrosło na
papierku, bo akurat zmieniła się wycena. Cena, którą cena, którą widzisz na rynku
akcji i to mówię do wszystkich mówi tylko o jednej rzeczy, że gdzieś na
świecie ktoś ostatnio zapłacił tyle za te akcje. To jest jedyna wartość
informacyjna, jaką to niesie. Jeśli jutro w ostatnią zawartą ceną na akcjach
Nvidia, ostatnio zawarta cena czegoś na akcjach Nvidia będzie 1% wyższa, to nie
znaczy, że raptem magicznie firma Nvidia jest 1% więcej warta. Wiem, że na
papierku tak będzie, ale to nie jest prawda,
bo żeby ta firma była tyle warta, to jeszcze musiałby przyjść ktoś, kto
powie: "Kupię całą firmę Nvidia za dokładnie tyle pieniędzy, to się raczej
nie wydarzy." i tak dalej, i tak dalej. I z tym jest
problem taki mentalny w zrozumieniu. Wracając do tych inwestorów i
powiedziałeś, że jeśli są młodzi, to nie powinni wchodzić w oblikacje, tylko
zapytałem o to, jakie ETFy powinno się kupować. jak według mnie jak najbardziej
ryzykowne, że takie które mają wizję tego jak będzie wyglądał świat za 15,
20, 30 lat, czyli na przykład jakieś ETF aowe
na przykład albo kosmiczne. Czy myślimy, że gospodarka kosmiczna
będzie się rozwijać bardziej czy zwijać? No myśl, znaczy czy będzie się rozwijać
szybciej niż inne? To do tego powinniśmy sprać to pytanie. M
Czy myślę, że ekonomia w kosmosie będzie rozwijać się szybciej niż ekonomia na
przykład nie wiem picia napojów gazowanych? No raczej myślę, że
szybciej. I to nie znaczy znowu, że przestaniemy pić napoje gazowane. No
pewnie za 10 lat też będziemy je pić. Coca-Cola nie zbankrutuje, dalej będzie
funkcjonować, dalej będzie sprzedawać Coca-Colę, ale czy szybszą trajektorię
wzrostu będzie mieć ekonomia tworzona w biznesie kosmicznym, czy to ile będziemy
pić Coca-Coli? Nie wiem, ale wydaje mi się, że większe
prawdopodobieństwo jest tego, że jednak kosmos, wydaje mi się, że większe
prawdopodobieństwo wzrostu jest w segmencie, który odpowiada za
robotyzację wszystkiego. W w AIU jest większe tempo wzrostu i teraz
największe tempo wzrostu, największe tempo wzrostu i wszystko to
ma jeden wspólny mianownik, podwyższoną zmienność. No bo wszystko jest znowu
wracamy do tego, że każda rewolucja technologiczna rodzi pewną niepewność.
Niepewność generuje podwyższoną zmienność, bo nie wiadomo co będzie. No
i to jest są produkty dla młodych ludzi, dla kogoś kto ma 20, 30 lat. Ja
rozumiem, że ktoś kto ma 60 lat może nie do końca móc sobie na to pozwolić, bo on
nie ma potencjalnie 15 lat na weryfikację, czy faktycznie będziemy
mieli bazę do wydobywania czegoś w kosmosie. No bo jak będziemy mieli nie
za 15 tylko za 20, no to on może mieć już dość duży problem i potem będzie
świętował tam na łożu śmierci z trąbką mając 82 lata, że ha jednak miałem
rację. No fajnie, że miałeś, ale nie pożyłeś sobie za to. Może jakbyś poszedł
w te spółki, co to robią Coca-Cole, to byś teraz nie leżał na łożu śmierci,
tylko na łożu śmierci na jachcie gdzieś tam.
No i to też jest kwestia tego, jaki ktoś ma cel inwestowania, co? No bo jeśli
ktoś inwestuje po to, żeby jego wnuki miały y pieniądze, no to Steel mógłby
wchodzić w te w te w te ETFy. No wtedy tak. No wtedy. No tylko znowu
wtedy tak na dobrą sprawę, czy ty sam inwestujesz? Jeśli inwestujesz z celem
na wnuki, to powinieneś raczej mieć mentalne przygotowanie na to, że
inwestujesz tak, jakby to były ich pieniądze. Jeśli nie zamierasz ich
zjeść, skonsumować, przepić na ostatnie pół roku swojego życia, żeby się dobrze
pobawić, no to to i tak nie są tak naprawdę twoje pieniądze. Już powinieneś
o nich myśleć inaczej. A jeśli powinieneś o nich myśleć inaczej, no to
nie ograniczaj, nie zabieraj możliwości tym potem swoim wnukom tego
podwyższonego ryzyka, bo im większe ryzyko na początku, tym lepiej naprawdę.
I oczywiście potem to trzeba dopasowywać. No jeśli
jeśli takie ryzykowne ETFY to więcej ETFów jednocześnie.
No jeśli są ETFY super ryzykowne, takie tematyczno-sektorowe, to to jest równie
dobrze zamiennik akcji, nie? To w tej strategii core satelliteowej taki ETF
sektorowo tematyczny na kosmos. na sztuczną inteligencję, na big data, to
nie będzie element korowy, to to będzie ten element satelitarny, ten który ma
podwyższoną zmienność i jest w stanie bić szeroki indeks, pomimo tego, że jest
ETFem. Y, satelite wcale nie musi być indywidualną akcją, która jest o
podwyższonej zmienności. To mo to może być po prostu bardziej agresywny pomysł.
Mhm. To nie musi być Bitcoin jako
kryptowaluta, to może być ETF na Bitcoina. To nie, to nie jest tak, że
sama nazwa ETF dyskwalifikuje inwestycje z możliwości bycia tą
inwestycją satelitarną. To tego nie wiedziałem. Wydawało mi się,
że to są zawsze jakieś takie super agresywne działania w tej w tej w tych
20. Ale czy super agresywnym działaniem nie
będzie zainwestowanie w ETF na podzespoły?
Weźmy sobie ten, taki jest taki ETF Expanded Tech software, czyli te
wszystkie spółki softwareowe. Czy agresywnym działaniem nie będzie
zainwestowanie w ETFa, który tak na oko w 2024 zrobił plus 30%, potem spadł 30%
do kwietnia 2025, po czym wzrosł 50%, dalej jest 2025 rok, po czym spadł
40% na oko. Dalej będzie agresywna inwestycja, mimo tego, że ma te w
nazwie. Po prostu wykorzystasz ją jako pewne zbiorcze podejście,
bo jesteś osobą, która myśli, że software nie upadnie,
ale nie chce ci się poświęcać czasu na myślenie, który z tych softwareów jest
najlepszy. No czy lepiej kupić Microsoft, czy może jakiś tam software
inny typu service now, czy coś innego, czy coś innego. Nie znasz się na tym,
nie chcesz wchodzić w głąb tych spółek, bo nie masz na to czasu ani ochoty, więc
wykorzystasz taki ETF do tego, ale to wciąż będzie powinno być kategoryzowane
jako inwestycja stricte satelitarna. Jakie macie plany z DN rynków? Co jak chcecie to
rozwijać w przyszłości? Sporo mamy. Chcemy trochę,
żeby to co robimy było taką kompleksową platformą dla inwestora. I to co obecnie
mamy, no to jest kanał Youtubowy, który tak na dobrą sprawę jest
taką tupką marketingową. Jakby, że chcemy, dajemy tam wartość według mnie
dość dużą, jak na fakt, że to są bezpłatne treści do oglądania. No jakby
z reklamami ktoś sobie musi poradzić, trudno,
ale są bezpłatne. I poza tym budujemy taką platformę
poniżej. Platformę, którą ja nazywam raczej w zespole sobie tak wymyśliliśmy,
taką nazwę, której skrót może nie jest taki fajny, bo to jest analist as a
service i w skrócie as. Więc nie
skrót jest zajebisty. Skrót jest zajebisty, ale nie mi
najlepiej. W każdym razie zależy w jakim języku.
Ludzie coraz częściej rozumieją to, że wchodząc tam ja nie mam dla nikogo w
ofercie powiem ci, co masz jutro kupić. To jakby unikam czegoś takiego, bo ja
nie wiem co masz kupić, co jutro da zarobić. Nie mam najmniejszego pojęcia
co jutro zrobi plus 5% albo minus 5%. Co za rok zrobi plus 15 albo min 15. Też
nie wiem. dajemy tam
taką usługę trochę analityczną, czyli chcemy pokazywać podejście do
inwestowania, które trochę ja teraz tu u ciebie prezentowałem, które nie jest
dostępne, wydaje mi się, nigdzie indziej w polskiej przestrzeni. Ono gdzieś tam
za granicą funkcjonuje w w Stanach. Mówisz o tym Cor satellite?
Nie, mówię o całym podejściu mentalnym do tego. Jak coś spada, to to nie ma
znaczenia. Jak jest taka cena, to to zapomnij o tym. To, że coś wzrosło, to
nie znaczy, że masz tego nie kupować. Jakby kupowanie na szczytach nie ma w
tym nic złego. Jest równie dobre jak kupowanie na nieszczytach, jak spadło
akurat i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.
Nie ma tego w przestrzeni polskiej. My to trochę chcemy budować dodając do tego
wartość analityczną. Mamy fajny zespół ludzi, którzy bardzo dobrze rozumią
spółki technologiczne, się bardzo dobrze to czują, bardzo dobrze to kumają. coś
za coś, spółki technologiczne mocniej potrafią rosnąć, mocniej potrafią
spadać, ale dopóki rozumiesz czemu coś kupiłeś, a oni są po to, żeby ci
powiedzieć, dlaczego myśmy to kupili, my sami to kupiliśmy,
no to możesz podjąć jakąś bardziej świadomą decyzję, czy to ma sens, czy to
nie ma sensu. I to jest taka na razie platforma wiedzowa,
analityczno-wiedzowa, trochę real time, jak się coś wydarzyło.
Teraz będziemy do tego dobudowywać taki portal do zarządzania swoimi
inwestycjami, który nazywa się Fundstat, żebyś mógł monitorować co kupiłeś, co
sprzedałeś, jak to rośnie, jak spada. Dla osób, które mają jedno konto
maklerskie, no to bezużyteczne, no bo sobie wejdziesz i jakby sprawdzisz jakby
koniec wartości dodanej, ale jak masz ich kilka, a jak już będziesz częściej
inwestował, to będziesz tego mieć trochę, no to musisz się jakoś w tym
połapać i to jest właśnie po to, żebyś się w tym połapał. A na samym końcu yyy
no musimy zacząć wykorzystywać AI do tego wszystkiego, czyli trochę chcemy
stworzyć taki agentic do odpowiadania ci na bazie naszej wiedzy i treści, które
mamy, co myślimy o danym pomyśle, bo wychodzę z założenia, że ma jest tam
tyle treści, czy to w filmach, czy za paywallem tym analitycznym, że ludzie
i tak nie są w stanie tego przeczytać. Mało tego, ja wiem, że oni tego nie
czytają. No jakby widzę widzę w Analyticsie, że nie czytają. Jest taki
jeden wpis, nie czytacie. Jest taki jeden wpis, który nazywa się bardzo
sugestywnie jedyny wpis, który musisz przeczytać,
żeby zacząć coś dalej robić. I widzę, że przeczytało go 60% userów,
więc jakby to generuje pewne pewne problemy i wyzwania. Pewnie potem też
sporo pytań, ale gdybyśmy mieli taki agentic, który zbiera wszystko co yyy co
zrobiliśmy do tej pory i trochę na bazie naszej wiedzy uczy się tego, co macie
odpowiedzieć, no to by była fajna wartość dodana dla usera. Tak na dobrą
sprawę zabrałbyś mu konieczność czytania tego i zabrałbyś mu konieczność zaufania
lmowi, że to co on powie lm chat GPT czy coś tam jest faktycznie prawdziwe.
No i niedługo pewnie będzie można zamontować tam taką fajną wtyczkę, że to
się zamieni w podcast. Taki krótki sobie na słuchawkę 15 minut codziennie rano
to już Ele laps może może ogarniać. Tak tylko że to nie ma takiego gotowego
rozwiązania jednego jednym kliknięciem. Nie
no nie nie mam i potem dopiero jak już to będziemy mieli, to spróbujemy wyjść
za granicę, żeby trochę powalczyć o ten zagraniczny rynek i zagranicznego
inwestora, ale Polska jest wystarczająco dużym rynkiem, jeszcze nieociosanym
inwestycyjnie, żeby faktycznie móc móc to dalej poszerzać. Czy myślisz, że
jesteśmy nieociosani? Nie ociosani? Myślę, że tak. No znaczy wiesz, sporo
się zmieniło w ciągu ostatnich tych 5, 10 lat versus 20 lat temu to już się w
ogóle masa zmieniła, ale dalej no większość Polaków nie inwestuje. W tym
tu się nic nie zmieniło. Inwestuje ich więcej niż inwestowało. Spoko, ale dalej
większość nie inwestuje. Ale tym takim targetem,
który powinien być osiągalny wśród polskie Polaków i podejścia do
inwestowania powinno być to, że ponad 50% Polaków jest zainwestowana. To nie
będzie 100% jasne, nie będzie 80, ale ponad 50% ludzi powinno być
zainwestowane na rynku. A na dzień dzisiejszy jakie są
statystyki? Nie wiem. Nie, nie, nie wiem.
Ale to będzie 3% myślisz 10? Nie, nie, no już trochę więcej na pewno
będzie, ale wiesz, sprawdźmy. Pyk. GP GPT
obstawiałbym, że pewnie z 15 może 20% to nie myślę, że przesadziłem 15 20
2025 Ile ci wyszło?
Mi podpowiada AI googlowy od 25 do 36
20 No okej. To wiesz co, to pewnie jeszcze jak liczysz ppk i fakt, że
ludzie mają jakieś inwestycje w PPK trochę
zmuszeni do bycia obecnym na rynku, no to to może być te 30%. ale także masz
faktycznie rachunek, w którym sam masz IKE otwarte, x otwarte i coś
inwestujesz, to nie spodziewałbym się, że jest więcej niż 1520. No tu dalej
masz razy 2,5 możliwość rozszerzenia się na na tym rynku polskim. I jestem mocno
przekonany, że te nowe pokolenia będą domyślnie uderzać w rynek akcji, no nie
w rynek nieruchomości, na których ich nie stać. To co oni tam zrobią? Więc tu
jest jeszcze sporo do zrobienia i sporo do wtłoczenia. No tylko wszystko ma
swoje konsekwencje. Ludzie, którzy są nieprzyzwyczajeni do tego typu trochę
szalonego podejścia inwestycyjnego, jak się może na początku wydawać, nie
przejmuj się ceną i tak dalej, i tak dalej, są mocno zaskoczeni i zdziwieni
tym, jak to, ale to jest kwestia edukacji, nie? i
obycia się z tym po prostu. Mam nadzieję, no mam nadzieję, że to
jest kwestia tylko tego, ale praktyka pokazuje, że jak już mówiłem, jak
przetrwasz tą jedną, dwie rundy, kiedy dostajesz po twarzy, to jesteś w stanie
się obronić i przetrzymać potem te kolejne spadki.
Dobra, ja cię zapytałem o wszystko, o co chciałem dzisiaj. Jest coś, czego
jeszcze nie dodaliśmy. A chcesz dodać? Chś nieśmy.
Chyba nie. Zawsze jesteś tak przygotowany, że Ale
chyba nie. Dzisiaj nam szybciej zeszło. Tylko dwie godzinyśmy d godziny. D
godziny. Ostatnio by 15 było. Musimy jeszcze 15
minut pogadać. Jak jakiś pierdołach, żeby wydłużyć to.
Gdzie ludzi odsyłamy? Chyba na YouTubea jest najwygodniej. No
ty jesteś na YouTubie, ja jestem na YouTubie. Jak chcecie to sobie wejdźcie,
pooglądajcie te filmy. Wychodzą codziennie, więc to jest to jest skill,
który opanowaliśmy do perfekcji jak na razie.
Domyślam się, że AI mocno w tym bardzo pomaga. Jeszcze mam mam tylko
taką cichą nadzieję, że przyjdzie taki moment, że nawet ja nie będę musiał tego
nagrywać, że będę tam już tam testowaliśmy już
takie rozwiązania, ale no wygląda tak strasznie, że nawet ten głos jest taki
dziwnie wtedy. No więc jakby to nie bardzo,
ale widziałem, że grafik dużo wrzucacie i to nie są grafiki ze stoków tylko
aowe, nie takich filmików grafik do do filmów.
Tak, tak, tak. Ale to nie odpowiem ci na detale, bo to montażysta robi. To już
jakby pozdrawiam cię Janek, ale nie wiem jak to robisz. Jak zadobi? Jak zadobi?
To powiedz, to wtedy będzie jasne, że jeszcze Adobi, jeszcze Adobi nie umarło.
W takim razie będzie jasne. Dobra, bardzo cię dziękuję w takim
razie. Super rozmowa. Dzięki. Dzięki. Cześć. Nowe podcasty w każdy czwartek i
niedzielę o 17:00. Do zobaczenia. Yeah.








