Dlaczego większość inwestorów buduje chaotyczne portfele?
W filmie ekspert wyjaśnia, dlaczego przy niewielkim kapitale pojawia się pokusa kupowania dziesiątek akcji i ETFów, co prowadzi do pozornej dywersyfikacji, a w rzeczywistości zwiększa koszty i rozmywa potencjalne zyski. Przytacza badania pokazujące, że najaktywniejsi inwestorzy tracą średnio 6,5 pkt proc. względem indeksu, a w Brazylii 97 % day‑traderów kończy ze stratą. Pokazuje, że już około 20 różnych pozycji wystarcza, aby zneutralizować ryzyko pojedynczej spółki, a dalsze dodawanie aktywów nie przynosi korzyści, tylko utrudnia śledzenie wyników i zwiększa prowizje.
Kluczowym wnioskiem jest matematyka małego kapitału: przy kilku tysiącach złotych dodatkowy zysk z wyższego zwrotu jest porównywalny z jednokrotną wpłatą tej samej kwoty, dlatego lepiej skupić się na regularnych dopłatach, zwiększaniu dochodów i ograniczeniu niepotrzebnych wydatków. Autor proponuje konkretny plan: zbudować rdzeń portfela z jednego lub dwóch szerokich ETFów (np. MSCI World, S&P 500), świadomie dobierać pojedyncze spółki zachowując odpowiednie wagi, uszczelnić domowy budżet oraz koncentrować wysiłki na zwiększaniu wpłat, a nie na poszukiwaniu kolejnego unicorn.
- Optymalna liczba pozycji dla dywersyfikacji (≈20).
- Analiza psychologicznych mechanizmów prowadzących do overtradingu.
- Badania dotyczące skuteczności aktywnego zarządzania portfelem.
- Porównanie wpływu wyższej stopy zwrotu vs. dodatkowych wpłat przy małym kapitale.
- Praktyczny schemat budowania stabilnego portfela dla początkujących.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Napisał do mnie widz pytaniem, czy ma dobry portfel. No i otworzyłem zrzut ekranu i przez chwilę pomyślałem, że ktoś sobie robi żarty. Kilka tysięcy złotych i kilkadziesiąt pozycji. Nie kilka, kilkadziesiąt. Spółki, o których pewnie sam nie pamiętał, dlaczego je kupił. ETFY, które w połowie się ze sobą pokrywały, no i kilka jakiś takich perełek czy modnych spółek, o których pewnie dało się w ostatnim czasie usłyszeć, czy to na jakiejś grupie, czy po prostu w internecie. Już samo pytanie, czy portfel jest dobry, powinno być raczej nie tyle kierowane do mnie, co do siebie samego, bo dobry to znaczy pasujący do mojej strategii. No ale zakładając tutaj taki portfel obawiam się, że tej strategii nie było. I teraz najgorsza informacja. To nie jest przynajmniej moim zdaniem, odosobniony przypadek. Wystarczy wejść na dowolną grupę inwestycyjną na Facebooku, żeby zobaczyć dziesiątki takich portfeli właśnie, gdzie jest kilka tysięcy złotych i w środku kilkadziesiąt pozycji, właściwie uprawianie jakiejś bukmacherki zamiast inwestowania. W tym filmie pokażę ci, dlaczego tak się dzieje, że takie portfele powstają i że ciągnie nas do tego, żeby tak właśnie robić. A także pokażę ci kilka badań, że takie super super aktywne zarządzanie portfelem i posiadanie tak wielu pozycji to nie jest najlepszy pomysł. Także jeśli masz mniejszy kapitał i zastanawiasz się jak sensownie tym dysponować w ramach swojego portfela to ten film jest właśnie dla ciebie. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to są tylko i wyłącznie moje prywatne opinie i nie jest to porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz zacząć inwestować, założyć swoje pierwsze konto IKE czy XZE, to możesz to zrobić właśnie tutaj u polskiego brokera. Dodatkowo jeśli dysponujesz mniejszym kapitałem, no to oferta XTB jest tobie jak najbardziej przyjazna, chociażby dlatego, że do 100 000 € miesięcznego obrotu nie płacisz prowizji od transakcji. Jeśli jesteś tym zainteresowany, to link do XTB zostawiam oczywiście w opisie. Nie chciałbym w tym filmie nikogo atakować personalnie, dlatego też dostałem tę wiadomość prywatnie i dla siebie ten portfel zachowam. Natomiast to, co wam pokażę to przykładowe portfele właśnie z tych takich grupek na Facebooku, gdzie każdy udostępnia te screeny z własnej woli udostępnia je tak, żeby każdy mógł sobie zobaczyć co tam ma w portfelu. No i na tym się oprzemy, a są perełki, uwierzcie mi, naprawdę niezłe. Więc zdarzają się portfele takie jak ten, gdzie mamy 500 zł i spółki kupowane po osiem. I teraz tak, nawet jeżeli te spółki urosną dziięciokrotnie, to absolutnie nic się ani w portfelu, ani w życiu tej osoby nie zmieni. I pytanie, czy dla tych 8 zł chcemy poświęcać czas na analizę? Obawiam się, że nie. Mamy też portfele, w których właściwie nie wiadomo o co chodzi. To znaczy ktoś tutaj kupił praktycznie wszystko co się dało. Obstawił niemalże każdy możliwy sektor z tych w ostatnim czasie powiedzmy bardziej przyciągających uwagę. Problem jest taki, że jeżeli chcemy kupować sobie osobno MSCI Europe S&P 500, Azję, złoto, srebro, IT, półprzewodniki, kosmos i jeszcze WIG 20, to może lepiej po prostu kupić ETF globalny, bo tu i tak zasadniczo jest wszystko. Czy chcemy mieć dziewięć ETFów zamiast mieć jeden, gdzie jak pewnie uśrednimy sobie wyniki tych wszystkich, to mogą być całkiem podobne do siebie. Być może to złoto nam trochę wystabilizuje spadki, bo faktycznie mały udział złota w portfelu pozwala ograniczyć zmienność. No ale tak ogólnie na to patrząc, no to jeszcze właśnie Space Innovators pewnie kupowane gdzieś pod IPO SpaceXu. Ogólnie za dużo przy takiej kwocie. Zdecydowanie za dużo tych ETFów. Kolejny gigant inwestycji. Tutaj mamy bardziej problem taki, że te sługi czy w ogóle skład portfela, mam takie wrażenie, jest po prostu losowy. Ktoś powiedział, że warto mieć S&P, warto mieć ETF globalny, no i tu jakiś tam Budimx za 160, DMD za 180 zł, ING może z przywiązania, bo ktoś ma konto w takim banku. Możliwe, że tak jest. Kratos Defense, Intel, bo tu się trochę gorąco zrobiło. Dość modne spółki. Pewnie Intel kupowany po tym, jak Trump powiedział, żeby kupować, bo to widzę po cenie. też portfel bez ładu i składu. Jeszcze jeden przykład damy yyy kogoś, kto ma już troszeczkę więcej w tym portfelu, ale wciąż no nie tyle, żeby mieć raz 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 pozycji gdzie niektóre są oczywiście po 240 zł i tu też jest wszystko. To jest po prostu taki takie chińskie centrum handlowe, gdzie wchodzimy i możemy jednocześnie kupić sobie tam buty, możemy kupić tam sobie jakiś telefon, gówniane słuchawki i do tego możemy jeszcze tam kupić bieliznę, artykuły papiernicze i nie wiadomo co jeszcze. Wszystko jest tutaj. To taki po prostu sklep, wszystko po 5 zł. I też jest trochę takich spółek, które się zrobiły modne. Take, no bo premiera GTA, Tradesk, bo bardzo mocno pospadał, Rain Metal, bo pewnie ktoś tam się nasłuchał, że Niemcy będą się y zbroić i szykować na jakiś konflikt, ASML, bo może ktoś usłyszał, że mają monopol na to, co robią. No są też wybory takie powiedzmy standardowe, można by powiedzieć jak Microsoft, co do których ciężko powiedzieć, że to jest jakaś jakiś dziwny wybór, czy Meta, czy, czy nawet Oracle, chociaż to już jest dość ryzykowna spółka, sam mam w portfelu, ale no Oracle jest bardzo zmienny w ostatnim czasie. Tak czy inaczej, to znów jest jakiś jeden wielki chaos i gdyby kogoś zapytać, dlaczego to, dlaczego to, dlaczego to, to obawiam się, że nawet za bardzo powodów nie ma, a już tym bardziej nie ma sensu, żeby śledzić te spółki w trakcie tego, co się dzieje na giełdzie, na świecie i analizować, czy na przykład warto dalej trzymać, czy nie, jak się rozwija biznes i tak dalej. No dla 13 spółek przy 12 000 zł to uważam, że po prostu szkoda na to czasu. I tak jak powiedziałem, nie chcę tu nikogo atakować personalnie. Te grafiki potraktujcie tylko jako przykład czegoś, czego absolutnie nie próbowałbym robić. Świetną informacją jest to, że coraz więcej osób w Polsce inwestuje, coraz więcej osób interesuje się giełdą i tak naprawdę obecni polscy inwestorzy, no to w znacznej większości jest pierwsze pokolenie. No gdybyśmy się teraz tak zastanowili, zadałbym wam pytanie oglądającym, kto z was nauczył się inwestowania od rodziców. No to jak ten film ogląda 10 000 osób, to może 100 osób faktycznie podniosłoby rękę, że tak uczyłem się inwestowania od rodziców albo jeszcze jeszcze gdzieś dalej od dziadków. W każdym razie my nie mamy takiej historii i kultury inwestowania jak Stany Zjednoczone, czyli 200 lat, gdzie dziedziczymy akcje z pokolenia na pokolenie, tylko dopiero gdzieś w ten świat wchodzimy. No i robiąc coś pierwszy raz, zawsze można popełnić błędy. Ja też te błędy popełniałem, też kupowałem akcje po kilkaset złotych, ale wyciągnąłem z tego wnioski dość szybko i zrozumiałem, że to po prostu nie ma sensu, że to głupi pomysł. I teraz tymi doświadczeniami się chcę również z wami podzielić. Skąd się bierze ten chaos? Odpowiedź jest prosta i trochę niewygodna. To nie jest zawsze kwestia wiedzy. Częściej jest to kwestia psychologii. Bo wyobraź sobie teraz taką sytuację. Masz do dyspozycji 3000 zł, 4 5000 zł. To nie jest jakieś jakieś to nie są kwoty, które zmieniają życie. I widzisz na przykład, że jakiś tam kolega zarobił bardzo dużo na jakiejś spółce, na Micronie, Sandisku, czymkolwiek. Widzisz jakieś filmiki, że ktoś kupił altcoiny i z 2000 zrobiło się 50. No i rodzi się w twojej głowie wtedy taka myśl, że w sumie te 5000 to nie jest za dużo. Jak będzie mi to rosło 10% średniorocznie, to nawet w 20 lat właściwie nic się z tego nie uzbiera. No to po co ja mam to w WTFa wkładać czy w jakieś obligacje albo tu trochę, tu trochę będę ryzykował. Robimy wtedy z każdorazowej takiej wpłaty 1000, dwóch czy 5000 taką gamblerkę na zasadzie: "Ach na co tym razem obstawimy? No ta spółka ma ładne logo, to wezmę". I potem jest ich w portfelu 60 i właściwie nie wiadomo dlaczego. To jest takie szukanie loterii. Tylko jeśli mamy portfel 5000 zł, a w nim 25 spółek, czyli po 200 zł na spółkę, no to nawet jak któraś zrobi razy 10, no to zrobią się z tego 2000 zł. Czy to realnie cokolwiek w życiu nam zmienia? Raczej nie. I teraz jeszcze drugie pytanie. Czy my mamy czas na to, żeby śledzić co się dzieje w 25 spółkach po to, żeby zarobić dodatkowe 2000? Obawiam się, że również nie. I teraz żeby dać trochę kontekstu do takiego bardzo aktywnego zarządzania tym co mamy w portfelu, bo można teraz powiedzieć jednoznacznie, że inwestowanie aktywne jest złe. Uważam, że nie jest i mam ku temu kilka argumentów, które jeszcze w tym filmie pokażę. Ja sam inwestuję aktywnie, ale nie możemy też tego mylić z tradingiem takim, który polega na kupowaniu dzisiaj i sprzedawaniu za tydzień. Moje inwestowanie w pojedyncze spółki i wybieranie ich samodzielnie to raczej jest kwestia inwestowania na kolejny rok, 2 lata pod taką bardziej długoterminową poprawę wyników spółki niż pod jeden kwartał, miesiąc czy jakieś newsy. A niestety w tych portfelach takich na grupkach facebookowych już nawet po samych spółkach widać, że są raczej kupione dlatego, że są modne albo że ktoś o nich powiedział, albo że po prostu się zrobiło głośno. Przechodząc do takiego bardzo aktywnego handlowania, dlaczego to nie ma sensu? Mamy takie badanie przeprowadzone na 60 000 rachunków w trakcie hossy w latach 90 i okazuje się, że osoby najaktywniejsze traciły 6,5 punktu procentowego do indeksu. Indeks robił wtedy prawie 18, oni robili 114. No hossa pełną gębą to jest bardzo dużo średniorocznie jak na indeks. Przeciętny wynik wynosił 16,4% takiego zwykłego inwestora, więc jakoś drastycznie nie odbiegał od wyniku indeksu. Skoro jest to wynik przeciętny, no to i pewnie byli tacy, którzy byli lepsi od indeksu. Natomiast ci najaktywniejsi mieli najgorsze wyniki. No i teraz możesz powiedzieć: "No 6,5% to nie jest dużo." W pojedynczym roku oczywiście nie, ale w skali lat już tak. Jeżeli takie wyniki utrzymalibyśmy przez 20 lat, to zobaczcie jaka przepaść robi się między 18% średniorocznie a 11,4. I nawet gdyby tu zestawić takie realne bardziej 10% z 5%, to też będzie przepaść. Było jeszcze jedno badanie przeprowadzone w Brazylii i tutaj już mieliśmy typowo do czynienia z takimi day traderami, czyli osobami, które w ciągu jednego dnia kupują, sprzedają, otwierają, zamykają pozycje i grają zarówno na wzrosty, jak i na spadki i to jeszcze w oparciu o dźwignię. No to tu mieliśmy już kompletne czystki. W ciągu 300 dni 97% takich osób było stratnych. 1% zarabiało z tego powyżej minimalnej, pół% zarabiało więcej niż pensja kasjera bankowego. Więc jeśli ktoś z was chce kupować modne spółki na zasadzie kupię dzisiaj, sprzedam jutro, to warto sobie te statystyki jeszcze raz przejrzeć. Dlaczego 40 pozycji to nie jest dywersyfikacja? Wróćmy sobie teraz do historii z początku filmu. Mamy kilka tysięcy złotych, kilkadziesiąt pozycji i ktoś mógłby powiedzieć: "Dobrze, no ale przecież to jest dywersyfikacja. Rozkładam ryzyko. Mam różne spółki w portfelu. Niestety nie do końca. Dywersyfikacja to nie jest zasada, że im więcej, [odchrząknięcie] tym lepiej. To jest zasada tyle ile trzeba, żeby ograniczyć ryzyko pojedynczej spółki bez utraty kontroli nad całym portfelem. I nawet na Investopedii mamy pokazany bardzo ładny wykres. To nie, że oni sobie tam na Inwestopedii to wymyślili, tylko to jest na podstawie pewnego badania. W każdym razie najlepiej zwizualizowane z tego co znalazłem w Internecie. Ten wykres pokazuje nam, że mając w portfelu mniej więcej już 20 spółek, tak naprawdę ponosimy podobne ryzyko do ryzyka rynkowego, czyli tego ryzyka, którym jest obarczone posiadanie na przykład ETFa indeksowego. Jak mamy jedną spółkę, no bo na pionowej osi mamy standard deviation, czyli odchylenie standardowe, no czyli miarę ryzyka taką dość obiektywną. No to jeżeli mamy jedną spółkę, to jak widzicie linia jest tu, czyli nasze ryzyko jest bardzo duże, dwa razy wyższe niż ryzyko rynkowe. Ale kiedy spółek w portfelu mamy 10, to już tak naprawdę zbliżamy się do tego ryzyka rynkowego. No zakładając, że nie nie jest to 10 spółek z jednego i tego samego sektora, bo wtedy możemy mieć wyższe ryzyko. W każdym razie przy 20 spółkach widzimy, że posiadanie więcej już nie ma sensu, już tak naprawdę nie daje żadnego zabezpieczenia. Powtarzam jeszcze raz, o ile to nie jest jeden i ten sam sektor. Tak więc powyżej 20, matematycznie nie ma to sensu, a druga sprawa jest taka, że my inwestując nie jesteśmy w stanie śledzić 50 spółek. Nawet 20 to już dużo. Ja mam dziewięć w tym momencie i już uważam, że to jest tak dużo, że więcej nie chcę mieć. Jeżeli coś kupię, to raczej kosztem tego, że sprzedam inną pozycję, bo tego się nie da w takiej ilości śledzić, żeby wiedzieć co się faktycznie w tych spółkach dzieje. Tutaj nawet już widzimy, że ctery, pi s spółek już znacząco redukuje nam ryzyko względem pojedynczej spółki i to można nazwać dywersyfikacją, ale posiadanie 50 a 20 nie robi prawie żadnej różnicy. W pewnym momencie dokładanie dodatkowych pozycji nie daje nam żadnych korzyści w zakresie bezpieczeństwa. za to zaczyna generować spore problemy. Jakie to są problemy? Po pierwsze tracisz kontrolę. Nie możesz śledzić wyników, wiadomości i fundamentów 40 różnych spółek na raz. Samemu tego nie zrobisz. A jeśli nawet zrobisz, to po co je masz w takiej ilości? Po drugie, każda transakcja to jest potencjalny koszt. Spready, prowizje, różnice kursowe. Im więcej masz pozycji, tym więcej tych transakcji będzie. Po trzecie i najważniejsze, twoje zyski z najlepszych pozycji, najlepiej dobranych spółek rozmywają się w morzu spółek, które będą przeciętne i słabe. Jeśli masz jedną spółkę, która urosła o 100%, ale stanowi tylko 2% portfela, bo masz 50 spółek, to jej wpływ na cały wynik jest praktycznie niewidoczny. I tutaj jeszcze warto nadmienić, czym jest faktyczna dywersyfikacja, a czym jest pozorna dywersyfikacja. Bo pozorna to jest sytuacja, w której masz na przykład 10 spółek technologicznych z USA i wygląda to na portfel zdywersyfikowany, no bo jest 10 różnych firm. Ale jeżeli to jest jeden i ten sam sektor, no to jeżeli dostanie zadyszki, to pewnie i tak wszystkie razem polecą. Dzisiaj rynek jest tak skonstruowany, że jak poleci technologia, to poleci wszystko. Trzymanie dokładnie tych samych firm z tego samego sektora ma sens tylko wtedy, kiedy masz powody twierdzić, że ten sektor faktycznie wystrzeli. Ja tutaj wychodzę z takiego założenia, że mam większość portfela w ETFie indeksowym w razie gdybym się mylił co do moich pojedynczych spółek. A te pojedyncze spółki, które stanowią około 20% całości mojego portfela, na dzień dzisiejszy są w większości spółkami technologicznymi. I to wynika tylko z tego, przynajmniej ja tak do tego podchodzę, że skoro już ryzykuję, no to w sektorze, w którym mam szansę wypracować wyższą stopę zwrotu przez to chociażby, że jest on dużo bardziej zmienny, no i te wzrosty znacząco odbiegają od takich średnich dla indeksu. Natomiast gdybym miał mieć cały portfel wokół technologii, no to po pierwsze bym tego nie miał. Nie pozwoliłbym sobie na to, ale gdybym miał, no to ryzykuję, że może mi się to obsunąć o bardzo, bardzo dużo i stracę 70, 60% portfela. Dlatego właśnie nie mam całego portfela w pojedynczych spółkach. Matematyka małego kapitału to nie stopa zwrotu jest twoim problemem. I tutaj dochodzimy do sedna tego filmu, bo tak naprawdę największy błąd przy małym kapitale to już nawet nie tyle jest samo posiadanie zbyt wielu pozycji, co skupienie uwagi na niewłaściwej rzeczy. Kiedy masz kilka tysięcy złotych to twoim priorytetem powinno być zwiększanie wpłat, a nie wyciskanie dodatkowych kilku procent zwrotu przez jakieś ryzykowne zakłady na pojedyncze spółki. Zobaczmy sobie jak to wygląda na liczbach. Jeżeli masz mały kapitał i obsesję na punkcie podwyższania tych procent stopy zwrotu, to jest to zła kolejność priorytetów. I już tłumaczę, dlaczego. Jeżeli mamy portfel 100 000 zł i wypracujemy rynkowe 8%, no to jesteśmy 800 zł do przodu. No trzeba jeszcze sprzedać i zapłacić podatki, ale powiedzmy, że nie sprzedajemy 800 zł. Jeżeli zrobimy stock picking i wykręcimy 18, jakimś cudem nam się uda aż tak pobić rynek, no to będzie to 1800 zł zysku. Różnica wynosi 1000 zł, czyli generalnie wynosi tyle samo, co po prostu dałaby nam dodatkowa wpłata również o wysokości 1000 zł. Tutaj macie taką tabelkę, która pokazuje ile nam daje te dodatkowe 10 punktów procentowych przy takim właśnie założeniu dla poszczególnych kwot. No i jak widzimy, dla na przykład 20 000 ten dodatkowy zysk to jest 2000 zł. I teraz zadajmy sobie pytanie, czy to ma dla nas sens, żeby poświęcić dziesiątki, jak nie setki godzin na analizy spółek przy małym portfelu i zarobić dodatkowo 2000 zł, czy nie lepiej po prostu byłoby pójść do pracy, czy wziąć jakieś nadgodziny, czy u siebie w firmie poświęcić więcej czasu, stworzyć nowy produkt, porozmawiać z nowymi klientami, pozyskać nowych klientów, pozyskać nowe źródło dochodu i po prostu zarobić te 2000 czy przyoszczędzić 2000, bo sprawdzimy, że gdzieś nam pieniądze uciekają, przypilnujemy swoje wydatki i po prostu dołożyć te 2000 niż poświęcać setki godzin na analizę spółek i wyciągać tę wyższą stopę zwrotu. To jest poważne pytanie, które trzeba sobie zadać przy małym kapitale. Czy opłaca mi się spędzać mnóstwo czasu na analizie pojedynczych spółek? Czy nie lepiej po prostu wpakować to w ETFa, pogodzić się z mniejszą stopą zwrotu, ale jednak dzięki temu mieć więcej czasu na zwiększanie zarobków i zwiększanie wpłat do tego portfela. W takiej sytuacji, kiedy już zwiększamy wpłaty do portfela i on już jest bardzo duży i wtedy na przykład mówimy już o nie 20 000, a 200 000, no to poświęcenie kilkudziesięciu godzin dla dodatkowych 40 koła w portfelu może być już zasadne. Jeżeli tu będzie w akcjach nie 200 000, a milion na przykład, no to 10 punktów procentowych to już jest gra o 100 000. Więc wtedy zaczyna mieć to sens, żeby ten czas poświęcać, bo pewnie będzie trudno zarobić dodatkowe 100 000, nie wiem, w pracy, poświęcając dodatkowe 200 godzin. Tak, no nikt takich stawek raczej nie daje. Natomiast przy 20 000 zł zarobienie dodatkowych 2000 poświęcając 100 godzin, no daje nam 20 zł na godzinę. Więc pytanie, czy chcemy tyle przy tych akcjach siedzieć. Przy małym kapitale majątek budują nie tylko dobrze trafione spółki, które mogą wywindować wyniki. To prawda, da się je trafić, ale bardziej ten portfel budują regularne wpłaty, niskie koszty zarządzania i czas spędzony w rynku. To jest rzecz, której ja sam nie rozumiałem zaczynając. Może inaczej miałem świadomość, że pewnie tak jest, ale i tak wydawało mi się, że wiem lepiej niż inni i że sobie tam wypracuję nie wiadomo jakie stopy zwrotu jeszcze 5 lat temu i że będzie z tego gigantyczny portfel z małych kwot. szybko się przekonałem, że jest to raczej niewykonalne i już dość dość wcześnie przeszedłem do tego, żeby jednak skupić się na powiększaniu tego portfela, na dopłacaniu, na kupowaniu właśnie ETFów indeksowych. Od mniej więcej roku prowadzę ten aktywny portfel, no bo całość na tyle się już rozrosła, że ma to sens. A przy okazji też prowadząc kanał jestem bardziej na bieżąco z tym, co się dzieje na świecie. Jestem w stanie też przygotowywać ciekawsze treści, mówić od siebie, bo sam faktycznie też inwestuję, a nie mówić tylko, że inwestujcie, a ja nie będę inwestował. Jeżeli sami chcecie sobie zobaczyć jak w waszym przypadku się to rozkłada, to znaczy czy opłaca wam się generować wyższe stopy zwrotu, bo macie już odpowiednio duży kapitał, czy może jednak bardziej opłaca się skupić po prostu na zwiększaniu wpłat. No w policzeniu czegoś takiego może wam pomóc taki chociażby kalkulator, który zostawiam wam w linku w opisie. Tam macie go do pobrania. właśnie ze strony przystani inwestorów. Jak podacie swojego maila, to na maila wam wyślemy właśnie tego Excela i macie tutaj taki dokładny kalkulator, który liczy wam takie modelowe stopy zwrotu właśnie z inwestycji, gdzie sami podajecie kryteria konkretne, jak to ma wyglądać i też później widzicie na wykresach jak się ten wasz portfel w czasie zmienia i chociażby widzicie jaki jest udział w tym portfelu wpłat, których dokonaliśmy do portfela, czyli nasz kapitał wpłacony, ile zapłacimy podatku, jaki jest zysk netto. Oczywiście jest to modelowy portfel, gdzie zakładamy stałą stopę zwrotu, co jest oczywiście nierealne, bo rynek jest zmienny, ale jednak średniorocznie nam to wychodzi. Skoro mówimy o prostocie i regularnych wpłatach i tym, żeby nie kombinować przy mniejszych kwotach, bo bardziej się opłaca po prostu zarobić więcej i dopłacić więcej niż na siłę wykręcać stopę zwrotu, to pojawia się pytanie, gdzie można realizować takie podejście, taką strategię przy małych kwotach. No można to realizować chociażby w XTB, czyli u partnera dzisiejszego odcinka. Bo dla kogoś, kto faktycznie buduje portfel od zera, kompletnego zera i chce uniknąć płacenia jakiś wysokich prowizji, które bardzo często są prowizjami typu stała kwota od transakcji, co przy małych kwotach może pożerać bardzo duży procent tych wpłat, no to chociażby te 100 000 EUR miesięcznego obrotu bez prowizji w XTB jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Jeszcze jak ktoś sobie założy rachunek techniczny w euro czy w dolarze, to jeszcze nie zapłaci za przewalutowania, no to wtedy już w ogóle kupowanie ETFów jest bardzo wygodne. Przy tym jeszcze są konta IKEX i tu tak zupełnie szczerze mówiąc, dla kogoś, kto ma mniejszy kapitał, no rozwiązanie w postaci XTB jest naprawdę dobre. Ja sam też mam konto w XTB, też korzystam i uważam, że ta oferta jest naprawdę naprawdę warta uwagi. Jeżeli jesteście tym zainteresowani, to link oczywiście jest w opisie. Teraz zróbmy sobie podsumowanie w formie takiego konkretnego planu, jeśli masz mniejszy kapitał i chcesz podejść do tego w sposób racjonalny. Po pierwsze, to co ja bym zrobił to zbudowanie rdzenia portfela z jednego, może dwóch szerokich ETFów na indeks światowy albo na S&P 500. Połączenie po prostu ETFU jako większość portfela z dodatkami to jest strategia, którą ja sam realizuję. Może to być nawet dla was w 100% ETF w tej części akcyjnej portfela. Pomijamy dzisiaj obligacje, nieruchomości, złoto i całą resztę. Po drugie, jeśli chcesz dołożyć pojedyncze spółki, to rób to świadomie. Nie tylko pod kątem doboru spółek po odpowiedniej analizie i tak dalej, tylko też pod kątem udziału w całym portfelu. Tak jak widzieliście na początku, te screeny, te kwoty w tych portfelach są właściwie losowe. Mamy spółkę za 2500 kupioną, a mamy spółkę za 200. No i pytanie, z czego wynika ta dysproporcja. Obawiam się, że nie ma ku temu żadnego powodu, więc pilnujmy też tego, jakie wagi w naszym portfelu mają pojedyncze spółki. Kolejna rzecz, którą warto zrobić przy małych kwotach, to po prostu uszczelnić nasz budżet. I w tym również może ci pomóc taki arkusz, który też możecie właśnie z linku w opisie sobie pobrać. Jest to arkusz właśnie dla liczenia takiego budżetu miesięcznego właśnie fajny z wykresami, gdzie macie pokazane jak się kształtowały wasze wydatki, bo często okazuje się, że mamy jakieś subskrypcje, jakieś zachcianki, których byśmy nie musieli mieć. Po prostu wydatki, które nie są konieczne, rzeczy z których nie korzystamy. I przecieka nam z portfela kilkaset złotych. I zamiast szarpać się o tą stopę zwrotu, możemy te kilkaset złotych po prostu uszczelnić w naszym budżecie i na przykład dopłacić, czy to na poczet ETFów, obligacji, złota, czy tego co mamy w portfelu. I czwarta, ostatnia rzecz. Skup swoją uwagę tam, gdzie masz faktycznie jakąś kontrolę, czyli na zwiększaniu wpłat, nie na poszukiwaniu unicorna kolejnego spółki, która zrobi 10x i zainwestujesz w nią 200 zł i z 10x wyjdzie 2000, co i tak nic nie zmieni. tylko tam, gdzie realnie masz wpływ, czyli tam, gdzie pracujesz czy prowadzisz firmę. Proś o podwyżki, pozyskuj nowych klientów, szukaj być może okazji do dorobienia w formie jakiś nadgodzin czy może jakiś innych rozwiązań w stylu nawet nie wiem, otwierasz szafę, okazuje się, że tam jest 400 ubrań, których nie nosisz i można je posprzedawać. Wyjdzie to lepiej niż szukanie na siłę dodatkowej stopy zwrotu przy małych kwotach. I teraz powiemy o jednym błędzie, czyli o traktowaniu małego kapitału jako coś nieważnego. No tam 3000, 1000, no wrzucę. No może się uda, no może, może wystrzeli, może, może będzie dobrze, no podoba mi się spółka. Nie róbmy w ten sposób, bo w ten sposób każdą kolejną wpłatę będziemy tylko przepalać. Albo inwestujemy ze strategią, nawet już przy małych kwotach, albo nie bierzemy się za to wcale. I to by było na tyle. Jeśli masz teraz kilka tysięcy złotych w portfelu i wygląda on tak jak ten z początku filmu, to nie panikuj. Dużo jest takich portfeli i obawiam się, że często ktoś początkujący ma właśnie taki portfel. To jest etap, przez który przechodzi mnóstwo osób. Ja sam też poniekąd przechodziłem. Mam nadzieję, że po tym filmie wiesz już dlaczego tak się dzieje i dlaczego nie warto robić takiego bałaganu w portfelu. I jeśli taki bałagan masz, no to zastanów się, czy nie warto go czasem uprzątnąć na poczetia konkretnego składu portfela, który jest poparty strategią. Jeśli miałbym cię zostawić z jedną myślą po całym tym filmie, to jest to myśl następująca. Zastanów się, co ci się bardziej opłaca. Wypracować z setkami godzin wyższą stopę zwrotu, czy po prostu wygenerować większe dochody i zainwestować więcej, bo koniec końców czy 1000 wpłacisz, czy 1000 zarobisz dodatkową stopą zwrotu, w portfelu to dalej będzie dodatkowy 1000. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w następnym.








