Hiszpański Rynek: Stabilność, Dywidendy i Alternatywy dla Inwestorów
Europa kojarzy się często z brakiem wzrostu, ale hiszpański rynek giełdowy (Ibex 35) oferuje stabilne biznesy, wysokie dywidendy i spółki bijące rynek. W tym analizy filmowej przedstawiamy cinco miejscowego firm, które łączą klasyczne modele finansowe z nowoczesną skalą działania. Dowiedz się, dlaczego inwestorzy wybierają Indieks, Ferovial, Santander, Iberdrollę i ANA SME. Adresowane do inwestorów szukających bezpiecznych, dochodowych środków inwestycyjnych.
Dlaczego hiszpański rynek zasługuje na uwagę?
- Stabilność gospodarcza: Model biznesowy oparty na dywidendach, stabilnej gotówce i długoterminowych aktywach.
- Dywersyfikacja: Hiszpańskie firmy mają pozycje na dwóch kontynentach – Europa i Ameryka Łacińska.
- Efektywność: Segmenty jak logistyka, infrastruktura, energetyka i turystyka pokazują skalowane rozwiązania.
W filmie:
- Analiza Inditex – model SOSM i produktywność kapitału.
- Strategia Ferovial w infrastrukturze i koncesjach.
- Skala Santandera i globalna dywersyfikacja.
- Przewaga Iberdroli w energetyce odnawialnej.
- Sukces ANA SME z przychodów z lotniska i komercyjnych usług.
Zobacz, jak te firmy tworzą defensywny portfel inwestycyjny i dlaczego ich modele są odporna na kryzysy. Zapraszamy do odkrycia nowych strategii inwestycyjnych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Kiedy inwestorzy patrzą na Europę, większość widzi jedno. Brak technologii, brak wzrostu i brak emocji. Tymczasem jest tu naprawdę schowany jeden z najbardziej niedocenianych rynków, który z pozoru wygląda jak skansen starej gospodarki, a w praktyce generuje bardzo stabilną gotówę, wypłaca wysokie dywidendy i ma spółki, które latami potrafiły bić szeroki rynek z USA. Hiszpańska giełda. Nie wygląda to jak Wall Street. Jasne. Tu nie będzie drugiej Tesli, nie będzie nowej Nvidii, nie będzie technologicznych gwiazd. Madryt gra w zupełnie inną grę. To jest rynek starej gospodarki, ale w najlepszym możliwym tego wydaniu. Banki, energetyka, infrastruktura, turystyka, biznesy, które może nie brzmią seksownie, ale bardzo regularnie generują kasę. Dziś przyjrzę się dla was pięciu takim firmom z tych starych i nudnych branż, które potrafią jednak zaskoczyć swoim modelem biznesowym, pomysłem na siebie i szeroką ekonomiczną fosą. Będzie właściciel Zary, będzie globalny bank i będzie biznes też, który zarabia na tym, że miliony ludzi po prostu latają na wakacje. Czasem największe okazje, moi drodzy, leżą dokładnie tam, gdzie nikt nie patrzy i gdzie nikt ich nie szuka. Zapraszam. Partnerem odcinka jest Saksobank, duński bank inwestycyjny, w którym inwestujesz z niemal zerowymi prowizjami przez nawet trzy miesiące. Do tego zyskujesz gwarancję depozytu aż do 100000 €. Załóż konto z linka w opisie i odbierz również nasz najnowszy comiesięcznik Stockshun z analizą 200 spółek i z GPW, i z rynków zagranicznych. Inwestuj lepiej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA, podobnie jak już ponad 4900 innych inwestorów. to najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 105 000 waszych subskrypcji. To dla nas wiele znaczy, ale więcej znaczyć będzie dla nas milion subskrypcji, więc jeszcze tylko 895 000. Także klikajcie guziki do subskrypcji. Kliku klik, klik. Wyślij mamie, wyślij babci, niech też klikają klik. Hiszpański parkiet ma swoją specyfikę. To jest miejsce o naprawdę zupełnie innym charakterze niż Wall Street czy Londyn, bo Madryt jest królestwo firm, które mają twarde aktywa, ale mają też ogromną skalę i od lat robią często to samo. Po prostu każdego roku robią to coraz lepiej. To jest rynek dla inwestorów, którzy cenią sobie przede wszystkim spokój, realne zyski, konkretną gotówkę wypłacaną na konto akcjonariusza. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest tutaj dywidendowy raj. Hiszpańskie firmy mają w swoim DNA wpisane dzielenie się zyskiem. I kiedy w innych krajach spółki często palą gotówkę na ryzykowne projekty, to hiszpańscy giganci jak banki czy operatorzy sieci energetycznych po prostu regularnie przelewają akcjonariuszom spore kwoty. A to też przyciąga kapitał, który szuka czasem bezpieczniejszej przystani. Drugim unikalnym wyróżnikiem jest też to, że kupując akcje w Madrycie tak naprawdę inwestuje się na dwóch kontynentach jednocześnie, bo Hiszpania jest finansową bramą do Ameryki Łacińskiej. Giganci tacy jak Santander czy Iberdrolla mają tam tak mocne odnogi, że często zarabiają w Brazylii czy Meksyku dużo więcej niż we własnym kraju. A dla inwestorów to jest świetna okazja na dostęp do takich dynamicznie rosnących rynków wschodzących, ale jednocześnie w stabilnych ramach rynku Unii Europejskiej. To jest bardzo unikalne połączenie stabilności z potencjałem wzrostu. No i na bazie tego hiszpański indeks Ibex 35 w 2025 pokazał naprawdę niezłą siłę. W ubiegłym roku w ogóle po raz pierwszy od 2008 roku znalazł się na szczytach wszechczasów i ja teraz mrugam porozumiewawczo Rowigu 20, który miejmy nadzieję też będzie doczekał, bo w ogóle IBEX wyglądał na przestrzeni lat bardzo podobnie do wieku 20. Z czego wynikał ten ubiegłoroczny rajd? No kiedy świat zaczął bać się spółek technologicznych to inwestorzy przypomnieli sobie o nudnych biznesach, o bankach, o firmach budowlanych, o firmach turystycznych, a Hiszpania stała się jednym z liderów wzrostów w całej Europie. I w tym materiale chcę się dla was przyjrzeć dokładnie pięciu takim firmom, które nie tylko przetrwały próbę czasu, ale dziś też dyktują warunki w swoich branżach na całym praktycznie świecie. I na początek weźmiemy sobie Index, spółkę, którą łatwo pomylić z producentem ubrań. Ale to jest błąd, bo w praktyce to przede wszystkim maszyna do bardzo szybkiego odczytywania popytu, do projektowania produkcji, do logistyki i sprzedaży. Ubrania. Brania to jest produkt końcowy. Tak naprawdę to nie one zapewniają spółce sukces. Sedno biznesu leży w tym, że Inditex potrafi zobaczyć trend, sprawdzić go szybko w sklepach i online potem bardzo szybko dostarczać towar, który faktycznie schodzi, a nie który zalega na półkach. W 2024 roku grupa miała ponad 5500 sklepów. Działa na 214 rynkach, a pod swoimi skrzydłami miała takie marki jak Zara Berszka czy Pullenber. To nie wygląda jak klasyczny detalista od ciuchów. To jest bardzo sprawny system operacyjny dla światowej już teraz mody. Najciekawsze w tym biznesie jest właśnie to, że sklepy nie są tylko miejscem sprzedaży. One są przede wszystkim czujnikiem popytu. Dają firmie dane o tym, co działa, co trzeba poprawić, gdzie zmienić kolor, gdzie fasol, gdzie cenę, gdzie ekspozycję. Inditex od lat buduje model bardzo zintegrowany, w którym sklep stacjonarny i kanał online nie są dwoma osobnymi kanałami, tylko jednym systemem. Spółka sama podkreśla, że pełna integracja sklepu i online, wspólne zapasy i cyfryzacja procesów bardzo zwiększają elastyczność i obniżają potrzebę trzymania nadmiarowego towaru w magazynach. Przy tym nie rozwadniając marży grupy. Drugi element tej przewagi to jest sourcing i logistyka, bo Inditex nie jedzie wyłącznie na modelu zaprojektuj teraz, sprzedaj za pół roku. Duża część zakupów jest organizowana blisko Hiszpanii w małych seriach produkcyjnych. Dzięki temu grupa ma dużo większą kontrolę nad ofertą i może szybciej reagować na zmianę trendów i ograniczać przeceny. Znaczna część zakupów jest realizowana w klastrach bardzo blisko centrali, a małe serie produktowe dają tą elastyczność, dają kontrolę nad procesem. Jeśli jakaś kolekcja się nie przyjmuje, to spółka po prostu ją wywala, szybko o tym wie i idzie w innym kierunku. Nie ma tu zostawania z magazynem pełnym ubrań, bo akurat nie ma na nie popytu, a te się nie sprzedają. Trzeci element tej przewagi Indexu jest mniej efektowny, ale dla inwestora chyba najważniejszy. Produktywność kapitału. Indetex od lat zamyka mniejsze, słabsze sklepy i przenosi sprzedaż do większych, lepiej położonych lokalizacji. W 2024 roku sprzedaż sklepowa wzrosła o 6%, mimo że liczba sklepów była ponad 2% niższa niż rok wcześniej. W 2022 sprzedaż sklepowa wzrosła 23%, choć sklepów było 10% mniej niż w 2021. To mówi bardzo dużo. Firma nie rośnie przez samo mamy więcej metrów kwadratowych i więcej półek sklepowych. Rośnie przez wydajność każdego metra, przez lepszy miks produktowy i lepsze zarządzanie zapasami. Inwestorzy cenią sobie Inditex za kilka tych rzeczy na raz. Jest tam wysoka jakość zysku, dyscyplina kosztowa i dyscyplina trzymania zapasów i bardzo mocny bilans. A do tego firma działa jednak w sektorze dość mocno rozdrobnionym i sama podkreśla, że ma relatywnie niski dalej udział w rynku, więc dalej ma solidne pole do wzrostu. A to jest ważne, bo rynek zwykle najwyżej wycenia nie spółki już największe, tylko takie, które są jednocześnie duże, dalej rentowne, ale mają jednak przestrzeń do solidnego podbierania dalszych udziałów w konkurencji. I taki właśnie jest Index. Tylko, że mimo tej wspaniałej historii, którą wam tutaj opowiadam, kurs wszedł w 2017 roku w długą pięcioletnią korektę. Rynek zaczął się bać, że przewaga spółki jest mniejsza niż wcześniej zakładano. Od roku 2017 marża brutto Indexu zaczęła się osuwać w dół z poziomu 55% spadając do 53% w 2021 roku. Z czego to wynikało? No żeby to wyjaśnić trzeba nieco pochylić się nad biznesem detalicznym. W modzie sprzedaż jest mocno sezonowa. Kolekcja Wiosna, Lato to nie jest tylko nowe ubranie, tylko moment, w którym klient zaczyna kupować rzeczy z wyższą skłonnością do pełnej ceny, bo sezon właśnie się zaczyna. Jeśli taka kolekcja wychodzi później niż zwykle, to w danym kwartale macie mniej dni sprzedaży nowego, świeżego towaru i więcej dni starego asortymentu zimowego albo przejściowego. A to pogarsza miks sprzedażowy, no i pogarsza wyniki spółki, bo daje niższą marżę. Problemy zaczęły się od tego, że kalendarz przesunął się niekorzystnie na rzecz sprzedaży i firma nie wykorzystała startu sezonu wiosna lato. To był zapalnik w tamtym okresie. Do tego Inditex przechodził transformacje w kierunku e-comersu i rynek dość długo nie był pewny, czy ta transformacja będzie jednak sukcesem. Więc inwestorzy dostawali więcej wydatków inwestycyjnych i więcej niepewności. No taki miks w krótkim terminie jest fatalny, ale w długim terminie, jak się okazało, było to bardzo sensowne posunięcie. Ostatecznie spółka odniosła na tym sukces. Marża brutto wróciła do wzrostu, dynamika przychodów przyspieszyła, a kurs akcji po pięcioletniej korekcie bardzo szybko zaczął nadrabiać ten stracony czas. I jeśli spojrzymy na kurs akcji Inditexu w znacznie dłuższym terminie i porównamy go do S&P 500, to okaże się, że spółka od swojego debiutu zdecydowanie przebiła zwrotem dla akcjonariuszy amerykański benchmark. Wybrane akcje naprawdę mogą przegrywać z benchmarkiem nawet w okresach kilkuletnich, bo rynek akurat się czegoś boi albo znajdzie sobie jeden ze 100 innych powodów do strachu. No tylko, że taki wybiórczy okres dalej nic wam nie powie. o jakości inwestycji, bo jednocześnie w naprawdę długim terminie taka spółka może okazać się fenomenem i wielokrotnie przebić stopą zwrotu właśnie ten benchmark. I taki był Index. Z branży mody detalicznej teraz przechodzimy sobie do branży budowlanej. Ferovial to nie jest też zwykła firma budowlana, jak ich wiele. To jest bardziej operator, inwestor infrastrukturalny, który używa co najwyżej budownictwa jako narzędzia do wejścia w dużo lepsze biznesy. Co mam tu na myśli? Rdzeń tego modelu ferowialu polega na tym, że spółka projektuje, jasne, buduje, jasne, ale też współfinansuje, a potem przez wiele lat zarządza tymi aktywami infrastrukturalnymi, które stworzyła, przede wszystkim płatnymi autostradami i wybranymi lotniskami. Do tego dochodzi klasyczna działalność budowlana i rozwijany segment Energy. Więc Ferovial zarabia na dwóch poziomach. Pierwszy to takie normalne kontrakty budowlane, czyli bardzo klasyczny biznes, zwykle o niższej marży, dużo bardziej też cykliczny, ale drugi to infrastruktura koncesyjna. I tu spółka ma po prostu udziały w aktywach, które przez lata generują powtarzalne przepływy pieniężne, na przykład z opłat drogowych albo z działalności lotniskowej. I to właśnie ten poziom jest wyjątkowy, bo to on daje firmie bardzo długą generację gotówki. Ferovial sam opisuje swoją strategię jako rozwój projektów infrastrukturalnych o wysokiej wartości koncesyjnej na kluczowych rynkach. Do tego prowadzi też potem zawsze do rotacji tych dojrzałych aktywów po to, żeby uwalniać kapitał i finansować kolejne projekty i maksymalizować tym samym zwrot dla akcjonariuszy. W praktyce najważniejszym segmentem są tu autostrady i tu siedzi sedno całej historii firmy. Ferowial nie buduje po prostu zwykłych dróg, tylko takie, które mają dobrą ekonomikę, bo są położone w szybko rosnących regionach, często w Ameryce Północnej. gdzie ruch rośnie, a użytkownik płaci za oszczędność czasu. Taka infrastruktura ma często cechy bardzo dobrego biznesu. Ma wysoki koszt wejścia dla konkurencji, ma ograniczoną podaż zamienników i ma możliwość podnoszenia opłat. Konkurencja przecież nie wybuduje sobie obok drugiej autostrady, żeby pobierać za nią niższą opłatę, prawda? i zawalczyć o tego samego klienta. No tak po prostu nie działa się w tej branży. A to odróżnia ferowiala od typowej budowlanki, bo klasyczna firma budowlana żyje od kontraktu do kontraktu, a ferowial buduje po to, żeby zostać współwłaścicielem aktywa i potem przez lata wypłaca sobie dywidendy z tego aktywa. To jest model bliższy połączeniu pewnego dewelopera infrastruktury, operatora i inwestora kapitałowego, niż po prostu wykonawcy. I dlatego inwestorzy patrzą na ferowiala nie tylko przez pryzmat backlogu, tylko też przez wartość portfela aktywów i przyszłe przepływy z autostrad. No i efekt jest taki, że spółka dzięki temu charakteryzuje się bardzo powtarzalnymi przepływami pieniężnymi, zwłaszcza jak na firmę budowlaną. A w ramach grupy działa jeszcze segment Airport Energy, bo lotniska to co prawda mniejsza część tej układanki niż dawniej. Ferovial aktywnie rotował ten portfel, żeby uwolnić kapitał na inne inwestycje. Na przykład w 2024 sprzedali prawie 20% posiadanego udziału w Hitrow bardzo dużym zyskiem. A w 2025 domknęli też sprzedaż AGS Airports. To też pokazuje styl działania. Nie ma tu miejsca na sentymenty. Jest za to aktywne sprzedawanie dojrzałych projektów, gdzie można zrealizować wartość i przerzucić kapitał gdzie indziej. Z kolei Energy to jest taka próba przeniesienia sprawdzonego modelu infrastrukturalnego na obszar energetyki, czyli dla generacji energii, przesyłu energii czy magazynowania tej energii. No to jest obszar, gdzie są dziś spore niedobory, chociażby przez inwestycje w centradalnych i rosnące zapotrzebowania na energię elektryczną. Sama spółka od lat radzi sobie świetnie. Kurs akcji od dekady rośnie o 13,6% średniorocznie i od debiutu na giełdzie zdecydowanie bije indeks S&P 500. To jest spółka, która pasowałaby naprawdę jak ulał do defensywnego portfela publicznego, jaki prowadzę dla was w Saksobanku, ale zrobimy tam trochę inne zmiany. Portfel funkcjonuje dla was już od roku i na razie wygenerował solidne plus 30%, a to już wynik jest po tej obecnej korekcie, która trwa przez cały pierwszy kwartał 2026 roku. W nowym miesiącu, czyli w kwietniu 2026 wpadło do niego standardowo 2500 zł klasycznej comiesięcznej dopłaty, a dodatkowo przyszedł czas na wycięcie pewnych elementów, które obecnie odpowiadają za zbyt mały udział w całym portfelu. Należałoby więc je albo dobrać, albo wywalić. A że ostatnie wyniki tu nie powaliły, to pożegnaliśmy się z Event Team oraz Evolution. Poza tym portfel przekroczył też 10 pozycji. Razem z tamtymi było 11, a to za dużo. Ustawiliśmy sobie limit na 10. Ta sprzedaż jednej i drugiej spółki uwolniła dodatkowe 1800 zł i zostawiła do dyspozycji łącznie z dopłatą 4300 zł wolnej gotówki. Za 1800. Z tego zdecydowałem się dobrać jeszcze akcjy, a za pozostałe 2500 kupiono po równo po 1250 zł mniej więcej akcje New Holdings i Brookfield Corporation. Jeśli chcecie, możecie też zawsze taki portfel spokojnie odzwierciedlić u siebie dzięki Saksobankowi. Tam na pewno są wszystkie aktywa, które ja używam do konstrukcji tego portfela. A jeśli założycie konto z linka w opisie, to dostajecie też 250 € bonusu do wykorzystania na prowizję i do tego nasz najnowszy numer comiesięcznika Stockcan bezpłatnie, gdzie jest analiza 200 spółek z Polski i zagranicy. No jeśli bezpłatnie to grzech nie skorzystać, prawda? Także klikamy i korzystamy. A my z budowlanki przeskakujemy do sektora finansowego, jednego z największych graczy na europejskim rynku finansowym, Banco Santander. I to nie jest po prostu jeden z wielu banków, moi drodzy. To jest gigantyczna maszynka finansowa, która ma swoją bardzo specyficzną logikę działania pod względem kapitalizacji rynkowej to jest drugi największy bank europejski. Swoją skalą przebija pięciokrotnie największy polski bank PKOBP. A model biznesowy Santandera opiera się na bardzo prostym, ale skutecznym pomyśle dywersyfikacji geograficznej. Większość banków działa głównie w jednym kraju albo w jednym regionie. Jeśli w tym kraju albo regionie dzieje się coś złego, no to bank ma kłopoty. A Santander postawił nogę na trzech kontynentach. W Europie, Hiszpania, Wielka Brytania, Polska. W Ameryce Północnej USA i Meksyk i w Ameryce Południowej, głównie Brazylia i Chile, ale nie tylko. Dzięki temu, gdy gospodarka w Hiszpanii na przykład kuleje, to bank może nadrabiać zyskami z dynamicznie rosnącej Brazylii. To jest pewnego rodzaju polisa ubezpieczeniowa wpisana wręcz w całą strukturę firmy. Sam Santander to przede wszystkim bank detaliczny i komercyjny, a to oznacza, że ich głównym zajęciem jest zwykła codzienna obsługa ludzi i firm, udzielanie kredytów hipotecznych, prowadzenie kont, wspieranie lokalnych przedsiębiorstw. To jest nudny, ale stabilny biznes, który generuje stały dopływ gotówki. To, co wyróżnia Santandera na tle innych europejskich gigantów, to jest te unikalne połączenie globalnej skali z taką lokalną sprawnością, bo bank dzięki globalnemu zasięgowi ma ogromną bazę klientów, ponad 160 milionów, a to daje kolosalne przewagi kosztowe. Mogą inwestować miliardy w technologię, której koszty rozkładają się na ogromną wręcz liczbę użytkowników. No i wyjątkowa jest też struktura spółek zależnych, bo każdy lokalny oddział na przykład w Polsce czy Brazylii musi być samowystarczalny pod względem kapitału i finansowania. To oznacza, że problemy w jednym kraju nie rozleją się automatycznie na całą grupę, więc cały system jest bardzo odporny na lokalne wstrząsy. No tylko, że znowu mimo tych peanów i obiecującego opisu, cena akcji Banco Santander znajdowała się w Bessie przez ponad dekadę od 2008 roku do 2020 roku. To był bardzo trudny czas dla akcjonariuszy i warto też zrozumieć, dlaczego tak się działo. Złożyło się na to kilka kluczowych czynników. Po pierwsze, pęknięcie banku na rynku nieruchomości. Hiszpania, czyli domowy rynek banku, wyjątkowo mocno ucierpiała po kryzysie 2008 roku, a bank musiał przez lata czyścić swoje księgi z niespłacanych kredytów budowlanych i dokonywać kolejnych odpisów wartości. Po drugie, nastała era darmowego pieniądza. Przez lata stopy procentowe w Europie były bliskie zeru, a nawet ujemne. No a banki zarabiają głównie na marży. Gdy stopy są bliskie zera, to ta marża jest ekstremalnie mała. Zarabianie pienędzy na udzielaniu kredytów staje się więc dużo, dużo trudniejsze. No i po trzecie, rozwadnianie akcji, bo Santander bardzo często emitował nowe akcje, żeby przejmować inne banki albo łatać dziury kapitałowe w okresie rynkowych turbulencji. Po 2020 roku karta się odwróciła. Zaczęło się coś, co analitycy nazywają nowym rozdaniem. Ceny akcji od dołka z 2020 dały zarobić w tym czasie do teraz około 500%. No w tym samym czasie zwrot z S&P 500 to jakieś 100%. Kiedy banki centralne zaczęły podnosić stopy, żeby walczyć z inflacją, to Santander po prostu zaczął zarabiać znacznie więcej na odsetkach od kredytów. No i ich zyski puf, wystrzeliły sobie do rekordowych poziomów. A do tego zmienili strategię wobec akcjonariuszy i zamiast drukować nowe akcje zaczęli masowo skupować je z rynku i umarzać. I do tego doszła też bardzo duża dyscyplina kosztowa i cyfryzacja, bo Santander stał się dużo bardziej zwinną organizacją, a rynki wschodzące jak Brazylia czy Meksyk zaczęły przynosić bardzo solidne zyski. Inwestorzy więc zobaczyli, że bank nie tylko przetrwał chude lata, ale wyszedł z nich silniejszy i bardziej rentowny i zaczął realnie dzielić się zyskiem w formie gotówki z akcjonariuszami. No i efekt jest jak jest na kursie. Ale dobra, bankowość zostawiamy za sobą. Idziemy do kolejnego sektora. Iberdrola, hiszpańska perełka. w koronie europejskiej energetyki. Z lokalnego dostawcy prądu stali się globalnym gigantem i żeby zrozumieć ten sukces z kolei też trzeba rozłożyć ich biznes na czynniki. Pierwsze model biznesowy i berdroli opiera się na bardzo dwóch silnych filarach, które wzajemnie się uzupełniają. Pierwszy z nich to są sieci przesyłowe i dystrybucyjne i to jest ta spokojniejsza część biznesu, bo jest regulowana przez państwo, a to oznacza, że firma dostaje odgórnie ustalone wynagrodzenie za to, że po prostu dba o infrastrukturę, dostarcza prąd dla domów, dla zwykłych konsumentów, dla inwestora to jest taki sygnał bezpieczeństwa. Niezależnie od tego, czy gospodarka pędzi, czy zwalnia, to ludzie muszą przecież korzystać z prądu, a sieci muszą działać, więc to zapewnia stały dopływ gotówki. No i jednocześnie też uzależnia spółkę od przepisów i ogranicza potencjał do dynamicznego wzrostu. To też żebyśmy byli tego świadomi. Ale jest też drugi filar, który daje firmie te paliwo do wzrostu. Odnawialne źródła energii. I tutaj Berdrola jest naprawdę bardzo silnie obsadzona. Zanim jeszcze termin zielona transformacja w ogóle stał się modny, to oni już pompowali miliardy euro w farmy wiatrowe, szczególnie na morzu i do tego w elektrownie słoneczne. A dzięki temu, że zaczęli wcześniej niż inni, teraz mają ogromne doświadczenie i portfel projektów, o których konkurencja może sobie tylko pomarzyć. I co ważne, firma działa tu globalnie, od Hiszpanii przez Wielką Brytanię i USA aż po Brazylię i Australię. To jest świetna policja ubezpieczeniowa. Znowu jeśli w jednym kraju zmieniają się przepisy albo spada zapotrzebowanie, inne rynki spokojnie to sobie równoważą. I właśnie za to inwestorzy tak lubią Iberdrolle, za to połączenie przewidywalności z pewną opcją na wzrost. To jest też opcja, która sprawia, że firma jest tak odporna na kryzysy energetyczne. Mają własne źródła produkcji, wiatr, słońce, woda, mają własne sieci. Są w dużym stopniu naprawdę niezależni od gwałtownych skoków censurowców, jak gaz czy węgiel. A to sprawia, że ich wyniki finansowe są stabilne. No w oczach funduszy inwestycyjnych to jest definicyjna bezpieczna przystań na rynku. Od dekady cena akcji rośnie w efekcie o jakieś 13,3% średniorocznie, a w tym samym czasie zysk operacyjny poprawia się średnio o 9%. Więc widać, że rynek coraz chętniej nagradza te fundamenty coraz wyższym częściowo mnożnikiem. No a do tej czwórki dochodzi jeszcze ANA SME, bo czym byłaby hiszpańska giełda, gdybyśmy nie bali nic z turystyki, która generuje 13% całego PKB tego kraju. A EN Ena to jest największy na świecie operator lotniskowy pod względem liczby obsłużonych pasażerów. Jeśli leciałeś kiedyś na wakacje do Madrytu, Barcelony, na Majorkę, to niemal na pewno korzystałeś z ich usług. Ich model biznesowy to jest fascynujące połączenie bardzo znowu stabilnego biznesu, niemal urzędowego z maszynką do zarabiania pieniędzy na zakupach i na kawie. Działalność ANY dzieli się na dwa silniki. Pierwszy to jest działalność lotnicza. To są te wszystkie opłaty, które linie lotnicze jak Ryaner czy Lot płacą za to, że ich samolot wyląduje, że ich samolot wystartuje albo że pasażer przechodzi sobie przez bramki bezpieczeństwa. bardzo przewidywalny biznes, bo stawki są regulowane przez państwo. Można więc powiedzieć, że ANA ma w Hiszpanii pozycję naturalnego monopolisty. Jeśli chcesz przylecieć do tego kraju, w większości przypadków musisz zapłacić właśnie im. No może nie ty, ale pośrednio zapłaci za to ten, kto cię tam przywiózł. To daje inwestorom poczucie ogromnego bezpieczeństwa. Drugi silnik jest znacznie bardziej zyskowny, bo to jest działalność komercyjna. Tutaj ANA zarabia przede wszystkim na tym, co ludzie robią po przejściu przez bramkę bezpieczeństwa. Chodzi o wynajem powierzchni pod sklepy wolnocłowe, o restauracje, o parkingi, o reklamy. No wyobraź sobie, że Ena jest właścicielem takiej wywalenie wielkiej galerii handlowej, do której klienci muszą wejść i muszą spędzić tam około dwóch godzin co najmniej przed odlotem. Firma nie prowadzi przecież tych sklepów sama. Ona bierze po prostu procent od ich obrotów. Genialny model. No bo im więcej pasażerów podróżuje, tym więcej wydają na lotnisku, a zyski rosną bez konieczności ponoszenia wielkich kosztów. To dlatego AN radzi sobie tak dobrze na giełdzie. Hiszpania to jeden z najchętniej odwiedzanych krajów świata turystycznie. Inwestorzy traktują więc akcj jako taki bezpieczny sposób na postawienie na to, że ludzie zawsze będą chcieli latać do słonecznej Hiszpanii na wakacje. No i mają rację, zawsze będą chcieli. Po trudnym czasie, który faktycznie był w pandemii, ruch pasażerski wrócił z ogromną siłą, a to błyskawicznie przełożyło się na wyniki finansowe. A duże wyniki finansowe to dużo generowania gotówki, którą ANA znowu, jak wszystkie tu firmy, bardzo chętnie dzieli się z akcjonariuszami. Stopa dywidendy wynosi w spółce ponad 4% obecnie. I tym co odróżnia ANę od wielu konkurentów jest też jej ekspansja w Brazylii, bo firma tam również zarządza grupą lotnisk, a to też pozwala jej rosnąć poza Europą. Sprytne, no bo kiedy w Europie jest zima i latamy rzadziej, to w Brazylii jest szczyt sezonu, więc znowu rzeczy się balansują. Dodatkowo Ana zaczęła też bardzo mocno stawiać na tak zwane airport cities. W to chodzi o zagospodarowanie ogromnych terenów dookoła lotniska, na przykład w Madrycie. pod biura, hotele, centra logistyczne. To też sprawia, że firma przestaje być operatorem tylko pasów startowych i terminala, a staje się bardzo potężnym graczem na rynku nieruchomości. Poza tym, że jest silnym graczem w szeroko rozumianej logistyce. A to też pokazuje, że firma nie jest skazana na popularność wakacji w Hiszpanii. Szuka nowych obszarów wzrostu i w kraju, i poza krajem. Naprawdę bardzo fajna ekspozycja na ruch turystyczny właśnie na półwysep Iberyjski. Hiszpański rynek, moi drodzy, pokazuje jedną bardzo ważną rzecz. Najlepsze spółki wcale nie muszą być sexy. Inditex wygrywa szybkością i logistyką. Ferovial dostępem do infrastruktury, której nie da się łatwo skopiować. Santander skalą i dywersyfikacją. Iberdrola połączeniem stabilności z transformacją energetyczną, a AEA siłą turystyki i modelem, który zarabia praktycznie na każdym pasażerze. Różne branże, różne modele, jeden wspólny mianownik. Przewaga, której nie da się zrobić z roku na rok na rynku. To jest dokładnie to, czego też warto na giełdzie szukać. A jeśli chcecie, moi drodzy, więcej takich analiz i przede wszystkim bardziej na bieżąco, to koniecznie zajrzyjcie do wersji premium portalu do na rynku, z której to regularnie korzysta już ponad 4900 innych inwestorów. Tam bieżący wgląd na to, co ważne na rynkach, na giełdzie, w gospodarkach i w konkretnych spółkach, a także możliwość podglądania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości prawie 7 milionów złot. duże pieniądze, duże emocje, ale przede wszystkim masa nauki i edukacji. I t naukę i edukację mogę wam obiecać i zagwarantować. Nic więcej. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarków.pl. Link oczywiście w opisie do nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.








