Kompleksowa analiza cykli rynkowych i strategii inwestycyjnych na 2026 rok
Dogłębna eksploracja 18-letniego cyklu kredytowo-nieruchomościowego oraz jego zbieżności z cyklem pokoleniowym (saeculum) i psychologią rynku. Analizujemy:
- Mechanizm odwróconej krzywej rentowności jako wskaźnik nadchodzącej recesji
- Bitcoin jako aktywo cykliczne w prognozach na 2026 rok
- Atrakcyjność 30-letnich obligacji USA w kontekście zmian stóp procentowych
- Praktyczne strategie ochrony kapitału ze szczególnym uwzględnieniem rynku nieruchomości
Omówienie kluczowych wskaźników makroekonomicznych: spadków w generacji pozwoleń na budowę, dynamiki LTV w kredytach oraz sygnału Hindenburg Omen. Ekspercka analiza potencjalnych scenariuszy rynkowych w latach 2026-2027 z konkretnymi strategiami adaptacyjnymi.
Uwaga: Materiał prezentuje analizę faktów i cykli rynkowych – nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czujesz się, że ostatnio coś jest nie tak? Na rynkach widać skrajnie sprzeczne sygnały siły, a zarazem kruchości. Podział społeczeństwa jest coraz bardziej ewidentny. Do tego konflikty zbrojne coraz częściej mają miejsce. Ogólnie rzecz biorąc, to budujące się napięcie w wielu strefach na przestrzeni ostatnich lat może wkrótce pokazać swoje prawdziwe oblicze. Dlatego dzisiaj omówimy sobie kilka skrajnie kluczowych kwestii, których nie możemy ignorować. wchodząc w rok 2026. Będą one niezbędnymi elementami do świadomego poruszania się po cyklach koniunkturalnych i społecznych, a co za tym idzie to wykorzystanie ich. Warto się skupić, bo jak później się dowiesz to druga taka okazja może się nie powtórzyć za twojego życia. Zatem dzisiaj łączymy fakty z cyklami i układamy konkretny plan działania. Podkreślam, że to nie są porady inwestycyjne, a zimne spojrzenie na fakty. Decyzję, co zrobić z tą wiedzą, podejmiesz sam. Aby wszystko miało ręce i nogi, to musimy sobie omówić, co już się wydarzyło. Otóż mamy teraz na ekranie krzywą dochodowości, która pokazuje jakie oprocentowanie oferują obligacje państwowe o różnych terminach zapadalności, a jej odwrócenie oznacza sytuację, w której krótkoterminowe obligacje są oprocentowane wyżej niż długoterminowe, co historycznie sygnalizuje nadchodzące spowolnienie lub recesje. Ale podkreślam, że ta odwrócona krzywa nie jest przyczyną kryzysu, jest jego objawem i to bardzo późnym. Krzywa pokazuje zbiorowe oczekiwania rynku, a nie jakieś jednostki. I tak się składa, że w ostatnim czasie doszło do najdłuższego odwrócenia tej krzywej w historii. Przyczyny są tutaj bardzo ważne, aby podejść na chłodno do tematu i wyciągnąć konstruktywne wnioski. Więc po pierwsze to restrykcyjna polityka pieniężna po okresie bumu, czyli najczęstszy i historycznie powtarzalny mechanizm to bank centralny podnoszący krótkoterminowe stopy w odpowiedzi na inflację, przegrzanie aktywów i nadmierny kredyt. Od lat 80 widzieliśmy to w trakcie walki Walkera, znanego ekonomisty z inflacją. Mieliśmy lata 90, czyli próbę kontroli nad ówczesnym bumem ekonomicznym, następnie bańkę docomową w roku 2000 i 7 lat później w trakcie banki nieruchomościowej, a najświeższym przypadkiem jest kontrola inflacji po pandemii, czego wynikiem jest najdłużej odwrócona krzywa rentowności w historii. Subtelnie tutaj przypomnę, że około 80% dolarów w obiegu było wydrukowane w ciągu ostatnich sześciu lat. Tak czy siak wnioskiem tutaj są krótkie stopy, które idą w górę administracyjnie, a drugą kolejną przyczyną jest rynek, który nie wierzy w trwałość wzrostów. Więc równolegle dzieje się coś jeszcze ważniejszego. Inwestorzy historycznie kupowali długoterminowe obligacje, bo spodziewali się właśnie spowolnienia, recesji i przyszłych obniżek stóp procentowych, a to obniża rentowności obligacji i zwiększa ich wyceny. Patrząc teraz na rentowność 30letnich obligacji widzimy, że nadal trzymają się wysoko i jeszcze nie nadeszła fala popytu. I tutaj między innymi osobiście ja widzę okazję. Pierwszą transzę 30letnich obligacji USA mam już w portfelu i zwiększę swoją ekspozycję na nie, gdy pojawi się więcej triggerów do zakupów, które później sobie omówimy. Trzecia kwestia, którą musimy wziąć pod uwagę, to zderzenie polityki z oczekiwaniami. Czyli odwrócenie krzywej to moment, w którym bank centralny mówi: "Słuchajcie, inflacja jest problemem, trzeba coś z tym zrobić i rynek odpowiada: "Wzrost zaraz się skończy". To jest typowy konflikt narracji, czyli krótkoterminowo mamy restrykcję, ale długoterminowo to strach przed spowolnieniem. I tutaj wchodzi do gry dynamika 18letniego cyklu kredytowego, na końcu którego zadłużenie jest wysokie, marże maleją, wzrost zależy od coraz tańszego kredytu. A gdy kredyt drożeje, popyt znika, inwestycje są odkładane, banki zaostrzają warunki. Wynikiem tego jest odwracająca się krzywa blisko końca cyklu, a nie na jego początku. Więc wiemy, że w tle zawsze pojawia się ryzyko geopolityczne, niestabilność finansowa oraz pęknięcia w systemie. Brzmi znajomo i to zwiększa popyt na długoterminowe obligacje niezależnie od inflacji. Okej, więc wiemy co stoi za odwróconą krzywą rentowności. Analiza wsteczna jest zawsze skuteczna, więc teraz omówmy sobie potencjalne skutki tej odwróconej krzywej rentowności. Po pierwsze to spadki na akcjach kredytowych jest jednym z najbardziej mechanicznych skutków, bo banki pożyczają krótkoterminowo i udzielają kredytów długoterminowych, a gdy krzywa jest odwrócona, to model bankowy przestaje się opłacać, kredyt się kurczy i często w takich sytuacjach wychodzą na jaw różne nieścisłości, skamy, a nawet upadki banków. Stąd też bierze się powiedzenie Warena Buffetta: "Only when the tide goes out, do you discover who's been swimming naked?" Czyli tylko odpływ pokaże, kto pływał na waleta i to realnie schładza gospodarkę, a mniejszy dostęp do kredytu spowalnia inwestycje i rynek nieruchomości. Historycznie po odwróceniu krzywej spada liczba nowych inwestycji. Hamuje budownictwo, maleją pozwolenia na budowę i to widzieliśmy po 1989 roku, po 2000 roku, po 2006 roku i po 2022 roku. Jest realne prawdopodobieństwo, że między 2026 i 2027 rokiem spowolnienie będzie również dotkliwe. Patrząc chociażby po największym ETFie na akcje deweloperów, to swoje ATH osiągnęło we wrześniu 2024 roku i obecnie tworzy spadkową formację Head and Shoulders, głowy z ramionami. Możemy też zerknąć na wyraźny trend spadkowy pozwoleń na budowy w Stanach Zjednoczonych. I tutaj kolejnym skutkiem będzie wzrost bezrobocia, ale z opóźnieniem, bo najpierw firmy ograniczają inwestycje, a potem redukują zatrudnienie. Dlatego odwrócona krzywa wyprzedza rynek pracy, a nie odwrotnie. Co prawda historia się nie powtarza, a rymuje, to ze względu na skrajny wzrost bezrobocia po pandemii i rozwój sztucznej inteligencji, to różne metryki bazujące na bezrobociu mogą być nieco mniej skuteczne w nadchodzących latach, latach, w których recesja staje się coraz bardziej prawdopodobna, ale z opóźnieniem. No bo słuchaj, od lat 80 każda recesja w USA była poprzedzona inwersją, czyli tym odwróceniem krzywej rentowności, ale nie każda inwersja natychmiast od razu oznaczała recesję. Opóźnienie zwykle wynosiło od 6 do 18 miesięcy około, czasem dłużej, jeśli pojawiały się różne bodźce fiskalne. A ostatnia inwersja wróciła do normy w sierpniu 2024 roku, czyli 16 miesięcy temu. Więc wychodzi na to, że znajdujemy się w najgroźniejszym momencie, czyli ponowne prostowanie krzywej. To jest punkt, który wielu pomija, a największe kryzysy zaczynały się nie przy inwersji, tylko właśnie przy jej prostowaniu. Dlatego, że krótkie stopy spadają, bo gospodarka pęka, długie stopy nie spadają już tak bardzo, więc krzywa się normalizuje, ale z powodu problemów. Podsumowując, inwersje nie pojawiają się przypadkowo. Zawsze występują po długim bumie kredytowym. Są sygnałem końca tolerancji systemu na drogi pieniądz. A największe ryzyka pojawiają się po pierwszych obniżkach stóp procentowych, a nie przed nimi. I tutaj skromnie przypomnę, że już jesteśmy po pierwszych obniżkach stóp procentowych. Idąc dalej, to pojawiły się wielokrotne odczyty sygnału Hindenburg Omen, czyli techniczne ostrzeżenia, że przy nowych szczytach SP500 to coraz więcej spółek słabnie. Innymi słowy to taki indeks cały czas wspina się do góry, ale ciągnie za sobą coraz słabszych zawodników. Seria tego typu sygnałów w krótkim czasie podnosi prawdopodobieństwo korekty, ale nie gwarantuje krachu. Następnie mamy metale szlachetne i tutaj myślę, że dużo nie trzeba opisywać. Złoto przebiło 5000 doarów za uncję, a srebro 100 $ar. Banki centralne w dużej mierze przyczyniają się do obecnego rajdu, więc widać, że stawiają na bezpieczne aktywa. To nie jest dobry znak. Złoto ma tendencję do wzrostów zanim dojdzie do kryzysu, w którym potrafi urosnąć jeszcze bardziej, bo dopiero po tym, jak system pękał, to popyt rósł na bezpieczne aktywa. I dorzucę tutaj ciekawostkę, że Polska wskoczyła na 12 miejsce pod względem posiadanych rezerw w złocie. Równolegle to świat ogłasza i buduje rekordowo wysokie wieżowce. Ten motyw często towarzyszy końcówkom cykli kredytowych, czyli wielkie widowiskowe projekty domykają okres taniego finansowania. Ekonomia takich projektów działa tylko wtedy, gdy ceny Ziemi są bardzo wysokie, kredyt jest obfity i tani, a prognozy wzrostu są przesadnie optymistyczne. Dlatego zapowiedzi i starty najwyższych budynków na świecie pojawiają się w fazie manii, czyli około 12 14 rok cyklu tuż przed szczytem. Zakończenia budów takich projektów zwykle wypadają już w czasie następującego krachu, przez co tego typu obiekty startują z wysoką pustostanowością i wyzwaniami z najmem. Klasyczne przykłady to Empire State Buildings z 1931 roku po krachu z 29. Mamy potem Sears Tower po recesji w latach 70. Potem One Canada Square w 91 po szoku na koniec lat 80. I teraz najbardziej taki aktualny przykład to Burcz Kalifa z 2010 po kryzysie w 2008 roku. I ten ostatni musiał być wręcz ratowany przez Abu Zabi i w efekcie zmienił nazwę przy otwarciu. To nie jest przypadek, że obecnie już jest w trakcie budowy kolejny najwyższy drapacz chmur o nazwie Jeda Tower, który docelowo ma mierzyć ponad 1 km wysokości. Więc mimo omawianych wcześniej słabości systemu, to z zewnątrz może się wydawać, że jest po prostu dobrze. Regularnie wręcz słyszymy o pobijanych rekordach i pokazowej konsumpcji w przeróżnych niszach. Przykładów jest wiele, ale wyróżnimy sobie kilka najbardziej rzucających się w oczy. I tak się składa, że część z nich miała miejsce na przestrzeni ostatnich tygodni i miesięcy. Pierwszą pozycją będzie oryginalny miecz Darta Vadera z Gwiezdnych Wojen, który został sprzedany za ponad 3,5 miliona dolarów. Następnie komiksowy debiut Supermana z 1938 roku w tytule Action Comics numer 1 znalazł nowego właściciela dzięki transakcji o wartości 15 milionów dolarów. A tytułowy już debiut Supermana w komiksie Superman n 1 z 39 roku poszedł ostatnio za ponad 9 milionów dolarów. W świecie Pokemonów to karty z ich wizerunkami również nie próżnują. Ostatnio influencer Logan Paul kupił kartę z Pikachu z 98 roku za ponad 5 milionów dolarów. Ale do tej akcji osobiście bym podszedł z przymróżeniem oka, bo mogło to być również zagranie typowo marketingowe. Klasyczna sztuka też ma się dobrze, bo portret Elizabeth Leer namalowany przez Gustawa Klimta został sprzedany za 236 milionów dolarów, tworząc ten obraz najdroższym nowoczesnym dziełem sztuki w historii. W tym okresie również obraz sen Freddy Calo poszedł za prawie 55 milionów dolarów, ustanawiając nowy rekord dla dzieła spod ręki kobiecej artystki. Mało tego, bo dosłownie w ostatnich dniach zorganizowana była aukcja MECUM, na której były licytowane rzadkie ferrarki, z których Enzo osiągnęło nowy rekord 11 milionów dolarów. Model 288 GTO za 8,5 miliona doarów, F40 za ponad 6 milionów, F50 jedno z moich ulubionych poszło za prawie 10 milionów dolarów, a 360 Challenge Esteradale po raz pierwszy przebiło milion dolków, bo właśnie końcówki cyklu są pełne ekstrawagancji. Ale żeby to wszystko nie było zbiorem luźnych obserwacji, możemy nałożyć trzy różne cykle, które działają jednocześnie i wzajemnie się wzmacniają. Jako pierwszą warstwę naszej tezy weźmiemy sobie 18letni cykl kredytowo-nieruchomościowy. Jak nazwa wskazuje, jego rdzeniem są nieruchomości i kredyt. Więc dlaczego ten cykl jest wiarygodny historycznie? Bo największe kryzysy finansowe niemal zawsze były poprzedzone bumem na ziemi i kredycie. Wystarczy spojrzeć na kilka prostych przykładów z historii, takich jak panika z 1837 roku w USA po spekulacji na gruntach. kryzys końca XIX wieku po bumie kolejowym i ziemskim. Następnie wielki kryzys po spekulacji nieruchomościami i kredytem w latach 20 oraz 2008 rok po globalnym bumie hipotecznym. I teraz na to nałożymy drugą warstwę, czyli tak zwany cykl pokoleniowy lub zwrotny nazywany turningiem. To jest teoria pokoleniowa Strausa i Hała, która opisuje około 8090letni cykl społeczny nazywany saeculum, który składa się z czterech faz, tak jak pory roku. Poprzednie czwarte terningi nie są abstrakcją, a jak najbardziej powtarzalnym schematem. W USA i Europie pojawiały się one regularnie, na przykład na koniec XV wieku, czyli rewolucja amerykańska i francuska. Połowa XIX wieku, wojny narodowe i wojna secesyjna. Lata 30 i 40 XX wieku, wielki kryzys i wojna światowa. Za każdym razem poprzedzał je ten sam zestaw objawów. Kryzys zaufania, polarzacja, chaos narracyjny i poczucie, że system się wyczerpał. Myślę, że to też brzmi znajomo dla niektórych. A ten cykl możemy podzielić na cztery fazy. Po pierwsze mamy high, czyli instytucje są silne, społeczeństwo jest spójne, następnie awakening, czyli bunt wartości i kultury. Następnie nachodzi unravalin, czyli rozpad autorytetu, polaryzacja i atomizacja. I na koniec mamy fourth turning, czyli kryzys systemowy i reset porządku. Ten czwarty turning nie zaczyna się od wojny ani od krachu. Zaczyna się od niepokoju, chaosu narracyjnego i poczucia, że stare reguły już nie działają. To, co dziś widzimy w USA i w Europie, spadek zaufania do instytucji, skrajną polaryzację, agresję, uzasadniony lęk ekonomiczny i kulturowy idealnie pasuje do późnego unravelingu przechodzącego w fourth turning, czyli w czwartą fazę. Historycznie to jest moment, w którym społeczeństwa akceptują więcej kontroli w zamian za poczucie bezpieczeństwa. I w tym momencie nakładamy trzecią warstwę, czyli psychologię i narrację rynku. Tutaj również mamy mocne potwierdzenie w historii w formie identycznych mechanizmów przed krachem w 29 roku, bańką dotcomową w 2000 roku oraz przed kryzysem finansowym w 2008 roku. Za każdym razem pojawiały się te schematy typu narracja, że tym razem jest inaczej, masa inwestorów detalicznych wchodząca na rynek za pośrednictwem nowych produktów finansowych lub platform, nadmierna pewność siebie, a w późnej fazie cyklu narracje zastępują analizę. Ludzie nie kupują aktywów, kupują wtedy historie, które dają im poczucie sensu i kontroli. Między innymi stąd bierze się masowa spekulacja, która jest obecnie wszechobecna w formie na przykład prediction markets takich jak Polymarket i calsi. Popularyzacja hazardu i ułatwienie dostępu do niego, a wszelkie aktywa alternatywne, jak już wiesz, nabierają mocnego tempa. A gdy połączymy nasze trzy warstwy, kredyt, psychologię oraz nastroje społeczne, obraz staje się spójny. 18letni cykl kredytowy jest w najpóźniejszej fazie. Cykl pokoleniowy wchodzi w czwartą fazę, a psychologia rynku jest w fazie narracji i kompulsywnego ryzyka. To nie oznacza, że jutro musi wydarzyć się krach. To oznacza, że błędy kosztują więcej, a margines bezpieczeństwa jest mniejszy niż zwykle. W takich momentach historia pokazuje powtarzalny schemat, w którym najpierw rośnie chaos i niepokój społeczny, potem pojawia się katalizator, a na końcu następuje reset zasad gry, w którą dotychczas graliśmy. Dlatego zamiast pytać, czy będzie kryzys, sensowniejsze pytanie brzmi: Jak przygotować się na niestabilność i dużą zmienność? W tym celu omówimy sobie kilka dodatkowych sygnałów do tych, które wcześniej poznaliśmy, a następnie przejdziemy do konkretnych aktywów, które warto rozważyć na kolejne fazy cykli. Na start przypomnijmy sobie krzywą rentowności, czyli dwuletnie kontra 10letnie obligacje. Nie chodzi tutaj o sam fakt odwrócenia krzywej rentowności, tylko o proces wychodzenia z odwrócenia. Naszym zadaniem jest obserwowanie, czy krzywa prostuje się dlatego, że krótkie stopy spadają, co by oznaczało ulgę dla gospodarki, czy dlatego, że długie stopy rosną, co oznacza strach przed inflacją i ryzykiem fiskalnym. Pierwszy wariant historycznie bywa prorynkowy, drugi jest ostrzeżeniem. Obecnie co prawda mamy mieszankę, ale dominuje drugi wariant. Następnie mamy spredy na obligacjach o niższym ratingu. To jest jeden z najlepszych barometrów stresu finansowego i wystarczy, że będziemy patrzeć tylko na tempo zmiany. Dzisiaj są spokojne, ale jeśli różnica rentowności wobec obligacji skarbowych zaczyna skrajnie szybko rosnąć, to rynek mówi nam, że inwestorzy przestają udawać, że wszystko będzie dobrze i zaczynają żądać realnej zapłaty za potencjalne straty. Idąc dalej, mamy pozwolenia na budowę. Pozwolenia są jednym z najczystszych wskaźników wyprzedzających w całym cyklu kredytowym. Nie pokazują tego, co już się sprzedało, tylko to, na co deweloperzy decydowali się dziś, zakładając popyt za 6 do 18 miesięcy. Ten wykres, który widzisz, mówi sam za siebie, ale żeby nic nie ominąć to sobie go teraz omówimy. Więc widzimy tutaj trzy wyraźne fazy. Po pierwsze powolny wzrost między 2016 a 19 rokiem. To jest klasyczna faza odbudowy po poprzednim kryzysie, gdy pozwolenia rosną stabilnie, bez euforii, kredyt jest dostępny, ale ostrożny. Po drugie to gwałtowne przyspieszenie między 2020 a 2022 rokiem. Pandemiczny impuls fiskalno-monetarny i rekordowo tani kredyt doprowadziły do eksplozji popytu na nieruchomości. Pozwolenia osiągały poziom, które historycznie pojawiają się tylko w późnej fazie cyklu. To jest moment, w którym 18letni cykl wchodzi w etap manii. Buduje się na zapas, zakładając, że popyt będzie trwały. I po trzecie, szczyt oraz wyraźny spadek od 2022 roku do teraz. To jest kluczowy sygnał. Pozwolenia spadają mimo tego, że narracja o deficycie mieszkań nadal jest obecna. To znaczy, że koszt kredytu i ryzyko popytu zaczęły dominować nad narracją. W logice 18letniego cyklu to dokładnie ten moment, w którym sektor nieruchomości zaczyna się chłodzić, zanim gospodarka oficjalnie wejdzie w recesję. Ale i tak najbardziej praktycznym wnioskiem z tego jest fakt, że gdy pozwolenia na budowę osiągają szczyt, a następnie przez kilka lat tworzą niższe dołki, to ryzyko w sektorze nieruchomości i powiązanych branżach rośnie, nawet jeśli ceny jeszcze się trzymają. To jest dokładnie środowisko, w którym historycznie wcześniej słabną deweloperzy, banki hipoteczne oraz ETFy skupione na budownictwie i materiałach. Dlatego spadek pozwoleń jest sygnałem, że cykl kredytowy przeszedł punkt maksymalnego optymizmu. Pozwolenia są wskaźnikiem wyprzedzającym, bo pokazują decyzje podejmowane dziś pod przyszły popyt. Idąc dalej, to mamy LTV w nowych umowach kredytowych. LTV to jest stosunek wartości kredytu do wartości nieruchomości, czyli loan to value. Wysokie LTV oznacza, że kupujący wnoszą mało kapitału własnego i jest bardziej wrażliwy na spadek cen. Ale jak to obserwować w praktyce? Musisz patrzeć na medianę, czyli 50 percentyl, oraz na to, czy rozkład przesuwa się w stronę wysokich wartości. Jeśli LTV rośnie, oznacza to, że system dopuszcza więcej zakupów na małym wkładzie. A jeśli LTV spada, banki zwykle wymagają większego wkładu albo udzielają kredytów ostrożniej. I tutaj widzimy trzy rzeczy, które pasują do logiki późnego cyklu kredytowego. Po pierwsze, przed 2020 rokiem LTV utrzymywało się długo na relatywnie wysokich poziomach. To był taki normalny stan bumu, gdy kredyt jest łatwy i popyt jest silny. Po drugie to w latach 2020-2022 nastąpił wyraźny spadek mediany LTV. To zwykle oznacza jedno z dwóch. albo kupujący wnosili większy wkład własny na przykład w warunkach gwałtownego wzrostu cen i ostrej selekcji banków, albo zmieniła się struktura udzielanych kredytów, czyli na przykład więcej kredytów dla klientów o mocniejszym profilu, a mniej na granicy. W obu przypadkach jest to sygnał, że finansowanie zaczęło być bardziej ostrożne, co często chłodzi rynek jeszcze zanim zobaczysz to w PKB. Po trzecie, to około 2022 roku widać szybki powrót Mediany LTV w okolice wysokich poziomów, a potem stopniowe schodzenie w dół w latach 2023-25. Taka sekwencja, czyli skok, a potem zacieśnienie, bywa typowa dla przejścia z euforii do fazy, w której banki i konsumenci zaczynają liczyć ryzyko. W samym LTV nie chodzi o to, czy jest wysokie, czy niskie, tylko co dzieje się równocześnie z innymi wskaźnikami. Czyli jeśli LTV rośnie, a pozwolenia na budowę spadają, to rynek jest pod presją kosztu kredytu i popytu, więc rośnie ryzyko słabszej koniunktury w budownictwie. A jeśli równolegle rośnie kwota kredytu, to nawet przy stabilnym LTV rośnie dźwignia w systemie, a więc wrażliwość na spadki cen i pogorszenie rynku pracy. Zmiana standardów kredytowych i struktury LTV często wyprzedza problemy w sektorze nieruchomości, bo pokazuje, czy rynek jest napędzany zdrowym kapitałem własnym, czy coraz bardziej kredytem lub inaczej dźwignią. Na tym etapie mam nadzieję, że wiesz już jak dużą rolę gra rynek nieruchomości w systemie bankowym jak i społecznym. W związku z tym zerkniemy sobie teraz na Isha US Home Construction ETF, czyli największy indeks akcji deweloperskich, który osiągnął ATH we wrześniu 2024 roku. No i w logice 18letniego cyklu to moment, w którym rynek wycenia szczyt optymizmu w nieruchomościach, a nie początek nowej fali. Tego typu indeksy są szczególnie wrażliwe, bo deweloperzy działają na wysokiej dźwigni. są uzależnieni od kosztu kredytu i popytu marginalnego. Marże kurczą się szybko, gdy sprzedaż spowalnia, a spadek pozwoleń na budowę oznacza, że przyszłe plany na nowe projekty się kurczą. Historycznie w końcówkach cykli kredytowych akcje deweloperów spadają wcześniej i mocniej niż szeroki rynek. Osobiście widzę tutaj okazję na szorta i podkreślam, że patrzymy na zbieżność sygnałów i na to, czy te zmiany są chwilowe, czy strukturalne. Kolejnym sygnałem jest tak zwany sam rule, czyli proste narzędzie do wczesnego rozpoznania recesji. Jeśli trzymiesięczna średnia stopy bezrobocia wzrośnie co najmniej o pół punktu procentowego względem najniższego poziomu z ostatnich 12 miesięcy, gospodarka najczęściej już wchodzi w recesję. To nie jest jakaś prognoza z dużym wyprzedzeniem, tylko szybki wskaźnik zmiany trendu na rynku pracy w obliczu recesji. Ja wiem, że umówiliśmy sobie wiele różnych czynników, sygnałów, teorii, korelacji i dynamik, ale teraz uzbrojeni właśnie w tą wiedzę możemy przejść do konkretnych grup aktywów, na które moim zdaniem warto będzie polować. W aktualnie gorącym temacie metali szlachetnych to jeśli posiada się złoto, to jest sens w trzymaniu go dalej. i jasne, stopniowe realizacje zysków są też optymalne. To jednak złoto ma jeszcze przestrzeń na dobry performance, gdy te wszystkie omówione oznaki wewnętrznej słabości zaczną wychodzić na jaw. W temacie srebra to ostatnio napisałem na Twitterze, że stosunek złota do srebra właśnie spadł poniżej 50, co historycznie oznaczało, że out performance srebra względem złota po prostu dobiega końca i racjonalnym ruchem jest nawet przerzucić swoje srebro do złota lub na inny koszyk aktywów. Ale oczywiście w kontekście tych realizacji zysków lub reinwestycji to mówię to w takim stopniowym charakterze, a w żadnym wypadku, aby od razu się wyprzedawać ze wszystkiego co mamy. No bo właśnie w czymś trzeba trzymać swoje środki, więc zwróćmy uwagę na główną walutę świata, czyli dolara. Historycznie dolar lubi umacniać się w późnej fazie cyklu i w momentach stresu. Dzieje się tak dlatego, że globalny system finansowy jest oparty na dolarze, a w momentach niepewności kapitał szuka płynności i bezpieczeństwa. No i dług w dolarze musi być obsługiwany niezależnie od koniunktury. W tym sensie siedzenie w dolarze w końcówce cyklu bywa racjonalne jako pozycja defensywna, ale w momencie przejścia z fazy stresu do fazy resetu, gdy kryzys się już materializuje, odpowiedzią systemu są zwykle obniżki stóp, ekspansja fiskalna oraz wzrost podaży pieniądza. Wtedy dolar często traci realną siłę nabywczą, nawet jeśli nominalnie pozostaje mocny. Więc dolar tak sprawdza się jako średnioterminowy parking w późnej fazie cyklu, ale nie jest optymalny jako długoterminowe przechowanie wartości w fazie resetu. A historycznie po szczytach kryzysowych lepiej zachowywały się aktywa realne. Dlatego teraz przejdziemy sobie do 30letnich obligacji USA. Długoterminowe obligacje skarbowe, uwierzcie mi, nie są nudne, a są jednym z najbardziej cyklicznych aktywów w całym systemie finansowym. Okej, więc kiedy historycznie dawały najlepsze wyniki? A wtedy, gdy spełnione były trzy warunki. Po pierwsze, gospodarka wchodziła w spowolnienie lub recesję, inflacja przestawała przyspieszać, a po trzecie, bank centralny przechodził z restrykcji do łagodzenia. To jest dokładnie faza przejścia z końcówki cyklu do kryzysu w okolicy której się znajdujemy. Pomimo nudnych skojarzeń to obligacje 30letnie potrafią być bardzo zmienne, bo mają bardzo wysoką wrażliwość na stopy procentowe. A gdy długoterminowe rentowności zaczynają spadać, to ceny takich dłuższych obligacji rosną szybciej niż krótkich obligacji. I oczywiście nie wchodzimy w nic na ślepo i musimy mieć konkretne triggery do odhaczenia, aby rozważać wejście. A w tym musimy ocenić, czy cykl stóp procentowych jest w fazie obniżek. I to już się wydarzyło. Pierwsze obniżki są za nami, ale to nie znaczy, że okazja jest przegłapiona, tylko że wchodzimy właśnie w potencjalnie atrakcyjną strefę. A w tym krzywa rentowności powinna się normalizować w byczy sposób, czyli krótkie stopy spadają szybciej niż długie rosną. Inflacja bazowa przestaje przyspieszać i nie musi wracać do celu. Wystarczy, że trend się po prostu łamie. Okej, więc które z tych warunków już się spełniają? Mamy pierwsze obniżki stóp, mamy brak dalszego pogłębiania odwrócenia krzywej, mamy sygnały spowolnienia w danych wyprzedzających. To oznacza, że 30letnie obligacje przechodzą z fazy zbyt wcześnie do fazy do rozważenia. Osobiście pierwsza transza zakupów w moim portfolio już wylądowała i podzieliłem się nią zawczasu na moim mentoringu wraz z dalszymi konkretnymi planami. Idąc dalej to nie możemy ignorować sedna 18letniego cyklu nieruchomości i zwrócimy uwagę na Ziemię. Otóż Ziemia ma największy sens nie wtedy, gdy wszyscy mówią o pewnym i stabilnym rynku nieruchomości. Najlepsze okazje w cyklu pojawiają się zwykle po schłodzeniu i po fazie stresu. Gdy kredyt się skurczył, to część właścicieli jest zmuszona sprzedawać. Narracja jest negatywna, a ceny Ziemi są mocno obniżane. To jest moment przejścia z kryzysu do odbudowy, czyli start nowego cyklu. Więc jeśli patrzymy na spadek pozwoleń na budowę po szczycie z 2022 roku, ostrożniejsze finansowanie i pierwsze obniżki stóp, to jesteśmy raczej w fazie chłodzenia i porządkowania ryzyka, a nie w fazie, w której właściciele działek masowo się ich pozbywają. W praktyce oznacza to, że jest czas selekcji i przygotowania, a nie czas kupowania wszystkiego, co wygląda na okazję. Więc na co realnie musimy zwracać uwagę? Słuchaj, ceny gruntów przestają rosnąć i zaczynają spadać w realnych ujęciach. Pojawia się fala ofert od sprzedających pod presją rozwodu, spadku, długu, firmy w restrukturyzacji, cokolwiek. Banki i kredytodawcy nadal są ostrożni, ale stopy są już w cyklu obniżek. Pozwolenia na budowę oraz aktywność deweloperska stabilizują się po spadkach i to jest sygnał, że rynek dotyka dna, a rentowności obligacji długoterminowych zaczynają spadać, więc płynność wraca stopniowo do systemu. Następnie w trakcie poszukiwań okazji według logiki cyklu, a nie marzeń trzeba patrzeć na ziemię tam gdzie miasto będzie miało powód, żeby się rozwijać w późniejszych fazach cyklu, czyli okolice rozwijających się miast, nowe drogi, kolej, obwodnice, obszary, gdzie plan miejscowy dopuszcza przyszłą zabudowę, miejsca z dostępem do mediów albo realną możliwość ich podłączenia. Na tym etapie unikamy działek ładnych, turystycznych, bez infrastruktury i bez popytu lokalnego. Działek, których wartość zależy od jednego ryzykownego założenia oraz zakupu na maksymalnej dźwigni. Pamiętajmy, że grunty są świetne, ale nie są płynne. Dodam też, że przy takim podejściu zwracam uwagę na plan zagospodarowania i ograniczenia, czyli strefy zalewowe, ochrona, dostęp do drogi publicznej, woda, prąd, kanalizacja, demografia i miejsca pracy w promieniu dojazdu oraz kierunek ekspansji miasta. w ostatnich 10 20 latach. Z pewnością nie będę też ignorować nieruchomości na wynajem, z których cashflow może pomóc w dalszym lewarowaniu się kredytem. No i właśnie kredyt ma sens wtedy, gdy nieruchomość generuje dochód, nawet przy konserwatywnych założeniach. Poziom zadłużenia pozwala przetrwać okresy pustostanu lub spadku czynszów, a kredyt ma bufor, czyli stałe oprocentowanie, możliwość nadpłaty lub refinansowania. W praktyce oznacza to, że niski lub umiarkowany lewar, długi horyzont i brak presji na szybki wzrost wartości jest tutaj jak najbardziej na miejscu, a przy działkach to jeszcze większa ostrożność byłaby zalecana. Ogólnie to kredyt na tym etapie cyklu jest narzędziem pomocniczym, a nie paliwem wzrostu. Pamiętajmy, że Ziemia buduje fundament na nowy cykl. Wynajem stabilizuje przepływy, a agresywny lewar zostawiamy na moment, gdy nowy cykl jest już wyraźnie rozpoczęty. No i idąc dalej, to nie myślcie, że zapomniałem o zobowiązującej nazwie kanału i przestrzeń dla bitcoina również się znajdzie. Otóż Bitcoin nie powstał w próżni. On został zaprojektowany jako odpowiedź na kryzys finansowy z 2008 roku, czyli upadki banków, ekspansję finskalną i spadek zaufania do instytucji. Od początku był więc zakorzeniony w narracji antysystemowej, a nie w klasycznym cyklu gospodarczym. Co więcej to na bazie jeszcze jednego cyklu, czyli czteroletniego cyklu Bitcoina, to wiele modeli wskazuje na to, że potencjalny dołek Bessy mógłby przypadać na czwarty kwartał 2026 roku. I może to się zazębić z resztą cykli, ale oczywiście nie musi, bo wiesz już ile jest tutaj elementów składowych, a cykliczność w obecnym cyklu i tak została nieco zachwiana. A jeśli globalne spowolnienie, reset fiskalno-monetarny i utrata zaufania do instytucji nasili się w podobnym czasie, to narracja Bitcoina jako alternatywy systemowej może nawet zostać wzmocniona. Jeśli jednak kryzys przyjmie formę silnego deflacyjnego szoku, Bitcoin jako aktywo o wysokim ryzyku może zachowywać się słabo jeszcze przez jakiś czas. A tak się składa, że na tym kanale znajdziesz playlistę, w której wrzuciłem moje analizy z konkretnymi zakupami w okolicach dołka. minionej bezessy, więc jak najbardziej opłacało się być na bieżąco i ja nie zamierzam tego zmieniać. W tym wszystkim co dzisiaj sobie omówiliśmy, to musimy pamiętać, że cykle nie są jakąś wyrocznią, a ramą, która porządkuje bardzo rozbudowany system. Dlatego na moim Telegramie, do którego znajdziesz link w opisie, podzielę się również checkzecklistą i linkami do omówionych dzisiaj metryk i nie tylko, tak aby mieć wszystko w jednym miejscu pod ręką. A jeśli wytrzymałeś do samego końca lub oglądasz ten materiał po raz któryś, aby wszystko zrozumieć, to serio, szacun, zdecydowanie jesteś w mniejszości. I wiem, że tego typu dłuższe materiały są rzadziej oglądane. Dlatego jeśli wyciągnąłeś jakąkolwiek wartość z tego co tutaj usłyszałeś, to będę wdzięczny za udostępnienie go znajomym, może rodzinie, bo jak już wiesz, to ryzyko większego krachu jest jak najbardziej podwyższone. Tak czy siak, widzimy się w kolejnym materiale już niedługo na kanale. Zatem do zobaczenia i cześć. Yeah.







