Czy Wenezuela wystraszy rynki? Meta zmienia zasady gry w AI! [Przejmowanie przez USA, Przegrana Tesli, Robot humanoidalny]

Czy Wenezuela wystraszyła rynki?

W najnowszym odcinku FinWeek pokazujemy, dlaczego rynki nie zareagowały na upadek reżimu w Wenezueli, analizujemy walkę BYD z Teslą oraz decyzję Mety o zakupie Manus AI. Dowiedz się, jakie zmiany w portfelu inwestycyjnym wzbudzają zainteresowanie i jakie trendy kształtują globalny kapitał.

Upadek reżimu Maduro może wydawać się zagrożeniem, ale rynki nie zareagowały. Dlaczego? Analizujemy, jak stabilizacja w Ameryce Południowej może wpłynąć na popyt na ropa i geopolitykę.

Tesla vs BYD – kto wygrywa?

BYD wypchnęło Tesłę z ramion największego producenta samochodów elektrycznych. Przejrzyj dane sprzedażowe i strategie rozwojowe. Czy Tesla nadal jest liderem?

Meta i Manus AI – co nowego?

Zakup Manusa przez Mę za 2 mld dolarów to więcej niż symboliczny gest. Dowiedz się, jak to może zmienić przyszłość agentów AI i integracji z produktami Mety.

Robot domowy w 2026?

Pierwsze humanoidalne roboty w domach? Analizujemy projekt OneEX i wyzwania technologiczne, które należy przezwyciężyć, zanim roboty zaczną samodzielnie wykonywać codzienne zadania.

Meksyk – nieprzewidywany zwycięzca?

Jak cła Trumpa przyniosły korzyści Meksyku? Przejrzyj dane dotyczące wzrostu eksportu i wpływ na światową equilibrię handlową.

Naxtrade – rewolucja na Korean Stock Market

Jak nowa platforma Next Trade zmieniła reglas handlu? Przeanalizuj jej sukces i możliwe reakcje regulatorów.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Wenezuela od lat była synonimem chaosu, sankcji i permanentnego kryzysu. W ostatnich dniach wydarzyło się jednak tam coś, co według wielu komentarzy powinno wywołać jakąś wielką panikę i spadki na rynkach. Upadek reżimu Maduro, zmiana układu sił i zachód coraz bliżej realnej kontroli politycznej nad Wenezuelą. Ale rynki nie zareagują i to jest najciekawsze w tej historii, bo brak reakcji często mówi nawet więcej niż gwałtowne ruchy cenowe. W tym materiale chcę wam pokazać dlaczego. Dla kapitału to nie jest opowieść o destabilizacji, tylko o porządkowaniu wpływów i kontroli nad kluczowymi surowcami. Opowiem wam też o zwycięstwie BYD nad Teslą i świetnej, naprawdę świetnej inwestycji Meta, czyli w Facebooka, w Manus AI. A i do tego będzie jak roboty humanoidalne i nowe giełdy w Azji potrafią wpływać na totalnie inny układ sił na rynkach. To będzie finek o tym gdzie naprawdę przesuwa się globalny kapitał i które narracje tylko brzmiał głośno, ale tak naprawdę niewiele znaczą. Zapraszam. Zgarnij nawet 20 darmowych akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. Załóż konto FON24 broker notowanym na amerykańskiej giełdzie NZDAQ i zacznij budować swój portfel od darmowych akcji. A partnerem technologicznym kanału jest HP, producent takich oto drukarek wydajnych i łatwych w obsłudze HP Smart Tank 750, które aż garną się do tego, żeby tylko drukować w wolnych chwilach. Jednocześnie są to urządzenia na tyle dobre i na tyle smart, że myślę, że niedługo mogą mnie zastąpić. Z kodem cymcyk 15. 15% taniej. Kupujcie drukarki. Link w opisie. Inwestuj lepiej, mądrzej, mi z większym spokojem. Dołącz do strefy premium Deana, podobnie jak już ponad 4200 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już prawie 98 000 waszych subskrypcji. To dla nas naprawdę wiele znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba teraz i pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. [muzyka] Wenezuela to kraj, który od lat funkcjonuje w permanentnym kryzysie politycznym i gospodarczym. No i w ostatnich dniach coś się być może zaczęło zmieniać. Upadek reżimu Maduro i przejęcie realnej kontroli politycznej przez zachód. To jest perspektywa zmiany układu sił w całym regionie. Jak zareagują na to rynki? Krótka odpowiedź brzmi: Prawie wcale. Giełdy globalne kompletnie nie traktują tego czynnika jako ryzyka systemowego. Nie będzie panicznej ucieczki od ryzyka, nie będzie szalonego wystrzału zmienności, nie będzie niesamowitych ruchów na rynku. I to swoją drogą też mówi bardzo dużo. Po pierwsze, rynki od dawna zakładały, że Maduro jest problemem, raczej tymczasowym, a nie trwałym elementem całego równania. Jego usunięcie nie zwiększa niepewności. Wręcz przeciwnie, jego usunięcie redukuje niepewność. Chaos był wyceniany wcześniej. Scenariusz coś się w końcu zmieni był w tle od wielu lat. No a po drugie, wbrew intuicji wielu komentatorów, Ameryka Łaccińska w takim układzie może być jednym z beneficjentów, a nie ofiarą tych zmian. Zdjęcie politycznej niepewności z Wenezueli to potencjalny powrót kapitału, to odbudowa potencjału sektora energetycznego, to większa przewidywalność regulacyjna w regionie i ogólnie możliwa poprawa sentymentu do całego koszyka. Ameryki Łacińskiej. Jeśli inwestorzy mieliby gdzieś szukać wzrostów przy stabilnym globalnym tle, no to właśnie tam w tych regionach, które przez lata były dodatkowo obarczone i dyskontowane przez polityczne ryzyko. No ostatnie takie ryzyko zaczęło być zdejmowane i w sumie w dużym stopniu zdjęte w Argentynie. No i efekty są widoczne na kursie argentyńskich indeksów. W tym roku są jeszcze wybory w Peru, w Kolumbii i Brazylii, o czym nagrywałem osobne materiały, trochę zajawkowe na razie, więc powtarzam jeszcze raz. Stany Zjednoczone może przegrały sporo Afryki, ale nie zamierzają ewidentnie powtórzyć tego samego błędu z Ameryką Południową. No i widać, że biorą to na poważnie. Ale jest jeszcze drugi, równie ważny wątek. Usunięcie Maduro oznacza, że Zachód zaczyna pośrednio przejmować kontrolę nad kolejnym źródłem podaży ropy. A to ma bezpośrednie implikacje geopolityczne. Chociażby Kreml od dawna funkcjonuje z dość jasno określonym mentalnym progiem bólu, jeśli chodzi o ceny ropy, poniżej którego finansowanie wojny, całego budżetu staje się realnym problemem. I ten próg mimo wahań dotychczasowych na rynku ropy jeszcze nie został trwale osiągnięty. Każde zwiększenie jednak kontroli Zachodu nad globalną podażą surowców energetycznych ogranicza pole manewru Rosji, zwiększa presję negocjacyjną i paradoksalnie przybliża nas do scenariusza rozejmu Ukraina-Rosja, a nie oddala nas od tego scenariusza. Dlatego rynki nie spanikują, dlatego nie będzie długich nerwowych reakcji, bo z punktu widzenia kapitału to nie jest historia o destabilizacji. To jest historia o porządkowaniu wpływów stabilizacji i stopniowym zamykaniu jednego z kluczowych frontów geopolitycznych w ostatnich latach. Więc w skrócie Wenezuela przestała być problemem, stała się realnie pewnym elementem rozwiązania i dokładnie tak będą to traktować rynki. No to skoro to mamy za sobą to czas do Tesli i BYD, bo BYD wyprzedziło Teslę i zostało oficjalnie największym producentem samochodów elektrycznych na świecie. Jeszcze kilka lat temu taki nagłówek to brzmiałby prawie niealże jak herezja. A dziś to fakt. Fakt, z którym rynek musi się zmierzyć. By właśnie wyprzedził Tesle i został największym producentem samochodów elektrycznych. Nie było tu fajerwerków, nie było tu rewolucyjnych zapowiedzi, ale są bardzo konkretne liczby. Więc zacznijmy od skali. W 2025 roku BYD dostarczył łącznie 4,6 miliona pojazdów, co oznacza wzrost o 7,7% rok do roku. W tej liczbie znalazło się około 2,3 miliona samochodów pełni elektrycznych oraz niemal tyle samo hybryd plugin. I to jest kluczowe. BYD od początku gra szerzej niż Tesla. Nie stawia wyłącznie na czyste elektryki, tylko konsekwentnie rozwija ofertę hybryd, które w Chinach wciąż są dla wielu klientów bardziej praktycznym wyborem. Tesla w tym samym czasie jedzie w jednym konkretnym kierunku jeśli chodzi o motoryzację. Według szacunków w czwartym kwartale 2025 dostarczyła ona 423 000 aut, co oznacza spadek o 11% rok do roku. W ujęciu rocznym sprzedaż ma wynieść około 1,6 miliona pojazdów i to jest drugi z rzędu spadek wolumenu tej sprzedaży. Ale przyczyny tego spadku są dość prozaiczne. Tesla na początku roku przebudowywała linie produkcyjne pod odświeżony model Y, co mocno uderzyło w dostępność aut. Do tego doszły też czynniki pozaprodukcyjne. Chwilowa bardzo polaryzująca aktywność, Ilona Maska w polityce oraz wygaszanie federalnych dopłat do zakupu samochodów elektrycznych w Stanach Zjednoczonych. Jasne, Tesla próbowała ratować popyt tańszymi odchudzonymi wersjami modelu Y i modelu 3, ale to było raczej takie gaszenie pożaru i to nie jest zdecydowanie długoterminowa strategia wzrostu dla całej Tesli. By żeby nie było, też nie miało samej drogi usłanej różami. Chiński rynek samochodowy też robi się coraz bardziej brutalny. Rząd stopniowo ogranicza część zachęt do zakupu elektryków, a konkurencja rośnie z miesiąca na miesiąc. Inni producenci też coraz śmielej podgryzają lidera, a presja cenowa stała się na tyle agresywna, że regulatorzy już nawet zaczęli się jej przyglądać. Jeszcze kilka lat temu BYD był praktycznie jedynym dużym chińskim producentem elektryków. A dziś jest Le Auto, jest Xeng, jest Xiaomi, jest Neo, jest Gil. Sam prezes BYD Wang Chanfu przyznał, że technologiczna przewaga firmy BYD mocno stopniała, co też odbiło się na sprzedaży krajowej. No ale tu pojawia się filar wzrostu BYD, ekspansja zagraniczna. W 2025 roku BYD sprzedał poza Chinami 1,05 miliona pojazdów i przebił własne założenia. To właśnie rynki zagraniczne bardzo zamortyzowały spadki sprzedaży w Chinach, gdzie w grudniu sprzedaż autosobowych elektryków i hybryd spadła aż o 37,7% rok do roku i był to ósmy miesiąc z rzędu spadków. Więc krótko mówiąc, gdy rynek lokalny złapał ostrą zadyszkę, no to BYD uratował eksport. Szacunki zebrane przez Bloomberga pokazują, że całkowita sprzedaż BYD może wzrosnąć do 5,3 miliona pojazdów w 2026. A Deutsche Bank liczy na to, że nowe premiery modelowe i zapowiadana platforma technologiczna pozwolą w końcu BYID odzyskać też przewagę w Chinach. Z kolei jeśli chodzi o sprzedaż zagraniczną to szacunki City Group mówią o sprzedaży BYD na poziomie 1. 16 miliona aut w tym roku. No i na tym tle Tesla wygląda coraz bardziej jak firma, która musi się jakoś bronić zamiast atakować, a mimo to jej akcje dały w ubiegłym roku zarobić więcej niż akcje BYD. I to Tesla jest przecież w moim portfelu, a nie BYD. >> Dlaczego? dlatego że BID wygrywa na polu samochodów elektrycznych globalnie obecnie jasne ma gorsze marże, ma lepsze wolumeny, ale w dużym stopniu wygrywa też dlatego, że Tesla od pewnego czasu skupia się na czymś zupełnie innym. Chiny dominują już teraz sektor motoryzacyjny na świecie, ale zwycięstwo BYD z Teslą jest trochę jak wygrana w FIFĘ z zawodowym piłkarzem. No niby przegrał, ale raczej niespecjalnie będzie się tym przejmował, prawda? Tesla to nie jest dziś de facto spółka motoryzacyjna, jak wielu ją postrzega. Tesla to spółka robotyczna i jeśli ktoś chce mieć ekspozycję na sektor robotyki, to nie ma na dziś lepszej firmy niż Tesla. I właśnie dlatego w publicznym, agresywnym portfelu, jaki prowadzę dla was we Freedom 24, to akcje Tesli są i były regularnie dokupowane i nigdzie się nie wybierają. No ale w końcu mamy nowy miesiąc i do portfela w końcu dopłacono 600 € na które czekałem i czekałem. daje nam to łącznie razem z zyskami portfel o wartości już ponad 20 000 €. Więc z bardzo dużego malucha 600 EUR na starcie 2 lata temu urósł on po dwóch latach do pokaźnej sumki łącznie niemal 100 000 zł. no 20 000 € i prawie każdy z was naprawdę mógł sięągnąć to samo. Serio dopłaty rzędu 2500 zł miesięcznie na całe gospodarstwo domowe dla większości oglądających, którzy wiem, że mają po 30, 40 lat i są z większych miast w Polsce, to nie jest coś nieosiągalnego. A przecież do tego wyniku sporo dołożyły się same zyski, bo sam portfel od stycznia 2024 zaliczył stopę zwrotu na poziomie plus 73% liczone w euro. W dolarach byłoby jeszcze więcej, złotych podobnie. Ponad 70% wypracowanego zysku w zaledwie 2 lata. No o wiele lepiej niż szerokie indeksy. Więc da się, da się zarabiać na indywidualnych spółkach zagranicznych. Tylko trzeba wiedzieć co się robi. No dobra, ale co zmieniamy w portfelu w takim razie, skoro pojawiła się nowa dopłata? Przede wszystkim z portfela wylatuje JDCOM i redukuje tam udział New Holdings. Obie spółki mi się podobają. Jakby to nie ma nic wspólnego z tym. Obie mają sens według mnie po tej cenie. Ale jak wiele razy zaznaczałem, chcę więcej kapitału na inne pomysły. JD jest na minimalnej stracie 13%, ale sama pozycja była bardzo mała, więc wpływ portfelowy jest praktycznie minimalny. Nuh Holdings całościowo generuje ponad 45% stopy zwrotu i jest drugą największą pozycją w portfelu. Tutaj więc wpływ na portfel pozytywny był już bardzo duży. Ja chcę redukować New Holdings o zaledwie 35% całej pozycji, tak żeby miał 10% udziału w całym portfelu. Razem ze sprzedażą JD oraz dopłatą do portfela daje to prawie 2900 € wolnej gotówki, czyli 14,4%. I za część tych pieniędzy chcę dokupić Mercado Libre zwiększając jego udział do 11%. za pozostałe wolne środki, czyli około 8% portfela, kupuje akcję spółki Oddiity Tech. >> A co to za gówno? >> Ale co to? Jak to? Co to DTech? >> No będzie o tym. Osobny odcinek. Na razie po prostu kupiłem sobie Oditytech. Pamiętajcie w każdym razie, że cały portfel możecie za każdym razem na bieżąco obserwować na portalu Myfund i we Freedom 24 znajdziecie na pewno wszystkie instrumenty, jakie są do tego portfela wykorzystywane. Często pytacie, >> a żółtego brokera jest taki i taki instrument, który jest w tym portfelu? >> Nie wiem, nie mam pojęcia. Wiem, że Freedom 24 na pewno jest, więc jeśli chcecie, żeby na pewno były, to link do założenia konta Freedom jest w opisie tego materiału. A jak założycie konto z tego linka, to możecie jeszcze dostać do 20 bezpłatnych akcji o wartości nawet kilkaset dolarów kaszta i możecie je sobie zatrzymać albo sprzedać i wypłacić pieniądze, albo sprzedać i kupić sobie jakieś inne akcje. Może na przykład kupię sobie akcję Mety, która ostro wchodzi w rynek agentów AI, kupując startup Manus za 2 miliardy dolarów. Jeśli ktoś jeszcze myślał, że wyścig AI to jest wyłącznie walka na coraz większe i lepsze modele językowe, no to dalej nie ogarnia, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zakup Manusa przez metę za ponad 2 miliardy dolców to nie jest kolejna nieistotna akwizycja. To jest sygnał, że Meta bardzo poważnie wchodzi w agentową warstwę aplikacyjną AI i chce tam grać pierwsze skrzypce. Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest Manus. Manus to jest singapurski startup z chińskimi założycielami, który tworzy agentów AI zaprojektowanych nie do odpowiadania na pytania, ale do wykonywania realnych zadań. Użytkownik nie pyta, tylko definiuje cel, a resztę ma zrobić agent. Może przygotować pogłębiony raport badawczy, może zbudować stronę internetową, może wykonać złożoną sekwencję działań bez ciągłego nadzoru człowieka. To jest zasadnicza różnica względem klasycznych chatbotów LLM. Manus zyskał rozgł głównie po marcowej demonstracji swojego agenta i to był moment, który pokazał, że innowacje AI nie powstają tylko w dolinie Krzemowej. Meta kupując Manusa stała się jedną z pierwszych dużych amerykańskich firm technologicznych, która przejęła produkt AI rozwinięty w azjatyckim ekosystemie startupowym. I liczby tu są bardzo istotne, podobnie istotne jak technologia, bo Manus wystartował wiosną i w zaledwie 8 miesięcy przekroczył 100 milionów dolarów rocznych powtarzalnych przychodów subskrypcji. No to jest tempo wzrostu, które ciężko jednak zignorować. W kwietniu 2025 spółka pozyskała 75 milionów dolarów finansowania. Wtedy jej wycena wzrosła do 500 milionów dolarów. Kilka miesięcy później Meta wychodzi z ofertą przejęcia za ponad 2 miliardy dolarów. No to pokazuje jak bardzo zmienia się percepcja wartości tego typu produktów i jak szybko potrafi się zmienić czterokrotny wzrost wartości w zaledwie kilka miesięcy. Dla mety ten ruch jednak bardzo dobrze wpisuje się w szerszą strategię. Mark Zuckerberg od dawna mówi o swojej wizji super inteligentnego asystenta AI dla każdej osoby. A MEA ma dane, ma własne modele, ma infrastrukturę cyfrową. Brakowało jej właśnie dojrzałej warstwy agentowej, czyli systemu, który potrafi sam planować, uruchamiać, realizować różne zadania. No i Manus dokładnie to robi, a potencjalne zastosowania są mega ekscytujące. Integracja z WhatsAppem jako osobistym asystentem, zaawansowani agenci w Metabiness Suite, który samodzielnie planują, optymalizują kampanie reklamowe na Facebooku czy Instagramie pod zadany konkretny cel biznesowy i specyficzny target odbiorców. system agentowy wspierający inteligentne okulary Rajban, które powstają we współpracy z metą ciągle, gdzie reakcja w czasie rzeczywistym i autonomia działania są mega kluczowe. No manus w okularach to nie byłby gadżet, który sobie do ciebie gada. To byłby system, w którym okulary są jedynie interfejsem, a manus jest wykonawcą zadań, który planuje, uruchamia i kończy działania. od ciebie chcę jedynie krótkiego celu i końcowej akceptacji. Jeśli meta zrobi to dobrze, to ludzie mogą przyzwyczaić się do okularów nie dlatego, że są modne tylko dlatego, że są praktyczne. Okulary mają kamerę, mogą dostarczać na żywo wygodnie kontekst sytuacyjny. Nie chodzi o to, żeby agent AI oglądał świat jak człowiek, tylko żeby dostawał sygnały wejściowe, obraz, lokalizację, czas, tekst z otoczenia. wtedy polecenie typu ogarnij mi to patrząc tylko na coś nie są już abstrakcyjne. No na przykład idziecie sobie ulicą, patrzycie na plakat wydarzenia, macie okulary i manusa, mówicie dodaj to do kalendarza, przypomnij dzień wcześniej. Już agent zidentyfikuje kluczowe informacje, układa wpis kalendarzu, pokazuje podsumowanie do akceptacji. W praktyce to skraca interakcję do kilku sekund. Może od razu poszuka dla ciebie biletu, poprosił o akceptację jego kupna. Meta zgarnie prowizję. W ten sposób sami nie tracimy na to czasu i to nie są żadne futurystyczne wizje. To jest logiczne rozszerzenie już istniejących produktów. To jest prawdziwy AI. Meta zapowiedziała, że będzie dalej rozwijać i sprzedawać usługę Manusa i integrować ją z własnym ekosystem całych aplikacji. Jednocześnie podkreśla, że po transakcji nie będzie żadnych chińskich udziałów właścicielskich, a Manus zakończy działalność operacyjną w Chinach. To akurat jest ważny sygnał regulacyjny dla administracji Donalda Trumpa w kontekście różnych napięć geopolitycznych. No i warto też pamiętać o kosztach. Agentowe systemy AI są bardzo zasobożerne jeśli chodzi o obliczenia. Przejęcie manusa oznacza dla mety jeszcze większe zapotrzebowanie na infrastrukturę, jeszcze większe zapotrzebowanie na moc obliczeniową. To nie będzie historia o oszczędzaniu nakład na nakładach inwestycyjnych. To historia o świadomym podkręcaniu inwestycji, żeby zająć kluczowe miejsce w łańcuchu wartości AI. Meta nie kupiła Manusa dlatego, że bała się konkurencji. Ona go kupiła, bo wie, że przyszła wartość AI nie leży w modelach językowych, przynajmniej nie tylko, ale w aplikacjach, które realnie działają za użytkownika. I patrząc na tempo wzrostu Manusa, 2 miliardy dolarów może się okazać zaskakująco niską zapłatą i to mimo tego, że Meta już zapłaciła za niego 20 razy cena do przychodów. To naprawdę bardzo, bardzo ekscytujący ruch w całym świecie AIowym obecnie. A skoro już jesteśmy przy futurystycznych tematach, to w 2026 roku do klientów trafią też pierwsze humanoidalne roboty firmy Oneex Technologies. Jeszcze niedawno humanoidalny robot w domu to było science fiction. Dziś można go już zamówić w przedsprzedaży. A pierwsze dostawy zaplanowano na 2026 rok właśnie. I nie mówimy tu sobie o prototypach z laboratorium, tylko o urządzeniach, które mają realnie sprzątać, nosić rzeczy i uczyć się życia w ludzkim mieszkaniu. Jednym z najbardziej zaawansowanych projektów w tym obszarze jest Neo. Humanoidalny robot stworzony właśnie przez tą firmę. Robot wielkości dorosłego człowieka ważący około 30 kg zaprojektowany z myślą o pracy w domu. Potrafi rozładować zmywarkę, załadować zmywarkę, przynieść wodę z lodówki, wytrzeć blat czy jakoś spróbować wam złożyć ubrania? No kluczowe jest słowo jakoś i spróbować, bo obecna wersja daleka jest jeszcze od perfekcji, a Neo wciąż nie działa samodzielnie. Podczas testów wszystkie czynności były jeszcze sterowane przez człowieka zdalnie za pomocą googli, VR i kontrolerów. To tak zwana teleoperacja. Firma Otwarcie mówi, że pierwsze egzemplarze trafiające do domów będą działały właśnie w tym modelu. Użytkownik zleca zadanie w aplikacji, a operator wykonuje je przez robota w określonym czasie. Czyli wy zlecicie robotowi zadanie, ale żywy człowiek będzie patrzył na wasze mieszkanie i za pośrednictwem Google VR i kamer w oczach będzie składał wasze gacie. No tak, to chyba jeszcze może jednak faktycznie jeszcze trochę potrzeba czasu, żeby te humanoidalne roboty działały. Ale dlaczego tak jest? dlatego, że dom jest jedno z obecnie jeszcze najtrudniejszych środowisk dla robotyki. Nieprzewidywalny, pełen delikatnych przedmiotów, są dzieci, są zwierzęta, są ciasne pomieszczenia. Oneex rozwiąże ten problem, ale chcę go rozwiązać dwutorowo. Z jednej strony chc zaprojektować takie bezpieczne ciało, czyli lekką konstrukcję z miękkimi elementami, ograniczoną siłą, a z drugiej strony budując mózg dopiero chcę nauczyć robota świata, ale nie z internetu, tylko z realnych nagrań wideo z domów użytkowników. W ten sposób roboty będą wykonywać pierwsze zadania z pomocą ludzi. ale jednocześnie będą już zbierać dane i uczyć się jak wykonywać te same zadania w przyszłości samodzielnie. No ale na to trzeba poczekać. To de facto są dalej beta testy całego systemu. Jasne, pewnie częściowo kontrowersyjne, jeśli chodzi o prywatność, bo robot widzi to, co dzieje się w mieszkaniu, a część danych trafia do firmy w celu trenowania modelu. No ale no no tak to musi wyglądać na razie. Co jednak ciekawsze ich do tego będą głównie wykorzystywały na początku humanoidalne roboty. Neo był reklamowany jako robot domowy, to prawda, ale OneEX podpisało umowę z inwestorem EQT, na mocy której nawet 10 000 robotów trafi w latach 2026-2030, do fabryk, magazynów i firm logistycznych należących właśnie do portfela firmy EQT. I to pokazuje, że przemysł tak naprawdę może być pierwszym masowym odbiorcą humanoidów, bo tam łatwiej uzasadnić cenę 20 000 $arów za robota i zaakceptować pewne ograniczenia. czy to związane z prywatnością, czy z tym, że jeszcze nie wszystko jest idealne. A może na przykład jakąś zniżkę za trenowanie robota też da się wytargować. Więc 2026 nie będzie jeszcze rokiem, w którym humanoidalne roboty zastąpią was do składania waszych gaci, ale będzie to początek etapu wychowywania robotów, które uczą się mieszkań, rutyn, błędów, ludzi. No i jedno jest jasne, fizyczna sztuczna inteligencja wychodzi z laboratoriów i zaczyna wchodzić do realnego świata dużo szybciej niż wielu osobom się wydawało. A my zmieniamy temat na ciutkę geopolityki, gdzie okazuje się, że Meksyk nieoczekiwanie stał się zwycięzcą rosnących ceł Donalda Trumpa. Bo kiedy Trump zaczął podnosić cłana import do USA, większość ekonomistów miała tylko jeden scenariusz dla Meksyku. Bolesne uderzenie w eksport i spowolnienie gospodarki, a rzeczywistość potoczyła się w kompletnie innym kierunku. Zamiast kryzysu Meksyk stał się jednym z największych beneficjentów nowej polityki handlowej USA. No i klucz do zrozumienia tego tkwi w porównaniach. Ostateczna efektywna stawka celna dla Meksyku okazała się niższa niż dla większości innych partnerów handlowych USA. Według Penon Budget Model efektywne cła na Meksyk wynoszą około 4,7%, podczas gdy dla Chin to aż 37,1%, a globalna stawka średnia to 10%. I ta różnica sprawiła, że meksykańskie produkty zaczęły wypełniać lukę po towarach z Chin, które zostały objęte znacznie wyższymi cłami. No i efekty są widoczne w danych. Między styczniem a listopadem 2025 roku meksykański eksport przemysłowy do USA wzrósł niemal o 9% w porównaniu z analogicznym okresem 2024. I co prawda eksport samochodów spadł o blisko 6%, no ale inne towary przemysłowe zanotowały wzrosty nawet po 17%, a łączna wymiana handlowa USA i Meksyku poszła w stronę rekordu, sięgając niemal 900 miliardów dolarów. Dla gospodarki Meksyku to jest kolosalna różnica, bo bank centralny prognozuje wzrost PKB w 2025 roku na poziomie 0,3% i to jest co prawda wynik mizerny, ale daleki od wcześniejszych obaw o recesj i spadek rzędu 1%. A więc w praktyce oznacza to, że kraj dostał pozytywnym rykoszetem zamiast znaleźć się na linii ognia. No i dużą rolę odegrała w tym wszystkim też polityka, bo prezydent Meksyku Klaudia Shainbaum bardzo aktywnie zarządzała relacją ze Stanami Zjednoczonymi. Wzmocniono egzekwowanie prawa na granicy, wydalono liderów karteli poszukiwanych przez Amerykanów i wprowadzono 50% cła na chińskie samochody oraz inne towary. Te ruchy bardzo obniżyły presję ze strony Waszyngtonu i pomogły uniknąć ostrzejszych sankcji handlowych na Meksyk. Ważny pozostaje też USMCA, bo około 85% meksykańskiego eksportu nadal trafia do USA bez ceł w ramach tej właśnie umowy, a skala integracji produkcyjnej jest tak duża, że jej zerwanie byłoby bardzo kosztowne dla obu stron. Więc w sumie nikomu nic tutaj nie grozi. Meksyk nie tylko przecież eksportuje do USA, ale też importuje ogromne ilości półproduktów, które potem wracają na amerykański rynek już jako gotowe towary. Dlatego wojny handlowe rzadko mają jednych zwycięzców. Z reguły każdy dostaje po głowie, ale w tym konkretnym przypadku Meksyk rozegrał swoje karty, mimo że dostał bardzo słabą rękę. O wiele lepiej niż wielu osobom się spodziewało, bo dzięki niższym cłom bliskości geograficznej, głębokiej integracji z USA nie tylko uniknęli strat, realnie wzmocnili swoją pozycję w globalnym łańcuchu dostaw. A na sam koniec lecimy, moi drodzy do Korei. Wyobraźcie sobie rynek giełdowy, który przez 70 lat miał jednego operatora i nagle w kilka miesięcy nowy gracz zabiera 1/3 obrotu. To brzmi jak bajka każdego startupu. I w Korei Południowej to wydarzyło się naprawdę. W marcu 2025 roku wystartowało Next Trade, alternatywna platforma obrotu akcjami, która miała jedno zadanie. Złamać monopol Korea Exchange, czyli KRX. No i efekt jest taki, że do listopada Next Trade obsługiwała niemal 1/3 wartości obrotu na koreańskim rynku akcji, którego łączna kapitalizacja wynosi około 2,5 biliona dolarów. W dzienne obroty sięgały ponad 11 bilionów łonów, czyli około 7,4 miliarda dolarów, a to mniej więcej dwa razy więcej niż na giełdzie w Singapurze. I klucz do tego sukcesu leży w strukturze inwestorów, bo koreański rynek od lat jest zdominowany przez inwestorów indywidualnych, znanych z bardzo agresywnego podejścia, z bardzo agresywnej dźwigni i bardzo wysokiej tolerancji na ryzyko, przynajmniej do czasu, aż nie stracą. I to właśnie oni odpowiadali za około 85% obrotu na Next Tradzie. Dla porównania inwestorzy zagraniczni generowali tam 10%, a instytucje krajowe zaledwie 5%. Ci sami inwestorzy byli też paliwem dla wzrostu głównego indeksu giełdowego, który w 2025 roku w Korei zyskał aż 75%. No i Next Trade bardzo dobrze trafiła w potrzeby tych inwestorów indywidualnych, bo oferuje znacznie dłuższe godziny handlu, aż 12 godzin dziennie, podczas gdy KRX działa przez 6,5 godziny. A dla pracowników biurowych, którzy dominują w Korei oznacza to możliwość handlu w drodze do pracy albo po zakończeniu pracy. Do tego dochodzą prowizje niższe o 20 do nawet 40% w porównaniu z główną giełdą, więc jest prościej, taniej i jest dłużej otwarte. No dla inwestora detalicznego to są argumenty, których nie da się zignorować, ale tak szybki wzrost zaczął niepokoić regulatorów, bo pod koniec października wprowadzono limit, zgodnie z którym wolumen obrotu Next Trade nie może przekraczać 15% obrotu KRX. W praktyce oznaczało to konieczność ograniczenia handlu tymi najbardziej popularnymi spółkami, a liczba notowanych akcji spadła z prawie 800 do 630. Warto tu zrozumieć jeszcze różnicę funkcjonalną. Next Trade zajmuje się wyłącznie handlem, akcjami. Nie prowadzi listingów, nie odpowiada za raportowanie spółek, nie odpowiada za nadzór ani za clearing. Jest po prostu własnością stowarzyszenia firm inwestycyjnych i lokalnych brokerów. No i pokazała, że nawet na dojrzałym rynku giełdowym konkurencja może powstać bardzo szybko i realnie zmienić układ sił. Więc pytanie nie brzmi już, czy nowa giełda Next Trade się przyjęła. Pytanie brzmi tylko czy regulatorzy nie usną jej skrzydeł i w ilu innych krajach powstaną podobne pomysły. To wszystko w tym filmiku moi drodzy, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. Załóżcie sobie konto, odbierzcie darmowe akcje, a jeśli film uważacie za wartościowy, to pomóżcie znaleźć go innym. Naprawdę wystarczy tylko kliknąć łapkę w górę, zostawić suba albo zostawić komentarz. I pamiętajcie też, że na innych naszych social mediach często są treści, których nigdy nie ma i nie będzie na YouTubie, więc też warto je śledzić. Linki do wszystkiego są w opisie filmu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.

Przewijanie do góry