Omówienie spółek:
Chcesz osiągnąć wyniki lepsze niż indeks S&P500? Ten film analizuje 5 spółek z dużym potencjałem wzrostu, które mogą wyprzedzić rynek w ciągu najbliższych 5 lat.
- Airbnb: Czy po okresie pandemii i regulacyjnych zawirowań, Airbnb może powrócić do dynamicznego wzrostu?
- Autodesk: Jak udział inwestora aktywistycznego i plan restrukturyzacji wpłynie na marże i wycenę spółki?
- IDEXX Laboratories: Czy lider diagnostyki weterynaryjnej utrzyma swoją pozycję mimo spowolnienia na rynku?
- Amazon: Czy ogromne inwestycje w logistykę, chmurę i AI przyniosą oczekiwane rezultaty?
- Rolls-Royce Holdings: Czy transformacja operacyjna i rosnące zapotrzebowanie na sektorze obronnym i energetycznym napędzą wzrost?
Film omawia kluczowe czynniki wpływające na przyszłość każdej ze spółek, takie jak regulacje, konkurencja, innowacje, inwestycje i trendy rynkowe. Dodatkowo, autor omawia strategię inwestycyjną i aktualizuje swój publiczny portfel defensywny w Saxo Banku, uwzględniając potencjał Autodesku.
Dodatkowe informacje:
- Promocja Saxo Banku: 250 euro bonusu i darmowy dostęp do StockScan.
- Dostęp do Strefy Premium DNA Rynków.
Uwaga: Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych zysków.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Nie każda spółka, która dziś radzi sobie słabo, jest skazana na to, że dalej będzie sobie radzić słabo. Nie każda porażka inwestycyjna z ostatnich 5 lat oznacza też, że będzie porażką przez kolejne 5 lat i nie każdy wygrany z ostatnich lat jest skazany na powtarzanie tego samego w kolejnych latach. Więc dziś mam dla was kilka spółek, które moim zdaniem mają szansę pobić S&P 500 w ciągu kolejnych 5 lat. Jeśli lubicie inwestowanie z sensem, a nie tylko z emocjami, to być może przed wami jeden z najciekawszych materiałów z tego roku. Partnerem odcinka jest Saksobank, duński bank inwestycyjny, w którym zyskujesz gwarancję depozytu aż do 100 000 € oraz praktycznie zerowe prowizje przez nawet trzy miesiące. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie 67 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Aplauz] teraz. Czasem inwestowanie jest jak maraton, nie sprint. A w maratonie nie zawsze wygrywa ten, kto prowadzi na piątym kilometrze. I właśnie o takich zawodnikach dzisiaj sobie pogadamy. O spółkach, które przez ostatnie 5 lat nie pobiły indeksu S&P 500. ale mogą zaskoczyć przez kolejne 5 lat. Niektóre z tych spółek zostały w tyle, bo na przykład oberwały rykoszetem od zawirowań makroekonomicznych. Inne zostały w tyle, bo rynek wpakował się w nie na górce wyceny i potem się na nie obraził. A jeszcze inne miały po prostu swoje 5 minut zadyszki, a inwestorzy, jak to inwestorzy, poszli sobie szukać większych emocji gdzie indziej. Ale biznes to nie TikTok. Tu nie wystarczy 60 sekund przebłysku, żeby przekonać do siebie inwestycyjny świat. Wyobraźcie sobie inwestowanie jak taki spacer z psem na smyczy. Raz ten pies się zerwie do przodu, raz coś powącha i zostanie w tyle. Czasem nawet zawiąże się tą smyczą o słup i musicie go odkręcać. Ale kierunek zawsze wyznacza właściciel. Kierunek zawsze wyznaczają fundamenty. To one prowadzą spacer, to one prowadzą spółkę. prędzej czy później kurs, cena akcji, czyli taki trochę ten pies zawsze wraca na trasę idąc za fundamentami. I dziś spojrzymy sobie właśnie na kilka takich spółek, których ten właściciel, czyli fundamenty, dalej idą sobie pewnym krokiem w dobrą stronę. Biznes działa, klienci są, modele biznesowe robią robotę, a pies, czyli ten kurs akcji trochę się gdzieś z tyłu zaplątał. Wykresy tych firm nie krzyczą, że to jest wielkie FOMO do inwestowania. nie robią show na giełdzie obecnie, ale to nie znaczy, że nie mają potencjału, bo jeśli właściciel idzie w dobrym kierunku, to cena prędzej czy później nadgoni fundamenty. Dziś próbujemy sobie właśnie odpowiedzieć na takie pytanie, co może się wydarzyć, żeby ten kurs zaczął iść równo z fundamentami. Na start leci Airbnb. Spółka niby marzenie, a mimo to od debiutu zero fajerwerków na kursie. Ba, akcje są nawet tańsze niż na debiucie. Debiut był w 2020 roku, czyli w czasach kiedy rynek był mocno rozgrzany i każda spółka technologiczna z hasłem Platforma dostawała wycenę jak z innego świata. No ale kurs akcji od tamtego czasu praktycznie nie drgnął, mimo tego, że firma rośnie, zarabia, generuje solidne marże i osiąga naprawdę kolejne rekordy w liczbie rezerwowanych noclegów. Więc co takiego się stało? No po pierwsze był na wejściu gigantyczny sufit. Airbnb wchodząc na giełdę w grudniu 2020 roku dostało wycenę na 68 $ar za akcję, a pierwszego dnia kosztowało już 145 $ar. Potem szybka jazda na 220 $ar. To wszystko było jeszcze zanim ktokolwiek w ogóle wiedział, czy świat wróci do podróżowania po pandemii, czy jednak wszyscy zostaniemy na lata w piwnicy. A obecna cena, to obecna cena to już tylko około 100 $arów. Z perspektywy czasu widać, że wtedy to było szaleństwo. No a jak w takich przypadkach często bywa, jak szybko lecimy w górę, to szybko spadamy też na dół. Airbnb ten powrót zaliczyło z dużym przytupem, bo przez kolejne potem lata kurs najpierw się trochę kręcił, w końcu się zatrzymał, spadał i mniej więcej teraz jest na tym poziomie, gdzie zaczynał. Rynek po prostu wtedy w czasach postcovidowych za Airbnb przepłacił. I jak często bywa przy takich napompowanych oczekiwaniach na przyszłość spółka nie była w stanie tych oczekiwań dogonić. No więc kurs spadł i jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Ale to nie wszystko, bo po drugie booking zwiększał przez cały czas udziały w rynku. Jeśli jest jakiś segment, który Airbnb miało zdominować, no to przecież były to alternatywne zakwaterowania. Apartamenty, domy, pokoje, wszystko co nie jest hotelem, to miał być teren Airbnb. To miała być ich specjalność. Tymczasem Booking Holdings, stary wyjadacz, zaczął wchodzić na ten rynek i powoli się na tym rynku rozpychać. Efekt jest taki, że rezerwacje za ostatnie 5 lat to Airbnb ma plus 209%, a booking łączą liczbę rezerwacji za ostatnie 5 lat ma plus 240%, a Saczynali z o wiele wyższej bazy wyjściowej w przypadku Bookingu. No i po trzecie, problemem były regulacje, które generowały spowolnienie wzrostu. Od ponad dekady Airbnb gra w bardzo trudną grę, gdzie zasadniczo wszystko zmienia się w każdej miejscowości. W Nowym Jorku są zakazy, w Barcelonie są ograniczenia, w Amsterdamie są limity dni najmu. Lokalni urzędnicy, działacze społeczni, mieszkańcy, wszyscy głośno trąbią, że Airbnb wypycha ludzi z centrów miast, że winduje czynsze, że zmienia sąsiedztwa w hotele. I chociaż część z tych zarzutów jest czasem naciągana, no to jednak ta polityczna atmosfera się zagęściła, airbnb musiało się tłumaczyć niemal z każdej podejmowanej decyzji. Znowu rezultat jest taki, że firma prowadzi równolegle walkę w dziesiątkach miast na całym świecie. Lobbuje, składa raporty, wdraża nowe narzędzia, a i tak często dostaje po głowie. A tacy gracze jak Booking czy na przykład Expedia, którzy są głównie skupieni na hotelach, działają sobie spokojnie, no bo każdy kojarzy ich z hotelami. A to jest przejrzyste, proste i uregulowane. A że gdzieś na boku też są apartamenty, kto by na to zwracał uwagę. No ale tu przechodzimy do tego głównego problemu. W efekcie Airbnb walczyło z tempem wzrostu. To już nie był i nie jest startup z jakąś misją, która próbuje przebić się do świadomości. Airbnb jest globalną firmą wartą kilkadziesiąt miliardów dolarów. Ma imponujące marże, generuje kolosalną gotówkę. Wszystko działa, tylko nie tempo przychodów. To już nie jest 60% rocznie jak za czasów dzikiego zachodu wzrostu Derbnb. Dziś to jest niskie, dwucyfrowe tempo wzrostów, zdrowe, stabilne, przewidywalne, no ale zdecydowanie dalekie od tego, jakie było w momencie debiutu na giełdzie. A czegoś takiego rynek nie lubi. No tylko dlaczego Airbnb miałoby radzić sobie dzisiaj lepiej? Poza tym, że wiele z tych złych rzeczy, o których powiedziałem, jest po prostu obecnie już w cenach, a firma notowana jest ze znacznie niższą wyceną niż wcześniej. Na przykład takie EV Bidda wyprzedzające wynosi 16, a mediana od debiutu to ponad 20. No ale dziś Airbnb stał się po prostu maszynką do generowania gotówki. Różnica między nimi a bookingiem nie polega na tym, że jeden działa lepiej, a drugi działa gorzej. Tylko, że Airbnb działa inaczej. Booking to taki skonsolidowany moloch, który ma swoją drogą też jakiś potencjał, moim zdaniem, ale w przeciwieństwie do Airbnb, on pobił rynek w ciągu ostatnich pi lat. Airbnb to jest firma, która dalej się przekształca i dalej ma gigantyczną przewagę założycielską. za sterami tam siedzi dalej Brian Czeski. To jest współzałożyciel, który nie tylko dalej kieruje spółką, ale razem z resztą współzałożycieli trzyma niemal 30% udziałów. To nie jest jakiś CEO złapanki, który sobie siedzi w korporacyjnym bunkrze i patrzy na wexela. Czeski jest w firmie od zawsze i obecnie zapowiada coś dużego na 2025 rok. Coś, co ma być, cytuję, jedną z największych rewolucji firmowych w ostatnich latach. No to może i brzmi górnolotnie. Jasne, ale Czeski ma całkiem niezłe wyniki, jeśli chodzi o swoje górnolotne zapowiedzi. Na przykład uratował firmę, kiedy podczas pandemii stracili 80% przychodów w 8 tygodni. Airbnb to nie są tylko noclei. To coraz bardziej jest taki złożony ekosystem wokół całego podróżowania, wokół doświadczania, wokół lokalności tego, gdzie akurat jedziemy i być może niedługo czegoś zupełnie nowego. Czeski wspomina o redefinicji doświadczeń, o wejściu w nowe kategorie usług, o ewolucję RBNB z platformy rezerwacyjnej w trochę taki pełnoprawny brand lifestylowy. No to co jeśli firma co roku rzeczywiście wypuści jakieś jedną, dwie nowe inicjatywy, które będą dokładać po setki milionów albo kilka miliardów dolarów do przychodów, no wtedy fundamenty oszaleją i wtedy ten pies, który gdzieś się oddalił od właściciela, bardzo szybko może go wyprzedzić, bo Airbnb nigdy nie przestało być dobrą spółką. Po prostu przeszło ze spółki Grow tej wzrostowej do spółki bardziej dojrzałej i to zrobiło całą różnicę. A rynek może się zdziwić jak za 5 lat spojrzy na wykres i zobaczy, że te przychody, które spowalniały, raptem wystrzeliły w kosmos. Kolejny podmiot Autodesk. To taka spółka, która działa w cieniu, bez fajerwerków, bez jakichś wiralowych momentów, bez hypu, dookoła wszystkiego, co wychodzi z doliny Krzemowej, ale to spółka, która ma jeden z najlepszych modeli biznesowych w branży software. Co robi Autodesk? Autodesk jest liderem oprogramowania do projektowania. Jak powstaje most, stadion, osiedle mieszkaniowe, animacja do filmu Marvela nawet, to bardzo możliwe, że projekt był robiony właśnie w Autodesku. To taki produkt dla inżynierów i architektów, który jest podobny jak Excel dla finansistów. Po prostu nie da się z niego nie korzystać i mało tego, wszystko działa w modelu subskrypcyjnym, gdzie klient płaci co roku często automatycznie, a koszty pozyskania nowego są marginalne i praktycznie bliskie zeru. Mimo to, mimo tej całej technologicznej otoczki, aukcje Autodesku przez ostatnie 5 lat no wyglądają fatalnie. Od 2020 roku do dziś nie pobiły rynku, mimo że fundamenty wcale nie siadły, a nawet się porozwijały. Dlaczego? No dlatego, że dobry produkt to nie wszystko, bo liczy się jeszcze sposób, w jaki prowadzi się biznes. I Autodesk przez długi czas był przykładem firmy, która miała wszystko, ale nie dowoziła nic ponad obiecane minimum. Biznes był świetny, ale egzekucja była fatalna. No a rynek nie nagradza takich spółek. W 2023 roku z kolei zaliczyli też solidną wtopę wizerunkową, kuriozalną. opóźnili publikację sprawozdań finansowych i poinformowali, że prowadzą wewnętrzne śledztwo dotyczące własnych praktyk księgowych. No to przecież brzmi fatalnie i chociaż ostatecznie nic z tego nie wyniknęło, to zaufanie ucierpiało, a zaufania na rynku dla spółki nie odbudowuje się szybko. Więc kurs zanurkował, inwestorzy zaczęli kręcić głową, że chyba coś nie halo. No ale nic się nie zmieniło i nic się nie stało. Niedawno do spółki wszedł inwestor aktywista Starboard Value. Starboard to też nie jest byle kto. To taki inwestor z branży, który gdy się pojawia, no to zarząd nie może spać spokojnie. A teraz Starboard wszedł z pakietem za 500 milionów dolarów w Autodeska i powiedział jasno: "Zmieniamy ten biznes. Macie potencjał, którego nie wykorzystujecie". No ciężko się nie zgodzić. Mają rację. Autodesk przez lata wydawał więcej niż konkurenci, osiągając marże operacyjne na poziomie 36-37%. A Starboard twierdzi, że te marże powinny w przypadku Autodesku wynosić 45%. i mówią, że zrobią to do 2028 roku. To nie są jakieś życzeniowe marzenia, bo to jest poziom, który w tym typie biznesu jest jak najbardziej do zrobienia. No i w efekcie firma szybko zareagowała. W lutym ogłosiła redukcję zatrudnienia o 9%, ogłosiła przetasowania w strukturach, mocniejsze skupienie na sztucznej inteligencji i na chmurze i co ważne ogłosili bbeki. W 2025 roku planują odkupić akcję za ponad miliard dolarów. I nie jest to duże wyzwanie, bo generują gotówki ponad 2 miliardy dolarów rocznie. Starboard nie zwalnia tempa. Ogłosił zamiar zgłoszenia kandydatów do rady dyrektorów na najbliższym walnym zgromadzeniu w 2025. W liście do inwestorów firma skrytykowała wieloletnie słabe wyniki finansowe i operacyjne, nieskuteczny nadzór. Zarzucili im brak odpowiedzialności, utratę zaufania inwestorów. No i teraz postulują o kompletną reorganizację wszystkiego. Przedstawili własny plan dojścia do tych 45% marży operacyjnej do 2028 roku. A mimo to rynek i tak zakłada, że w 2028 według estymacji marże wyniosą 39%, czyli aż 6 punktów procentowych mniej. Więc wydaje się, że inwestorzy po prostu dalej trochę nie wierzą. No i ciężko się dziwić, bo do tej pory brakowało tego efektu. Wow. Autodesk to nie jest nowa Tesla, to nie jest nowa Nvidia. Ale jeśli plan starboardu faktycznie wypali i marże faktycznie wyskoczą na 45% to nie będziemy mówić o delikatnym odbiciu. Będziemy mówić o kompletnej rewaluacji całej spółki. No taki ruch na marży to nie jest kosmetyka, tylko coś co wywraca biznes w tej skali do góry nogami. A grupa Starboard dopiero co zaczęła w Autodesku działać. Więc w tym wypadku to naprawdę może się udać. Zwłaszcza, że Autodesk nie jest spółką z problemami. To po prostu spółka z niedowzionym potencjałem. I jeśli komuś uda się ten potencjał odblokować i to nawet nie przez jakieś wielkie rewolucje, no to może się okazać, że za 5 lat będziemy patrzeć na wykres Autodesku i mówić sobie: "Sero, naprawdę to można było kupić jeszcze wtedy, gdy marża była na poziomie poniżej 40%. No może tak będzie". Więc tak, ostatnie 5 lat Autodesk nie dał żadnego show, ale kolejne 5 lat no zobaczymy. I ta stabilność w połączeniu z potencjałem wzrostu daje świetną mieszankę na dodanie Autodesku do publicznego portfela defensywnego, który prowadzimy dla was u partnera tego odcinka w Saksobanku. Na początku marca 2025 uruchomiliśmy właśnie dla was taki kolejny portfel publiczny, więc łącznie są trzy. Jeden jest publicznym portfelem kwartalnym opartym o fundusze ETF. Tu jego najnowsza aktualizacja. Drugi to portfel aktywny spółek mocno agresywnych. A portfel w Saakso to też co prawda portfel aktywny, ale oparty na spółkach w moim przekonaniu o wiele spokojniejszych. Obecnie są w nim akcje Googlea, akcje Ferrari, akcje Taiwan Semiconductor Manufacturing i akcje KN Holdings. W ostatnim materiale, gdzie aktualizowałem ten portfel, dołożyłem właśnie New Holdings i Taiwan Semiconductor Manufacturing. No ale niestety dopóki nie pojawi się nowy miesiąc, to w portfelu brakuje wolnych środków i dopiero z nowym miesiącem trafi tam 2500 zł, z których to część, już teraz zapowiadam, na pewno trafi do akcji Autodeska. Ja w teorii oczywiście mógłbym coś sprzedać i zamienić na akcję Autodeska, ale nie chcę tego robić. Wszystko co jest w tym portfelu spółek defensywnych, zwłaszcza jeżeli jest on stosunkowo młody, mi się podoba. Więc muszę po prostu uzbroić się w cierpliwość i trochę poczekać. Zwłaszcza, że tak jak mówię, to dopiero początki budowy tego portfela. No ale wy, jeśli macie jakieś wolne środki, to czekać przecież nie musicie. Możecie sobie nawet taki portfel odzwierciedlić w całości i to bez prowizji dzięki rachunkowi Saksobanku. A to nawet nie jest jedyna promocja za otwarcie tam konta. Po pierwsze otwierając konto z linka w opisie tego materiału otrzymujecie 250 € bonusu do wykorzystania na prowizj. A że prowizje w SAKXO są ultra niskie, naprawdę tu była recenzja tego rachunku, to te 250 € w zasadzie niemal na pewno wystarczy do handlowania sobie przez jakieś trzy miesiące bez żadnych kosztów. Ale do tego otwierając rachunek możecie odebrać bezpłatnie najbliższe wydanie naszego miesięcznika Stockcan. Tutaj poszczegóły odsyłam was już do opisu tego nagrania. Swoją drogą SAKO ma też wiele innych zalet. dla polskiego inwestora na przykład najważniejsza to wystawianie gotowego rozliczenia podatkowego PIT i gwarantuję wam, że jak będziecie się rozliczać z urzędem skarbowym, to mocno docenicie te gotowe rozliczenie. A do tego depozyty w Saxo są objęte gwarancjami do 100 000 € gdzie standardem na rynku dookoła u innych brokerów i innych domów maklerskich jest około 20 000 €. No to nie ma na co czekać, klik i zakładamy konto. A my lecimy do kolejnej spółki. W tym wypadku IDEX, czyli lider diagnostyki weterynaryjnej. No i tu musimy zacząć od cofnięcia się w czasie do 2020 roku, momentu, w którym świat stanął w miejscu, a IDEX ruszył jak szalony. Były lockdowny, ludzie byli samotni, były homeoffice i był wielki bum na domowe zwierzaki. Psy, koty, króliki, pewnie nawet i legwany. Ludzie kupowali wszystko, co miało futro, co nie miało futra i co mogło umylić trochę czas siedząc w domu. W Stanach Zjednoczonych liczba zwierzaków domowych rosła przez lata o 1% rocznie, a w 2020 roku wystrzeliła o 6% rocznie. W 2021 kolejne 4% rocznie. To był złoty czas dla IDEXu, dla firmy, która jest liderem diagnostyki weterynaryjnej i która nie tylko dostarcza testy i sprzęt do klinik weterynaryjnych, ale też sprzedaje powtarzalny software i serwisy oparte na subskrypcji. Gdy liczba wizyt u weterynarzy eksplodowała, no bo więcej ludzi zaczęło mieć zwierzęta, to IDEX bił rekord za rekordem właśnie dzięki ekspansji sprzętu do diagnostyki. Ibidda dobiło wtedy do niemal 66. Kurs akcji odleciał, no ale nic nie trwa wiecznie, zwłaszcza te psie szaleństwo po pandemii. Od początku 2022 zaczęły się pojawiać pierwsze oznaki spowolnienia. Liczba wizyt w klinikach spadała. Najpierw lekko, potem coraz szybciej. I nie mówimy tu o dramatycznym załamaniu, tylko o takim powolnym, ale systematycznym spadku. W trzecim kwartale 2024 INDEX raportował już - 2,1% rok do roku w tak zwanych same store clinical Visits. A z kolei wizyty wellness, czyli te takie mniej pilne u weterynarza, bardziej profilaktyczne, zaliczyły spadek aż o 3,4%. Co się działo? Spółka tłumaczyła to wprost. Przede wszystkim braki kadrowe w klinikach, mniejsza dostępność, ograniczone godziny pracy, mniej przyjęć. Po drugie presja inflacyjna. Właściciele zwierzaków w Stanach ograniczyli trochę wydatki, zwłaszcza na te niepilne badania. Po trzecie, wysokie stoły procentowe, no bo mniej pieniędzy do dyspozycji, to mniej wizyt. Trochę pokłosie punktu drugiego, ale to nie był problem IDEXu, to było sektorowe zjawisko. Po prostu IDEX jako lider tego rynku odczuwał to najbardziej. I to może brzmi jak kryzys na pierwszy rzut oka, ale też brzmi jak moment do wyczyszczenia tej absurdalnej wyceny, którą miała przez jakiś czas spółka. Po kilku kwartałach tego wielkiego entuzjazmu dziś wycena wróciła na rozsądniejsze poziomy. Builda spadło, kurs spadł, IDEX wrócił do podstaw, ale dalej ma się czym chwalić, bo dalej IDEX ma bardzo mocną bazę klientów z retencją ponad 97%, ma 91% konwersji zysku netto na cashfow, ma 7% wzrostu przychodów z diagnostyki powtarzalnej i ma ogromną ekspozycję na rynek usług, które są de facto must have, a nie nice to have, bo nie zrezygnujecie z wyleczenia własnego psa, kiedy ten jest chory. I co najważniejsze, firma dalej się rozwija, dalej wdraża nowe produkty, dalej realizuje paybacki, dalej ma bardzo dobrą strategię na przyszłość. IDEX trochę od dawna wie, że nie wystarczy sobie posiedzieć i poczekać, aż ta cena kursu akcji, czyli pies sam wróci, tylko trzeba czasem mocniej pociągnąć za smycz, żeby ten pies do ciebie sam przybiegł. W 2025 roku wprowadzają Inview DX, czyli nowy system Point of Care, yyy, gdzie mają być wyniki diagnostyczne w 10 minut, wprowadzają Cancer DX, czyli pierwszy panel do wykrywania chłoniaka u psów, który z czasem ma objąć aż sześć najczęstszych nowotworów. wprowadzająbe za 1,5tora miliarda dolarów, czyli 4% całej kapitalizacji. No to jest naprawdę konkretna dystrybucja wartości dla akcjonariusza i podtrzymują prognozy na 2025 rok, mówiąc o wzroście przychodów o nawet łącznie 9%. To wszystko jest stabilny biznes. To wszystko są mocne fundamenty działając na rynku o dalej długoterminowej perspektywie wzrostu. Tak, w pandemii rynek oszalał i zaczął wyceniać indeks paranoidalnie. Ale dzisiaj spółka się uspokoiła. Spółka wróciła do tej swojej dawnej roli, solidnej, ale jednocześnie innowacyjnej, która dalej ma sporo do pokazania. I naprawdę nie zdziwię się, jeśli za kilka lat inwestorzy spojrzą na te okolice obecnych 400 $ar i powiedzą sobie, że przecież było oczywiste, że spowolnienie w tej branży jest tylko tymczasowe. No i dalej, czwarta spółka. Chyba mój ulubieniec, ale to wiecie, jeśli oglądacie już kilkanaście tych odcinków, Amazon. Każdy chyba zna Amazona i niemal każdy korzystał z jakiejś usługi Amazona. Prime Video Alexa, Kindle, Twitch, Amazon Web Services, Audible, Amazon Fresh, Amazon Pharmacy. Naprawdę mógłbym tak długo. Mimo tej wszechobecności, mimo że Amazon wydaje się być wszędzie i we wszystkim, no to akcjonariusze Amazona od pięciu lat zadają sobie pytanie o kondycję całego Amazona, bo Amazon był jednym z największych wygranych pandemii. Firma rozwoziła wtedy laptopy, maseczki, witaminę D, wszystko rozwoziła, kiedy świat nie działał. Jej chmurowa odnoga Amazon Web Services napędzała wtedy internet, a jednak od 2020 roku do dziś nie pobiła szerokiego indeksu. I nie chodzi tu o kilka punktów niedowiezienia. To naprawdę jest bardzo wyraźne niedowiezienie versus wzrost S&P 500 od dołka covidowego. Dziwna sprawa, ale giełda bywa nielogiczna. Bywa też przewrotna. Prawda jest taka, że Amazon zrobił w pandemii to, co zawsze robił. myślał długoterminowo i tym razem może myślał nawet aż za bardzo długoterminowo. Nakłady inwestycyjne, czyli kapex to jest główna bolączka i taki słoń w pokoju akcjonariuszy Amazona, bo przez kilka kwartałów Amazon wydawał więcej na inwestycje niż generował gotówki. Wydawał na magazyny, na centra danych, na sortownie, na własne samoloty, na roboty, na chipy, na automatyzację. wydawał na wszystko. Wydawał na wszystko, żeby być szybszym, żeby być jeszcze bliżej klienta, żeby być jeszcze bardziej samowystarczalnym. W samym 2022 roku Kapex Amazona przekroczył 60 miliardów dolarów. W 2023 wyniósł 64 miliardy dolarów, a na 2025 mówią o wydaniu 100 miliardów dolarów. No dla porównania to jest więcej niż obecna kapitalizacja Nikea, więcej niż cały przychód Tesli w ciągu roku. To jest skala, której nikt nie potrafi dorównać. Jeff Bezos powiedział kiedyś coś naprawdę genialnego, coś co definiuje Amazona. Powiedział, że wszyscy pytają co się zmieni w ciągu 10 lat, a mało kto pyta co się nie zmieni. A na tym powinno się budować strategie. No i Amazon dokładnie to robi. Amazon myśli, co się nie zmieni. Nie zmieni się to, że ludzie chcą kupować tanio. Nie zmieni się, że chcą dostawać szybko. Nie zmieni się, że będą potrzebować coraz więcej mocy obliczeniowej. Amazon to rozumie, dlatego inwestuje. Inwestuje w robotykę, w logistykę, w chmurę, w AI. Mają AWSa, który jest złotą kurą, która mogłaby znosić złote jaja, a dalej sami ją blokują. Amazon Web Services to jest dziś najbardziej dochodowy segment całej firmy. W ostatnich kwartałach odpowiadał za 70 do nawet 80% zysków operacyjnych całego Amazona. Przychody w czwartym kwartale z tego segmentu wyniosły 29 prawie miliardów dolarów, a marża operacyjna 37%. A mimo to AWS dalej nie przekonuje inwestorów tak jak moim zdaniem powinien przekonywać. Dlaczego? No bo backlock rośnie wolniej niż kiedyś. bo inwestycje są dalej olbrzymie, a zwrot jeszcze przecież nie jest w pełni widoczny, bo rynek znowu się boi, że Amazon przeinwestuje. Tak jak na przykład według rynku jak na razie, chociaż to nie jest prawda, przeinwestował w e-commerce w pandemii. Ale tu się warto zatrzymać, bo AWS jest absolutnie największym hyperskalerem na świecie. obsługuje Pentagon, obsługuje Netflixa, NASA, rząd Wielkiej Brytanii, Pfizera, Goldman Zachs, tysiące innych klientów i teraz buduje infrastrukturę sztucznej inteligencji na skalę której nikt nie jest w stanie dorównać. Dlaczego? No bo jak twierdzi nie jest w stanie obsłużyć w pełni popytu. No mówcie co chcecie, ale dla mnie to nie brzmi specjalnie niepokojąco. Co innego gdyby biznes się walił, a ci dalej by w niego inwestowali, ale jest kompletnie inaczej. Więc Amazon nie czeka na jakiś cud. Amazon buduje własne chipy, buduje własne modele, własny ekosystem. Robi wszystko dlatego, że sądzi, że AI jest tam, gdzie w 2010 roku był e-commerce. Nawet obecny szef Amazona Andy Jessie, CEO mówi wprost, że AI to największa okazja biznesowa od czasu internetu i jesteśmy przekonani, że to my będziemy kluczowym graczem. I jaemu Jessemu wierzę. to on jest zresztą ojcem sukcesu całego AWSA i kto jak kto, ale jeśli ktoś ma wiedzieć o tym jak zarządzać biznesem chmurowym iajowym to właśnie będzie on. Tylko, że Amazon to nie jest spółka na trzy miesiące, to nie jest takie momentum Play. To jest maszynka, która trochę w cieniu buduje, układa klocki pod nową erę technologiczną i gdy reszta będzie gonić, to Amazon już tam będzie. I to właśnie dlatego Amazon to na dziś mój osobisty, największy składnik prywatnego portfela. No i na sam koniec jeszcze mam dla was coś niestandardowego. Firma Rollsroyce Holdings. Jest coś symbolicznego w tym, że kurs Rolls-Royce Holdings, jednej z najważniejszych firm zbrojeniowo-lotniczych w Europie, mimo gigantycznego rajdu w ostatnich kilkunastu miesiącach, dalej jest niżej niż S&P 500. No ale nie w horyzoncie pięcioletnim, a 10letnim zrobiliśmy takie lekkie nagięcie reguł. Po prostu bardzo chciałem dać tą spółkę do dzisiejszego zestawienia. Rolls-Royce wbrew temu co sugeruje nazwa, to nie jest ten producent luksusowych samochodów. Tą marką od dawna zarządza BMW, a Rolls-Royce Holdings to dziś konglomerat technologiczny skupiony na trzech różnych segmentach. w lotnictwie cywilnym, segmencie Defense, czyli obronnym i Power Systems, który obsługuje głównie SMRy, czyli małe reaktory modułowe z infrastrukturą energetyczną i magazynami energii. I to właśnie ta pierwsza noga, cywilne lotnictwo była przez lata maszynką do robienia pieniędzy. Model biznesowy Rolls-Roycea był następujący. Nie zarabiasz na sprzedaży silników, tylko na tym, że samolot lata. Dosłownie każda godzina w powietrzu to był wpływ do kasy Rolls-Royce Holdings w modelu rozliczeń tak zwanym Power by the Hour. Problem polegał na tym, że pandemia uziemiła świat. Liczba godzin lotu dla floty z silnikami Rolls-Royce spadła dramatycznie. Przychody poleciały w dół, wolumeny serwisowe zniknęły, a koszty, jak to w przemysłowej firmie, niestety zostały takie same. No i efekt był taki, że była katastrofa w finansach i rekordowe straty, a do tego wielki krach akcji w całym covidzie. Potem z kolei było tylko ciężej. emisja akcji na miliardy funtów, cięcie 9000 etatów, sprzedaż aktywów, dramatyczne rozmowy z rządem Wielkiej Brytanii o wsparciu. W 2020 roku akcje Rolls-Royce to był prawdziwy rollercoaster, bo firma balansowała na krawędzi bankructwa. Ale dziś to nie jest ten sam Rolls-Royce. Przede wszystkim przeszli totalną transformację operacyjną. Nowy zarząd, nowe cele, restrukturyzacja procesów, cięcie kosztów, wzrost marsz, zmiana kultury zarządzania. nowy CEO no nie przebierał w słowach nazywając stan spółki po objęciu tam władzy, cytuję, biznesem o zerowej produktywności i zbyt niskiej ambicji, ale dziś, dziś firma ma EBIT na poziomie 2,5 miliarda funtów, czyli 55 razy więcej niż w 2023. Ma free cash flow w okolicach 2,4 miliarda, czyli niemal 100% więcej niż w 2023. A konsensusy pokazują, że do 2027, czyli w zaledwie 2 lata z hakiem, EBIT może urosnąć do nawet 3,4 miliarda. A najciekawsze jest to, co dzieje się w poszczególnych segmentach. Lotnictwo cywilne, największy kawałek Rolls-Royce, ma ponad 4800 silników w użyciu, z czego 3000 w samolotach szerokokadłobowych, a więc dokładnie tam, gdzie Airbus i Bing podkręcają obecnie swoją produkcję. Do tego większa część tej floty jest objęta długoterminowymi kontraktami serwisowymi, więc firma ma nie tylko udział w przyszłych startach, ale też w serwisie, częściach zamiennych, naprawach tych starych samolotów. No więc wzrost liczby pasażerów to wzrost przychodów i wzrost zysków. A na dokładkę po latach inwestycji Rolls-Royce osiąga właśnie najwyższe w historii marże operacyjne w tym segmencie i to mimo ciągłych problemów z łańcuchami dostaw. A do tego jeszcze mamy takie czarne konie firmy, czyli segmenty Power i SMR. Power Systems, który kiedyś był tylko dodatkiem, dziś naprawdę staje się gwiazdą. Wszystko przez boom na data center i na backup energetyczny. To z kolei daje nowe kontrakty w sektorze infrastruktury. To daje wzrost zainteresowania małymi reaktorami jądrowymi. Rolls-Royce nie tylko projektuje sam te SMRy, ale nawet został wybrany przez czeski rząd jako preferowany dostawca. A tu mówimy o rynku, który może być w przyszłości wart nawet dziesiątki miliardów dolarów. A do tego wszystkiego mamy jeszcze segment defense. No więc tu chyba każdy z was, kto aktywnie śledzi rynek, słyszał o gigaosście na europejskich spółkach zbrojeniowych. Europa zwiększa wydatki na obronność w tempie niespotykanym od dekad, a Rolls-Royce jako taki brytyjski czempion technologiczny jest naturalnym beneficjentem tych całych nakładów. Tak, cena akcji Rolls-Royce już odbiła. Tak, wygląda już drożej, ale jeśli wierzymy w to, że ta trajektoria zysków, marsz i potencjał rynkowy się utrzyma, to wciąż może być dopiero początek. To nie jest ta sama spółka co 5 lat temu. To nowy Rolls-Royce z nowymi silnikami, z bardzo realną szansą na poprawę dalszych wyników. No więc to również jest spółka, która na tą listę według mnie musiała trafić. A jeśli chcesz być z tym inwestycyjno-technologicznym światem jeszcze bardziej na bieżąco, to pamiętaj też, że zawsze możesz dołączyć do wersji premium DNA, gdzie jest już z nami prawie 2100 innych osób. To naprawdę wielka społeczność, która, ja jestem przekonany, że staje się każdego dnia coraz lepszymi inwestorami i dzięki której zyskujecie masę materiałów edukacyjnych, masę analiz, masę przemyśleń o rynkach, o gospodarce, o różnych spółkach. To co słyszeliście w tym materiale to nawet nie jest 5% tego, co możecie dowiedzieć się o każdej z tych spółek tam. I są to materiały pisane i przeze mnie i przez cały nasz zespół. Ten także możecie oglądać jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o wartości kilku milionów złotych. Więc to są duże pieniądze, jest to dużo emocji, ale przede wszystkim jest masa nauki i to właśnie naukę jesteśmy ci w stanie tam zagwarantować. Więcej na ten temat znajcie na stronie premiumdnarynków.pl i nie zapomnijcie też, żeby skorzystać z oferty partnera odcinka Saksobanku przez link w opisie. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
