Czy warto inwestować w Indie?
Indie wyprzedzają Chiny? Dowiedz się, dlaczego Indie stają się nowym liderem globalnej gospodarki i jak to wpływa na światowe rynki. W tym filmie analizujemy dynamiczny wzrost gospodarczy Indii, porównując go z Chinami i innymi potęgami gospodarczymi.
Odkryj czynniki stojące za sukcesem Indii, takie jak młoda populacja, dynamicznie rozwijający się sektor IT i rosnąca klasa średnia. Film omawia także wyzwania, przed którymi stoi indyjska gospodarka, takie jak rynek pracy i zmiany klimatyczne. Przedstawiamy analizę, czy warto inwestować w indyjskie spółki i jakie instrumenty finansowe (np. ETF-y) są dostępne dla inwestorów.
- Porównanie wzrostu gospodarczego Indii, Chin, USA i Niemiec
- Analiza demografii Indii i jej wpływu na gospodarkę
- Rola sektora usług, w szczególności IT, w indyjskim sukcesie
- Wyzwania: rynek pracy, urbanizacja i zmiany klimatyczne
- Praktyczne wskazówki inwestycyjne: Odkryj, dlaczego warto inwestować w również ETF-y na indyjski rynek akcji
Partnerem filmu jest Freedom24. Zdobądź nawet 20 darmowych akcji otwierając konto. Dowiedz się więcej o Freedom24 i ofercie specjalnej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Jest jeden kraj, który wygra z Chinami Indię. Od 2015 roku gospodarka Indii powiększyła się o niemal 80%. W tym samym czasie gospodarka Stanów Zjednoczonych urosła o 28, a Niemiec o ledwo 10%. swoich dawnych właścicieli. Wielką Brytanię Indię wyprzedziły już w 2021 roku. Indie to dziś piąta największa gospodarka świata i absolutny numer jeden pod względem tempa wzrostu wśród tych już dużych gospodarek. Prognozy wskazują, że do 2027 roku już Indę wyprzedzą również Japonię i Niemcy, stając na podium zaraz za Stanami i Chinami. Pomimo swojego gigantycznego rozmiaru w 2024 roku cała gospodarka Indii rosła w tempie 6,5% o wiele szybciej niż inne. Jeśli spojrzeć na prognozy przyszłych lat to przewaga Indii pogłębia się jeszcze bardziej. Tempo wzrostu ma zostać nie tylko wysokie, ale nawet dalej przyspieszać do 6,7% rocznie. Te prawie 7% wzrostu to i tak już kiepski wynik, bo Indie jeszcze d tr lata temu w pierwszym kwartale 2023 rosły w tempie niemal 10% rocznie. Indie to nowa gospodarcza potęga i kolosalny rynek. Ogromna siła robocza, ogromny rynek wewnętrzny, centrum światowego IT i młoda populacja. Czarny koń. Kolejnych pięciu lat do inwestowania i do zatrzęśnięcia gospodarczym światem. Zapraszam na materiał. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie 67 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Niesamowita historia gospodarcza Indii, która doprowadziła ich tam, gdzie są obecnie, rozpoczęła się w zasadzie po 1991 roku. Wprowadzono wtedy reformy, które liberalizowały gospodarkę, otworzyły ją na sektor prywatny i na handel międzynarodowy. Efekt był taki, że Indie przyspieszyły, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy do średnio 6,7% rocznie. Po 1991 znacznie rozwinął się sektor usług i znacznie rozwinął się cały sektor IT, a masa ludzi wyszła ze skrajnego ubóstwa. Gospodarka Indii jest bardzo ciekawa. Przede wszystkim oparta na konsumpcję wewnętrzną, która odpowiada za 70% PKB i to jest kolosalna wręcz różnica między Chinami, które ciągle i dalej swój model wzrostu opierają głównie o eksport i dopiero teraz cały świat na czele z Donaldem Trumpem chce zmusić ich do zmiany. Ta zmiana w Chinach będzie jednak trudna. No wzrost oparty na konsumpcji musi oznaczać bogacenie się obywateli, a im bardziej bogaci obywatele, tym trudniej utrzymać systemy władzy, które są oparte częściowo jednak na totalitaryzmie. Indie nie mają z tym aż takiego problemu w tym zakresie. W teorii są demokracją. W praktyce oczywiście tak wielu ekspertów podważa pełnie tej demokracji, ale to temat na zupełnie inny materiał. W każdym razie gospodarka jest oparta na konsumpcji od jakiegoś już czasu i pomaga jej w tym bardzo duża i bardzo młoda populacja. Ten model w przeciwieństwie do eksportowego daje Indiom o wiele większą odporność na wstrząsy zewnętrzne, napięcia handlowe, na przerwy, rozerwanie jakichś łańcuchów dostaw. A kluczowym czynnikiem tego długoterminowego potencjału Indii jest jedno. Zmiany demograficzne. W23 roku kraj miał populację 1,44 miliarda i wyprzedził Chiny. Stał się najludniejszym na świecie. Według prognoz ONZU liczba ludności wzrośnie do 1,7 miliarda do połowy z tego stulecia. To da gospodarce kolosalną dywidendę demograficzną. Młoda siła robocza, jeśli będzie odpowiednio wykorzystana, to może przez wiele lat napędzać produktywność i popyt wewnętrzny i robić de facto z Indii kolejną lokomotywę dla całego świata, tą gospodarczą lokomotywę. Prognozy mówią, że populacja Indii ma jeszcze rosnąć przez kilka dekad, a dla porównania populacja Chin już zaczęła się kurczyć. Podczas gdy masa krajów Zachodu walczy z problemami starzejącego się społeczeństwa, gdzie maleje baza młodych ludzi i ona musi utrzymać potencjalnie większą bazę starzejących się ludzi, no to w Indiach sytuacja jest kolosalnie inna. W Indiach liczba ludności w wieku poniżej 25 roku życia ma być większa od osób powyżej 65 roku życia aż do 2078 roku. Z tego wykresu, który widzicie przed sobą wynika, że dziś osoby powyżej 65 roku życia nie przekraczają 10% populacji Indii. Dla porównania w Stanach osoby powyżej 65 roku życia stanowią ponad 17% populacji, a w Niemczech ponad 20%. Mediana wieku mieszkańca Indii to 28 lat. To czyni Indnym z najmłodszych społeczeństw na całym świecie. No taka sytuacja to jest ogromny potencjał. Ogromny potencjał do wzrostu pod warunkiem, że państwo będzie w stanie skutecznie zainwestować w ten kapitał ludzki, zainwestować w edukację, w szkolenie zawodowe i opiekę zdrowotną. No to już jest zadanie, które Indie muszą rozwiązać same, ale częściowo to robią już teraz. Poza demografią istotny jest też rozwój sektora usług. Po uzyskaniu niepodległości w 1947 roku Indie były głównie krajem rolniczym. Dziś Indie są globalnym centrum usługowym. Branże takie jak technologie informatyczne, usługi finansowe, telekomunikacja, wszystko to sprawiło, że Indie są światowym liderem w zakresie outsourcingu. W efekcie eksport, ale usług nie towarów jak w przypadku Chin, rośnie tam w imponującym tempie. W ciągu ostatnich dwóch dekad zwiększył się średnio o 14% rocznie, a usługi IT stanowią dziś 60% eksportu wszystkich. Wzrost napędzany jest zarówno przez indyjskie firmy technologiczne, jak i przez te zagraniczne korporacje, które chcą korzystać z tych lokalnych centrów kompetencji, zatrudniając łącznie ponad 5 milionów osób. Specyficzna charakterystyka Indii sprawiła właśnie, że ten kraj trochę przeskoczył pewien etap rozwoju, jakim z reguły było uprzemysłowienie. Kraje zachodnie działały w ten sposób, że gospodarka podążała naturalną drogą od rolnictwa przez przemysł aż do dominacji usług, a Indie przeskoczyły drugi etap. z rolnictwa od razu wskoczyły do usług, no które szczególnie w branżach technologicznych teraz funkcjonują i daje to też największe perspektywy rozwoju w przyszłości i wspiera wzrost gospodarczy, który ten pędzi jak szalony. Tak duży udział sektora technologicznego już teraz na pewno dobrze rokuje na przyszłość. W kolejnych dekadach indyjskie firmy technologiczne zwłaszcza będą w coraz większym stopniu starać się dostarczać złożone, zaawansowane usługi oparte coraz bardziej na wiedzy i coraz bardziej na innowacjach. Ten indyjski sektor IT koncentruje się już teraz na tworzeniu własnych platform, własnych produktów, a nie tylko na wykonywaniu prostych zadań dla korporacji z Zachodu. Sporo indyjskich firm już dziś ma wyceny powyżej 1 miliarda dolarów, a to tworzy grunt pod powstawanie tam takich hiperskalowalnych korporacji technologicznych w ciągu najbliższych dekad, które za 10, 20, może 30 lat będą chciały konkurować ze wschodnimi odpowiednikami ze Stanów. będą chciały konkurować z Amazonem, z Metą, z Googlem i choć Indie oczywiście inwestują w rozwój przemysłu, no to sektor usług jest dominującym filarem wzrostu i na pewno tak pozostanie. Zatrudnia 30% pracowników, a generuje ponad 50% całego PKB i to on przyciąga największe strumienie zagranicznych inwestycji. Cały sektor IT mógł się w Indiach bardzo dynamicznie rozwinąć dzięki naprawdę kilku ciekawym czynnikom, które się łączą. Po pierwsze, usługi firm są tańsze. No ale to nie jest nic zaskakującego. Tańsze niż u odpowiedników firm z zachodu. Tak samo jak zachodnie firmy przenoszą produkcję butów na do Wietnamu, tak obsługę IT przenoszą do Indii. Ale po drugie, w Indiach jest spora liczba specjalistów, którzy już dobrze mówią po angielsku. A po trzecie, bardzo szybko rozbudowano tam cyfrową infrastrukturę. No tu pomagają bardzo rządowe programy takie jak Digital India, make in India czy Startup India. Przyjęta w 2018 roku Narodowa Polityka komunikacji cyfrowej dodatkowo napędziła rozwój przez rozszerzanie dostępu do szerokopasmowego internetu. To przyczyniło się do powszechności cyfryzacji, przyczyniło się do dynamicznego rozwoju e-comersa, do sektora fintechowego, do płatności cyfrowych. Wszystko to sprawia, że ta kolosalna populacja Indii już generuje po części popyt dla firm technologicznych, które tam powstają. To nie jest kraj w swojej skali zacofany cyfrowo. A do tego dochodzi jeszcze kwestia tego, że w przeciwieństwie do Chin Indie nie odizolowały się od Zachodu cyfrowo. To z kolei sprawia, że tamtejsza gospodarka jest mocniej wspierana przez inwestycje zagranicznych amerykańskich gigantów. No znowu transfer wiedzy, transfer technologii i transfer korzyści. tu następuje. A rząd Indii dodatkowo inwestuje nie tylko w infrastrukturę cyfrową, ale też w elementy urbanizacyjne, bo urbanizacja to jest kolejny istotny czynnik rozwoju gospodarczego w Indiach. W 2023 roku około 35% mieszkańców Indii żyło w miastach. Według prognoz do 2050 ten odsetek ma wzrosnąć do niemal 50%. Przenoszenie się ludności do miast stwarza nowe centry aktywności gospodarczej, sprzyja koncentracji firm, sprzyja specjalizacji, a to z kolei prowadzi do wzrostu wydajności, innowacyjności i efektywności wykorzystywania różnych zasobów. Urbanizacja ściśle wiąże się też z jednym niezwykle istotnym elementem, który będzie napędzał gospodarkę Indii. Wzrostem klasy średniej. To ona jest odpowiedzialna za większość konsumpcji na całym świecie i to ona będzie najszybciej rosła w Indiach. Przeprowadzka do miasta to często wyższe zarobki, lepszy dostęp do edukacji, ochrony zdrowia, wyższy standard życia. To wszystko przekłada się na to, że chcemy więcej kupować i więcej wydawać. Szacuje się, że do 2030 roku klasa średnia w Indiach będzie stanowić 46% populacji, a do 2047 ponad 60% tej populacji. A wraz ze wzrostem liczby mieszkańców miast rośnie też zapotrzebowanie na inwestycje w transport. I tu również rząd Indii intensywnie inwestuje w ten obszar przez takie programy jak National Infrastructure Pipeline czy Gati Shakti. Mega projekt infrastrukturalny, który ma na celu rozwój zintegrowanego transportu i logistyki. To są inicjatywy, które mają nie tylko modernizować krajową infrastrukturę, ale również, a w sumie może nawet i głównie, zachęcać prywatny kapitał do współfinansowania projektów. to znowu ma podbić poziom zagranicznych inwestycji i jednocześnie no nie zostawia wszystkich wydatków na barkach rządu i na barkach władzy. Ale żeby nie było tak różowo, to tak Indie też mają swoje problemy. Głównym jest rynek pracy. Ten rynek walczy z bardzo głęboko zakorzenionymi problemami strukturalnymi. Pomimo dynamicznego wzrostu gospodarczego zatrudnienie nie rośnie w Indiach proporcjonalnie. Tak zwana elastyczność zatrudnienia wobec wzrostu PKB, czyli to w jakim stopniu wzrost gospodarczy przekłada się na nowe miejsca pracy, wynosi w Indiach zaledwie 0,2, podczas gdy w krajach rozwijających się średnia to 0,56. To jest stan, który określany jest często w ekonomii jako wzrost bez tworzenia miejsc pracy. No i na przeszkodzie tego wzrostu ilości miejsc pracy stoją między innymi słaby sektor przemysłowy, sztywne regulacje, które hamują tworzenie tych nowych miejsc pracy. Rządowe wsparcie i ulgi podatkowe często trafiają do wielkich, gigantycznych korporacji, podczas gdy te małe firmy no muszą walczyć z biurokracją, wysokim opodatkowaniem. To tylko pogłębia nierówności. Dodatkowo wzrost gospodarczy koncentruje się w Indiach na kilku tylko wybranych regionach. No i z tych powodów, mimo że gospodarka cała rośnie w imponującym tempie, to bezrobocie ogólne w Indiach cały czas utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie. Oscyluje w około 8%, no to dla porównania w Polsce to jest 5%, w Stanach Zjednoczonych około 4%. A co więcej setki milionów indyjskich pracowników funkcjonuje w tak zwanej szarej strefie bez umów, bez zabezpieczeń socjalnych, bez ubezpieczeń zdrowotnych. Wiele z tych osób pracuje za niskie stawki w kiepskich warunkach. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego Indie będą musiały stworzyć od 145 do 330 milionów nowych miejsc pracy do 2050 roku, żeby sprostać potrzebom populacji, bo dotychczasowy wzrost opierał się głównie na inwestycjach kapitałowych i wzroście produktywności, a nie na wzroście zatrudnienia. No zobaczcie jaka to jest ironia. Inne kraje mają problem ze znalezieniem ludzi do pracy, a Indie mają problem z wytworzeniem pracy dla swoich ludzi. Wcześniej wspominałem, że Indie są oparte o sektor usługowy, ale pozostałe sektory są jednak fatalne. Rolnictwo i przemysł mają bardzo niską produktywność, mają bardzo ograniczoną konkurencyjność. Rolnictwo, mimo że zatrudnia niemal połowę indyjskich pracowników, pozostaje bardzo mało wydajne z powodu niewystarczających inwestycji, przestarzałych metod uprawy, dużego uzależnienia od rządowych dopłat. Plony różnych złóż zbierane z jednego hektara w Indiach są zdecydowanie niższe niż w Brazylii, Chinach czy w Stanach Zjednoczonych. A jeśli chodzi o przemysł, to jego udział w PKB też nieprzerwanie spada. Dodatkowo Indie są słabo zintegrowane z globalnymi łańcuchami dostaw w Przemyśle. yyy często stosują jakieś środki protekcjonistyczne, jak chociażby teraz huczne cła. Utrudniają rozwój silnego ekosystemu przemysłowego, ograniczając napływ inwestycji w zagranicznych w tych sektorach. W 2023 roku, słuchajcie, średnie cła jakie rząd Indii nakłada na różne produkty sięgały nawet 74% w branży tytoniu i napojów. W innych branżach też są wysokie. na środki transportu wynosiły 28%, na odzież prawie 21%. A jeszcze jedną kwestią, która może z czasem coraz bardziej pokrzyżować plany Indiom są zmiany klimatyczne i związane z tym ekstremalne warunki pogodowe. Indie doświadczają coraz częstszych fal ekstremalnych temperatur, nieregularnych opadów i wzrostu liczby gwałtownych zjawisk pogodowych. Ponad 75% indyjskich dystryktów uznaje się za obszary szczególnie narażone na skutki zmian klimatu, a według prognoz straty w PKB z powodu ekstremalnych temperatur mogą sięgnąć od 2,5 do 4,5% rocznie do 2030 roku. Jednak ten ogólny bilans plusów i minusów cały czas przemawia na korzyść Indii, a dobitnie pokazują to przyszłe prognozy wzrostu gospodarczego i fakt, że już niebawem Indie zostaną trzecią największą gospodarką świata. Niestety dla inwestora inwestowanie same w sobie w Indiach nie jest proste. Indyjski rynek kapitałowy nie jest bezpośrednio otwarty dla zagranicznych inwestorów indywidualnych. Żeby móc tam inwestować bezpośrednio w spółki, trzeba zostać zarejestrowanym jako tak zwane FPI, czyli zagraniczny inwestor portfelowy. To jest proces skomplikowany, kosztowny i raczej przeznaczony dla instytucji finansowych, funduszy albo naprawdę dużych graczy, a nie zwykłego inwestora indywidualnego. No i w efekcie dla większości, którzy chcą zdobyć ekspozycję na tamten rynek akcji, nie pozostaje nic innego jak fundusz inwestycyjny albo ETFY. Ja polecam tu jednak z tego grona ETFY. Jednym z najpopularniejszych ETFów na rynek indyjski jest ISRS MSCI India, który śledzi około 100 największych i najbardziej płynnych spółek z Indii. Jego roczny koszt to około 0,65% i myślę, że ze względu na dynamiczny rozwój tej gospodarki naprawdę warto pomyśleć o dodaniu go do swojego portfela, szczególnie w przypadku inwestorów pasywnych. Tym bardziej, że rynek indyjski jest akurat o całkiem sporej korekcie. Alternatywą może też być fundusz ETF Wisdom 3 India Earnings Fund. On jest trochę droższy, bo jego roczny koszt to 0,87%, ale ma odmienny sposób doboru akcji do portfela. Zamiast kapitalizacji rynkowej, tak jak większość ETFów, ten fundusz wybiera spółki na podstawie ich zysków. Wagi spółek w ETFie są ustalane właśnie na podstawie łącznych zysków, które te firmy generują, a nie na podstawie kapitalizacji rynkowej. No efekty obu podejść są takie, że od 2015 roku ten drugi fundusz, który dobiera spółki na podstawie dysków dał zarobić trochę więcej i osiągnął stopę zwrotu na poziomie 95%. W przypadku funduszu Isers MSci India tego pierwszego ta stopa zwrotu wynosi około 70%. Każdy taki ETF znajdziecie dostępny u partnera tego odcinka, którym jest Freedom 24. A do tego za samo założenie konta możecie dostać bezpłatnie kilka akcji, bo to jest właśnie promocja, która dalej obowiązuje we Freedom 24. Freedom 24 to część notowanej na amerykańskiej giełdzie nazdach grupy Freedom Holding. I jeśli założycie tam konto, to możecie odebrać od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ każda. Żeby to zrobić, trzeba otworzyć rachunek, wpłacić depozyt i podać specjalny kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. Yyy, ja sam korzystam zon 24, zwłaszcza do inwestycji w zagraniczne aktywa i też dla bardzo, bardzo, bardzo rozbudowanego rynku opcji, o którym ciągle zapowiadam, pojawi się niedługo specjalna seria na tym kanale. A jeśli też chcecie być bardziej na bieżąco z sytuacją na rynkach, również o rynku indyjskim, to pamiętajcie, żeby sprawdzić wersję premium portalu DNA. Tam można dołączyć do prawie 2100 inwestorów i każdy dostaje tam codziennie różne analizy, przemyślenia o rynkach, o gospodarce, o spółkach i ode mnie i całego naszego zespołu. A także macie możliwość obserwowania jak sam inwestuje własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 3,5 miliona złot. To duże pieniądze, dają dużo emocji, ale dają przede wszystkim dużo, dużo nauki. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]









