Okazje inwestycyjne w obliczu krachu
Donald Trump wywołał krach na rynkach finansowych, ale czy wszędzie spadki są uzasadnione?
W tym filmie analizujemy trzy rynki, które mocno oberwały, mimo relatywnie dobrej pozycji: Brazylię, Argentynę i Polskę. Omawiamy, dlaczego spadki na tych rynkach mogą być przesadzone i stanowić okazję dla inwestorów. Szczegółowo analizujemy wpływ ceł nałożonych przez Trumpa, uwzględniając deficyt handlowy, relacje polityczne i potencjalne inwestycje zagraniczne.
- Brazylia: Minimalne cła, brak deficytu handlowego z USA i potencjalny napływ chińskich inwestycji.
- Argentyna: Dobre relacje prezydenta Milei z Trumpem i szansa na ugodę handlową z USA.
- Polska: Niewielki eksport do USA i silne fundamenty gospodarcze.
Dowiedz się, jak wykorzystać obecną sytuację na rynkach i gdzie szukać okazji inwestycyjnych. W materiale poruszamy także temat funduszy hedgingowych, wezwań do uzupełnienia depozytów zabezpieczających i wpływu decyzji politycznych na rynki finansowe. Partnerem filmu jest Freedom24.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Na giełdach czerwono, a Trump zrobił to, co umie robić najlepiej, czyli narobił szumu. Tylko, że tym razem efekt był globalny. W ciągu dwóch dni z rynku wyparowało 5 bilionów dolarów. Tylko czy te wszystkie spadki są uzasadnione? Czy może niektóre rynki lecą w dół tylko dlatego, że lecą w dół? Dziś właśnie przyjrzymy się temu. Przyjrzymy się trzem przykładom i powiem wam od razu, że to może być okazja, na którą naprawdę warto rzucić okiem. Ostatni tydzień to jest taka idealna ilustracja tego, czym jest efekt kuli śnieżnej na rynkach. Fundusze hedgingowe wpadają w panikę. Banki żądają uzupełniania zabezpieczeń. Inwestorzy zamykają lewarowane pozycje. No i tak właśnie topnieją portfele inwestycyjne. S&P 500 zjechał o ponad 9% w tydzień. Ale naprawdę jeśli nawet myślisz, że cła założone przez Trumpa wejdą w całości w życie, to i tak nie wszystko powinno spadać równie mocno. Niektóre rynki oberwały tylko dlatego, że rynek boi się wszystkiego na raz. boi się recesji, boi się CE, boi się Trumpa przede wszystkim boi się przyszłości. I w tym materiale pokażę wam właśnie trzy takie kraje i rynki, które mocno oberwały pomimo relatywnie dobrej pozycji. Takie kraje, które na całym tym bajzlu mogą nawet czasem zyskać. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nazdak. Załóż tam konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każda. Dołącz do ponad 2050 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie niemal 66000 waszych subskrypcji na tym kanale. Pomóżcie mu dalej się rozwijać i jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Zanim przejdziemy bezpośrednio do omawiania tych poszczególnych rynków, to zerknijmy sobie jeszcze tylko na to, co napędza tak olbrzymią skalę przeceny na rynku ogółem. No nie bez powodu. Wcześniej w na początku materiału użyłem porównania do kuli śnieżnej, bo w poniedziałek 7 kwietnia fundusze hedingowe znalazły się pod naprawdę ogromną presją finansową i to była presja największa od czasu, gdy pandemia COVID-19 sparaliżowała światową gospodarkę w 2020 roku. Banki z Wall Street zaczęły żądać od swoich klientów wpłat dodatkowych środków jako zabezpieczenia dla lewarowanych pozycji na rynku, ponieważ wartość ich inwestycji gwałtownie spadała. Niektóre z banków wystawiły nawet największe wezwania do uzupełnienia depozytów zabezpieczających od początku pandemii. No to pokazuje jak duże, jak gigantyczne zamieszanie panowało na rynkach pod koniec zeszłego tygodnia i zresztą przez chwilę na początku nawet tego tygodnia. Ogłoszenie ceł przez Trumpa doprowadziło do spadku wartości amerykańskich akcji o 5,4 biliona dolarów w ciągu zaledwie dwóch dni. To rekord. Indeks S&P 500 spadł o 9% i jest to największy tygodniowy spadek od właśnie również początku pandemii, która miała miejsce już 5 lat temu. No przy takich spadkach prawie zawsze występuje efekt wymuszonego zamykania lewarowanych pozycji, który tylko mocniej napędza dalsze spadki. Inwestor korzystający z instrumentów finansowych właśnie z dźwignią odczuwa spadki na rynku znacznie mocniej, no bo inwestuje nie tylko własne pieniądze, ale też te pożyczone pieniądze. Jeśli wartość jego inwestycji spadnie o 1%, to na przykład realna strata może być kilkukrotnie większa, może nawet sięgać na przykład 10%. No więc nietrudno sobie wyobrazić co się dzieje, gdy cały rynek traci raptem 10%. W takiej sytuacji wartość depozytów zabezpieczających może drastycznie i kolosalnie spadać. A wtedy właśnie brokerzy czy też banki wzywają tych inwestorów do uzupełniania depozytu, czyli innymi słowy do dopłacania realnej gotówki, nie jakichś tam akcji realnej gotówki. Jeśli nie są w stanie tego zrobić, muszą zamykać pozycje. Nawet jeśli wcale tego nie chcą, to muszą te pozycje zamykać. na tego rodzaju przymusowe wyprzedawanie, tylko pogłębia dalsze spadki i zmienia to wszystko w wielki efekt kuli śnieżnej. Dla przykładu w czwartek 3 kwietnia fundusze hedgingowe sprzedały akcje o łącznej wartości 40 miliardów dolarów. Jest to największa jednodniowa wyprzedaż tego typu od 2010 roku. Duża część tej sprzedaży była wymuszona oczywiście no właśnie przez spadki na rynku i konieczność uzupełniania tych depozytów zabezpieczających. Mimo wszystko krach w Stanach jeszcze jest w jakimś stopniu uzasadniony. To co robi Donald Trump może wpędzić amerykańską gospodarkę w recesję. Jasne. Może pozbawić Stany Zjednoczone sojuszników. Może może też sprawić, że Stany Zjednoczone zarobią masę gotówki, a globalne bariery handlowe znikną. Tak też może być. Jak będzie, to pokaże czas. Czas pokaże. Czas pokaże. Ale niezależnie od tego, czy myślisz, że działania Trumpa mają sens, czy nie mają sensu, to i tak w tym całym chaosie są gospodarki i rynki, które średnio ten celny chaos dotyczy, a i tak spadły. No i to właśnie tutaj okazji można szukać i okazji może tu szukać w zasadzie każdy z was. Pierwszy z takich rynków Brazylia. Samo zachowanie indeksu brazylijskiego wykazuje i tak dużą siłę relatywną w obecnej sytuacji. Siła relatywna w tym wypadku objawia się tym, że ceny tamtejszych akcji spadają dużo mniej niż ceny akcji w innych krajach. Brazylijski indeks Bowespa znajduje się 8% jedynie poniżej swojego szczytu. No dla porównania S&P 500 spadał w pewnym momencie nawet ponad 20% od szczytu. W piątek 4 kwietnia S&P 500 tracił 6% Wespa tracił zaledwie 3%. Dlaczego Brazylia, mimo że nie dorównuje gospodarczo Stanom Zjednoczonym, nie obawia się zamieszania wokół ceł? I dlaczego relatywnie niewielkie spadki powinny być w tym wypadku postrzegane przez inwestorów jako potencjalna okazja? Z czterech powodów. Po pierwsze, wysokość ceł nałożonych na Brazylię to minimalna stawka 10%, która obejmuje wszystkie kraje bez wyjątku. No to oznacza, że Brazylia już na starcie otrzymała najłagodniejszą możliwą formę restrykcji. Po drugie, stosunkowo niski poziom tych ceł może sprawić, że wiele krajów chcących dalej dostarczać swoje produkty na rynek amerykański, ale jednocześnie unikać bezpośredniego wspierania Stanów Zjednoczonych przez na przykład budowę tam fabryk. No tak jak na przykład Chiny na pewno nie zaczną budować tam fabryk, zacznie inwestować na przykład więcej właśnie w Brazylii. Polityka Trumpa może więc w tym wypadku przyczynić się do poprawy kondycji brazylijskiej gospodarki i nawet przyspieszyć tam napływ zagranicznych inwestycji w całym tym regionie. Jak to mogłoby działać? To celem Trumpa, przynajmniej jednym z tych do, o których twierdzi, jest nakładanie ceł na towary z zagranicy, żeby zmusić firmy do przenoszenia produkcji do Stanów Zjednoczonych. Jednak Chiny na pewno nie będą chciały wspierać swojego gospodarczego rywala i będą szukały alternatyw, czyli krajów, z których eksport do Stanów będzie obciążony jak najmniejszymi cłami i tam właśnie mogą stawiać swoje fabryki, a nie bezpośrednio w Stanach Zjednoczonych. No i tu pojawia się na przykład Brazylia. geograficznie stosunkowo blisko jej do Stanów Zjednoczonych, a do tego ma minimalne stawki celne. Idealne miejsce na takie potencjalne chińskie inwestycje. Co więcej, w latach 2018-2020 w trakcie poprzedniej dużej wojny handlowej na linii Stany Zjednoczone i Chiny, Chiny zaczęły na przykład więcej surowców rolnych importować już właśnie z Brazylii, a nie ze Stanów Zjednoczonych. Więc jakieś relacje zostały tam już pod to podłożone. Brazylia zyskała wtedy bardzo dużo na sprzedaży soi i kukurydzy do Chin. Ten schemat może się powtórzyć w obecnym środowisku, tylko na przykład w drugą tym razem stronę. A Brazylia może znowu okazać się tym trzecim, który korzysta, gdy dwóch się bije. Na wykresie, który macie teraz przed sobą, widzicie zresztą, jak wzrósł poziom sprzedaży soi z Brazylii do Chin w 2019 roku. Kolejny powód dobrego zachowania brazylijskich akcji i tego, że postrzegam ten rynek jako potencjalną okazję jest też struktura handlu Brazylii. W 2023 roku Stany Zjednoczone odpowiadały za tylko 11% eksportu Brazylii. Tymczasem Chiny aż 31% ich eksportu. Dla porównania taka Unia Europejska nie dość, że eksportuje do Stanów aż 20% wszystkich swoich towarów, to dodatkowo cła na Unię wynoszą 20%, a nie 10% jak w przypadku Brazylii. No i zostaje jeszcze jedna kwestia. Źródło wszystkich tych ceł, deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych z poszczególnymi krajami, bo to właśnie na tej przedziwnej podstawie, którą tłumaczyliśmy tutaj, a w sumie ciężko tłumaczyć, wyśmiewaliśmy tutaj, Stany Zjednoczone kalkulowały swoje cła. Trump chce, żeby reszta świata kupowała więcej amerykańskich produktów, co ma pomóc w zmniejszeniu deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych. Tymczasem Stany Zjednoczone nie mają deficytu handlowego z Brazylią. Mało tego, to Brazylia kupuje więcej ze Stanów niż Stany od Brazylii. Dlatego tamtejszy rynek naprawdę może być stosunkowo spokojny w kwestii dalszych restrykcji handlowych. A co więcej, no to stawia Brazylię w gronie krajów, które mogą jeszcze lepiej ułożyć sobie potencjalne relacje gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi i potencjalnie doprowadzić nawet do jeszcze większego złagodzenia ceł albo do jakichś innych gratyfikacji z tego tytułu. No więc podsumowując Brazylię, ta może skorzystać z obecnej sytuacji przez najniższe możliwe cła. brak deficytu handlowego ze strony Stanów Zjednoczonych, potencjalnie większy popyt ze strony rywali Stanów Zjednoczonych z Brazylii, jak na przykład Chiny i przez wzmożoną aktywność inwestycyjną znowu rywali Stanów Zjednoczonych, gdzie mowa głównie o Chinach w Brazylii, co będzie pośrednio i bezpośrednio napędzało tamtą gospodarkę. I do tego ostatniego jeszcze punktu yyy warto dodać, że chińskie przedsiębiorstwa już sporo inwestują w Brazylii, więc mowa tu jedynie o przyspieszeniu, a nie o ustabilizowaniu całkowicie nowego trendu. Na przykład w 2023 roku chiński producent samochodów elektrycznych BYYD nabył prawa do eksploatacji złóż na dwóch działkach położonych w bogatym w LIT regionie Brazylii, wchodząc tym samym w sektor wydobywczy na swoim największym rynku poza Chinami. VIID przejął też brazylijską fabrykę samochodów, która wcześniej należała do Forda. A w 2024 roku 86% wszystkich sprzedanych samochodów elektrycznych w Brazylii było chińskich, z czego 74% to były właśnie auta BYD. Ekspozycje na ten rynek wyłącznie brazylijski można uzyskać na przykład za pomocą ETFa Isheres MSCI Brazil, ale można też pokusić się o ETFy ogólne na Amerykę Południową i cały region Latam, tak jak na przykład ETF Amund MSCI, Emerging Markets Latin America. Oczywiście są one u partnera odcinka Freedom 24 dostępne. No ale idźmy dalej. Kolejny rynek, który spada chyba tylko z powodu, bo tak, bo wszystko spada, to znowu Ameryka Południowa i tym razem Argentyna. Indeks Merwal, główny indeks argentyński. W ubiegłym tygodniu spadło 12% w ujęciu dolarowym i znajduje się już ponad 30% poniżej szczytu ze stycznia 2025 roku. Tymczasem Argentynę podobnie jak Brazylię obejmują najmniejsze cła na poziomie 10%. Argentyna podobnie jak Brazylia więcej od Stanów Zjednoczonych kupuje niż do Stanów Zjednoczonych sprzedaje i nie generuje deficytu handlowego ze Stanami Zjednoczonymi. A ten zestaw podobnie jak w przypadku Brazylii również zwiększa atrakcyjność tego konkretnego rynku, tej konkretnej gospodarki do inwestowania przez zagraniczne firmy, które obecnie produkowałyby w bardziej obciążonych cłami regionach. No i Argentyna ma jeszcze jednego asa w rękawie, którego wartość w całej tej układance jest akurat trudna do oszacowania. ekstremalnie dobre relacje prezydenta Argentyny Javiera Miley z Donaldem Trumpem. Obecnie część państw jak Francja i Chiny planują odwet na Stany Zjednoczone. Inne państwa z kolei płaszczą się przed Stanami Zjednoczonymi i starają się wynegocjować poluzowanie warunków handlowych, jak na przykład Wietnam, który zaoferował zniesienie wszystkich swoich ceł na towary ze Stanów Zjednoczonych do zera. Tymczasem całkiem inną postawę zaprezentował właśnie Jaier Milei, który otwarcie poparł decyzję Donalda Trumpa. Milei przyleciał niedawno do Palm Beach, gdzie wygłosił swoje przemówienie i w tymże właśnie przemówieniu stwierdził, że w sumie to zgadza się z prezydentem Donaldem Trumpem i w pełni popiera jego decyzję. Tymczasem w Buenos Aires administracja Mileya próbowała pogodzić decyzję Trumpa o wprowadzeniu szeroko zakrojonych ceł z własnym libertariańskim podejściem do gospodarki i poparciem dla wolnego handlu. Rzecznik Mileya Manuel Adorni skomentował całą sytuację w następujący sposób. Nie uważamy, że to jest atak na wolny handel, a wręcz przeciwnie. To stwierdzenie będzie można obronić, ale tylko pod warunkiem, że negocjacje zaczną przynosić efekty i cła będą stopniowo wycofywane, a ostatecznie te globalne restrykcje handlowe okażą się niższe niż przed całym tym zamieszaniem. No czy to jest realne i czy tak faktycznie będzie? No to już czas pokaże. W W Waszyngtonie za to minister spraw zagranicznych Argentyny Gerardo Werthein spotkał się w czwartek 3 kwietnia z czołowym negocjatorem handlowym USA Jeminsonem Greem oraz sekretarzem handlu Howardem Lotnikiem. Po rozmowach ogłoszono optymistyczne komunikaty o postępach w negocjacjach w sprawie umowy o wolnym handlu Argentyny ze Stanami Zjednoczonymi. Mamy więc tutaj znowu imponujący zestaw. najniższe możliwe cła. Brak deficytu handlowego yyy ze strony Stanów Zjednoczonych, bardzo dobre wręcz relacje Javiera Milei i Donalda Trumpa, gdzie nawet przy teoretycznie minimalnej stawce 10% już się mówi o potencjalnych ugodach i już się mówi o postępach negocjacyjnych. Ekspozycja na Argentyny przez inwestora obecnie niestety najłatwiejsza jest przez indywidualne spółki, gdzie moim ulubieńcem pozostaje Mercado Libre. ETFY stricte na Argentynę są trudno dostępne dla polskiego inwestora. Według mnie jednak Argentyna niedługo wróci do indeksów MSCI Latin America. No i wtedy ta ekspozycja będzie już o wiele prostsza, ale do czasu, aż to się wydarzy, no to trzeba będzie jakoś obchodzić ten system. Oczywiście Mercado Libre jako akcja spółka również jest dostępna ofercie Freom 24. A trzecim ciekawym rynkiem, który spada niewspółmiernie mocno do zagrożeń wynikających z C USA jest Polska. WIG 20 od 2 kwietnia spadł niemal tak samo mocny jak S&P 500. W trakcie trzech sesji zanotował spadki sięgające prawie 17%. Jednocześnie wymazując przez chwilę większość zysków ze spektakularnego rajdu, jaki zrobił od początku tego roku. Co prawda Polska została objęta 20% cłami jako członek Unii Europejskiej, ale ostatecznie Polska naprawdę niewiele eksportuje do Stanów Zjednoczonych. Stany odpowiadają w Polsce zaledwie za 3,5% eksportu i są dopiero na siódmym miejscu wśród krajów, gdzie w ogóle cokolwiek eksportujemy. Zdecydowanie najwięcej eksportujemy do Niemiec, ponad 25%. No i oczywiście jest tu jakieś trudne do oszacowania powiązanie. Niemcy sprzedają do Stanów Zjednoczonych, więc teoretycznie możemy odczuć jakieś spowolnienie w gospodarce pośrednio z tego tytułu. Tylko, że ciężko oszacować ile z naszego eksportu do Niemiec jest elementem składowym późniejszego eksportu Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Nie da się tego jednoznacznie określić. Na pewno część idzie po Europie Zachodniej, część idzie do Azji, a część tak czy inaczej nawet przy potencjalnie wysokich cłach i tak będzie do Stanów Zjednoczonych sprzedawana. Poza tym Niemcy i bez ceł mają problem ze swoim przemysłem. ich gospodarka zwalniała, a mimo to Polska radzi sobie bardzo dobrze na tle całego regionu i cały czas w ostatnich latach się rozwija. Co więcej, w obliczu wojny handlowej Niemcy mogą być nawet jeszcze bardziej skłonne do potencjalnego fiskalnego stymulowania gospodarki, a to paradoksalnie może przynieść w Polsce jakieś pozytywne efekty. Wobec tego wszystkiego Polska stoi trochę z boku całego zamieszania i dopóki wojna handlowa nie wywoła prawdziwego globalnego armagedonu, to nasza gospodarka naprawdę niespecjalnie powinna odczuwać skutki tej wojny. handlowej. Na pewno nie na tyle, żeby uzasadniać zjazd głównego indeksu akcji o 16% w 3 dni z powodów jakkolwiek fundamentalnych. Nasz kraj dalej ma przed sobą kroczące ożywienie przemysłu, ożywienie konsumpcji, obniżki stóp procentowych, napływ kapitału zagranicznego. Wszystko to się dzieje. I mało tego, ma nawet wsparcie, chociaż to już pół żartem, pół serio, w postaci urzędników administracji Stanów Zjednoczonych. Na przykład sekretarz skarbu Besent jednoznacznie pozytywnie od dłuższego czasu wypowiada się o Polsce. No więc mamy tu co najmniej trzy rynki, które spadają nie z powodów fundamentalnych, ale głównie przez strach i wzrost globalnej awersji do ryzyka. A to prowadzi do dwóch wniosków. Po pierwsze, oczywiście rynek nie jest efektywny, ale nigdy nie był i najprawdopodobniej nigdy nie będzie. A po drugie, można na nim znaleźć atrakcyjne okazje, jeśli tylko trochę się o tym pomyśli i się trochę tego poszuka. Brazylia znajduje się w sytuacji, w której obecne zawirowania mogą paradoksalnie przyspieszyć jej rozwój. Argentyna podobnia do tego ma duże pole do udanych negocjacji ze Stanami dzięki fenomenalnym relacjom między Milejem a Trumpem. A Polska oberwała równie co rynek USA, mimo że w rzeczywistości naprawdę pozostaje na uboczu tych wszystkich wydarzeń i w niewielkim stopniu dotykają obecne zamieszanie, a na pewno w niewielkim pod kątem gospodarczym. W efekcie każdy z tych rynków jest dziś dla mnie ciekawą okazją. No a wy jak zawsze pamiętajcie, że ucieczka z rynku na tym etapie to błąd. Na to jest za późno. Zamiast panikować, zastanówcie się, jak najlepiej można wykorzystać całą tą sytuację. A do tego na pewno będziecie potrzebować tak czy inaczej dobrego konta, bo bez niego inwestowanie się nie uda. Freedom 24, który jest partnerem tego materiału, przygotował dodatkowo dla was specjalną promocję, która trwa jeszcze do końca kwietnia. Freedom 24 to część notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ grupy Freedom Holding. I jeśli założycie tam konto do końca kwietnia, to możecie odebrać od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każda. Żeby to zrobić to jest bardzo prosta ścieżka. Wystarczy otworzyć rachunek, wpłacić depozyt i podać kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. Naprawdę nie ma w tym nic trudnego. A w samym Freedom znajdziecie dostęp też do masy instrumentów i rynków niedostępnych naprawdę nigdzie indziej. Hong Kong, Grecja, wszystko to tam jest. Oczywiście te wymienione w tym odcinku instrumenty, jak te ETFY, czy to na Amerykę Łacińską, czy na Brazylię również tam są. No a jeśli od tego chcecie być bardziej na bieżąco z naszymi poglądami i na rynek i na poszczególne spółki i na to co to wszystko może znaczyć te całe decyzje Trumpa, to zapraszam już do wersji premium DNA, gdzie można dołączyć do ponad 2000 już innych inwestorów. Więc na ten temat znajdziecie na stronie premiumdnaryynków.pl. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]







